Najnowsze

Opublikowano Kwiecień 16, 2015 Przez Jan W Świat

Nowym prezydentem USA będzie niewątpliwy wróg Rosji

Od Hillary Clinton oczekuje się oświadczenia czy będzie startowała w wyborach na stanowisko prezydenta USA. Jako pozytywną cechę wizerunku tej kandydatki eksperci wskazują na jej płeć. Po pierwszym prezydencie murzynie całkiem logicznym jest oczekiwanie pierwszego prezydenta – kobiety.

a4

Jednocześnie pani Clinton ma wizerunek silnej kobiety, którą zdradzał jej mąż ale mu wybaczyła. No i doświadczenia w kierowaniu Departamentem Stanu także nikt nie kwestionuje.

Oczywistym minusem jest to, że Partia Demokratyczna USA, z ramienia której będzie startowała żona byłego prezydenta USA, bardzo mocno straciła w rankingu w ciągu ostatnich lat. A winę za to ponosi fatalna polityka wewnętrzna Obamy.

Właśnie na lata jego prezydentury przypadł kryzys ekonomiczny, eksplozje finansowych „baniek mydlanych”, wzrost nieufności elektoratu do polityki Białego Domu i Kongresu USA. Bankructwo całych miast w rodzaju Detroit. Program Partii Demokratycznej w dziedzinie ekonomicznej pokazał swoją, delikatnie mówiąc, pewną niespójność.

Jednocześnie z tym, przez lata prezydentury Obamy, USA rozpętały taką ilość wojen, że czas już nadszedł by zwrócić się do komisji Guinessa w celu zgłoszenia odpowiedniego rekordu.

Nie dlatego żeby Amerykanie specjalnie przeżywali z powodu bombardowań ludności cywilnej w Libii, Egipcie, Syrii czy Iranie, ale dlatego, że przecież to także są pieniądze „uczciwych podatników”. Tak więc i młode żołnierzyki przybywające w cynkowych trumnach w reżimie „martwy ładunek” bezpośrednio na cmentarz Arlington, nie dodają popularności Partii Demokratycznej USA.

a2

Jednocześnie widać wyraźnie, że blok Partii Republikańskiej nie jest absolutnie przeciwko wojenkom, o czym regularnie nam przypomina senator John McCain. Ale demokraci w okresie prezydentury Obamy wyraźnie przebili republikanów. Jednakże w czasach Busha młodszego USA dużo rzadziej interweniowały i inicjowały konflikty zagraniczne.

W retoryce polityki zagranicznej pani Clinton coraz bardziej okazuje się być takim samym „washingtońskim jastrzębiem” jak i obecne stronnictwo wojny w Białym Domu. To ona pod każdym względem radowała się z mordów ludności cywilnej w Donbasie i mówiła, że tam są jedynie terroryści, których trzeba zabijać.

Właśnie przy niej Departament Stanu, którym przez pewien czas kierowała, praktycznie całkowicie przełączył się na reżim wojenny. Jest to zupełnie jasne, że pod jej kierownictwem USA będą kontynuowały aktywną kampanię histerii przeciwko Rosji.

Przecież pani Clinton myśli nie tylko kategoriami aktualnej polityki ale ona dodatkowo przepisuje historię. Na przykład odmawiając ZSRR zwycięstwa nad faszyzmem. To do niej należą słowa o decydującym wkładzie sojuszników w zwycięstwo nad Niemcami.

a3

A Armia Czerwona, w opinii Clinton, to stado orek, które poszło na mięso, tworząc „przepiękną masówkę” kiedy dzielni Anglosasi zwyciężali III Rzeszę.

Powiedzieć, że Clinton nienawidzi Rosji, to ująć to delikatnie. Ale dla nas w jej kandydaturze jest dużo samych nieoczekiwanych plusów. Po pierwsze – ambicje. To przecież jej mąż przełamywał na kolanie Rosję w latach 90-tych publicznie wyśmiewając się z wiecznie pijanego Jelcyna.

Ona pragnie także takiego triumfu. A takie pragnienie „podboju” zaślepia polityka. Pozbawia go cierpliwości i myślenia strategicznego. Jest to nam na rękę. Drugi ważny niuans o którym można wnioskować z wypowiedzi byłej sekretarz stanu i, być może, przyszłego prezydenta – ona nie tylko nienawidzi Rosji i Rosjan, ona zupełnie nie ma pojęcia jaki jest nasz kraj.

W jej pojęciu  my dalej tkwimy w latach 90-tych tyle, że nad tym całym chaosem siedzi teraz Putin. I żadne rankingi, wewnętrzna analiza i nawet szpiegostwo, nie przekonają jej, że jest inaczej.

Dla niej Rosja to słaby ale arogancki rywal, którego można i trzeba, w jak najkrótszym czasie, zniszczyć. I takie poglądy również są dla nas ogromnym plusem.

Tak, rozumiemy, że Clinton zostawszy prezydentem, będzie kontynuowała konfrontację z Rosją. I będzie to robić głupio i topornie. A głupota w geopolityce jest niedopuszczalnym luksusem, która prowadzi do totalnej klęski.

A już fałszywe wyobrażenie o geopolitycznym przeciwniku to po prostu dar losu dla tegoż przeciwnika. To znaczy dla nas. Hillary Clinton jest niewątpliwie wrogiem. Ale to wróg przewidywalny.

Z wyraźną retoryką, z przewidywalnymi działaniami, nawet wizerunek „silnej kobiety”, która będzie skręcać jaja „białym kołnierzykom” z Białego Domu i przykręcać śrubę w kwestiach polityki zagranicznej, można przewidzieć z dokładnością do okresu, na kilka lat naprzód.

Dlatego będziemy życzyć staruszce Hillary (babcia tak czy siak ma już 67 lat) jak najszybszej prezydentury. To nie będzie łatwe i przyjemne dla nas ale z pewnością interesujące.

Polecamy: http://voenpolit.su

Za: http://3mv.ru/publ/novym_prezidentom_ssha_budet_nesomnennyj_vrag/3-1-0-41151

Data publikacji: 13.04.2015

Przekład: RX

Tags : , , ,

Komentowanie zamknięte.