Opublikowano Luty 19, 2017 Przez Sobrius W Dziennikarstwo śledcze

LEWE WIADOMOŚCI – przewodnik po wojnie propagandowej

W odpowiedzi na wykombinowany przez media establiszmentowy kryzys fałszywych wiadomości w celu zmarginalizowania niezależnych i alternatywnych źródeł wiadomości i analiz, 21 WIRE inicjuje własną kampanię „Tydzień Lewych Wiadomości” [#FakeNewsWeek], gdzie codziennie zespół redakcyjny 21st Century Wire będzie pokazywał krytykę i analizę raportów korporacyjnych mediów głównego nurtu o obecnych wydarzeniach – demaskując media rządowe i głównego nurtu jako prawdziwych dostawców ‚lewych wiadomości’ we współczesnej historii…

fd

Kiedy mędrcy mediów głównego nurtu, urzędnicy rządowi i technokraci z Doliny Silikonowej dalej prowadzą alarmującą krucjatę z powodu postrzeganej plagi ‚lewych wiadomości’ krążących w mediach społecznościowych, ich niesłuszna obsesja przeczy faktom, że media rządowe od dawna prowadzą prywatną wojnę dezinformacyjną z globalnym społeczeństwem.

Kiedy establishment kontynuuje swoje wysiłki dyskredytowania alternatywnych źródeł informacji poprzez fałszywy kryzys lewych wiadomości, jasne jest, że niektórzy potentaci medialni chcieliby cofnąć zegar – z powrotem do czasów kiedy garstka potężnych instytucji cieszyła się całkowitym monopolem w produkcji i rozpowszechnianiu informacji.

Dzięki temu syndykatowi wiadomości mogli kreować rodzaj uzgodnionej rzeczywistości. Kierując opinią publiczną establiszment mógł ułatwiać wiele zainscenizowanych rezultatów, łącznie z wojną.

Bardziej niż kiedykolwiek, ważne jest podkreślanie jak przez wiele dekad, te same organizacje medialne, łącznie z najbardziej szanowanymi markami zachodnich mediów głównego nurtu, były siłą napędową stojącą za większością oszukańczych raportów i kampanii propagandy militarnej, które stwarzały sytuacje dla konfliktów wojennych na świecie. Te akty złośliwości mediów przyczyniły się do niepotrzebnych zgonów niezliczonej liczby niewinnych ludzi.

Niewątpliwie wielu pracujących w mediach nie widzą tego w ten sposób, ale historia mówi za siebie.

Poniżej tylko kilka największych oszustw wojny propagandowej wszech czasów – dostarczonych przez własne media establiszmentowe. To są prawdziwe konsekwencje lewych wiadomości

 ‚Pamiętaj Maine!’

Wojna propagandowa jest tak stara jak same media.

Zimą 1898 w Ameryce wydarzył się straszny incydent, kiedy USS Maine, jeden z jej flagowych okrętów Marynarki zatonął po niewytłumaczalnym wybuchu w kubańskim porcie Hawana. Później niektóre z czołowych amerykańskich dzienników skorzystali z konfuzji i wzruszającego charakteru tej historii, łącznie z należącym do Williama Randolpha Hearsta New York Journal i jego pikantnej siostrzanej publikacji Evening Journal, jak i New York World Josepha Pulitzera, obwinili za incydent hiszpańskich sabotażystów. Wkrótce potem Ameryka weszła w wojnę hiszpańsko-amerykańską żeby zdobyć Kubę, Portoryko, Guam i Filipiny. Ta praktyka nadmiernej informacji i upiększania historii żeby wzniecić publiczne oburzenie stała się znana jako „żółte dziennikarstwo” – etykietka dumnie noszona przez Hearsta do dnia dzisiejszego. Na pewno Hearst patrzył w przyszłość uważając, że media powinny ulokować się na scenie wydarzeń by wpływać na skutki polityczne w imieniu rządu. Rok wcześniej, w 1897, New York World [1] Hearsta wyszedł z doktryną „aktywnego dziennikarstwa”, co oznaczało, że dziennik powinien uczestniczyć w życiu publicznym w celu „odpowiedniego wykonywania w granicach możliwości służby publicznej”.

Czy teraz sytuacja naprawdę się zmieniła?

