Najnowsze

Opublikowano Czerwiec 23, 2017 Przez a303 W Świat

Kronika szwedzka nr 24. Jan BekPrzyklejony

„(…)Narody żywią specjalną miłość i szacunek dla geniuszy siły politycznej i na wszelkie z ich strony gwałty odpowiadają: podłe, bo podłe, ale jakie zręczne! Szwindel, ale jak wykonany, jak wspaniale i bezczelnie! Przewidujemy zaprzęgnięcie wszystkich narodów do pracy nad wzniesieniem projektowanego przez nas gmachu kapitalnego. Oto dlaczego musimy przede wszystkim zebrać zapas i zapewnić sobie tę zuchowatą dzielność i moc ducha, która wcielona w działaczy naszych, złamie wszystkie przeszkody na drodze naszej.(…)”  ( „Protokół X”  „Protokoły Mędrców Syjonu”)

Jan Bek

Nowo przybyli do Skandynawii ”azylanci” sieją powszechny strach. Poniższej zdjęcie przedstawia spokojne jeszcze przed 8 laty duńskie miasteczko Soendeborg. Miasteczko jak z bajki. Zimową porą. Tylko jakoś ludzi brak.

a

Ale to już przeszłość: gdy na sąsiedniej ulicy otworzono „centrum uchodźcze”, ulice poczęły się wyludniać  z tubylców. Stały się niebezpieczne dla ludzi starszych, młodszych, tubylczych dzieci, przechodzących kobiet. Bramy tych domów zamieniły się w cuchnące moczem szalety. Z biegiem czasu tak się jakoś stało, że przechodnie, by dokonać zakupów żywności, zamawiają taksówki.

Co, mówiąc prawdę, zmienia dla kobiet  sytuację niewiele bowiem ich kierowcami są …muzułmanie. Ale dla policji i „służb”, mających „kontrolujących sytuację” więcej, gdyż-gdy nie było mordu- schwytanie przestępcy jest łatwiejsze.

Ale nachodźcy się specjalnie nie kryją: są muzułmanami, są lepsi od tubylców- bronili by się, gdyby mogli.  Ale nie mogą, bo Allah napełnił ich serca, trwogą.

W tym niegdyś sennym, spokojnym miasteczku i na tej ulicy doszło ostatnio do kolejnej napaści na kobietę. Tym razem na 17-letnią dziewczynę. Niewątpliwie  są wśród kobiet i takie, które chcą być zgwałcone – niektóre przedstawicielki płci pięknej nawet o tym marzą. Ale są to kobiety zboczone i najczęściej chore  psychicznie – nie mogą więc stanowić wzorca dla olbrzymiej większości pozostałych, dla których gwałt jest niezwykle traumatycznym przeżyciem, rzutującym na całe dalsze życie. Taki sam pogląd na gwałt mają także mężczyźni.

Jako ciężkie przestępstwo, porównywane tylko z morderstwem, gwałt na kobiecie jest traktowany niezwykle surowo w normalnych krajach. W USA można zań trafić nawet na  krzesło elektryczne lub komory gazowej. Ale zawsze na długoletnie, ciężkie więzienie.

W nienormalnych państwach muzułmańskich gwałt jest karany o wiele łagodniej, a gwałt na „niewiernej” Europejce jest nawet….dozwolony.

„Niewierna” choć przypomina człowieka, nie jest nim, a jeśli nie jest, to nie ma także przypadku gwałtu: czy ktoś spółkowanie z kozą uważa za „gwałt na kozie”? Przecież to śmieszne.

Zilustruje to krótka historyjka: pewien  Norweg postanowił z żoną spełnić marzenia. Byli ludźmi majętnymi i mogli sobie pozwolić na długi urlop. Kupili jacht, żona zabrała ze sobą biżuterię i wpuścili się w długi rejs. Na Morzu Śródziemnym zatrzymali się w porcie Algier i zacumowali jacht w przystani jachtowej. Pewnej nocy obudził ich w kabinie jakiś trzask, jacyś zamaskowani ludzie grozili im bronią, świecili latarkami w oczy i domagali się pieniędzy. Wrzeszczeli rozgniewani coś po arabsku.

Podróżni mieli mało pieniędzy więc napastnicy spytali o złoto. Mąż, widząc, że przystawiają żonie nóż do gardła, wskazał skrytkę, w której była spora szkatułka z biżuterią żony. Arabowie byli zadowoleni ale na koniec postanowili sobie pobaraszkować z kobietą. Ściągnęli jej majtki, przystawili nóż do gardła. Wtedy mąż namacał pod poduszką odbezpieczony pistolet i nie celując, pociągnął za spust. Gruchnęło i napastnicy uciekli. Policja, spisywanie zawartości szkatuły, wizyta na komisariacie policji. Normalka.

