Najnowsze

Opublikowano Marzec 1, 2013 Przez Jan W Bez kategorii

Kto usiłuje eksploatować politycznie tragedię “wyklętych” – i dlaczego pytania o to nie podobają się Stanisławowi Michalkiewiczowi

Źródło: http://palmereldritch1984.wordpress.com/

Data publikacji: 27.02.2013

Ten tekst został pierwotnie opublikowany w celu wywołania dyskusji nad motywami przyświecającymi pewnym ośrodkom politycznym w Polsce, gdy te podejmują określone działania socjotechniczne wokół Żołnierzy Wyklętych i rozmaitych mitów powstańczych. Tekst opublikowałem pod prowokacyjnym tytułem Komu jest dziś potrzebna histeria wokół “wyklętych”? Wkrótce stałem się celem ataku ze strony Stanisława Michalkiewicza – ataku nie merytorycznego, ale za to będącego majstersztykiem psychomanipulacji.

Czym ten mit ma być dla świadomości historycznej i narodowej współczesnego Polaka? Jakie skutki w myśleniu politycznym i na scenie politycznej mają z tego mitu wynikać?

Nie piszę tym razem artykułu. Chcę zadać wszystkim użytkownikom pytanie, które od pewnego czasu mnie dręczy. Pytanie to brzmi – komu i do czego jest potrzebne kreowanie dziś mitu “wyklętych”? Czym ten mit ma być dla świadomości historycznej i narodowej współczesnego Polaka? Jakie skutki w myśleniu politycznym i na scenie politycznej mają z tego mitu wynikać?

Chcę poznać Państwa opinie w kwestiach:

  1. Co naród polski zyskał na walce “wyklętych” – konkretnie, wymiernie, a nie mitologicznie. Czyli – co trwale osiągnęli żołnierze “wyklęci”?
  2. Co walka “wyklętych” w tamtych realiach mogła dla narodu polskiego wygrać?
  3. Czy podział
    – “bohaterowie”- “wyklęci”,
    – “zdrajcy-kolaboranci” – osoby zabite przez “wyklętych”
    jest Państwa zdaniem usprawiedliwiony?

Jakie myślenie polityczne o Polsce, Polakach jest kształtowane przez forsowany obecnie kult? W jakim celu został on zainicjowany przez Lecha Kaczyńskiego i J. Kurtykę (znanych skądinąd z ukręcenia łba śledztwu i ekshumacji w Jedwabnem i słabych związków z narodem polskim)? Dlaczego stał się jednym z filarów zbiorowej świadomości ruchu “narodowego”, będąc jednocześnie filarem “polityki historycznej” PiS?

Jak Państwo myślicie, z czego wynika przedterminowe, wyprzedzające rozpoczęcie “ostrzału propagandowego” hagiografią “wyklętych” przez liczne około-PiS-owe “platformy blogerskie”, na których myślenie Polaków jest formowane przez zawodowo jednomyślnych w sprawach polskich publicystów jawnych i anonimowych? Rozmach działań świadczy o zaangażowaniu w tą sprawę bardzo znaczących środków.

To tylko garść pytań – Czekam na Państwa opinie. I proszę o trzymanie się tematu, mimo usiłowań odbiegania od niego przez różne osoby (ciekawe, co je tu przywiało …).
_______________________
Aktualizacja:
Kilka trzeźwych pytań i oto mamy reakcję Stanisława Michalkiewicza: Sowieccy kolaboranci się denerwują

Hasbarską metodą pan Michalkiewicz, po zagajeniu o draniach, którzy zdewastowali pomnik Inki (wzburza czytelników, by przenieść ich oburzenie na mnie – a jak wiadomo, człowiek wzburzony nie myśli racjonalnie i łatwiej nim manipulować) usiłuje mnie postawić w jednym rządku z nimi. Zniekształca powyższą wypowiedź następująco:

Oto na jednym z prawicowych portali internetowych ukazała się właśnie gadzinowa publikacja autora ukrywającego się pod pseudonimem „p.e. 1984”, przedstawiającego się również jako „administrator i współredaktor witryny „Polska Myśl Narodowa””, zatytułowana „Komu jest dziś potrzebna histeria wokół „wyklętych”” – w której ten przedstawiciel „myśli na(sm)rodowej” stawia pytanie, co trwale osiągnęli „żołnierze wyklęci”. Ano nic – poza torturami, śmiercią lub więzieniem, a potem – prześladowaniami, szykanami i marginalizacją.

Za to PPR-owcy, UB-owcy i ich konfidenci osiągnęli wszystko – również bezkarność ich zbrodni – bo trudno te anemiczne, wybiórcze próby wymierzania kar uznać za jakiś akt dziejowej sprawiedliwości.

Doprawdy o to jedynie tu chodzi panie Stanisławie? Czy może o coś więcej – o świadomość narodową określonego, nieromantycznego, nieinsurekcyjnego typu – która jako racjonalna jest dla was śmiertelnie groźna, bo nie ma jak nią manipulować, bo pyta – co za tą ofiarę ma naród polski, pyta – kto winien daremnego rozlewu krwi, pyta, jak mamy myśleć, by w przyszłości nie popełniać błędów? O to, kto formuje tą świadomość tak a nie inaczej od ładnych paru lat – i po co mu to jest? Dlaczego po stronie narodowo-patriotycznej ma być nieracjonalnie, a po stronie rządowej, antynarodowo-lewackiej albo antynarodowo-libertariańskiej – racjonalnie? Komu tak bardzo zależy na tym, żeby trzeźwy Polak uciekał na dźwięk słowa patriotyzm, kojarząc go z nonsensownym rozlewem krwi i głupotą polityczną?

Atak pana Michalkiewicza uważam za dowód na to, że układanie w głowach ruchowi narodowemu przeze mnie i parę innych osób zostało uznane za na tyle groźne, że już nie przy użyciu pionków pokroju Marka Stefana Szmidta, czy zaczepek Korwina Mikke się ze mną walczy, ale za pomocą otwartego ostrzału ze strony samego Stanisława Michalkiewicza. Hasbara wyje z wściekłości.

Panu Michalkiewiczowi mogę odpowiedzieć, że jego działalność dezinformująco-ogłupiająca jest dobrze znana i rozszyfrowana. Michalkiewicz bierze rewanż za to, że został zdemaskowany – i za to, że od dawna rozpowszechniam prawdę o nim:

S. Michalkiewicz: obrzydzanie realizmu politycznego
Jak dyżurni pseudopatrioci szczują na narodowców. Ślepa uliczka hagiografii Powstania Warszawskiego.
Stanisław Michalkiewicz- niebezpieczny kłamca, manipulator i oszczerca
Stanisław Michalkiewicz – zatrute pióro do ogłupiania Polaków

 

Komentowanie zamknięte.