Najnowsze

Opublikowano Luty 26, 2016 Przez a303 W Rosja

Mnisi – to ci, którzy ostro czują siłę grzechu

Monastycyzm … Życie zakonne… W wyobrażeniu zwykłego człowieka, mało obeznanego z życiem Cerkwi, wydaje się ono czymś odległym, martwym i archaicznym, a pod wpływem istniejącego w społeczeństwie pustosłowia wyobrażenia te ewoluują i przekształcają się we wszelkiego rodzaju nonsensy i bajki. Ale przecież monastycyzm służy jako łącznik między ziemskim światem i Królestwem Niebieskim.

a

Często żyjemy, owładnięci krzątaniną, a rzeczywistość odchodzi nam spod stóp, życie przemienia się w oszustwo pragnień, kołyszemy się z boku na bok w poszukiwaniu ziemskiego szczęścia, a prawda z powodu naszej beztroski pozostaje dla nas nieznana, ukryta w tajnikach wiary.

Monastycyzm od starożytności został powołany do przechowywania i ochrony wiary i aby być przykładem prawdy i rzeczywistości dla człowieka, ratowanego przez Boga, którego nawrócenia którego Bóg oczekuje i spodziewa się każdej sekundy. Według słów świętych, mnisi – to światło świata, a światło mnichów – to Aniołowie. Mnich – to nie tylko człowiek, ubrany w czarne ubrania. Monastycyzm – to wewnętrzny stan duszy ludzkiej, który czyni ją inną w stosunku do świata. Według słów prepodobnego Jana Lestwicznika, mnichem jest ten, kto trzyma się tylko Bożych słów i Przykazań w każdym czasie, w każdym miejscu i w każdej sprawie. Wewnętrzne uporządkowanie duchowe i usunięcie się ze świata zewnętrznego do klatki swojej duszy tworzy mnicha. Mnich – to człowiek wewnętrzny, ma on wielką chęć do wypełniania przykazań ewangelicznych, mnich dąży do zdobycia cnót i zjednoczenia się z Chrystusem. Żyje on dla Chrystusa i znajduje się w nieustannej walce ze swoją słabością, z bezcielesnymi wrogami rodzaju ludzkiego.

Rozmawiamy z człowiekiem, który wyrzekł się świata i ma już pewne doświadczenie życia w Chrystusie. Zewnętrznie wcale nie jest podobny do obrazów starożytnego monastycyzmu, na pierwszy rzut oka wygląda jak zwykły starszy człowiek, starzec, posiadający niemoce, właściwe dla jego wieku i naszych czasów. Ale przy bardziej uważnym obcowaniu zrozumiesz, że siła jego słowa, w porównaniu ze zwykłymi pojęciami, jest bardzo wielka, napełniana nie z tego świata prawdą ewangeliczną.

– Ojcze Glebie, pierwsze moje pytanie do Ojca jest takie: dlaczego zdecydował się Ojciec zostać mnichem?

– Pan powołał. Przecież w Ewangelii Jana Pan mówi do Apostołów: Nie wyście mnie wybrali, ale ja was wybrałem (J 15, 16). A kiedy Pan zawoła, to zostawisz wszystko. I chwytaj się poły szaty Chrystusa i nie wypuszczaj jej do ostatnich dni swoich, ponieważ wszystko od Niego, przez Niego i dla Niego, jak Apostoł Paweł pisze do Koryntian. Cóż, więc wszystko zostawiłem – sztukę, rodzinę, świat zewnętrzny i podążyłem za Chrystusem.

– Jak rozumiem, przyjął Ojciec anielski obraz już w wieku dojrzałym, który był poprzedzony życiem w świecie. Jaki jest Ojca świecki zawód?

– Malarz – grafik, ilustrator książek, członek Związku Artystów, Moskiewskiej organizacji Związku Artystów, sekcji grafika, podsekcji książki. W czasie lat pracy w moskiewskich wydawnictwach zilustrowałem ponad 50 książek z literatury rosyjskiej i zagranicznej.