Po paru dniach zostali wezwani na policję i jej szef z dumą zaprezentował odzyskaną szkatułkę. Ucieszyli się ale po jej otwarciu zobaczyli tylko parę pierścionków- reszta zniknęła. Nie rozumieli dlaczego tylko tyle ale podpisali protokół „odzyskania” biżuterii. Przypadkowo poznany zakonnik objaśnił im, że sprawcy zostali schwytani jeszcze tej samej nocy nad ranem z całym łupem tyle, że zawartość szkatuły została podzielona wg. prawa obyczajowego: szef dostał najwięcej, odpowiedni mniejsze części konstable, a resztę dostali właściciele.

Na procesie sąd skazał przestępców na…grzywnę…za rabunek, uwalniając ich całkowicie od zarzutu usiłowania popełnienia gwałtuco cała sala widzów powitała oklaskami na stojąco, wołając aprobująco, że  „ofiary były przecież … niewiernymi”.

Widzimy więc, że rozsądzenie gwałtu jest niełatwą sprawą, a zadania wcale nie ułatwia fakt, że mamy do czynienia z kobietami – istotami niższej kategorii.

Omawia to znakomity islamski „karnista”, autor wielu dzieł o prawie islamskim – prof.  Abd al-Wahhāb al-Turayrī   (http://islam.se/kvinnosyn/fyra-vittnen-till-en-valdtakt) w art. zatytułowanym „Kara za gwałt”( „Straffet för våldtäkt”).

Oczywiście uczony profesor arabski pisze w prasie „niewiernych” – dlatego podkreśla bezzasadność  prawa szariji, mówiącego, że aby skazać kogoś za gwałt na kobiecie jest konieczne, jednogłośne potwierdzenie faktu przez czterech męskich świadków, co z miejsca uniemożliwia jakiekolwiek skazanie. Trudno sobie bowiem wyobrazić, że ktoś gwałci przy czterech świadkach-w przypadku świadków kobiet ich liczba winna wynosić osiem. No, może w jakim haremie by to się udało ale tam wymierzanie sprawiedliwości  szybko brała w swoje ręce zbrojna straż -. ciach, ciach i po krzyku.

W normalnej sytuacji gdy świadków jest tylko trzech, czy nie daj Allah tylko dwóch,  sprawca wywija się …”nawiązką”- w Sudanie, Czadzie czy Maroku wynosi ona równowartość…kozy. Ale w Tunisie i Egipcie rodzina zgwałconej  kobiety może żądać jako „zadośćuczynienia” nawet wielbłąda. Sprawiedliwie. Taka kultura.

Tak więc prawo szariji ze „świadkami”  „poddaje profesor w wątpliwość”  i dopuszcza także „inne dowody – np. DNA ”.  Jeśli brak tych czterech świadków, to ”sąd” i tak może skazać winnego wg swojego „poczucia sprawiedliwości” lub paragrafów w „prawie państwowym”. Ale to „zależy od sędziego i jego sumienia”: prawo państwowe prawem państwowym, a prawo szariji, jako prawo boskie, powoduje, że  np. w Pakistanie, Somalii, Sudanie, Saudarabii,  Jemenie czy Eurabii, mordercy własnych matek i sióstr zostają uwolnieni od kary, chociaż prawo rządowe przewiduje nawet karę śmierci za zabójstwo. Ale za zabójstwo w celach rabunkowych.

Bowiem jeśli morderca działał w „obronie honoru”, łącząc to z prawami szariji, sprawa wygląda zupełnie inaczej..: wtedy taki człowiek jest niewinny, gdyż… to jego matka popełniła wykroczenie przeciw „prawu Allaha” np. wtedy, gdy nie pytając syna o pozwolenie umówiła się na spotkanie z mężczyzną, który się jej podobał. Ponieważ syn już w wieku 9 lat jest dorosłym mężczyzną, to jego własna matka musi go spytać…. o pozwolenie czy może…wyjść sama na ulicę…Nie spyta, czy on nie pozwoli, to jej życie jest mało warte.

Na zakończenie swoich „głębokich” przemyśleń w artykule pisanym pod kątem logiki „niewiernych”, uczony  islamista konkluduje, że „sądy na Zachodzie i w innych częściach świata” też  kierują się albo ” etyką, albo paragrafami” szczególnie wtedy, gdy”brak dowodów. Ale Bóg wie najlepiej”.

A ponieważ prawo szariji jest w całości wywiedzione z „Koranu”, który jest „słowem Allaha”, to jest zupełnie jasne, że to prawo ma pierwszeństwo przed innymi przepisami prawnymi.

