Opublikowano Grudzień 3, 2016 Przez a303 W Apokalipsa

O dokumentach Antychrysta

Kiedy nas pytają: Oto zajmujecie się problemami globalizacji, jesteście na bieżąco ze wszystkimi najnowszymi wydarzeniami, proszę powiedzieć, kiedy należy zrezygnować z tego systemu, czy teraz, lub gdy będą wprowadzać paszporty plastikowe, czy też kiedy będą wszczepiać chipy? – odpowiedź na to dajemy tylko jedną: z tego systemu trzeba było zrezygnować … w 1917 roku …
aa1

Zadając to pytanie, ludzie myślą, że wystarczy zrezygnować z elektronicznego systemu kontroli, NIP (ros. – ИНН), kodów kreskowych, chipów – i problem jest rozwiązany. A odpowiedź na pytanie jest określana przez inne rozumienie. Skąd się wzięły te NIP-y, kreski, karty mikroprocesorowe*, chipy? Dał je nam zrodzony w 1917 roku apokaliptyczny system królestwa „Bestii z ziemi” (Obj. 13, 11). To właśnie wtedy doszło do radykalnego przewrotu w porządku światowym i zaczęło się apokaliptyczne odliczanie czasu.

*/ karty mikroprocesorowe (karty chipowe, ang. – smart card) – uniwersalny nośnik danych w postaci karty z wbudowanym układem mikroprocesorowym (chipem), który pozwala na ochronę procesu logowania użytkownika, kontrolę dostępu i zawartych na niej danych.

Obywatelstwo niebiańskie zamieniono nam na obywatelstwo ziemskie, poddaństwo Monarsze, Władcy – na przynależność do systemu. Nic więc dziwnego, rok 1917-ty w wielu proroctwach został uznany jako fatalny. Jeśli dla odkupienia grzechów narodu została złożona najcenniejsza rzecz, jaką miał – Pomazańca i jego najjaśniejszą Rodzinę – to rewolucja przed każdym człowiekiem postawiła wybór. Jeżeli system prowadzi do Antychrysta, to jego przyjęcie – jest przyjęciem Antychrysta, przygotowaniem do jego spotkania. Zrodziło się królestwo Bestii. Ta „Bestia” ma wieloaspektową interpretację u Świętych Ojców. Z jednej strony, jest to osoba prekursora Antychrysta, takim był Lenin, a z drugiej strony – system władzy politycznej, gospodarczej i duchowej; przygotowujący jego przyjście.
a2
Wyrzekać się, odmawiać należy nie tylko numerów, paszportów i kart. Wyrzekać się trzeba tego całego satanizmu w ogóle, to znaczy, całego systemu w całości. Paszport – to konkretny krok w tym wyznaniu wiary. Wraz z przyjęciem paszportu na człowieka rosyjskiego spada krew Rodziny Carskiej i milionów nowych męczenników i wyznawców wiary. Przecież paszport – to jest świadectwo przynależności do systemu, walczącego z Bogiem. Jak można było mianować się obywatelem Sowieckiej Rosji, kiedy wraz z tą władzą zostało odjęte od naszej Ojczyzny błogosławieństwo Boże? Jeśli naprawdę chcemy pokutować za zamordowanie Rodziny Carskiej, za ich zdradzenie, to powinniśmy to pokazać czynem, czyli odrzucić system satanistyczny, w ofierze dla którego został złożony Car. Bez tego świadectwa naszych dusz – zarówno różne modlitwy skruchy za zabójstwo Cara i obrzędy, a nawet sama kanonizacja Rodziny Carskiej pozostaje pustym dźwiękiem. Jeśli przyjęliśmy system – krew Cara spada na nas. Przecież o czym głosi kabalistyczny napis w domu Ipatjewa? „Tutaj, na rozkaz tajnych sił, Car został złożony w ofierze dla zniszczenia państwa. O tym są informowane  wszystkie narody”. Jeśli nie zrozumiemy istoty tego, co wydarzyło się w 1917 roku, to nadal będziemy zwodzeni. Przecież diabeł zwabił nas do swego systemu: wierz w co tylko chcesz, żyj jak chcesz, pokutuj za co chcesz, módl się jak chcesz, gospodaruj, ozłacaj, rób interesy, otwieraj, głoś kazania, wzywaj wszystkich do Chrystusa, ale tylko bądź w moim systemie… A my jesteśmy obywatelami nie systemu, tylko Królestwa Bożego!