Oszustwo Zatoki Tonkińskiej

4 sierpnia 1964, wspólny patrol US Navy wpadł w złą pogodę u wybrzeży Wietnamu, co spowodowało problemy z radarem i sonarem, w czasie kiedy zwiększone napięcie w regionie wywołało czerwony alarm w zespole bezpieczeństwa narodowego USA. W całej konfuzji pewien amerykański agent lub urzędnik, albo z CIA, NSA lub Pentagonie – wypuścił fałszywy raport, że amerykańskie okręty wojskowe zaatakował patrol północno wietnamski na między-narodowych wodach Zatoki. Następnego dnia prezydent Lyndon B. Johnson wystąpił w krajowej TV by ogłosić [2] zamiar odwetu na Północny Wietnam, twierdząc: Wielokrotne akty przemocy przeciwko siłom zbrojnym USA muszą nie tylko napotkać na obronę, ale z pozytywną reakcją. Odpowiadamy na to w tej chwili kiedy do was mówię”. To niechlubne wydarzenie stało się znane jako „Incydent w Zatoce Tonkińskiej”. Pomimo że były oczywiste rozbieżności w niektórych relacjach rządowych o wydarzeniu, media głównego nurtu zaak-ceptowały fałszywą historyjkę rządową bez pytania. Mając poparcie ze strony PR, Waszyngton  mógł wtedy zrobić następny krok i wypowiedział wojnę Wietnamowi, choć pod fałszywym pretekstem. Był to początek 10-letniego krwawego konfliktu, w wyniku którego zginęło 55.000 amerykańskich żołnierzy, i było 250.000 rannych i okaleczonych razem z ponad milionem zabitych Wietnamczyków.

Pierwsza wojna w Zatoce

Wydaje się, że wypad Saddama Husseina do sąsiadującego Kuwejtu nie wystarczał by uzasadnić te historyczną operację wojskową, bo pierwsza wojna w Zatoce, albo ‚wojna w Zatoce Perskiej’ pokazała wiele sfabrykowanych i fałszywych raportów wyprodukowanych i dystrybuowanych przez korporacyjne media głównego nurtu. [number of fabricated and fake reports]

10 października 1990, 15-letnia  Nayirah al-Ṣabah, córka Sauda bin Nasir Al.-Sabaha (ambasador Kuwejtu w US) dała wzruszające świadectwo przed kamerami TV mediów, ze łzami opowiadała o rzekomym nadużywaniu praw człowieka przed Komisją Kongresu. Nastolatka stwierdziła, że iraccy żołnierze wyjęli z inkubatorów setki niemowląt w kuwejckim szpitalu podczas irackiej inwazji na Kuwejt. Później jej dramatyczne świadectwo okazało się być absolutnie fałszywe [turned out to be completely false].

Podczas wojny w Zatoce 1990-1991, kiedy ‚wycieknięty’ film pokazał jak CNN skonstruowała lewe studio [a fake blue screen studio set-up] by sprawić fałszywe wrażenie, że reporterzy jak Charles Jaco byli w alternatywnych miejscach, łącznie ze studiem dźwiękowym wykorzystanym do pozorowania ataków rakietowych w Arabii Saudyjskiej razem z fałszywymi palma-mi daktylowymi.

Była to także pierwsza wojna gdzie amerykańska TV kablowa zapewniała większość propagandy medialnej promującej każdy aspekt operacji militarnej USA, kierowanej przez CNN. Od tej pory CNN stała się głównym wojskowym i wojennym ośrodkiem Pentagonu w Ameryce.

‚Ludobójstwo’ w Kosowie

Po rzeziach w Rwandzie w 1994 alarm o ‚ludobójstwie’ stał się sprawdzonym i prawdziwym narzędziem wykorzystywanym przez zachodnie media. Jak zwykle mówi narracja, skoro US „nie zadziałała” w 1994, zabito ponad 500.000 Tutsi. OK., pragnienie interwencji w taką tragedię bierze się ze współczucia i niepokoju o ludzkość, ale kiedy w mediach zwykle rzuca się terminem ‚ludobójstwo’ żeby wywołać emocjonalną reakcję publicznego oburzenia, to media ryzykują pozbawieniem tego terminu jego prawdziwego znaczenia, i siły jako wyzwanie do ludzkości.

Od 1998-1999, Europa i NATO wspierały ‚rebelianckich’ bojowników z Armii Wyzwoleńczej Kosowa (KLA) z regionu Kosowa Jugosławii w zastępczej wojnie z siłami wojskowymi Federal Republic of Yugoslavia. Przy pomocy wywiadu NATO i agentów wojskowych,  KLA rozpoczęła ataki na policję i jugosłowiańskie placówki rządowe w Kosowie, co doprowadziło do zwiększonej obecności sił paramilitarnych i ‚regularnych’, którzy wtedy zaczęli polowac na personel i politycznych sympatyków KLA i przeciwników politycznych. Szacuje się [estimated], że siły federalne zabiły około 1.500-2.000 cywilów i kombatantów KLA. Odtąd konflikt albo „wojna domowa” pokazywana w zachodnich mediach zaczęły eskalować dramatycznie, i z tym lawina alarmujących i sensacyjnych doniesień medialnych zachodnich mediów. Nieza-leżny dziennikarz Justin Raimondo, redaktor Antiwar.com napisał w 2000:

„Nagłówek [headline in the London] w Guardian [18.08. 2000] był trochę niedopowiedzeniem: „Serbskie zabójstwa ‚przesadzone’ przez Zachód”. Ale podnagłówek podkreślił ogrom tych kłamstw: „Opinia o zamordowanych 100.000 etnicznych Albańczyków w Kosowie zmieniona na poniżej 3.000, kiedy dobiegają końca ekshumacje”. Pomyśl co to oznacza: Madeleine Albright, James Rubin i Jamie Shea nie zorganizowali tego sami. Nie tylko amerykański rząd, ale światowe media sfabrykowały „ludobójstwo”, i na tej podstawie rozpoczęli dziką wojnę z suwerennym narodem który nigdy nas nie zaatakował, w imię „humanitaryzmu – wojny, którą, mogę dodać, zatrzymano, ale nie zakończono”.

