Opublikowano Maj 31, 2017 Przez a303 W Świat

Kronika szwedzka nr 21. Jan Bek

„Pocieszam się tylko, że ta stara kurwa Francja odcierpi jeszcze za naszą krzywdę, zawsze nas zdradzała i sprzedawała! (Stefan Kisielewski)”

Jan Bek

Chociaż wydarzenia z nachodźcami tyczą się w tym przypadku  masońskiego „laboratorium”, Szwecji, to jest to dziś problem całej Europy. Najpierw podmalujemy trochę tło. Jest to konieczne z uwagi na niepełne zrozumienie nachodźczego problemu.

Utrwala się w polskim narodzie (identycznie jak w całej Europie) niebezpieczne przekonanie, że nachodźcy, docierający do Europy, są „uchodźcami”, a nie imigrantami ekonomicznymi.

Nazywa się ich celowo „uchodźcami”, pragnąc wywołać u Europejczyków, a zwłaszcza wśród narodów Europy wschodniej, pamiętających II wojnę św., normalne odruchy solidarnościowe: „uciekaliście przed Niemcami i udzielono Wam pomocy, to teraz godzi się abyście  przyjęli uciekinierów-ofiary wojny”.

Nie będę polemizował z tymi skrajnie matołkowatą  i kłamliwą antypolską propagandą ale zauważę, że gros tych osobliwych „uchodźców” pochodzi z krajów, które… nie prowadzą żadnych wojen.

No bo jakie wojny prowadzą np. Somalijczycy, trudniący się zawodowo groźnym piractwem, paraliżującym regularny ruch statków krzyżowców” ? Albo Pakistańczycy ? Albo Irańczycy?  Irakijczycy? Marokańczycy? Tunezyjczycy? Algierczycy? Tadżykowie? Afgańczycy, którzy mogą się wreszcie do woli cieszyć „ustrojem demokratycznym”?  Turcy? Libijczycy, których wyzwolono od totalitarnych rządów Khadaffiego? Albo… Egipcjanie?- czego polskie kołtuny zaślepione nienawiścią do PiSu nie dostrzegają? Nie, nie ci naprawdę prześladowani chrześcijańscy Koptowie ale… gnębiący ich  muzułmanie? O co tak naprawdę chodzi?

Aby rozbić cywilizacyjnie jednorodną  łacińską tożsamość Europejczyków należy, pozbawiając je narodowych elit kierowniczych,  siłą przemieszać ich z ludami obcymi im cywilizacyjnie i religijnie tak, by przeciąć wszelkie więzy kulturowo-religijne. Wtedy, pozbawieni tożsamości i narodowego kierownictwa ludzie, staną się łatwym łupem dla całkowitego zawłaszczenia.

Narzędzie islamskie doskonale się nadaje do realizacji tych planów.

***

Plany „Wielkiego Wschodu” by do końca zlikwidować religię katolicką i tym samym Cywilizację Łacińską  to w końcu nic nowego: idea paneuropejskiego kosmopolityzmu stale istnieje i przewija się w łonie masonerii. Jasno ją wyłożył mało dziś znany austriacki arystokrata – iluminata, Coudenhove-Calergi.

Dziś ta kosmopolityczna idea, nazywająca się „globalizacją”,  zmodyfikowana do obecnych realiów, zmierza do stworzenia jednego europejskiego superpaństwa – do  zjednoczenia narodów całego europejskiego kontynentu, na którym muszą zaniknąć wszelkie granice etniczne, polityczne i gospodarcze.

Istniejące dotychczas państwa pozostałyby jedynie w sferze administracyjnej. Natomiast realnie państwowe kompetencje przeszłyby w ręce nowej europejskiej elity politycznej, w której powinni znaleźć się Chazarzy jako głosiciele uniwersalizmu doskonałego. W latach 20-tych XX w.  Coudenhove – Calergi wyłożył otwarcie w swej książce kogo uważa za elitę Europy:  

„… Żydzi nie są nową szlachtą, ale jej łonem, z którego wychodzi nowa duchowa szlachta Europy; są jej jądrem, dokoła którego grupuje się duchowa szlachta. Tworzy się duchowa, miejska rasa panów…”

Coudenhove – Calergi nie był pierwszym, głoszącym otwarcie  „konieczność zintegrowania Europy” i roli „ nowej duchowej szlachty”: właściwym pra – ideologiem i najważniejszym teoretykiem  „jedności europejskiej” był Francuz – iluminata, Jean Monet. 

Podstawą  myślenia tego francuskiego polityka  i, notabene… szefa firmy produkującego znany na całym świecie koniak) było silne, wyniesione z zakamarków lóż   „Wielkiego Wschodu” przekonanie, że „ ludzi łączą przede wszystkim wspólne korzyści ekonomiczne”.

Cała reszta – tj. światopogląd ukształtowany pod okiem Kościoła Katolickiego w tyglu europejskiej historii – jest nieważna.

Nie były to więc  oryginalne przemyślenia lecz silny wpływ francuskiej,  masońskiej inspiracji „Wielkiego Wschodu”,  podporządkowującej w  jednym, określonym celu moralność Europejczyków: celem było obalenie „Cywilizacji Łacińskiej” i  ze stanu nigredo (stary termin alchemiczny) powtórna – tym razem „alchemiczna” w duchu  zwariowanych okultystów –  „integracja”  Europy; taka, by przede wszystkim wykorzenić jakikolwiek wpływ Kościoła Katolickiego.

Zupełnie oczywistym jest fakt, że tak „zbożny” cel nie mógł się nie odbyć bez Chazarów.

Myśl Moneta i Coudenhove – Calergiego „integracji ekonomicznej”, jako wstępnego warunku  „alchemicznej integracji” i późniejszego powstania jednego „narodu europejskiego”,  podjęli po II w. św. i klęsce jednego  z nich (czołowego okultysty, Hitlera),  „ojcowie założyciele” pierwotnej „unii paneuropejskiej” – „Towarzystwa Węgli i Stali”.

Czynnie organizował ją mason i Chazar, Józef Retinger (maczający swoje palce w morderstwie gen. Sikorskiego i zaprowadzaniu sowietyzmu w „nowej” Polsce) , a wprowadzała w  życie „grupa inicjatywna” złożona  w przeważającej części złożona z masonów niemiecko – francusko – brytyjskich pod  ścisłym nadzorem samego dostojnego pana Anglii – Rothschilda.

Warto tu także przy okazji zwrócić uwagę na dwie rzeczy.

Pierwsza tyczy cię nazewnictwa „grupy inicjatywnej”  – nosi ona nazwę „ojców założycieli unii, a więc takie samo miano jak „ojcowie założyciele USA”.

Drugą sprawą jest to, że przy „pracy „integracyjnej” zarówno europejskich państw jak  i stanów USA,  krzątali się masoni.

