Opublikowano Marzec 26, 2012 Przez a303 W Bliski Wschód

Niebezpieczeństwa związane z zaatakowaniem Iranu – kto zyska, a kto straci

Źródło: http://blog.alexanderhiggins.com

22.03. 2012

The Intel Hub

Autor: Stephen Lendman, tłum. wMordechaj

Gdy Izrael i USA w końcu zdecydują się zaatakować Iran, spadną na nas konsekwencje, jakie spowodują, że część straci, a część zyska.

Około połowy kwietnia, Stambuł lub Genewa staną się gospodarzem negocjacji nuklearnych z udziałem Iranu. USA, Brytania, Francja, Rosja, Chiny i Niemcy również zasiądą do stołu rokowań. Minister rosyjski Ławrow nazywa je „ostatnią szansą”, aby uniknąć wojny. Rosyjscy dyplomaci i obserwatorzy niezależni spodziewają się tego, że są one skazane na niepowodzenie. Niektórzy uważają, że wszczęcie tych negocjacji chroni Syrię, albo odkłada na późniejszy termin atak na to państwo.

Wydawca Al Quds al Arabi, Abdel Bari Atwan, powiedział dla Russia Today, że przewiduje wybuch wojny zbiorczej przeciwko Iranowi, Syrii i Hezbollahowi w Libanie. Może również przeciw Hamasowi. Pytanie brzmi – kiedy. Waszyngton chce tego dopiero po wyborach listopadowych. Izrael chce tego wcześniej.

21 marca, były szef Mossadu, Meir Dagan, stwierdził, że Izrael dowie się, czy Iran posunął się krok dalej w kierunku wytworzenia broni nuklearnej, gdy na przykład zacznie wzbogacać uran do poziomu 90 % czystości. Powiedział również, że izraelskie siły powietrzne mogą zadać znaczne straty, lecz nie bez poważnych reperkusji. Iran na pewno wykona kontratak. Setki rakiet uderzy w izraelskie miasta i strategiczne zakłady, w tym także zakłady nuklearne. Hezbollah, a może i Hamas również przyjdą z pomocą Iranowi. Ameryka także.

Konflikt na Bliskim Wschodzie może nabrać takiego rozpędu, że może być nie do zatrzymania. Cały region będzie w to wplątany. Netanyahu mówi, że Izrael jest gotowy do uderzenia na Iran samodzielnie – „nie w okresie dni, ale na pewno nie w okresie lat”. Powiedział także: „Izrael nigdy nie składał swego losu w ręce innych, nawet w ręce naszych najlepszych przyjaciół”.

19 marca, The New York Times doniósł w nagłówku: “Gry wojenne armii USA przewidują niebezpieczeństwa izraelskiego uderzenia na Iran”:

“W tym tygodniu miała miejsce poufna symulacja wojenna”, jaka oceniła, że izraelski atak na Iran będzie miał znaczne reperkusje. Zakłada się zaistnienie większej wojny regionalnej. Wplątana może zostać Ameryka. Skutkiem tego będą setki ofiar po stronie USA.  Dowództwo centralne gry wojennej przetestowało sprawy komunikacji i koordynacji między kwaterą w Tampa na Florydzie a siłami w Zatoce Perskiej.

Bez wzięcia pod uwagę żadnych prób generalnych na wypadek wybuchu wojny, oficjele przewidują, że również inne skutki są bardzo możliwe. Jednak zgłaszają oni swe obawy, że wielu innych skutków „nie da się uniknąć”, włącznie z poważnymi konsekwencjami. Gdy ćwiczenia dobiegły końca, szef Głównego Dowództwa, generał James Mattis, był w szczególnym zakłopotaniu. Powiedział swym asystentom, że „gdy Izrael uderzy pierwszy, będzie to najprawdopodobniej miało tragiczne konsekwencje w całym regionie, w tym także dla obecnych tam sił amerykańskich”.

