Najnowsze

Opublikowano Lipiec 7, 2016 Przez NS W Polska

NATO-wskie bzykanie: szczytowanie po warszawsku

Szczytowanie przez cały dzień na Stadionie Narodowym, dziewicza, nietknięta i nieprzetestowana szpica bezpieczeństwa — to wszystko może frustrować natowskich oficjeli na tyle, że wieczorem, po bankiecie z kawiorem i pastą krewetkową, potrzebować będą rozluźnienia. Zrelaksować się w Warszawie można w ramionach zarówno korporacyjnych dam zatrudnionych w stałym wymiarze godzin w agencjach, jak i stołecznych solistek, które same sobie są sterem i okrętem. Do obsłużenia jest impreza, gdzie potencjalnie zmierzyć się przyjdzie z potencją 2,5 tysięcy chłopa.

aa

Rekordy popularności bije artykuł na portalu fakt.pl — relacja jednej z właścicielek agencji zatrudniającej dziewczyny do towarzystwa, anonsującej „wszystkie ręce na pokład” i mobilizację dodatkowych pracownic w ten trudny czas. „Przyjadą głównie mężczyźni, a po pracy często pragną kobiecego towarzystwa. Więc ruszają w miasto. Normalna rzecz. Tak jest wszędzie na świecie. Nie wykluczam nawet, że zatrudnimy kilka dodatkowych dziewczyn” — mówi tajemnicza rozmówczyni. Twierdzi, że stawki zaczynają się u niej od 300 zł.

Moje źródło tę informację dementuje: to albo wymysł redakcji, albo element autoreklamy — zaporowe stawki 100 dolców wciska się pijanym i zdesperowanym zagraniczniakom, gdy wywącha się u nich pełen portfel. Na co dzień jest o wiele taniej. Zresztą taka cena była fikcją już 10 lat temu. Prawda jest taka, że tortem erotycznych zysków z wojskowego szczytowania w Warszawie podzielą się agencje, indywidualne ochotniczki oraz panie sprowadzone po prostu drogą szeptaną. Ale mierzyć sił na zamiary nie ma co. Na wojskowych imprezach zwykle lubią szczytować dyskretnie.

Spotykam się z Tomaszem Borowieckim, byłym redaktorem naczelnym „Hustlera” Polska. Na czym jak na czym, ale na bzykaniu ten gość się zna.

Pod pięćdziesiątkę, szczupły, krępy. Poprawia okulary na nosie, nerwowo pali papierosa. Wygląda jak pięćdziesiąt tysięcy mężczyzn, których mijam codziennie na ulicy, nie przypuszczając, że liczba kobiet, które miał, idzie w setki. Mówi, że co bardziej zaradni na pewno zorganizowali już sobie usłużne, długonogie, sprawdzone asystentki, które towarzyszyć im będą we dnie i w nocy. Błysną na uroczystej kolacji, dotrzymają towarzystwa w hotelowym pokoju.

Wbrew słowom informatorki „Faktu” zaledwie mała część uczestników imprezy ruszy w tak zwane miasto. Usłużna obsługa hotelowa w przypadku gości z zagranicy często dba o to, aby nie nudzili się oni po północy przy pustym barze. „Miasto” to wyzwanie dla lubiących dreszczyk emocji. Większość jest po prostu leniwa i chętnie skorzysta z dostawy pod drzwi. A obsługa hotelowa dostaje do kieszeni 100 zł od panny. Jak się przeliczy na euro, może wyjść trochę więcej.

— Te trzy stówy to bujda na resorach — mówi mój informator. — 12 lat temu miałem biuro przy Nowogrodzkiej. Nie żebym się czasem nudził w nocy, ale dziewczyny były piętro niżej… 100-120 zł za godzinę, full service: drink, gra wstępna i stosunek albo laska.

