Najnowsze

Opublikowano Styczeń 27, 2016 Przez NS W Polska

Marian Miszalski: Napór i odpór.

Czy Tusk i Bieńkowska to zawiązek nowego rządu polskiego, na wypadek ewentualnej interwencji na rzecz przywrócenia demokracji w Polsce?…Na probostwie w Wyszkowie, w 1920, też kombinowano podobnie …

a100

 Czy sylwestrowe zadymy imigrantów w Kolonii, Hamburgu i innych niemieckich miastach były  zorganizowaną prowokacją niemieckich tajnych służb?  Te media, które z informacjami  powstrzymały  się przez kilka dni, ta policja, która zaczęła szukać winnych po tygodniu … Za piękne, żeby było przypadkowe!

Pozostaje pytanie: po co niemieckie tajne służby zorganizowałyby  tę  prowokację? Nasuwają się dwa wytłumaczenia.

Pierwsze – że Merklowa  nazbyt zagalopowała się  na arenie międzynarodowej i wewnętrznej w sprawie przyjmowania imigrantów, więc  potrzebowała teraz solidnego pretekstu, by dokonać ostrego  zwrotu w swej polityce. Dała więc rozkaz służbom, by dostarczyły jej takiego pretekstu: wystarczająco silnego, by zrobiła się „wielka afera”, a zarazem wystarczająco łagodnego, by nikt specjalnie nie ucierpiał. Jakieś tylko molestowanie, jakieś kradzieże komórek, szarpanina… Opóźnienie w reakcji mediów i policji zrozumiałe: trzeba było dać czas bezpośrednim  organizatorom prowokacji  by ukryli się i pozacierali ślady. No, niemieckie służby, z hitlerowskimi doświadczeniami (podpalenie Reichstagu…) mają wprawę  w takich prowokacjach. Teraz złapie się byle kogo i urządzi pokazuchy.

 Wytłumaczenie drugie: niemieckie służby zrobiły to z własnej inicjatywy. Teza cokolwiek ryzykowna, ale nie wykluczona. Czemu to niemieckie służby miałyby skakać przed Merklową gdyby uznały, że jej polityka migracyjna szkodzi Niemcom?…

Na razie efekt już jest: kanclerzyna zaczęła publicznie ćwierkać o możliwych deportacjach cudzoziemców” nie przestrzegających prawa”. Musi to ucieszyć służby, bo oznacza zwiększenie ich budżetu :  wiedzieć,  kto tam „nie przestrzega prawa” albo „zamierza nie przestrzegać” – to kosztuje. Bez solidnego  zwiększenia nakładów na bezpiekę nie da się walczyć z tysiącami podejrzanych imigrantów… Dziwne, że coraz większa policyjność państwa niemieckiego jakoś nie  niepokoi  demokraty Marcina Schulza, wręcz przeciwnie – jakby upodabniał się do doktora Józefa Goebbelsa. Tylko trochę, rzecz jasna, ale wystarczająco  zauważalnie. Oczywiście, to nie ta klasa: doktor Józef Goebbels miał rozmach w swej propagandzie, miał tytuł naukowy doktora literatury niemieckiej, a gdyby nie utykał na nogę – byłby nawet całkiem przystojnym mężczyzną.  Marcin Schulz żadnego rozmachu nie ma, to raczej łgarz nader selektywny, żadnych nawet studiów nie kończył, a wygląd ma tak obleśny, że porównywalny jedynie z red.Urbanem, Blumsztajnem czy Kijowskim. Jest wreszcie i ta różnica, że dr Goebbels już nie żyje, a bibliotekarz po maturze, Schulz, jeszcze żyje i wszystko przed nim: może gonić mistrza. Przypomnijmy, że  brytyjski euro deputowany Godfrey Bloom trafnie zdiagnozował  już wcześniej Schulza, nazywając go faszystą, a premier Włoch, Berlusconi ocenił, że nadawałby się na „kapo”. Ba! Schulza wybrano na przewodniczącego PE  większością  głosów – ale i  Hitler też doszedł do władzy w demokratycznych wyborach. Tak, tak – wszystko jeszcze przed tym kieszonkowym  Goebbelsem! Jednak wydaje się, że Schulz – po swych wypowiedziach na temat Polski – powinien zostać uznany za „persona non grata” w Polsce; jako „dyplomata” podpada  pod tę formułę retorsji  za działalność na szkodę Polski! Pani premier Beata Szydło nie powinna się zawahać w tej sprawie: czym innym są polityczne oceny, czym innym propagandowe kłamstwa.

