Najnowsze

Opublikowano Czerwiec 19, 2015 Przez Jan W Świat

Nie wierzcie optymistom – Trzecia Wojna Światowa na progu

Nie wierzcie optymistom. Trzecia Wojna Światowa na progu.

a1

W naszych czasach jeszcze w dużym stopniu ludzie znajdują się w niewoli mitu o tym, że III Wojna Światowa jest zasadniczo niemożliwa. Że nie może się nigdy zdarzyć. Nawiasem mówiąc tacy optymiści w różowych okularach jeszcze zupełnie niedawno zapewniali mnie, że na Ukrainie wojna domowa jest niemożliwa, chociaż ja latami przed nią mówiłem, że ona nadchodzi.

Rozważmy najbardziej rozpowszechnione argumenty tych osób:

1- Wojna jest niemożliwa ponieważ na świecie nagromadzony jest potworny w swojej skali arsenał broni masowego rażenia.

2- Wojna światowa jest niekorzystna dlatego, że wyrządzi ogromne szkody gospodarkom wszystkich krajów.

3- Istnieją mechanizmy międzynarodowe rozwiązywania konfliktów drogą pokojową. Unia Europejska, w szczególności, nie chce rzekomo wojny.

Przeanalizujmy te bzdurne argumenty:

1- Arsenał broni masowego rażenia był ogromny i podczas I Wojny Światowej i podczas II Wojny Światowej. Ale to zupełnie nie powstrzymało wojujących stron od starcia. Międzynarodowa oligarchia, rozpętująca wojny, nie powstrzyma się przed żadnymi ofiarami. Wręcz przeciwnie, te ofiary wręcz ucieszą najbardziej wpływowych ludzi świata, przecież oni dążą do redukcji ludności Ziemi na wielką skalę. O czym wielokrotnie oświadczali przedstawiciele Klubu Rzymskiego, Margaret Thatcher i inni wielcy politycy.

Oczywiście mogą zaoponować, że przecież w przeszłych wojnach nie było takiej ilości broni jądrowej. Można na to odpowiedzieć następująco: to nie jest zupełnie pewne, że ktoś ją użyje w III Wojnie Światowej! Jako przykład można przytoczyć II Wojnę Światową kiedy wszyscy główni wrogowie mieli ogromne zapasy broni chemicznej. Jednakże wszystkie strony rozumiały, że zastosowanie tej broni przyniesie nieprzewidywalne konsekwencje, może porazić i własne terytoria, przyniesie obopólne szkody polityczne, wyprowadzi konflikt na jeszcze straszniejszy poziom prowokując przeciwnika także do zastosowania tej broni.

Wychodząc z całości tych wszystkich czynników nawet Hitler w chwili swojego upadku nie ośmielił się użyć broni chemicznej. Tak samo jest i z bronią jądrową. Teraz, na przykład, Indie i Pakistan znajdują się w stanie zimnej wojny, okresowo przekształcającej się w działania bojowe (na przykład w stanie Dżammu i Kaszmir). Oba te państwa posiadają broń jądrową ale żadnego zastosowania jej nie ma i nie było.

Przy okazji, jeżeli już mówić o Pakistanie to państwo to regularnie doświadcza agresji USA. Amerykanie duszą ten kraj ekonomicznie, regularnie bombardują Pakistan, ich dywersanci nieustannie porywają pakistańskich obywateli. I nie ma nawet żadnego protestu. Karaczi zwykle nie wyraża protestu stwarzając wrażenie, że jest to walka z terroryzmem a nie atak na kraj.

I rzecz nie tylko w tym, że jest to mały kraj a USA to gigant. Nie, rzecz jest w tym, że Pakistan cały jest przeniknięty amerykańskimi agentami wpływu, którzy czynią zupełnie niemożliwym jakikolwiek opór. W rzeczywistości potencjał Pakistanu nie może być użyty z powodu jego państwowego „paraliżu”.

Przypominając to wszystko, ze smutkiem patrzę na sytuację w Rosji. Tutaj przecież także jest silna „piąta kolumna”. Niedawno, na przykład, bliski kręgom kremlowskim politolog O. Matwiejcziew, z dumą powiedział światu, że nawet projekty buntownika Nawalnego, wiece na Placu Bołotnym, mają swoich patronów i wsparcie z Kremla.

