Opublikowano Kwiecień 19, 2012 Przez a303 W Bez kategorii

O zmianie nastawienia Kościoła do masonerii

Źródło: http://marucha.wordpress.com

Przez 226 lat Rzymski Kościół Katolicki uznawał przynależność do masonerii za zło tak przerażające, że jedynie sam Papież lub Stolica Apostolska władna była odpuścić ten grzech obrazy Bożego Majestatu. Tylko w obliczu śmierci grzesznika mógł to zrobić zwykły spowiednik.
Za datę powstania masonerii powszechnie uważa się rok 1717, kiedy to w londyńskiej gospodzie “Pod Gęsią i Rusztem” cztery pomniejsze loże połączyły się w Wielką Lożę. Już 21 lat później Kościół zorientował się w śmiertelnym zagrożeniu, jakie niesie owa tajna sekta o zakresie ogólnoświatowym i z tego to okresu pochodzi prawo kościelne odnośnie nierozgrzeszania jej członków.

Nie chcemy tu wyliczać wszystkich – około dwustu – papieskich potępień wolnomularstwa, stowarzyszenia które wypowiedziało bezpardonową walkę Chrystusowi i Kościołowi. W 1829 papież Pius VIII mówił: “Prawem ich – nieprawda; ich Bogiem – Szatan; a obrzędem – bezecność”. Ale już w 1738 roku papież Klemens XII zdecydowanie potępił stworzyszenie: “Postanawiamy i dekretujemy potępić i zakazać takich towarzystw (…) które w swej nazwie bądź zawierają termin ‘wolnomularski’, bądź znane są pod jakąś inną nazwą.” Nakazał też wiernym, aby “powstrzymać się od stosunków z takimi zrzeszeniami… aby uniknąć ekskomuniki” oraz zadeklarował, iż żaden człowiek, z wyjątkiem tych, którzy znajdują się na łożu śmierci, może być uwolniony od grzechu członkostwa w masonerii wyłącznie przez samego Papieża.

Wielu było zdumionych i zgorszonych, gdy nieoczekiwanie (?) podczas obrad słynnego z dobrych owoców II Soboru Watykańskiego, w roku 1964, papież Paweł VI przekazał biskupom, a poprzez nich poszczególnym spowiednikom, prawo odpuszczania winy grzesznikom, którzy wyznali by na spowiedzi swą przynależność do wolnomularstwa lub podobnych tajnych stowarzyszeń.

Następnie, w roku 1983, zmieniono Prawo Kanoniczne w ten sposób, iż usunięto zeń słowo “wolnomularstwo” oraz fragment mówiący o spiskach przeciwko legalnej władzy państwowej. Usunięte zostało również słowo “ekskomunika”, stosowane wcześniej wobec tych, którzy powiązali byli członkostwem z tajnym “Cechem”.

Mimo, iż Kościół formalnie w dalszym ciągu podkreśla, że przynależność do Bractwa masońskiego nie daje się pogodzić z wyznawaniem religii katolickiej, to opisane powyżej zmiany mają bardzo zasadniczy charakter. I, co najgorsze, zmiany te dokonały się nie wewnątrz samej masonerii, ale wewnątrz Kościoła Katolickiego.
Liczący sobie dwa tysiące lat Kościół Rzymsko-katolicki sprawia wrażenie, jakby to on dziś właśnie zmienił swe – wieki obowiązujące – poglądy na temat międzynarodowego tajnego Bractwa masonów. Wrażenie takie bierze się stąd, że Kościół zdaje się wchłaniać dziś w siebie i łagodzić spór z elementami, które gorączkowo dążą do zbeszczeszczenia Mistycznego Ciała Chrystusowego filozofią starych misteriów pogańskich, nierozerwalnie związanych z filozofią wolnomularstwa.

Reasumując: w Kościele Posoborowym nie ma już kary wykluczenia z Kościoła za przynależność do masonerii.