Raimondo pisze dalej: „Gdzie są ciała, całe 100.000? To stało się zadaniem „ekspertów od zbrodni wojennych”, jak nazywa ich Guardian: żeby wyprodukować coś co nigdy nie istniało od początku – zadanie które naturalnie musiało skończyć się fiaskiem. Guardian pisze:

„Kiedy eksperci od zbrodni wojennych przygotowywali się do zakończenia ekshumacji setek grobów w Kosowie w imieniu MTK dla byłej Jugosławii w Hadze, urzędnicy zgodzili się, że nie potwierdzili najgorszych raportów wojennych. Dostarczyli ich uchodźcy i powtarzali rzecznicy zachodnich rządów w czasie kampanii. Mówili o masowych mordach i aż 100.000 zaginionych cywilach albo zabranych z kolumn uchodźców przez Serbów”.

[…]

Osama Bin Laden: wygodna mitologia 

Naprawdę wielkie kłamstwo, które zostało już wszczepione w oficjalną narrację o 11 IX: „Terrorysta znany jako Osama bin Laden dokonał ataków 11 IX i ma schronienie w Afganistanie. Jeśli talibański rząd nie przekaże tego uciekiniera, to Ameryka nie będzie miała wyboru jak wziąć odwet na Afganistanie”. Wtedy Kabul poprosił by Ameryka pokazała dowody, że bin Laden faktycznie odpowiadał za spektakularne ataki. Władze amerykańskie zignorowały tę prośbę, ale ignorancja Waszyngtonu bladła w porównaniu ze zbiorową niemocą głównych mediów by zbadać ten najważniejszy fragment historii. W rzeczywistości Ameryka nie zamierzała czekać na odpowiedzi, czy pojawienie się iluzorycznego bin Ladena. Waszyngton już naszkicował swoje cele ‚strategiczne’ i wygrzebał swoje dalekiego zasięgu bombowce.

Zmobilizowano agentów i 7 października 2001 rozpoczęła się nowa wojna jako „operacja trwałego pokoju”. Około 15 lat później Afgańczycy dalej  muszą znosić wersję wolności Pentagonu, kiedy kierowane prze USA siły nadal okupują i kontrolują dużymi regionami kraju, ale robią to wygodnie pod sztandarem NATO.

Żeby zrozumieć skalę i zasięg afgańskiego kłamstwa, przemyśl to:  W 2006 Raport Muckrakera [3] skontaktował się z siedzibą FBI żeby zapytać dlaczego plakat „Poszukiwany” bin Ladena nie wskazywał na żadne powiązania go z 11 IX. Zapytany dlaczego, urzędnik FBI stwierdził: „Powodem dlaczego nie wspomniany jest 11 IX na jest to, że FBI nie ma twardych dowodów wiążących bin Ladena z 11 IX”. Można by pomyśleć, że to byłby sukces dla jakiegoś dziennikarza śledczego z New York Times albo Washington Post. Zamiast tego, prasa  tylko zgodziła się z oficjalną narracją wychodzącą z administracji Busha.

[…]

Oszustwo medialne o BMR w Iraku

W marcu 2003, w przeddzień wojny irackiej, urzędnikom z amerykańskiego i brytyjskiego rządu udało się przekonać personel z głównych mediów, że Saddam Hussein składował ogromne ilości broni chemicznej, co stało się powszechnie znane jako „Broń Masowego Rażenia”. Pomimo wielokrotnych zaprzeczeń przez inspektorów ONZ i wieloletnich ekspertów amerykańskich na miejscu takich jak Scott Ritter, obaj – prezydent George W Bush i premier Tony Blair wydawali się już postanowić, że Saddam ukrywał ogromne magazyny śmiertelnej broni, i dlatego kierowana przez Amerykę inwazja była fait accompli. Pomimo iż nie mieli żadnych dowodów prasa nie wydawała się zwracać na to uwagi, bo była „bardzo pewna” co do „wywiadu”. Wtedy Biały Dom wysłał sekretarza obrony Colina Powella do ONZ w Nowym Jorku, gdzie wyrzygał sfabrykowaną historię o śmiertelnych laboratoriach Sadda-ma Husseina z „antraksem”, albo „The Winnebagos of Death” [4]. Tak, to brzmiało całkowicie szalone wtedy dla milionów inteligentnych, normalnych ludzi, a jeszcze nie wystarczająco dobre dla mediów ok. 2002-2003.

Poza pełną lojalnością wobec oszukańczego wysiłku wojennego rządu CNN, ABC i NBC, amerykańskie rzekome ‚renomowane dzienniki’, The New York Times i The Washington Post, pomagały bez końca w reprodukcjach wydawanych przez rząd fikcyjnych raportów. Jednej ‚dziennikarce’ szczególnie, Judith Miller z New York Times, udało się omamić opinię publiczną poprzez powoływanie się na te same ‚źródła’, jak zhańbiony iracki dysydent Ahmed Chalabi, które karmiły amerykański wywiad fałszywymi informacjami o rzekomych zapasach BMR.