Niedawno stało się wiadomym, że zaciekle rusofobiczne media takie jak „Dożd'”, „Echo Moskwy” i im podobne, jeszcze niedawno otrzymywały pomoc finansową od państwa rosyjskiego na poziomie wielu milionów rubli. Właśnie w tym czasie kiedy media patriotyczne duszą się z braku pieniędzy. To oczywiście pokazuje jak bardzo władza przeniknięta jest „piątą kolumną”.

Słabo znamy sytuację w strukturach siłowych ale na podstawie szeregu dowodów pośrednich można stwierdzić, że nie jest ona najlepsza. Dlatego nie ma, niestety, twardej pewności, że wysoko postawieni zdrajcy nie przeszkodzą Rosji w użyciu broni jądrowej w przypadku napaści na nią.

Tym bardziej, że w naszych czasach konflikty coraz częściej rozpoczynają się jako „wojny rebelianckie”. To znaczy, że wrogowie Rosji postarają się na początku rozpętać konflikt na jej terytorium a następnie już wmieszają się do niego tak, że kwestia zastosowania osławionej bomby, od początku, w ogóle się nie pojawi.

2- Przed dwoma poprzednimi wojnami także nam opowiadano, że wojna jest nieopłacalna i dlatego jest niemożliwa. I że bogaci będą zdecydowanie walczyć o pokój i nie dopuszczą do wojny. Ale są bogaci i superbogaci. Wojna światowa w rzeczywistości jest korzystna i ekonomicznie, tylko nie dla wszystkich, oczywiście. Zostanie w niej zrujnowanych oczywiście wielu „zwykłych milionerów” a nawet miliarderów.

Ale za to zupełnie nie prości multimiliarderzy wzbogacą się jeszcze bardziej. Jak, chociażby, klan Rothschildów, który swoje pierwsze ogromne pieniądze zgromadził jeszcze na wojnach napoleońskich, albo klan Rockefellerów lub Bushów, podczas I Wojny Światowej. A przecież superbogacze ustawiają politykę światową.

3- Żadnych międzynarodowych mechanizmów prawnych, które mogłyby powstrzymać wojnę światową, już nie ma. Nadzieje na to są jeszcze bardziej złudne niż nadzieje politologów lat 30-tych na Ligę Narodów. W świecie zniknęła równowaga sił wraz z upadkiem ZSRR. ONZ stało się, po prostu, zabawką w rękach rządzących z  krajów NATO.

Tutaj trzeba osobno zatrzymać się na „europejskich iluzjach Rosji”. Bogu dzięki Rosja nie ma złudzeń w sprawie wstąpienia do Unii Europejskiej tak jak to jest na oszalałej Ukrainie, którą zachodnie rządy „puściły pod nóż”, na fali tego oszustwa organizując tam przewrót państwowy i wojnę domową.

Ale jednocześnie w Federacji Rosyjskiej jest rozpowszechniona opinia, że dla Unii Europejskiej nie jest opłacalna duża wojna i zbyt duże sankcje przeciwko Rosji i że Unia Europejska ostatecznie zbuntuje się przeciwko polityce USA prowadzonej w tym kierunku. I że, jakoby, możliwa jest „jedyna Europa od Atlantyku do Uralu”.

Na to można odpowiedzieć, że o polityce Unii Europejskiej wcale nie decydują interesy ekonomiczne krajów, które do niej weszły. Precyzyjniej, te interesy odgrywają pewną rolę ale nie zasadniczą. Jeżeli popatrzeć na globalne kryzysy ostatnich dziesięcioleci to jasno widać, że Europa w tym planie grała przeciwko sobie. Dla Unii Europejskiej niekorzystne było niszczenie Jugosławii, tworząc tym samym ognisko wojny, biedy, handlu narkotykami, sobie pod bokiem.

Dla Unii Europejskiej skrajnie niekorzystne było niszczenie i okupowanie Iraku i Afganistanu, wywołując napływ uchodźców, narkotyków, broni, z tych ognisk, niszcząc zyskowne powiązania gospodarcze. Dla Unii Europejskiej jest zdecydowanie niekorzystne rozniecanie na Ukrainie rebelii i wojny domowej. Ale we wszystkich tych przypadkach stolice europejskie to robiły.

No i dla samej Ameryki niekorzystne było niszczenie Iraku, prowadzenie bardzo drogiej operacji wojskowej, następnie wydawanie szalonych pieniędzy na jego okupację, tracąc przy tym polityczny autorytet. Ale za to było to korzystne dla oligarchów, których siedziby znajdują się w Waszyngtonie i w stolicach europejskich.

