Opublikowano Styczeń 14, 2017 Przez a303 W Świat

Literatura rabiniczna. Michael Hoffman

Fragment książki Michaela Hoffmana pt:”Judaizm zdemaskowany!”. Przypisy w oryginale.

Zobacz także: Dziwni bogowie judaizmu. Wywiad z Michaelem A Hoffmanem

a

Przyjrzyjmy się bliżej literaturze rabinicznej. Ma ona wielkie znaczenie, ponieważ to właśnie ona, a nie Stary Testament, jest kamieniem węgielnym judaizmu.

Trady­cja starszych, potępiona przez Chrystusa w Ewangelii św. Marka rozdz. 7 i św. Mateusza rozdz. 15, była ustnie przekazywaną gnozą, skrywającą bałwochwalstwa i apostazję Izraelitów, którzy oddawali cześć Złotemu cielcowi i karmili swymi dziećmi bożka Molocha. Był to stale obecny podskórny prąd, stanowiący realne zagrożenie, że wydostanie się na powierzchnię i poprzez spisanie zostanie zinstytucjonalizowany w formalną religię, kon­kurencyjną wobec oficjalnej. Punkt krytyczny zepsucia osiągnięty został po tym, jak przywódcy faryzeuszy od­rzucili Mesjasza. Odrzuciwszy biblijnego Mesjasza, stali się winni popełnienia wielkiego, iście kosmicznego prze­stępstwa, przeciwko prawu Bożemu, Jego proroctwu i prorokom. Jako skutek niszczycielskich efektów tego wiekopomnego przestępstwa, zaczęli oni spisywać swe ustne tradycje, a początek tych usiłowań stanowiła Miszna. Rabin Neusner przyznaje, że: „Miszna jest z pewno­ścią pierwszym dokumentem rabinicznego judaizmu. Formalnie, stanowi ona centrum systemu, ponieważ główne późniejsze dokumenty rabiniczne, [oba] Talmudy, ułożone są tak, jak gdyby stanowiły egzegezę Miszny (…)” 182

Nie Genesis, nie Pięcioksiąg, ale Miszna – jest „pierwszym dokumentem” judaizmu, stanowiącym „centrum systemu”. Jak można twierdzić, że judaizm reprezentuje nauczanie Mojżesza, jeśli Biblia nie sta­nowi centrum tego systemu? Czy tego nauczał Moj­żesz? Co szokujące, rabini świadomi są tego monumentalnego oszustwa i prywatnie przyznają mię­dzy sobą, że ich system nie jest zbudowany na na­ukach Mojżesza. W zagadkowym ustępie jednej z ksiąg Kabały (Tikkunei Zokar, l,27b), pełnej dwuznacznych wywodów, znajduje się odniesienie do Miszny jako „miejsca pochówku Mojżesza”. Rabiniczni autorzy Miszny przyznają, że ich nauczanie i prawa mają «nikłe podstawy biblijne»”: Powiedziano już w starożytnej Misznie, że «Prawa dotyczące szabatu, ofiar i wykroczeń przypominają niejako górę zawieszoną na włosku, gdyż mają nikłe podstawy biblijne, ale silne zakotwiczenie w prawach [przekazywanych ustnie]» (M.ffagiga i, 8).

„Nikłe podstawy biblijne” praw judaizmu

Równie znamienny jest tytuł traktującej o Tal­mudzie książki Susan Handelmas: The Slayers of Moses: The Emergence of Rabbi nic Interpretation in Modern Literary Theory (State University of New York, 1982). „Nie zawracajcie nam głowy faktami” – taka wydaje się być reakcja księży, biskupów, papieży i pastorów protestanckich oraz kaznodziei, którzy nadal upierają się, że judaizm jest religią biblijną. Dzi­siejsze chciwe duchowieństwo zyskało światową wła­dzę i prestiż w wyniku tego, że postrzegane jest jako życzliwie ustosunkowane do rabinizmu. Nie ma od­wagi poświęcić swych doczesnych apanaży dla czegoś tak mało istotnego, jak prawda. W jaki sposób nasze postrzeganie judaizmu zostało tak fundamentalnie zniekształcone? W jaki sposób wmówiono nam tak wielkie oszustwo, mit, że judaizm oparty jest na Biblii, podczas gdy w rzeczywistości jego fundament stanowi Talmud Babiloński? Przede wszystkim musimy wziąć pod uwagę interesowność (razem z umiłowaniem wła­dzy) duszpasterzy Churchianity: „(…) religia zawsze była dla ludzi źródłem dochodu, ludzie egoistyczni wykorzystywali ją do osiągnięcia doczesnej władzy, bogactwa chwały; i tych ludzi nazywam traktującymi religię z wyrachowaniem (…) I choć oficjalnym celem owych ludzi jest zjednywanie innym względów Boga i ich szczęście w życiu przyszłym; jednak prawdziwym celem, do którego wytrwale dążą, jest ich władza, bo­gactwo i wszelkie inne korzyści, jakie mają sposob­ność zdobyć i pozyskać sobie w ten sposób”183.

