Opublikowano Październik 23, 2012 Przez stophasbara W Bez kategorii

Następny przystanek wojenny: Liban

źródło: http://www.globalresearch.ca/the-next-war-destination-lebanon/5309043

The New York Times zawiadomił, że potężna bomba zniszczyła chrześcijańską okolicę w stolicy Libanu w piątek, 19 października, zabijając urzędnika wywiadu od dawna postrzeganego jako wroga przez sąsiednią Syrię i doprowadzając do dania kolejnego impulsu sekciarskiej wojnie domowej, jaka toczy się w Syrii, z możliwością zagrożenia wybuchem ogarniającym cały region.

Wybuch, jaki poniszczył fasady budynków, zabił co najmniej 8 osób, zranił 80 i zamienił spokojną, wysadzoną drzewami ulicę w scenę będącą reminiscencją dawnej wojny domowej w Libanie. Kilka godzin po ataku, władze libańskie oświadczyły, że wśród zabitych jest szef wywiadu ds wewnętrznego bezpieczeństwa państwa, gen. Wissam Al-Hassan, lat 47, rzucając wstępne oskarżenia, że był to spisek syryjski mający na celu wywołanie zamieszek w Libanie. Chcieli go dostać w swoje ręce, w końcu go mają – powiedział Paul Salem, analityk ds regionu pracujący dla the Carnegie Middle East Center.” [1]

The Associated Press doniosło, że piątkowy wybuch przypomniał o ponurej przeszłości Libanu, gdy w latach wojny domowej 1975-1990, kraj ten stał się widownią notorycznych aktów porwań, wybuchów bomb i politycznych zabójstw. Dalej agencja stwierdza, że chociaż wojna się skończyła, to Liban stał się polem bitwy do wynajęcia na użytek konfliktów regionalnych, a nadbrzeżna stolica stała się ofiarą nagłych i często niewyjaśnionych aktów przemocy przerywających brutalnie okresy spokoju. Jak zwykle, rzecznik departamentu stanu, Victoria Nuland ostro potępiła zamach bombowy. Powiedziała, że USA nie mają informacji na temat sprawców. Tymczasem, syryjski minister informacji (odpowiednik MSW – przypis), Omran Al-Zouebi zaprzeczył udziałowi Syrii w ataku, nazywając go “terrorystycznym i tchórzliwym”. Jednocześnie, główny sojusznik Syrii w Libanie, ruch szyicki Hezbollah również potępił atak, wyrażając swój “stan wielkiego wzburzenia na wieść o tej strasznej zbrodni”. [2]

Analiza

Jak w przypadku każdej sceny przestępstwa najpierw należy zastanowić się, kim mogli być sprawcy, kto mógł skorzystać na takim akcie przemocy. Czy należy pozbierać do kupy, jak zwykle tych samych, co zawsze podejrzanych, a w ten sposób zakopać prawdę? Czy raczej powinniśmy rozszerzyć nasz horyzont myślenia i poszukać innych możliwych podejrzanych?

O ironio, przez dziesięciolecia większość nagłych wypadków przemocy w Libanie zostało popełnionych przez nieznanych sprawców i w większości nie nagłaśniano ich, zostawiając miejsce na spekulacje i oskarżenia, co było wygodnym sposobem zrzucenia odpowiedzialności na konkretną osobę, grupę, partię, sektę albo kraj, a co skutkowało tworzeniem atmosfery braku zaufania i paranoi, jaka wzmacniała dodatkowo stan podziałów oraz sporny charakter całości wydarzeń.

Nie jest tajemnicą, że stosunki libańskie z Syrią od wielu lat były toksyczne pomimo sąsiedztwa tych dwóch państw i politycznych deklaracji ze strony polityków, którzy nazywali te stosunki ściśle powiązanymi relacjami przyjaźni między narodami.

Syria od ponad roku pogrążona jest w rzekomej wojnie domowej mającej za cel zmianę reżimu, jak to nastąpiło w Egipcie, Iraku, Libii i innych sąsiednich krajach arabskich pod kamuflażem rewolucyjnego charakteru arabskiej wiosny sfinansowanej przez pieniądze Zachodu i Arabii Saudyjskiej. Te pozorne rewolucje były wszczynane, podsycane i ustawiane przez potęgi zachodnie i ich najemników na Bliskim Wschodzie w postaci izraelczyków i saudyjczyków.