Myśląc o tym, co się wydarzyło, smutno jest patrzeć na to, jak w środowisku przeciwników globalizacji i paszportów powstały podziały i spory o tym: czy naród rosyjski winien jest grzechu carozabójstwa, czy też nie? Jedni uważają, że winien; inni – że winien jest grzechu apostazji od wiary i akceptacji carozabójstwa, a główna wina – spoczywa na Żydach: to oni zabijali i oni zrobili rewolucję. A jaka jest różnica w tym? Mowa jest o narodzie, a nie o jakiejś konkretnej osobie. Zabijali nasi pradziadowie, czy tylko „akceptowali jego zabicie” (Dz 8,1) tylko „strzegli szaty tych, którzy go zabijali.” (Dz 22, 20)? Przecież Cara nie ma! Dlatego roztrząsać stopień uczestnictwa narodu rosyjskiego w tym grzechu – nie ma sensu. Tylko Bóg to wie, tylko On wie: co było na sercu u każdego człowieka rosyjskiego. Niektórzy żałowali, bronili, inni wzdychali, ktoś był obojętny, a ktoś jeszcze krzyczał: „Zrzuciliśmy Cara, teraz zrzucimy i Boga!” i urządzali czerwony terror. Czy tak czy inaczej – jednak na nas spoczywa krew Cara. A spoczywa ona na nas wszystkich jeszcze i dlatego, że  wszystkich przeciwników jego zabójstwa nie jest możliwe oddzielić od całego narodu rosyjskiego jako całości: „gdy cierpi jeden członek, współcierpią z nim wszystkie inne członki” (1 Kor 12, 26).
a3Świadectwa:

Pewna mieszkanka Moskwy, parafianka monasteru Dońskiego, wzięła po błogosławieństwie spowiednika „kartę mieszkańca Moskwy” (tam niektórzy duchowni błogosławią również paszporty i te „karty mieszkańca Moskwy”). Już pierwszej nocy miała niepokojący sen. Przyszedł diabeł i zaczął zabierać jej Ewangelię. Ona nie daje, a on wyrywa. Ona przyciska Ewangelię do siebie, a on wyrywa. Walka trwała przez całą noc. Rano pobiegła do kapłana – batiuszki i opowiedziała mu wszystko, a ten uspokoił ją i „mądrze” wyjaśnił, że była to diabelska pokusa!

Inna mieszkanka Moskwy, emerytka, wzięła „Kartę mieszkańca Moskwy”. Skusiła się na ulgi, wygodę, ale kiedy była fotografowana, w sercu był niepokój, a kiedy podpisywała papiery i wzięła kartę – to jej serce jęknęło. Tej samej nocy widzi sen. Stoi przed nią piękna kryształowa skrzynia, pełna kryształów. Babcia była zdziwiona i zachwycona tym. Podeszła bliżej, aby zobaczyć te bogactwa. Otworzyła i zobaczyła, że kryształowa skrzynia pełna jest nie kryształów, a … jej własnych łez.

To, że ludzie mający w rękach rosyjskie paszporty, nie przechodzą mytarstw*, potwierdzają liczne świadectwa bogobojnych Chrześcijan.

*/ – mytarstwa – мытарства – miejsce, gdzie według wiary prawosławnej przebywa dusza przez 40 dni po śmierci w drodze na sąd cząstkowy. Podczas przechodzenia coraz wyżej przez 20 mytarstw diabły przeszkadzają duszy we wznoszeniu się, przedstawiają fakty z jej grzesznego życia – A.L.   