The Times później przyznał, że wiele historyjek Miller były fałszywe. Ale szkoda już została wyrządzona. Rezultatem tej kampanii kompleksu rządowo-medialnego fałszywych wiadomości był milion zabitych Irakijczyków, tysiące zmarłych amerykańskich żołnierzy, dziesiątki tysięcy rannych i okaleczonych, razem z trylionami dolarów amerykańskich podatników – otwarty rachunek trwający do dzisiaj.

Miller została nagrodzona za patriotyczne wysiłki pracą w FOX News.

Planowane zniszczenie Libii

Następna była przeróbka irackiej narracji, tym razem kierowana przez nowych liberalnych ‚interwencjonistów humanitarnych’, dowodzona przez Baracka Obamę (USA) i Nicholasa Sarkozy (Francja) przeciwko Libii w 2010, i pod przykrywką flagi NATO. Żeby rozpocząć, zachodni politycy i media próbowali wywołać opozycję polityczną w Libii jako część szerszego ruchu ‚wiosny arabskiej’, podczas gdy jednocześnie wspierali lokalne grupy opozycyjne.

W 2011, po zakulisowych działaniach pomocy w organizacji, zbrojeniu i wyposażeniu wojowniczych dżihadystów i rebelianckich agentów w Libii, amerykański rząd kierowany wtedy przez sekretarz stanu Hillary Clinton, desperacko potrzebował pretekstu uziemienia Libijskich Sił Powietrznych, żeby udało mu się obalić rząd płk Muammara Gaddafiego. Najprostszym sposobem osiągnięcia przewagi powietrznej byłoby wprowadzenie „strefy zakazu lotów” nad Libią, ale mając jeszcze świeże rany po fiasku w Iraku, prezydenci Obama i Sarkozy wie-dzieli, że taka strefa wymagała szerokiego wsparcia międzynarodowego, i dlatego trzeba by-ło to zrobić poprzez ONZ. Żeby zdobyć światową opinię publiczną dla tej kampanii, amerykański Departament Stanu i media sfabrykowali serię fałszywych informacji.

Pierwsza – Gaddafi wykorzystywał myśliwce do „strzelania do pokojowych demonstrantów”, o czym rozpisywały się zachodnie media. Ta lewa informacja stała się powodem do kampanii o strefę zakazu lotów.  Kolejna – Gaddafi rozdawał żołnierzom Viagrę żeby mogli dokonywać „masowych gwałtów” na Libijkach. Tę wymyśloną historyjkę szerzyła należąca do katarskiego rządu Al. Jazeera [5], i przeznaczona była szczególnie dla kobiet w Ameryce i Europie w celu zdobycia sympatii dla „humanitarnej interwencji” przez NATO. Kluczowym emisariuszem w tej dezinformacji, która nadawała jej wiarygodności, była wcześniejsza ambasador przy ONZ – Susan Rice. [6]

Była jeszcze narracja o „najemnikach”, o „ludobósjtwie”, atakach na afrykańskich imigrantów, i przewodniczący Libijskiej Ligi Praw człowieka, Soliman Bouchuiguir, powiedział Reuters 14 marca, że gdyby siły Gaddafiego doszły do Benghazi, to „byłaby prawdziwa rzeź, taka jak widzieliśmy w Rwandzie”. [7]

W końcu 17 marca 2011 ONZ uchwaliła Rezolucję 1973, wprowadzająca strefę zakazu lotów. I rezultatem tego była masowa kampania bombardowań Libii przez NATO. Szacuje się, że zginęło 30.000 Libijczyków. Patrząc na to wszystko teraz, trudno uwierzyć że tak nieliczni kwestionowali te wymyślone historyjki, ale jak w irackiej i wielu innych wojnach, media odegrały swoją rolę w rozgłaszaniu fałszywych wiadomości.

[…]

Inwazja rosyjskich duchów na Ukrainę

Jeśli chodzi o korporacyjny główny nurt, ta historia jest złotym standardem mediów o fałszywych informacjach. Nie ma dnia żebyś w amerykańskich mediach nie usłyszał o potrzebie dla Ameryki i NATO „przeciwdziałać rosyjskiej agresji”, razem z opiniami o „Rosyjskiej inwazji Ukrainy”, albo „rosyjskim anektowaniu Krymu”, i że Rosjanie jakoś militarnie ‚okupują’ Półwysep Krymski.

