Najnowsze

Opublikowano Marzec 21, 2014 Przez Jan W Syjonizm i jego zagrożenia

Libia pogrążyła się w anarchii

Libia pogrążyła się w anarchii. O tym się nie mówi.

alibia

Pra­wie dwa i pół roku temu cały świat pa­trzył, jak w Libii zlin­czo­wa­no i za­bi­to dyk­ta­to­ra Mu­am­ma­ra Kad­da­fie­go. Prze­ko­ny­wa­no, że naród li­bij­ski od­zy­ska wol­ność. Teraz o Libii mówi i pisze się rzad­ko. Tym­cza­sem kraj zdą­żył po­grą­żyć się w cha­osie i anar­chii. Eks­per­ci alar­mu­ją: Libia stała się wy­lę­gar­nią ter­ro­ry­stów i nową “czar­ną dziu­rą” na mapie świa­ta.

Utracone przywileje

– Zruj­no­wa­no bo­ga­ty i cu­dow­ny kraj – Tanya Valko*, pol­ska orien­ta­list­ka i pi­sar­ka, au­tor­ka kilku po­pu­lar­no-na­uko­wych ksią­żek o Libii i po­wie­ści o kra­jach arab­skich, w tym be­st­sel­le­ro­wej “Arab­skiej sagi”, nie po­zo­sta­wia złu­dzeń. Mówi o “prze­ra­ża­ją­cych ak­tach prze­mo­cy”.

Valko miesz­ka­ła w Libii przez 13 lat, była na­uczy­ciel­ką w pol­skiej szko­le w Try­po­li­sie, wie­lo­let­nią asy­stent­ką am­ba­sa­do­rów RP. W swo­ich książ­kach pi­sa­ła o zwy­cza­jach i życiu co­dzien­nym. Przed­sta­wia­ła Libię “od kuch­ni”. Dzi­siaj ze­sta­wia przy­wi­le­je, ja­ki­mi cie­szy­li się Li­bij­czy­cy przed re­wo­lu­cją, a które – jak pod­kre­śla – stra­ci­li bez­pow­rot­nie, z obec­ną sy­tu­acją, w któ­rej – jak twier­dzi – w kraju “bra­ku­je nie­jed­no­krot­nie pod­sta­wo­wych pro­duk­tów”.

Wśród przy­wi­le­jów były m.​in. : 1) brak ra­chun­ków za prąd i za wodę, które były dar­mo­we dla wszyst­kich oby­wa­te­li; 2) brak opro­cen­to­wa­nia po­ży­czek; banki w Libii były pań­stwo­we, po­życz­ki były praw­nie za­gwa­ran­to­wa­ne dla wszyst­kich; 3) do­ta­cje pań­stwo­we na miesz­ka­nia dla mło­dych mał­żeństw; 4) ksią­żecz­ka ro­dzin­na, na którą mał­żeń­stwa ku­po­wa­ły za sym­bo­licz­ną kwotę sprzęt go­spo­dar­stwa do­mo­we­go, a wszyst­kie środ­ki czysz­czą­ce i che­micz­ne były rów­nież do­to­wa­ne; 5) bez­płat­na edu­ka­cja i opie­ka zdro­wot­na; 6) wy­so­kie be­ci­ko­we i wy­praw­ka dla dziec­ka za darmo. Valko pod­kre­śla też, że wszyst­kie pro­duk­ty dzie­cię­ce po­cząw­szy od od­ży­wek, mleka w prosz­ku po pam­per­sy były do­to­wa­ne.

Po­nad­to pi­sar­ka wska­zu­je, że “przed rzą­da­mi Kad­da­fie­go tylko 25 proc. Li­bij­czy­ków umia­ło czy­tać i pisać”. Dziś wskaź­nik anal­fa­be­ty­zmu wy­no­si 23 proc.

– Rząd usta­na­wiał licz­ne sty­pen­dia dla stu­den­tów, w tym do Pol­ski, gdzie w la­tach 70-80-tych stu­dent do­sta­wał co­mie­sięcz­ne sty­pen­dium w wy­so­ko­ści 500 do­la­rów, dar­mo­we miesz­ka­nie oraz ubez­pie­cze­nie zdro­wot­ne. Dziew­czę­ta li­bij­skie miały pełny do­stęp do edu­ka­cji, w tym rów­nież były ob­ję­te pro­gra­mem sty­pen­dial­nym – opi­su­je, za­zna­cza­jąc, że “dzię­ki temu jedna czwar­ta Li­bij­czy­ków po­sia­da uni­wer­sy­tec­kie wy­kształ­ce­nie”.

