Opublikowano Luty 23, 2012 Przez a303 W Bez kategorii

Masoneria – władcy świata czy mitomani?

Za: http://wiadomosci.monasterujkowice.pl/?p=7070

president-bush-yale-skull-and-bones

Czym jest masoneria i jaka jest jej faktyczna rola w najnowszej historii świata? Czy „sekretni bracia” są wszechpotężnymi manipulatorami, z ukrycia pociągającymi za sznurki, czy jedynie gromadą dziwaków przebierających się we własnym gronie w damskie fartuszki? Władcy świata czy mitomani?

To pytanie postawić musi sobie każdy, kto rzuci okiem na olbrzymią liczbę książek, artykułów czy witryn internetowych poświęconych masonerii. Ich twórcy zazwyczaj przypisują masonom i tajnym stowarzyszeniom wszechmoc, dopatrując się ich udziału w niemal każdym istotnym dla losów świata wydarzeniu. Jednak sami masoni konsekwentnie zaprzeczają, jakoby mieli jakikolwiek wpływ na politykę.

Jak jest naprawdę?
img_7713

Z jednej strony wydaje się nieprawdopodobne, aby, biorąc pod uwagę chaotyczność struktury świata społecznego, dało się konsekwentnie, przez wieki wprowadzać w życie jakiś odgórnie nakreślony plan. Wystarczy przypadek, ruch skrzydeł motyla, aby misterna konstrukcja zawaliła się. Jednak z drugiej strony nie jest niczym dziwnym istnienie na przestrzeni stuleci organizacji, które konsekwentnie starają się wcielać w życie swoje cele. Zresztą mamy doskonały przykład takiej organizacji, istniejącej już od dwóch tysięcy lat: jest nią Kościół katolicki. Jeśli więc organizacje masońskie uznać za rodzaj „antykościoła” – co jest w pełni uprawnione, biorąc pod uwagę ich genezę, poglądy i cele – to nie tylko ich istnienie, ale również wpływ na losy świata powinien być potraktowany poważnie. Warto bowiem pamiętać, że tak jak największą sztuczką diabła było wmówienie ludziom, iż nie istnieje, tak też największym sukcesem tajnych stowarzyszeń jest przekonanie ludzi, że są jedynie wytworem bujnej fantazji.

Pokrętna genealogia

Choć pierwsze samodzielne loże wolnomularskie powstały dopiero pod koniec XVII wieku w Szkocji i Anglii, sami masoni bardzo chętnie kreślą swoją genealogię sięgającą aż do początków świata. Według najbardziej oryginalnych wersji już Adam w raju był masonem, gdyż po grzechu pierworodnym okrył swoje przyrodzenie gałęziami, które utworzyć miały coś na kształt masońskiego fartuszka. Inne źródła podają, że twórcami wolnomularstwa byli egipscy kapłani wyznający kult Izydy i Ozyrysa lub też budowniczy świątyni Salomona, Hiram. Są też tacy, którzy źródeł masonerii poszukują na zaginionej Atlantydzie bądź w krzyżowym zakonie templariuszy.
Wszystkie te historie, mające rozmaite rozwinięcia i badane szczegółowo w licznych pracach, nie mają w sumie większego znaczenia dla zrozumienia fenomenu masonerii i innych tajnych stowarzyszeń. img_7711W zasadzie pełnią one dwojaką funkcję: po pierwsze, mogą stanowić wabik pozwalający pozyskać nowych członków – ludzi bowiem ekscytuje tajemnica, prehistoryczne pochodzenie i zagadki, stąd też można podejrzewać, że zechcą związać się z organizacją, która twierdzi, iż jej źródła sięgają Potopu. Po drugie, można je potraktować jako rozsypywanie piasku w celu zatarcia śladów. Cóż bowiem prostszego niż wpuścić rzesze tropicieli spisków w rozważanie jałowych dylematów dotyczących tego czy Jakub de Molay był, czy nie był masonem, czy masoneria łączy się z kultem Izydy, czy misteriami w Eleusis? W ten sposób można odwrócić zainteresowanie od tego, co ważne – a ważne, biorąc pod uwagę cele, jakie sobie masoneria stawia, są działania aktualne i przyszłe. Najważniejsza jest zaś władza.
Dlatego też, badając problem masonerii, wystarczy skupić się na ostatnich dwóch, trzech wiekach, aby zrozumieć, jaka jest struktura masonerii i innych, zbliżonych do niej i związanych z nią tajnych stowarzyszeń, jakie są mechanizmy jej działania – a więc wpływania na rzeczywistość polityczną i kreowania zdarzeń – oraz jej oficjalne i niejawne zamiary.