Nad kodyfikacją nowego prawa dla Eurabii, scalającego wszystko co najlepsze z prawa szariji i umysłowych wygibasów chazarskiego prawa dla ”niewiernych”,  pracuje się już w muzułmańskiej  „Europie” od dłuższego czasu.

Dziewczyna, o  której piszemy, zaliczała się do grupy normalnych mieszkanek Soendeborga, nie dostrzegających  w gwałcie (jakieś fundamentalistki?) żadnych pozytywnych rzeczy. Ale popełniła rzecz okropną: postanowiła się bronić za pomocą pieprzowego sprayu. Sprawcę, wyznawcę Allaha, policja zatrzymała ale będzie odpowiadał „z wolnej stopy”. Natomiast 17-latkę oskarżono o „nielegalne użycie broni”. Nie miała prawa do jego nie tylko użycia ale i posiadania.

Tak mówią suche przepisy duńskiego  prawa karnego (zakaz obrony przed islamskimi gwałcicielami? Red. W-P),  a demoliberalna „etyka sędziowska”, narzucana gwałtem pałą masońskiej „poprawności politycznej nie przyzwala na  posiadanie „broni” – pieprzowego sprayu.

Ergo: dziewczyna powinna przyzwolić na gwałt.

a

Siedemnastolatka szła wieczorem przez park  do domu kiedy nagle została napadnięta przez rzecz jasna nienazwanego z imienia i nazwiska „chłopca”- 22-letniego mężczyznę o długiej, kruczoczarnej brodzie. Nie znał duńskiego i mówił po angielsku. Powalił ją na ziemię jednym ciosem i zaczął rozpinać jej spodnie kiedy ta, w ostatniej chwili, namacała w kieszeni kurtki spray. Nacisnęła, kierując strumień w twarz przestępcy. Brodaty odskoczył, słaniał się na nogach, zbiegli się ludzie, przytrzymali bandytę,  ktoś przywołał policję.

Dziewczynę i napastnika zabrano na komisariat po czym ich zwolniono z tym, że dziewczynie zarzucono to nieszczęsne „użycie broni”. Wyjaśnił to zasadnie w „Telewizji Sud”( „TV Południe” ) Knut Kirsten – szef lokalnej policji.

Przy okazji wyszło na jaw- pisała o tym duńska „CPH-Posten” – że to ciche do niedawna miasteczko jest już po raz kolejny areną działań grup muzułmańskich- wyznał to właściciel jednego z klubów tanecznych:  „…wielu muzułmanów napastuje kobiety w pubach i lokalach, a  jakiekolwiek porozumiewanie się z nimi jest niemożliwe gdyż znają tylko…arabski lub perski. Dlatego właściciele wpuszczają tylko tych, którzy znają duński, angielski lub niemiecki. Trzeba sobie uczciwie powiedzieć, ci mający poważne problemy z respektowaniem praw płci żeńskiej, są klientami „Centrów Imigranckich”. Kto by przypuszczał, że masońska „tolerancja” i „wielokulturowość” wiedzie do … segregacji.

A ta jest wg. prawa zabroniona, bo „wszyscy ludzie są równi wobec prawa”.                               

***

Ludzie niepoinformowani przez masmedia „głównego nurtu” myślą, że tak łatwo jest być „imigrantem”, że życie płynie jak w bajce. Jednak rzeczywistość  z jaką musi się  się zmierzyć ”imigrant”  jest twarda i żąda od nachodźcy ekstra wysiłku by „żyć jak człowiek” w państwach „krzyżowców”.

Ta sprawa, którą zaraz przedstawię  nie jest to nowa ale z uwagi, że zdarzenie miało miejsce w Finlandii, kraju, graniczącym ze Szwecją, rzecz jest warta wzmianki.

Warto o niej wspomnieć także dlatego, że mówiąc o tej głupawej 17-latce co to postanowiła „bronić swej czci”, wspomnieliśmy o „przekroczeniu granic obrony koniecznej” co w demoliberalizmie jest najgorszą zbrodnią: „ Trzeba- głoszą namaszczeni politycy Eurabii – pokazać  im, że nie damy się zastraszyć .”  Ergo: lepiej jest pozwolić na…”normalny” gwałt, dać się pobić, pozwolić sobie na zostanie kaleką lub nawet…śmiertelną ofiarą. Byle się nie bronić.

Okaże się, że mimo „islamofobii”  tubylców i, wypływającego z niej  „niezgodnego z prawem” reagowania, ich propaganda trafia do pewnych  demoliberalnych funkcjonariuszy państwa.