W Europie  byli to masoni  ” rytu szkockiego” (a  nawet „chadecy” z Robertem  Schumanem kreowanym dziś   na…”świętego” Kościoła Katolickiego) na czele,  a  całość prac została podporządkowana najbardziej ateistycznemu odłamowi światowej masonerii – francuskiemu ”Wielkiemu Wschodowi”,  iluminatom i ChazaromChurchill, Monet , Gaspari, Sicco Mansholt czy Paul-Henri Spaak byli nie tylko masonami „rytu szkockiego”czy „Wielkiego Wschodu” ale i iluminatami, pracującymi pod Rothschildem.

A w USA wszyscy „ojcowie założyciele” byli iluminatami. To jedyna różnica bo i procesy „zjednoczeniowe” przebiegały tak samo: w Europie były to dwie krwawe wojny „światowe”, a równie krwawa „wojna domowa Północy z Południem”,  w trakcie której wojska postępowej „Północy”  mordowały tysiącami cywilną ludność „Południa”.

W ten sposób marzenie Jeana Moneta i hrabiego Coudenhove by późniejsza „unia europejska”, w której będą wodzić Chazarzy i masoni najrozmaitszego autoramentu,  ta, płynąca w wiecznej ciemności  przestępcza kloaka, „ z której  łona będzie wychodzić nowa duchowa szlachta Europy”, się spełniło.

Nie całkowicie, oczywiście, gdyż przy opracowywaniu daleko wybiegających w przyszłość projektów, łatwo jest o pomyłki.

Przestępcy, nie mając jednak żadnych zahamowań chwycili w końcu za narzędzie islamskie, widząc w  nim doskonały środek do ziszczenia się swojej wizji. Nie bez powodu.

Chazarstwo zawsze doskonale kooperowało ze „swymi najzaciętszymi wrogami”, Arabami: służyło im pieniędzmi, radą, politycznymi zabiegami (intrygami). Tak mówi jego historia.

„Swój swego zawsze zrozumie”: osadnicy izraelscy, walczący rzekomo od pierwszej  aliji o „odzyskanie prastarych ziem dawidowch ”, od początku byli ochraniani przez….Beduinów, którzy byli ich… strażą przyboczną  przeciw…tureckim efendim  –  Palestyna wchodziła wtedy w skład otomańskiego imperium.

Interesujące, że Beduini (rasowo czyściejsi Semici, niż sami Chazarzy) nazywali tych ostatnich „dużymi dziećmi” i czuli się…odpowiedzialni za ich bezpieczeństwo.

Rzecz jasna za pieniądze ale najemnictwo arabskie zostało przez Chazarów docenione: w przeciwieństwie do Palestyńczyków tylko Beduini mają prawo …służyć w armii izraelskiej. Z którego… nader często korzystają.

Jednocześnie inna falanga Chazarów, osiadła w Konstantynopolu,  popierała ze wszelkich sił…Turków : poważne poszlaki wskazują nawet, że za ludobójstwo Ormian ponoszą odpowiedzialność „niewinni i rozmodleni”  Chazarzy.

Jednakże kiedy otworzymy  trzytomowe dzieło prof., Hermana Haertz,a, „Historia Żydów”  okaże się  jaki naprawdę silny wpływ na sprawy polityki europejskiej mieli Chazarzy z Konstantynopola i tym samym – otomańskiej Turcji. To oczywiście się stale przemilcza i pomniejsza bowiem rola Chazarstwa w zniewalaniu i „przekształcaniu” Europy w ich duchu miała na zawsze pozostać tajemnicą.

Analizując np. czasy w. XVII  zauważamy, że  jak w sennym koszmarze na wierzchCloaca Maxima” wypływaFrancja, która w osobie rzekomo katolickiego kard. Richelieu podsycała przez 30 lat tzw. „Wojnę Trzydziestoletnią”, doprowadzając do utrwalenia się protestantyzmu w Europie.

„Pokój Westfalski”, będący pozornie zwycięstwem „obozu katolickiego” (w którym nierzadko znajdowali się także… heretycy) , dowodzonego przez kard. Richelieu, de facto był…zwycięstwem heretyków gdyż  katolicyzm, luteranizm i kalwinizm zyskały po raz pierwszy równy status. 

Mało kto zauważa z powodu {poprawności politycznej”, że także  hugenoci francuscy  zostali zrównani w prawach, stając się miejsca kuźnią przyszłych kadr jakobińskich – już niedługo doprowadzą  do „Wielkiej Rewolucji”,  i będą w osobie wielkiego  Francuza”, Bonapartego, krzewić  na arenie europejskiej „odwieczne prawdy ludzkości: wolność, równość, braterstwo albo śmierć”. Tej ostatniej nie szczędzono Europejczykom: szafowano nią nadzwyczaj chętnie, zwiększając za każdym razem rozmiar terroru. I chociaż przeciw „pokojowi westfalskiemu” zaciekle sprzeciwił się papież Innocenty X, który ogłosił jego nieważność, to nakreślone wtedy granice wpływów religijnych pozostały w zasadzie niezmienione przez trzy stulecia.

Nas jednak interesuje najbardziej  los Polski. Otóż jej  położenie staje się z miesiąca na miesiąc coraz bardziej rozpaczliwe. Rozkaz iluminatów, najwyższych kręgów masonerii „Wielkiego Wschodu” jest przecież  jasny: mimo , nasilających się islamskich ataków terrorystycznych, Europa musi stać się częścią „świata globalnego”-„ojczyzny wszystkich ludzi”. Polska też.

Ten europejski „świat globalny” ma składać się z masy ludzkiej pozbawionej korzeni: religii, kultury narodowej i własnych państw narodowych. Ma stać się gigantycznym, wielonarodowym państwem zarządzanym z utajnionego ośrodka, w którym Bruksela jest tylko widoczną siedzibą dla fikcyjnych, wykonawczych  władz  unijnych.

Dopiero teraz możemy opisać ostatnie wydarzenia ze Szwecji, w których narzędzie islamskie zostało znów użyte. Tym razem przeciw Polsce. Nie jest to żaden przypadek ale odgórnie sterowana akcja.

***

W dobrych, starych czasach, szwedzkie społeczeństwo było protestanckie i prawo było przestrzegane jeszcze w końcu lat 70-tych XX w. Powszechnie  panowała uczciwość: nie zamykało się samochodów, nie mocowało łańcuchem rowerów do słupków, a  zgubiony portfel z pieniędzmi można było w 95% przypadków odebrać na najbliższym komisariacie policji : dyżurny policjant odliczał tylko ustawowe 10% znaleźnego i oddawał  resztę.

Miasta były spokojne i ludzie mogli się w nich poruszać bez obaw o każdej porze dnia i nocy. Pobicia, rabunki, gwałty i morderstwa były w Szwecji wielką rzadkością i wywoływały ogromną sensację.

Muzułmanie byli rzadkością i wzbudzali nawet ostrożną sympatię: ludzie im pomagali, udzielali rad…Islamiści byli spokojni bo było ich mało. Można nawet powiedzieć, że się w pewnym stopniu zintegrowali choć o asymilacji nie było mowy.

