Najnowsze

Opublikowano Grudzień 28, 2014 Przez a303 W Historia

Krwawa Rozalia Ziemliaczka (Załkind)

Władza sowiecka ustanowiona na Krymie po ucieczce sił Wrangla, zaznaczyła swoje panowanie jedną z najstraszliwszych tragedii naszych czasów. W stosunkowo krótkim czasie w najokrutniejszy sposób dokonano rzezi na ogromnej liczbie byłych wojskowych Białej Armii, którzy zaufali nowej władzy i nie porzucili ojczyzny. Okrucieństwo to miało także twarz kobiecą… Czasami Ziemliaczkę pytano jak ona, dziewczyna z burżuazyjnej rodziny, została rewolucjonistką? Kto nakłonił ją, młodą gimnazjalistkę z kręconymi czarnymi włosami i szarymi, ciekawymi oczami do nienawiści w stosunku do członków własnej klasy z której pochodziła?

Żydowski potwór Rozalia Załkind (Ziemliaczka)

Żydowski potwór Rozalia Załkind (Ziemliaczka)

Urodziła się w 1876 roku. Przedsiębiorczy człowiek (żyd-tłum.) Samuel Markowicz Załkind posiadał w Kijowie doskonale dochodową kamienicę a jego sklep galanteryjny był w mieście uważany za jeden z największych i najlepszych. Chciał zapewnić dzieciom jak najlepszą przyszłość a one wyuczyły się na inżynierów i adwokatów. Ale niestety nie pragnęły tego samego co ojciec.

Pomyślność swojego kraju rodzinnego widziały one w rewolucji, nawet w jej ekstremalnych i potwornych formach. Wszystkie dzieci Samuela Załkinda przeszły carskie więzienia. Tak że kupiec pierwszej gildii Załkind był w związku z tym zmuszony wpłacać kaucję to za jednego to za drugiego syna. Ale najbardziej w rodzinie kochana była Roza. Była ona bardzo zdolna, bardzo niecierpliwa, bardzo wnikliwa i nawet bracia przyznawali, że bardzo inteligentna. Rzadko spotykana poważna dziewczyna łapczywie czytała wszystko co jej wpadło w ręce. Ale powieści nie pociągały jej tak jak inne książki. Tołstoj, Turgieniew? Anna Karenina wywołała w niej potencjalne współczucie a Lizę Kalitinę osądziła nawet następująco: „Poszłabyś ty gołąbeczko nie do klasztoru raczej a do rewolucji, tam twoje, z twoją zasadniczością, było miejsce…”.

Z ciekawością czytała prace historyczne, socjologiczne, uważając naukową analizę zjawisk życia za poetyckie emocje. I tak już Roza wyjaśnia robotnikom „Kapitał” Karola Marksa.

W 1894 roku Roza po ukończeniu gimnazjum wstąpiła na uniwersytet w Lyonie na Wydział Medyczny. Szukała czegoś na miarę swoich sił. Znajomy student dał jej do przeczytania broszurę W. Ulianowa „Kim są „przyjaciele ludu”…”. I wkrótce Roza Załkind wstąpiła do kijowskiej organizacji socjal-demokratycznej zostając zawodową rewolucjonistką.

Rok później Ziemliaczkę, taki teraz miała rewolucyjny pseudonim, aresztowano. W sprawozdaniach agentów kijowskiej tajnej policji donoszono, że córka kupca pierwszej gildii Rozalia Załkind czyta robotnikom wykłady na temat ruchu rewolucyjnego, że ona w mieszkaniu akuszerki Sziszińskiej własnoręcznie szyła sztandar w kolorze czerwonym na pierwszomajową demonstrację. Nie udało jej się uniknąć więzienia. Więzienie zastąpiła zsyłka na Syberię. Na zesłaniu Ziemliaczka wyszła za mąż i nabyła jeszcze jedno nazwisko- „Berlin”. Z zesłania uciekła sama, mąż został na Syberii i wkrótce zmarł.