Pewna kobieta, która niedawno zmarła, ukazała się we śnie, trzymając w rękach rosyjski paszport i powiedziała:„Zatrzymali z paszportem”. Innej kobiecie objawił się we śnie jej daleki krewny Arcypasterz i powiedział: „Nie brać”. Pewna mniszka (w Kołomnie) zmarła, ukazała się we śnie i mówi: „Ze względu na paszport nie przeszłam”. Dwa kapłani byli przyjaciółmi. A kiedy jeden z nich zmarł, drugi zaczął się modlić i po prostu po przyjacielsku zaczął go pytać: „Powiedz chociaż mi: przeszedłeś mytarstwa, czy nie?” Wkrótce objawił się on swemu przyjacielowi we śnie i mówi: „Nas nawet na Sąd nie wpuścili. Wszyscy, którzy mają NIP (ros.- ИНН) i paszporty, idą od razu tam.” I przy tym niedawno zmarły kapłan pokazał ręką na ziemię.
a4Kobieta – przewodniczka wycieczek, towarzysząca pielgrzymkom, opowiedziała następujące zdarzenie. Pewna pątniczka szła w Diwiejewie rowkiem (ros.- по канавке; ze świętą wodą – A.L.) i nagle objawił się jej Ojczulek O. Cyryl (Pawłow) i mówi: „Natychmiast zrezygnuj z paszportu.” Powiedział i zniknął. Pątniczka nie przywiązała do tego żadnej wagi: Może to jakieś złudzenie? Tym bardziej, że O. Cyryl był chory i leżał sparaliżowany w szpitalu. A zresztą, co robić w mieście bez paszportu? Wróciła do Moskwy, opowiedziała o tym dziwnym objawieniu i na tym wszystko się zakończyło. Ale wkrótce zachorowała i szybko zmarła. Po pewnym czasie objawiła się we śnie swojej przyjaciółce. Siedzi w ciemnym pokoju i sama jest ponura. Przyjaciółka się wystraszyła i pyta: „Co z tobą?” Na co ona odpowiedziała krótko: „Tam – i skinęła głową ku górze – z numerem i paszportem nikogo nie wpuszczają”.

Przeorysza (ros.- игумения) pewnego monasteru opowiedziała nam następującą historię. W jej monasterze są pobożne zakonnice i pokutnice o surowej ascezie, które odmówiły przyjęcia paszportów. Któraś z nich zainteresowała się: a co w nich jest takiego strasznego? Poprosiła pewnego pielgrzyma w klasztorze, aby pokazał jej paszport. Otwiera go na następnej stronie, gdzie jest zdjęcie i w rubryce „osobisty kod” nagle widzi duży i tłusty napis: „zakodowany”. Nie uwierzyła własnym oczom, patrzy ponownie i widzi ten sam napis. Oddała paszport, ale sama wciąż nie wierzy: jak to jest, przecież tak nie może być! Poprosiła paszport u innej pątniczki, patrzy: rubryka jest pusta, nic nie jest wpisane.

Powiecie, to mistyka i fanatyczne brednie? Jak chcecie, tak i myślcie, a ten, kto ma rozum, ten zrozumie. Pewien sługa Boży na własne oczy widział zdjęcie opalonego paszportu, na którym zamiast herbu wyraźnie był widoczny obraz Bestii. On sam o tym opowiadał. To zdjęcie przywiozła do  Diwiejewa pątniczka z Niżniego Nowogrodu i wszystkim pokazywała. Obraz pojawił się wtedy, kiedy ona zaczęła zdecydowanie palić swój rosyjski paszport. A u innej pątniczki podczas spalania na okładce paszportu wyraźnie pojawiło się dwoje satanistycznych oczu.

I czemu tu się dziwić? Tych dwoje oczu ze szponiastą ręką zostały również utrwalone na zdjęciu normalnego biletu na przejazd z paskiem magnetycznym. Zdjęcie zostało zrobione z tyłu i bilet był czysty, tylko z wydrukowaną datą. Ale czego nie widziało oko ludzkie, to utrwaliła technika.