Byli spokojni ale nie dlatego, że odczuwali jakąś sympatię do „krzyżowców” czy wdzięczność ale dlatego, że się ich całkiem zwyczajnie bali – było ich za mało. Przytaili się więc, zamiatali kitami, udawali niegroźnych i czekali lepszej sposobności. By „krzyżowcom”…odpłacić: gwałtem, pobiciem lub mordem. Taka „kultura”.

W miarę ich napływu i natychmiastowego spełniania ich żądań przez władze guberni, zaczęła także rosnąć ich bezczelność i pewność siebie podbudowywana piątkowymi kazaniami imamów. Pojawiły się żądania specjalnego ich traktowania jako wyznawców „proroka”, meczetów, warunków lokalowych, zasiłków socjalnych, a nawet kobiet-lekarzy, badających kobiety islamskie. W armii zażądali (i otrzymali) specjalne ”sale modlitw”( 5x dziennie), osobnych pryszniców („krzyżowcy” nie mieli prawa oglądać nagiego muzułmanina), toalet….Wreszcie przyszedł czas także na…publiczne baseny: muzułmanki zażądały osobnych godzin na pływalniach , a jak władze się ociągały to wskakiwały do basenów w czarnych workach , w jakich chadzają i butach….

Dopóki siedzieli w „swojej” dzielnicy w szwedzkich miastach było spokojnie .Krwawe porachunki załatwiali pomiędzy sobą (np., szyici i sunnici), nie mieszając do nich „krzyżowców” chociaż powoli zaczął się pojawiać ostracyzm szwedzkich  tubylców: szturchano ich, wyzywano, opluwano. Jeszcze otwarcie ich nie bito i gwałcono ale np. podpalano im samochody, drzwi do mieszkań, a nawet wlewano benzynę do środka przez szparę na listy.  Niewinne zabawy islamskiej młodzieży – bułka z masłem.

Potem terror narastał : muzułmanie postanowili „wyprowadzić” resztki „krzyżowców” z ich domów  do…”krzyżowcowych gett”. Padł rozkaz tworzenia ummy  i muzułmanie przeszli do rękoczynów(ciężkich pobić) i gwałtów na kobietach.

Rzecz prosta, że tubylcy, nie widząc żadnego przeciwdziałania władz, uciekli do innych dzielnic. Ale ich tropem podążyli muzułmanie – walka o ummę się wzmogła. Dzielnica za dzielnicą przechodziła w ich ręce.

Przed 30 laty  w Szwecji  tylko Malmö było przykładem co się dzieje ze społeczeństwem, w którym  imigrancki balans zostanie zachwiany. Jednakże nie z emigrantami europejskimi -ci nie przysparzali problemów- ale z muzułmańskimi.

W Malmö tylko „Rosengård”  („Różany Ogród’) i „Kroksbäck” (czyt. „kroksbek” ), islamskie getta, z których pouciekali wszyscy tubylcy i europejscy imigranci, przysparzały najwięcej problemów władzom miasta: spalone klatki schodowe, powyrywane drzwi wejściowe do klatek schodowych, porozbijane butelki, zardzewiałe wraki samochodów bez kół, płonące śmietniki, młody narybek muzułmański ćwiczący rzuty kamieniami do przejeżdżających obok islamskiego getta samochodów, bandy potencjalnych, młodocianych shahidów („honorowych samobójców”), zaczepiających nie-muzułmanów  i od czasu do czasu, huczące strzelaniną noce… – nie zawsze, to prawda. Ale prawie zawsze rozświetlone łunami płonących samochodów… Ta  zła sława  obu dzielnic.

a

Zwykły obrazek szwedzkich miast

To już zamierzchłe, „dobre”  czasy – dziś choć minęło zaledwie 30 lat,  żadna dzielnica miasta nie jest bezpieczna.

Np. Oxie powstało jako dzielnica dla mniej zamożnych Szwedów i przez długi czas była dzielnicą spokojną. Położona dalej od centrum Malmö była jakby osobnym miasteczkiem, sypialnią dla ludzi  pracujących  w  samym mieście.  Oczywiście dopóki była zamieszkana przez wielodzietne rodziny szwedzkie i imigrantów z Europy, była dzielnicą spokojną. Ale gdy poczęli się w niej osiedlać muzułmanie , stała się nowym Harlemem . Miasto za miastem pada ich łupem…

1

Jeszcze Szwedzi rządzą, jeszcze myślą (mówię nie o rządzących, skundlonych elitach politycznych ale o  zwykłych Szwedach ), że kontrolują sytuację ale ona już dawno wymknęła się im spod kontroli: na oczach obecnej, najmłodszej generacji, tworzy się kalifat..

Właśnie ta niegdyś spokojna Oxie stała się w ostatnich dniach areną, na której nieoczekiwanie Polacy zostali zamieszani w „procesy wyzwoleńcze”. Pomimo, że cała Szwecja w mniejszym lub większym stopnie jest nimi objęta, to jednak południe Szwecji, Skåne,  zamieszkała przez ogromną liczbę muzułmanów, zostanie opanowane najwcześniej.  Mówi o tym bez ogródek  sam Abu Hajar – członek  legalnie działającej w Szwecji złowrogiej organizacji, koordynującej …żądania muzułmanów – „ Najwyższej Organizacji Islamu”.  Abu Hajar jest także  sędzią…”sądu szariji” w Malmö:

Ale cóż się wydarzyło?

Na Oxie podpalono w noc  czwartku na piatek 17.05.2017 r. aż  pięć samochodów – wszystkie pięć aut miało polskie tablice rejestracyjne. To nie może być przypadek. To była celowa –przez kogoś zamówiona-  akcja!

Otóż  Polacy, najbardziej” oporni osadnictwu  „uchodźców” w unii, ale stanowiący jej stosunkowo słabe ogniwo jeśli idzie o „weryfikację” islamistów, zostali wytypowani przez muzułmanów jako cel ataków.

Nie tylko przez imamów ale, najprawdopodobniej,  stało się to także za sprawą tubylczych władz, rządzących jeszcze gubernią.. Stale podkreślając „fundamentalizm katolicki” Polaków i  jej opór „przeciw europejskiej integracji”, władze te, nienawidząc Polaków  równie silnie, a  może nawet bardzie niż … muzułmanie, podbechtują tych ostatnich do akcji. Dlatego należy poważnie sądzić, że sprawcy nigdy nie zostaną schwytani gdyż w końcu zrobili dobrą robotę.

Co może być milsze sercu Szwedów niż to, że „imigranci” atakują się wzajemnie?