The Times nazwał grę wojenną “Wewnętrznym Poglądem”, podobnym do tego, co poprzedziło amerykański atak na Irak w 2003 r. Zginęły setki tysięcy. Miliony uchodźców. Miały miejsce przeogromne zniszczenia. Zagładzie uległa kolebka cywilizacji. Dziewięć lat później, przemoc dławi Irak codziennie. Tak samo, jak ubóstwo, nędza, skażenie i potworne ludzkie cierpienie

Izraelska fabryka broni atomowej w okolicach miasta Dimona, na pustyni Negew

W przypadku populacji 2,5 raza większej, zaatakowanie irańskich zakładów nuklearnych wywoła katastroficzne skutki dla milionów. Gdy irański atak odwetowy spowoduje poważne szkody lub zniszczenie Dimony i innych izraelskich zakładów atomowych, promieniowanie skazi wielkie części regionu.

Gry wojenne nie mogą przewidzieć, jak inne kraje zareagują. Niektórzy urzędnicy USA i Izraela sądzą, że Iran nie chce wojny regionalnej, a zatem nie zaatakuje celów amerykańskich, ani okrętów wojennych w Zatoce Perskiej i bazach wojskowych na Bliskim Wschodzie. Inni zaś wcale nie są tego tacy pewni.

Iran zna Waszyngton jako partnera izraelskiego w wojnach regionalnych, szczególnie przeciw wspólnym wrogom. Ajatollah Ali Chamenei ostrzega, że Iran odpowie na atak, lecz nie chce podsycać konfliktu. „Zaatakujemy z taką samą siłą, jak ci, którzy podniosą na nas rękę”.

Zakładając to, co prawdopodobnie zrobi Izrael, wiemy też, czym odpowie Iran, a to spora rzecz. Jeśli dojdzie do połączenia sił amerykańskich i izraelskich, może dojść do sytuacji – wszystkie chwyty dozwolone – ponieważ pohamowanie się przed tym gwarantuje pewną klęskę.

Strategia zakłada uniknięcie przypadku Iraku. Rzecz nie idzie o irańskie zakłady atomowe. Chodzi o zastąpienie niezależnego reżimu, reżimem prozachodnim. Taki sam scenariusz rozgrywa się w Syrii. Taktyka zakłada w tym wypadku wygenerowanie zagranicznej agresji, w sytuacji, gdy w następstwie wojny domowej Assad przetrwa.

Jeżeli ataki atomowe nie wyrugują reżimu z Teheranu, należy się spodziewać wojny na wielką skalę, pomimo potencjalnego ogromnego ryzyka i przeszkód. Przypuszczalnie przewyższą one wszystkie poprzednie amerykańskie działania wojenne od czasów II WŚ, szczególnie z udziałem w wojnie z Syrią, gdy odpowie na to Hezbollah z Libanu.

Wyobraźcie sobie potencjalne skutki. Wyobraźcie sobie przywódców, którzy podejmą takie ryzyko. Definicja choroby psychicznej nie zajmuje się prostym powielaniem tych samych błędów i oczekiwaniem innych skutków. To jest podejmowanie katastroficznej pomyłki i podążanie jej śladem bez oglądania się na konsekwencje.

Historia osądzi Netanyahu i Obamę, chyba że obaj spowodują powstanie na ziemi wypalonej pustyni dla przyszłych archeologów, aby ci musieli dochodzić, co poszło nie tak, o ile zostanie coś takiego, jak przyszłe pokolenie.

Georges Clemenceau niegdyś powiedział, że wojny są “serią katastrof, jakie skutkują zwycięstwem”. Nazwał również prowadzenie ich „sprawą zbyt poważną, żeby pozostawić je w rękach wojskowych”. W przypadku takich przywódców, jak Obama, Netanyahu i inni do nich podobni, myśl Clemenceau winna stosować się także do polityków.

Miał on onegdaj powiedzieć, że naród amerykański to jedyny naród, który przeszedł drogę “od barbarzyństwa do degeneracji bez zwykłego, jak w przypadku innych narodów, etapu przystankowego poświęconego cywilizacji”.

Ciągła polityka Ameryki toczenia wojen dowodzi tego, że miał on rację. Tak samo, jak w przypadku izraelskiego szaleństwa. Ludzkość będzie wystawiona na nieznane ryzyko w chwili, gdy Iran i Syria zostaną zaatakowane. Jednakże obaj agresorzy wydają się skłonni zaryzykować. Jeśli nie jest to przejaw choroby psychicznej, to co to jest?

Tags : , ,

Komentowanie zamknięte.