Najnowsze

Opublikowano Grudzień 18, 2016 Przez a303 W Polska

Nacyjni agenci i naganiacze G. Sorosa. Henryk Pająk

Komentarz: Fragment najnowszej i ostatniej w epickim pisarskim dorobku książki Pana Henryka Pająka pt: „Polsko twoja zguba wszędzie”. Książkę można nabyć u autora w Wydawnictwie RETRO pod numerem tel. 81 50 30 616 do wyczerpania zapasów.Przypisy w oryginale.

Giermkiem węgierskiego bankstera Sorosa był (i jest?) Leszek Balcero­wicz – grabarz polskiej gospodarki i finansów po 1990 roku.

a

Giermkiem tego Sorosowego giermka jest niejaki Ryszard Petru, rze­komo z pochodzenia Rumun. To Petru przekonywał w Internecie, że Polacy powinni brać pożyczki we frankach szwajcarskich. Po kilku latach oznajmił: „pomyliłem się”.

Złudzeń co do roli Sorosa dawno temu wyzbył się węgierski premier Victor Orban. Kiedy były prezydent USA B. Clinton oskarżył rząd polski o antydemokratyczną „putinizację” Polski, Orban podsumował krótko: „Usta Clintona, słowa Sorosa”.

Niejednego czytelnika zaszokuje informacja, że w 1989 roku, raczkujący wówczas w polityce Victor Orban otrzymał stypendium z fundacji Sorosa na studia w Oxfordzie. Obaj nie przypuszczali – to pewne – że kiedyś staną się wrogami: Soros – że Orban „zawiódł” jego finansowy „wsad” i oczekiwania na polityczne rezultaty tej inwestycji. Orban, że Soros okaże się kanalią zwalczającą wolność i suwerenność narodów poza jednym – żydowskim.

Soros starał się potem szkodzić Orbanowi na wszystkie sposoby. A może on dużo, dzięki jego dolarowym „dywizjom”.

Soros nazywał się na Węgrzech: Gyórgy Schwartz. Wyjechał na Zachód po wojnie (ir. 1930 r.) chyba już jako „Soros”, bo Żydzi w sowieckim żydo-łagrze otrzymali polecenie ukrycia swojego pochodzenia pod nazwiskami tubylców. Po 1956 roku wielu z nich ponownie zmieniało nazwiska obciążone aktywnością w aparacie terroru podbitych państw. Tak np. rodzice „naszego” abp. S. „Gądeckiego” sekretarza Konferencji Episkopatu „polski” (KEP) nosili nazwisko Hartmann1.

Kiedy nastąpiła metamorfoza Żydów Hartmannów w Polaków o nazwisku „Gądecki”? Tego nie wiemy. Najpewniej po dekrecie „o zmianie i ustaleniu imion i nazwisk” z 10 listopada 1945 roku, nakazanego żydowskim okupantom baraków Sowłagru przez Stalina. „Gądecki” z wielkim oddaniem podjął trud budowania w PRL żydowskiej tożsamości w Polsce, a z jego nacyjnym pobra­tymcem Schwartzem vel „Sorosem” łączyło i łączy go fanatyczne zwalczanie poczucia narodowego przez „nacjonalistów” węgierskich, polskich i wszelkich innych wszędzie tam, gdzie sięga władza dolarowych dywizji Sorosa oraz biskupiej misji Hartmanna-„Gądeckiego”.

Gęsta jest lista pajęczej sieci agentur Sorosa, grasujących pod flagą sloga­nów o „demokracji” i wolności. Jego okręt flagowy to Instytut Społeczeństwa Otwartego na wszelką destrukcję, od ekonomiczno-politycznej po lewackie zboczenia i walki z Kościołem katolickim. Jedną z tych agentur jest „Otwarta Rzeczypospolita” polskojęzycznych lewaków, drugą tzw. „Fundacja Batorego”.

To Soros rozpętał wielomilionowy exodus muzułmanów z południa morza Śródziemnego. To on opłacał ich wędrówkę, drukował przewodniki marszruty, adresy, tras,y itp.

