Opublikowano Kwiecień 19, 2017 Przez a303 W Historia

Łowcy księży

Prześladowania katolików w Anglii doby elżbietańskiej, to temat, który rzadko przebija się w publicystyce historycznej. Z punktu widzenia bowiem Imperium o wiele łatwiej i o wiele wdzięczniej jest przyznać się dziś do zbrodni dokonywanych w Indiach czy Afryce, które zawsze można zatuszować misją cywilizacyjną i szczerą chęcią poniesienia standardów życia biednych negrów czy Hindusów, niż to ujawnić szczegóły hekatomby dokonanej na własnym terenie.

Nowożytna Anglia była pierwszym prawdziwie policyjnym państwem na świecie, a skutki działań owego państwa pierwsi odczuli na własnej skórze właśnie angielscy katolicy. Wobec odstąpienia króla Henryka od Kościoła, wobec pozwolenia na grabież mienia kościelnego i klasztornego, wobec całej tej ohydy spustoszenia, jaka przeszła przez Anglię ostatnich Tudorów, katolicy nie mogli zachowywać się biernie. A skoro nie mogli, okrzyknięto ich zdrajcami stanu i zmuszono do emigracji, tych zaś, którzy pozostali prześladowano w sposób, przy którym wszystkie szykany doświadczane przez innowierców na kontynencie, to bułka z masłem.

Dla wielu osób zaskakujące jest to, że stara, wesoła Anglia, stała się w krótkim czasie piekłem na ziemi, państwem, gdzie król stał się reprezentantem Boga oraz głową kościoła. Przywykliśmy myśleć o kościele angielskim, jako o kościele narodowym i wielu pseudo mędrców próbowało i nadal próbuje wmówić Polakom, że kościół narodowy, byłby receptą na całe zło, jakiego doświadczaliśmy w historii i pewnie nie raz jeszcze doświadczymy. Otóż ten sposób myślenia jest całkowicie błędny, żeby nie powiedzieć obłąkany. Kościół anglikański nie jest kościołem narodowym, to jest kościół powszechny, ze stolicą w Londynie, a stolica ta wprost aspiruje do religijnej stolicy świata. Londyn chce być kolejnym, trudno już zliczyć którym, Rzymem. Powtórzmy jeszcze raz – kościół anglikański jest kościołem powszechnym, taki kształt nadali mu Tudorowie i wobec tego faktu stoimy wszyscy. Największymi zaś wrogami kościoła anglikańskiego byli katolicy, których od XVI stulecia do dziś większość anglikańskich poddanych Korony nie traktuje jak chrześcijan. Traktuje ich jak papistów, a to coś zupełnie innego. Tak więc chrześcijanie w rozumieniu poddanych królowej to wyłącznie wyznawcy wiary anglikańskiej, którzy wykonują jakieś mocno nieszczere gesty w kierunku swoich braci katolików, ale bynajmniej nie uważają ich za równych sobie.

W stuleciu XVI i na początku XVII było jeszcze gorzej, mówią nam o tym pozostawione przez prześladowanych księży pamiętniki. Takie jak choćby wspomnienia ojca Johna Gerarda, jezuity, który uniknął śmierci cudem ratując się z Tower. A cóż to była za śmierć? Katolickiego księdza, najpierw pędzono po ulicach tłukąc go czym popadło, potem wieszano na szubienicy, po to tylko, by lekko podduszonego odciąć ze sznura. Następnie, obnażonego całkowicie wieszano za ręce na opartej o mur drabinie, na którą wchodził kat z ostrym nożem, służącym do rozcinania brzucha i kastrowania. Kapłanowi wypruwano jelita i odcinano genitalia, która następnie rzucano na rozżarzone węgle płonące pod drabiną w specjalnej misie. Egzekucja poprzedzona była ciężkim więzieniem, gdzie skazańcy głodowali, zmuszani byli do ciężkich prac, wystawiani na tysiączne pokusy, których celem było wydobycie z nich zeznań o ukrywających się na wyspie innych katolikach. Wielu zostało złamanych, ale większość umierała za wiarę. Pamięć o nich została pogrzebana na kilka stuleci, w czasie których protestancka propaganda, podkreślała upiorną rolę jaką w dziejach odegrało Święte Oficjum, całkowicie pomijając prześladowania jakimi gnębiono katolików. Wspomnienia ojca Johna Gerarda, należą do nielicznych ocalałych relacji z tego czasu. Noszą one tytuł „Łowcy księży” i w zasadzie skupiają się na drobiazgowych opisach życia wspólnot katolickich w Anglii dobry elżbietańskiej, które żyły w ciągłym zagrożeniu. Co mogło spotkać katolika w Anglii za panowania dobrej królowej Elżbiety, katolika, który nie był księdzem, a jedynie zwykłym poddanym? Przede wszystkim konfiskata majątku ruchomego i nieruchomego, a gdyby uporczywie trwał przy swojej wierze – także śmierć. Mężczyzn zabijano podobnie jak księży, ale dla kobiet przygotowywano coś specjalnego. Oto pruderyjna, anglikańska obyczajowość wzdragała się przed obnażaniem skazanych niewiast przed śmiercią, choć czasem i do tego dochodziło. Niewiastę wyznającą wiarę katolicką kładziono więc przed drzwiami kościoła, na małym, kanciastym kamieniu wielkości pięści, który uwierał ją w plecy. Potem układano na niej ciężkie drzwi, wykonane z blachy, a na tych drzwiach ustawiano wielkie odważniki lub głazy i tak do momentu, aż leżący pod plecami kobiety kamień nie zgruchotał jej kręgosłupa. Tak zgięła między innymi św. Małgorzata Cliterhow, którą zamordowano, kiedy była w zaawansowanej ciąży ze swoim czwartym dzieckiem. To właśnie dla niej zrobiono wyjątek i odarto ją z szat przed egzekucją.

Prześladowania katolików w Anglii trwały przez cały okres panowania Elżbiety, przez cały okres panowania jej następcy Jakuba. Zelżały nieco dopiero za panowania Karola I Stuarta, po to, by wybuchnąć na nowo w czasie rewolucji cromwellowskiej, która pozbyła się monarchii, a także samego monarchy odrąbując mu głowę.

Podstawowe prawa przywrócono katolikom w Wielkiej Brytanii dopiero w XIX wieku.

Gabriel Maciejewski

Coryllus

http://papug.pl/lowcy-ksiezy/

Komentowanie zamknięte.