– Li­bij­czy­cy, któ­rzy chcie­li zo­stać rol­ni­ka­mi, otrzy­my­wa­li zie­mię, bu­dyn­ki go­spo­dar­cze, sprzęt, na­sio­na, żywy in­wen­tarz za darmo. Rów­nież prze­pięk­ne farmy, w tym te wy­bu­do­wa­ne przez Po­znań­ski Kom­bi­nat Bu­dow­la­ny w gó­rach Gha­ria­nu i oko­li­cy – wy­li­cza dalej.

– Jeśli Li­bij­czyk po­trze­bo­wał skom­pli­ko­wa­ne­go za­bie­gu me­dycz­ne­go, rząd fun­do­wał mu wy­jazd za­gra­nicz­ny i w ca­ło­ści po­kry­wał prze­lot, le­cze­nie i re­kon­wa­le­scen­cję.

– Li­bij­czyk “ku­po­wał” sa­mo­chód, a rząd do­pła­cał mu po­ło­wę ceny auta, zaś oso­bom pra­cu­ją­cym w urzę­dach pań­stwo­wych i rzą­dzie fun­do­wał auto, a ob­da­ro­wa­ny mu­siał tylko za­pła­cić cło w wy­so­ko­ści 1 proc. war­to­ści po­jaz­du

– Cena ben­zy­ny w Libii wy­no­si­ła 14 cen­tów ame­ry­kań­skich za jeden litr.

– Kad­da­fi prze­pro­wa­dził naj­więk­szy na świe­cie pro­jekt iry­ga­cji, Great Man­ma­de River (Wiel­ka Sztucz­na Rzeka) w celu za­pew­nie­nia do­staw wody pu­styn­ne­mu kra­jo­wi – koń­czy Valko.

A jak jest obec­nie?

– Przy­kro to po­wie­dzieć, ale Libia jest dzi­siaj jed­nym z naj­bar­dziej nie­bez­piecz­nych kra­jów arab­skich – oce­nia pi­sar­ka w roz­mo­wie z One­tem.

“Kryjówka terrorystów”

Fak­tycz­nie, w Libii w ostat­nich mie­sią­cach ob­fi­cie leje się krew. Co rusz do­cho­dzi do starć i za­mie­szek w naj­więk­szych, ale też mniej­szych mia­stach. Po­ry­wa­ni są dy­plo­ma­ci, ata­ko­wa­ne am­ba­sa­dy, mor­do­wa­ni przed­sta­wi­cie­le władz.

Rząd nie pa­nu­je nad sy­tu­acją. I otwar­cie to przy­zna­je. W stycz­niu li­bij­ski par­la­ment wpro­wa­dził w kraju stan wy­jąt­ko­wy i po­sta­wił armię w stan go­to­wo­ści. Wcze­śniej dzia­ły się rze­czy zdu­mie­wa­ją­ce. Ich sym­bo­lem było zu­chwa­łe po­rwa­nie w paź­dzier­ni­ku 2013 roku pre­mie­ra Libii – Alego Zaj­da­na.

Woj­ciech Ja­giel­ski, ko­re­spon­dent Pol­skiej Agen­cji Pra­so­wej, w roz­mo­wie z ser­wi­sem menstream.​pl, mówił: “Libia stała się takim afry­kań­skim Afga­ni­sta­nem. Po­grą­ży­ła się w cha­osie, jest zna­ko­mi­tą kry­jów­ką dla wszel­kiej maści ugru­po­wań fun­da­men­ta­li­stycz­nych, ter­ro­ry­stycz­nych a także prze­myt­ni­czych, prze­stęp­czych”.

Jak do tego do­szło?

Władza zbrojnych band

– Na po­cząt­ku oczy­wi­ście była eu­fo­ria i ra­do­sne ma­ni­fe­sta­cje na Placu Zie­lo­nym, obec­nie Placu Mę­czen­ni­ków w Try­po­li­sie. Jed­nak z bie­giem czasu w kraju za­czął sze­rzyć się ter­ror – opo­wia­da nam Tanya Valko.