***

Cała „postępowa” prasa szwedzka,  a więc ta spod chazarskiego znaku Bonniersów zachłystuje się nieustannie klęską Marine Le Pen i zwycięstwem wyborczym rotschildowskiego pachoła –Macrona. Prym, jak zawsze, wiodą  „niezależna” „Sydsvenska” ( „Merkel i Macron nadzieją Europy”) , „konserwatywna”  „Svenska Dagbladet” ( Unia  EU za Emmanuelem Macronem–faworytem szwedzkich polityków”) oraz „liberalna” „Dagens Nyheter” ( „Macron musi zwyciężyć Le Pen i uratować ekonomicznie Francję”).

Ta czcza pisanina jakby pisana przez  psychicznie chorych pacjentów szpitali psychiatrycznych nie może  jednak przesłonić przerażającego faktu, że „opinia publiczna” pod batutą „Wielkiego Wschodu” maskuje tylko już dawno powziętą decyzję demoliberalnych rządów ostatecznego wykorzenienia Chrześcijaństwa i uczynienia  z Europejczyków… muzułmańskich niewolników.

Jednak w przeciwieństwie do reszty gubernii „Eurazji”, wyprowadzającej na ulice uzbrojone w broń maszynową patrole wojskowe i policji, Szwecja, kraj-laboratorium do testowania socjotechnicznych rozwiązań, wybrała drogę „pokojowej koegzystencji”,  tj. wypełniania kolejnych żądań muzułmanów i- przez odpowiednią propagandę  w masmediach –  łamania woli oporu tubylczych Szwedów.  Zilustrujmy to na przykładzie.

2

”Grupowy gwałt w Kolboda – zignorowano zeznania świadków. Zarzuty oddalone.”

Tytuł tej notatki z lokalnej prasy, pozostającej poza zasięgiem Chazarów i, opisującej stale powtarzające się zbrodnie muzułmańskich nachodźców, jest wymowny i nie pozostawiający żadnych wątpliwości co do kierunku polityki demo liberałów wobec własnego narodu.

Było tak: wieczorem 21 czerwca 2016 roku, 50-letnia kobieta (nachodźcy jak czerwonoarmiści nie gardzą także 78-letnimi staruszkami) zbierała grzyby w małym lasku. Lesie, zwanym „Czerwona latarnia” ( „Rödfyren”) opodal  Kolboda (Wschodnia Småland) i została zgwałcona przez trzech  osobników. Na miejsce zdarzenia zjechała się szwedzka policja i sprawców udało się zatrzymać na podstawie zeznań kobiety. Trudne to nie było gdyż  rysopis kobiety wskazywał na nachodźców. Tu uczciwie trzeba przyznać, że gwałciciele jej specjalnie nie bili i zachowali się „normalnie”- tylko ją przetrzymywali i kolejno gwałcili.

Po wydarzeniu zapięli rozporki i sobie poszli dalej jakby chodziło jaką kozę w ich krajach.

Blog, „Wojna Informacyjna” ( „Informationskriget” –Tobiasa Lindber, a ( http://www.informationskriget.se/2016/09/25/inga-dna-prov-tagna-pa-narliggande-asylboende-efter-gruppvaldtakt-i-kolboda/) podaje interesujące szczegóły ”dochodzenia” szwedzkiej policji.

Po rozmowie  z detektywem, Ulfem  Martinssonem, kierującym zespołem okazało się, że policja…nie pobrała żadnych próbek DNA od  mężczyzn z nachodźczego ( „Centrum Imigrantów” ) obozu  w Kolbodabaden, leżącego tylko 500 m. od miejsca gwałtu…Rzeczy, wydawałby się, oczywistej i praktykowanej powszechnie przez policję państw cywilizowanych. Ale kraj-laboratorium preferuje własne metody: opis gwałcicieli został przesłany wraz z  pobranymi „pewnymi próbkami” zostały przesłane do „Narodowego Centrum Sądowego” („Nationellt Forensiskt Centrum”). Pomimo, że policja przesłała, jak mówi  jakieś „próbki” i rysopisy sprawców, to jej procedury były b. ciekawe: nie podano „CFC”  ani nazwisk, ani od kogo „pobrano próbki”.

Rysopisów nie chciano ujawnić ponieważ wg. policji „przyniosło by to więcej szkody niż pożytku” ale prawdziwy powód jest zupełnie inny: publikacja rysopisów i podanie nazwisk gwałcicieli oraz rzekomo „pobranych próbek” spowodowało by wzrost społecznego niepokoju i otwarty sprzeciw społeczeństwa  przeciwko prowadzonej „polityce imigracyjnej”. Ale być może przesłane „próbki” nie zawierały żadnego materiału genetycznego nachodźców chociaż  z wypowiedzi tegoż samego Ulfa Martinssona dla innego dziennika, „Barometern” (lokalne wiadomości z Kalmar,u), wynika jednakże jakoby coś  przesłano – w chwili wywiadu Martinsson „nie otrzymał jeszcze wyników zgodności”. Jeśli się używa słowa „zgodność” to często wskazuje to na materiał DNA.

Najwidocznie jednak „góra” nacisnęła na policję bo ta  nagle…zwinęła” całe dochodzenie w końcu kwietnia 2017 r. z powodu „braku dowodów”. Inny znów dziennik lokalny, „Östran” (w wolnym tłum.„Wschodniak” ze Småland ) podał ciekawe szczegóły o pracy policji.Niestety” : odsłaniają one obecną szwedzką „polityczną poprawność” kultywowaną przez absolutnie wszystkie państwowe instytucje i nakazującą nie tylko unikanie za wszelką cenę wzmianek o narodowości szubieniczników ale wręcz  wcieranie w ścianę wszczętych dochodzeń. Np. w dwa dni po grupowym gwałcie, 23.06.2016 r. policja otrzymała zawiadomienie od kobiety z 14-letnią córką,.  zbierającej grzyby w tym samym lesie, że  w dniu gwałtu były agresywnie zaczepiane przezosobnika o północno – afrykański wyglądzie i dwóch jego kolegów, którzy poźniej odeszli od nich w kierunku miejsca przyszłego gwałtu”. Mata i córka miały szczęście, że przestępcom chodziło tylko o gwałt i najwidoczniej uznali, że dwie kobiety trudniej zgwałcić.

Ale wiodący detektyw ze policji w Kalmarze, Martinsson, stwierdził , że policja nie otrzymała „zbyt wiele informacji wokół tej sprawy” i  uznał – co można było obejrzeć na w telewizji  – że „policja  dysponuje bardzo skąpym materiałem”… Ale może musi tak mówić?

Bowiem wytłumaczeniem postawy Martinssona może być jednak fakt, że uplasowanie nachodźczych obozów w homogenicznej Småland (czyt. „smoland” )  kalmarska policja, której masoński rząd stale obiecuje „wsparcie”,   jest całkowicie bezradna : w policyjnych kartotekach liczba „przestępstw nierozwiązanych” wzrosła dramatyczne do liczby 6.344; bada się tylko sprawy, w które zamieszani są tubylcy-te się rozwiązuje bez problemu. „Nachodźców” się nie rusza. 