Gdy o łgarzach mowa: wydawało się, że obstawiając Palikota na „lidera” lewicy żydokomuna w Polsce sięgnęła dna, ale nie – i przed nią jeszcze wszystko, no, może nie wszystko, ale dużo, dużo dennego mułu. Ten alimenciarz Kijowski… ten poseł-dyrektor-sutener, Mieszkowski, z Wrocławia… ten prowokator Hadacz…  Gdy kompromitują się kolejni osobnicy  w rolach „liderów”  trzeba będzie chyba (szczerze i otwarcie!)  obsadzić kogoś już wprost wziętego z Loży B’nai B’rith. Pana Hartmana? Ba, za stary jak na KOD-owskich pożytecznych idiotów; chyba rychtują Zandberga… Niby blondyn, więc może przejdzie?  Proponuję żydokomunie, by na lidera forsowała jakiegoś współczesnego  „księdza-patriotę”: Lemańskiego, Charamsę?… Najlepiej: księdza-patriotę- pederastę. Na razie krąży plotka, że na kolejnej manifie KOD-u odbędzie się Wielki Show Podskakiewiczów przeciw władzy PiS: podskakiwać będą w jednym  miejscu (śladem  Giertycha)  także Krzywonos, Niesiołowski, Michnik, Blumsztajn, Kidawa-Błońska,  Kijowski, Petru, Urban, Kondrat, prowokator  Hadacz, Owsiak, alimenciarz Kijowski,  dyrektor-sutener Mieszkowski, podobno nawet na swych kaczych nogach Kuczyński –  i inni patentowani demokraci, a komenderować  ich podskokami ma specjalnie zaproszony na te występy Marcin Schulz z Parlamentu Europejskiego („ein-zwei, ein- zwei”); kto podskoczy wyżej („wyżej ch… nie podskoczysz” powiadają jednak  w wojsku) ten zostanie liderem KOD. Tym razem wesołe to widowisko będzie jednak biletowane (bo kończą się rządowe prenumeraty dla  gazet żydowskich…), a bilety będą do nabycia w kasie przy Czerskiej. Si non e vero…

Tymczasem po rozmowie w cztery oczy z Panem Prezydentem  Andrzejem Dudą – Rzepliński całkowicie wymiękł, nieoczekiwanie zwołał swój Trybunał i umorzył postępowanie w sprawie nielegalności PiS-owskich uchwał.  Potwierdza to  domysły, że podczas wcześniejszego,  godzinnego spotkania  Pan Prezydent urządził Rzeplińskiemu seans spirytystyczny i  pokazał mu  jakiegoś ducha: czy duch ten wziął się ze zbioru zastrzeżonego IPN, czy może z archiwów Ministerstwa Sprawiedliwości (patrz: interpelacja posła Zygmunta Wrzodaka z 2005 roku w sprawie wyjaśnień płk Pietruszki , złożonych w obecności Rzeplińskiego!) – to czas, miejmy nadzieję, pokaże.

Tak czy owak – metoda „raz sierpem, raz młotem” połączona z wywoływaniem duchów przynosi efekty w mozolnym procesie dekomunizacji i lustracji. Wedle naporu – odpór, wedle odporu – napór.

A tu z Moskwy… -pardon: z Brukseli, oczywiście – dochodzą wieści, że komisarz Bieńkowska głosowała za wszczęciem procedury sprawdzającej „stan demokracji na Wiśle” (pod Gdańskiem – „przybyło osiem”, pod Warszawą – „ubyło sześć”?…). Czy Tusk i Bieńkowska to zawiązek nowego rządu polskiego, na wypadek ewentualnej interwencji na rzecz przywrócenia demokracji w Polsce?…Na probostwie w Wyszkowie, w 1920, też kombinowano podobnie, typując m.in.  Marchlewskiego i Dzierżyńskiego, też – by tak rzec – Polaków umiędzynarodowionych.

Źródło: www.marianmiszalski.pl

Mój komentarz – nie wiem czemu mi się tak skojarzyło ( niektórym to się wszystko zawsze kojarzy ), ale jak alarmuje CNN News: Żydzi masowo opuszczają Francję. Powodem exodusu jest brak poczucia bezpieczeństwa.

Dov Cohen, francuski Żyd, cytowany przez CNN przyznaje, że mieszkając we Francji, nigdy nie nosił jarmułki w miejscu publicznym.

Tymczasem w Polsce Żydzi czują się nie tylko bezpiecznie, ale wręcz jak u siebie. Dlatego też apeluję, ażeby nosili jarmułki w miejscach publicznych, a już szczególnie w Sejmie, Senacie i w mediach. W telewizji powinny być jarmułki dyżurne na wieszaku, wchodzi do studia redaktor czy plityk taki a taki, zakłada jarmułkę i już smiało może wchodzić na wizję. Myslę, że tym sposobem polityka polska zrobiłby się bardziej zrozumiała, a przecież o to chodzi.

a99

Za: http://macgregor.neon24.pl/post/129185,marian-miszalski-napor-i-odpor

Data publikacji: 25.01.2016

Tags : , , , , ,

Komentowanie zamknięte.