Re­be­lian­ci, któ­rzy z po­mo­cą ame­ry­kań­skich i fran­cu­skich bom­bow­ców, oba­li­li Kad­da­fie­go, nie po­zwo­li­li się jed­nak roz­bro­ić. Wpraw­dzie w Libii, w lipcu 2013 roku, prze­pro­wa­dzo­no względ­nie wolne wy­bo­ry i wy­ło­nio­no nowy rząd, lecz w wielu re­gio­nach kraju fak­tycz­ną wła­dzę sta­no­wią sa­mo­zwań­cze bry­ga­dy pa­ra­mi­li­tar­ne (mi­li­cje), zło­żo­ne z by­łych re­wo­lu­cjo­ni­stów.

Z sze­re­gów opo­zy­cji wobec Kad­da­fie­go wy­wo­dzi się rów­nież pre­mier Ali Zaj­dan, który po wy­bu­chu po­wsta­nia prze­ciw­ko dyk­ta­to­ro­wi w 2011 roku, peł­nił funk­cję jej nie­ofi­cjal­ne­go rzecz­ni­ka w Eu­ro­pie. Lecz jego wła­dza jest ilu­zo­rycz­na.

– W Libii bu­do­wa­na jest nowa armia, po­dej­mo­wa­ne są próby roz­bra­ja­nia bry­gad pa­ra­mi­li­tar­nych. Pro­blem w tym, że w cza­sie wojny one uro­sły w siłę i dziś od­gry­wa­ją zna­czą­cą rolę. Pil­nu­ją po­rząd­ku, ale re­ali­zu­ją też wła­sne cele po­li­tycz­ne, mają wła­sne po­my­sły na urzą­dze­nie spo­łe­czeń­stwa, or­ga­ni­zu­ją wła­sne wię­zie­nia, w któ­rych osa­dza­ją osoby, które uzna­ją za mar­gi­nes spo­łecz­ny, a także wro­gów po­li­tycz­nych – tłu­ma­czy dr Kon­rad Pę­dzi­wiatr, orien­ta­li­sta z Wyż­szej Szko­ły Eu­ro­pej­skiej im. Jó­ze­fa Ti­sch­ne­ra w Kra­ko­wie.

Cały kraj po­krył się siat­ką zbroj­nych band, które wal­czą z wła­dzą cen­tral­ną. Prze­ję­ły re­zy­den­cje, bu­dyn­ki, obiek­ty woj­sko­we. Wcze­śniej rząd przez pe­wien czas sta­rał się ku­po­wać ich lo­jal­ność. Opła­cał je, do­pó­ki się nie zbun­to­wa­ły.

Tanya Valko: “Broń, którą otrzy­ma­li re­wo­lu­cjo­ni­ści, nie zo­sta­ła od­da­na, bo­wiem Li­bij­czy­cy twier­dzi­li, że w kraju jest nie­bez­piecz­nie”.

– To była praw­da, gdyż za­czę­ły się two­rzyć bo­jów­ki sa­mo­dziel­nie wy­mie­rza­ją­ce spra­wie­dli­wość po­plecz­ni­kom Kad­da­fie­go. Jed­nak przy oka­zji sto­so­wa­no wen­de­tę, tak po­pu­lar­ną w kra­jach arab­skich. Msz­czo­no się na nie­przy­ja­cio­łach rodów i ple­mion, wy­cią­ga­no z domów nie­lu­bia­nych są­sia­dów i strze­la­no im w głowę. Zda­rza­ją się też ma­so­we eg­ze­ku­cje zwo­len­ni­ków Kad­da­fie­go (53 osoby pod Syrtą). Roz­po­czę­ła się ma­so­wa emi­gra­cja, bo­wiem nikt nie był pe­wien dnia ani go­dzi­ny – kon­ty­nu­uje.