Gdy ambitny młody duchowny, posiadający uzdol­nienia oratorskie lub ekonomiczne, za cenę upadku na twarz przed szatanem, który od czasu Nemroda poszu­kiwał i zdobywał doczesną władzę, staje się na ambonie adwokatem bliskich relacji izraelsko-amerykańskich, rozpoczyna w ten sposób karierę, którą kontynuować będzie spokojnie, popychany wiatrem ducha czasu, a wszystkie drzwi stać będą przed nim otworem. Jeśli oka­że się mistrzem w prawieniu gładkich słówek i wyma­chiwaniem Biblią, może dostać się na sam szczyt, jak Jerry Falwell, Pat Robertson, Paula White czy Tim La- Haye. Jednak wierny Ewangelii duchowny, który w ko­ściele będzie mówić prawdę o judaizmie, zostanie najprawdopodobniej z niego wyszczuty, lub będzie mu sądzona posługa wspólnocie kurczącej się coraz bardziej, w trakcie czego znosić będzie musiał ciągłe ataki ze strony mediów i polujących na heretyków „obrońców praw człowieka”. W tej sytuacji większości młodych duchownych, niezależnie od tego, jakie mogłyby być ich przekonania, wybiera „amnezję”: będą wychwalać rabi­nów i generałów izraelskich, zdobywając dzięki temu szansę na awans i dostatnie życie.

„Żadna nauka nie może przekonać nas do Bó­stwa Chrystusa bardziej, niż magia i Kabała”.

Kolejną cześć odpowiedzi odnaleźć można w fak­cie, że judaizm zaczął w poważnym stopniu infiltrować Kościół katolicki, a to dzięki mitowi, który zaczął robić karierę w czasie renesansu, przyczyniając się również do powstania pewnych znaczących odłamów protestantyzmu. Jądro programu dezinformacji stano­wiła teza, że judaizm jest religią par excellence biblij­ną i że dla chrześcijańskiego intelektualisty czy duchowego studiującego Stary Testament, do pewnego stopnia konieczne jest konsultowanie się z rabinem. Okultystyczna infiltracja Kościoła była zaawansowana już w wieku XV, gdy hermeneutyczna, neoplatońska szkoła tzw. „chrześcijańskich kabalistów” pod kie­rownictwem Pico Della Mirandola szerzyła kabali­styczne tezy w Rzymie. Forsowana przez nich teza brzmiała: „Żadna nauka nie może przekonać nas do Bóstwa Chrystusa bardziej, niż magia i Kabała”. Rabin Ben Zion Bokser twierdzi, że „Papież Sykstus IV był tak zachwycony jego [Pico] dziełem, że nalegał, by przetłumaczono kabalistyczne teksty na łacinę na uży­tek studentów teologii” (The Maharal, 1994, s.ll). W roku 1517 Pico zastąpił Johannes Reuchlin, którego De Arte Cahalistica wykorzystywała gematrię (rabinistyczną numerologię) jako metodę studiów biblijnych. Należy też wspomnieć hołd oddany Zoharowi przez franciszkanina Francesco Giorgi w opublikowanym w roku 1525 dziele De harmonia mundi; oraz De Occulta Philosophia autorstwa Corneliusa Agrippy (1531). Zwieńczenie wszystkich tych prac stanowiła wydana w roku 1564 książka guru protestanckiego okultyzmu, matematyka, dra Johna „007” Dee, założyciela maso­nerii i twórcy idei imperium brytyjskiego. W czasach współczesnych histeryczne obawy przed oskarżeniem o antysemityzm i holokaust spowodowały, że przestra­szeni i obarczeni poczuciem winy chrześcijanie niemal zupełnie zaniechali wszelkich krytycznych badań weryfikujących twierdzenie, że religia judaizmu jest w istocie religią Starego Testamentu. Krytyczne podej­ście do tej tezy piętnowane jest jako „myślozbrodnia”, przejaw ohydnego antysemityzmu który, „jeśli nie zostanie powstrzymany”, nieodwołalnie doprowadzi do kolejnego „Holokaustu”. Wskutek stosowania tego nadzwyczaj skutecznego narzędzia zastraszania kłam­stwo, że judaizm jest religia biblijną, zostaje uwiarygodnione i jest już niemal powszechnie akceptowane. Jednak być zastraszonym królikiem doświadczalnym to nie to samo, co być porządnym uczonym, czy do­brym chrześcijaninem, jak tego dowodzi otwarcie Wil­liam Green z University of Rochester, współautor książki rabina Neusnera Rabbinic Judaism:

