Najnowsze

Opublikowano Wrzesień 23, 2016 Przez a303 W Polska

Na luzie – dowcipy

Kochani, nie samymi koczownikami człowiek żyje, także na rozluźnienie garść dowcipów:

Pracowałem kiedyś u żydowskiego cieśli.
Raz przed końcem roboty wbiła mi się drzazga.
Posądził mnie o kradzież.

Mama gotuje obiad, a tu wpada Abramek i zaczyna marudzić:
– Mamo, kup psa!
– Nie przeszkadzaj, nie kupię!
– No kuup!
– Nie, nie chcę! A tak w ogóle to idź na podwórko i tam sprzedaj!

Pewien żydowski chłopiec uwielbiał czytać książki, przeczytał już każdą którą miał w domu i bibliotece. Pewnego dnia zapytał w księgarni czy mają książkę której wcześniej nie czytał. Stary pracownik wyjął starą, zakurzoną książkę spod lady zatytułowaną ŚMIERĆ i powiedział, że może mu ją sprzedać za 10 szekli, ale chłopiec nie może nigdy otworzyć jej na ostatniej stronie. Chłopiec kupił ją i przeczytał, bardzo mu się podobała, jednak był bardzo ciekaw co było napisane na końcu. Pewnego dnia chłopiec nie wytrzymał i otworzył na ostatniej stronie.

Dzwoni Żyd do swojego przyjaciela:
-Mosze ile jest 2×2?
MOsze zamyślił sie i pyta:
-A kupujesz czy sprzedajesz?

Abram, właściciel straganu warzywniczego na bazarze, mówi do żony:
– Zapamiętaj, nie kupuj dzisiaj nic od Rabinowiczowej!
– A czemu?
– Bo pożyczyła naszą wagę…

Rok 1945. Przybiega Icek na NKWD i krzyczy:
-Amerykanie krowę mi ukradli!
-A jak wyglądali ci Amerykanie? Pyta enkawudzista.
-No normalnie, ubrani w waciaki i walonki- odpowiada Żyd.
-To nie Amerykanie, to nasi!
-A tego to ja nie powiedziałem.

Mosze! Ubezpieczyłem sklep od pożaru, kradzieży i gradobicia!
– Aj waj! A gradobicie, to jak zrobisz?

Idzie pijany Żyd zataczając się z boku na bok.
Nagle bęc, uderzył się o latarnię. Osuwając się na ziemie mruknął:
– j***ny… antysemita!

Złapał żyd taksówkę. Po dojechaniu do celu taksówkarz mówi:
– 600 rubli.
Żyd daje mu 300. Taksówkarz:
– Przepraszam, ale powiedziałem – 600.
– Ale przecież jechaliśmy we dwóch!

Przychodzi mały Mosza do pokoju swojego ojca i pyta:
-Tato wytłumacz mi jak my żydzi, nie pracując mamy tak dużo pieniędzy?
-Słuchaj Mosza, wytłumacze Ci to w prosty sposób. Pójdź do kuchni i przynieś troche słoniny z lodówki.
Mosza przynosi słoninę, pokazuje ojcu.
-A teraz odnieś ją spowrotem.
Syn pokornie odnosi słoninę i wraca do ojca.
-Widzisz synu, wziąłeś i odniosłeś kawałek słoniny. A ręce tłuściutkie.

