Opublikowano Listopad 24, 2012 Przez Jan W Bez kategorii

Nienawidzić Ruskich!

Źródło: http://www.konserwatyzm.pl/artykul/6691/soska-nienawidzic-ruskich

Data publikacji: 24.11.2012

Autor:  Michał Soska

Tak brzmi naczelny slogan środowiska, nazywającego się prawicowym i patriotycznym. Kto nie nienawidzi – ten nie patriota. Bo Ruski – to mordowanie, korupcja i zagłada cywilizacji. Tak przynajmniej pisze Piotr Lisiewicz w ostatnim numerze „Gazety Polskiej” z 21 listopada 2012:

 

„Robert Winnicki z Młodzieży Wszechpolskiej, jeden z założycieli owego ruchu, po podpisaniu porozumienia pomiędzy abp Michalikiem oraz patriarchą Cyrylem pisał na swoim blogu: „Podpisanie dokumentu ocenić należy pozytywnie. Dystansując się od bieżących, trudnych i skomplikowanych problemów politycznych, jest zarazem przejawem polityki przez wielkie P. Dla polskiej prawicy jest zaś dobrym przypomnieniem, co stanowi główne zagrożenie dla kultury i cywilizacji, dla Polski i Polaków: nie jest nim Moskwa, a demoliberalizm”. Otóż powyższe uważam za brednie. Wejście pod orbitę Moskwy oznacza wszystkie nieszczęścia badziewia demoliberalnego plus sowieckie bagno – mordowanie patriotów, wszechobecną korupcję i degradację cywilizacyjną. Dno tysiąc razy gorsze od demoliberalnego badziewia. Kto nie rozumie, co znaczy Ruski, ten nie żaden patriota ani nacjonalista, a zaślepiony ideologią kiep”.

Nie chcąc już poruszać niekończącego się sporu polsko-polskiego nad porozumieniem pomiędzy polskim Kościołem a rosyjską Cerkwią Prawosławną (bo całe to obrzucanie błotem kościelnych hierarchów z tego powodu budzi co najmniej niesmak), i abstrahując od oczywistego nonsensu, jakim jest przypisywanie jakiejś grupie na polskiej prawicy chęci „wejścia pod orbitę Moskwy”, skupimy się nad zasadniczym punktem wywodu red. Lisiewicza – a mianowicie nad tezą, że całe „demoliberalne badziewie” to nic w porównaniu z „Ruskim”. Pod pojęciem tego ostatniego kryje się bowiem cała zawartość pojęcia „demoliberalizmu”, plus zbrodnie komunizmu, korupcja, zagłada cywilizacji (jakiej? Zachodniej, chrześcijańskiej, czy prawosławnej-rosyjskiej?).

Primo. Zachodni „demoliberalizm” – to takie patologie współczesnego świata, jak: narkomania, promowanie homoseksualizmu i różnych dewiacji psychicznych czy seksualnych; nihilizm światopoglądowy, konsumpcjonizm, rozpasany indywidualizm, hedonizm i wojujący ateizm. To zaciekła walka z tradycyjnymi wartościami społecznymi, religijnymi, etycznymi. To walka z rodziną, wiarą, tradycją i historią. To aborcja i eutanazja, ciągle spadający przyrost naturalny europejskich narodów. To kosmopolityzm i globalizm, unifikacja polityczna i ekonomiczna, niszczenie narodowych odrębności, tożsamości i świadomości przez instytucje ponadnarodowe i próby zbudowania europejskiego superpaństwa oraz stworzenia nowego człowieka, „Europejczyka”.

To właśnie, moim zdaniem, współczesne (nie historyczne, jak bolszewizm i stalinowski ateizm) zagrożenie dla zachodniej, chrześcijańskiej cywilizacji (o ile takowa jeszcze istnieje, co w gruncie rzeczy wątpliwe). Posługując się aktualnym przykładem: „demoliberalizm” to cały ten „cipkoszał” – czyli Pussy Riot, wojujące feministki, które swoje bluźniercze show z okrzykami „Żesz kurwa, żesz kurwa!” i lamentem nad „zesłanym na Sybir Gay Pride” (gejowską dumą) odstawiły w Cerkwi Chrystusa Zbawiciela. To ścinanie przez „feministki” z nagimi cyckami krzyży pamięci ofiar totalitaryzmów i zamachy na świątynie na terenie całej Rosji. Oto walka z cywilizacją – już nie tylko zachodnią, bo ta i tak na kolanach leży, ale i z prawosławną-rosyjską. A prowadzącym ją „siłom postępu” dużo bliżej do ideologii leninizmu, niż władzom współczesnej Rosji.