„Powszechne jest obecnie określanie rabinicznego judaizmu jako (…) religii, której doktryna i praktyka wywodzą się z badania i interpretacji Pisma św. (…) W ten sposób postrzega się rabiniczny judaizm jako (…) [owoc] egzegezy Pisma (…) przedstawiając czy­tanie i próby interpretacji Biblii jako główne zajęcie zajęć rabinów (…) Ludzie uważają, że rabiniczny ju­daizm koncentruje się w istocie na Biblii – czytanej, badanej, interpretowanej i respektowanej „w praktyce” (…) Prawda jest taka, że obraz (…) rabinów czytają­cych Biblię, objaśniających swą religię na podstawie Pisma, zyskał znaczną wiarygodność w naszej kulturze dlatego, że większość ludzi postrzega religię na sposób protestancki (…)”.

„Wyobrażenie [to] utrudnia nam jednak zrozu­mienie istoty rabinicznej kultury (…) Zainteresowanie rabinów Pismem jest jedynie pobieżne, a obszerne jego fragmenty, a tym wiele proroctw i historii z Księ­gi Powtórzonego Prawa, pozostają poza sferą ich interpretacji (…) Pismo św. nigdy nie było centrum za­interesowań, ani źródłem rabinicznej literatury i inspi­racji (…) Zasadnicze elementy rabinicznego nauczania – na przykład w kwestiach tak podstawowych i waż­nych jak przestrzeganie szabatu – miały nikłe uzasad­nienie ze strony Pisma. Zbiór nakazywanych przez rabinów praktyk – włączając w to większość zasad odnoszących się do traktowania samego Pisma – wcale z Pisma św. nie pochodzi. Pierwszą troską judaizmu było wypracowanie i ulepszenie własnego systemu. Związek tego systemu z Pismem św. miał znaczenie drugorzędne. Błędem jest przedstawianie rabinicznego judaizmu jako owocu procesu egzegetycznego (…). Nic z tych rzeczy, u swych początków rabinizm był wytworem małej, ambitnej i elitarnej grupy pseudo- kapłanów (…) Około trzeciego wieku (po Chr.) rabini zawarli idee zawarte w Ustnej Torze, wedle której obszerne części nauczania i praktyk (halakot) nie za­warte w Piśmie, przekazane zostały przez Boga i Mojżesza jedynie kaście rabinów”184.

Green datuje powstanie judaizmu na rok 70 (choć zastępuje judaizm słowem rabinizm: „(…) należy pa­miętać, że głównym katalizatorem w procesie powsta­nia rabinizmu nie było ani skodyfikowanie Biblii Hebrajskiej, ani gorliwe badanie Pisma, ale koniec Drugiej Świątyni (,..)”185.