Efekt? Dzi­siaj zwy­kłym Li­bij­czy­kom bra­ku­je nawet pod­sta­wo­we­go po­czu­cia bez­pie­czeń­stwa. – To, co się dzie­je, czyli re­gu­lar­ne bitwy na uli­cach, są tego naj­lep­szym do­wo­dem, a po­rwa­nie pre­mie­ra to było wręcz mi­strzo­stwo świa­ta; coś nie­wy­obra­żal­ne­go w “nor­mal­nym”, cy­wi­li­zo­wa­nym kraju – oce­nia dr Pę­dzi­wiatr.

Bunt na polach naftowych

Zbun­to­wa­ni uczest­ni­cy zbroj­nej re­be­lii prze­ciw Kad­da­fie­mu się­gnę­li rów­nież po naj­więk­sze bo­gac­two Libii – ropę. Prze­ję­li kon­tro­lę nad wie­lo­ma por­ta­mi naf­to­wy­mi we wschod­niej czę­ści kraju, a potem też na po­łu­dniu. Pro­duk­cja i eks­port ropy gwał­tow­nie spa­dły. Rząd grozi wy­sła­niem woj­ska, a kry­zys go­spo­dar­czy się po­głę­bia. Nad kra­jem za­wi­sła groź­ba roz­pa­du.

Se­pa­ra­ty­ści ze wscho­du w li­sto­pa­dzie 2013 roku po­wo­ła­li nawet wła­sny rząd, do­ma­ga­jąc się wyż­szych płac i więk­szych praw po­li­tycz­nych.

Efekt? We­dług ocen Mię­dzy­na­ro­do­we­go Fun­du­szu Wa­lu­to­we­go go­spo­dar­ka Libii, która ba­zu­je na ropie, w 2013 roku skur­czy­ła się o 5,1 proc. Pre­mier otwar­cie mówił o “nie­wy­pła­cal­no­ści” rządu. W tej sy­tu­acji ła­go­dze­nie spo­łecz­ne­go nie­za­do­wo­le­nia z po­wo­du spad­ku po­zio­mu życia jest bar­dzo trud­ne.

Póki co nie­któ­rzy eks­per­ci i dzien­ni­ka­rze oce­nia­ją, że Libia fak­tycz­nie już się roz­pa­dła albo jest bar­dzo bli­ska po­dzia­łu. Ro­syj­ski ara­bi­sta Jew­gie­nij Sa­ta­now­ski mówi: “Libii jako pań­stwa de facto nie ma. Są od­dziel­nie wzię­ci ludzi. Kto ma na tyle broni, ten wal­czy o eks­port ropy i kon­tro­lę nad te­ry­to­rium. Nic ponad to”.

An­drzej Mel­ler, który to­wa­rzy­szył po­wstań­com w cza­sie re­be­lii prze­ciw­ko Kad­da­fie­mu, tak w paź­dzier­ni­ku 2013 opi­sy­wał na ła­mach “Ty­go­dni­ka Po­wszech­ne­go” sy­tu­ację w Libii: “Zwy­cięz­cy mu­dża­he­di­ni – było ich kil­ka­set ty­się­cy – nie ufa­jąc nowym wła­dzom cen­tral­nym, nie zło­ży­li broni. Wró­ci­li do swych miast, a Libia po­wo­li za­czę­ła ule­gać roz­bi­ciu dziel­ni­co­we­mu. Ar­se­na­ły Kad­da­fie­go roz­pro­szy­ły się po re­gio­nie: z tej broni strze­la­no w Mali i Egip­cie, uży­wa­ją jej sy­ryj­scy po­wstań­cy – w Libii zaś nie za­pew­ni­ła bez­pie­czeń­stwa, kraj ogar­nął ban­dy­tyzm”.

Woj­ciech Ja­giel­ski (w roz­mo­wie z menstream.​pl) zwra­ca z kolei uwagę, że “wojna w Mali, a wcze­śniej za­ję­cie po­ło­wy kraju przez sa­ha­ryj­skich dżi­ha­dy­stów, to oczy­wi­sty i bez­po­śred­ni re­zul­tat oba­le­nia wła­dzy i roz­pa­du li­bij­skie­go pań­stwa”. Sau­dyj­ska ga­ze­ta “Arab News” pisze wręcz o “peł­za­ją­cej woj­nie do­mo­wej”, wska­zu­jąc na ak­ty­wi­za­cję ele­men­tów zwią­za­nych z Al-Ka­idą.