Tajemnica tajemnic

Masoneria jest organizacją z założenia tajną. To znaczy, że jej członkowie zobowiązani są do milczenia na temat tego, co dzieje się w trakcie spotkań w loży, o czym się rozmawia, jak wyglądają rytuały. Struktura masonerii jest hierarchiczna: istnieją kolejne stopnie wtajemniczenia, których osiągnięcia wiąże się ze spełnieniem rozmaitych kryteriów. Obrzędy mają charakter inicjacyjny – a więc w pewnym sensie kopiują chrześcijańskie sakramenty. W użyciu jest też bardzo złożona i wyrafinowana symbolika, której przykłady znajdujemy choćby na banknocie jednodolarowym: ścięta piramida, wszechwiedzące oko, łacińskie sentencje itd. Istnieje specyficzny kod językowy oparty na słowach-symbolach czy słowach-hasłach, powalających przekazywać publicznie treści niezrozumiałe dla profanów. Funkcjonuje też symbolika architektoniczna, rodzaj masońskiego feng shui, pole-gającego na specyficznym projektowaniu budowli i nadawaniu znaczeń ich formom oraz rozmieszczeniu detali.
img_77131Zasadnicze pytanie zazwyczaj dotyczy powodów, które sprawiają, że masoneria za wszelką cenę chce pozostać tajna. Cóż takiego dzieje się w lożach, że masoni chcą to za wszelką cenę ukryć? Mamy tu do czynienia z całkowitym przeciwieństwem Ewangelii, gdzie Chrystus powiada: Uczyłem zawsze w synagodze i w świątyni, gdzie gromadzą się wszyscy Żydzi. Potajemnie zaś nie uczyłem niczego (Jan, 18,20). Sami masoni twierdzą, że cała ta otoczka tajemnicy to nic ważnego, że chodzi jedynie o ochronę prywatności i intymności ludzi, którzy postanowili spotykać się ze sobą na gruncie prywatnym w zbożnym celu. W zapewnienia te jednak nie należy wierzyć. Są one równie cyniczne, jak zapewnienia członków służb specjalnych, że działają jedynie dla ochrony życia obywateli. Wymóg tajności ma ściśle określone powody, a dotyczy dwóch rzeczy: osób i idei.
W pierwszym wypadku chodzi o to, aby do świadomości publicznej nie dotarła choćby informacja o tym, że ludzie ze zwalczających się stronnictw politycznych, publicznie wyznający odmienne poglądy i krytykujący się wzajemnie, nieoficjalnie spotykają się razem na przyjacielskim gruncie, aby radzić nad losami świata. W takiej sytuacji wielu obywateli mogłoby dojść do wniosku, że cała przedstawiana w mediach polityka demokratycznych państw jest jedynie teatrzykiem na użytek mas. Jest rodzajem igrzysk, którymi trzeba zaprzątać uwagę tłumów, pozwalając im wierzyć, że dzięki wyborom powszechnym mają jakikolwiek wpływ na politykę – podczas gdy faktycznie prawdziwe i poważne decyzje podejmowane są w ukryciu.
W drugim wypadku, chodzi o to, jakie faktycznie cele stawia przed sobą masoneria. Jeśli bowiem byłaby prawdziwa pierwsza sytuacja, a więc to, że byłaby ona gruntem, na którym wrogie partie godziłyby się ze sobą, to można zapytać: co jest podstawą tej zgody? Nikt oczywiście nie uwierzy, że ludzie porzucają swoje oficjalnie wyznawane programy z tego tylko powodu, aby móc uczestniczyć w okultystycznych rytuałach czy debatować o humanistycznych ogólnikach. Chodzić więc może
o coś więcej, o czym jednak profani nie powinni wiedzieć. Gdyby tajemnica nie dotyczyła rzeczy poważnych, masonom nie kazałby nikt składać tak dosadnej przysięgi:

“Przysięgam w imię Najwyższego Architekta Wszystkich Światów nie ujawniać nigdy sekretów, znaków, sposobów dotykania, słów i nauk używanych przez wolnomularzy i zachowywać co do tego wieczne milczenie. Ślubuję i przysięgam na Boga nie wyjawiać nigdy żadnej rzeczy z tych, które mi powierzono do chwili obecnej i które powierzy mi się w przyszłości. Zobowiązuję się i poddaję się następującej karze, jeśli złamię swoje słowo: niech mi spalą wargi rozpalonym żelazem, niech mi utną rękę i przetną szyję, i wyrwą język, a mój trup niech wisi w loży w czasie przyjmowania nowego brata, aby służył za odrażający dowód mojej niewierności i był przestrogą dla innych. Niech zostanie potem spalony, a popioły rzucone na wiatr, aby nie został żaden ślad po mojej zdradzie. Tak mi dopomóż Bóg i Jego święta Ewangelia. Niech się tak stanie.”

O tym, że nie są to jedynie żarty, świadczą choćby wisielcy z cegłami w kieszeniach – jawnym symbolem tego, że dla zdrajców „świątyni” nie ma litości.
Trzeba też mieć świadomość, że tak jak sama masoneria jest tajną organizacją w ramach społeczeństwa, tak też w niej samej istnieją kolejne tajne organizacje, czyli coraz węższe kręgi wtajemniczonych, które w stosunku do niższych, do profanów, stosują tę samą taktykę: dezinformację. Zasada wprowadzania w błąd zwykłych ludzi co do osób i celów działania bractwa realizowana jest również w ramach jego samego: masonom niższego stopnia także przedstawia się fałszywy obraz całości, skonstruowany specjalnie na ich użytek. W rezultacie nikt do końca nie wie – oprócz tych, którzy osiągnęli najwyższy stopień wtajemniczenia – jakie są faktycznie cele organizacji. Co więcej, nawet ci ostatni nie wiedzą, czy ich organizacja nie jest jedynie pewnym zewnętrznym kręgiem organizacji jeszcze bardziej utajnionej.