Więc kto napędza tę narrację? Jeszcze raz, prowadzącym w zbiorowej konstrukcji mediów o ‚rosyjskiej inwazji’ była znany szmatławiec. 20 kwietnia 2014 w New York Times opublikowano zdjęcie rzekomo z wewnątrz Rosji pokazujące ‚rosyjskich żołnierzy’, którzy później pojawili się we wschodniej Ukrainie. Tę fałszywą informację rozesłano do zwykłego łańcucha dezinformacji, z CNN i innymi wynoszącymi historyjkę jako ‚dowód’ na nikczemną rosyjską agresję. Na to z kolei powołał się amerykański Departament Stanu, potem jastrzębi amerykańscy politycy jako dowód potrzebny na poparcie bardziej agresywnej polityki przeciwko Rosji. Ale później fotograf powiedział, że zdjęcie zrobił faktycznie wewnątrz Ukrainy.

Laureat nagrody dziennikarz śledczy Robert Parry [8] wyjaśnia:

„Dwa dni po tym kiedy New York Times zamieścił swój jednostronny artykuł rzekomo stanowiący dowód na to, że rosyjskie siły specjalne stały za ludowymi powstaniami we wschodniej Ukrainie, Times opublikował to co można by nazwać zmodyfikowanym, ograniczonym wycofaniem.

„Zakopany głęboko w środowych wydaniach (s. 9 w mojej gazecie) artykuł Michaela R. Gordona i  Andrew E. Kramera, dwóch z trzech autorów wcześniejszej historyjki, miał taki ciekawy początek: „Zestaw zdjęć, które Ukraina mówi pokazuje obecność sił rosyjskich we wschodniej części kraju, i na który powołuje się Ameryka jako dowód na zaangażowanie rosyjskie, jest badany”. [the earlier story] 

Ale wtedy szkodę już wyrządzono, i media i klasy polityczne już opowiadały tę narrację.

Co dziwne, jednym z kluczowych słów dla mediów w wywołaniu ‚rosyjskiej inwazji’ Ukrainy jest określenie „zielone ludziki”. To przenośne określenie wykorzystywał każdy od gen. Philipa Breedlove z NATO do wiceprezydenta Mike’a Pence’a czasie debaty prezydenckiej przeciwko Timowi Kaine. Korespondent TASS Władimir Zinin tak opisuje to określenie: „Notoryczne ‚zielone ludziki’ które pojawiły się na Krymie – sa jak żołnierzyki jakimi bawią się dzieci, bez twarzy i imienia. Ich przeszłość i przyszłość to pudło tekturowe, które można otworzyć kiedy jest czas na nową grę”. [6]

[…]

Jeśli chodzi o zachodnie media, ważne było zachować używanie tego określenia niejasno i unikać konkretów i kontekstu gdzie tylko możliwe. Dalej to popularne określenie można zawsze wrzucić w skrypt, i miało oznaczać ustanowienie rosyjskiej inwazji Ukrainy. Było to barwne określenie jak z komiksu, dlatego prawdopodobnie Ameryka używała je z takim entuzjazmem.

‚Nielegalna aneksacja’ Krymu przez Rosję

W kwestii Krymu, zwyczajowe fiasko zachodnich mediów w informowaniu o tym jak 16 marca 2014, zdecydowana większość rosyjsko-języcznych mieszkańców faktycznie przeprowadziła krajowe referendum o tym czy pozostać czy opuścić Ukrainę. Rezultaty były zdumiewające, 95% zagłosowało za opuszczeniem. Większość była imponująca, choć nie zaskakująca, biorąc pod uwagę to co działo się na pozostałych terenach Ukrainy. Mieszkańcy mogli tylko spojrzeć na chaos powstający w Kijowie, policję i protestujących na Majdanie rozstrzeliwanych przez nieznanych najemnych snajperów, wspieranych przez Zachód neonazistów grasujących po ulicach, upadającą gospodarkę, jak również kijowskie wojsko z rozkazem polowania na rosyjsko-języcznych dysydentów we wschodniej Ukrainie, czynne promowanie nezonazistowskich grup politycznych takich jak Swoboda i Prawy Sektor przez amerykańskich urzędników [active promotion by visiting US officials of NeoNazi political groups] np. sen. John McCain (fakt wygodnie ignorowany przez główne amerykańskie media) i innych, i cały ręcznie wybrany marionetkowy rząd zainstalowany przez Victoria Nuland i amerykański Departament Stanu [10] (wszyscy radośnie dopingowani przez Waszyngton i UE) w tym co słusznie można nazwać jako wspierany przez Zachód zamach stanu i zainstalowanie puczystowskiego reżimu w Kijowie.

Powtarzana przez zachodnich dziennikarzy i polityków opinia, że ruch Krymu w kierunku secesji była „nielegalna” szybko anuluje to, że popierana przez Zachód okupacja hołoty, i podpalanie budynków federalnych, zabijanie i okaleczanie policjantów [setting fire to federal buildings, injuring and killing police], przed wypchnięciem siłą demokratycznie wybranego Viktora Fedorovycha Yanukovycha – przejęcie bezsprzecznie zorganizowane przez Amerykę [brokered by the United States] – oznaczało, że rząd w Kijowie nie był ani legalny ani niekonstytucyjny (według własnej legalnie ratyfikowanej konstytucji).