Pewien żydek zwęszył interes w antykach. Chodził po wsiach i wypytywał wsiurków o stare, niepotrzebne mebelki po dziadkach. Pewnego dnia trafił na chłopa, który wymieniał niedawno meble na nówki z targu, a do stodoły wypieprzył stare. Wchodzą więc we dwóch, a żydowi oczy niemal wyszły z orbit. Między snopkami z sianem stała masa kilkusetletnich antyków niebagatelnej wartości w całkiem dobrym stanie. Kiedy trochę się opanował, mówi do chłopa bez emocji:
– No, no… Trochę tego pan masz… Chyba wezmę.
– A bier pan, na cholere mie to. Powiedz pan jeno, po co panu takie klekoty?
– Wie pan… – zaczął łgać żydek – Węgiel drogi, a tak jak suchych dech nawiozę, to przez zimę pociągnę.
– Ano.
– To ja panu zapłacę z góry, a jutro jakbym pana nie zastał, to wezmę tak czy inaczej.
I dał chłopu kilka ładnych banknotów.
– Panie, dużo to. Za to wyngla byś pan mioł.
– Nie, nie. Zgadza się wszystko. Miłego dnia życzę.
Następnego dnia żyd zajeżdża szczęśliwy pod stodołę z kilkoma pomocnikami. Rozwiera wrota, a tam, pośród snopków siana sterczy stos dech. Żyd pobladł, a w tym momencie wchodzi uradowany chłop i mówi:
– Tyleś pan za ten opał zapłacił, że se myśle, a co mie tam, porąbie w cenie.

a

Wchodzi do fryzjera ksiądz.
Ten go przystrzygł i mówi:
– Od duchownych nie biorę zapłaty!
Na drugi dzień ksiądz przysłał mu paczkę kubańskich cygar. Następnego dnia do fryzjera przyszedł pastor.
Fryzjer zrobił swoje i mówi:
– U mnie duchowni nie płacą.
Wieczorem pastor przysłał mu wspaniały koniak.
Trzeciego dnia zjawił się u fryzjera rabin.
Fryzjer przystrzygł go po czym powiedział o panującej w jego zakładzie zasadzie.
Na kolejny dzień rabin przysłał do niego swojego kolegę – innego rabina.

Przybiega do domu mały żyd i od drzwi krzyczy:
– Tato, tato zaoszczędziłem dziś 10zł.
– W jaki sposób? Pyta ojciec.
– Biegłem za autobusem do domu ze szkoły, mówi syn.
Ojciec nagle trzask w głowę synka i mówi:
– Głupi ty, jak byś biegł za taksówką, oszczędził byś 40zł.

Jerozolima. Niedaleko Ściany Płaczu siedzi sobie niewidomy żebrak z wyciągniętą ręką i czeka na jałmużnę. Nagle… czuje, że jakaś ręka rozpina mu rozporek i zaczyna gładzić go po genitaliach.
– Uuu… aaa… Jak dobrze, ojojoj… – pojękuje ślepy żebrak.
Ręka nagle zaprzestaje pieszczot. Ślepiec macha rękami w poszukiwaniu dobroczyńcy, a na twarzy wciąż błąka się uśmieszek zadowolenia.
Dwa kroki obok stoją dwaj Żydzi, tata i synek.
– I widzisz, Mosze… – tłumaczy tata. – Można zrobić dobry uczynek, nie dając nawet szekla? Można!

Aaron, może masz przy sobie sto złotych?
– Nie mam ani złamanego szekla.
– No, a w domu?
– Dziękuję. W domu wszyscy zdrowi!

Na lekcji religii katecheta pyta dzieci kogo należy najbardziej czcić. Kto przyniesie nazajutrz najlepszą odpowiedz, ten dostanie 10 złotych na cukierki. Nazajutrz:
– No, kto pierwszy? Powiedz ty Jasiu.
– Mamę!
– A ty Rysiu?
– Tatusia!
– A ty Małgosiu?
– Dziadków!
– No a ty?
– Jezusa Chrystusa!
– Świetnie! Ale jak ty się właściwie nazywasz? Pierwszy raz cię tutaj widzę!
– Mosiek Goldberg!
– A skąd ty się tutaj wziąłeś?
– Słyszałem że tu można zarobić, więc przyszedłem.

– Ile jest 3 x 3? – pyta Żyd syna
– Dwanaście! – odpowiada syn.
– Nieprawda, dziewięć!
– Oj tato, wiem. Chciałem się tylko potargować.

Znalazł Żyd pieniądze. Policzył – brakuje!