Tro­chę ina­czej widzi to dr Pę­dzi­wiatr: “W Libii pań­stwo jest bu­do­wa­ne od pod­staw. To musi tro­chę po­trwać. Mi­ni­ster spra­wie­dli­wo­ści Libii mówił ostat­nio, że to, co się dzie­je w jego re­sor­cie, jest jak re­mont miesz­ka­nia w sy­tu­acji, gdy się w nim miesz­ka; jak re­mont bez wy­pro­wadz­ki. Bu­do­wa­nie sys­te­mu po­li­tycz­ne­go od pod­staw w kraju, który wcze­śniej był rzą­dzo­ny przez klan Kad­da­fie­go, to gi­gan­tycz­ne wy­zwa­nie dla władz”.

Przy­zna­je jed­nak, że pro­ces bu­do­wa­nia no­we­go pań­stwa nie prze­bie­ga zbyt pręż­nie.

“Zachód nie miał wyjścia”

Co na to wszyst­ko pań­stwa Za­cho­du, które po­mo­gły oba­lić Kad­da­fie­go i go­rą­co wspie­ra­ły “arab­ską wio­snę”? Stra­ci­ły za­in­te­re­so­wa­nie Libią. Choć pre­mier Zaj­dan pod ko­niec ubie­głe­go roku ostrze­gał, że “spo­łecz­ność mię­dzy­na­ro­do­wa nie może to­le­ro­wać kraju w środ­ku re­gio­nu śród­ziem­no­mor­skie­go, który jest źró­dłem prze­mo­cy, ter­ro­ry­zmu i mor­derstw”, wska­zu­jąc na moż­li­wą “in­ter­wen­cję sił za­gra­nicz­nych”, to nic nie wska­zu­je na to, aby mogła ona na­stą­pić.

– Za­chód tro­chę nie miał wyj­ścia, mu­siał się wy­co­fać, aby nie być po­sa­dzo­nym o to, że na­rzu­cił Li­bij­czy­kom swoje po­rząd­ki. Obec­nie po­ma­ga Libii. Ta współ­pra­ca od­by­wa się na wielu po­zio­mach, np. w szko­le­niu armii, wspie­ra­niu re­form. Wię­cej nie może zro­bić. Do in­ter­wen­cji zbroj­nej ra­czej nie doj­dzie – prze­wi­du­je dr Pę­dzi­wiatr.

Tanya Valko ma zu­peł­nie inny od po­wszech­nie przy­ję­te­go po­gląd na pomoc państw Za­cho­du: “Pań­stwa Za­cho­du bom­bar­do­wa­ły Libię we wła­snym in­te­re­sie, a nie w in­te­re­sie Li­bij­czy­ków, a teraz “wy­pię­ły” się na ludzi, nie­win­nych cy­wi­lów, któ­rzy naj­bar­dziej ucier­pie­li, bo już zre­ali­zo­wa­ły swój po­kręt­ny plan. Jed­nak na­le­ża­ło­by zadać py­ta­nie, komu za­le­ża­ło na de­sta­bi­li­za­cji w re­gio­nie? Czy ko­lej­ne źró­deł­ko z ropą jest aż tak ważne, żeby nisz­czyć kraj i jego miesz­kań­ców?” – pyta.

“Ziemia bezprawia”

Bar­dziej od rzą­dów i po­li­ty­ków ak­tyw­ne są or­ga­ni­za­cje mię­dzy­na­ro­do­we i obroń­cy praw czło­wie­ka, któ­rzy pu­bli­ku­ją ko­lej­ne alar­mu­ją­ce ra­por­ty.

W paź­dzier­ni­ku 2013 roku ra­port biura Wy­so­kie­go Ko­mi­sa­rza ONZ ds. Praw Czło­wie­ka i oen­ze­tow­skiej misji w Libii sy­gna­li­zo­wał, że w li­bij­skich wię­zie­niach sto­su­je się tor­tu­ry na dużą skalę. Z kolei or­ga­ni­za­cja Human Ri­ghts Watch w swoim co­rocz­nym ra­por­cie zwró­ci­ła uwagę na na­stę­pu­ją­ce pro­ble­my tego kraju: krwa­we walki ple­mien­ne, ataki na przed­sta­wi­ciel­stwa dy­plo­ma­tycz­ne, nisz­cze­nie su­fic­kich miejsc kultu re­li­gij­ne­go, po­rwa­nia, za­bój­stwa, pracę przy­mu­so­wą, tor­tu­ry.

