Opublikowano Listopad 19, 2017 Przez a303 W Polska

Lojalny wobec polskiego państwa. Miarka

Duda stawia cudzoziemcom w Polsce tylko jedno kryterium któremu mają podlegać: żeby byli lojalni wobec polskiego państwa.

a

Co prawda zaraz dodaje, żeby byli lojalnymi obywatelami (choć to też wobec państwa) i żeby byli lojalnymi członkami polskiego społeczeństwa, ale o narodzie nie wspomina– ok 7,10 min.

Tak więc to co dołożył też w niczym nie złagodziło wygłoszonej kuriozalnej bzdury, bo po pierwsze nie istnieje lojalność wobec państwa, a po drugie społeczeństwo poddane „lojalności wobec państwa” to tylko zbieranina bez spójnej moralności.

Społeczeństwa więc nie dotyczy ani lojalność wobec państwa. Społeczeństwa nie dotyczy nawet odpowiedzialność za państwo, bo społeczeństwo to nie wspólnota. Społeczeństwa nie dotyczy nawet odpowiedzialność za państwo jako dobro wspólne, bo nie jest jego właścicielem – jest nim naród – tak jak i innych swoich dóbr wspólnych.

Lojalność można nazwać uczciwością, ale tylko wobec osoby, wobec której jest się lojalnym, a nie wobec panującego prawa, władzy czy innych ludzi.

Lojalność wobec państwa dopuszczałaby i niemoralność władz, i niemoralność poddanych – skądże więc uczciwość, jak nie z odgórnego terroryzmu? Tylko co to za uczciwość jak wymuszona strachem przed karą?

„Lojalnym wobec państwa” może być tylko obywatel lub społeczeństwo poddane faszystowskiemu terroryzmowi, terroryzmowi odgórnemu, z racji siły i zdolności skrzywdzenia poddanych celem uzyskiwania swoich ideologicznych celów „za wszelką cenę”.

Po za tym, to czy Żydzi i upaińcy (a to głównie o nich tu chodzi) byli kiedykolwiek lojalni względem Polaków? Znana jest historia Żydówki, która została przechowana w czasie wojny przez polską rodzinę. Zaraz po wkroczeniu Ruskich doniosła na tą rodzinę, za ich związki z polską partyzantką. A donoszenia żeby  przejmować majątki – to już było dosyć powszechne, a przecież wiedzę o treści donosów musieli mieć jako uznani za lojalnych. Oczywiście co do jednostek to nie zasada, bo lojalnych jednostek owszem, można sporo znaleźć, ale ich zbiorowości? Uuuuu.

Przecież to całkiem inna rzeczywistość, to inne cywilizacje. Tu nie ma przełożenia, tu nie ma porównań.

Duda tu bardzo wrednie manipuluje. Zaczyna od tych co przychodzą na spotkanie z nim – od jednostek, i już się trzyma tej zakłamanej narracji rzeczywistości ukrywającej zderzające się tu odmienne cywilizacyjnie charaktery zbiorowości.

Ukrywającej że z tego powodu nie da się ich skompensować w jedną zgodną moralnie, zgodną do pokojowego życia społeczność. A Duda to o profesorze Konecznym musiał słyszeć, więc widać że tu działa ze zbrodniczą premedytacją.

Nadto Duda mówi iż „boleje gdy ktoś wprowadza tu inne kryteria”. Czyli co – boleje jak mu ktoś przypomni o Narodzie Polskim? Tak już odfrunął?

Boleje gdy ktoś mówi że „Polska ma być tylko dla Polaków”… Doprawdy? To był na krytykowanym przez niego Marszu Niepodległościtaki plakat ze słowem „tylko”? To Soros musiał wydać baaardzo dużo pieniędzy, żeby zorganizować taki prowokatorski występ. To jego trzeba ścigać a nie na organizatorów marszu narzekać. To jest tak niewiarygodne, że trzeba by sprawdzić czy raczej Duda tego nie zmyślił.A to już by było oczernienie Polaków.

Takie „tylko” prowadzi wprost do banderowców, syjonistów i szowinistów.

„Dla mnie Polak, to ten, co chce pracować dla Polski”.