Dobroczynność, tolerancja i inne bajeczki

Jakie są cele masonerii? Oficjalnie mówi się o tym, że celem jest dobroczynność, doskonalenie moralne i przekształcanie świata w duchu miłości, wolności i tolerancji. Czasem mówi się tu o trzech celach spopularyzowanych przez rewolucję francuską: wolności, równości i braterstwie. Polska loża „Kopernik” w latach 30. XX wieku definiowała swoje cele tak: Wolnomularstwo jest instytucją o charakterze filozoficznym i społecznym, która stawia sobie jako cel – pracę dla ludności. Pracę tę rozumie ono w sensie dwojakim: intelektualnym i materialnym. Pierwsza skierowana jest do wnętrz i ma na celu doskonalenie moralne oraz kształcenie swych członków, druga polega na miłosierdziu i filantropii oraz na wszczepianiu w społeczeństwo zasad braterstwa i miłości powszechnej.
img_7716Tego rodzaju deklaracje trudno potraktować poważnie. Jeśli czyimś celem jest dobroczynność i praktykowanie cnoty, nie ma powodu, aby to utajniać. Jeśli ktoś chce promować idee tolerancji i szacunku dla innych, to nie powinien zamykać i odgradzać się od społeczeństwa, ale działać w nim otwarcie. Inaczej można uznać, że uważa tych, dla których dobra rzekomo działa, za głupców lub osoby niegodne zaufania. A masoni tak właśnie traktują niemasońskich „gojów”.
Można więc te oficjalne cele potraktować jako pewien zestaw banałów, skonstruowanych jako rodzaj banalnej zasłony dymnej, która, być może, powstrzyma naiwnych bądź mało wnikliwych. Natomiast bardziej wnikliwi mogą zauważyć, że nawet jeśli cele są takie, jak oficjalnie się głosi, to nie da się ich zrealizować poprzez odmawianie starożytnych zaklęć przez dżentelmenów w fartuszkach. Powstaje więc pytanie o środki, jakich masoneria używa, aby cele te zrealizować. A to jest problem najistotniejszy, gdyż środki te okazują się faktycznymi celami. Jednakże, aby to zrozumieć, należy pod warstwą barwnych historyjek i mętnej symboliki odnaleźć zasadnicze idee, na których opiera się masoneria i pokrewne jej stowarzyszenia.

Gnostyczna mafia

Podstawową ideą, na której opiera się masoneria i która może przejawiać się w różnych postaciach, jest zanegowanie chrześcijańskiej relacji między człowiekiem a jego Stwórcą. Nawiązując do wątków prometeistycznych, wolnomularstwo stawia w centrum człowieka, traktując go jako rodzaj ziemskiego boga, który jest w stanie sam zapewnić sobie zbawienie. W postaci skrajnej przejawia się to w przekonaniu, że chrześcijaństwo i wzniesione na nim idee ładu moralnego i porządku społecznego są podstawową przeszkodą na drodze do wyzwolenia człowieka.
Oczywiście, tego rodzaju idea nie jest niczym nowym. Jest to rodzaj gnozy, a więc doktryny głoszącej, że człowiek może stać się podobny Bogu dzięki zdobyciu pewnej tajemnej wiedzy – gnosis. W swoich spekulacjach starożytni gnostycy przyjmowali istnienie dwóch bogów – dobrego i złego, przy czym tego złego utożsamiali z Bogiem chrześcijan, Jahwe, natomiast za boga dobrego uważali Lucyfera, który pod postacią węża wślizgnął się do raju i objawił człowiekowi wiedzę. To on przecież obiecał ludziom: otworzą się oczy wasze; a będziecie jako bogowie, znający dobre i złe (Rdz 3:5 ). Teraz chodzi o to, aby dzięki szczególnej wiedzy człowiek mógł osiągnąć nieśmiertelność.

Te odwołujące się do starożytnych doktryn rozważania mogą brzmieć dość dziwacznie, zwłaszcza dla współczesnego człowieka, jednak nabierają zupełnie jasnego sensu, kiedy ubierze się je w aktualną formę. Podstawowy cel ruchów masońskich i paramasońskich polega bowiem na stworzeniu nowego, lepszego świata – Novus Ordo Seculorum – Nowego Porządku Wieków, czyli alternatywnego globalnego ładu opartego na niechrześcijańskiej moralności i gnostycznej wizji człowieka. Miałby to być świat jednolity, centralnie zarządzany, oparty na jednorodnym zestawie reguł postępowania, w którym miejsce Boga zająłby człowiek. Trzeba jednak pamiętać, że ten masoński szacunek do człowieka należy rozumieć bardzo specyficznie: masoni są wyznawcami ludzkości jako idei – ale nie człowieka jako konkretu. Dlatego dla realizacji swojego globalnego celu bez trudu skłonni byliby poświęcić – a z historii wiadomo, że tak też czynili – poszczególnych ludzi.