Tak więc oficjalna wersja dla „demokratycznej opinii publicznej” trwała 5 min i 27 sek., chociaż  sam nagrywany wywiad( ze stoperem w ręku) w studio trwał  9 min: 3,5 min „znikło”. Ludzie z personelu technicznego w studio, którzy byli świadkami wywiadu, nie posiadali się ze zdumienia bo wycięto najistotniejsze szczegóły. Ale cenzorzy zrobili dobrą robotę : społeczeństwo otrzymało informację o „niewiadomego pochodzenia” „ chłopcach-gwałcicielach”, a muzułmanie nie mieli powodu do „ słusznego gniewu”.

Nie warto czytać oficjalnych , największych tub propagandowych: jeśli się zna jęz. arabski to lepiej pójść na piątkowe kazanie imama do najbliższego meczetu. Dowiemy się więcej o „pokojowych muzułmanach”  od samych muzułmanów.

Natomiast warto czytywać regularnie małe dzienniki lokalne, które, o dziwo, podają więcej nieocenzurowanych centralnie szczegółów o „ nachodźcach” i życiu szwedzkiej prowincji. Miasta- wiadomo – trwa intifada „rozgniewanych muzułmanów”.

Oczywiście nie wszystkie są „populistyczne”- tylko połowa z nich  stosuje cenzurę wewnątrzredakcyjną, a także sami dziennikarze są ludźmi wychowanymi od maleńkości  w „duchu demokratycznym” – mimo to wielu dziennikarzy myśli jeszcze  samodzielnie i ze wszystkich sił stara się zachować obiektywny osąd..   Przeciętny Szwed myśli, że „ prowincja jest spokojna. To się nigdy nie wydarzy , to niemożliwe”.

Podobnie myślą poczciwi  prowincjusze przyuczeni do „tradycyjnych wartości”:  mieszkańcy wsi i miasteczek w Niemczech, Francji, na Wyżynie Kastylijskiej, w Suffolk czy na Kaszubach, Mazowszu czy na Lubelszczyźnie  w katolickiej PolscePokutuje głębokie przekonanie, że ”to nie ma prawa się  wydarzyć”...

Ale „niemożliwe” staje się …uniwersalną wartością…Eurabii. Staje się codziennością, wydarza coraz częściej. Coraz częściej!  Przestępstwa muzułmanów są wprost proporcjonalne do ich liczby.

I są to przestępstwa, za które jeszcze w latach 60-tych wędrowało się w USA na krzesło elektryczne, a w Europie na co najmniej na 25 lat za kratki. Często na dożywocie. Ale to stare, dobre czasy, które nie wrócą gdyż „poczucie wolności i godności osoby ludzkiej są w demokracji, niezbywalne.”

Rzecz jasna, że chodzi tu „prawa człowiekamuzułmanina tubylcy muszą się wg państwa ich prawom, podporządkować.

Jednak ludzie, którzy zechcieli wysłuchać opowieści matki i córki, które cudem nie zostały zgwałcone czy zamordowane, mają dość rządowych bajeczek o  najeźdźczych „ pokojowych muzułmanach”.

I całkiem  słusznie, bowiem takich nie ma.

Opowiada 40-letnia matka: „ Spędzaliśmy razem nasz rodzinny tydzień. Zajmowaliśmy się tapetowaniem kilku pokoi. Mój ojciec pojechał do miasta zrobić zakupy, a ja z córką zostałyśmy same w domu. Nasz dom w Kolboda stoi blisko lasu, w którym zgwałcono tę kobietę. Był ciepły dzień, czwartek przed południem i obie byłyśmy lekko ubrane w długie bluzki i majtki. Jak to w domu. Gdy weszłam do salonu, w którym tapetowała moja córka nagle odkryłam obcego mężczyznę, stojącego w moim domu. Stał przy wejściu pod ścianą i patrzył na moją 15-letnią córkę…Ona go nie widziała…Ta  sytuacja było bardzo nieprzyjemna.

Byłam tak zaszokowana, że nie mogłam wydusić z siebie głosu. Akurat wrócił mój tata i ten mężczyzna spytał go o drogę na Kalmar i wolno wycofał się z domu. Zamknęliśmy wszystkie drzwi na zamki, zamknęliśmy okna bowiem sytuacja, jaką przeżyłyśmy, była bardzo nieprzyjemna.

O godz. 21.30 wieczorem znów odkryliśmy tego  samego mężczyznę: stał na zewnątrz ale tym razem zaglądał przez okna. Stukał do drzwi i wołał by mu otworzyć drzwi. Pojawiło się dwóch innych jego towarzyszy. Drzwi były zamknięte i ten mężczyzna był bardzo natarczywy-chciał wejść za wszelką cenę. Czasami nachodźcy mówili do siebie podnieconym tonem. Kiedy nie otworzyliśmy drzwi odszedł do lasu, a dwaj jego koledzy na rowerach pojechali za nim.

W pół godziny później podano, że zgwałcono  kobietę w tej właśnie partii lasu. Ja i  moje otoczenie nie wątpi, że sprawcami byli ci sami mężczyźni, którzy próbowali dostać się do mojego domu. Podałam policji i w prasie rysopis tego mężczyzny: wyglądał na typowego północnego Afrykanina-miał czarny wąs i krótkie, kręcone włosy ale rzadsze na wierzchu czaszki. Dość krótkie ale rzadkie. Miał pooraną zmarszczkami twarz. Wyglądał na 20-40 lat. Był ubrany w białą koszulę i jasnoniebieskie spodnie. Nie mówił po szwedzku….”

Prawda, że opis jest dokładny?

Ale pomimo, że kobieta, jej córka i  ojciec i już następnego dnia podali  wszystko policji i złożyli zeznania,  to policja wybrała narzucone odgórnie bezpieczniejsze rozwiązanie i umorzyła śledztwo „z braku dowodów”. To znacznie bezpieczniejsze niż rzucane przez propagandowe tuby chazarskiej prasy  oskarżenia o „antyislamską fobię”.

Jakby w tamtej okolicy, zamieszkałej od wieków od  setek lat przez szwedzką ludność…roiło się od typów o „północno-afrykańskim wyglądzie” (z Maroka, Algierii, Libii, Tunisu,  Sudanu…)…

Jedyni ludzie o takim wyglądzie mieszkali w trzech obozach opodal miejsca gwałtu…

***

Ale dzisiaj nachodźcy nie zawsze chcą mieszkać w „centrach imigranckich” czy tłoczyć się w sportowych halach szkól czy leżeć na siennikach  w „Urzędów Imigracyjnych”. Czasami, a zdrza się to coraz częściej  wprowadzają się do…malowniczo położonych nad jeziorami czy w lasach, domków wakacyjnych  tubylców. Nielegalnie, oczywiście ale nie ma ludzkiej mocy żeby ich stamtąd usunąć-policja oświadcza legalnym właścicielom, że „nic nie może zrobić”. Bo inaczej nachodźcy „będą się gniewać”.  Mogą przecież zawsze znaleźć wśród siebie chętnego , który popełni „samobójstwo honorowe”. Czy nie lepiej spełnić ich żądań?