Do­cho­dzi też do po­gro­mów chrze­ści­jan. Ar­cy­bi­skup Ra­ba­tu Vin­cent Lan­del prze­wod­ni­czą­cy Re­gio­nal­nej Kon­fe­ren­cji Bi­sku­piej Afry­ki Pół­noc­nej (CERNA), obej­mu­ją­cej Ma­ro­ko, Al­gie­rię, Tu­ne­zję i Libię in­for­mo­wał w paź­dzier­ni­ku 2013 roku, że rząd, za­miast chro­nić chrze­ści­jan, za­le­cił im opusz­cze­nie kraju. Cy­re­naj­kę na wscho­dzie, opa­no­wa­ną przez zbroj­ne bandy is­la­mi­stów, okre­ślił jako “zie­mię bez­pra­wia”.

“Kobiety w czasach Kaddafiego miały pełną swobodę”

Do­dat­ko­wo w grud­niu li­bij­skie Zgro­ma­dze­nie Na­ro­do­we uzna­ło prawo sza­ria­tu za pod­sta­wę pań­stwo­we­go pra­wo­daw­stwa i dzia­łal­no­ści wszyst­kich in­sty­tu­cji. W związ­ku z tym wszyst­kie prze­pi­sy będą mu­sia­ły być zgod­ne z za­sa­da­mi opi­sa­ny­mi m.​in. w Ko­ra­nie.

– Nie wszyst­kim oby­wa­te­lom po­do­ba się, iż nowy rząd chce zro­bić z la­ic­kiej Libii mu­zuł­mań­skie pań­stwo rzą­dzą­ce się pra­wem sza­ria­tu. Już krót­kie spoj­rze­nie na osoby w Zgro­ma­dze­niu mówi nam wszyst­ko. Są to dy­sy­den­ci, któ­rzy ucie­kli z Libii za rzą­dów Kad­da­fie­go, który ści­gał i su­ro­wo karał zwo­len­ni­ków fun­da­men­ta­li­zmu is­lam­skie­go. Prze­by­wa­li oni w więk­szo­ści 10-15 lat w ta­kich or­to­dok­syj­nych mu­zuł­mań­skich kra­jach jak Ara­bia Sau­dyj­ska, Ku­wejt czy Katar, a teraz wró­ci­li sze­rzyć re­stryk­cyj­ny islam w swo­jej oj­czyź­nie – ko­men­tu­je Tanya Valko, pod­kre­śla­jąc, że “sza­riat wiąże się z licz­ny­mi ob­ostrze­nia­mi, w tym przede wszyst­kim w sto­sun­ku do ko­biet, które w Libii cza­sów Kad­da­fie­go miały pełną swo­bo­dę”.

– Jeśli tak dalej pój­dzie, może Li­bij­ki będą mu­sia­ły przy­wdziać czar­ne abaje (wierzch­nie okry­cie no­szo­ne w kra­jach mu­zuł­mań­skich – red.) jak w Ara­bii Sau­dyj­skiej? Może nie bę­dzie re­spek­to­wa­ny usta­no­wio­ny przez pra­wo­daw­stwo Kad­da­fie­go wiek ko­bie­ty go­to­wej do za­mąż­pój­ścia i za­cznie się wy­da­wać za mąż ośmio­lat­ki, tak jak w Ara­bii Sau­dyj­skiej czy Je­me­nie? – pyta.

Z kolei dr Pę­dzi­wiatr uważa, że de­cy­zja li­bij­skie­go Zgro­ma­dze­nia Na­ro­do­we­go jest tylko “sym­bo­licz­nym pod­kre­śle­niem wagi re­li­gii”. – W tym sen­sie jest ważna. Rządy po­dob­ne do tych, które wpro­wa­dzi­li w Afga­ni­sta­nie ta­li­bo­wie, Libii ra­czej nie grożą. Warto jed­nak ob­ser­wo­wać na­sta­wie­nie sił rzą­do­wych do sze­ro­ko po­ję­te­go plu­ra­li­zmu. Myślę m.​in. o pra­wach ko­biet – prze­ko­nu­je ara­bi­sta z Wyż­szej Szko­ły Eu­ro­pej­skiej im. Ti­sch­ne­ra.