W Warszawie najbardziej oblężone śródmiejskie lokale mieszczą się właśnie przy Nowogrodzkiej i nieopodal przy Alejach Jerozolimskich. Niepisany zwyczaj każe żądać dodatkowej stówy za dojazd w przypadku świąt i wyjątkowych zleceń. Swój cennik panie zdradzają niechętnie, kobiecy głos w słuchawce wzbudza podejrzenia. Przekonałam się o tym już pół roku temu, próbując uzyskać informację o specjalnej ofercie, którą panie przygotowały na święta Bożego Narodzenia. Borowiecki twierdzi, że zaporowe ceny, sięgające 100 baksów, mogą być czasem rzucane w ramach blefu. Jednak ten chwyt nie działa już tak, jak kiedyś. Dziś cały internet roi się od serwisów oferujących dziewczyny z całej Warszawy i okolic.

— Jeśli mamy około 6070 ofert z samego Mokotowa, nikt o zdrowych zmysłach tyle nie zapłaci — mówi były sexnaczelny.

W ogóle to się raczej sprawdza — owszem — w stosunku do zagranicznych polityków, którzy wpadną tu na dwie, trzy doby. Ale dyplomaci wojskowi według mojego rozmówcy szczęścia w lokalach raczej szukać nie będą.

— Po aferze Profumo będą raczej grzecznie przyklejeni do swoich przełożonych. Poza tym — mówi Tomasz — połowa dziewczyn ze Śródmieścia to Ukrainki i Białorusinki. Za blisko wschodniej linii frontu, kumasz? Żaden rozsądny facet nie pozwoli sobie na to, żeby taka panna go szantażowała, zwłaszcza teraz, kiedy NATO bardzo uważa, żeby nie narobić szkód na wschodzie.

Na tak zwanym Pigalaku (Nowogrodzka, Aleje i sąsiednie arterie, Koszykowa, Poznańska i Emilii Plater) pań jest dużo, niektóre oferują swoje usługi na świeżym powietrzu, inne w prywatnych pokojach. W nocy tańczą w klubach, walczą w kisielu, oleju albo makaronie. Jest tam cały przekrój cenowy, od cen warszawskich (120) po podwarszawskie (60-70). Gorszy sort, czyli płotki, nieuczciwie kuszące niską ceną, na przyjeździe wojaków za bardzo nie skorzystają. Łowią raczej „Januszów biznesu”. Do większości tych, które wystają na skwerach i krawężnikach, strach podejść.

To typowe ofiary wojny gangów, tani towar, niewolniczą pracą spłacający nierzadko wyimaginowane długi. Co ładniejsze wywozi się na Zachód. To jednak zbyt niska półka dla naszych lipcowych gości.

Bo prawdziwe branie, jeśli będzie, to będzie w hotelu.Coraz większą popularnością cieszą się imprezy takie jak ta na szczycie NATO w Lizbonie, gdzie delegacja armeńska i gruzińska zaprosiła do hotelu 80 prostytutek.

Imprezę, mimo że pod względem rozmachu nie był to jeszcze szczyt szczytów, nagłośniły portugalskie media, ponieważ pech chciał, że w tym samym hotelu zatrzymał się właśnie ówczesny prezydent Nicolas Sarkozy i odgłosy szczytowania nie pozwoliły mu zasnąć. A ponieważ Sarkozy’emu, ze względu na znaną i piękną żonę — Carlę Bruni, używać sobie na „bunga-bunga” niczym jurny Silvio Berlusconi przynajmniej oficjalnie nie wypadało — podniósł larum.

Naturalnie w stolicy aż tak tłoczno nie będzie. Ale kto zapyta — nie zabłądzi i swoją porcję szczytowania zapewne dostanie.

A mniej zaradni mogą odpalić sobie internet. Na portalach znaleźć można chętne panie z całej Warszawy (każda właściwie oznaczona na planie miasta) i indywidualnie ustalić cenę oraz zakres usług.

Niektóre deklarują, że znają cztery języki. Zatem problemów z komunikacją być nie powinno, nawet jeżeli w język obcy wliczyły sobie francuski. Warszawa da się nie tylko lubić, ona daje się kochać!

aaa

Pola Powierza, polska publicystka, Warszawa

Poglądy autorki mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Źródło: Sputnik Polska

Za: http://alexjones.pl/aj/aj-polska/aj-publicystyka/item/89574-nato-wskie-bzykanie-szczytowanie-po-warszawsku

Data publikacji: 7.07.2016

Tags : , , , ,

Komentowanie zamknięte.