Otóż w październiku 28-letni nachodźca z Iraku (za takich przecież giniemy w Azji) najpierw dostał „azyl” w Szwecji ale  był niezadowolony z „warunków azylu”. Ponieważ dostał „cynka” od irackich nachodźców w Finlandii, że „jest w niej lepiej” postanowił się tam niej osiedlić.

Ale, ponieważ  „warunki z „centrum imigranckim” były jednak gorsze niż w Szwecji,  postanowił wrócić do niej z powrotem.

Najpierw przejechał granicę samochodem, dotarł do Umeå i wsiadł więc  do nocnego pociągu relacji Umeå – Sundsvall. „Uchodźca polityczny” poczuł się  z miejsca pewniej:  w końcu był ważną personą, „azylantem” na specjalnych prawach,  walczono o jego wolność, a dziś się o niego zabiega wszelkimi siłami…

Pociąg był pustawy także w przedziale sypialnianym. W pewnym momencie drzwi do sypialnianego coupe , w którym było już  trzech Arabów otworzyły się i weszła Szwedka. W trakcie rozmowy wyszło na jaw, że ci trzej są …”azylantami”. Proszę spojrzeć na mapę Szwecji: „gdzie Rzym, a gdzie Krym”.

Prawo o politycznym azylu mówi wyraźnie, że „azylanta” obowiązuje wystąpienie o jego przyznanie  w pierwszym, wolnym  państwie,  do którego dotarł. W tym przykładzie ci trzej byli Irakijczykami, a więc po drodze mieli Iran, Turcję, Bułgarię, itd. Ale oni  …”szukali azylu w Szwecji”.

Znalazł coupe sypialniane z dwoma Irakijczykami i jakąś Szwedką.  Łakomy kąsek. Irakijczycy mieli wódkę – rozlano, wypito. Leci gadka-szmatka  i młoda kobieta posyła obsługę po kanapki. W końcu normalny odruch: jedzie z „azylantami”. Może są głodni?

Dziwni „azylanci” z Iraku wypili więcej wódki  i atmosfera robiła się coraz bardziej braterska, miła. Zaczęto śpiewać aż w końcu 28-latek zaczął ją obmacywać. Choć kobieta była już podpita i serdecznie nastawiona, miała coś „przeciw”, bo odsunęła się od obmacywacza, przywołała go ostro do porządku i poszła na swoją leżankę..

Kiedy się ocknęła z pijackiego upojenia,  islamista właśnie ją gwałcił, a dwaj kumple wypatrywali swojej kolejki.  Jakimiś cudem udało się jej go z siebie zrzucić i, krzycząc głośno, wypaść na korytarz wagonu. Tak spotkała faceta w mundurze kolejarza.

Szczęśliwie był to kierownik pociągu, który ją  spytał czy chce wezwać policję ale ta o gołębim sercu kobieta nie chciała, bo tym samym „ skazałaby tego  biednego człowieka, szukającego azylu w prawne bagno, a ona mu współczuje bo mógłby zostać odesłany do Iraku(  „”Det är synd om honom för han är flykting”).

Ale drugiej strony, zgadzając się na wezwanie policji wykazała naiwną, tubylczą wiarę w  szwedzki system prawny. Najpewniej go wcale nie znała.

Dała się w końcu przekonać kierownikowi: pociąg stanął, przybyła policja i ”28-latek z Iraku” został aresztowany w Hudiksvall. Potem Irakijczyk został skazany na 4 lata więzienia (w praktyce 2 lata do odsiadki) , 85.000 kr nawiązki na rzecz poszkodowanej  i…. zakaz wjazdu do Szwecji…. na 5 lat!

Ten bardzo łagodny na nasz gust wyrok za jedno z najcięższych przestępstw był w opinii chazarskiej, opiniotwórczej prasy, „znakomitą okazją do zademonstrowania odstraszającej siły szwedzkiego systemu karnego   ale i …„ ciężkim orzechem do zgryzienia bowiem sąd nie mógł stwierdzić gdzie przebiegała granica ryzyka gdyż powrót uchodźcy do ogarniętego płomieniem wojny Iraku byłby bardzo niebezpieczny”.

Dziwne albo i wcale nie, że uzasadnienie wyroku było …kubek w kubek takie samo, jak znaleziony przy nachodźcy  fragment wypowiedzi  szwedzkiego „Urzędu Imigracyjnego” (w tłumaczeniu na arabski), że „ocena  stopnia zagrożenia życia uchodźcy w przypadku jego wydalenia  jest bardzo trudna i lepiej przyznawać im status uchodźcy w takich przypadkach.”

A w ogóle to się okazało, że  nachodźca- gwałciciel  wcale nie był prześladowany za politykę tylko przybył do Szwecji z powodów czysto ekonomicznych. Były więc „mocne podstawy do azylu”.