A zresztą…takie obrazki widzieliśmy przecież także w Calais, we Francji, w którym rozbestwieni nachodźcy wprowadzali się do ogródków właścicieli domów.  Co zrozumiałe: muszą przecież gdzieś mieszkać, nic nie maja, a ludzie w Europie mieszkają sobie wygodnie, żyją dostatnio i wcale  nie są muzułmanami, a  to przecież jest  bardzo niesprawiedliwe. Czyż nachodźcy nie zasługują na  szacunek? Czy miłosierny Allah im nie mówił, że „muzułmanin ma prawo do własności  niewiernych?” Czy policja rzeczywiście nie chce czy nic nie może zrobić?

Jak zwykle kraj-laboratorium prowadzi masońską stawkę : już 1993 r. przyjęto w Szwecji opracowane przez „Narodową Lożę Szwecji”(której król, Carl Gustaw, jest „najwyższym dobroczyńcą”) prawo, pozwalające władzom…skonfiskowanie własności –w tym przypadku domów wakacyjnych- jeśli Szwecja  zostanie poddana takiej fali  imigrantów, że obecne „środki nie wystarczą”.  Np. kronika niejakiej, Juli Cesar, oświetla tę sprawę – http://www.pr-publishing.com/1234/planerna-for-sveriges-undergang.pdf ;

Sprawa, jeśli otworzymy ten link i zapoznamy się z często występującym skrótem „SOU”,  jest tak ważna, że koniecznie musimy to krótko omówić.

Skrót , „SOU” oznacza „ Rządowe Publiczne Dochodzenia” – raczej w sensie „naukowej weryfikacji”.  „Naukowej” bo opracowywanej przez starannie wyselekcjonowanych „inżynierów społecznych”- socjologów.

Przez „selekcję” rozumiem tu wybranie spośród wykształconych na wydziałach socjologii takich socjologów, którzy ze spolegliwej armii „inżynierów”, wybijaja się ponad przeciętność, tj. nie będąc członkami loży, przyjęli bez żadnych zastrzeżeń jej sposób myślenia. To najlepszy „materiał ludzki ”( to ich język) , wcielający w życie inspiracje lożowe. W taki sposób demoliberalna  chazaro-masoneria ma zawsze pod ręką odpowiednie narzedzie – opracowanie, mogąc je zastosować w razie potrzeby.                

Rzućmy okiem na ten link: http://regina.kb.se/sou/, zawierający zdigitalizowane opracowania dla rządu.  Gdy klikniemy np. na dowolny przedział lat ukażą się wszystkie dokumenty „inżynierów społecznych” z tym, że  im bliżej czasów dzisiejszych, tym opracowań jest więcej i obejmują one coraz to nowe dziedziny życia. Wszystkich dziedzin życia! Nawet sfery absolutnie prywatnej , sfery myśli, w której można znaleźć bardzo szczegółowe instrukcje, tyczące się  wypleniania  tzw. „podwójnego myślenia” tubylców.

Nie będę szczegółowo się zajmował tymi ciekawymi dokumentami(chociaż nie raz skorzystam z nich przy pisaniu kolejnej „kroniki”) tyko skoncentruję się na tych, związanych z poruszanym tu tematem.

I tak mamy tu  opracowania: SOU 1995:19 (lata 1990-1999) i tu pod tym numerem w długiej liście znajdujemy: „ Bezpieczniejszy  sposób myślenia społeczeństwa” ( „Ett säkrare samhälle huvudbetänkande”). O co tu chodzi?  Pomimo tytułu, „Bezpieczniejszy sposób myslenia…” treść rozdziału”, „Rozwój Szwecji w perspektywie 5-10 lat” („Utvecklingen i Sverige på 5-10 års sikt”) opracowania daje podstawę do najwyższego niepokoju:

„…Imigranci szukają możliwości osiedlania się w gęsto zaludnionych, dużych aglomeracjach – przede wszystkim miejskich naśladują swoich rodaków. Trudności w mniejszych miejscowościach , mających mniejsze możliwości pracy, są wielkie. Jednocześnie koncentracja (nachodźców – JB) oznacza, ze Szwedzi, którzy tam żyją, przeprowadzą się. Dlatego kontakt ze szwedzkim społeczeństwem będzie bardzo ograniczony. W  latach 1980-1990 przybywa coraz więcej cudzoziemców spoza Europy. Przybywają z krajów, w których warunki życia (stosunki) znacząco się różnią od szwedzkich. Różnice pomiędzy różnymi grupami ludności rosną.

Polaryzacja i segregacja rośnie w społeczeństwie. Zwiększają się także różnice odnośnie sytuacji mieszkaniowej w dzielnicach. Jedna grupa, przede wszystkim młodych mężczyzn, oddziela się od społecznych (tubylczych) praw społecznych. Rośnie i rozszerza się chęć gwałtu. Użycie gwałtu  jest powszechnie akceptowane wśród tych grup (ludności imigracyjnej). Dostępność do broni zwiększa możliwość do gwałtów u imigrantów z prze -stępczą przeszłością. Rozwój sytuacji ma tendencję zwyżkową.”  („…Invandrarna söker sig i stor utsträckning till de tättbefolkade områdena, framför allt storstäderna. De strävar efter kontakt med landsmän. Svårigheterna för invandrare att etablera sig i mindre orter,  där det är ont om arbetstillfällen, är höga. Samtidigt innebär koncentrationen av invandrare att  svenskar som bor där väljer att flytta. Kontakterna med det svenska samhället kan för många bli mycket begränsade. Under senare delen av 1980-talet och 1990-talet har allt fler utomeuropéersökt sig till Sverige. De kommer från förhållanden som avsevärt skiljer sig från det svenska samhället. Klyftorna mellan olika befolkningsgrupper växer. Polariseringen och segregeringen växer i samhället. Skillnaderna ökar även mellan bostadsområden i tätorterna. En del grupper, framför allt yngre, tar avstånd från samhällets normer. Benägenheten att ta till våld sprider sig. Våldet accepteras i stigande utsträckning inom olika grupper. Tillgången till vapen ökar hos de våldsbenägna och kriminellt belastade. Utvecklingen riskerar att sprida sig”…).

Trudno nie przyznać, że wnioski socjologów pokrywają się z moimi, podanymi wcześniej. Są one słuszne, bo potwierdzają je tysiące obserwacji.

Ale wnioski  „inżynierów społecznych” są tylko w części słuszne bowiem nie poruszają sprawy bardzo istotnej : wpływu religii na kształtowanie się cywilizacji. Jemu  przypisywał prof. F.Koneczny rolę zasadniczą: „ Cywilizacja Łacińska”, wyrosła na gruzach greko-rzymskich Antyku,  została twórczo adoptowana przez Chrześcijaństwo : wszędzie tam, gdzie to było tylko możliwe i zasady antyczne zgadzały się z religią chrześcijańską pozostawiono je bez zmian.