Można by wtedy wysunąć argument, że rząd w Kijowie rozwiązano pod przymusem, a więc wszelkim roszczeniom legalności, czy wychodzącym z Kijowa, Waszyngtonu czy Brukseli – brakuje prawdziwego kontekstu, a tym samym brakuje prawdziwej wartości. To powinno być oczywiste dla każdego rozsądnego obserwatora lub głównego nurtu dziennikarza czy eksperta patrzącego na całokształt sytuacji, że Rosja nie usunęła wybranego lidera, ani nie wepchnęła Ukrainy w chaos społeczny i w pełną przemocy wojnę domową – były to USA i ich partnerzy członkowie NATO. Każdy rozsądny profesjonalny w mediach to widział, jeśli nie oczywiście, że one nie są uzasadnione.

Po obejrzeniu tego rozwijającego się horroru, nie trzeba mówić, że wydarzenia w Kijowie prawdopodobnie wpłynęły na Krymczan by głosować za nową Autonomiczną Republiką Krymu przez 95% większość, czego skutkiem było połączenie Krymu z Rosją, Tak, tak jest: Krym był częścią Ukrainy po 1954, kiedy ówczesny sowiecki lider Nikita Chruszew przeniósł Krym z Rosyjskiej Sowieckiej Federacji Republik Socjalistycznych do Ukraińskiej Sowieckiej Federacji Republik Socjalistycznych. Gdyby chciano zastosować zachodnią logikę, że Rosja ‚aneksowała’ Krym, to ta sama błędna logika mogłaby sugerować, że Niemcy Zachodnie również anektowały w 1990 Niemcy Wschodnie. Absolutnie absurdalne roszczenie, a jeszcze to jest uznawane za analizę geopolityczną w zachodniej polityce w XXI wieku. Jest to główny przykład tego jak sprzeniewierzenie języka w mediach może całkowicie zniekształcić narrację poprzez odwrócenie rzeczywistości, a nie opisywanie jej.

Jeśli chodzi o zachodni lament, że „rosyjskie wojska są teraz na Krymie”, czego ci walczący mędrcy również nie mówią, jest to, że na długo przed waszyngtońskim kolorowym buntem w Kijowie w 2014, rosyjskie wojsko miało stałe bazy na Krymie, w tym około 30.000 żołnierzy i wsparcia technicznego w i wokół Sewastopola, bazy słynnej rosyjskiej Floty Morza Czarnego – od 1783.

Oba kłamstwa głównego nurtu – że Rosja dokonała inwazji na Ukrainę, i że Rosja nielegalnie anektowała i „okupuje” Krym – odpowiadają za najgorsze relacje dyplomatyczne między Ameryką i Rosją w ostatnich 50 latach, i podżegają Rosję i NATO do możliwego opartego na kłamstwie konfliktu.

Syria: ćwiczenie skoordynowanego oszustwa medialnego

Później przyszła Syria. Żaden inny współczesny konflikt nie był zbłocony tak wielu konkurującymi narracjami jak ten w Syrii, co trwa do dnia dzisiejszego. Rozłamy w narracjach rozciągają się poza media głównego nurtu, a także w kręgach mediów  alterna-tywnych. Globalna ‚lewica’ kierowana przez prezydenta Obamę, amerykańskich demokratów, sprzeciwiała się wszelkiemu zatrzymaniu swobodnego przepływu broni i terrorystów z Turcji i Jordanu do Syrii, i całkowicie popiera politykę ‚zmiany reżimów’ – coś co wcześniej odrzucała lewica w Iraku. Dlatego stara partia antywojenna stała się nową prowojenną. To utorowało drogę jednemu z największych i najmroczniejszych festiwali oszustwa we współczesnych czasach.

[…]

Niewątpliwie Waszyngton i państwa NATO czuły się tak pewne po szybkim sukcesie w destabilizacji i zniszczeniu Libii, żeby powtórzyć ten proces w Syrii. Ale wcześniej musieli zastosować szereg kłamstw. Najpierw wymyśloną narrację o arabskiej wiośnie wykorzystano w 2011, i jeszcze raz, porządkiem dnia stało się oburzenie liberalnego interwencjonizmu. „Musimy działać żeby chronić ten delikatny ruch demokratyczny!” Jak w Libii, pitęgi zachodnie razem z finansistami z Arabii Saudyjskiej i Kataru, zajmowały się zatapianiem regionu bronią i wyszkolonymi uzbrojonymi bojownikami [11], z rozkazami najpierw zdestabilizować Syrię zanim w końcu obali się rząd w Damaszku. Następne wielkie kłamstwo było już znane – BMR. Ameryka i Brytania twierdziły, że syryjski rząd przekroczył ‚czerwoną linię’ poprzez ‚stosowanie broni chemicznej przeciwko własnemu narodowi’. We wschodniej części Damaszku, Ghouta, w sierpniu 2013 zainscenizowano wydarzenie fałszywej flagi z udziałem BMR – gazu sarin. Amerykańskimu i brytyjskiemu rządowi nie udało się doprowadzić do koniecznych deklaracji wypowiedzenia wojny z Syrią. Badanie na MIT University [12] wykazało jak zainscenizowano to wydarzenie, najprawdopodobniej przez wspieranych przez Amerykę ‚rebeliantów’ na miejscu.