Pewna mieszkanka Moskwy, emerytka, wzięła pięć kart plastikowych (medyczną, emerytalna i in.). Jakiś czas później ma sen. Włochata ręka z pazurami trzyma jak wachlarz te jej pięć kart i potrząsa przed jej oczami z szatańskim chichotem. Kobieta obudziła się ze strachu. W godzinach porannych biegnie do swego spowiednika. Ojcze, co robić? Spowiednik, nie myśląc długo, mówi: „Natychmiast oddaj.” Kobieta oddała, ale przez małą wiarę zostawiła kartę medyczną, aby móc się leczyć. Po pewnym czasie znowu jej się śni ta sama owłosiona ręka z pazurami i z satanistycznym chichotem potrząsa przed jej twarzą jedną jedyną kartą.

Są przypadki w ogóle unikalne i nieprawdopodobne. Pewna kobieta zaczęła palić paszport, a z niego wyszedł czarny dym i rozległ się głos: „Dlaczego mnie spaliłaś”.

Opowiadano, jak pewien kapłan (w Rosji) zrezygnował ze wszystkiego: z NIP-u, z numeru rejestracyjnego świątyni, nie przyjmuje darowizn i produktów, na których są umieszczone kody kreskowe, nawet wino sam wytwarza, ponieważ na butelkach te kody też są. Cierpi z powodu wielkiej niewygody: prądu elektrycznego nie ma, ogrzewania w zimie nie ma i w świątyni jest zimno, jak na  ulicy. Widzi ojczulek sen. Idzie Antychryst, wszędzie zagląda, do urzędów świeckich i rządowych, do świątyń i monasterów. Wszędzie go przyjmują, wszędzie znajduje cząstkę swego. A świątyni, w której służy ten kapłan i która jest na wprost jego oczu, nie widzi. I tak przeszedł obok jego cerkwi.

Sługa Boży Wiaczesław, Tula, grudzień 2003 r. Byłem niedawno w Bogolubowo, przyjechałem, aby się pomodlić, porozmawiać z O. Piotrem. Spotkałem pewną zakonnicę, która znam bardzo dobrze. Tym razem ona opowiedziała mi ciekawą historię. Pielgrzymi przybyli autobusem i jakaś kobieta spośród nich miała wizję zamordowanego Optyńskiego mnicha Feraponta, który jej powiedział: „Nie bierzcie paszportu. Zostało jeszcze bardzo mało czasu. Wkrótce zaatakują Rosję trzy kraje”.

Mniszka … jesień 2003 r. W Aleksandrowskim żeńskim monasterze została usunięta ze stanu monastycznego mniszka (Epikonida) za odmowę przyjęcia paszportu. W Sniegirowie z domu zakonnego w ostatnim roku przed spisem odeszła siostra w starszym wieku, a po spisie odeszły jeszcze dwie siostry.

Pewna mniszka z Aleksandrowskiego monasteru postanowiła wziąć paszport. Rodzice radzili jej, aby się nie spieszyła, ale ona powiedziała, że ​matka Przeorysza nalega i Patriarcha pobłogosławił. Wzięła paszport i wkrótce miała sen. Śni się jej, że ​​w świątyni wszystkie siostry stoją, odbywa się obrządek postrzyżyn i nagle zjawia się Antychryst, wchodzi na ambonę, wskazuje palcem na nią i mówi: „mniszka Siergija”. Wtedy ona była jeszcze w nowicjacie, a w tym roku, prawie rok po przyjęciu paszportu w Wielki Post miała postrzyżyny (2003 r.) i nadano jej imię Siergija.

Kiedy mateczka (matuszka) opowiedziała ten przypadek, to zapytałem, jak należy rozumieć tę wizję. „Myślę – powiedziała –że temu, kto przyjmuje ten system, imiona nadaje już Antychryst”.

Sł. B. Walentyna, zima 2003-2004, Tula. Gdy zdecydowała się wziąć nowy paszport, to tej samej nocy miała sen. Otwieram pokój i wchodzę do jakiegoś korytarza, składającego się z dwóch ogrodzeń, pod stopami śnieg, i patrzę do przodu, tylko do przodu, a następnie postanowiłam zawrócić i kiedy opuściłam głowę, to zobaczyłam, że stoję na skraju ogromnego lodowego leja, prowadzącego w przepaść, czyli gdybym wykonała jeszcze pół kroku, to wpadłam bym tam. I wyszłam stamtąd. Od razu zrozumiałam, że to z powodu nowego paszportu, ponieważ słyszałam o nim od niektórych, że jest zły. I odmówiłam jego przyjęcia.