Prawda jest taka, że Unia Europejska i USA, już od dawna tworzą w rzeczywistości jedną całość, jedyne Imperium Zachodnie. I jego rządy, elekcyjni prezydenci, to jest przede wszystkim parawan do spuszczania pary. W celu uspokojenia ludności, że jednak o czymś tam ona decyduje.

Jeszcze znany socjolog, Alieksandr Zinowiew, przy całej dwuznaczności jego poglądów, trafnie zauważył, że państwa narodowe odchodzą w przeszłość i światem zaczyna rządzić „superspołeczność” składająca się z ponadnarodowych korporacji, totalitarnych sekt, tajnych klubów elitarnych. Dochody ponadnarodowych korporacji kształtują się na poziomie środków porównywalnych z budżetami niedużych państw. Społeczeństwa nie wybierają ani szefów ponadnarodowych korporacji, ani szefów banków centralnych, ani kierownictw „swoich” służb specjalnych…Demokracja tam to, po prostu, czysta iluzja.

Ale główną „pałką” światowej oligarchii są, oczywiście, USA. Weźmy, dla przykładu, Niemcy. Dwa kilometry na zachód od niemieckiego miasta Darmstadt znajduje się amerykański kompleks „Sztylet”. Jest to największa w Europie baza wywiadu wojskowego USA. W 1999 roku budynek sztabu rozbudowano do 7 tysięcy metrów kwadratowych, wydając kwotę około 18 milionów dolarów. Są i inne bazy wojskowe, w szczególności w Ramstein i Stuttgarcie, skąd prowadzone jest kerowanie dronami w walce przeciwko „terrorystom” w wyżej wspomnianym Pakistanie i Somalii.

W lipcu 2007 roku w austriackim Grazu wyszły wspomnienia byłego szefa niemieckiego kontrwywiadu wojskowego (MAD – Militariscer Absschirmdienst), emerytowanego generała-majora Gerda-Helmutha Komossy, zatytułowane „Die deutsche Karte. Das Spiel der geheimen verdeckte Dienste. Ein Amtschef des MAD berichtet” w których szczerze mówi się o powojennych stosunkach wzajemnych Niemiec i USA. Na przykład o tym, że każdy kanclerz niemiecki obejmujący ten urząd powinien podpisać tajny protokół o współpracy z USA, składający się z kilku punktów. Wśród nich są takie jak: przechowywanie rezerw złota na terytorium USA dopóki na terytorium Niemiec znajdują się amerykańskie bazy wojskowe, amerykańska kontrola nad wszystkimi niemieckimi mediami, zespolenie niemieckiej woli politycznej w „atlantyckiej solidarności”.

Można o tym długo mówić. Ale w każdym przypadku, nawet po obecnych ukraińskich wydarzeniach wyraźnie widać, że jeżeli pomiędzy Unią Europejską a USA są jakieś nawet sprzeczności to są to sprzeczności pomiędzy jakimiś dwoma prowincjami jednego systemu a nie pomiędzy państwami.

Cały zachodni świat jest twardo zjednoczony w swoim pragnieniu zniszczenia Rosji jako państwa. A garstka oligarchów kontrolująca tam „niezależne” media coraz bardziej podgrzewa antyrosyjską psychozę. Niedawno eksperci Rosyjskiego Instytutu Badań Strategicznych stwierdzili, że na jeden neutralny lub pozytywny artykuł o Rosji, w tychże Niemczech, ukazuje się siedem negatywnych.

Opowiadają nam bajki o tym, że coraz więcej Niemców występuje przeciwko członkostwu w Unii Europejskiej i przeciwko dyktatowi USA. W istocie wszystko wygląda odwrotnie. Zaledwie 15% Niemców uważa Rosję i jej rząd za zasługujących na zaufanie partnerów, co jest o 2% mniej niż miesiąc temu, przecież propaganda antyrosyjska jest prowadzona nieustannie!

Nie ufa Rosji 81% respondentów. Ponadto 83% respondentów uważa, że rząd rosyjski coraz bardziej lekceważy demokratyczne pryncypia. Takie są rezultaty badania socjologicznego, przeprowadzonego przez niemiecki, społeczno-prawny koncern ARD, informuje Deutsche Welle. Oczywiście te badania socjologiczne są pomysłem liberałów i nie są całkowicie obiektywne ale pomimo przesady rzeczywiście faktem jest, że duża część Niemców Rosji nie wierzy a znaczna ich część, po prostu, jej nienawidzi.

