Opublikowano Maj 6, 2012 Przez a303 W Bez kategorii

O prawdzie. Cezary Żbikowski

Źródło: http://www.polskawalczaca.com/viewtopic.php?f=25&t=2952

Czym jest Prawda? Zapytał z uśmiechem Piłat przesłuchując Jezusa i nie czekając na odpowiedź oddał go na pożarcie Faryzeuszom.

Od czego by tu zacząć? Hm……..

Już wiem, od prawdy.

Na temat prawdy pisze się i mówi wiele rzeczy, niestety najczęściej mówi się o prawdzie wierutne kłamstwa. Mąciciele prawdy, ci, którym zależy, aby pojęcie prawdy było ogólnie nieznane i niezrozumiałe wymyślają rożne powiedzonka i prymitywne hasełka, aby poniżyć i zdeptać prawdę, aby to pojęcie było czymś małowartościowym, śmiesznym a nawet bezsensownym, zatem nieużytecznym i niepotrzebnym.

Nie będę tu opisywał nowych nurtów filozoficznych, które tak zamąciły pojęcie prawdy, że ten, kto czyta te nowe teorie zupełnie głupieje i nawet nie chce słyszeć słowa – Prawda. Niezaprzeczalną Prawdą jest to, że ci, co posiadają w swych rekach narzędzia do manipulacji Prawdą, mają w swym posiadaniu potężną moc, moc, o której nie śniło się nawet Faraonom, Cesarzom, Królom ani Papieżom.

Przy pomocy tych narzędzi propagandy mogą oni nie tylko zmienić mniemanie i w konsekwencji opinię jednostki, lecz mogą (i w rzeczywistości czynią to bardzo skutecznie) zmienić mniemanie i opinię całych społeczeństw, narodów a zatem całego świata. Moc ta jest tak potężna, że może zmienić opinię publiczną całego narodu a zatem jego poczucie Prawdy kilka razy w ciągu jednego pokolenia!!!

Kto jest właścicielem tych dzisiejszych Środków Masowej Dezinformacji i jakie przeświecają cele tym manipulatorom i wykrzywiaczom Prawdy jest tak jasne i oczywiste, że nie muszę tu o tym pisać.

(Dla tych, co nie za bardzo wiedzą, o czym mówię, proponuję poszperać w moich wpisach i we wpisach moich przyjaciół piszących na Forum PolskaWalcząca)

Arystoteles kiedyś rzekł:

Mówienie o czymś, że to coś jest czymś, czym nie jest lub, że to coś nie jest czymś, czym jest, jest fałszem”

To jest dokładnie to, co dziś czytamy, słyszymy i widzimy w Środkach Masowej Dezinformacji.

Powiedział on dalej, że:

„Mówienie o czymś, że to coś jest czymś, czym jest, lub że to coś nie jest czymś, czym nie jest, jest Prawdą”.

I tego właśnie brak w dzisiejszych Środkach Masowej Zagłady i z pewnością ten fakt nie jest czystym przypadkiem a wspaniale zorganizowaną taktyką.

Przypomina mi się tu dowcip, jak to Lenin po śmierci udał się do piekła i Diabeł zaprosił go do swego punktu kontroli kłamstw na ziemi. Była tam wielka tablica rozdzielcza z tysiącami czerwonych i zielonych światełek. Nagle zabłysnęło zielone światełko i Lenin pyta Diabła: Co to oznacza? Na to Diabeł: To znaczy, że w tej chwili jakaś kobieta na ziemi mówi kłamstwo.
Po chwili czerwone światełko się zapaliło. A to, co? Pyta Lenin. Diabeł na to: Nic takiego, jakiś facet teraz mówi kłamstwo. Nagle cały pulpit zabłysnął i wszystkie światełka mrugają jak szalone. A to u czorta szto? Wykrzyknął Lenin. Na to Diabeł: A to drogi kolego znaczy, że teraz drukują Prawdę.