Skutki? Zło moralne, któremu przez ponad dwa stulecia dawało opór wielu papieży, dziś szerzy się nieokiełznane. Wielu katolików, wręcz zachęcanych do tego przez niektórych biskupów, a nawet kardynałów z Watykanu, wstępuje w szeregi masonerii bądź nawiązuje z nią bliskie stosunki innego rodzaju.

W jaki sposób dokonała się tak dramatyczna zmiana fundamentalnych przekonań Kościoła?

Otóż jest ona skutkiem przenikania masońskiej filozofii indyferentyzmu w szeregi najwyższej hierarchii kościelnej. Odbiciem tej filozofii jest “Dignitatis Humanae”, sztandarowe dzieło II Soboru Watykańskiego na temat wolności religijnej. Motorem i zlym duchem, który sterował powstaniem tego dokumentu był ojciec John Courtney Murray, propagator relatywizmu i historyzmu: idei, że prawda czasów dawnych powinna podlegać innym ocenom w czasach współczesnych.

Warto jednak przypomnieć, iż wielu jezuitów już w latach 30-tych ub. wieku było zwolennikami “zbliżenia z masonerią”.

W 1969 roku kard. Johann Willebrand, Przewodniczący Sekretariatu ds Jedności Chrześcijan, podczas audiencji udzielonej członkom masońskiej organizacji Zakonu de Molaya, “wyraził wdzięczność i zadowolenie, iż członkostwo w Zakonie łączy katolików, protestantów i żydów we współpracy dla dobra ludzkości”. Chciałoby się zapytać słowami Jana Pietrzaka: głupota, czy prowokacja?

Duże sukcesy w opanowywaniu Watykanu wolnomularze zaczęli notować za czasów Jana XXIII. Kiedy Jan XXIII obchodził swoje 80 urodziny, otrzymał gratulacje z loży masońskiej od barona Marsaudona, który był masonem najwyższego stopnia.
Paweł VI podczas swojego wystąpienia w masońskiej organizacji ONZ powiedział delegatom, że są oni nadzieją ludzkości, tak jak gdyby już przestał nią być Chrystus. 3 czerwca 1971 roku przyjął żydowską lożę masońską, B’nai B’rith z Nowego Jorku, z którą również spotykał się regularnie Jan Paweł II.

W roku 1982 byliśmy świadkami jak masoni, Calvi i Sindona wtrącili się w sprawy finansowe Watykanu, co skończyło się bankructwem Banco Ambrosiano oraz zamordowaniem bankiera Calviego. W skandal ten zamieszany był również nasz biskup Hnilica, który nawet został skazany. W rezultacie tych skandali Watykan stracił wiele milionów dolarów. Biskup Hnilica gotów był zapłacić wielką sumę dolarów za teczkę bankiera Calviego, którego znaleziono powieszonego pod jednym z londyńskich mostów. Watykański bankier – arcybiskup Marcinkus był ścigany przez włoską policję tak, że dla bezpieczeństwa nie opuszczał nawet Watykanu.

Masonem był Arcybiskup Bugnini, który zniszczył tradycyjną Mszę i stworzył “nowusa”, kardynał Bernardin z Chicago, Macchi (osobisty sekretarz Pawła VI), Cassaroli (Sekretarz Stanu), Baggio (prefekt Kongregacji ds. Biskupów), Lienárt, Poletti, Villot itd. A gdy w 1987 roku w katastrofie lotniczej nad Kamerunem zginął szef francuskich masonów Michel Baron – którego prezydent Mitterand wybrał na przewodniczącego obchodów anty-katolickiej Rewolucji Francuskiej – paryski kardynał Lustiger zorganizował wielki kościelny pogrzeb, czego Kościół w przeszłości zabraniał.

Można by tak ciągnąć dalej, ale po co. Zaślepionych czcicieli II Soboru, Nowusa i “ekumenizmu” nic na tej ziemi nie przekona.

Tak może wyglądać świątynia Neokościoła. W oczy bije umiłowanie Tradycji oraz piękno natchnione przez Wielkiego Budowniczego.

Komentowanie zamknięte.