Judaizm jest wytworem „małej, ambitnej i elitarnej grupy pseudo-kapłanów”. Jego świętą księgą jest Tal­mud, którego główną część stanowi Miszna. „Błogo­sławionej pamięci mędrcy” rabiniczni sami to wyraźnie napisali. To właśnie w Talmudzie, w trakta­tach Shabbat 15c i Baba Metzia 33A znaleźć można trzy twierdzenia jednego z najbardziej cenionych „mę­drców” judaizmu, nienawidzącego pogan rabina Shimona ben Yohai. Yohai pisze:

  1. Ten, kto oddaje się badaniu Pisma, odnosi ko­rzyść, która jednak nie zasługuje na nagrodę.
  2. Ten, kto oddaje się badaniu Miszny, odnosi ko­rzyść, która zasługuje na nagrodę wśród ludzi.
  3. Ten jednak, kto oddaje się badaniu Talmudu – odnosi korzyść będącą źródłem największych zasług.

Którego z przytoczonych powyżej twierdzeń, któ­rych autentyczności nie sposób zakwestionować, a pochodzących ze świętej księgi judaizmu, nie rozu­mieją poganie i chrześcijanie? Badanie Starego Te­stamentu traktuje judaizm z pogardą, chyba, że jest on interpretowany w świetle Talmudu. Tę właśnie trady­cję ustną, która po spisaniu przybrała postać Talmudu, miał na myśli Chrystus w Ewangelii św. Marka mó­wiąc, że „unieważnia” ona Pismo. Jak to zaświadczył sam Chrystus, judaizm jest religią tradycji starszych, jest unieważnieniem Starego Przymierza, a jednak Jego jednoznaczne słowa prawdy są w naszej stalmudyzowanej epoce tak politycznie niepoprawne, że „z obawy przed Żydami” ci, który podają się za Jego wy­znawców, czynią istną ekwilibrystykę, aby zdeprecjo­nować ostrzeżenie Zbawiciela i dopasować się do niekwestionowanego dogmatu, że wyznawcy judaizmu są „Ludem Księgi”. Rzeczywiście nimi są, księgą tą nie jest jednak Stary Testament, ale Talmud Babiloń­ski. Baruch Maoz, obywatel Izraela, weteran wojenny i konwertyta na chrześcijaństwo, tak odnosi się do twierdzenia o rzekomo biblijnym charakterze juda­izmu: „Po prostu nie ma czegoś takiego. Judaizm nie jest żydowski, w wielu przypadkach jest on wprost sprzeczny z nauczaniem Biblii. Prawda jest taka, że rabini zawłaszczyli żydowską tożsamość narodową 2 tysiące lat temu, kiedy świątynia została zniszczona. (…) Zamiast być wiarygodnymi nauczycielami Tory (…) stali się ślepymi przewodnikami ślepych”.

„Studiowanie Biblii jest korzyścią, a jednak ko­rzyścią nie jest; nie ma natomiast większej korzyści nad studiowanie Ustnego Prawa”

BT Baba Metzia 33a

„Pod koniec ubiegłego wieku, mashgiach ruchani z Mirrer Yeshiva zabrał pewnego studenta do dzieka­na, by ten udzielił mu nagany. Po wysłuchaniu zarzu­tów dziekan spoliczkował nieszczęsnego studenta wobec wszystkich kolegów. Powód był taki, że chło­piec ten notorycznie dołączał pomiędzy modlitwami popołudniowymi i wieczornymi do grupy innych, w których towarzystwie studiował Biblię. Anegdota ta, choć przedstawia sytuację dość krańcową, dobrze ilu­struje szokujący stosunek do Biblii ludzi, którzy uwa­żają się za jej prawdziwych uczniów. Poproście przeciętnego ucznia jesziwy by (…) ją studiował (…) Zawaha się i ostatecznie da wam niejasną obietnicę, że pewnego dnia znajdzie na to czas. Na pewno nie pozna jej w jesziwa, gdzie dominują studia nad Talmudem. Netziv powiedział kiedyś do swych uczniów: „pozna­wajcie Biblię poprzez Talmud, a Talmud poprzez Ketzot”186 .