I znowu bzdura. Gdzie on to widział? Jak ktoś pojedzie na saksy do Niemiec to już zostaje Niemcem? Jak ktoś prowadzi w Polsce firmę zarejestrowaną w innym państwie i tam płaci podatki, czy tam wysyła zyski, czy ma „firmę-matkę” w innym państwie, to pracuje dla Polski? Albo kiedy pracuje dla zagranicznej korporacji nastawionej wyłącznie na zysk i jeszcze niszczy polski handel, rolnictwo, produkcję, przetwórstwo, czy usługi, to on pracuje dla Polski? Bo może raczej jest kolonizatorem, faktycznym wrogiem Polski?

Pracować w Polsce to wcale nie znaczy pracować dla Polski.

Żydzi w Królestwie Polskim i w Rzeczpospolitej Obojga Narodów ciężko pracowali. I bankowość, i karczmy, i gorzelnie, i handel, i prowadzenie gospodarstw rolnych magnaterii… Tylko że do czasu. Po potopie szwedzkim (z nasileniem na początku XVIII wieku) zaczęli wszelki zbity kapitał wycofywać do banków holenderskich (skąd wkrótce popłynął budować USA), oraz pruskich, skąd zaraz Prusy wyrosły do potęgi zdolnej do udziału w rozbiorze Polski. Nadto nagle pozbawiona pieniędzy Polska zaczęła podupadać i zaczęła się na dużą skale rosyjska korupcja, za którą już łatwo było o rozbiory.

A więc pracowali dla Polski czy dla siebie?

Wrzucając temat lojalności wobec państwa jako kryterium bycia dobrym obywatelem (a taki lojalny to i wzorcowy sygnalizator) Duda pośrednio stwierdza, że w Polsce jest faszyzm i sugeruje że on stoi na jego czele.

Nawet jak się pomylił, to taka pomyłka jest Freudowska, demaskatorska wobec tego do czego dąży naprawdę. A może już go ktoś na fiurera namaścił?

Bo to w faszyźmie państwo jest ważniejsze jak naród, którego ono jest dobrem wspólnym i własnością niezbywalną.

To w faszyźmie państwo może cudzoziemców i nakazywać tolerować, i równouprawnić, i nadawać im obywatelstwo.

Nie w demokracji. W demokracji to naród jest władzą zwierzchnią wobec władz państwowych.

– Mało tego. On tu by chciał widzieć „wspólnotę ludzi mieszkających w Polsce” (7 min). – Czyli co? – Wspólnotę? Co za idiotyzm? A gdzie wielopokoleniowa próba zgodności?

A gdzie uznanie dla wartości narodu Polskiego jako jedynie dopuszczalnych w tworzeniu prawodawstwa i stanowieniu ładu moralnego życia publicznego Państwa?

A gdzie niezbędne wcześniej bycie dobrym człowiekiem warunkujące tolerancję, a gdzie wspólnota celów bez której nie może być równouprawnienia.

Mamy ich przyjąć do naszego narodu? – Tu dopiero widać czemu mają służyć te jego pokrzykiwania. Przyjęcie do narodu to już uznanie równości moralnej. A gdzie ona?

On pokrzykuje, ale to jest bezsilne pokrzykiwanie.

– Nawet w faszyzmie państwo nie jest w stanie wymusić równości i przyjęcia ich do naszego narodu. Dopóki jest Państwo Polskie musi służebnie słuchać Narodu Polskiego, nie odwrotnie.

Jego „zasada lojalności” prowadzi wprost do likwidacji Państwa Polskiego.

Poza tym Duda „nie zauważa”, że oni przychodzą jako narody i w ilościach znacznie przekraczających pojemność integracyjną Narodu Polskiego. Ilość niezintegowanych wliczając margines społeczny i mniejszości obyczajowe z pewnością nie powinna przekraczać 2-3%.

Oni tu swobodnie kultywują narodowe więzi, nawet czynne cerkwie chcą przejmować, wyrastają na państwo w państwie, a Duda, który został wybrany na polskiego prezydenta zamiast tu np. apelować do narodu aby pilnie organizował swoje struktury – organizacje i ruchy narodowe, rady narodowe, rady starszych itp., a więc żeby się wzmocnił wobec najazdu już trwającego najazdu cudzoziemców po to żeby był w stanie otoczyć ich gościnną opieką, a również rzucił na to znaczną kasą z jakiegoś banksterskiego funduszu, to on jeszcze występuje przeciw polskiemu nacjonalizmowi jakby w nim było coś złego, a nadto podkłada fałszywą definicję pod polski nacjonalizm. Szok!

