Najnowsze

Opublikowano Lipiec 31, 2013 Przez stophasbara W Bliski Wschód, Syjonizm i jego zagrożenia

Lobster kwęka o „pokoju” w Syrii

homs-syria-5_2629738k

zbrodnie wojenne reżimu izrahellskiego

Kryminalista chazarski, Heinz Alfred Kissinger, znany jako Henry, a również jako Lobster, „zbombardujmy ich wszystkich w imię pokoju”, książę zła, itp. debatuje i ubolewa obecnie nad sprawami „pokoju” w Syrii. Taki z niego „Kissinger”, jak z koziej dupy trąbka, bowiem nazwisko swoje wywodzi od położonego w Bawarii miasteczka-spa „Bad Kissingen”, a jego dziadek nazywał się Meyer Lob.

Synagoga szatana nie mogła już chyba trafniej wytypować swojego pełnomocnika do trucia bredni o pokoju, niż właśnie Lobstera. Osobnik ten otrzymał swego czasu tzw. Pokojową (sic!) Nagrodę Nobla za wymordowanie nalotami dywanowymi i napalmem milionów niewinnych mieszkańców Indochin.

W centrum każdej polityki leży zimny, twardy oportunizm. Nowe okoliczności, zmiany sojuszy i niespodziewane zwroty wydarzeń, ciągła konspiracja kalkulacji, aby wykorzystać sytuację i dobić celu podstawowego. Na Bliskim Wschodzie te kalkulacje są obecnie stosowane z częstotliwością nieznaną od dziesięcioleci.

W Egipcie i Syrii sentyment ludu jest rzeczywiście podzielony w taki sam sposób, jak przebiegają granice sojuszy, i jak układają się interesy. Połowa Egipcjan jest przekonana, że obalony prezydent Mohammed Morsi jest rezydentem i marionetką USraela, a druga połowa uważa, że to armia Egiptu winna jest realizacji zagranicznych programów.

To samo w Syrii, gdzie część Syryjczyków jest w konflikcie z prezydentem Basharem al-Assad, a część stawia opór wobec ustanowionej za granicą Syrian National Council, ale podział dotyczy tego, która z tych stron bardziej służy hegemonicznym interesom izrahellsko-amerykańskim w regionie.

Ale Egipcjanie i Syryjczycy, którzy wskazują na przemian palcami albo islamistów albo państwo jako narzędzia imperializmu, mają ten sam problem: imperium jest oportunistyczne. Ma sposoby, aby korzystać z obu tych narzędzi.

Jest jeszcze inny scenariusz, znacznie bardziej destrukcyjny, jaki ucieka z oczu Arabom, gdy są sami zajęci rozszyfrowywaniem spisków i najdrobniejszych szczegółów: Trzecia opcja jest znacznie bardziej szkodliwa dla nich wszystkich.

Bałkanizacja kluczowych państw bliskowschodnich

19 czerwca podczas referatu na Uniwersytecie w Michigan, były sekretarz stanu USA, Henry Kissinger, zastosował nowy alarmujący refren w zachodnim dyskursie na temat stosunków bliskowschodnich. Przekonywał słuchaczy do trzeciej strategii, jeśli wszystko inne zawiedzie. To znaczy do wytyczania podziałów biegnących po liniach sekciarskich, etnicznych, plemiennych albo narodowych, jakie pozbawią siły polityczno-wojskowej kluczowe państwa arabskie, a Zachodowi umożliwią ponowne umocnienie swej szybko kurczącej się kontroli nad regionem. Kissinger mówi o tych dwóch państwach:

kissinger1

Istnieją trzy możliwe wyniki (w Syrii). Zwycięstwo Assada. Zwycięstwo sunnitów. Albo wynik, w którym różne narodowości postanawiają współistnieć ze sobą, ale w mniej lub bardziej autonomicznych regionach, w taki sposób, żeby się wzajemnie nie uciskać. Takie rozwiązanie wolałbym widzieć. Ale to nie jest popularny pogląd … Przede wszystkim, Syria nie jest historycznym państwem. Została stworzona w obecnym kształcie w 1920 roku, i wynikało to z tego, że kształt nadany temu państwu miał na celu ułatwienie kontroli nad nim przez Francję, co wynikało z mandatu ONZ … sąsiedni kraj Irak został również utworzony w dziwny kształt, który miał ułatwić kontrolę Anglii. I kształt tych obu krajów został zaprojektowany tak, aby trudno im było dominować w regionie„.

A więc Kissinger szczerze przyznaje, że jego preferowaną opcją są „regiony autonomiczne”, choć większość zachodnich oświadczeń rządowych faktycznie pozoruje, że w ich interesie leży zapobieganie terytorialnym podziałom. Nie dajmy się na to nabrać. To jest ta sama narracja i to samo ustawianie scenografii.

To jest ten sam sekciarski dyskurs. Zachodnie rządy zawsze ostrzegają przed eskalacją podziału sunnici-szyici. Jednak po łokcie są unurzane w celowym podsycaniu tych konfliktów w regionie, szczególnie w krajach, gdzie Iran cieszy znaczącymi wpływami (Liban, Syria, Irak) lub może zyskiwać poparcie (Egipt, Bahrajn, Jemen).

Oto niektóre założenia i problemy zawarte w opracowaniu Centcom na temat konfliktu Arabów z Irańczykami:

„Dynamika arabsko-perska opiera się na podziale. Historia, religia, język i kultura po prostu stwarzają zbyt wiele przeszkód do pokonania”.