„(…) Pirkei Avot (5,24) wyraźnie stwierdza: «pięciolatek powinien studiować Biblię, dziesięciolatek powinien studiować Misznę, a piętnastolatek powinien studiować Gemarę». W Talmudzie i Midrashim poja­wiają się różne wersje tego pouczenia. Majmonides w Hilchot Talmud Torah (1,11) nakazuje: «Powinno się dzielić czas nauki: jedna trzecia na Biblię, jedna trze­cia na Prawo Ustne (Misznę) i jedna trzecia na Gemarę (Talmud)». Podobne zalecenia znajdujemy w Y.D. 246,4. Nie zaleca się jednak przez to studiowania Bi­blii, jako osobnej dyscypliny. Traktat Sofrim (16,9) stwierdza: «Ten, kto trudzi się nad Talmudem, osiągnie postęp. Nie powinno się jednak pomijać Pisma i Miszny i koncentrować się jedynie na Talmudzie; po­winno się je badać, aby zrozumieć Talmud». Halacha Majmonidesa (1,12) potwierdza: «Powyższe [zalece­nia] odnoszą się do wczesnych stadiów nauki. Jednak w miarę, jak człowiek postępuje we wiedzy i nie ma potrzeby odczytywania Prawa Spisanego czy zajmowania się stale Prawem Ustnym, powinien w przezna­czonym na to czasie studiować Prawo Spisane i tradycje ustne. W ten sposób nie zapomni on o żad­nym aspekcie praw Tory. Na Gemarze jednak powi­nien skupiać swą uwagę przez całe swe życie, stosownie do swych potrzeb i zdolności” .

Proszę zwrócić uwagę na tę obłudę. Dlaczego Majmonides wzdraga się przed zaleceniem równego czasu na naukę świętych tekstów, wyróżniając Talmud (Gemarę)? Posługuje się wykrętem: oto Biblia pozna­wana jest przez lekturę nie jej samej, ale poprzez lek­turę Talmudu! „Lechem Mishnah stwierdza, że zasada ta wyjaśnia powszechną praktykę poświęcania więk­szości czasu na naukę Gemary, pomimo nakazu stu­diowania wszystkich trzech dziedzin. Podobnie rabin Joseph Karo w swych głosach do Mishneh Torah su­geruje, by o proporcjach decydował czas – a podcho­dząc do tego realistycznie, studia nad Talmudem wymagają najwięcej czasu. Inny argument przedstawia rabin Tarn (Tos. Kiddushin 30a). Gemara (BT San. 24a) mówi, że Talmud babiloński obejmuje wszystkie dziedziny nauczania Tory. Dlatego rabin Tarn sugeru­je, że człowiek wypełnia obowiązek studiowania Tory poprzez studia nad samą tylko Gemarę (…) Siftei Co­hen odpowiedział (245,5): «Ja jednak utrzymuję, że praktyki Izraela (polegające na nauczaniu dzieci jedy­nie Gemary) przypominają zalecenia Tory; czyż Tosafot nie nauczają, podobnie jak Semag (…) że zwyczaj ten możemy opierać na twierdzeniu, iż Talmud Babi­loński (…) jest mieszanką Pisma, Miszny i Talmudu – jeśli więc studiuje się Talmud, nie trzeba więc poświę­cać trzeciej części czasu na badanie Pisma”.

„Ogromna większość pism halachicznych podkreśla wyższość studiów Talmudu nad studiami Tory. Jaki jest powód tego zachwiania proporcji? Źródła talmudyczne otwarcie akcentują centralne znaczenie tradycji ustnych w judaizmie. Przymierze pomiędzy Bogiem a B’nei Yisrael zawarte zostało w czasach Prawa Ustnego (BT Gittin 61 a). Dla niektórych Talmud wyraża wyjątkowy związek Żyda z jego Stwórcą. Rabin Yitzchak z Corville pisał: «Nie sądź, że zasadniczą częścią Tory jest Spisane Prawo. To w czasach Prawa Ustnego Bóg zawarł z nami swe przymierze». Rabin Shlomo ben Mordechai z Merezich, XVI-wieczny uczeń Shlomo Luria, wyraził tę myśl w sposób najbardziej szowinistyczny: «(…) zbawienia od Goga i Magoga dostąpimy jedynie na mocy zasług [zdobytych] za studiowanie Talmudu, gdyż badanie Talmudu prowadzi do świętości i czystości (…) podczas gdy studia nad Biblią nie owocują nawet cnotą (…) Na­wet skromne studia nad Talmudem owocują większą bojaźnią Bożą, niż długie badanie Biblii (…) Przysięgam na me życie, oni (studiujący Biblię) nie wiedzą nawet, jak prawidłowo nałożyć tefilin (…)’”.

Michael Hoffman

Tags : ,

Komentowanie zamknięte.