Wysyła fałszywy sygnał w kosmos. Mówi o polskim nacjonaliźmie ale zamiast mówić o nim jako o chwalebnej idei miłości narodu, mówi o nim słowami krytyki należnej syjonizmowi, szowinizmowi i banderyzmowi, które są Polakom obce.

Dla niego liczy się tylko „postawa wobec Rzeczpospolitej dzisiaj” (7,58 min). Jeżeli to skojarzyć z chwilę wcześniej wygłoszonym „prezydenckim credo”: „mam tylko jedno wielkie oczekiwanie i prośbę: żeby byli lojalni wobec polskiego państwa”, to co z tego wyjdzie?

A jak podejmą prośbę i obiecają, że będą lojalni (wobec niego osobiście i jako głowy państwa) dzisiaj?

Czyż nie grozi tu że lojalni na dzisiaj, ale co zrobią jak jutro trafi się im interes w spółce z antypolską korporacją? Albo jak wrogowie Polski w UE zechcą uchwalić antypolskie sankcje za zbyt czerwone jabłka? Albo jak jutro wejdzie obca armia to czy nie przywitają jej kwiatami?

„Nie można postawić znaku równości pomiędzy patriotyzmem a nacjonalizmem”

„Wyraził ubolewanie, że w sobotę w Warszawie na Marszu Niepodległości, radość tych, którzy przyszli świętować, został zakłócona przez „transparenty przyniesione przez osoby nieodpowiedzialne, z których treścią nikt uczciwy w Polsce nigdy się nie zgodzi, bo

…nie można postawić znaku równości pomiędzy patriotyzmem a nacjonalizmem”. – To są dwa zupełnie przeciwne zjawiska i dwie zupełnie przeciwne postawy – powiedział.

– Patriotyzm to miłość ojczyzny, miłość bliźniego, to miłość do rodaków, miłość do wszystkich tych, którzy chcą szczęścia ojczyzny, powodzenia, dla tych, którzy tutaj mieszkają. Nacjonalizm to spojrzenie negatywne, to spojrzenie, że nasz kraj jest tylko dla nas. To nieprawda. Nasz kraj jest dla wszystkich tych, którzy chcącą żyć uczciwie i którzy chcą go budować. To jest podstawowe kryterium – oświadczył Andrzej Duda”.

Duda zapomniał, że to Polska i tu naród ma znaczenie równie pozytywne jak ojczyzna tego narodu.

Naród jest wspólnotą jednoczącą jego członków na gruncie jego wartości, a nie własności ojczyzny.

Własność dotyczy dóbr wspólnych narodu w tym państwa. Nie Ojczyzny.

Ojczyzna to tyle co matka która nas jako naród wykarmiła i wychowała, dała przekaz tożsamości, historii, tradycji i kultury. Ojczyzny nie można mieć na własność. To ona nas ma. Kiedy jej bronimy to nie jako swojej, a dla niej.

Duda nie tylko próbuje wbić klina między patriotyzm a nacjonalizm – on chce w ogóle zwalczyć i nacjonalizm jako miłość narodu i naród w ogóle.

Gdybyśmy tak przestali twierdzić, że to naród kocha swoją ojczyznę, a dopiero my jako członkowie narodu, tylko najpierw my, a jako naród to jakoś tam później, to błyskawicznie byśmy zatracali świadomość narodową – i zdolność do działań wspólnych narodu.

Dlatego nie można kochać ojczyzny nie kochając narodu. Nie ma patriotyzmu bez miłości narodu.

Tu nawet Duda ma rację że patriotyzm to nie nacjonalizm: Żeby być patriotą trzeba najpierw być nacjonalistą.

Duda nazwał patriotyzm miłością ojczyzny, ale zaraz dodał, że patriotyzm to też „miłość bliźniego, to miłość do rodaków, miłość do wszystkich tych, którzy chcą szczęścia ojczyzny, powodzenia, dla tych, którzy tutaj mieszkają”.