– A ikony po przyjęciu ślubów nie próbował Ojciec pisać?

– Nie. W ciągu ostatnich 25 lat nigdy nie wziąłem pędzla do ręki. Myślę, że dzisiaj malarzy ikon jest więcej niż zapotrzebowania na ikony.

– Czy nie żałuje Ojciec, że zostawił sztukę i świat zewnętrzny?

– Cel określa środki, a nie odwrotnie. Czy mogłem za pomocą środków artystycznych poznać Prawdę, Którą jest Chrystus? – Oczywiście, nie. Więc zostawiłem pędzle i farby i zagłębiłem się w modlitwę.

I jeślibym dzisiaj miał okazję, aby rozpocząć życie na nowo – to chciałabym urodzić się w klasztorze.

– Ojcze Glebie, chciałoby się usłyszeć słowo z osobistego doświadczenia, czym jest monastycyzm dla Ojca?

– Podstawą monastycyzmu jest samokształcenie, samozaparcie, samoograniczenie we wszystkim. Przecież łatwiej jest zrobić rewolucję światową niż przerobić siebie. Ponadto, wśród ciężkich doświadczeń życia w ostatnim czasie, wśród szalejącego morza niewiary, niemoralności i wad, widząc złośliwy napór najróżniejszych nauk ateistycznych, widząc wzrastającą wściekłość wszelkich podziałów i sekt, gdy serce ściska się z bólu i przerażenia, kiedy do duszy może zakraść się rozpacz odnośnie przyszłości naszego narodu, wśród ciężkich rozmyślań i smutnych przeczuć, jest tylko jedno pocieszenie i wsparcie w życiu – to monastycyzm.

Cielesnym, ziemskim ludziom nieprzyjemny jest nawet zewnętrzny wygląd mnicha, ponieważ przeszkadza on zagłuszyć głos sumienia i przypomina im, że są rozwiąźli i podobni do zwierząt. Ludzie naszych czasów nie rozumieją, nie doceniają, a ponadto potępiają monastycyzm. A przecież mnisi – to są ci, którzy szczególnie ostro uświadamiają i czują siłę grzechu, w pierwszej kolejności, oczywiście w sobie, jego nie do wyrażenia ciężar dla sumienia. Grzech rodzi śmierć. I jak nie mówić o nim mnichowi?

Oprócz tego, mnich – to nieustanna modlitwa. W listach Św. Ignacego (Brianczaninowa) jest takie zdanie: dla żebraka właściwe jest proszenie, a dla człowieka, który wpadł w nędzę grzechu, właściwe jest modlenie się. Przecież modlitwa – to płacz upadłego i pokutującego przed Bogiem człowieka. I cała droga do Chrystusa jest modlitwą. Mnisi – są to właśnie ci ludzie, którzy według słowa Apostoła nie chcą niczego więcej wiedzieć w tym życiu, oprócz Chrystusa i otrzymują Go w swoim sercu przez mądre czyny, całkowicie przez życie duchowe.

– Jeśli Bóg pozwoli, to podyskutujemy o różnych problemach. Najpierw proszę odpowiedzieć na takie pytanie: czy może prosty mnich publicznie wyrażać swoją opinię?

– Może, ale tylko po błogosławieństwie. Na przykład, na tę rozmowę wziąłem błogosławieństwo od dwóch duchownych. Przy tym swoimi odpowiedziami nie staram się kogokolwiek w czymkolwiek przekonać. Pan – pyta, ja – odpowiadam.

– Proszę powiedzieć, co to jest posłuszeństwo?

