Najnowsze

Opublikowano Grudzień 28, 2013 Przez Jan W Żydomasońska rewolucja w "Kościele katolickim"

Neokatechumenat pochodzi od Talmudu

a2,999Neokatechumenat pochodzi od Talmudu. Twórcy neokatechumenatu przyznają: talmudyści są ich ojcami w wierze. Talmudyści potwierdzają.

Motto:

“Po Auschwitz [chyba po I Soborze Watykańskim – admin] kościoły chrześcijańskie nie pragną już nawracać Żydów. Po Auschwitz to świat chrześcijański potrzebuje nawrócenia.” – Br. Gregory Baum, żydowski konwertyta, teologiczny doradca Soboru Watykańskiego II, w pracy “Auschwitz, początek Nowej Ery?” s.113

W amerykańskim tygodniku The Jewish Week w ub. roku pojawiło się obszerne doniesienie na temat koncertu symfonicznego w wykonaniu ruchu neokatechumenalnego. Warto zapoznać się z nim w całości, toteż publikujemy ten tekst bez żadnych skrótów, we własnym tłumaczeniu.

Koncert pojednania. Katolicka grupa oddaje cześć Żydom
Źródło: Jonathan Mark,The Jewish Week, 1 maja 2012
Drobne zmiany stylistyczne – gajowy Marucha.

Najbardziej znaczącą – oprócz odrodzenia syjonistycznego państwa żydowskiego – zmianą na korzyść żydów, która kiedyś była nie do pomyślenia – może być zwrot o 180 stopni, jakiego dokonał Watykan po upływie 2000 lat: od wrogości wobec Żydów i judaizmu przeszedł do oficjalnej polityki pojednania i miłości do swoich “starszych braci” w wierze.

U samych początków polityki pojednania na Soborze Watykańskim II w latach 1960. założony został w Hiszpanii nowy katolicki ruch duchowy – Droga Neokatechumenalna – przede wszystkim w celu dalszej katolickiej odnowy duchowej i dla umocnienia relacji katolików z Żydami. [Obecnie] grupa owa, mogąca się poszczycić ponad 80 seminariami na całym świecie i swym głównym centrum w izraelskiej Galilei, prezentuje w Avery Fischer Hall w Centrum im. Lincolna  (8 maja o godz. 20.00) koncert symfoniczny, reklamowany na billboardach jako “muzyczny dar dla narodu żydowskiego”.

Symfonia zatytułowana “Cierpienie niewinnych” przedstawiana jest jako oddanie czci i w szczególności modlitwa za ofiary Holocaustu, widziane z katolickiej perspektywy Marii płaczącej i zjednoczonej z matkami żydowskimi w obozach koncentracyjnych, recytującej “Shema Yisrael“. Dzieło wykonywane przez orkiestrę złożoną ze 100 muzyków i chór liczący 80 śpiewaków zostało skomponowane przez założyciela Drogi Neokatechumenalnej, Kiko Argüello, malarza i teologa, który stwierdził, że ma być ono oferowane “jako most miłości i pojednania”.

“Działamy zgodnie z ostatnią wolą papieża Jana Pawła II. Pamiętamy, że korzenie chrześcijaństwa są w judaizmie i że od początku Bóg uczynił Żydów narodem wybranym.”

Koncert został wsparty przez przedstawicieli licznych organizacji żydowskich, a wśród nich przez Komitet Amerykańsko-Żydowski (AJC), Ligę Antydefamacyjną ADL (B’nai B’rith), Radę Rabinów Nowego Jorku i Radę Stosunków Wspólnoty Żydowskiej (JCRC), jak również przez Ronalda Laudera, prezesa Światowego Kongresu Żydów (WJC) i Haima Gutina z Ministerstwa Turystyki Izraela.

Po wykonaniu symfonii rabin David Rosen, dyrektor AJC ds. stosunków między religijnych, jest wyznaczony do poprowadzenia modlitwy za ofiary Holocaustu, po czym nastąpić ma gremialna recytacja “Shema“.

Rabin Irving “Yitz” Greenberg, żydowski teolog wybaczenia za Holocaust powiedział dla The Jewish Week, że Droga Neokatechumenalna jest przede wszystkim grupą inspiracyjną, która nie wykonuje pracy misyjnej i nie ma żadnego misyjnego interesu. Mówią o Izraelu tak, jak to czynią ewangelicy: że Żydzi są “narodem Boga”. A Izrael jest “Ziemią obiecaną przez Boga”. Grupa specjalizuje się w pełnej szacunku próbie pomocy katolikom, by bardziej docenili naród żydowski i żydowską religię, jak również by wzrosła wśród nich świadomość, jak bardzo Żydzi cierpieli, między innymi od chrześcijan [cóś się nam wydaje, że z tym cierpieniem to było właśnie odwrotnie… – admin]

“W rzeczywistości, w świetle programów ich koncertów, włącznie z tymi, jakie mają odbyć w Nowym Jorku, ich celem jest sprawienie, żeby ludzie śpiewali ‘Shema Yisroel, Hashem Elokeinu, Hashem Echad‘ po hebrajsku. Częściowo jest to dla nich odmawianie modlitwy Jezusa, a częściowo jest to potężne, pełne emocji potwierdzenie, kim są Żydzi.”

Rabin Greenberg dodał:

“Cierpienie niewinnych nawiązuje do teologicznego problemu cierpienia, często przy użyciu chrześcijańskich pojęć, ale także odnosi się do faktu, że Żydzi są klasycznym przykładem niezasłużonego cierpienia. I właśnie ze względu na to, że Bóg ma szczególną miłość dla cierpiącego niewinnego, tak i chrześcijanie powinni mieć [szczególną] miłość dla narodu żydowskiego.

