Najnowsze

Opublikowano Styczeń 13, 2016 Przez a303 W Polska

Nie lękajcie się. Kazimierz Bielecki

„Nie przyszedłem, aby przynieść pokój, ale miecz.” (Mt. 10.34)

a

Przed laty, w kilka dni po pogrzebie ks. Jerzego Popiełuszko, stałem przed Jego grobem na warszawskim Żoliborzu, obok ks. Małkowskiego, który powiedział do mnie: to ja powinienem tu leżeć, a nie Jurek. Obydwaj księża, wrażliwi na krzywdę Polaków, dobrze się znali – ks. Małkowski, w swych kazaniach wskazywał Kreml jako siedzibę Szatana, (o czym wszyscy, doskonale, wiedzieli) a ks. Popiełuszko nazywając zło po imieniu usuwał strach z naszych serc i umysłów.

„Życie trzeba przeżyć godnie, bo jest tylko jedno! Trzeba dzisiaj bardzo dużo mówić o godności człowieka, aby zrozumieć, że człowiek przerasta wszystko, co może istnieć na świecie prócz Boga. Przerasta mądrość całego świata. Zachować godność to pozostać wewnętrznie wolnym, nawet w warunkach zewnętrznego zniewolenia, pozostać sobą w każdej sytuacji życiowej. (-) Wolność dana jest człowiekowi, jako jego wymiar wielkości. Prawdziwa wolność jest pierwszą cechą człowieczeństwa.” – mówił.

Tak więc, człowiek wolny, to ten, który nie boi się prawdy – to ona daje poczucie wolności. Dzisiaj już nikt nie wie co to jest godność człowieka, tak jak nie potrafi odróżnić prawdy od kłamstwa. Najważniejsze jednak jest to, iż nikt jej nie szuka, bo wychodzi z założenia, iż każdy ma swoja prawdę!

W chwilach zastanowienia, rozterki duchowej, przed laty, bardzo pomocnym był Kościół. Przecież sam Chrystus był i jest Prawdą, a Jego apostołowie (księża), dzięki całkowitemu oddaniu się na służbę Bogu, mocą otrzymanych święceń, zawsze byli pomocni i, w chwilach zagubienia, wskazywali drogę.

To im, swym wybrańcom, apostołom, Jezus Chrystus przekazał pełne objawienie Boga, jako depozyt wiary i pełnię wszystkich prawd, których nauczał. To oni mieli obowiązek ochrony i utrzymania autentycznej interpretacji oraz nienaruszonego przekazywania, z pokolenia na pokolenie, całej, Świętej Doktryny Chrystusowej, która jest nieomylną i która jest gwarancją jedności Kościoła na wszystkie czasy.

To jest Magisterium Kościoła. Kto z nas, wiernych, o tym wie? Trzeba, odważnie, zapytać dalej – który ksiądz, cokolwiek o tym wie?

Sobór Watykański II, na skutek różnych intryg, świadomie zrezygnował z nieomylności Magisterium, przejawiał, wręcz, niechęć wobec obowiązujących dogmatów wiary i prawd, odrzucił ustalone przedpoborowe schematy i złamał wszystkie reguły poprzednich soborów. Stał się ciałem bez duszy!

Nie bój się! Szukaj Prawdy.

Dzisiaj, tuż po kolejnej rocznicy Narodzin Jezusa, czas stanąć w Prawdzie – Kościół Katolicki świadomie zrezygnował z Prawdy Magisterium, Jego nieomylności. I równie odważnie trzeba powiedzieć, iż, jak dowodził ks. prof. M. Poradowski „(…) nigdy nie byli, nie są i nie mogą być żydzi uważani, przez chrześcijan, za „starszych braci w wierze” (…)” , co nieustannie, nachalnie usiłują nam wmówić dzisiejsi kościelni nauczyciele w dżinsach, (bo w sutannach, wyjątkowo, rzadko chodzą). A najgorsze, to wyrzucenie Boga z centralnego, należnego mu miejsca, przy głównym ołtarzu, w Tabernakulum, gdzieś na bok, a język łaciński bezpośrednio na śmiecie.

Genialny naukowiec i publicysta, Janusz B. Kępka, słusznie zauważa, że ponieważ Matka Jezusa przybyła, wśród celtyckich plemion, ze Wschodu, nie była, więc, z plemienia osiadłego w Jerozolimie, a dla żydów była „obcoplemienna, to musiała rodzić w stajence, ponieważ – według ówcześnie obowiązujących zwyczajów – obcych plemiennie nie wpuszczano do domu mieszkalnego.”

Stąd wniosek prosty, zupełnie jednoznaczny – Jezus nie był żydem. Dowodów takich, jeśli tylko chcemy, znajdziemy więcej np. w Nowym Testamencie, nie w Biblii.