– Lestwicznik pisze tak: „Posłuszeństwo jest poprzedzone usunięciem się ze świata i odrzuceniem swojej woli.” A potem mówi dalej o tym, że pod modlitewnym okryciem swego duchowego nauczyciela człowiek dość szybko przesuwa się do Boga. Mówi on jeszcze tak: posłuszeństwo – to jest kompletne niedowierzanie samemu sobie, nawet w dobrym dziele aż do końca dni swoich. Wszyscy Świeci Ojcowie nazywali posłuszeństwo wyznawaniem wiary i dodawali, że bez tego nikt z niepokornych Pana oglądać nie będzie.

Niestety, z jakichś powodów wielka cnota posłuszeństwa dzisiaj przez wielu jest źle rozumiana. Najczęściej utożsamiają hierarchię, przełożonego lub biskupa z Cerkwią i nieposłuszeństwo jednej z tych osób jest traktowane jako nieposłuszeństwo wobec Cerkwi. Ale to nie tak. A poza tym, posłuszeństwo – to obraz duchowy i buduje się on na wzajemnym zaufaniu. Jeśli tego wzajemnego zaufania nie ma, to posłuszeństwo zamienia się w podporządkowanie lub uległość. A to są terminy absolutnie świeckie.

– Dziękuję (Zachowaj, Panie, ros.- Спаси, Господи), Ojcze. Dlaczego Ojciec mieszka w prywatnym mieszkaniu, a nie w klasztorze?

– Na początku 2007 roku, nasz klasztor zaczął upadać, zarówno duchowo jak i moralnie i zostało w nim tylko kilka osób. Zwróciwszy się do Władyki, poprosiłem o jego błogosławieństwo na opuszczenie klasztoru i przechodziłem przesłuchanie przy zarządzie diecezjalnym – do tej chwili, kiedy odmówiłem przyjęcia paszportu, dowodu emerytalnego, polisy medycznej i innych dokumentów. Władyka wezwał mnie i zapytał: „Dlaczego?” Odpowiedziałem: „Władyka – święty, ja – mnich. I podczas postrzyżyn, podczas których był obecny Sam Pan, Królowa Niebieska i Sobór Świętych Aniołów, składałem obietnice. Pierwszą z nich – było wyrzeczenie się świata. A jakież to wyrzeczenie się świata, jeżeli mój portfel pęka od świeckich dokumentów? Kogo oszukiwać?” Władyka ze zrozumieniem odniósł się do moich słów i obiecał znaleźć mi pokój, gdzie mógłbym spędzić resztę moich dni na modlitwie w samotności i odosobnieniu od świata zewnętrznego. Zamożni ludzie w Moskwie, którzy czasami korzystali z moich duchowych rad, zaproponowali wynająć dla mnie jednopokojowe mieszkanie. Władyka pobłogosławił i mieszkanie zostało znalezione dosłownie w ciągu kilka dni – to same, w którym mieszkam już trzeci rok.

– Odmówił Ojciec świeckich dokumentów, paszportu, a tym samym potwierdził swoje wyrzeczenie się świata. Ale problem współczesnych dokumentów dziś dotyczy nie tylko mnichów, ale każdego prawosławnego Chrześcijanina. Co może Ojciec powiedzieć na ten temat?

– O paszporcie w nasze dni napisano całe tomy literatury wyjaśniającej. Ale dla prawosławnego Chrześcijanina wystarczy zrozumieć to, że zaczynając od podatku VAT, następnie paszportu, jutro karta elektroniczna, a następnie chipy – to wszystko jest urządzaniem życia na ziemi bez Boga. Pan darował nam wolność wyboru i wolę, ale to wszystko zostanie zabrane w tym światowym obozie koncentracyjnym, który dzisiaj tworzą siły zła. I kwestia paszportu teraz – to już jest kwestia naszej wiary, to jest granica, oddzielająca królestwo diabła i Królestwo Boże. I problem już wygląda tak: czy zostanie w ogóle zachowana nasza wiara.