Z takiej perspektywy masoneria nie ma w sobie niczego tajemniczego. Wszelkie obrzędy, symbole i okultystyczne praktyki są jedynie sztafażem, za którym kryje się bardzo pospolite, odwieczne pragnienie władzy. Masonerię można potraktować jako rodzaj międzynarodowej mafii, której celem jest zapanowanie nad ludźmi – zawładnięcie nie tylko ich ciałami, ale również duszami. I z tego choćby powodu warto się przyglądać działalności wolno-mularzy i udziałowi polityków w rozmaitych tajnych stowarzyszeniach. Demokracja bowiem, zwłaszcza w epoce mediów, jest najlepszym parawanem dla oligarchii i totalitaryzmu. Nie ma też żadnego innego ustroju, w którym diabeł powszechnie mógłby uchodzić za księcia pokoju.

Seweryn Łykomski

.

W powyższym artykule niedopracowany został tylko jeden aspekt tejże organizacji, mianowicie – religijny. Masoneria jest to również, a nawet przede wszystkim – religia, której bogiem, tym wspominanym “Wielkim Architektem” jest nie kto inny, ale lucyfer.

Na poparcie tego twierdzenia poniżej znajduje się fragment znakomitej książki Henryka Pająka “Bestie Końca Czasu”.

W 1986 roku, znany w Ameryce John Ankerberg w swoim stałym programie News and Views (Wiadomości
i poglądy), w audycji pt. „Wolnomularze według ich własnej opinii”, poprosił pewne małżeństwo zajmujące się studiami nad masonerią o napisanie listów-ankiet do wszystkich 50 Wielkich Lóż masońskich działających oficjalnie w Ameryce – z prośbą o rekomendację najbardziej miarodajnych opracowań na temat. Postawiliśmy w listach adresowanych do Wielkich Mistrzów Wielkich Lóż Ameryki jednakowe pytanie:
Jako oficjalny przedstawiciel Masonerii, jakie książki jakich autorów poleca Pan jako miarodajne w temacie Masonerii?
Na 50 listów odpowiedziało 25 Wielkich Mistrzów Lóż Ameryki. Wszyscy na pierwszym miejscu wymienili
pracę najstarszą, lecz stanowiącą do dziś niekwestionowaną programową „biblię” masonerii. Jest to książka „księcia masonerii”, słynnego Alberta Pike’a, generała amerykańskiego z czasów wojny domowej. Została ona opublikowana w 1871 roku pod tytułem: Morals and Dogma of the Ancient and Accepted Scottish Rite of Freemasonry (wyd. Charleston, Karolina), wznowiona w 1966 roku przez Washington House of The Temple. Na następnych miejscach Wielcy Mistrzowie polecali:
– Albert G. Mackey: Ań Encyclopedia of Freemasonry’,
– Henry Wolson Coil: Coils Masonie Encyclopedia;
– Joseph Fort Newton: The Builders {Budowniczowie};
– Cari H. Ciaudy: Introduction to Freemasonry1;
– H. L. Haywood: The Newly Madę Mason2;
– Alphonse Cerze: A Masonie Reader Guide3;
– Robert Gould: Freemasonry (Wolnomularstwo);
– Allen E. Roberts: The Craft and It’s Symbols4.

Sięgnijmy do tych fragmentów „biblii księcia masonerii” – Alberta Pike’a, w których mówi o celu masonerii. Tym celem jest budowanie nowej religii na gruzach chrześcijaństwa. Oto cytaty. Prześledźmy je uważnie5, pamiętając, że te dyrektywy są wcielane w życie od ponad stulecia.
– Każda masońska Loża jest świątynią religijną, a jej nauki są instruktażem religijnym (s. 213);
– Masoneria jest uniwersalną, wieczną, niezmienną religią… To samo definiuje wymieniony na drugim miejscu Albert G. Mackey:6