Secundo. Rosja, „Ruski” i hasło nienawiści wobec nich. Zrozumieć mogę nienawiść wobec Rosji carskiej. Za zabory, zsyłki na Sybir, popowstaniowe represje, za rzeź Pragi. Za rusyfikację, ucisk narodowy i religijny, konfiskaty mienia czy przymusowe roboty. Za korupcję i przegniły system administracyjno-biurokratyczny. Wreszcie – za sojusz rosyjskiej Cerkwi z tronem, oznaczający dla nas, Polaków, narodowy ucisk i obce panowanie. Rozumiem dużo bardziej nienawiść wobec leninowsko-stalinowskiego bolszewizmu i Związku Radzieckiego. Za ludobójstwo na Kresach, za Katyń i łagry. Za zsyłki na Sybir; za zagarnięcie prawie połowy odrodzonej, niepodległej po 123 latach zaborów Polski. Za narzucony siłą i siłą utrzymywany przez 45 lat system ateistycznego, kolektywistycznego, autorytarnego socjalizmu. Za wszystkie komunistyczne zbrodnie, za brak wolnej Polski i niewolę.

Nie za bardzo za to rozumiem nienawiści do współczesnej Rosji. Przynajmniej do momentu katastrofy smoleńskiej brak było sensownych argumentów na rzecz tejże nienawiści – teraz dostarczać je może wiara w zorganizowany rosyjsko-rządowy zamach na prezydenta RP. Ale poza tym – hasła, że Putin to nowy Stalin, że mamy się użalać nad „brakiem demokracji i swobód obywatelskich”, że skazywanie oligarchów na pobyty w obozach pracy to zamach na „niezbywalne i uniwersalne prawa człowieka”, że powinniśmy za wszelką cenę wspierać destabilizujące Eurazję „kolorowe rewolucje” finansowane przez USA – jakoś mnie nie przekonują.

Rosja – to nie wyłącznie car, Lenin, Stalin czy Putin, nawet jeśli mają wiele cech wspólnych, charakterystycznych dla cywilizacyjnych i geopolitycznych uwarunkowań tego wielkiego obszaru. Rosja to także wspaniała kultura: literatura tworzona przez Tołstoja, Puszkina, Dostojewskiego, Lermontowa, Gogola, Bułhakowa, Szołochowa, Pasternaka, Okudżawy, Jerofiejewa czy Sołżenicyna. To filozofia Czaadajewa, Tołstoja czy Danielewskiego. Rosja to drewniana, tradycyjna architektura sakralna – cerkwie, klasztory, monastyry. To wspaniałe, XIX-wieczne gmachy administracyjne, pałace czy dworce kolejowe. Rosja to jedyne tego rodzaju muzea z niezliczonymi zbiorami dzieł sztuki: Ermitaż w Petersburgu, Galeria Trietiakowska czy Muzeum Sztuk Pięknych im. Puszkina w Moskwie. Rosja – to rosyjska muzyka ludowa, teatr, balet czy słynny Chór Aleksandrowa. To także rosyjska kuchnia z blinami, pierogami, syberyjskimi rybami, kwasem chlebowym i wódką. Rosja to także niespotykane nigdzie indziej na świecie, bezkresne i nietknięte przez człowieka krajobrazy tajgi i tundry na Syberii, to jezioro Bajkał, Kamczatka, odludzia z zapierającymi dech krajobrazami i niewiarygodnym bogactwem fauny, flory czy zasobów naturalnych. Rosja to także pewna charakterystyczna mentalność, serdeczność i życzliwość człowieka wobec człowieka, jaką ciężko znaleźć jeszcze na Zachodzie. Identyfikowanie tego wszystkiego wyłącznie z Czeka, NKWD i KGB, to nic innego, jak stwierdzenie, że Niemcy to wyłącznie Hitler i III Rzesza.

Tertio. Postulat „zrozumienia, co znaczy Ruski” jako wyznacznik patriotyzmu. Czynienie z antyrusycyzmu „narodowej” ideologii… Jeśli ktoś stwierdzi, że nienawidzi Żyda, „bo tak”, to słusznie nazwiemy go antysemitą. Podobnie będzie, gdy ktoś powie, że tak po prostu nienawidzi Murzyna – wtedy będzie rasistą. Natomiast antyrosyjskość ma być wyznacznikiem patriotyzmu. Nie rozumiem. Doskonale znam faktyczne rosyjskie winy wobec Polaków, wszystkie zbrodnie, całą przemoc, agresje, zabory, ludobójstwa. Mam świadomość, że historia pełna była krzywd i ran, zbyt często zadawanych nam przez Rosję. Ale ślepej nienawiści do „Ruskiego”, do całego dorobku kulturowego, cywilizacyjnego, historycznego – nie rozumiem. Niech więc będzie – „zaślepiony ideologią kiep”

Michał Soska

 

Komentowanie zamknięte.