Najnowsze

Opublikowano Styczeń 22, 2016 Przez NS W Polska

Kto neguje Holocaust?

Prowadzona od kilkudziesięciu lat na całym świecie kampania przerzucania odpowiedzialności za zagładę Żydów z Niemiec na Polskę przekracza kolejne czerwone linie.

6 stycznia 2016 roku francuska telewizja I-Télé (należąca do grupy Canal+) wyemitowała program „Le Grand Décryptage”, poświęcony zamachom terrorystycznym w Paryżu z 13 listopada 2015 roku. Wystąpił w nim m.in. Joël Mergui – prezydent Centralnego Konsystorza Izraelskiego we Francji (Consistoire central israélite – CCI). Jest to organizacja założona w 1808 roku z inicjatywy Napoleona I, reprezentująca wyznawców judaizmu przed francuskimi władzami państwowymi. W dyskusji z prowadzącym program dziennikarzem Olivierem Galzi, oprócz prezydenta Centralnego Konsystorza Izraelskiego, uczestniczyli też rzecznik Episkopatu Francji, ks. Olivier Ribadeau Dumas oraz wiceprzewodniczący Francuskiej Rady Kultu Muzułmańskiego, Chems-Eddine Hafiz. Na postawioną przez prowadzącego program kwestię, czy za zamachy paryskie można winić religię, Joël Mergui odpowiedział, że „Żydzi nigdy nikogo nie skrzywdzili w imię Boga i wiary. To nas mordowano”. Dalej wypowiedział się następująco:

„Teraz chciałbym (…) przypomnieć, że Żydzi przeszli przez historię doznając rożnego rodzaju nienawiści, rożnego rodzaju masakr. I że w imię judaizmu wspólnota żydowska nigdy nie powstała ani żeby zniszczyć Hiszpanię, która ich wypędziła, ani Polskę, która ich zagazowała” [1].

Powyższe słowa nie spotkały się z żadną polemiczną reakcją ani ze strony księdza Dumas, ani ze strony pana Hafiza, ani ze strony prowadzącego program red. Galzi. Można z tego domniemywać, że albo we Francji jest już dla wszystkich oczywiste, iż to Polska zagazowała Żydów, albo jest tam oczywiste, że z tym co mówi Żyd się nie polemizuje, cokolwiek by powiedział. Podstawowy kanon ideologii tzw. poprawności politycznej (zwanej też ideologią społeczeństwa otwartego) głosi bowiem, że o Żydach mówi się tylko i wyłącznie dobrze albo wcale.

Należy raczej wątpić w to, że Joël Mergui jest jakimś totalnym ignorantem, niewykształconym i wyjątkowo tępym osobnikiem. Z informacji powszechnie dostępnych na jego temat wynika, że zdobył on solidne wykształcenie. Urodzony w 1958 roku w Maroku, ukończył medycynę na Université de Paris V i przez wiele lat prowadził praktykę lekarską. Głównym polem jego aktywności stała się jednak działalność polityczna w kręgu diaspory żydowskiej. Zanim został prezydentem CCI Mergui był prezydentem Konsystorza Paryskiego – największej gminy żydowskiej we Francji. W 2006 roku został odznaczony orderem Legii Honorowej. Był doradcą prezydentów Sarkozy’ego i Hollande’a do spraw socjalnych i opieki zdrowotnej. Po zamachu terrorystycznym na supermarket żywności koszernej w Paryżu 9 stycznia 2015 roku Mergui współorganizował ceremonię w paryskiej Wielkiej Synagodze. Wzięli w niej udział m.in. premier Izraela Benjamin Netanjahu, sekretarz stanu USA John Kerry i czołowi politycy francuscy.

Jest to zatem nie tylko czołowa postać społeczności żydowskiej we Francji, ale także jedna z ważniejszych postaci francuskiego życia politycznego. Należy wykluczyć, że prezydent CCI nie zna historii i nie wie co mówi. Można też przypuszczać, że z tą historią zapoznał się na miejscu, odwiedzając były obóz Auschwitz i inne miejsca martyrologii żydowskiej na ziemiach polskich. Wizyta w tych miejscach jest obowiązkowym elementem edukacji szkolnej każdego ucznia w Izraelu. Wielu Żydów traktuje podróż do miejsc zagłady tak jak muzułmanie pielgrzymkę do Mekki, więc co dopiero mówić o liderze diaspory żydowskiej największego państwa Europy Zachodniej.