Powróćmy na chwilę do tych hasełek, które mają na celu poniżenie i zdeptanie Prawdy. Co niektórzy powiadają:

1) Prawda jest przeciwieństwem kłamstwa.
2) Jedna rzecz to, co jest prawdą, a druga to, co się uważa za prawdę.
3) Nie wierzę, że istnieje jedna uniwersalna prawda. Jest taka masa ludzi na świecie i widzą oni rzeczy w tak różnym świetle, że niemożliwym jest to, aby istniała jedna, uniwersalna prawda dla wszystkich.

Niestety te stwierdzenia dają bardzo niejasny i niepełny opis Prawdy i wskazują na to, że są wypowiadane pod wpływem nurtu filozoficznego zwanego Relatywizmem, o którym zaraz coś więcej napiszę, bo wygląda na to, że ten właśnie nurt został wybrany przez właścicieli Środków Masowej Dezinformacji.

Inni wypowiadają inne opinie o Prawdzie, bardziej podłe i wulgarne, takie jak:

1) Są trzy prawdy:
a) Prawda
b) Tyż Prawda
c) Gówno Prawda.
2) Z prawdą to jest tak jak z dziurą w dupie. Każdy ma swoją.
3) Itp., Itd.

No cóż, tego typu opinie przypominają mi postawy nałogowców, którzy to dobrze wiedzą, że ich nałóg jest szkodliwy dla nich samych, ale zamiast go wyeliminować ze swego życia szukają tysiące wymówek, aby ten swój nałóg usprawiedliwić albo nawet postawić go w dobrym i pozytywnym świetle, i tak na przykład palacze mówią: A tam, gówno prawda, że palenie szkodzi, przecież wszyscy wiedzą, że wędzone dłużej trzyma”. No a palacze, co jeszcze mają pociąg do kieliszka mówią: „Kto pije i pali ten nie ma robali” i temu podobne głupoty.

Nie warte jest to nawet brania pod uwagę a już rozpisywanie się nad tym to strata czasu, tuszu i papieru.

Platon zdefiniował prawdę w następujący sposób:

Człowiek może poznać prawdę tylko wtedy, gdy uszlachetni swój umysł wznosząc go do poziomu jego oryginalnej i dziewiczej czystości”.

Zgadzam się tu całkowicie z Platonem, ale niestety w dzisiejszych czasach to trochę niepraktyczne. On żyjąc parę tysięcy lat temu w pięknej i spokojnej Grecji, mógł sobie uszlachetniać swój umysł siedząc całymi dniami pod drzewkiem oliwkowym, medytując, popijając przy tym Uzo.

W dzisiejszych czasach, my przeciętni zjadacze chleba nie mamy tej możliwości, bo jesteśmy tak zaganiani, że nawet na myślenie brak nam czasu a co dopiero na medytacje. Niestety nie wiele osób stać dziś na taki luksus jak mnie. Spędzam tu masę czasu pod świętym drzewem Majów (Yaaxché, co w ich języku znaczy Drzewo Życia), którego potężne korzenie sięgają podziemnego świata (Xibalba) a szczytowe gałęzie sięgają niebios (Ka’an) i służą, jako drabina dla Bogów chcących zejść na ziemię. Ja często pod tym drzewem popijając Koronę rozmawiam sobie z naturą na różne tematy, miedzy innymi na temat Prawdy i Istnienia.

Zatem, przeciętny, dzisiejszy, zaganiany zjadacz chleba nie jest w stanie poświęcić się szukaniu dziewiczo-czystej prawdy i z pewnością porady Platona odstawi na bok. Dzisiejszemu człowiekowi jest potrzebna definicja prawdy bardziej przejrzysta, prostsza, bardziej dostępna no i łatwo zrozumiała.