Przecież właściwości naszego życia duchowego dzisiaj są takie, że diabeł nie będzie wymagał od Chrześcijan wyrzeczenia się Chrystusa, ponieważ tworzące się Imperium Zła będzie gotowe do wchłonięcia całej ludzkości, ze wszystkimi jego osobliwościami narodowymi. I niech ludzie wierzą w kogokolwiek lub w cokolwiek: w Chrystusa, w Buddę, w Krisznę, w Mahometa, w pieniądze, w siebie – w cokolwiek, tylko żeby się utożsamiali (identyfikowali) z tym szatańskim systemem poprzez paszport, poprzez e-kartę (kartę elektroniczną) i tak dalej. Oto czego wróg żąda od nas. Jeśli się nie sprzeciwimy, nie zdemaskujemy tego podłego systemu i tych, którzy go tworzą, to ono – Królestwo Zła – będzie tworzone naszymi rękoma, przy naszej milczącej zgodzie.

– Ojcze Glebie, oczywiste jest, że paszport z rubryką „kod osobisty (numer identyfikacyjny)”, ze znakami RFID pod zdjęciem, z winietkami i innymi atrybutami – to dzień wczorajszy. Od 2012 roku obywatelom rosyjskim będą wydawane karty elektroniczne. Jak na to Ojciec patrzy?

– Kilka lat temu, Ojczulek Cyryl (Pawłow) powiedział, że tym, którzy wezmą paszport Rosyjskiej Federacji będzie trudniej odmówić kolejnych dokumentów. A więc dzisiaj każdy prawosławny Chrześcijanin sam decyduje o swoim losie w wieczności.

– Co można doradzić ludziom, którzy rozumieją niebezpieczeństwo z powodu dokumentów nowego systemu, ale odrzucenie ich – pełne lub częściowe – odkładają na później?

– Mój przykład – jest to szczególny przypadek, gdzie wszystkie okoliczności ułożyły się pomyślnie, abym zrzekł się dokumentów. Pomogły mi i wiek i duża odległość od świata. Dlatego nigdy nie mówiłem żadnych kazań o tym, aby ludzie palili paszporty. Bo wiem, jak trudne jest to dla żyjących w świecie. Człowiek natychmiast staje się wyrzutkiem społeczeństwa. Jest to wyczyn codzienny, którego nie każdy uniesie. A jednak znam wiele rodzin z ośmiorgiem, sześciorgiem i pięciorgiem dzieci, których rodzice nie mają paszportów. Oczywiście, oni mają swoje własne problemy. Na przykład, każdej jesieni, kiedy nowe podrastające dzieci idą do szkoły, ich nie przyjmują, ponieważ nie posiadają świadectwa urodzenia, bo dzisiaj w akcie urodzenia automatycznie jest wpisywany numer dziecka. I co robić w takim przypadku? Wtedy oni wszyscy zaczynają się modlić, a Pan wszystko urządza na lepsze.

Znam jednego z tytułem doktora nauk, który dzisiaj chodzi pieszo, ponieważ w swoim czasie nie zdążył przedłużyć prawa jazdy, a bez paszportu to już jest niemożliwe do zrobienia. Znam również młodego człowieka z dyplomami dwóch wyższych uczelni – także bez paszportu. No, a babć – bez liku.

– A jaki stosunek do problemów totalnej kontroli jest wśród rosyjskiego monastycyzmu?

– O monastycyzmie nie można powiedzieć jednoznacznie: tak lub nie. Niewątpliwie, klasztor dyscyplinuje. Ale ja dość dobrze znam obecną sytuacje tych klasztorów, które dla niektórych mogą wydawać miejscami ratunku. W każdym bądź razie, w wyborze klasztoru trzeba być nadzwyczaj ostrożnym i rozważnym.