Mniszka Wasilissa, Psków, zima 2004 r. Matuszka dwukrotnie miała wizję swego syna. Syn mieszka ze rodziną w Petersburgu. Pierwszą wizję miała w dniu, kiedy syn złożył wniosek o paszport. Drugą – dwa – trzy tygodnie później, w dniu, kiedy go odebrał.

– Stoimy w Soborze (Św. Trójcy w Pskowie). Na górze. Wszyscy, my – wszyscy bez paszportów przytuliliśmy się do ścian soboru i do siebie. Nasza gromadka. Sobór się podnosi, podnosi do Nieba, a mój syn stoi tylko dwa lub trzy metry ode mnie. Początkowo cieszyłam się, że ma stary paszport. Powiedziałam mu: „To dobrze, nie rób tego. Ojciec Mikołaj (Gurjanow) powiedział, aby nie brać”. I nagle patrzę, jak jakaś niewidzialna ręka chwyta go, obróciła w powietrzu dwa razy i postawiła na skraju. Opowiadam to widzenie Władyce (Biskupowi), a on mówi: „Na skraju – to dlatego, bo on  jeszcze nie podpisał jego odbioru.”

Teraz drugi sen, podobny. Też stoimy w Soborze, a nasz Sobór jak okręt podnosi się, podnosi się ze wszystkimi do Nieba. A syn, jak nas zobaczył, to wyciągnął do nas ręce i jakby kierował się ku nam. I wtedy Anioł niewidzialną ręką odciął synowi ręce. Upadł on twarzą w dół, płacze, z rąk leje się krew. A Nina T. nagle tak wykrzyknęła: „Och, nie oparł się, nie oparł się!”

Matka Wasilissa dobrze znała niezapomnianego Ojca Mikołaja Gurjanowa i aż do samej jego śmierci była wspierana przez niego duchowo. Na pytanie o tym, w jaki sposób O. Mikołaj odnosił się do paszportów, powiedziała:

– Nie błogosławił. Jeszcze na dwa lata przed śmiercią, kiedy jeszcze i mowy o nich nie było, jego siostrzenica Zinaida (pracuje w Świątyni Św. Warłaama Chutyńskiego) jeździła do niego i on, bez widocznego powodu, nagle zaczął mówić jej o paszporcie: „A ty, Zinaido, nie bierz paszportu do końca.” I wielu on tak mówił, aby nie brać paszportu do końca. A Zinaida myślała, że do końca roku, i co myślicie, wzięła i odebrała.

Matuszka opowiada:

– Na początku, kiedy władze naciskały i kapłani błogosławili, było ciężko. Przysłali mi wezwanie z Urzędu Spraw Wewnętrznych, było w nim napisane: przyjść w tym i tym dniu, o tej i o tej godzinie do 5-go Zarządu Mieszkaniowego, mieć ze sobą 2,50 na zdjęcie i stary paszport. W godzinach porannych (to był piątek) na Liturgii modliłam się ze łzami. Panie Boże, mówię, poślij mi kogoś, kto by mnie  pouczył, żeby wyjaśnił, co mam robić, aby Ciebie ​​nie obrazić. To nie może być potrzebne, wiem, że kapłani nie mają prawa takie coś błogosławić. Stoję i płaczę, całą służbę przepłakałam, a na „Tobie  śpiewamy, Tobie błogosławimy” doznałam pouczenia i przed „Ojcze nasz” słyszę głos: „Oto stoi pobożny człowiek, często przystępuje do Komunii, więc podejdź do niego po Komunii.” Tego człowieka bardzo dobrze znałam. Stał obok mnie, a po błogosławieństwie Kielichem podaję mu to wezwanie, a on od razu mówi: „Podrzyj i nie chodź tam. Trzydzieści osiem milionów nie dostało paszportów.” I ja od razu podarłam wezwanie i nie poszłam.