Tym razem nie udało mu się ale za pięć lat z pewnością znów się pojawi w Szwecji i chyba tym razem poczeka z gwałtem do czasu jego otrzymania.

***

Tutaj warto przypomnieć historię 39-letniego Irańczyka: gwałciciela i …też  par excelance ”azylanta”. Co prawda to stara historia (bo z lat 90-tych XX w.)  ale warto ją przypomnieć by wykazać jak działa szwedzkie prawo i jak jego paragrafy się „zmieniły” do czasów obecnych. Chodzi o Jamesa Kimballa vel  Mehdi Tayeba, vel  Fabiana Foxxa, vel…-posługiwał się wieloma nazwiskami. Wyglądał tak:

1

9 września 1998 r. Mehdi Tayeb został oskarżony o gwałt na 18-letniej dziewczynie. Podczas rewizji mieszkania w  dzień po jego aresztowaniu, policja znalazła notes Mehdiego ze 180-cioma  nazwiskami kobiet i…leki na HIV. Po przesłuchaniu Tayeb…został zwolniony. Jako chory na HIV.  I to był ostatni raz kiedy go widziano – Tayeb „zszedł do podziemia”.

2

Okazało się, że zniknięcie Mehdiego to nie pierwszyzna: już wcześniej, jako James Kimball, ukrywał się przed władzami amerykańskimi bowiem dokumenty identyfikacyjne zostały ukradzione zmarłemu Amerykaninowi. Miał ważkie powody do ukrywania się: pod nazwiskiem Fabiana Foxxa prowadził w USA nielegalny burdel.

Widzimy więc, że  Mehdi naprawdę na poważnie polubił ”branżę kobiecą” – w Szwecji co prawda nie zajmował się nierządem ale chyba ….mścił się na kobietach, zarażając je HIV-em.

Gdyby naprawdę wiedział… że pomimo „zejścia pod ziemię” tak naprawdę  nikt go w Szwecji nie szuka, to pewnie spokojnie by  w niej został. Ale on wolał nie ryzykować, dmuchał na zimne i dlatego wybrał powrót do ojczystego Iranu.

Tym razem skorzystał z paszportu przyjaciela i poprzez Danię, Niemcy i Holandię dotarł najpierw do Konstantynopola,  a później, korzystając z pomocy „szmuglerów” przedostał się do Teheranu.

Ponieważ policja szwedzka wystąpiła do Interpolu o międzynarodowy nakaz zatrzymania, został w Szwecji…”aresztowany” in absentia za pobicia i stosunki płciowe z kobietami  bez odpowiedniego zabezpieczenia… Bagatela: aż 180 kobiet zadawało się z nosicielem śmiertelnego wirusa. Dlatego prasa nazwala go „HIV-owcem” („HIV-mannnen”).

Mehdi Tayeb z nudów czasami nie gwałcił sam i dobierał sobie wspólnika, którego też „przyparło” –”pewnego 33-latka”. Nazwisko, jak to zwykle w Szwecji, zatajono. Ten wspólnik – kiedy Tayeb „zszedł pod ziemię” – został aresztowany, zdał się na „niełaskę krzyżowców” i zaczął sypać za co skazano go „aż”  na 4 lata więzienia  – praktycznie 2 lata za gwałty! Jednakże na jego „plus” można zapisać to, że nie był nosicielem wirusa  HIV-kobiety były bezpieczne.

I wtedy przy okazji wyszło na jaw, że Tayeb nie gardził  mężczyznami. Czego, oczywiście, należało się spodziewać po człowieku islamu.

W końcu powinęła się mu noga i po zarażeniu HIVem ok. 50 irańskich kobiet,  został w 2003 r. aresztowany w Teheranie. Rządzący wtedy Iranem imamowie szybko wydali fatwę i Mehdi został skazany na śmierć.

Ale….Pamiętamy przecież, że mord na kobiecie w cywilizacji islamu można obgadać z jej rodziną, zapłacić  trochę grosza i wyjść na wolność. Kobieta to towar jak wszystko inne: jedyną jej zaletą jest to, że rodzi dzieci. Tylko dlatego się ją toleruje: inaczej  świat zaroiłby się –oczywiście gdyby miłosierny Allah by tak chciał – od centaurów, półkóz, czy innych dziwnych stworzeń….

Takoż się stało i w tym wypadku: dobrzy muzułmanie się dogadali i w trzy lata później, w 2006 r. Tayeb wychodzi za kaucją na wolność,  i jako urodzony konspirator tradycyjnie „schodzi pod ziemię”.

