Najnowsze

Opublikowano Marzec 20, 2013 Przez Jan W Bez kategorii

List z Rosji – kraj w oczach mieszkanki Moskwy.

Komentarz: Redakcja StSy otrzymała parę dni temu odpowiedź od czytelniczki i przyjaciółki z Moskwy na zapytanie o rzeczywistą sytuację w Rosji. Prezentujemy odpowiedź bez zmian. Rzuca ona sporo światła na realia rosyjskie, zaprzeczając jeszcze raz propagandzie różnorakich, polskojęzycznych, nawiedzonych wyznawców i entuzjastów „jedynego rosyjskiego patrioty” z jego „patriotycznym otoczeniem”. Analogii do sytuacji w naszym kraju aż zbyt wiele. Jak zwykle nie życzymy miłej lektury, bo nic tu miłego, życzymy czytania uważnego i ze zrozumieniem. Redakcja StSy.

Witaj S…, pesymisto… Ale Ty trudne zadania zadajesz!Zyje „niestety” w enklawie – Moskwie i prawde mowiac nosa nie wychylam poza nia. Ciezko bedzie z obiektywizmem…no, ale posklejam glosy innych i postaram sie.Po pierwsze, dobre zdanie o sytuacji maja tylko ci, ktorym sie zyje dostanio /powodzi/ – ci, z roznych przyczyn sa nieco oderwani od rzeczywistosci – z moich osobistych doswiadczen to albo ludzie zajmujacy wysokie stanowiska albo stanowiska umozliwiajace branie duzych lapowek. Od razu mowie, ze w dane statystyczne nie wierze. Generalnie jest dylemat: albo chleb, albo buty. Ludzie pija. Wzrasta regularnie popyt na narkotyki. Tony tego dranstwa corocznie bezpiecznie „laduja” w Rosji, sa tez „osiagniecia” lokalnych chemikow – mocne, tansze, szybszy zgon.Raz w tygodniu wyjezdzam do pracy za miasto – niezbyt daleko, ale juz po opuszczeniu granic Moskwy strasza polamane ploty, zapuszczone dzialki a nad tym wszystkim pysznia sie nowe domy, w ktorych mieszkania ludzie kupuja zwykle na kredyt.

Przyjezdni psiocza – znajoma fryzjerka z Dagestanu mowila mi ostatnio, ze tam placa nauczyciela 6 tys rubli /600zl/, wiec jej siostra pracuje w sklepie, bo w nim zarabia 8 tys.

A dyrektor szkoly, w ktorej ucza sie moje dzieci, za trzy miesiace pracy wzial premie 300tys. I to jest informacja z pierwszej reki. Takie premie sa mozliwe, szkoly przeszly na jakies…inne finasowanie, dosc zagmatwana sprawa, nikt logicznie nie moze tego wytlumaczyc. W kazdym razie, jesli o stolice chodzi, to biede nauczycieli mozna juz miedzy bajki wlozyc. W regionach jak widac nie. I tu i tu sale sportowe jak zwykle w oplakanym stanie.  Zamyka sie szkoly – z powodu malej liczby dzieci. Nie chodzi o to, ze nagle stalo ich mniej, nagle stalo sie nieoplacalne utrzymywanie szkoly. To samo szpitale, przychodnie. Dzieci beda isc po 7-8 km do szkoly, a kobiety beda sie modlic, zeby zdazyli ich dowiesc na porodowke cholera wie gdzie. Kto dostanie udaru – nie zdazy sie pomodlic. Za to wiekszosc umrze zaszczepiona, bo ganiaja cie, jesli probujesz od tego wymigac dzieciaka :) Ciagle jakies „pierepalki” i wymiane swistkow mamy z pania pielegniarka w szkole.

Mamy tu tez pelno „chetnych do pracy” emigrantow z osciennych panstw, ktorzy ni be ni me po rosyjsku, ale obejsc sie bez nich podobno nie mozemy – my, z wielkich miast. Z trudem w to wierzymy slizgajac sie po oblodzonych trotuarach i buksujac na nieodsniezonych ulicach. Coraz wiecej i wiecej ich w kazdej sferze uslug.

No i jak moze sie czuc czlowiek, czy to ze wsi, czy z miasta, dowiadujac sie o mega przekretach – jak nie o 8 razy zwiekszyly sie koszty olimpiady, to pan minister obrony niewiadomo gdzie podzial kazdego czwartego rubla, ktory nie trafil tam, gdzie na niego czekano, za to nastepny likwiduje onuce i to wiadomosc na pierwsze strony – smiech! Co mniej pesymistycznych ratuje moze wizja „krzemowej ruskiej skolkowej doliny” – kolejnego utopijnego dla funduszy projektu, w ktorym ludzie pokroju Czubajsa czuja sie jak ryba w wodzie. Zadziwia nachalstwo – nie wystarczy juz ukrasc, trzeba ukrasc maksymalnie duzo.  I nikt z nich nie siedzi na lawie oskarzonych, tylko wystepuje w charakterze „swiadka”. To sie nazywa „miec glowe” takie prawo ustanowic.

Na prowincji zycie kwitnie wydaje mi sie tylko tam, gdzie sa jakies galezie produkcji – montazownie jakies, „farmerstwo” jak wiadomo oplaca sie juz tylko w „globalnej” skali, typu 1000 krow, albo 1000 hektarow – daje to mozliwosc kontraktow na zbyt.

Emigracja ma miejsce. Emigruja i „mozgi” i zwykli obywatele, ktorzy gdzies tam zobaczyli mozliwosc zaczepki. Czego oczekuja, nie wiem. Chyba innego bagna. Mysle, ze Eden jest dostepny daleko nie kazdemu.

Przychylam sie do mnienia jednego znajomego – zyjemy w globalnej wiosce, majacej na celu wychodowac niewolnikow do pracy. Zbedni beda likwidowani – wszystko jedno czym – glodem, chorobami, bombami.

Spotykam czasem fanatykow, ktorzy marza o „slowianskim sojuszu”. W ich mnieniu to, co jeszcze istnieje na fanatyzmie i opiera sie.

Z  pozdrowieniem – K…

Komentowanie zamknięte.