60801masonmarchMogę bez wahania powiedzieć, że Masoneria jest w dosłownym każdego słowa znaczeniu (…) jak najbardziej religijną instytucją zawdzięczającą to religijnemu elementowi, który zawiera się w niej od chwili powstania i pozostaje w niej poprzez całą swoją egzystencję, bez tego elementu religijnego byłaby niewarta wyznawania przez “Mądrych i Dobrych”. Albert Pike (jeden z najbardziej znanych i najwyżej postawionych masonów; arcykapłan lucyfera – red.) wydał 14 lipca 1889 roku, a więc dokładnie w stulecie „zburzenia” Bastylii, uznawanego za początek Rewolucji Francuskiej – swoje słynne Instrukcje dla Najwyższej Rady Świata7. Było to opętańcze wycie z czeluści piekieł:


“Jeżeli Lucyfer nie byłby Bogiem, czy Adonay (Bóg chrześcijan -H.P.), którego okrucieństwo, perfidię i nienawiść do Człowieka, barbarzyństwo i pogardę dla wiedzy – czyżby zatem Adonay i jego kapłani rzucali na niego kalumnie i oczerniali go?
Oczywiście Lucyfer jest Bogiem i Adonay też jest Bogiem. Dla wiecznych praw ustanowione jest, że nie ma światła bez cienia, nie ma piękna bez brzydoty, nie ma bieli bez czerni, bowiem absolut może istnieć tylko jako dwaj bogowie. Ciemność jest konieczna, aby jaśniało światło na jego tle, piedestał jest potrzebny dla rzeźby i hamulce konieczne lokomotywie. W analogicznej i uniwersalnej dynamice, jedno musi się opierać na drugim — dającym mu opór. Zatem Uniwers jest zrównoważony przez dwie siły, które zachowują równowagę. Siłę przyciągania i odpychania. Owe siły istnieją w fizyce i filozofii, i w religii.
Naukowy obiektywizm jest reprezentowany w fenomenie dwubiegunowości i uniwersalnym prawie sympatii i antypatii, toteż właśnie dlatego mądrzy uczniowie Zoroastra tak samo jak po nich Gnostycy, Manichejczycy i Templariusze, zgodnie przyznali, że jest to jedynie logiczna metafizyczna koncepcja (…) system dwóch świętych pryncypiów walczących wiecznie, i nikt nie może uznać jednego za mniej doskonałego w mocy od drugiego.

Zatem doktryna Satanizmu jest herezją, a prawdziwą i czystą filozoficzną religią jest wiara w Lucyfera, równego Adonay, z tym, że Lucyfer, Bóg Światła i Bóg Dobra, walczy o dobro Ludzkości przeciwko Bogu Adonay – Bogowi Ciemności i Zła. (…) Wolnomularstwo nobilitując się do rangi religii, nieuchronnie wyznacza kierunek swej „misyjności”. Jest nim „ekumenizm”, czyli wszechświatowe zmiksowanie wszystkich religii i wyznań. Więcej: upr.kartuzy.pl/pdf/Bestie_Konca_Czasow.pdf

Tak oto sługus lucyfera Albert Pike odwraca wszystko „do góry nogami”: szatana czyni bogiem a Światło ciemnością.

1Wprowadzenie do wolnomularstwa.
2Świeży mason.
3.Przewodnik masońskiego czytelnika.
4.Kunszt i jego symbolika.
5.Wyniki ankiety i przekłady cytatów nadesłał p. Roman Kafel z
Dallas, wyizucony z Polski działacz „Solidarności”.
6.Ań Encyclopedia ofFreemasonry, s. 618.
7.Zarejestrowane przez A. C. De La Rive w: La Femme et 1,’Fant dcms la Franc Macconnerie Universalle, s. 588.

Źródło: http://www.opcjanaprawo.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=1862:twierdza-antykocioa&catid=193:nr-7-8103-104-lipiec-sierpie-2010&Itemid=10

Komentowanie zamknięte.