Zanim przejdę to próby przedstawienia tej prostszej definicji Prawdy, pozwólcie mi moi drodzy, że ukażę wam najpierw, czym nie powinna być definicja prawdy. Aby tego dokonać, muszę niestety pomęczyć was Relatywizmem, czyli nurtem filozofii bardzo dziś politycznie poprawnym i szeroko stosowanym w Środkach Masowej Dezinformacji.

Według Relatywizmu prawdziwość wypowiedzi można oceniać wyłącznie w kontekście systemu, w którym są one wypowiadane. Tym samym relatywizm stwierdza, że nie istnieją zdania niosące absolutną treść, których ocena byłaby identyczna i niezależna od jej kontekstu. Prawdziwość dowolnego sądu zależy od przyjętych założeń, poglądów czy też podstaw kulturowych.

Relatywizm etyczny głosi, że wartości i związane z nimi normy i oceny mają charakter względny, zmieniają się w czasie, są zależne od miejsca, i od oceniającego. Zatem Relatywiści uważają, że to, co się uważa za Prawdę zależy od sytuacji, w jakiej znajduje się dana osoba lub grupa osób i od ich własnego punktu widzenia. Zaprzeczają więc oni istnieniu uniwersalnej prawdy. (Stąd te powiedzonka: „ Z prawdą to jest tak jak z ……”) Podążając za ich „logiką” nasuwa się stwierdzenie: Jeśli Prawda jest rzeczą względną to absolutna prawość lub nieprawość, stają się wątpliwymi i ciemnymi tematami. No i jeśli Prawda jest rzeczą względną to mogą istnieć tylko subiektywne i nieskończone odpowiedzi na temat Prawdy i znaczenia życia.
CÓŻ ZA OGROMNE I PIĘKNE POLE DO POPISU DLA MANIPULATORÓW PRAWDY, HISTORII I RZECZYWISTOSCI!!! TOĆ TO ISTNY DLA NICH RAJ!!! Zatem zapyta ktoś z was: Czy więc w tym skomplikowanym i niepewnym dzisiejszym świecie istnieje absolutna i rzeczywista prawda?

Ja uważam, że istnieje, ale zanim spróbuje to udowodnić, to muszę was jeszcze ciut podręczyć Relatywizmem. Relatywizm jak każde inne zło atakuje nas w różnych formach i rozmiarach, ale jego ten sam podstępny i złowrogi głos twierdzi, że prawdziwość jakiegokolwiek stwierdzenia zależy od punktu widzenia danych osób lub kultur a nie od tego, że dane stwierdzenie odnosi się do obiektywnej rzeczywistości. Zatem według Relatywistów dane stwierdzenie jest wtedy Prawdą, jeśli dana osoba lub kultura uważa to za Prawdę. No proszę bardzo, to tak jakbym słuchał przemówienia prezydenta JewSa, pana Krzaka, lub pożal się Boże prezydenta Kaczora z premierem Donaldem. Co jo godom?! Co jo godom?! Donald, Duck i Krzak to dzisiejsza Święta Trójca, tylko tajemnicą jeszcze pozostaje, który z nich to Ojciec, który Syn a który Duch Święty. A myśmy dawno temu z Albina Siwaka się nabijali, toć to ten człowiek święty w porównaniu z tą grupą perfidnych łgarzy. Wybaczcie mi ten chwilowy wybuch sarkazmu, ale te postacie są tak komiczne, że aż żal za d….ściska. Wracam do tematu.

Mimo tego, że nie przynależę do żadnego kościoła i nie jestem specjalistą w dziedzinie wiary, chce tu wytłumaczyć coś na podstawie przykładu religijnego, jako że tego typu przykłady są częstokroć łatwiej przyswajalne i zrozumiałe przez ogół.

Wyobraźmy sobie taką sytuację. Według Relatywizmu jedna osoba może stwierdzić, że „ Jezus jest Panem Bogiem” a druga, że „Allach jest Panem Bogiem” i te obydwa stwierdzenia będą prawdziwe, pod warunkiem, że dokładnie wyrażą sentymenty i odczucia osób wypowiadających te stwierdzenia. Tego typu podejście do sprawy napędza jedynie maszynę „tolerancji” i „uprzejmości”, ale czyni to kosztem logiki.