W innym przypadku zmieniono je tak by współgrały z zasadami religii lub jeśli  nie – bezwzględnie je usuwano.

Islam, naśladując mozaizm czy raczej talmudyzm, nigdy tego nie czynił : wymagał dawniej  i wymaga dziś absolutnego poddania się nakazem religii, wysnuwając z niej państwowe instytucje rządowe. A religia „proroka” wymaga czynnej, fizycznej walki z jej przeciwnikami, a więc już z definicji zakłada zniszczenie niewiernych, tj. wyznawców innych religii. Zauważamy przy tym, że zupełnie podobnie, apriorycznie,  argumentował komunizm. Nie może to nas dziwić jeśli sobie uświadomimy, że jest on płodem Chazarów.

Buddyzm z kolei jest doskonale obojętny na życie społeczne: jakie ono jest, takim jest i buddyzm. Nie rości on sobie pretensji do wpływów na państw i jest mu zupełnie obojętne jakim światopoglądem kierują się państwowi urzędnicy.

Opracowanie z 1995 r. zostało poprzedzone analitycznym opracowaniem z 1993 r.”Masowa imigracja do Szwecji i pomoc dla nich ( SOU 1993:89     – „Massflykt till Sverige  och hjälpsökande.”). Rozpatrzono ją w trzech scenariuszach nachodźczych.

1 pierwszym po agresji Rosji na „Państwa bałtyckie” (Łotwę, Estonię, Litwę) co powoduje ucieczkę ich mieszkańców(ok. 50.000 osob) na statkach prosto do szwedzkich portów. Rzecz prosta, że ci „nachodzący” nie są nachodźcami sensu stricte: to ludność z dawnych szwedzkich kolonii, a więc doskonale znająca „wartości”. Jest pewien problem ale niewielki.

W drugim, do Szwecji dociera fala dodatkowych 150.000 przez Polskę i Finlandię w ciągu 4 miesięcy.

Wreszcie trzeci scenariusz obejmuję trzecią falę 500.000 ludzi, spowodowaną głodem i wybuchem elektrowni atomowej koło Moskwy.

We wszystkich alternatywach analizuje się drobiazgowo zachowanie się ludności i konieczną reakcję władz na wszystkich szczebli.  Bulwersującym dla masonerii może być fakt, że po wieloletniej, bezkarnej  indoktrynacji społeczeństwa prze socjaldemokratyczną masonerię (jej  inna odmiana działała w „partiach opozycji konserwatywnej) fachowcy od opracowywania wydajnych metod  manipulacji skonstatowali, że „…Pomimo masywnej propagandy (na temat uchodźców -JB) wielu  Szwedów jest  nastawionych negatywnie  do ich przyjmowania”. („Trots massmediernas rapportering är många svenskar negativa till mottagandet.”). Nic nie pozostawiono przypadkowi: „opracowano plan zakwaterowania nachodźców  i zalecono gminom jego realizację.

Realizacją miałby się zająć „Urząd ds. Cudzoziemców” w porozumieniu z gminami.” Jak? Przede wszystkim poprzez „w pierwszym rzędzie rekwizycje najrozmaitszych obiektów sportowych. Służba Zdrowia rozważy z opróżnianie oddziałów w szpitalach, żeby móc zająć się (ludźmi)-JB) szukającymi pomocy lekarskiej czy osób zarażonych. Zapewnienie (jednoczesnej – JB) opieki dla Szwedów i imigrantów nie jest możliwe.  Wojewódzka Służba Zdrowia będzie miała z czasem coraz większe trudności z utrzymanie porządku w ośrodkach (dla imigrantów-JB) i ich  żywieniem.

We współdziałaniu „Urzędu ds. Cudzoziemców” MSW i polityków opracuje się z władzami gmin plany noclegowni i pkt. żywienia imigrantów. W oparciu o ustawodawstwo  rozważy się możliwość rekwizycji  letnich domków Szwedów…” („…  Invandrarverket …kommer överens med kommuner om inkvartering i första hand genom rekvisition av olika kommunala sport och idrottsanläggningar.Landstingen överväger att tömma vårdavdelningar på länssjukhus för att kunna ta hand om hjälpsökande och smittade. Att hjälpa både svenskar och hjälpsökande klarar man inte av. Länsstyrelserna får så småningom allt svårare att ordna förläggningar med sanitära utrymmen och möjligheter till utspisning. Invandrarverket får i samverkan med Socialstyrelsen och med företrädare för kommunerna i uppdrag att utveckla planer för härbärgering och utspisning av massimmigranterna. Med stöd av lagstiftningen kan rekvirering av svenskarnas fritidshus komma i fråga…”)

Odpowiedni ustęp o ekspropriacji brzmi następująco :

„…Prowadzący dochodzenie dalej proponuje, że nieruchomość lub  jakaś jej część ( z odpowiednimi  lokalami) , należące do kogoś innego niż państwa  może zostać przejęta poprzez rekwizycję na potrzeby dochodzenia lub zakwaterowania. Taka rekwizycja zakłada, że rząd na to przyzwoli. Propozycje dochodzenia (opracowania) obecnie się rozpatruje i odp. Rozporządzenie zostanie w niedługim czasie przygotowane przez rządową komisję ustawodawczą.” ( „…Utredningsmannen föreslår vidare att en fastighet eller del av fastighet som tillhör annan än staten genom rekvisition får tas i anspråk för att tillgodose behovet av lämpligt belägna och utformade lokaler för utredning och inkvartering. En sådan rekvisition förutsätter att regeringen gett tillstånd till den. Utredningsförslaget har remissbehandlats och ärendet bereds för närvarande inom regeringskansliet…”)

Czysty demoliberalizm choć niektórzy zauważą nieodparte jego podobieństwo stalinizmu. Mają absolutnie rację gdyż  stalinizm, faszyzm, liberalizm, demokracja, komunizm, międzynarodowy terroryzm to tylko różne konary, wyrastające  z tego samego masońskiego drzewa.

Wszystko jest tu jasne: w oczekiwaniu na masową imigrację poczyniono odpowiednie plany już wiele lat temu – to cecha wszystkich Germanów, a Szwedzi, którym wbito w głowy bezdyskusyjne posłuszeństwo władzy, są z nich chyba jeszcze robotami, niż Niemcy.

 Jest jeszcze jedna ważna rzecz: otóż w tym osobliwym raporcie podkreślono, że „ w oparciu o ustawodawstwo  rozważy się możliwość rekwizycji  letnich domków Szwedów…” Władze wyraźnie rezerwują sobie prawo do zajmowania prywatnej, tubylczej własności  własności…  Nie wszystkich letnich domków,o nie! Tylko domków szwedzkich – domki w  posiadaniu  cudzoziemców nie mogą być zajmowane. Dlaczego?

