Najnowsze

Opublikowano Listopad 14, 2015 Przez a303 W Dziennikarstwo śledcze

Mniejszość jednego

„Bycie mniejszością, nawet mniejszością jednego, nie uczyniło Cię szalonym. Była prawda i nieprawda, jeśli przylgnąłeś do prawdy nawet przeciwko całemu światu, nie byłeś szalony” – George Orwell, 1984

Wideo: Jayme Liardi

Edycja: Oscar Turner

Czy naprawdę tak wygląda postęp?

Im więcej się dowiadywałem, tym więcej poddawałem w wątpliwość. Zastanawiałem, się, dlaczego nasze narody się rozpadają. I dlaczego cały czas zachowujemy się tak, jakby wszystko było w porządku.

Zastanawiałem się dlaczego tak wielu z nas decyduje się na lekceważenie grobowej rzeczywistości sytuacji, w jakiej się znajdujemy, pomimo jej poważnego stanu potrzebującego uwagi i potrzeby pilnych działań.

Zastanawiałem się, gdzie podziała się sekretna klasa wojowników, naturalnych obrońców wszystkiego, co uważamy za drogie. Jako kolektyw wydajemy się nie mieć ochoty robić czegoś, co zostało uznane przez naszych przodków jako cnoty. Zamiast tego, my poddajemy rewizji te cechy, które były uznane za wady, praktyki i zachowania, które przynoszą wielką szkodę dla plemienia.

Zastanawiałem się, jak z dumnych, pięknych, żywotnych i prawych ludzi, których wyróżniają takie wartości jak prawda, uczciwość, wierność, jedność, siła, odwaga w więziach, w bojaźliwych, drżących i słabych umysłowo ludzi, którzy odrzucili miecz samoobrony i chętnie podnoszą łańcuch pacyfistycznej uległości.

Zaczynałem widzieć przez różne iluzje, które są przed nami rozkładane, tworząc hologram normalności. Wyglądało na to, że im głębiej badałem różne sektory naszego obecnego modelu, tym bardziej klarowny stał się problem.

Stanąłem w konflikcie dwóch przeciwnych dróg: z jednej strony widziałem światło pierwotnej prawdy w całej jej jednolitości i autentyczną wolność, którą ona uaktywnia. Była wrysowana w swój wspaniałomyślny blask.

Z drugiej strony widziałem różnorodne materialne pociechy zasłaniające życiowe sny na jawie. I pomimo ich pełnego istnienia, jej kuszący aromat nęcił mnie dalej i dalej w dół swoją pozbawioną środków do życia ścieżką. Zapadałem coraz głębiej w śpiączkę i koszmar udający sen.

Osiągnąłem punkt, w którym potrzebowałem dokonać wyboru. Potrzebowałem wybrać, którą ścieżką chcę podróżować, z całkowitym rozumieniem, że nie było odwrotu. Robiąc to, wybrałem na stałe opuścić drogę wybieraną obecnie przez większość – drogę wygodnej uległości. Niech ona spłonie.

Tłum. Work Buy Consume Die

Tags : ,

Komentowanie zamknięte.