Jeżeli według mnie „Jezus jest Panem Bogiem” a według ciebie „Allach jest Panem Bogiem” to te obydwa stwierdzenia nie mogą być jednocześnie obiektywną prawdą, jako że opisują wzajemnie wykluczające się rzeczywistości. Według Chrześcijan, Jezus jest Bogiem, który to wcielił się w ludzkie ciało (Ew. wg. Św. Jana 1:14), natomiast Muzułmanie twierdzą stanowczo, że Allach nigdy takiego wcielenia nie przybrał.

Teraz, jeżeli słowa „ Pan Bóg” oznaczają pozycję niezrównanej metafizycznej i duchowej wyższości, to Jezus i Allach nie mogą być jednocześnie „Panem Bogiem”, bo „Jezus” i „Allach” są dwoma słowami, które nie oznaczają tego samego. Jeżeli w tym stwierdzeniu chodziło nam obu jedynie o to, że ja wierzę w Jezusa a ty wierzysz w Allacha to w tym momencie nie ma logicznego zaprzeczenia, jako że subiektywne stany umysłu nie mogą sobie zaprzeczać. Rozszerzając to ciut więcej, ja mogę subiektywnie wierzyć w X a ty możesz subiektywnie wierzyć w nie-X, lecz X i nie-X nie mogą być jednocześnie obiektywna Prawdą.

Zawsze, mając do czynienia z rozbieżnymi twierdzeniami tyczącymi się obiektywnej Prawdy, muszą na wierzch wypłynąć sprzeczności. Jeśli uważa się, że Prawda zależy jedynie od przekonań danego osobnika lub danej kultury to wszystko może stać się Prawdą, co jest beznadziejną głupota i absurdem. Relatywizm usuwa jakiekolwiek powody ( poza zwykłymi i nieznaczącymi kaprysami) na zmianę przekonań danego osobnika.

Według tego nurtu, jeśli moje przekonania czynią coś prawdą, to nie ma żadnego nakazu, aby móc zmienić moje przekonania w obliczu niezaprzeczalnych argumentów i dowodów.
W przeciwieństwie do Korespondencyjnej Teorii Prawdy, która to poszukuje obiektywnego poparcia dla Prawdy lub Fałszu zawartych w danym stwierdzeniu, Relatywizm nie oferuje żadnych środków do zweryfikowania żadnych przekonań oprócz uznania tego, że dany osobnik tworzy swą prawdę lub dana kultura ma skłonności do potwierdzania pewnych rzeczy, jako prawdy. Tego typu postawa zastosowana przez lekarzy lub naukowców zostałaby uznana za niedorzeczność i natychmiast usunięta nawet z pola rozważań.

Dlaczego więc jest tak dużo tych Relatywistycznych bzdur w dzisiejszych mediach i polityce?

Na to pytanie możecie sobie odpowiedzieć już sami.

Ludzka subiektywność nieuwiązana do pewnych obiektywnych ograniczeń i przymusów jest płytką, podławą i szubrawą rzeczą. Gdy osiągnie ona w tym „niespętanym” stanie pewien niebezpieczny poziom, nazywamy to wtedy głupotą lub bałwaństwem. Jeśli ten stan głupoty się pogłębi to wtedy staje się to niepoczytalnością, inaczej mówiąc klinicznym stanem umysłowej nienormalności. Wówczas takiego osobnika pakuje się w biały kaftanik i umieszcza w izolatce bez okien i klamek.

Jestem ciekawy, kiedy to ludzkość się obudzi i narody rządzone przez tych niepoczytalnych bałwanów umieszczą swoich „wodzów” w takiej właśnie izolatce. Aby zakończyć te „męki” o relatywizmie należy tu stwierdzić, że jest on nurtem samo obalającym się, czyli inaczej, podrzynającym swoje własne gardło.