A przecież Niemcy na tle pozostałych członków Unii Europejskiej to ciągle twierdza konserwatyzmu i rusofilstwa! Inne kraje są jeszcze gorsze. W organizacji przewrotu na Ukrainie Unia Europejska grała nie mniejszą rolę niż pozostałe części zachodniego świata, niż tenże Izrael i USA. Oni wspólnie, od samego początku, rozniecali tam wojnę. Wojnę ukro-faszystowskiego reżimu z Rosją, która przekształciłaby się w III Wojnę Światową. Z resztek Ukrainy zrobili taran przeciwko Rosji.

Od samego początku było jasne, że zwycięstwo majdanu automatycznie, nieuchronnie oznaczało upadek Ukrainy i wojnę domową. Byli pewni eksperci, którzy wyjaśniali to społeczeństwu i rządowi w Kijowie ale ich nie chciano słuchać. I ja o tym wielokrotnie mówiłem i pisałem, i przed majdanem i po, i podczas…Ale nikt nie słuchał, nie próbował rozpędzić majdanu…

Ale zachodni kuratorzy jasno wiedzieli w jakim celu i po co oni pracują. Kwestie ziem ukraińskich, gazu łupkowego, to są tylko uboczne trofea w bitwie, którą zachodnia oligarchia prowadzi o władzę nad światem. Na drodze do tej władzy nad światem stoi Rosja. Oni chcą ją „zmieść” ze względu na cały kompleks przyczyn, które można wyliczać bardzo długo. Ale wszystko sprowadza się do jednego – im bezpośrednio lub pośrednio, ale jednak, podlega prawie cały świat. Ale nie Rosja z jej ogromnymi zapasami broni, ogromnymi terytoriami, ludnością i bogactwami naturalnymi. Oni chcą ją „zmieść” jako państwo, jako naród, jako historyczny byt. Próby dogadania się z nimi są nierealne.

Po raz pierwszy w historii świata sformowana jest baza techniczna do utworzenia jedynego królestwa planetarnego. Żadni „potrząsacze wszechświatem”, wszyscy ci aleksandrowie macedońscy, czyngischany, tamerlany, nawet hitlery, nie mieli wystarczająco rozwiniętego transportu, komunikacji, elektronicznej kontroli całej ludzkości. Ich imperia miały granice wzrostu. Ale to wszystko istnieje teraz. Nie na darmo Rockeffelerzy przyznają się, że ich celem jest światowa dyktatura z globalną „zombi-propagandą”, z wszczepianym każdemu człowiekowi mikrochipem, bez którego nikt nie zdoła ani kupić ani sprzedać.

Na początku oligarchiczne klany, na przykład Rothschildowie, zajęły się zniszczeniem chrześcijańskich monarchii Europy („obalić trony i ołtarze” – Voltaire) i zbudowaniem na ich miejscu państw narodowych. Ten proces, zasadniczo, zakończył się w okresie I Wojny Światowej, w której rezultacie upadły cztery imperia, w tym islamska Turcja przeszkadzająca nowemu porządkowi świata. Następnie, w czasie II Wojny Światowej, małe państwa były połączone w ogromne bloki, które były zgrupowane wokół USA i ZSRR. Po upadku ZSRR i bloku wschodniego pozostała jednakże Rosja, która zaczęła się wzmacniać w ostatnich latach. Pozostało zadanie zniszczenia jej. Trzeba połączyć wszystkie pozostałości państw narodowych w jedno światowe królestwo. Po raz pierwszy wszechświatowa dyktatura przybrała realne kształty.

I oto teraz rozniecając wojnę domową na Ukrainie, która bezwarunkowo ogarnie i inne jej obszary, zachodnia oligarchia chce zniszczyć i Rosję eksportując wojnę tutaj i stopniowo wciągając w nią inne państwa. Ukraina już stała się źródłem chaosu i zamieszania, ogromnym „majdanem” dla całego Ruskiego Świata.

O tym, że my przeżywamy niewyobrażalny kryzys światowy, brzemienny wojną, już otwarcie mówią nawet przedstawiciele Rothschildów, znany historyk i polityk Steven Cohen, i wielu innych przedstawicieli świata zachodniego. Zresztą Rosję wielokrotnie usiłowano zniszczyć. I nigdy to naszym wrogom się nie udało. Jestem pewien, że nie uda się to i teraz.

Igor Druź

Za: http://www.politnavigator.net/ne-verte-optimistam-tretya-mirovaya-na-poroge.html

Data publikacji: 19.04.2015

Przekład: RX

Tags : , , , , , , ,

Komentowanie zamknięte.