Sł. B. Tatiana, Moskwa. Przez Miłosierdzie Boże postanowiłam nie brać nowego paszportu obywatela Federacji Rosyjskiej i moja decyzja była twarda. Szczególnie umocniłam w tym po dwóch snach.  Jeden z nich był pod koniec 2003 roku, miała go moja mama. A drugi – ja miałam, na wiosnę 2004 roku, pod sam koniec Wielkiego Postu.

Matka miała sen, że jestem razem z nią w jakimś długim, wąskim korytarzu – stodole z licznymi drzwiami po obu stronach. Następnie ja dokądś wyszłam, a matka została sama.

Przebywanie tam było bardzo nieprzyjemne, więc zaczęła podążać za moim przykładem, ale kiedy podeszła do najbliższych drzwi i otworzyła je, to cofnęła się z przerażeniem: wejście zagradzało dwóch strasznych „chłopów”. Widok ich był tak okropny, że matka z wielkim drżeniem szybko pobiegła do innych drzwi. Ale i tam czekali na nią takie same „straże”. Matka rzucała się od jednych drzwi do drugich, ale bezskutecznie. Wszystkie wyjścia były zablokowane. Nagle widzi podobnych dwóch potworów obok siebie w korytarzu. Beznadzieja, jakaś tępa rozpacz ją ogarnęła.

Ci „strażnicy” zmuszali ją, aby jadła jakąś szerokolistną trawę, którą zobaczyła w żłobie. Zdecydowanie odmówiła i w tej chwili się obudziła.

Gdy rano opowiadała mi ten sen, to płakała jak dziecko, a ja nie mogłam ją uspokoić. Tylko ciągle powtarzała: „Gdybyś wiedziała, jacy oni straszni …”. Od tamtej nocy minęło sześć miesięcy, ale matka do tej pory wciąż powtarza, że widzi ich, jakby to było teraz.

Sen, niestety, mojej matki niczego nie nauczył. To było ostrzeżenie, ale jednak, pomimo moich błagań, matka wyraziła pragnienie, aby otrzymać nowy paszport i pod koniec grudnia ubiegłego roku, spełniając jej życzenie, złożyliśmy dokumenty. Ale dzięki Łasce Bożej na razie z wydziału paszportowego jej nie dzwonią i paszportu nie niosą (matka jest inwalidką I grupy).

Drugi sen miałam ja, na wiosnę 2004 roku. Złożyliśmy już dokumenty w sądzie i pojawiło się wielu chętnych, którzy chcieli zasiać wątpliwości w naszych sercach, zawrócić nas z tej drogi.

I oto widzę we śnie nowy paszport rosyjski, na tyle tak bardzo powiększony, że bardzo wyraźnie widać winietki wzdłuż otwartej strony. Strony były puste, bez jakiejkolwiek informacji.

Nagle słyszę jakiś głos, który bardzo, bardzo powoli, z mocą mówi mi, równocześnie wskazując na winietki:

– Widzisz … sześćset sześćdziesiąt sześć.

I jeszcze raz:

– Sześćset sześćdziesiąt i sześć. – I szóstki wyraźnie się ukazały.

To zostało powiedziane w taki sposób, że każde słowo zostało włożone do duszy, tak jak gdyby było drukowane w świadomości dla naszego umocnienia.

„Przede mną była przepaść…”Ja, sł. B. Wiera … piszę do was o niezwykłym i strasznym widzeniu, które miała prawosławna Chrześcijanka w Ławrze Św. Trójcy i Św. Sergiusza. Moja przyjaciółka Jelena S. zatrzymała się u mnie. Przyjechała ona z województwa Tambowskiego, pojechała do Ławry i w drodze powrotnej nawiązała rozmowę z kobietą, która była także w Ławrze. Oto, co się z nią stało.

Kobieta ta stała na modlitwie przeciwko NIP (ИНН), która tradycyjnie odbywa się w pobliżu Dumy Państwowej. I wtedy po raz pierwszy usłyszała, że paszportów rosyjskich nie wolno brać, ponieważ, jak się okazuje, są na nich trzy szóstki.