Trzeba zatem z całą pewnością przyjąć, iż Joël Mergui powiedział, że Polska zagazowała Żydów z pełną świadomością tego co mówi i powiedział to celowo.

Jego wypowiedź – haniebna i porażająca, co należy podkreślić – jest kolejną odsłoną obsesyjnej kampanii nienawiści, jaką wpływowe koła żydowskie prowadzą wobec Polski od mniej więcej czterdziestu lat. Są podzielone zdania na temat tego, co jest przyczyną tej kampanii nienawiści. Jedni wskazują na żydowskie roszczenia majątkowe i słynną wypowiedź z 1996 roku ówczesnego sekretarza generalnego Światowego Kongresu Żydów Israela Singera, której następstwem była tzw. pedagogika wstydu wobec Polski, zapoczątkowana przez Jana T. Grossa. Inni wskazują na tajne porozumienia niemiecko-izraelskie z lat 50. XX wieku, w świetle których w zamian za ogromne odszkodowania wypłacone przez RFN Izraelowi i indywidualnym Żydom-ofiarom hitleryzmu strona żydowska miała się zobowiązać, że nie będzie mówić o niemieckich obozach koncentracyjnych i niemieckiej winie za zagładę Żydów. Dlatego najpierw pojawiły się nazistowskie, a potem „polskie” obozy koncentracyjne. Polsce przeznaczono rolę winowajcy zastępczego.

Bez względu na to jakie rzeczywiste motywy legły u podłoża wypowiedzi Joëla Mergui, były to motywy wynikające z brudnej polityki. Muszę w związku z tym zwrócić uwagę na dwie sprawy.

Po pierwsze, wypowiedź prezydenta CCI poszła znacznie dalej niż dotychczasowe enuncjacje o „polskich” obozach koncentracyjnych, pojawiające się regularnie w zachodnich mediach oraz pedagogika wstydu, uprawiana m.in. przez Alinę Całą, Barbarę Engelking-Boni, Jana Grabowskiego, Jana T. Grossa, Pawła Śpiewaka i Andrzeja Żbikowskiego, której zwieńczeniem stało się odkrycie – sygnowane autorytetem dyrektora Żydowskiego Instytutu Historycznego, Pawła Śpiewaka – że Polacy podczas drugiej wojny światowej zamordowali jakoby od 120 do 200 tys. Żydów. U Joëla Mergui nie ma już mowy o jakichś polskich sąsiadach palących Żydów w stodole w jakimś miasteczku (Gross), czy o polskim udziale w Judenjagd – niemieckim polowaniu na Żydów (Grabowski). Jest mowa o Polsce, jako państwie, które podczas drugiej wojny światowej dopuściło się ludobójstwa na Żydach, mordując ich w komorach gazowych. Stanowi to przesunięcie na jeszcze wyższy stopień antypolskiej kampanii, którą jej inicjatorzy i organizatorzy podnieśli z poziomu pedagogiki wstydu na poziom totalnej dyskredytacji. Zapowiedzią takiego postawienia sprawy był już niemiecki serial „Unsere Mütter, unsere Väter”. Czerwoną linię przekroczył jednak dopiero prezydent CCI. Być może uczynił to tylko w celu sprawdzenia stopnia polskiej reakcji, ale nie ulega wątpliwości, że za nim prędzej czy później pójdą następni.

Po drugie, wypowiedź Joëla Mergui jest nie tylko napluciem na Polskę i Polaków, ale także brutalną profanacją pamięci Żydów zamordowanych przez Niemcy hitlerowskie podczas drugiej wojny światowej. Wbrew pozorom największą szkodę pamięci ich męczeństwa wcale nie wyrządzają tzw. negacjoniści (m.in. John Bennet, Robert Faurisson, David Irving, Walter Lüftl, Germar Rudolf, Jerzy Ulicki-Rek, Udo Walendy i Ernst Zündel), ale właśnie ci, którzy sugerują polską odpowiedzialność za Holocaust. Dotychczas sugerowano to sformułowaniem „polskie” obozy koncentracyjne. Teraz pan Joël Mergui zasugerował to wprost. Uprawia on tym samym najbardziej bezczelną i groźną formę kłamstwa oświęcimskiego. Dlaczego najbardziej bezczelną i groźną?