Abp "Gądecki" (właściwie Hartmann) i Szimon Peres

Abp „Gądecki” (właściwie Hartmann) i Szimon Peres

Żydoliberalizm domagał się, aby Europa przyjmowała jak najliczniejsze tabuny tej czerni.

Głosił w wywiadach pilną konieczność stworzenia wspólnej dla UE po­lityki wobec „uchodźców”. Obliczył, że UE powinna wydawać po 15000 euro rocznie na każdego muzułmańskiego intruza. Wiedząc, że budżety państw nie posiadają takich miliardowych kwot, doradzał im, aby emitowały długo­terminowe obligacje i zaciągały wielomiliardowe pożyczki.

To samo postulowali mafiozi Bilderberg Group w 2015 roku. Uznali, że zamiast stymulować rozwój państw drugiej i trzeciej kategorii, łatwiej i taniej będzie osłabić rozwój bogatych państw UE.

Dla realizacji programu rozbijania jedności narodowej państw Unii, Soros powołał tzw. „Platformę Międzynarodowej Współpracy Imigrantów bez Ważnych Dokumentów”, co zburzy system nadzoru granic państwowych.

Powołał też „United for Intercultural Action”, która składa się ze skraj­nie lewackich obiboków zwanych „aktywistami” finansowanych przez G. Sorosa i Radę Europejską.

Amerykański „European Stabiłity Initiative”, także będący na garnuszku Sorosa, ostro lobbował za otworzeniem przez Niemcy granic dla najeźdź­ców z południa, pędzonych przez morderców z „państwa islamskiego”, co częściowo obala mit Angeli Merkel o tym, że „nie przewidziała” skutków i rozmiarów tego najazdu. Ona po prostu, m.in. jako „ideowa” syjonistka, realizowała dyrektywy swoich pobratymców w sprawie rozbijania narodowej spójności Niemców przez afrykańskich dzikusów.

Chodziło, krótko mówiąc, o likwidację wymogu posiadania wiz.

Młody Orban studiował przez 10 lat (1989-1999) w Oxfordzie brytyjską filozofię polityczną, w Polsce zwaną „politologią”. Po powrocie na Węgry pomagał młodym działaczom „antykomunistycznym”. Był bezkrytycznym zwolennikiem liberalizmu. Szybko jednak pojął, że liberalizm to groźna przynęta dla Węgrów. Zaczął przesuwać się na pozycje narodowe, a więc stawał się „nacjonalistą”, a tym samym „antysemitą”.

W 1994 roku Soros usiłował nakłonić Orbana na to, aby jego partia Fi- desz utworzyła koalicję z socjalistami i liberałami. Orban odmówił, co tamten przyjął jako czarną niewdzięczność. Stał się wrogiem Orbana. W okresie pierwszego rządu (1989-2002) Orban dotkliwie odczuł potęgę „trzeciej wła­dzy”, czyli służalczych mediów. Tak go „dołowali” że na come back do władzy musiał czekać osiem lat, a jego atutem była rosnąca degrengolada w wę­gierskiej gospodarce i finansach, korupcja i jawna dywersja socjal-liberałów. Wszyscy bali się stygmatu „nacjonalizmu”. Taka łatka wykluczała z polityki.

Orban stał się Putinem Węgier w międzynarodowych mediach. „Gazeta Polska” obwieściła (16 II 2016 r.) na pierwszej stronie, że „Putin podpala świat”. Orban, rzecz jasna, ma o wiele mniejsze możliwości w roli podpalacza, ale wystarczą wyzwiska i rola agenta Kremla: „Die Wirtschaftswoche” pisało:

Orban chce zakwestionować wiodącą rolę Merkel w Europie i za­sady, na których opiera się Europa. Można sobie to wyobrazić jako kleszcze: Putin atakuje Unię Europejską z zewnątrz, Orban od środka.

A jednak machina reform i „nieposłusznych” decyzji ruszyła. Orban wy­rwał Węgry z Międzynarodowego Funduszu Walutowego, opodatkował banki i nie uwierzył, że Putin podpala świat. Zmienił konstytucję. W nowej znalazły się odwołania do Boga i narodowych wartości. Dokonał zmian w mediach, sądach i edukacji.