… W rok po tym, jak zrzekłem się dokumentów, spotkałem w diecezjalnej administracji mnicha z mojego klasztoru, mojego sąsiada – Ojca Teodoryta, świeć, Panie, nad jego duszą. I nie zdążyliśmy się z nim objąć i ucałować po bratersku, jak zaczął mówić do mnie z wyrzutem: „Ojcze! Zwariowałeś! Dlaczego spaliłeś dokumenty? Przecież bez emerytury, bez opieki medycznej w naszym czasie … Tak, w pojemnikach na śmieci będziemy grzebać, zdechniemy na ulicy”… Kiedy nieco ochłonął, zapytałem go: „Ojcze, dobrze, a czy wiara u nas jest? Przecież razem z tobą chodzimy pod Chrystusem”. Zamyślił się, a potem powiedział: „Wszystko jedno, straszno”. Mogę do tego dodać, że w pojemnikach na śmieci nie grzebię. Pan swoich chroni i mam wszystko, czego potrzebuję, a nawet więcej, staram się pomagać innym.

Ale nasze obawy wynikają z faktu, że jesteśmy całkowicie złączeni ze światem zewnętrznym. Zapominamy, że jesteśmy Chrystusowi, zapominamy naszą wiarę i przypominamy sobie o Chrystusie dopiero wtedy, gdy stracimy wszystkie swoje siły fizyczne, i po nabiciu guzów zostajemy przy rozbitym korycie. Dopiero wtedy zaczynamy się zwracać: „Panie, pomóż nam!”

– Ojcze Glebie, dlaczego według Ojca tak mało jest takich ludzi, spośród ogólnej liczby wiernych prawosławnych, którzy rzeczywiście zrzekną się dokumentów?

– Widocznie dlatego, że dzisiaj dla większości Chrześcijan wiara jest pomocą, a nie celem i sensem życia. Dlatego ludzie nie odważają się iść na wyczyn.

Za radą Ojca Gleba zwrócimy się do oficjalnego stanowiska Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej, dotyczącego totalnej kontroli i rozwoju nowych dokumentów, potwierdzających tożsamość człowieka. I cóż my tu znajdziemy? Zobaczymy wielką ilość cerkiewnych wystąpień do organów władzy państwowej, oficjalnych osób, opracowanych na podstawie Soborów Biskupów i innych przedsięwzięć cerkiewnych. Znajdziemy tu wystąpienia hierarchów Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej, dokumenty końcowe cerkiewnych komisji, w których obawy dotyczące ustanowienia totalnej kontroli są wielokrotnie wyrażane. Na przykład, w swoim referacie na Soborze Biskupów Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej, 2 lutego 2011 roku, Patriarcha Cyryl zauważył, co następuje: „Cerkiew ze zrozumieniem odnosi się do stanowiska ludzi, którzy nie chcą być poddawani kontroli, która pozwala na zbieranie kompleksowej informacji o ich życiu prywatnym, która w przyszłości może być wykorzystana do dyskryminowania ludzi na podstawie światopoglądu. Będziemy kontynuować dialog z państwem w celu uzyskania możliwości, aby mieć alternatywę dla elektronicznych środków kontroli i korzystania z tradycyjnych, nawykowych sposobów, potwierdzających przez człowieka swoją tożsamość podczas otrzymywania świadczeń socjalnych i w ogóle przy kontaktach z państwem”.

Każdy może zwrócić się do oficjalnych patriarchalnych publikacji i upewnić się w istnieniu mnóstwa cerkiewnych dokumentów, piętnujących totalną kontrolę nad osobą w jej różnych przejawach.

– Ojcze Glebie, niektórzy uważają, że nad Patriarchatem Moskiewskim nie ma Łaski Bożej, dlatego nie odwiedzają świątyń, nie przystępują do Komunii św. i odrzucają Święte Dary Pańskie …

– Jest to najsilniejsze zwiedzenie i najtrudniejsza pokusa. Pan powiedział nam: Oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata. To jest Ewangelia Mateusza, rozdział 28, wers 20. Przecież są to słowa samego Chrystusa. A my swoim cielesnym rozumem postanowiliśmy „skorygować” błogosławieństwo Boże i tysiącletnią Cerkiew, która ma ogromną rzeszę świętych, pozbawiliśmy Ją Łaski. Tak nie można! Z tym się nie żartuje, to jest bluźnierstwo przeciwko Duchowi Świętemu. Opamiętajcie się!