I  teraz najciekawsze: pomimo międzynarodowego zaangażowania policji wielu krajów, a nawet sławetnego „Interpolu”, „udaje się” Mehdiemu pozostać na wolności aż do dziś. Nie wiadomo gdzie przebywa.

Kto wie, czy pomimo zrażenia śmiertelną chorobą prawie 200 kobiet w Szwecji ( i Iranie – ścisłe dane są trzymana w tajemnicy) Tayeb nie przebywa w Szwecji jako „azylant” ?

To bardzo prawdopodobne bowiem w 2015 r. wszystkie zbrodnie  popełnione przez Tayeba w Szwecji …”uległy przedawnieniu”… Tayeb Mehdi jest czysty jak łza.

Może nawet napisze książkę (podobno dostał masę propozycji), nakręci film o swoim życiu i zostanie gwiazdą masmediów ?  Kto śmie twierdzić, że  „zbrodnia nie popłaca”?

Zależy komu i gdzie nie popłaca – w Szwecji bardzo popłaca. Czy teraz rozumiemy w jakim celu zaimportowano gwałciciela zarażonego HIVem do Szwecji i pozwolono mu działać przez tak długi okres czasu? Dlaczego w szkołach szwedzkich prowadzi się kampanię o „alternatywnym seksie” i o wynalezieniu leków przeciw wirusowi HIV, pozwalającemu „długo i godnie żyć”?

Jeśli na przykładzie zbrodniarza irańskiego także rozpatrzymy niemrawe „próby” naszego IPNu  „ekstradycji” zbrodniarza, Stefana Michnika ( de facto z polskiej strony nie było żadnych poważnych prób), to z miejsca zauważymy  zadziwiające paralele: obaj są mordercami, obaj uciekli do Szwecji, a przestępstwa  przez nich popełniane  „uległy przedawnieniu”. Dziś obaj są „czyści” -winne były ofiary, które albo się nie broniły, albo „przekroczyły granice obrony koniecznej”, walcząc z oprawcami….

***

 Gazeta lokalna ze Skåne, „Hallandsposten” ( z dn. 3 kwietnia 2016 r. –    http://www.hallandsposten.se/nyheter/halmstad/badande-misst%C3%A4nks-ha-ofredat-1.308213) zwraca uwagę  obmacywania przez „chłopców”(„pojkar”) dziewcząt na basenach publicznych.

My także zwracamy na to uwagę i konstatujemy, że  narastanie tego seksualnego przestępstwa jest proporcjonalne do wzrastającej  liczby nachodźców. Po prostu: im więcej muzułmanów, tym większa ilość tego rodzaju „lekkich” przestępstw.

Statystyka policyjna jest także ciekawa z innych względów:  na 123 przypadki (tylko w Szwecji płd)  obmacywania młodych ludzi aż 112 tyczyło się dziewczyn, a 11 –chłopców.

Przestępcy, „chłopcy”,  są w różnym wieku: najczęściej od 16-30 lat Głośna sprawą w czerwcu 2016 roku była sprawa dwóch dziesięcioletnich dziewczynek obmacanych w kalmarskim basenie przez „25-latka” z położonego blisko basenu „centrum imigranckiego”. Został on zatrzymany i równie szybko wypuszczony.

Na wieść o tym i braku efektów policji (dziś wiemy, że musi ona słychać odgórnych poleceń rządu) mieszkańcy zorganizowali ochotniczą straż, patrolującą („Aftonbladet” http://www.aftonbladet.se/nyheter/article23167821.ab ) stale basen ale…jej obecność spotkała się z …oporem bardzo niechętnej tej inicjatywie, dyrekcji basenu: „Chętnie widzimy ich jako gości ale nie jako strażników. To nasza rola” („De är välkomna som gäster, men inte som vakter. Det är en roll som tillkommer oss.”) – pogodnie oświadczyła kierowniczka basenu, Susanne Gryfelt .

Czytanie policyjnych raportów –zwłaszcza raportów o przestępstwach seksualnych – jest nużące ale zarazem,  jeżące włosy na głowie: ciągle powtarzają się  słowa „ cudzoziemiec”- „azylant” lub taki, co to już otrzymał „prawa pobytu” i obywatelstwo.

Ich wnioski są następujące: „…napaści seksualne na kobiety szerzą w społeczeństwie poczucie bezsilności i powodują silne obawy przed samotnym wyjściem z domów”….

Ponieważ większość, bo aż 80%  sprawców  nie ma jeszcze szwedzkiego „peselu” („personnummer”),  to w odpowiednich rubrykach policyjnych, oficjalnych „meldunków o popełnieniu przestępstwa”, wpisuje się , że: był (lub była) to ”oczekujący na azyl chłopiec” (lub  „grupa chłopców”).  Zwykle sprawca (y) przestępstwa jest „osobą z cudzoziemskim paszportem”.