Jeżeli prawda jest jedynie funkcją osobistych upodobań i przekonań, zatem niemożliwa jest ucieczka z subiektywnego więzienia po to, aby uczynić obiektywne oświadczenia zastosowalne do każdej rzeczywistości. Z tego właśnie powodu, mogę tu bezpiecznie stwierdzić, że Relatywizm jest fałszem, jako że nie koresponduje z rzeczywistością.

Uffffffff! Dzięki wielkie za cierpliwość, aż sam się spociłem.

Teraz już blisko do sedna sprawy, czyli do tego, czym jest Prawda.

Muszę tu znowu odwołać się do mojego ukochanego ideału, Mikołaja Kopernika, o którym to już kilka razy wspominałem, ale warto się powtórzyć. Kopernik niestety jest błędnie uważany za jedynie wielkiego astronoma, co „Wstrzymał Słonce i ruszył Ziemię”. On uczynił dużo więcej niż te odkrycie astronomiczne. Był to człowiek o niezmiernej odwadze, niestrudzony poszukiwacz i obrońca Prawdy. On to stanął do walki z największą ówczesną potęgą, czym był Kościół Katolicki a jedyną jego bronią była Prawda, którą niestrudzenie głosił. On sam stawił czoła całemu światu i wygrał, a dlaczego? Dlatego, że mówił absolutną Prawdę. On jeden, zmienił cały świat.

Szkoda tylko, że tacy ludzie rodzą się raz na 500 lat lub rzadziej.

Wyobraźmy sobie, że mogę przenieść się 500 lat wstecz i mieć przyjemność spacerować pewnego dnia z Kopernikiem po ulicy. Obserwując niebo rzekłem zdumiony: Czyż to nie piękne i zdumiewające, że tak codziennie w ten sam sposób Słońce wschodzi na wschodzie i zachodzi na zachodzie? Na to Kopernik: Tak to piękne, ale co byś powiedział na to, że to nie Słońce wschodzi ani nie zachodzi tylko, że Ziemia się obraca wokół własnej osi i robi wrażenie tego, że to Słońce się porusza wokół Ziemi? Z pewnością bym wtedy powiedział, że teoretycznie to mogłoby i tak być, ale nie przekonuje mnie to, bo ja widzę, że to Słonce wschodzi i zachodzi.

Dzisiaj już wiemy, że to Kopernik miał rację a ja i reszta świata byliśmy w błędzie, lecz czy to zmieniło Prawdę? Czy coś zmieniło się we Wszechświecie? Absolutnie nie. Ta absolutna Prawda, która jest ponadczasowym prawem Wszechświata, była, jest i pozostanie taka sama, bez względu na nasze rożne filozofie i opinie. Kopernik jedynie odkrył i ogłosił tę Prawdę.
A dlaczego ją odkrył? Bo trzymał się niezaprzeczalnych, niezmanipulowanych i rzeczywistych FAKTÓW.

Jest wiele takich absolutnych Prawd, które są absolutnie niezależne od naszych poglądów i upodobań i tych właśnie Prawd należy szukać, ujawniać je i bez obawy ogłaszać wszem i wobec.
Reasumując. Prawda jest sprawozdaniem rzeczywistości opartej na niezaprzeczalnych faktach, inaczej mówiąc jest odzwierciedleniem tychże faktów. Fakty tworzą Prawdę a nie Prawda tworzy fakty, zatem Prawda jest córka faktów a nie ich królową.

Zatem, fałszywe manipulowanie faktami i usiłowania skrzywienia Prawdy jest próbą dyktatorskiego dominowania nad Prawda i powinno być mocno karalne i ci, którzy to czynią powinni być natychmiastowo usuwani ze zdrowego społeczeństwa. Dziękuje za cierpliwość i za przeczytanie tych słów.

ŻBIK

Komentowanie zamknięte.