„Ogólnie odczuwany przez Arabów kompleks niższości w stosunku do Persów oznacza, że wielu Arabów boi się perskiej ekspansji i hegemonii na całym Bliskim Wschodzie. W ich mniemaniu, Imperium Perskie nigdy się nie skończyło i jest bardziej samowystarczalne niż większość państw arabskich”.

„Blokowanie użycia metody „zderzenia cywilizacji” – czyli współczesnych krucjat, Islam przeciw judeo-chrześcijaństwu, wojny między Zachodem/izrahelem przeciw Arabowie/Persowie – nie wydaje się być scenariuszem, w którym Arabowie i Persowie połączą siły przeciwko USA/Zachód”.

Pytanie: „Czy należy promować konflikt arabsko-perski, czy bardziej właściwa jest promocja konfliktu sunnici-szyici?”

Pytanie: „Zakładając schizmę, co może zjednoczyć Arabów i Persów, choćby czasowo?”

Te narracje zakładają dwie rzeczy: że podział Irańczyków i Arabów jest faktem, i że większa jedność tych dwóch grup skutkiem arabskich powstań jest potencjalnym zagrożeniem dla interesów USA. Stąd pytanie: Co może ich zjednoczyć, choćby na pewien czas?

W 1982 roku, gdy izrahell rozgrzewał swoje przygotowania do inwazji na wielosekciarski Liban, strateg izrahellskich służb zagranicznych, Oded Yinon, spisał główny zarys planu podzielenia Bliskiego Wschodu na małe skonfliktowane państewka, jakie już nigdy nie będą w stanie zagrozić hegemonii państwa żydowskiego w regionie:

Całkowity rozpad Libanu na pięć prowincji służy jako precedens dla całego świata arabskiego, w tym Egiptu, Syrii, Iraku oraz Półwyspu Arabskiego, i już jest realizowany.

Rozpad Syrii i Iraku na etniczne lub religijne obszary, podobnie jak w przypadku Libanu, jest głównym celem izrahella na froncie wschodnim w dłuższej perspektywie, a rozpad potęgi militarnej tych państw służy nam jak podstawowy cel w krótszej perspektywie.

Syria rozpadnie się, zgodnie z istniejącymi w tym państwie strukturami etnicznymi i religijnymi, na kilka państw, jak w dzisiejszym Libanie. Powstanie więc szyickie państwo Alawitów wzdłuż wybrzeża, państwo sunnitów w okolicy Aleppo, kolejne państwo sunnitów w Damaszku, wrogie wobec swego północnego sąsiada, a Druzowie stworzą państwo, być może nawet w naszych Wzgórzach Golan, a na pewno w Hauran, w północnej Jordanii”.

Egipt zostanie podzielony i rozdarty na wiele ognisk władzy. Gdy Egipt się rozpadnie, kraje takie jak Libia, Sudan, a nawet z bardziej odległe państwa, nie będą mogły istnieć w obecnej formie i upadną w następstwie rozpadu i podziału Egiptu.

Wizja chrześcijańskiego państwa koptyjskiego w Górnym Egipcie, obok wielu słabych państw o zasięgu władzy tylko miejscowej, bez scentralizowanego rządu, jak to ma miejsce obecnie, jest kluczem do rozwoju historycznego, który został powstrzymany tylko czasowo poprzez porozumienie pokojowe, ale wydaje się nieunikniony w dłuższej perspektywie czasowej„.

Irak, bogaty w ropę, ale wewnętrznie rozdarty, jest gwarantowanym kandydatem celów izrahella. Jego rozpad jest nawet ważniejszy dla nas niż rozpad Syrii. Irak jest silniejszy niż Syria. W krótkim okresie to siła iracka stanowi największe zagrożenie dla izrahella. Wojna iracko-irańska spowoduje rozerwanie wewnętrzne Iraku, a następnie jego upadek, nawet jeśli wcześniej zdoła on zorganizować walkę na szerokim froncie przeciwko nam. Każdy rodzaj konfrontacji między Arabami pomoże nam w krótkim okresie i skróci drogę do ważniejszego celu, jakim jest rozbicie Iraku na strefy wyznaniowe, jak w Syrii i Libanie. W Iraku, podział na prowincje wzdłuż linii etnicznych/religijnych, jak w przypadku Syrii podczas panowania tureckiego Sułtana, jest możliwe. Trzy (lub więcej) państw będzie istnieć wokół trzech głównych miast: Basra, Bagdad i Mosul, oraz obszary szyickie na południu będą oddzielone od sunnickich i kurdyjskich na północy. Jest możliwe, że obecna konfrontacja irańsko-iracka pogłębi tę polaryzację„.

Nie ma szans, żeby Jordania mogła istnieć w obecnej strukturze przez dłuższy czas, a polityka izrahella, zarówno w czasie wojny, jak też pokoju, powinna być skierowana na likwidację Jordanii w jej obecnym kształcie i nakierowana na przekazanie władzy do rąk palestyńskiej większości”.

 Israel-arab-world-conflict

Scenariusz ten rozgrywa się na Bliskim Wschodzie na naszych oczach. Czytaj również:

Psychopatyczna strategia izrahellska podboju Bliskiego Wschodu

na podstawie: http://www.veteransnewsnow.com/2013/07/29/225322-arabs-beware-the-small-states-option/

przygotował: stophasbara

Tags : , , , , , , , ,

Komentowanie zamknięte.