Później i ona sama nie potrafiła określić przyczyny dla której wyszła za mąż, czy to była sympatia do towarzysza walki, czy to była chęć wsparcia słabszego towarzysza? Przez trzy lata pobytu w więzieniu i na zesłaniu, ruch rewolucyjny w Rosji uzyskał nową jakość, natchnieniem, organizatorem i przywódcą był Lenin. Ziemliaczka przyjechała do Jekatierinosławia. Tam próbowała nawiązac kontakty z Kijowem i znowu ściągnęła na siebie uwagę policji. Musiała przenieść się do Połtawy gdzie była nieduża grupa socjal-demokratów pod nadzorem policji, a następnie na polecenie redakcji „Iskry” ruszyła do Odessy. Z Odessy Ziemliaczkę wezwano za granicę do złożenia sprawozdania z postępów w walce gazety „Iskry”. W swoich wspomnieniach Ziemliaczka pisała, że pierwszy raz spotkała się z Leninem (żyd Blank- tłum.) nie w Zurichu i nie w Bernie. W rzeczywistości poznała Lenina w Monachium. Zachowała się jej fotografia z tego okresu. Pociągła twarz, lekko kręcone ale gładko zaczesane włosy, wyraźnie zarysowane brwi, niewielkie inteligentne oczy, prosty nos i to co ją wyróżniało z tłumu innych kobiet, czyli wysokie, męskie czoło i badawczy przenikliwy wzrok. Czas spędzony w więzieniach uczynił ją bezlitosną, czasami wręcz patologicznie. Nowa ksywa partyjna, Demon, jak żadna inna, pasowała do niej. Ziemliaczka wróciła z Monachium do Odessy skąd skierowano ja do Jekatierinosławia. Tam było niebezpiecznie i niepewnie. Obawiając się aresztowania udała się do Genewy. Po powrocie do Rosji w 1905 roku została wprowadzona do kierownictwa Moskiewskiego Komitetu RSDRP. Brała aktywny udział w organizacji rewolucji 1905 roku i w walkach grudniowych w Moskwie. Zdobyła pierwsze doświadczenie w strzelaniu do carskich wojsk co okazało się później bardzo przydatne na Krymie w czasie rozstrzeliwań oficerów armii generała Wrangla. Po zwycięstwie rewolucji kierownictwo partii powierzylo jej bardzo odpowiedzialną pracę. W końcu 1918 roku kiedy sytuacja na froncie południowym bardzo się skomplikowała, skierowano ją do Armii Czerwonej początkowo na stanowisko komisarza brygady a następnie na stanowisko szefa wydziałów politycznych 8 i 13 armii frontu południowego. Były to zdemoralizowane i niezdolne do boju jednostki wojskowe.

Armię trzeba było klecić od nowa, wybierać dowódców i politycznych działaczy, trybiki tej strasznej maszyny, która dzięki takim jak Rozalia, „płomiennym rewolucjonistom” przejechała przez Rosję zostawiając za sobą krwawe pustynie. Dzień pracy Ziemliaczki dochodził nawet do dwudziestu godzin, nie szczędziła siebie i żądała tego samego od innych, nie myśląc przy tym specjalnie o sposobach przymusu, nie powstrzymując się przed środkami najbrutalniejszymi.

Za zasługi w dziele wychowania politycznego i poprawy zdolności bojowej Armii Czerwonej Rozalia Ziemliaczka została odznaczona w 1921 roku Orderem Czerwonego Sztandaru. Była pierwszą kobietą, która otrzymała takie odznaczenie.

Demon wyrwał się na wolność

W 1920 roku opuściła Krym Biała Armia generała Wrangla, ale dziesiątki tysięcy żołnierzy i oficerów odmówiły opuszczenia kraju, tym bardziej, że Frunze w ulotkach obiecywał tym, którzy pozostaną, życie na wolności. Bardzo wielu pozostało. Z rozkazu Lenina na Krym „w celu przywrócenia porządku” skierowano, z praktycznie nieograniczonymi pełnomocnictwami, dwoje „żelaznych bolszewików” fanatycznie oddanych sowieckiej władzy i jednakowo nienawidzących jej wrogów: Rozalię Ziemliaczkę, która została sekretarzem krymskiego Obkomu Partii Bolszewickiej i „węgierskiego” (żyda Kohn’a -tłum.) kominternowca Bela Kuna, wyznaczonego na specjalnego pełnomocnika ds. Krymu. 35-letni Bela Kun , były jeniec wojenny z Armii Austro- Węgierskiej zdążył do tego czasu ogłosić powstanie Węgierskiej Republiki Sowieckiej, która zachłysnęła się krwią, po czym przyjechał „robić rewolucję” w Rosji. Krym przekazano w ręce Beli Kuna i Rozalii Samuiłowny Ziemliaczki. Triumfujący zwycięzcy zaprosili do objęcia stanowiska Przewodniczącego Rewolucyjno-wojskowej Rady Sowieckiej Republiki Krymu Lwa Dawidowicza Trockiego (żyda Leona Bronsteina-tłum.) ale on odpowiedział: „Ja przyjadę na Krym dopiero kiedy na jego terytorium nie będzie ani jednego Białogwardzisty”. Przywódcy czerwonego Krymu odebrali to nie jako wskazówkę ale jako rozkaz i impuls do działania. Bela Kun i Ziemliaczka wpadli na pomysł żeby nie tylko wymordować jeńców ale także tych pozostających jeszcze na wolności. Wydano zarządzenie, że wszyscy byli wojskowi Armii Imperium Rosyjskiego i Białej Armii muszą koniecznie zarejestrować się z podaniem nazwiska, stopnia wojskowego i adresu.