Współczesny kościół „nowusów”, ten nowoczesny, postępowy, wręcz obsesyjnie wmawia światu, iż obowiązującym jest także Stary Testament, wedle którego żydzi są „narodem wybranym” na obraz i podobieństwo aniołów. I to właśnie te „anioły”, jak żaden inny naród, odważyły się zamordować samego Boga!

Telewizja TRWAM, oprócz maniakalnego kultywowania kultu jednego „świętego”, nieustannie wraca do (delikatnie mówiąc) wrogiego nam, Starego Testamentu, którego, tak naprawdę nie było. Jak pisze J. Kępka, Stary Testament to „ustne przekazy z pokolenia na pokolenie,” tak jak Talmud, a „następnie pisemne streszczenia prawa ustnego, komentarze, objaśnienia i dyskusje rabinów(…)”, dostosowujące to prawo do danej sytuacji.

Żadnego oryginału Starego Testamentu nie ma!

A teraz ciekawostka.

Czy to przypadek, że w okresie Adwentu, czyli oczekiwania na przyjście Zbawiciela, Telewizja „TRWAM” emitowała serial pod tytułem „Estera”?

„Estera”, to jedna z biblijnych ksiąg Starego Testamentu, zawiera opowieść o pewnym epizodzie z życia dworskiego, perskiego króla Aswerusa.

Na jego dworze, w Suzie,  pojawia się młoda, urodziwa żydówka, Estera, która zostaje jego żoną, nie ujawniając swojego pochodzenia.

Ludzie zakochanego króla wykryli żydowski spisek na jego życie, a ten rozkazał zabić spiskowców. Estera, manipulując królem, ujawnia swoje pochodzenie i ratuje swój lud przed zatraceniem. Król, pod jej wpływem, zezwala na unicestwianie własnego narodu, przez żydowska mniejszość. I tak Żydzi wymordowali 75 tys. Persów.

To na drodze kłamstw, zwyczajnych intryg, oszustw i podłości, odebrano życie najwierniejszym królowi. Zwycięstwo odnieśli ci, o których Chrystus powiedział „Szatan jest waszym ojcem”.

Na cześć tych zajść ustalono żydowskie „święto”, czczone do dzisiaj, zwane Purim.

Serial „Estera” to nie przypadek. To, albo celowe działanie „ojca dyrektora”, mające przekonać Polaków o mesjanistycznym panowaniu żydów nad światem, albo przestroga: nie szukajcie Prawdy, bo źle się to, dla was, skończy!

Warto tu również wspomnieć historię z czasów Cesarstwa Rzymskiego.

Był rok 66 po Chr. Rządząca, w Judei, świątynia i jej kapłani (jak pisze Witold Poprzęcki), sama wywołała powstanie przeciwko Rzymowi, „w nadziei, że Rzym wkroczy z wojskiem, zdepcze powstańców, (którzy nie chcieli płacić na dostatnie życie kapłanów – KB), przywróci władzę nad zbuntowanym ludem.” W 70- tym roku po Chr., rzymskie wojska, pod dowództwem syna cesarza Wespazjana, Tytusa, istotnie, wkroczyły. Tytus chciał negocjować (domagał się tylko płacenia należnych podatków) i obiecywał traktować ich łagodnie, (patrz „Gwiazda i Krzyż” Michaela Jonesa), ale żydzi oczekiwali na interwencję „swojego” Jahwe i odmówili. „ (…) każda próba Tytusa przystąpienia do negocjacji rozbijała się o mur żydowskiego mesjanizmu. (…) Wszak, z ust wymownych i fałszywych proroków, słyszeli nie raz, że Bóg cudownie ocali ich właśnie, w chwili zagłady i zniszczenia. (…)” Najwyraźniej, Jahwe miał inne plany. Wówczas Tytus rozkazał wygnać wszystkich, świątynię zburzyć i wymordować tych, którzy nie chcieli, lub nie zdołali wyjść. „Tytus był świadkiem, jak znikają ostatnie ślady żydowskiej religii, której osią była stała (krwawa – KB) ofiara składana na ołtarzu świątyni. Odtąd, judaizm musiał poszukać sobie innego fundamentu. Po zburzeniu ołtarza, ukonstytuował się na nowo; tym razem, jako religia księgi.” Od tej pory, (według Jonesa) „ Mieli jedynie księgę i z niej wywiedli nową religię. Rolą rabina, stało się teraz komentowanie księgi”. Te komentarze stały się „fundamentem nowego judaizmu.” I tak, właśnie, powstał Talmud.

Szczególną, bardzo istotna rolę odegrała tu inna żydówka, kochanka przyszłego cesarza, Berenice. To ona, skutecznie i równie podstępnie, jak Estera, starała się ocalić żydów od całkowitej zagłady i dzięki niej, Tytus pozwolił Synhedrionowi osiedlić się w Jamnie, ( wg. W. Poprzęckiego), co, zapewne, ocaliło judaizm.