Kobieta zawahała się, ale zdecydowała się pomodlić i prosić Boga o oświecenie. Pojechała do Ławry Św. Trójcy i Św. Sergiusza do prepodobnego (czcigodnego) Sergiusza i poprosiła go o pouczenie: czy rzeczywiście paszporty mają trzy szóstki. Spędziła u O. Sergiusza cały dzień i modliła się żarliwie. Chciała zostać jeszcze na porannej Liturgii i zapytała, czy można gdzieś tutaj przenocować. Któryś z mnichów dał jej adres:

– Idź do domu dla pielgrzymów. Tam siedzi w drzwiach mężczyzna, on cię przepuści.

Kobieta szybko znalazła dom. Przy wejściu siedział mężczyzna, wyglądający na bezdomnego (ros.- с видом бомжа). Kobieta zapytała, czy można spędzić tu noc. Na co mężczyzna tylko odpowiedział:

– A masz paszport?

– Tak, mam – odpowiedziała.

– No to wejdź – powiedział i otworzył drzwi.

Kobieta weszła do ciemnego długiego korytarza, zaczęła się rozglądać, gdzie można pójść. Nagle z pokoju z tyłu korytarza wybiega mniszka i krzyczy:

– Po coś tu przyszła?

Kobieta chciała odpowiedzieć, że przyszła przenocować, ale mniszka nie chciała jej słuchać, zamachała rękami i nadal krzyczała:

– Wynoś się stąd, wynoś! Stąd nie ma wyjścia!

Zaskoczona kobieta zaczęła się rozglądać i nagle pojawiło się dwóch mężczyzn, którzy otworzyli drzwi i wepchnęli ją do pokoju.

– Stoję na progu, rozglądam się – wspomina kobieta – spojrzałam w dół … przede mną była przepaść! Z przerażeniem ujrzałem w tej ponurej otchłani ciała wielu (nie do zliczenia) ludzi. To byli ludzie i żywi i na pół martwi, nadzy, wszyscy się zwijali, jęczeli, byli też i martwi. Pachniało smrodem. Nie wiem, jak długo patrzałam na to przerażające widowisko, dopóki nie przypomniałam sobie Imienia Matki Bożej i zaczęłam krzyczeć: „Najświętsza Bogurodzico! Ratuj, ratuj mnie! Zabierz mnie z tego strasznego miejsca!” Jak długo tak krzyczałam, nie pamiętam, był to jakiś obłąkany szał. Ale później, czy ktoś mnie stamtąd wypchnął, albo się co innego stało, ale kiedy doszłam do siebie, to siedziałam pod krzakiem blisko Ławry, zupełnie niedaleko. Mój stan był taki: czy żyję, czy jestem martwa – nie wiedziałam. Ten stan do tej pory jest obecny we mnie. Oto w taki sposób prep. Sergiusz pouczył mnie o paszportach.

Na podstawie materiałów z broszury „Liczba paszportu”
 

Hierodiakon Abel (Siemionow)

Od redakcji: Sprawa rezygnacji z dokumentów Antychrysta – jest sprawą niezwykle ważną. Jest to kwestia naszej wiary, jest to sprawa naszego zbawienia lub – zatracenia.

Dlatego prawidłowa odpowiedź na pytanie: „Kiedy trzeba zrezygnować z tego systemu, czy teraz, albo gdy będą wprowadzać paszporty plastikowe, lub gdy będą wszczepiać chipy” – jest jedna: Dzisiaj, teraz, od razu, gdy człowiek zrozumiał, że został oszukany, okazał małoduszność. Dlatego odpowiedź hierodiakona Abla, że trzeba było zrezygnować w 1917 roku, może być błędnie interpretowana dla usprawiedliwienia siebie – że jest już za późno, ja i tak już się nie uratuję, dlatego będę nadal żyć beztrosko w antychrystowym systemie. Bóg przyjmuje skruchę, dopóki człowiek nie zgodzi się przyjąć znaku na ciało – chip lub laserowy kod kreskowy (tatuaż) z NIP.

Za: http://3rm.info/publications/3695-ob-antixristovyx-dokumentax.html

Data publikacji: 14.06.2010

Tłumaczenie: Andrzej Leszczyński

Tags : , , , , , ,

Komentowanie zamknięte.