Dzieło rąk żydobolszewickiej władzy na Krymie

Dzieło rąk żydobolszewickiej władzy na Krymie

Za unikanie rejestracji przewidziano karę rozstrzelania. Nie ogłoszono tylko, że wszyscy zarejestrowani będą także wymordowani. Przy pomocy tej prawdziwie diabelskiej pułapki schwytano jeszcze kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Aresztowano ich w ich domach nocami, pojedynczo, wyprowadzano w odludne miejsca i bez sądu rozstrzeliwano według sporządzonych wcześniej list.

Rozpoczęło się obłędne, krwawe zabijanie wszystkich, którzy złożyli broń i pozostali na ziemi ojczystej. Obecnie podaje się różne liczby. Siedem, trzydzieści a nawet siedemdziesiąt tysięcy.

Ale nawet jeśli tylko siedem tysięcy, to rozstrzelanie tych siedmiu tysięcy jest także ogromną robotą. I tutaj objawiło się patologiczne okrucieństwo latami wrzące pod przykryciem w osobie Rozalii Załkind. Demon wyrwał się na swobodę.

Żydo-czekiści przenoszą kobiece trupy swoich ofiar

Żydo-czekiści przenoszą kobiece trupy swoich ofiar

Żydówka Ziemliaczka-Załkind jasno oświadczyła: „Szkoda na nich tracić naboje, trzeba topić ich w morzu.”. Najlepszą charakterystykę Rozalii Załkind przedstawił później A. I. Sołżenicyn, nazywając ją „Furią czerwonego terroru”. Ludobójstwo przyjmowało koszmarne formy, skazanych ładowano na barki, wypływano na pełne morze i tam wyrzucano za burtę skazanych z uwiązanymi do nóg kamieniami. Długo jeszcze przez czystą toń morza widać było stojące na dnie ciała topielców, całe ich rzędy i szeregi. Mówiło się, że znużona „papierkową” pracą Rozalia lubiła „popracować” przy karabinie maszynowym. Naoczni świadkowie wspominali:„Obrzeża miasta Symferopola były przepełnione smrodem rozkładających się ciał rozstrzelanych ludzi, których nie przysypywano nawet ziemią. Doły za Woroncowskimi Ogrodami i cieplarnie w majątku Krymtajewa były zapełnione trupami rozstrzelanych, cienko przysypanych ziemią a czerwoni kadeci szkoły kawaleryjskiej (przyszli czerwoni dowódcy) jeździli półtora wiorsty od swoich koszar (na te pola śmierci- tłum.), żeby wybijać kamieniami złote zęby z ust pomordowanych, przy czym te wyprawy zawsze kończyły się wielkim łupem”. Podczas pierwszej zimy rozstrzelano 96 tysięcy ludzi z 800 tysięcy ludności Krymu. Ubojo-masakra trwała miesiącami. 28-go listopada gazeta „Wiadomości Tymczasowego Sewastopolskiego Komitetu Rewolucyjnego” opublikowała pierwszy spis rozstrzelanych- 1634 ludzi, 30-go listopada drugi spis- 1202 ludzi. Przez tydzień tylko w Sewastopolu Bela Kun rozstrzelał ponad 8000 ludzi a takie masakry odbywały się na całym Krymie, kulomioty pracowały dzień i noc. Rozalia Ziemliaczka tak gospodarowała na Krymie, że Morze Czarne poczerwieniało od krwi. Gwoli sprawiedliwości trzeba zauważyć, że Ziemliaczka nie była jedyną „Furią czerwonego terroru”. Znawca kobiecej duszy Mirabeau powiedział swego czasu z okazji rewolucji w Paryżu, że „jeśli kobiety nie wezmą udziału w sprawie, to z tego nic nie wyjdzie”. W Rosji kobiety wdały się w sprawę na poważnie. Ziemliaczka na Krymie. Konkordia Gromowa w Jekatierinosławiu. „Towaszyszka Roza” w Kijowie. Jewgienija Bosz (Bosch?-tłum.) w Penzie. Jakowliewa i Jeliena Stasowa w Petersburgu. Była felczerka Riebieka Miejziel-Płastinina (Rebeka Meisel- tłum.) w Archangielsku. Nadieżda Ostrowskaja w Sewastopolu. Ta szczuplutka nauczycielka z nędzną twarzą, pisząca o sobie, że „jej dusza zżyma się jak mimoza od jakiegokolwiek gwałtownego dotknięcia”, była główną osobistością Czeka w Sewastopolu, kiedy rozstrzeliwano i topiono w Morzu Czarnym oficerów, przywiązując ich do różnych obciążników.