Dlatego, że może się zdarzyć tak, że właścicielami domków mogą być także (oprócz Europejczyków) także muzułmanie, a wtedy zakwaterowanie muzułmanów w ich prywatnych domkach  nie wchodzi w rachubę, bo mogliby się oni …”pogniewać”. Gdzie więc się podziało to sławetne muzułmańskie „miłosierdzie” bogatszych, ustawionych już wobec biednych współwyznawców?

Na razie jednak jeszcze władze nie zabierają tubylcom ale też nie reagują gdy muzułmanie sami wykazują inicjatywę i zajmują domki letniskowe ponieważ rozładowują w ten sposób  tłok w „centrach imigracyjnych”.  Partia „Zielonych” („Miliöpartiet”- odp.polskiego KODu) zupełnie kabotyńsko zauważa, że to ma ….„dobre strony gdyż wygrywają na tym wszystkie strony” i   ”…wtedy powstanie sytuacja , w której mieszkańcy gminy przez ofiarowanie lokum nowoprzybyłym będą mieli możliwości by im przyjść z pomocą, a nowoprzybyli otrzymają szansę na szybszą integrację w szwedzkim społeczeństwie i prawdopodobnie prostszy kontakt z ludźmi, którzy są już etablowani w społeczeństwie…” – nie wiadomo czy się śmiać, czy płakać .”  Proszę porównać tę wypowiedź z  opracowaniem socjologów : chęć „integracji” nachodźców socjolodzy   określają     jako „prawie zerową”– co zresztą potwierdzają dotychczasowe obserwacje.

Zawsze się jednak znajdą  politycy, jak np. Anders Wilhelmsson w Halmstad (Skåne), którzy opracowania socjologów  biorą sobie do serca: „Dobrowolna pomoc (w lokum) jest najlepsza, lecz czasami potrzeba jakieś rozwiązania radykalnego. Jest w mocy rządu przeprowadzić ekspropriację jeśli jest to najlepsze dla społeczeństwa .Uważam, że mieszkania i integracja tych ludzi jest ważniejsza niż ziemia przeznaczona pod budowę drogi”.  („…Frivilligt är bäst, men det behövs något radikalt. Det står i regeringsformen att expropriation får ske om det är angeläget för allmänhetens bästa och jag anser att bostäder och integration åt de här människorna är viktigare än att ta mark för att bygga en väg…” – http://www.friatider.se/kravet-beslagta-svenskars-hus-och-ge-dem-till-invandrare).

***

Ponieważ dzięki tłumaczom wieści wśród „imigrantów” szybko się rozchodzą , to nachodźcy, znając rządowe stanowisko,  sami zasiedlają  zamieszkaną przez element konserwatywny i najbardziej oporny manipulacji masonerii, prowincję szwedzką i wprowadzają się do pustych domków, z których już ich nikt nie wysiedli.

Jak wygląda taka „ekspropriacja”, prowadząca do „integracji” muzułmanów?

Pewna rodzina posiadała w Högfors ,w płn. „Västmanland”, domek letni, który zajęli… nachodźcy z Bułgarii : wyłamali drzwi u po prostu jak gdyby nigdy nic, zamieszkali sobie w nim.

3

To niedawno był szwedzki dom ale już nie jest

Sąsiedzi zaalarmowali policję ale poinformowano ich, że „usunięcie nieproszonych gości jest zadaniem…komornika”. Rodzina, która była właścicielami domku mieszka w Szwajcarii i była w posiadaniu tej nieruchomości 17 lat. Próbowała poprzez komornika i policję usunąć nieproszonych gości. Bezskutecznie, Próbowali choć odzyskać z domu stare pamiątki rodzinne  ale okazało się to niemożliwe.

Do bułgarskiej rodziny ściągnęło przybywało więcej i więcej zmotoryzowanych „imigrantów” aż farmie mieszka już …200 osób ale czasami przyjeżdżają autobusy z bułgarską rejestracją….”unijną”, mając na pokładzie nawet 40 nowych „imigrantów” Ale ilu ich jest naprawdę nie wie nikt  bowiem kręcenie się wokół domu nie jest bezpiecznie.

Ponieważ tylu „imigrantów” nie pomieściło by się w małym domu, nachodźcy zajęli , stojący opodal…warsztat , którego obecni właściciele bali się przyjechać. Nachodźcy wyłamali drzwi i po prostu się do niego wprowadzili. Starzy mieszkańcy (25 rodzin) opowiadają, że stopniowo nachodźcy zajmują inne domki i lokale, posuwając się nieustępliwie w kierunku miasteczka.

4

Inny dom zajęty przez nachodźców. Proszę zwrócić uwagę na hałdę śmieci

 Z miejsca rozpoczęły się kradzieże. Okolice zapełniły wraki samochodów  i  wyrzucane byle gdzie śmiecie. Niknie wycinany na  opał, las. Swoje potrzeby fizjologiczne nachodźcy,  załatwiają oczywiście  w lesie.

5

Tak wygląda każda okolica zamieszkana przez nachodźców

Policja w Karlstad ma związane ręce bo, jak sama przyznaje,- ”nie ma odpowiednich narzędzi” i tym samymma związane ręce”…Próby podłączenia do sprawy „Interpoluby ustalić prawdziwą tożsamość nachodźców też  skończyły się niepowodzeniem. Jakby tego było za mało rozpoczęte dochodzenie…zastopowano odgórną decyzją …

Tak wygląda Szwecja A.D.2017.

***

Póki co, przeskakując ze Szwecji dom Polski, zauważamy każdym miesiącem, zwiększającą się liczbę muzułmanów na polskich ulicach – są już w każdym większym mieście. Coraz więcej zakutanych w burki kobiet, coraz więcej wrzeszczących po arabski dzieci. Jeszcze trochę, a pojawią się także czarne wory z wyciętymi na oczy otworami.  Jak to się dzieje?

Bo z jednej strony słyszymy głośne zaprzeczenia „niepodległościowego rządu” RP, że „nie przyjmiemy” a z drugiej, najwidoczniej cichą i ukrytą …. ”weryfikację  służb specjalnych” (sic)”, sprawiającą nieustanny wzrost  ich liczby. Jeszcze trochę, a podpisane przez „polską premier”, E.Kopacz, porozumienie z „Wielkim Wschodem” się wypełni z nawiązką. Polska może przyjąć jeszcze więcej muzułmanów: program „mieszkanie +” gwarantuje doskonałe  rozwiązanie problemów z ich zakwaterowaniem.

Wtedy zaczną wybuchać bomby.

Mam nadzieje, że motto tej „Kroniki” , cytat z wypowiedzi Stefana Kisielewskiego, spełni się w niedługim czasie, gdyż to właśnie wraz z rozpoczęciem „wielkiej rewolucji” we Francji rozpoczęła się bezwzględna wojna masonerii „Wielkiego Wschodu” z katolickimi narodami Europy Łacińskiej.

Daj Bóg by się to motto spełniło!

Jan Bek

Tags : ,

Komentowanie zamknięte.