“Byłoby to zarówno wyraziste jak i pozytywne żydowskie doświadczenie dla Żydów być  na koncercie w Lincoln Center” – powiedział rabin Greenberg. “A także jest również ważna dla [neokatechumenów] świadomość, że przynajmniej żydowski establishment docenia ich pracę”.

Giuseppe Gennarini, jeden z liderów neokatechumenatu w Stanach Zjednoczonych, powiedział dla The Jewish Week’a, że celem jego ruchu jest ponowne odkrywanie [a co niby było „zakryte”? – admin], a pierwszą rzeczą, którą odkrywają oni w świetle wiarys ą żydowskie korzenie, odkrywają słowo Boże, odkrywają Abrahama, odkrywają Wyjście z Egiptu i Paschę. Wraz z odkrywaniem przychodzi miłość. Są wdzięczni Żydom za to, co od nich dostają, tzn. pomoc w poznawaniu Boga.” [Tu mamy przykład zapierającej dech w piersiach bezczelności tego łajdaka. Żydzi nam „pomagają” w poznawaniu Boga! – admin]

Gennarini woli myśleć o Żydach nie jako o “starszych braciach”, jak mówią niektórzy chrześcijanie, ale jako o “rodzicach”, ponieważ “były bardzo często pewne trudności między braćmi, tak jak między Ezawem a Jakubem, Józefem a ich braćmi itd.. Dlatego my mówimy, że wy nie braćmi naszymi, ale naszymi rodzicami, naszymi ojcami w wierze jesteście.” [Pocałuj nas śmieciu w dupę amen – admin]

+                            +                           +

Tyle rewelacje The Jewish Week’a nt. stosunku neokatechumenatu do judaizmu i vice versa. Ze swej strony, tytułem komentarza, zamieszczamy wielce znamienny fragment transmisji (nb. przez TV “Trwam”) polskiego wykonania wspomnianego przez żydowski tygodnik koncertu “Cierpienie niewinnych” z czerwca br.

Ten krótki film pokazuje nam Stanisława Dziwisza – w osobie kardynała i biskupa Krakowa – który ustępuje z tronu i w ogóle ucieka ze sceny po to, aby nie obrażać żydów osobą kapłana katolickiego, widokiem krzyża na piersi, czy stuły. Powodem tej obrazy jest niezręczność występowania takich symboli w chwili, kiedy żyd śpiewa lub słucha Shema Israel.

Dla Dziwisza i całej obecnej hierarchii jest oczywiste to, że symbolika judaizmu ma nadrzędność nad symboliką katolicyzmu, a co za tym idzie, to żydzi mają swe prawa jako pierwsze.

Przebieg nagrania:

0.09 – Dziwisz wzywa do odśpiewania Shema Israel (powtórnie, bo jeden raz nie wystarczy).
0.29 – Dziwisz zdejmuje stułę (1) jako symbol godności kapłańskiej i siada z powrotem na tronie.
0.43 – Ksiądz – po prawej ręce Dziwisza – otrzymuje sygnały od dr h.c. KUL Kiko Argüello mówiące, że Dziwisz ma wyjść całkowicie, następuje pewna chwilowa konsternacja i Dziwisz pokornie wychodzi.
1.02 – Drugi ksiądz po lewej ręce nie bardzo wie, co on sam ma ze sobą zrobić, ale wkrótce i on wychodzi.
1.18 – Wszystko jest już koszerne i następuje śpiew Shema Israel.
3.34 – Po zakończeniu śpiewu ksiądz z asysty Dziwisza wraca na swoje miejsce.
3.40 – Dziwisz pozdrawia wszystkich słowem Shalom – zebrani odpowiadaj chórem: Shalom.

Miejscem tego wszystkiego jest „katolicka polska ziemia” Anno Domini 2013.

Shema Israel = Chrystus wynocha

Bardzo to katechetyczne i podniosłe, i w ogóle w duchu Soboru Watykańskiego II, nieprawdaż? Ale z drugiej strony należy pamiętać, że na pojednaniu, a właściwiej mówiąc – na okazaniu woli pojednania się przez penitenta najprawdopodobniej się nie skończy. Albowiem trzeba wiedzieć, że aby się prawidłowo pojednać, trzeba uznać głębię swojej winy, szczerze pokajać się, a następnie stosownie do stopnia tej winy – szczerze i do bólu odpokutować, czyli odbyć teshuvah.

Ale to jeszcze nie koniec, bo trzeba potem, kto wie, czy nie kilku pokoleń, permanentnego wystawiania na próby, aby judaizm mógł upewnić się urzędowo, drogą expressis verbis doświadczalną, że z pewnością nie zachodzi już groźba recydywy, tzn. niezamierzonego nawrotu penitenta, bądź jego zstępnych na wiarę w Jezusa Chrystusa jako Syna Bożego.

Tak, iż do pełnego pojednania z judaizmem i jego 2000-letnimi resentymentami odnośnie uczniów Chrystusa, głoszących się dotychczas (przynajmniej do czasu Soboru Watykańskiego II) nowym Izraelem, nowym ludem wybranym, droga może być ciernista. By nie rzec – zgoła  k r z y ż o w a.

Los nieszczęsnego Uriela da Costa (1585-1640) mógłby być tu dla nas niejaką wskazówką.

Autor: Jerzy Rachowski

http://suwerennosc.blogspot.se/2013/12/tworcy-neokatechumenatu-przyznaja.html

Za: http://gazetawarszawska.com/2013/12/22/neokatechumenat-pochodzi-od-talmudu/

******************************************

Komentowanie zamknięte.