Zachodnie agencje wywiadowcze w Syrii, tak samo, jak w Libii, Egipcie i Iraku, spuściły ze smyczy swoich najemników znanych pod nazwami bojowników mudżahedinów albo al-Kaidy, których wyszkoliła i sfinansowała grupa CIA, Mossad, a także aparat zachodniego wywiadu do walki z wojskami sowieckimi podczas wojny sowiecko-afgańskiej w latach 80-tych. Ci najemnicy byli przerzucani z jednego gorącego miejsca w drugie, aby podsycać i destabilizować kraje, jakie nie w pełni realizowały politykę USA. Proces destabilizacji zwykle zaczynał się od prowokacji, napuszczania jednych na drugich, łapówek dla miejscowych polityków, a także lokalej ludności, aby stworzyć urodzajny grunt do rekrutowania kryminalistów, którzy stawali się dobrze płatnymi bojownikami opozycji. W konsekwencji niepożądane reżimy były wywracane a ich przywódcy detronizowani i mordowani. Tymczasem media USA grzmiały na cały regulator i przygotowywały amerykańską opinię publiczną do zaakceptowania i poparcia kolejnego konfliktu o małym natężeniu w jakimś odległym regionie świata. Z czasem robili wśród opinii publicznej atmosferę strachu i pełnego opowiadania się za swoim prezydentem, aby zdjąć następnego złoczyńcę, który zagraża interesom i suwerenności Ameryki. Pamiętano o tym, że trzeba najpierw nazwać psa „wściekłym”, żeby potem go zabić. Media są zawsze gotowe dostarczyć tego rozrywkowego zadania, jakie terroryzuje proli i poprawia statystyki oglądalności. Nalezy również zdać sobie sprawę, że ludzie kochają oglądać pseudo-wojny, jakie łatwo się wygrywa, ponieważ zastępczo działa to jako ich instynktowna agresja realizowana poprzez ćwiczenia wojskowe nazywane wojnami przez naszych polityków i media.

Mr. Obama nie potrzebuje następnej mini-wojny czy ataku terrorystycznego, żeby wygrać następne wybory pomimo odstawiania kosztującego wiele milionów dolarów teatrzyka pseudo-demokracji. Jego nieudolny konkurent został wystawiony do wyścigu przez elitę, która chce zapewnić sobie łatwe zwycięstwo, ponieważ Mr. Obama kontynuował politykę swego poprzednika i całkowicie wypełniał to, czego od niego oczekiwano mimo zjadliwej retoryki, jaka podniecała proli. Dlatego, gdy wybory się skończą, Syria, biedny kraj bez znaczących zasobów surowcowych, graniczący z izraelem, stary klient sowiecki, a obecnie sojusznik Rosji, zagmatwa się w jeszcze większej przemocy, jaka w końcu wykreśli jego świecki reżim z mapy politycznej. Reżim niegdyś popierany przez USA, a co skutkować będzie całkowitą dezintegracją państwa na małe, fanatyczne, pozornie niepodległe, pryncypaty własnego chowu gryzące się między sobą zaciekle pod pośrednio sprawowaną kontrolą izraelskiego syjonistycznego reżimu. Zachodni plan dla Bliskiego Wschodu jakby przypadkiem zazębia się z wizją Yinona, aby od nowa nakreślić mapę regionu, a to nowe nakreślanie mapy musi przetoczyć się przez Syrię.

Następne w kolejce są Liban i Iran. Iran byłby najtrudniejszy do podzielenia, gdyż jego jednolita szyicka populacja się nie podzili, lecz karta broni nuklearnej może zostać zagrana w tym wypadku na całego.

Miniona rzekoma “wojna domowa” w Libanie była sfinansowanym prototypem kraju poddanego procesowi bałkanizacji oraz przyszły model dla całego regionu i świata. Niestety Liban, jaki niegdyś nazywany był Szwajcarią Morza Śródziemnego nigdy nie zazna spokoju i będzie w nim dochodzić do rozlewu krwi dopóki nie zostanie rozbrojony i zniszczony  “Hezbollah”, partia „Boga” po to, żeby zapewnić bezpieczeństwo izraelowi i na nowo podzielić ten kraj. Wywiad izraelski był niezwykle aktywny w Libanie przez całe lata w ciągłych wysiłkach zmierzających do destabilizacji państwa albo tworzenia wydarzeń prowokacyjnych, jakie byłyby usprawiedliwieniem inwazji na to państwo lub zabójstwa czołowych figur politycznych.

Tymczasem Wielkie Zachodnie Potęgi Kolonialne będą twierdzić, że te sfinansowane i zaplanowane z góry konflikty na Bliskim Wschodzie są wywołane religią, barbarzyńskie i niecywilizowane, ale dadzą im wielce moralny grunt i zielone światło do uzasadnienia i dalszego utrzymania tej krwawej strategii w celu zubożenia tych narodów i wysłania ich na powrót do średniowiecza. Te zachodnie państwa utrzymują, że nabyły doskonałości i wspaniałości wskutek wrodzonego, naturalnego pasożytniczego mechanizmu, jaki pozwala im siłą albo manipulacją przyczepiać się do ciała dowolnej ofiary i wysysać jej krew (ropę, surowce, złoto, itp), a potem zostawić je na powolna śmierć. W tym samym czasie, te wampiry surowcowe są arogancko ogłaszane mianem nowej arystokracji na grobach innych narodów, i proklamuja oni swój majestat i wyższość poprzez przypisywanie sobie chrześcijańskiej miłości, moralności i ideologii demokratycznej.

Na koniec, Liban nadal będzie krwawił, tak samo jak Bliski Wschód zresztą, i cały Bliski Wschód będzie nadal mieć krwotoki aż do ostatniej kropli ropy, dopóki jego surowce nie zostaną całkowicie wykradzione, a wtedy i dopiero wtedy, Bliski Wschód w węższym historycznym znaczeniu, który był kolebką zachodniej cywilizacji, zostanie zostawiony samemu sobie, aby w cichości własnej tregedii mógł zmarnieć do ostatka.

Przypisy:

1. Barnard, Anne (2012). Bomb kills 8 in Beirut. New York Times, October 20, 2012

2. Mroue, Bassem (2012). Bombing renews fears. Associated press October 20, 2012

Komentowanie zamknięte.