Pewien Żyd wybrał się do burdelu. Doszedł gdy prostytutka liczyła pieniądze.

mówi Ojciec żyd do Syna żyda:
O: Synu pożycz sto złotych
S: Nie!
O: Moja krew

W Wielkim Kanionie przewodnik objaśnia:
– Te wydrążenia w skale powstały dzięki Żydowi, który zgubił centa i powiedział o tym rodzinie.

Mosze otworzył koszerną restaurację. W oknie umieścił napis : „Arabom wstęp wzbroniony”. Jednak parę dni później do restauracji wchodzi typowy Arab. Gość zamawia kanapkę – kasjer szybko wybiega na zaplecze do biura i pyta:
– Mosze co ja mam zrobić?
Żeby uniknąć skandalu i nie przysporzyć złej sławy lokalowi Żyd mówi kasjerowi, by ten sprzedał Arabowi kanapkę, ale by policzył mu podwójnie, co oduczy go przychodzenia tutaj. Kasjer błyskawicznie wykonał polecenie.
Cóż z tego skoro następnego dnia Arab zjawił się ponownie i tym razem zamówił cały obiad.
– Policz go potrójnie – mówi Mosze do kasjera – Damy mu solidną nauczkę i więcej tu nie przyjdzie !
Arab zjadł posiłek, zapłacił bez narzekania i wychwala jakość posiłku. W końcu prosi o zarezerwowanie stolika na wieczór tego samego, dnia dla jego dziesięciu przyjaciół.
– Ok – mówi Mosze do kasjera – ale policzymy ich dziesięciokrotnie.
Arab zjawia się wieczorem, zamawia ogromna kolację i płaci bez narzekania, dodatkowo nagradzając obsługę sowitym napiwkiem. Następnego dnia w oknie Mosze umieścił napis : „Żydom wstęp wzbroniony”.

Rozmawia Żyd z prostytutką:
– W sumie nie robiłem tego odkąd jestem wdowcem.
– Nie martw się, spełnię wszystkie Twoje fantazje.
– Właściwie to chciałbym żebyś zrobiła to tak jak moja żona.
– A jak ona to robiła?
– Za darmo.

Niemiec, Francuz i Żyd mieli za zadanie uprasować koszulę, zjeść bochenek chleba i wydymać kobitkę. Wszystko w 7 minut. Pierwszy wyszedł Niemiec. Zaczął prasować koszulę. Uprasował, ale czasu wystarczyło mu zaledwie na kilka kęsów chleba. Francuz zdążył wydymać kobitkę i zjeść połowę bochenka. Żyd kazał kobicie prasować koszulę, a dymając ją od tyłu, zjadł spokojnie chlebek. 7 minut wystarczyło i wygrał! Na konferencji prasowej Niemiec powiedział:
– U nas na pierwszym miejscu liczy się praca, później jedzenie.Jak
zostanie
trochę czasu, to się zabawiamy.
– Dla nas ważna jest zabawa – oświadczył Francuz. Potem należy
pojeść frykasów a na końcu popracować.
Żyd zaś wyznał:
– U nas jest takie powiedzenie: jeśli nie wydymasz tego, co na ciebie pracuje, to jeść nie będziesz…

Żyd złapał złotą rybkę. Rybka się przygląda, i w końcu pyta:
– Jesteś Żydem?
– Tak
– To już mnie lepiej zjedz…

Jadą sobie w przedziale pociągu Anglik, Żyd i murzyn. Nagle przez drzwi wlatuje mucha. Przelatuje obok Anglika, ten ją przepędza. Przelatuje koło Żyda, ten nie reaguje. Przelatuje koło murzyna, a ten szybko łapie ją w locie, urywa skrzydełka i zjada. Żyd i Angol patrzą zdzwieni. Po 10 minutach jazdy do przedziału wlatuje kolejna mucha. Siada na Angliku, ale ten tylko flegmatycznie ją odpędza. Przelatuje koło Żyda, a ten łapie ją w locie, urywa jej skrzydełka i pokazuje murzynowi:
– Chcesz kupić ?

*****************************

P.S. Cenzura w google:

Tags : , , ,

Komentowanie zamknięte.