I tu już błędnie, bo to są tu pomieszane cechy wspólnoty narodowej i religijnej, społeczeństwa państwa, indywidualne i wspólnotowe. Ciekawe jak on w ogóle definiuje miłość jak widać że mu się tu wszystko zlewa?

I tak „miłość bliźniego” w ogóle nie dotyczy ani ojczyzny, ani patriotyzmu – to wartość indywidualna członków wspólnoty religijnej, która dotyczy i wszystkich ludzi, ale „na swoje konto”, czyli nie kosztem swoich osobistych zobowiązań wobec swojej wspólnoty (np. rodzinnej lub narodowej). W razie złamania zasady grozi wykluczenie z tej wspólnoty.

Miłość do rodaków”. Znowu! – Skąd on to wziął? To tylko formalnie dotyczy relacji wewnątrzwspólnotowych – dotyczy i wspólnoty narodowej i narodu w sensie ścisłym rodowym, plemiennym, z więzami krwi od wielu pokoleń. – W naszej praktyce Naród Polski zrezygnował z tego wymogu plemienności chyba w XIII wieku, a Naród Polski to w ogóle od razu był organizowany wokół systemu wartości narodowych zgodnych z chrześcijańskimi.

Oczywiście należą do naszego narodu i inne grupy etniczne, zwykle od wielu pokoleń patriotyczne i sprawdzone jako lojalne wobec Narodu Polskiego, które przyjęły wartości duchowe Narodu Polskiego, oraz jego Kulturę, system wartości i moralność w życiu publicznym państwa (są np. Tatarzy, Ormianie, Cyganie, Niemcy, Żydzi…). Z tymi co się integrują nie ma problemu.

Duda błędnie nazwał „patriotyzm miłością ojczyzny”, bo pominął czyjej. A ojczyzna jest skojarzona z narodem. Powinno być, że: „patriotyzm to miłość ojczyzny swojego narodu”.

Powiedział że patriotyzm to również „miłość do wszystkich tych, którzy chcą szczęścia ojczyzny, powodzenia, dla tych, którzy tutaj mieszkają”. To nieprawda.

Ojczyzna nie jest matką wszystkich którzy tutaj mieszkają, a tylko matką swojego narodu.

W ogóle z tą jego formułą się zgodzić nie można. Nie ma zastrzeżenia że są to dobre zamiary. Tu nawet nie ma kryterium że to są dobrzy ludzie, których możemy kochać „w ciemno” wiedząc że tym nie zaszkodzimy innym ani sobie. Tu więc trzeba dopuścić że ich zamiary mogą być złe.

Nie kocha się tych, co są naszymi wrogami w tym wrogami wewnętrznymi, zdrajcami, bestiami w ludzkiej skórze nastającymi na nasze życie, zdrowie, własność, świadomość, czy tożsamość, nasze wspólnoty i nasze wartości niezbędne nam do właściwej organizacji naszego życia. To nie są kwestie sprawiedliwości, tylko moralności – tu nie ma mowy o żadnym przebaczeniu dopóki się nie obronimy i nie pozbawimy wroga zdolności szkodzenia i dopóki on sam wiarygodnie nie zechce życia w pojednaniu.

Wrogość to co innego jak nieprzyjaźń, gdzie jeszcze dialog jest możliwy. Kiedy już wróg atakuje, to znaczy że już podjął decyzję, on już nie chce rozmawiać, chyba że taktycznie, żeby nas zwodzić i zadać cios bardziej dotkliwy.

Duda mówiąc tu „miłość do wszystkich, …którzy tutaj mieszkają” wsadził wszystkich do jednego worka: szlachetnych i podłych, dobrych i złych, ideowców i wyznawców ideologii, chorych i zdrowych, czystych i brudnych, uczciwych i oszustów, patriotów i zdrajców, lojalnych i gotowych witać wroga kwiatami, najeźdźców i chcących pokojowo żyć.

To jest człowiek szalony. Dorwał się do władzy i odbiło mu. On tu chce zrobić wielkie „Bum” – anihilację Państwa totalną – jak materii i antymaterii.

Tu już trzeba pilnego impiczmentu z powodów psychiatrycznych.