Z jednym wyjątkiem: jeśli sprawca jest Europejczykiem bardzo dokładnie podaje się jego narodowość (Niemiec, Anglik, Polak, itp) po to, żeby wszyscy Szwedzi wiedzieli kim są sprawcy.

Ale wśród „równych” są także „równiejsi”: katoliccy Polacy (bo i tacy się niestety zdarzają)  są zawsze wymieniani z podaniem narodowości i z nazwiska lub przynajmniej z imienia: „Bohdan”, „Zdzisław”, „Jerzy”. Ostatnio pojawia się coraz więcej … nazwisk węgierskich….

Ten prymitywny w końcu  socjotechniczny zabieg  ma jedynie na celu  wbicie w głowy tubylców, że nie muzułmanie, a „Europejczycy” są sprawcami przestępstw.

wychodzącej ze skóry by ukryć właściwych sprawców, gros przestępców to muzułmanie. I tego nie da się już ukryć tak łatwo jak dawniej..

***

Szwedzcy muzułmanie jakby pozazdrościli kamratom z Eurabii, działających w dojrzałych państwach  demokratycznych, Anglii, Francji, Niemczech i starają się ze wszelkich sił by nadrobić „stracony czas” – odzyskać prowadzenie i zostać niekwestionowanymi liderami.

Jak podaje ”Fria Tider” (jeden z  może z trzech niezależnych, internetowych portali w Szwecji) z dn. 13 czerwca 2017 r. pociągi stają się równie niebezpieczne jak komunikacja miejska, w której dochodzi regularnie do rabunków,  pobić, a nawet gwałtów. Jako uzasadnienie ataków podaje się „nowy” czynnik, „rasizm” , zarezerwowany do tej pory dla Murzynów, a przede wszystkim Chazarów.

3

Ten na zdjęciu po lewej to „25-latek”, który z okrzykiem „rasiści” zaczął dźgać jednego ze współpasażerów w pociągu, występującego  w obronie konduktorki. Miał „ powód” choć równie dobrze konduktorka z jakichś innych przyczyn mogła mu się nie podobać. Może nie spodobał się mu jakiś detal jej ubrania? Piegi na nosie? ..Albo to, że po prostu wykonuje swoje obowiązki? – wyznawcę Allaha jest niesłychanie łatwo zdenerwować byle czym. O tym oni sami doskonale wiedzą i dlatego żądają okazywania im na każdym kroku „ respektu”.

Ten „John Dow”  miał „powód” – było nim żądanie  konduktorki okazania biletu przez  muzułmańską kobietę w czarnym nikabie:  kiedyś  kontrola biletów była prostą czynnością, a dziś stała się  wymagają odwagi i odporności na wyzwiska lub urągliwą postawę, czynem.

Czarny „nikab” odparł, że „już okazał bilet i nie zamierza go okazywać powtórnie”. Wtedy  „25-latek” „poczuł się dotknięty na honorze” i zaczął działać: wyjąc, że „wokoło siedzą sami rasiści”, wyjął z  doniczki na kwiaty… nóż  i zaczął nim   – jak to oni mają w zwyczaju  – grozić konduktorce , że „poderżnie jej gardło.”

Nóż w doniczce

Nóż w doniczce

Jakiś, siedzący opodal młody współpasażer się zdenerwował, bo nie chciał by jakiś islamista zamordował konduktorkę: rzucił się na „Johna Dow” i  doszło do szamotaniny. Mocując zwalili się na ziemię, a islamiście udało się młodzieńca 4 razy dźgnąć w brzuch i poważnie go zranić.

Ponieważ więcej chętnych do stawiania oporu nie było,  dzielny muzułmanin podsuwał zakrwawiony nóż pod nos temu podróżnemu, i pytał „czy oni także są rasistami”? Ale „rasistów” więcej nie było.

„John Dow” doszedł widać  do takiego wniosku, bo gdy  zaalarmowany maszynista zatrzymał pociąg wyskoczył  i ukrył się w ogrodzie domku, stojącego opodal.  Przybyła policja zatrzymała go bez większych trudności.

Na rozprawie okazało się, że „25-latek” (tak go nazywała policja i prasa aż do procesu) ma jednak inne nazwisko: był to Karim Alaa Hussain z Iraku –  mający na swoim szwedzkim koncie aż  18 różnych przestępstw: od jazdy po pijanemu, pobicia, groźby mordów aż po narkotyki. Piękna karta.