Pomimo licznych nieudanych prób przypięcia broni chemicznej syryjskiemu rządowi, zachodnie  media dalej przerabiały te same oskarżenia – ‚BMR’ – na syryjski rząd, jako część PR i kampanii informacyjnej, którą wydaje się prowadził New York Times.

Kłamstwa na tym się nie skończyły. Nagle w czerwcu 2014 pojawił się terrorystyczny upiór znany jako Państwo Islamskie (ISIS). Na ekrany zachodnich mediów nagle przyklejono wiele wątpliwych filmów, i nie upłynęło dużo czasu zanim Ameryka dostała pretekst do wysłania swoich sił powietrznych nad Syrię, przypuszczalnie żeby „zdegradować i zniszczyć ISIS”. Po prawie 18 miesiącach bombardowań przez nowo poszerzoną amerykańską „koalicję”, ISIS nawet ‚nie zadrapano’, w wyniku czego wielu zaczęło uważać, że ISIS może być niebezpiecznym koniem trojańskim wymyślonym i wspieranym przez NATO i członków Zatoki GCC. To okazało się być ze wszech miar prawdą, zwłaszcza kiedy kiedy weźmie się pod uwagę kluczową rolę członka NATO – Turcji [13] w ułatwianiu przepływu broni, dostaw i bojowników przez granicę z Syrią.

Było wiele innych kłamstw przed i po, zbyt wiele by je tu wymieniać, ale przywołajmy tu jeszcze jedno. Później w 2016 pokazało się następne kłamstwo, rzekome ‚oblężenie Aleppo’. John Kerry z innymi interwencjonistycznymi cheerliderami także twierdzili „Musimy działać teraz, żeby ratować niewinnych mieszkańców  Aleppo przed katastrofą humanitarną”.

CNN wraz z innymi papugowali wprowadzający w błąd raport wydany przez Rupert Colville, rzecznika wysokiego komisarza praw człowieka w ONZ, który próbował źle charakteryzować wyzwolenie okupowanego przez terrorystów wschodniego Aleppo jako „koniec człowie-czeństwa”. O czym oni, i wszystkie media głównego nurtu wygodnie nie wspomnieli, to że większość mieszkańców, 1.5 mln, zamieszkuje w chronionym przez rząd zachodnim Aleppo. Wschodnie Aleppo przejęli w 2012 wspierani przez Zachód i Zatokę terroryści dowodzeni przez Al Nusra Front, i wielu z pozostałych 180.000 mieszkańców przetrzymywali wbrew ich woli okupujący terroryści. Faktycznie wschodnia część była pod atakiem sił syryjskich i rosyjskich próbujących wyzwolić tę część miasta.

[…]

‚Rosyjscy hakerzy’  

W ferworze prezydenckich wyborów 2016 w Ameryce, prawie pojawiło się to samo oszustwo jak w Iraku z BMR, tylko tym razem rząd Obamy i ta sama „społeczność wywiadowcza” wymyślili oficjalną teorię spiskową, że Rosja w jakiś sposób zhakowała systemy wyborcze… szczególnie w Arizonie [14] , pomimo że nie było na to żadnych dowodów, a tylko insynuacje i spekulacje. Od samego początku media kłamały. Pojawił się nagłówek „Rosyjscy hakerzy przejęli system wyborczy w Arizonie[15]. […] Później okazało się, że hakerzy nie przejęli systemu w tym stanie. Oni tylko ukradli username i hasło jednego urzędnika w Gila County. Tu widzimy jak media i partia rządząca wykorzystują emocjonalne nagłówki żeby sprzedać pomysł, nawet mimo że nie ma w ogóle żadnej sensacji.

[…]

Prawdopodobnie odpowiedź na tę zagadkę ujawnił WSB TV w Atlancie, który potwierdził:

Biuro sekretarza stanu Georgii teraz potwierdza 10 różnych cyberataków w swojej sieci, i wszystkie pochodzą z adresów IP Departamentu Bezpieczeństwa Narodowego USA„.

[…]

‚Kryzys ISIS’ w Niemczech

Jedno wydarzenie nie stanowi kryzysu, ale kiedy sekwencję wydarzeń ustawi się w progresję, albo gestalt, to można dojść do porozumienia co stanowi „stan wyjątkowy”. Rok  2016 widział jeden z najbardziej intensywnych lat w kategoriach historii terrorystycznych w Europie, pokazujący pozornie niekończące się doniesienia o „inspirowanych przez ISIS” atakach i incydentach we Francji i Niemczech. Obie skrajnie prawicowe i skrajnie lewicowe frakcje polityczne zasilały niestabilność w Europie, i w prawie każdym przypadku po każdym incydencie kryzysowym podejmowano dodatkowe środki policyjnego państwa.