Dzięki tym dwóm żydówkom, i talmudycznym komentarzom rabinów odrodził się Stary Testament z, ukradzionym Ugarytom, bogiem Jahwe, jako bogiem Izraela, poprzednikiem Jezusa, niestety, czczonym dzisiaj w Kościele katolickim. To o nim pisze Poprzęcki „ (…) ideałem bóstwa jest prawda, piękno i dobro w jednym bóstwie ulokowane. Tymczasem Bóg Izraela jest groźny i tylko groźny. (…) Prawda, w etyce Izraela, stoi również pod znakiem zapytania: niby, w dekalogu istnieje, ale w pismach, nie, (…) nie, w Talmudzie. (…) Religia Izraela, to religia strachu. Strach przed Bogiem jest fundamentem całej Mojżeszowej teologii, no i kto wie, czy nasz termin i pojęcie „bogobojności” nie jest judejskiego pochodzenia.”

Można się spodziewać nowej inicjatywy „Trwam” – tubylczy naród nie ma pojęcia o działaniu Berenice i jej ogromnych zasługach. Stosowny, sensacyjny, film, pewnie, już powstał w zażydzonym Hollywood, (a jeśli nie, to ojciec dyrektor napisze scenariusz i zyska jeszcze większe poparcie). To dobra popularyzacja zbrodniczego judaizmu i, zgodnie z mesjanistycznym panowaniem tego plemienia nad światem, jego boga Jahwe, jako zwierzchnika Jezusa.

Właściwie, nie ma się, czemu dziwić. Jeden, z czczonych, wielkich „świętych” mawiał, że chrześcijaństwa nie da się odłączyć od judaizmu, a Konferencja Episkopatu Polski, w 1997 roku, ustanowiła, w Kościele, uroczyste obchody dnia judaizmu. W tym dniu, np. w 2014 r., „w świątyniach katolickich, wierni, będą się modlić o pogłębienie świadomości, dzięki której i katolicy i wyznawcy judaizmu mogliby „stać się błogosławieństwem dla świata.” (za PAP, 17 stycznia 2014 r. – przypomina J. Kępka)

W wyniku demokratycznych wyborów, władzę, w Polsce, przejął PiS z tymi demonicznymi (jak wmawiają ludziom polskojęzyczne media), Kaczyńskim i Macierewiczem. To oni usiłują zmienić Polskę. Zatrwożyli się lokalni nowocześni, którzy demokrację szanują, tylko wtedy, gdy im sprzyja. Na (ich) szczęście objawił się młodzian, wyciągnięty z kapelusza, (a właściwie z teczki Balcerowicza) i przy pomocy wielkich pieniędzy (czyich?) i niesłychaną przychylnością mediów, w przeciągu trzech miesięcy, stworzył nową strukturę polityczną. I wprowadził ją do parlamentu. Teraz, butnie i bezczelnie, stanowi przeciwwagę dla legalnych władz, anarchizuje społeczeństwo usiłując doprowadzić do polskiego „majdanu.”

Okazuje się, że za kierowanie państwem nie jest odpowiedzialny parlament i rząd, a jakiś, wymyślony przez Jaruzelskiego, Trybunał Konstytucyjny. To jest taka NADWŁADZA, która uzurpuje sobie prawo oceniania i pouczania prezydenta i parlament. Jej harcownikiem jest ten chamski elegancik, R. Petru – wcale nie „nowoczesny”, bo przecież Unia Wolności już była.

Gdy zajdzie potrzeba, chyba będę wychodził do „sławojki” na ulicy, bo za każdym razem, gdy podnoszę deskę klozetową, wyskakuje, z niej Petru. To bardzo stresujące. A co, na to, Trybunał Konstytucyjny?

A my?

Najważniejsze – nie bójmy się takich Petru, czy Schetyny, który teraz oficjalnie głosi, iż zamierza miliony wyprowadzić na ulicę, aby zniszczyć, demokratycznie wybraną władzę. Niech oni się boją – ci prowokatorzy, wrogowie.

Bać się trzeba tych, którzy sieją zamęt w sercach i duszach Polaków. Tych, którzy niszczą naszą wiarę. Bo gdy jej zabraknie, nic już nas nie ocali.

Nie musimy walczyć o pokój, nie musimy nadstawiać drugiego policzka, gdy nas poniżają i odczłowieczają. Naszym obowiązkiem jest walka, o godność i wiarę, zgodnie z nakazem Chrystusa:

„ A moich nieprzyjaciół, którzy nie chcą, aby był ich królem, przyprowadźcie tutaj i pozabijajcie na moich oczach.” (Łuk.19.27)

Więc nie lękajcie się. Trzeba walczyć. To ten czas.

Kazimierz Bielecki

5 stycznia 2016

Tags : ,

Komentowanie zamknięte.