Ale pomimo niej i tego, że ostatni raz został skazany na trzy lata więzienia w 2015 r., Alaa Hussain już po dwóch miesiącach został zwolniony, a w 2016 r. dostał… szwedzkie obywatelstwo.

I teraz już nic mu nie można więcej zrobić: nie można go odesłać do Iraku.

Ale tego, oczywiście, nikt nie zamierza zrobić: „Eurazji” bardzo są  potrzebni, nie lubiący „rasizmu”,  obywatele.

***

Będziemy stale powtarzać, że nachodźcy oznaczają ostatni gwóźdź do wieka trumny każdego państwa – by zlikwidować państwa narodowe w Europie, masoneria  „Wielkiego Wschodu” ich celowo sprowadza do „Europy”.  Szwecja jest krajem-laboratorium, w którym masońską receptę bezwzględnie się testuje na szwedzkim narodzie.

Głęboko skrywanym przez demoliberalne rządy Szwecji jest fakt kompletnej zapaści obrony tego kraju: winnymi za ten stan rzeczy jest oczywiście masoneria, posługująca się muzułmańskim narzędziem. Dziś obrona Szwecji ogranicza się jedynie w zasadzie  do obrony dwóch okręgów: sztokholmskiego na  „Wybrzeżu Wschodnim”(Östkusten”) , do którego wchodzi także iluzoryczna obrona jednej z baz marynarki wojennej w Karlshamn(ie) oraz okręgu göteborskiego na „Wybrzeżu Zachodnim”(„Västkusten”) – reszta kraju stoi otworem dla chętnych.  Na 2016 r. Ministerstwo Obrony zażądało od rządu  dodatkowych 20 mld. kr . By móc skutecznie bronić tych dwóch okręgów wojskowych. Planowano m.in. przeprowadzić modyfikację 500 starych wozów bojowych ( w zasadzie  samobieżnych dział pancernych)  ale za otrzymane 10,2 mld. kr. można unowocześnić jedynie połowę z nich, tj.250.

Wóz bojowy „Stridsvagn 90”

Wóz bojowy „Stridsvagn 90”

„Szwedzka Telewizja- Wiadomosci ” („ SVT Nyheter” – https://www.svt.se/nyheter/ekonomi/migrationen-kostar-mer-an-hela-forsvaret )podała w dn. 13 kwietnia w2016 r. dane, tyczące się wydatków na obronę.

6

Okazuje się – a Szwedzi potrafią  liczyć bardzo dobrze -, że „wydatki na migrację, które powinny wynosić 19,4 mld kr. (ok.10 mld. zł) na wskutek znaczącego wzrostu liczby migrantów, szukających azylu jesienią i zimą”  zmusiły rząd do wyasygnowania „dodatkowych 31 mld kr (ok. 16 mld, zł), co jest największym wydatkiem w historii”. Suma pieniędzy, która normalnie ma pokryć „wydatki wiosenne”2017 r.  , wyliczone jesienią 2016. Musiały  zostały zużyte na pokrycie kosztów utrzymania nachodźców w 2016 r.

Wyniosły one „całe 50,4 mld. kr” (27 mld. zł) – „10 mld kr więcej, niż wynosi koszt utrzymania całego systemy prawniczego i policji razem wziętych i 2 mld. więcej, niż wynosi koszt obrony państwa.”   Tym samy całkowity koszt utrzymania nachodźców wyniósł 71 mld. kr (36 mld. zł).

Na zakończenie dodano skromnie, że „migracja  kosztuje 2x więcej niż wynoszący 26 mld kr całkowity koszt dofinansowania opieki nad dziećmi…”. ( „Utgiften för migrationen i år är dubbelt så mycket som de 26 miljarder barnbidragen kostar…”).

Są to jednak dane rządowe, a więc celowo zaniżone: wg. niezależnych ekonomistów, biorących pod uwagę wszystkie czynniki, nachodźcy  kosztują de facto aż 75 mld. kr (ok. 33 mld. zl) i koszt ten będzie w rósł w następnych latach, gdyż jest to…koszt ruchomy: będzie rósł systematycznie w miarę kolejnych fal „samotnych dzieci”, homoseksualistów, budowy nowych domów (także willi) dla muzułmańskich wielodzietnych rodzin czy wprowadzenia „osobnej opieki lekarskiej dla muzułmanów” ( lekarzami będą tylko kobiety), a w armii osobnych koszar z „pokojami modlitw”,  umywalniami, itd.

Aż  demoliberalne państwo zbankrutuje i stanie się  klasyczną, chazarską odmianą totalitaryzmu czyli państwem do jakiego muzułmanie przywykli w trakcie „rozwoju” swojej „cywilizacji”. 

Jan Bek

Tags :

Komentowanie zamknięte.