To wydaje się miało miejsce w Niemczech, kiedy w mediach rozwijał się „kryzys ISIS”, i zapewniał tło dla politycznego dramatu kryzysu migracyjnego. To rozpoczęło się w lutym, kiedy doniesiono, że 15-letnia dziewczyna zidentyfikowana jako ‚Safia S’, dźgnęła w szyję nożem kuchennym policjanta podczas rutynowego sprawdzania na stacji kolejowej w Hanowerze, co niemieccy prokuratorzy stwierdzili było ‚zainspirowanym przez ISIS’ atakiem. Później w maju kolejny wypadek początkowo nazwany przez media „atakiem nożownika z ISIS”, bo ktoś stwierdził, że atakujący krzyczał „Allahu Akbar” kiedy szalał w podmiejskim pociągu, mimo że później ujawniono, że wydarzenie nie miało w ogóle nic wspólnego z terrorem [17], a raczej było dziełem bezrobotnego, z zaburzeniami psychicznymi narkomana. Niemniej jednak temat ‚ISIS’ został uruchomiony, i w świadomość publiczną media już wszczepiły ten emocjonalny mem.

Miesiąc później pojawił się niesławny „ISIS mord z siekierą” na pokładzie innego podmiejskiego pociągu, rannych było 20 osób. W tym incydencie 17-letni afgański uchodźca i szukający azylu mieszkający w rodzinnie zastępczej rzekomo wpadł w ‚dżihadyjski’ szał.[18] To wydarzenie początkowo nazwano wydarzeniem ‚ISIS’ tylko dlatego, że znowu najwyraźniej atakujący kiedy dźgał ludzi wykrzykiwał standardowe „Allahu Akbar”. Nigdy nie poznamy pełnej historii gdyż szybko zastrzeliła go policja. Później, i raczej wygodnie, ‚medialny departament ISIS’ znany jako ‚AMAQ’ umieścił deklarację w Internecie, że mordu-jący siekierą nastolatek reprezentował ich organizację i jej cele [19].

Wkrótce potem miała miejsce strzelanina w McDonalds’, 18-letni Ali David Sonboly rzekomo w biały dzień zastrzelił 9 osób. Początkowo media próbowały namalować to również jako wydarzenie ‚dżihadyjskie’ i ‚imigranckie’, tylko po to by później okazało się, że rzekomy snajper (który zastrzelił się po rzekomej strzelaninie) był faktycznie urodzonym i wychowanym w Niemczech pół-Irańczykiem – absolutnie bez żadnych więzi ‚islamskich’  [20]. Początkowo media usiłowały twierdzić, że również krzyczał „Allahu Akbar”, jednocześnie mówiąc, że wykrzykiwał antyimigranckie slogany jak „f***ing obcokrajowcy!” Atak w Monachium miał miejsce w 5 rocznicę innego nieprawdopodobnego wydarzenia GLADIO-style, norweskiego masowego mordercy Andersa Breivika, który rzekomo zastrzelił 77 osób, jak i zdetonował bombę w aucie w Oslo w 2011. Ciekawe jest to, że  Breivik miał być prawicowym chrześcijańskim syjonistą, i członkiem loży masońskiej, co historyjce nadawało jawnego tonu GLADIO.

[…]

Końcowym rezultatem tych i innych rzekomych ‚inspirowanych przez ISIS’ wydarzeń, które miały miejsce w 2016, było ogromne oburzenie społeczne i strach, z publicznym poparciem dla stałego rządowego wsparcia dla interwencji  US-NATO w Syrii, a także odwrót od wcześniejszego stanowiska niemieckiej kanclerz Angeli Merkel wobec sprawy imigracji. W tym miesiącu Merkel ogłosiła plany rozpoczęcia deportacji imigrantów z Niemiec – obrót o 180 stopni polityki ‚otwartych drzwi’ dla uchodźców jej rządu.

To zaledwie kilka przykładów pokazujących co może, i co pójdzie źle kiedy prasa na ślepo przyjmuje narrację rządową jako ewangelię, pozwalając mediom promować i legalizować aprobowane przez rząd lewe wiadomości dla niczego nie podejrzewającego społeczeństwa.

Jeśli jest coś czego możemy nauczyć się z historii, to że władza absolutna korumpuje absolutnie. Ta praktyka zmowy między rządem i mediami ułatwiła większość głównych konfliktów globalnych, w których uczestniczyli Ameryka i jej sojusznicy w ostatnim stuleciu albo dłużej. Mając monopol w druku i falach powietrznych, kompleks rządowo-medialny mógł kontrolować tym co ma myśleć opinia publiczna o jakimkolwiek konflikcie.

Teraz kiedy ich monopol jest zerwany, mamy szansę złamania ciągłego cyklu planowanej walki geopolitycznej i niekończącej się wojny – tak długo jak będziemy pokazywać prawdę.

Pytanie: Jeśli nie możesz wierzyć mediom głównego nurtu, to komu?

Odpowiedź: Sam stań się badaczem.

Tłum. Ola Gordon

Przypisy pod linkiem

http://21stcenturywire.com/2017/02/14/fake-news-week-a-guide-to-mainstream-media-fake-news-war-propaganda/

Tags : , , , , ,

Komentowanie zamknięte.