Wojna Orban-Soros o imigrantów trwa. Soros chce odkorkować zablo­kowany przez Węgry i Austrię tzw. szlak bałkański. Druty kolczaste nie wy­starczają. W Turcji czekają w obozach przejściowych dwa miliony imigrantów zatrzymanych tam za pięć miliardów euro. Ale Turcja to nieodpowiedzial­ny wspólnik. Pod koniec lipca premier Erdogan sparaliżował krwawy pucz. Zginęło około 400 osób, półtora tysiąca rannych. W więzieniach znalazły się tysiące osób, w tym 3000 sędziów. O przygotowywaniu puczu miał go uprzedzić wywiad rosyjski. Obydwa wywiady ustaliły, że strącenia rosyjskiego bombowca na obrzeżach Syrii dopuścili się tureccy wojskowi z amerykańskiej bazy w Turcji, gdzie USA ma 4 tysiące żołnierzy i bazę wyrzutni rakietowych. Stąd nagłe i „zdumiewające” ocieplenie na linii Moskwa-Ankara. Wściekły Erdogan zaczął domagać się przywrócenia kary śmierci.

Winą za „wędrówkę ludów” Orban obarcza Sorosa:

To nie przypadek, że codziennie tysiące ludzi jest transportowa­nych do Europy. To spisek lewicowych elit, które chcą zniszczyć państwa narodowe, naruszając Europejczykom lewicowy sposób my­ślenia – powiedział w wywiadzie dla „Magyar Radio”2.

W wywiadzie dla „Radia Kossuth” uściślał:

Ta inwazja jest wspierana przez aktywistów i organizacje praw człowieka. To osłabia państwa narodowe. (…) Zachodni sposób my­ślenia i cała ta sieć aktywistów najmocniej jest reprezentowana przez Georga Sorosa. (…) Pan Soros wykorzystuje miliardy do promowania własnego światopoglądu w ponad stu krajach. (…)

Jego nazwisko to najmocniejszy przykład wszystkich tych, którzy wspierają wszystko, co osłabia państwa narodowe, tych którzy wspierają zmiany w tradycyjnym europej­skim stylu życia.

Czy jednak rację ma premier Orban mó­wiąc, że Soros „promuje własny światopogląd”. To program i światopogląd tych, którzy go uprzednio wypromowali, pozwolili mu zgro­madzić miliardy zdobyte „szemranymi” spo­sobami. Obecnie spłaca polityczny dług swoim promotorom z plemienia żmijowego, bo to nie on wymyślił Nowy Porządek Świata. On go „tylko” buduje.

Pod koniec sierpnia 2016 roku imperium Sorosa otrzymało dotkliwy cios ze strony WikiLeaks. Okazało się, że ta kanalia Soros posiada całą stajnię „aktywistów” – czytaj agentów – w tym wpływowych polityków. W samym Parlamencie posiada aż 226 deputowanych, ale i ta liczba wydaje się być za­niżona. PE liczy 750 oficjalnie płatnych agentów czyli deputowanych, zatem 226 agentów utajnionych to już stanowi 30 procent całości tej europejskiej hołoty. To świadczy o korzeniach horrendalnych idiotyzmów PE. Niemieccy dziennikarze ustalili, w jakim „trybie” kanclerzyca Merkel podjęła w 2015 roku decyzję o przyjęciu śródziemnomorskiej szarańczy. Nie było żadnego „trybu”. Nie było żadnych konsultacji. Otrzymała tajemniczy telefon i to był ten „tryb”. Żadnego dokumentu!

W stajni Sorosa zwanej PE są polskojęzyczni: Róża Thum (właść.: Róża Maria Barbara Graffin von Thun und Hohenstein) z Platformy Obywatel­skiej, Agnieszka Kozłowska-Rajewicz (PO), Danuta Jazłowiecka (PO), Lidia Geringer (SLD), Bogusław Liberadzki (SLD) i Andrzej Grzyb (PSL).

Dobrze jest to wiedzieć, choć jakże późno!

Henryk Pająk

a

Tags :

Komentowanie zamknięte.