Najnowsze

Opublikowano Marzec 30, 2013 Przez Jan W Bez kategorii

Na tropach polskiej herezji

Za: http://sol.myslpolska.pl/2013/03/na-tropach-polskiej-herezji/

Data publikacji: marzec 2013

ko1

 

Nie jest dobrze, gdy ludziom mylą się różne porządki. A już szczególnie źle, kiedy dochodzi do pomieszania idei politycznych z religijnymi spekulacjami. Niestety, w polskim przypadku zdarzyło się tak wtedy, gdy to po utracie przez I Rzeczpospolitą niepodległości, próbowano na różne sposoby wytłumaczyć sobie to historyczne zdarzenie o wyjątkowej wadze dla naszego narodowego życia. Kłopot wyniknął głównie z tego, iż niezwykle niechętnie, starając uporać się z tematem, poszukiwano we własnym kręgu, win, zaniedbań i przywar. Nic z tych rzeczy.

Gdyby ten kierunek ograniczył się wyłącznie do literatury, można by jakoś z tym żyć; lecz on przelał się do świadomości polskich elit, które w znakomitej większości nim zauroczone, dopuściły się szeregu błędów, skutkujących następnie kolejnymi narodowymi tragediami. Wymieńmy je pokrótce. Najpierw powstanie kościuszkowskie; społecznie radykalne, zapatrzone w tezy francuskiej rewolucji roku 1789. Przyśpieszyło ono trzeci rozbiór Polski, likwidując w rzeczywistości naszą już skromną wtedy państwowość. Gdyby Rzeczpospolita w tej nadwątlonej postaci dotrwała do napoleońskich czasów, być może nasza pozycja na Kongresie Wiedeńskim byłaby inna. Drugie w kolejności stoi powstanie z 1830r.  Jego konsekwencją stało się unicestwienie polskiego wojska, własnej administracji w tak zwanej Kongresówce, szeregu realnych swobód i możliwości rozwojowych. Dalej idzie rewolta roku 1863. Ten obłędny wybuch zupełnie załamał nadzieje na dobrą dla Polaków koniunkturę. Totalna i bezprzykładna klęska, na każdym polu. Tymczasem, nawet teraz,  odnotowujemy profesorskie głosy, że styczniowy zryw obnażył słabość i indolencję rosyjskiej armii. I choćby tylko po to było warto! Ciekawe stanowisko?! Z kolei w XX wieku przywołajmy próbę wzniecenia antyrosyjskiej insurekcji u progu I wojny światowej. Obłędna, niepoważna i groźna. Zdecydowanie antypolska i proniemiecka. Nie ma co ukrywać. Jednak, tym razem, bez znaczącego odzewu. Dalszy przykład to powstanie warszawskie roku 1944.

Hekatomba zniszczeń narodowej duchowej oraz materialnej substancji. Już całkiem współcześnie obserwowaliśmy różne przedsięwzięcia, których celem była anarchizacja ruchu Solidarność, skierowanie szerokich rzesz do samobójczej walki z pojałtańskim porządkiem. Przewodził temu KOR; ale na szczęście naród słuchał wtedy swojego wielkiego nauczyciela i interrexa zarazem, prymasa Stefana Wyszyńskiego. To jemu należy się pomnik w każdym większym mieście. Jednak jak często u nas bywa, pamięć o nim bytuje gdzieś na obrzeżach ludzkiej świadomości, gdyż – co wiemy- gorsza moneta wypiera tę lepszą. No cóż. W ten sam nurt wpisuje się także współczesna próba uczynienia z wielkiej tragedii smoleńskiej katastrofy, inspirowanego zamachu. Zamierzonego perfidnego działania o jasnym antypolskim przesłaniu. Ci, którzy tak tragicznie zginęli, zmarli – w domyśle – na ofiarniczym stosie. Koszmar i nawet niesmak. Groźne i wielce niebezpieczne zjawisko. Oczywiście nie umniejsza to słuszności spostrzeżenia, że do tego lotniczego wypadku doszło na skutek splotu wielu przyczyn, w tym szeregu niemałych zaniedbań i niesprawności ogniw państwowej struktury.

Jak jednak doprowadzono do zainfekowania politycznego życia Polaków tym nihilistycznym systemem pojęć? Nikt z badaczy nie ma wątpliwości, iż korzeni tych myśli należy poszukiwać w próbach syntezy chrześcijaństwa i nowożytnego judaizmu, z dawien dawna borykającego się z tęsknotą za politycznym Mesjaszem, który wyzwoli rozproszony naród, poprowadzi go do niebiańskiej Jerozolimy, by odbudować tam trzecią świątynię. W granicach Polski szlacheckiej zrodził się żydowski mistyczny chasydyzm ze swoją wiarą w cudotwórców i cadyków. W osiemnastym wieku miało w Polsce miejsce przyjęcie chrztu przez zorganizowaną żydowską mesjanistyczną społeczność pod wodzą niejakiego Jakuba Franka, znaną jako frankiści. Próbował on dokonać syntezy żydowskiej ortodoksyjnej religii, kabały i katolicyzmu. Polscy literacko – polityczni wallenrodyści dziewiętnastego wieku, w większości byli propagatorami filosemityzmu – patrz Adam Mickiewicz. Szereg literaturoznawców przyjmuje tezę, iż i jego matka, a także i żona były z frankistowskich rodów. Frankiści do dzisiaj są czynni oraz aktywni i niekoniecznie zatracili więzi z własną historią. Znane jest powiedzenie Franka, że jego trzoda winna wyznawać chrześcijaństwo w zachodniej wersji, ale żenić się mogą wyłącznie między sobą. Idąc tym tropem należy śmiało zakończyć ten wątek tekstu tezą, że nici tych arcyciekawych zjawisk wiodą nas do współczesności! Albowiem analogie z historycznymi wydarzeniami są nazbyt oczywiste. Mesjanizm polityczny jest bardzo wygodny.

Z klęsk czyni zwycięstwa, rozgrzesza polityczną słabość, a nawet głupotę. Czysty obskurantyzm. Pomieszany, na dodatek, z barokową ideologią sarmatyzmu, czyli wyjątkowością polskiej szlachty i jej państwa, będącego przedmurzem chrześcijaństwa, obrońcą Rzymu i Europy – jest tym bardziej szkodliwy. Taki mesjanizm, znany też pod mianem prometeizmu, albo wallenrodyzmu to w świecie katolickiej Tradycji i dogmatów jawna herezja. Groźna oraz niebezpieczna, w równym stopniu, dla państwa, jak także i narodu. Jest to bowiem koncepcja zuchwała i obrazoburcza jednocześnie. Na miejsce Chrystusa podstawia się bowiem jakąś zdefiniowaną społecznie grupę (naród, klasę), dodając do tego chrześcijańską ornamentykę, język oraz pojęcia- czyli fasadę. Misją np. narodu już nie jest gromadna realizacja dobra wspólnego, ale jakaś obłąkańcza myśl o gremialnym samozniszczeniu. Nie da się na koniec ukryć, iż obce polityczne siły, z przeróżnych powodów zainteresowane Polską, podsycając ów obłęd, same czerpiąc z tego niemałe polityczne korzyści. Tak to już bywa. Religijna herezja w połączeniu z polityczną utopią razem stanowią nadzwyczaj rewolucyjną mieszankę.

Antoni Koniuszewski

 

Komentowanie zamknięte.