Na początku tego roku, Ojciec Rafael (Bieriestow) na górze Athos, udzielił wywiadu, w którym powiedział, że gdy zbierze się „ósmy powszechny” sobór – nazwał go „wilczym” – kiedy przyjmą unię i kiedy polecą czcić papieża [rzymskiego] – to wtedy już do cerkwi nie można będzie chodzić. A na razie chcę was, drodzy bracia i siostry, zapytać, jeśli nie będziemy przystępować do Świętych Darów Pańskich (Najświętszego Sakramentu), to któż umocni was w walce z rozpasanym złem?

– A co zrobić, gdy wewnątrz samej Cerkwi nawet duchowni wieszają etykiety „sekciarzy” lub „rozłamowców” na wierzących ludzi, którzy trzymając się cerkiewnego stanowiska, nie przyjmują dokumentów i symboli, coraz bardziej i bardziej ograniczających wolność człowieka?

– Dziś jesteśmy już do tego stopnia zastraszani tym, że nam, nie daj Boże, zawieszą etykietę „schizmatyka” lub „sekciarza”, że oduczyliśmy się mówić prawdę. Bo zapominamy o Przykazaniach Chrystusowych. Więc cóż mamy robić w tym królestwie kłamstwa i imitacji prawdziwego dobra?  Przede wszystkim to, co robili Chrześcijanie pierwszych wieków w czasie prześladowań: cierpieć i modlić się. Módlcie się za tych, którzy sprzeciwiają się Prawdzie Bożej.

Trzeba przyznać, że w środowisku cerkiewnym są tacy, którzy śmieją się z Chrześcijan, obawiających się totalnej kontroli, a nawet atakują wierzących ludzi, nadając im obrzydliwe imiona. Ale takie przekleństwa nie zobowiązują, aby się z nimi zgadzać. Oni nie mają nic wspólnego z duchem życia cerkiewnego. Są to tylko prywatne poglądy, nawet jeśli są one wyrażane przez osoby duchowne. Ponadto, w przypadku odmowy przyjęcia paszportu lub karty elektronicznej, o ile to nie jest związane z jakimiś przeciwnymi Prawosławiu błędami, biskup czy opat klasztoru lub inna obdarzona cerkiewną władzą osoba, nie ma prawa do nakładania zakazów, jak też nie ma prawa nakłaniać do przyjęcia tego lub innego dokumentu świeckiego. Według współczesnych aktów cerkiewnych, Cerkiew znajduje się poza aktywnym życiem politycznym państwa i może służyć radą, ale nie przymusem. Zobowiązać do przyjęcia tego lub innego dokumentu tożsamości, tak samo jak i zobowiązywać do jego zrzeczenia się, nikt nie ma prawa. A uwzględniając kierunek przepisów cerkiewno – administracyjnych w tej dziedzinie nawet nie powinien.

I trzeba pamiętać, że główny dokument Chrześcijanina. – to serce, które będzie świadczyć na Strasznym Sądzie o jego prawym życiu lub ujawni jego nieprawości i grzechy

Przygotował Wiktor Zariecznyj

Wg materiałów filmu-rozmowy z mnichem Glebem

„Wiarą człowiek żyje” 2011

(http://video.yandex.ru/users/vostin-alexandr/view/4).

Publikuje się ze skrótami

Źródło:

«Монахи – это те, кто остро чувствуют силу греха»

http://www.myrim.ru/2011/10/blog-post_8187.html

Tłumaczył Andrzej Leszczyński

12.2.2016 r.

Tags : , , ,

Komentowanie zamknięte.