Dlatego, że wyżej wymienionym negacjonistom chodzi nie tylko o oczyszczenie z winy Niemiec i Niemców, ale o rehabilitację nazizmu. W tym celu zadają sobie bardzo wiele trudu, by udowodnić, że np. nie było komór gazowych albo nie można było w nich zamordować tylu ludzi itp. Pan Mergui takiego trudu sobie nie zadaje, ale rehabilituje nazizm swoim autorytetem przywódcy społeczności żydowskiej we Francji. Ma to wymowę o wiele poważniejszą niż najbardziej spektakularne enuncjacje Faurissona, Irvinga czy Zündela. Zwłaszcza, że w przeciwieństwie do nich nie będzie go ścigał wymiar sprawiedliwości, ponieważ zgodnie z ideologią poprawności politycznej Żydzi nie podlegają krytyce.

Pamięć o żydowskich ofiarach Auschwitz, Bełżca, Chełmna nad Nerem, Majdanka, Sobiboru i Treblinki – pieczołowicie pielęgnowana przez państwo polskie za pieniądze polskiego podatnika – jest najbardziej profanowana przez takich osobników jak pan Mergui, dla których te ofiary służą tylko i wyłącznie do robienia brudnej polityki i zarabiania kolejnych miliardów dolarów z odszkodowań i restytucji mienia żydowskiego.

Prowadzona od kilkudziesięciu lat na całym świecie kampania przerzucania odpowiedzialności za zagładę Żydów z Niemiec na Polskę przekracza kolejne czerwone linie. Najpierw była nowela Leona Urisa „Exodus” (1958) i jego powieść „Miła 18” (1961), ukazujące Polaków jako bezwzględnych prześladowców Żydów, sztuka Arthura Millera „Incydent w Vichy” (1964), gdzie po raz pierwszy była mowa o „polskich obozach śmierci” oraz powieść Williama Styrona „Wybór Zofii” (1979), przedstawiająca Polaka-profesora Uniwersytetu Jagiellońskiego jako twórcę planu zagłady Żydów. Następnie był amerykański serial „Holocaust” (1978), gdzie m.in. oddział żołnierzy w polskich mundurach i z orzełkami na rogatywkach dokonuje na polecenie SS egzekucji Żydów w getcie warszawskim. Potem było m.in. paszkwilanckie pisarstwo Henryka Grynberga, Pawła Korca, Jerzego Kosińskiego, Shmula Krakowskiego, Artura Sandauera, Petera Silvermana, Celii Stopnickiej-Heller, Moshe Shonfelda, André Steina i in., film „Shoah” (1985) Claude’a Lanzmanna, nagminne „przejęzyczenia” z „polskimi” obozami koncentracyjnymi niemal na całym świecie (nawet w Czechach) oraz pedagogika wstydu zapoczątkowana przez Jana T. Grossa. Teraz mamy wypowiedź prezydenta CCI o zagazowaniu Żydów przez Polskę. Co będzie następne?

Realnym sposobem na powstrzymanie kampanii antypolonizmu jest wytaczanie przez państwo polskie procesów cywilnych jej inicjatorom i uczestnikom przed sądami krajów ich zamieszkania. Nawet jeżeli takie procesy zostaną przegrane, to dzięki nagłośnieniu sprawy odegrają swoją rolę jako forma obrony. Niestety reakcja na wypowiedź Joëla Mergui – sprowadzająca się tak jak i w poprzednich tego typu wypadkach do wysłania przez ambasadora Andrzeja Byrta listu z protestem do oszczercy – świadczy o tym, że państwo polskie nie jest zdolne do podjęcia takich działań. Podjęcie skuteczniejszych niż listy protestacyjne działań wydaje się jednak konieczne, bo prędzej czy później każą Polakom zapłacić odszkodowania za te komory gazowe.

Bohdan Piętka

a11

Powyższy tekst zawiera tylko i wyłącznie moje prywatne opinie. Nie jest on w jakiejkolwiek mierze stanowiskiem Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau.

1. Cyt. za: www.citizengo.pl, 13.01.2016; Por. też Szef żydowskiej organizacji obraża Polaków we francuskiej telewizji. „Zagazowali Żydów”, www.wpolityce.pl, 14.01.2016.

Za: http://www.konserwatyzm.pl/artykul/13427/kto-neguje-holocaust

Data publikacji: 19.01.2016

Tags : , , , , , ,

Komentowanie zamknięte.