Najnowsze

Opublikowano Grudzień 7, 2012 Przez Jan W Bez kategorii

Nowy Wspaniały Świat: Eutanazja w białych rękawiczkach

Źródło: http://dzieci.pl/kat,1033939,title,Eutanazja-w-bialych-rekawiczkach,wid,15137080,wiadomosc.html?smgputicaid=6fa67

Za: http://wiadomosci.monasterujkowice.pl/?p=12844

Data publikacji: 5.12.2012

eu

 

W Wielkiej Brytanii rozgorzała burza, po tym, jak jeden z lekarzy opisał praktyki stosowane na śmiertelnie chorych noworodkach i małych dzieciach w brytyjskich hospicjach i szpitalach. Maluchy za zgodą rodziców i pod kontrolą lekarzy pozbawiane są dostępu do dożylnego żywienia i ostatecznie umierają z głodu i odwodnienia. Wszystko odbywa się zgodnie z przepisami obowiązującymi w NHS (brytyjskim funduszu zdrowia) i regulowanymi przez program Liverpool Care Pathway.

Liverpool Care Pathway (w skrócie LCP) to tzw. ścieżka opieki dla umierających – specjalne wytyczne, które maja na celu poprawę standardów opieki nad nieuleczalnie chorymi i umierającymi pacjentami.

Szacuje się, że każdego roku umiera (tj. morduje się !!!) ok. 130 000 osób, wobec których stosuje się regulacje LCP. Zwolennicy programu podkreślają, że zapewnia on godną śmierć i pomoc często zagubionej w tej sytuacji rodzinie. Zapobiega również złemu traktowaniu ludzi w ostatnich dniach ich życia. Ostatnio coraz częściej pojawiają się jednak głosy krytyczne, mówiące o tym, że sztywne regulacje niesłusznie spisują ludzi na straty. Zdarzały się przypadki kwalifikowania do programu ludzi, którzy wcale nie byli umierający, odmawiając im tym samym leczenia. Przeciwnicy uważają, że LCP to tak naprawdę forma eutanazji, która ma na celu zwolnienie zajętych przez chorych szpitalnych łóżek i zaoszczędzenie pieniędzy NHS.euta

Tym większe emocje budzi ujawniony właśnie fakt, jak w praktyce wygląda ścieżka opieki dla śmiertelnie chorych dzieci. Mrożące krew w żyłach metody traktowania upośledzonych lub niemających szans na przeżycie małych pacjentów, zostały opublikowane w “British Medical Journal”.

Jeden z lekarzy, przeszkolonych w programie LCP, opisał anonimowo traumę, którą przeżył obserwując przedłużoną agonię małych dzieci. On sam przyznał się do zagłodzenia i doprowadzenia do odwodnienia 10 małych pacjentów. Cały proces może trwać nawet do 10 dni, w trakcie których w widoczny sposób ciało dziecka „kurczy się i deformuje”. Opowiadając o przypadku noworodka, który urodził się z całą listą genetycznych wad i anomalii, pisze:

– Rodzice zgodzili się oddać go w nasze ręce, aby zapewnić mu śmierć bez cierpienia. Chcieli, żeby śmierć była szybka, bezbolesna i nie wywołała zmian na ciele ich ukochanego dziecka. Jednak ich pragnienia nie pokrywają się z tym, czego doświadczyłem w mojej pracy. Nawet w takiej sytuacji walka o życie trwa dłużej, niż to się wydaje wielu osobom. Śmierć z odwodnienia następuje średnio dopiero po 10 dniach.

Sam lekarz przyznał, że tylko na jednym oddziale neonatologicznym, gdzie pracuje, był świadkiem co najmniej 10 takich przypadków.

W odpowiedzi na szokujący artykuł, dr Laura de Rooy – konsultant ds. neonatologii w Szpitalu św. Jerzego w Londynie napisała, że „daleko posuniętą naiwnością jest sądzić, że umierające dzieci nie odczuwają głodu i pragnienia”.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Komentowanie zamknięte.