– Po­waż­niej­szym wy­zwa­niem jest uzna­nie zróż­ni­co­wa­nia we­wnątrz­kra­jo­we­go i we­wnątrz­mu­zuł­mań­skie­go. Spo­rym pro­ble­mem jest brak zro­zu­mie­nia i po­sza­no­wa­nia dla su­fi­zmu. Do­szło do zbu­rze­nia świą­tyń su­fic­kich, wła­dze nie były w sta­nie albo nie chcia­ły za­re­ago­wać na te in­cy­den­ty? – prze­ko­nu­je.

Chaos… i co dalej?

Chaos pa­nu­ją­cy w Libii sta­wia pod dużym zna­kiem za­py­ta­nia do­ko­na­nia “arab­skiej wio­sny”, tym bar­dziej że rów­nież inne kraje, które ona ob­ję­ła (Egipt, Syria) da­le­kie są od sta­bi­li­za­cji. Po­ja­wia­ją się coraz licz­niej­sze głosy, że oba­le­nie Kad­da­fie­go było błę­dem, bo taką sta­bi­li­za­cję gwa­ran­to­wał.

Dr Pę­dzi­wiatr nie zga­dza się z ta­ki­mi opi­nia­mi. – Naj­ła­twiej­sze są rządy jed­ne­go mą­dre­go fi­lo­zo­fa, ale Li­bij­czy­cy po­ka­za­li, że tego typu rzą­dów mają dosyć. Bra­ku­je tro­chę przy­go­to­wa­nia, aby bu­do­wać to nowe pań­stwo, pomoc jest bar­dzo ważna. To wszyst­ko musi po­trwać – uważa.

Jego zda­niem w tym pro­ce­sie nie po­win­no cho­dzić tylko o za­im­por­to­wa­nie wzor­ców in­sty­tu­cjo­nal­nych z Za­cho­du, ale także próbę wy­ko­rzy­sta­nia tra­dy­cyj­nych metod rzą­dze­nia, “by lu­dzie nie po­strze­ga­li no­wych in­sty­tu­cji jako na­rzu­co­nych z ze­wnątrz”.

Dużo bar­dziej pe­sy­mi­stycz­nie sy­tu­ację w Libii oce­nia Tanya Valko: “Nie­ste­ty teraz już nic w Libii tak szyb­ko się nie zmie­ni: ani na lep­sze, ani na gor­sze”. – Długo oby­wa­te­le tego kraju będą mu­sie­li wy­cho­dzić z bagna, które po­zo­sta­ło po “arab­skiej wio­śnie” – pro­gno­zu­je.

– Libia za­wsze była przy­ja­znym kra­jem, tak dla swo­ich oby­wa­te­li, jak i cu­dzo­ziem­ców, a teraz wszy­scy boją się w niej żyć – koń­czy au­tor­ka ksią­żek “Libia od kuch­ni” i “Życie co­dzien­ne w Try­po­li­sie”.

Tanya Valko to pseu­do­nim ar­ty­stycz­ny pi­sar­ki. Na swo­jej stro­nie in­ter­ne­to­wej tłu­ma­czy, dla­cze­go go używa: “Mam dwa dłu­gie i bar­dzo po­waż­ne imio­na oraz dwa ty­po­wo pol­skie na­zwi­ska. Nie do wy­mó­wie­nia dla cu­dzo­ziem­ców. Oba­wiam się, że nie zmie­ści­ły­by się w jed­nej li­nij­ce na okład­ce, chyba żeby je pisać wzdłuż. Poza tym dbam o bez­pie­czeń­stwo swoje i mojej ro­dzi­ny. Po­ru­szam te­ma­ty nie­zbyt po­pu­lar­ne i dla nie­któ­rych draż­li­we, więc mo­gła­bym się spo­tkać z nie­przy­jem­no­ścia­mi. Chcąc tego unik­nąć, piszę pod pseu­do­ni­mem”.

Za: http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/libia-pograzyla-sie-w-anarchii-o-tym-sie-nie-mowi/1tss4

Data publikacji: 20.03.2014

Tags : , , , , ,

Komentowanie zamknięte.