„Nasz kraj jest dla wszystkich tych, którzy chcącą żyć uczciwie i którzy chcą go budować. To jest podstawowe kryterium – oświadczył Andrzej Duda”.

Nie „Nasz kraj” jest dla wszystkich tych, którzy chcącą żyć uczciwie i którzy chcą go budować”, tylko „Nasze państwo”jest dla wszystkich tych, którzy chcącą żyć uczciwie i którzy chcą go budować jako zgodni z Narodem Polskim obywatele, według zasad życia publicznego stanowionego przez nasz Naród Polski”.

Tu Duda oficjalnie wprowadza nazwę „nasz kraj” w miejsce nazwy „Państwo Polskie”. Państwo Polskie – dobro wspólne i własność Narodu Polskiego staje się „naszym krajem” nie wiadomo czyim.

To można było słyszeć i wcześniej, ale w kontekście rozmowy o nacjonaliźmie obnaża to bandyckie, zaborcze intencje tych którzy wprowadzają zwyczaj mówienia „nasz kraj” (coś jak „Nasza Ziemia Obiecana”) zamiast „nasze Państwo”.

Nie. Bo jakie jest kryterium, aby wyegzekwować to „uczciwe życie” i „uczciwe pracowanie”?

Jak to zrobić, jeśli nie będzie realnie funkcjonującej wspólnoty narodowej strzegącej ładu moralnego w życiu publicznym państwa oddolnie?

Jak to zrobić, jeśli nie będzie władczej kontroli Narodu Polskiego nad mediami nadającymi swój przekaz na rynek medialny będący dobrem wspólnym i własnością Narodu Polskiego.

Nie. Bo jakby chciał to inaczej egzekwować to by to musiało być odgórnie, a więc z uzurpatorskim wyniesieniem państwa (a więc i władz państwowych) nad naród.

Nie. Bo to by był faszyzm, a nie chcemy faszyzmu.

Nie, bo nie było by już siły aby powstrzymać władze państwowe przed związkiem z korporacjami prywatnymi które są już niemoralnymi ze swojej natury jako nastawione na zysk za wszelką cenę. To już by nawet nie był faszyzm według definicji Mussoliniego ale już korporacjonizm-syjonizm-globalizm.

Jedno mi się spodobało:

„Nie ma w naszym kraju miejsca ani zgody …na chorobliwy nacjonalizm …”

To znaczy że się tylko po próżnicy nagadał, naoskarżał uczciwych polskich nacjonalistów, dla których nacjonalizm to zdrowa, czysta idea i uczucie miłości swojego narodu, ale i pokojowo nastawionego, i otwartego na przyjaźń z innymi narodami aż po ofiarę krwi zwłaszcza „za wolność waszą i naszą”.

Wynikało by z tego, że jemu w gruncie rzeczy chodziło o banderowców, syjonistów i wszelkich szowinistów – o tych, których nacjonalizm jest „chorobliwy”. Szkoda tylko że nie powiedział dosadniej, np.: „chory”, a nawet „bestialski”, czy „zbrodniczy” i „ludobójczy” (no, tego ostatniego to już chyba by nie powiedział, bo to w końcu on postawił ostatni podpis na ustawie o przymusowych szczepionkach).

Nawet by się zgadzało, bo mówił też: „Ci, którzy przybyli na te tereny ze Wschodu, z kresów Rzeczpospolitej doskonale to wiedzą, bo ich rodziny były mordowane przez nazistów…”.

Tu nawet żydokomunę i banderowców  nazwał nazistami, ale czemu nie wspomniał o tych dosłownych nazistach-Niemcach w samej centralnej Polsce?

Czyżby i w historii chciał mieszać? Chyba tak, bo to co dalej mówi oznacza że antydatuje lewacką nowomowę: „…byli mordowani przez ludzi innej narodowości właśnie ze względu na ksenofobię i nienawiść”. Przecież wtedy nikt tak nie myślał.

Zresztą to nieprawda, bo prawdziwymi, czyli pierwotnymi mordercami były ideologie, zbrodnicze systemy i … zasada ślepego posłuszeństwa (i „lojalności”?) wobec władz nawet niemoralnych.

Miarka

Za: http://miarka.neon24pl.neon24.pl/post/141098,lojalny-wobec-polskiego-panstwa

Komentowanie zamknięte.