Straszliwa rzeź oficerów pod dowództwem Ziemliaczki spowodowałaby drżenie u bardzo wielu.

Także bez sądu i dochodzenia rozstrzeliwano kobiety, dzieci i starców. Masowe mordy zyskały tak szeroki rezonans, że WCIK (Wszechrosyjski Centralny Komitet Wykonawczy) utworzył specjalną komisję dochodzeniową. I wtedy wszyscy „szczególnie wyróżniający się” komendanci miast okazali na swoje usprawiedliwienie telegramy Beli Kuna i Rozalii Ziemliaczki podżegające do masowych egzekucji i sprawozdania dotyczące ilości niewinnie pomordowanych. Koniec końców tę całkowicie nie „rozkoszną” parę trzeba było zabrać z Krymu.

Nie tknął jej nawet Beria

W latach 1921-1924 Rozalia Samuiłowna była sekretarzem Zamoskiewskiego Komitetu Rejonowego Partii w Moskwie, następnie członkiem Południowo-Wschodniego Biura KC RKP(b).

W 1925 roku wysłano ją do pracy w guberni permskiej a następnie w 1933 roku mianowano ją członkiem kolegium Komitetu Ludowego Robotniczo-Chłopskiej Inspekcji ZSRR.

Na tym stanowisku do jej obowiązków należała kontrola pracy organów państwowych, w tym prokuratury, armii i floty. W czasie masowych represji w 1937 roku Ziemliaczka była zastępcą Przewodniczącego Komisji Kontroli Sowieckiej a następnie Przewodniczącą tejże Komisji.

„Wielka Czystka” w Partii doprowadziła do tego, że w maju 1939 roku wyznaczono ją zastępcą Przewodniczącego Rady Komisarzy Ludowych ZSRR. Jednakże z biegiem czasu Rozalia stopniowo pełniła drugorzędną rolę. W 1943 roku przesunięto ją z tego stanowiska i skierowano do tej pracy, która najlepiej jej wychodziła. Rozalia została zastępcą Przewodniczącego Komisji Kontroli Partyjnej przy KC WKP(b). Ciekawe, że kiedy w 1939 roku pogrom dotknął i Komisję Kontroli Sowieckiej przy Radzie Komisarzy Ludowych ZSRR to Przewodniczącej tej Komisji Rozalii Ziemliaczki Beria nie tknął. Widocznie Stalin był usatysfakcjonowany jej entuzjazmem do walki z „wrogami ludu”. Całe życie ubóstwiała ona Lenina i nawet napisała niezwykle tendencyjne „Wspomnienia o W. I. Leninie”. Zawsze i w stosunku do wszystkich była oschła i zamknięta i, można powiedzieć, całkiem pozbawiona życia osobistego. Wielu uważało ją za obojętną, a większość bała się jej i nienawidziła. Jeden z weteranów Partii, „ostatni mohikanin” przedrewolucyjnej RS DPR opowiadając o bolszewiczce Rozalii Ziemliaczce, przez długie lata kierującej organami partyjnej i sowieckiej kontroli, tak ocenił jedną z jej cech: „Kogo pokocha, dla tego i ziemlaczka (rodaczka-tłum.), kogo nie polubi dla tego ból.”.

Ziemliaczka zmarła w 1947 roku. Jej prochy, jak wielu innych oprawców narodu rosyjskiego, pogrzebane są pod murem kremlowskim.

Siergiej CZIENNYK

Źródło: www.anvictory.org/blog/2011/07/04/krovavaya-rozaliya-zemlyachka-zalkind/

Data publikacji : 4.07.2011

Tłum. RX

żydo-czekistowskie zabawy w przerwie po cięzkiej pracy wyzwalania proletariatu

żydo-czekistowskie zabawy w przerwie po cięzkiej pracy wyzwalania proletariatu

Tags : ,

Komentowanie zamknięte.