Opublikowano Maj 22, 2017 Przez a303 W Świat

Kronika szwedzka nr 20. Jan Bek

(„Kiedy już zaczniemy królować, istnienie innej religii będzie dla nas niepożądane, poza naszym kultem jedynego Bóstwa, z którym losy nas łączą wskutek tego, że jesteśmy narodem wybranym i przez które losy nasze związane są z losami świata. Dlatego też powinniśmy zburzyć wszelkie wierzenia. Jeśli z tego powodu powstaną ateiści współcześni, to jako stopień przejściowy nie przeszkodzą naszym zamiarom, będą zaś przykładem dla tych pokoleń, które będą słuchały naszych kazań o religii mojżeszowej. Religia ta, będąca systemem trwałym i ściśle obmyślonym, doprowadziła do podboju przez nas wszystkich narodów. Podkreślać będziemy również jej prawdę mistyczną, na której jak to będziemy głosili, polega cała jej siła wychowawcza!”( „protokoły Mędrców Syjonu”, Protokół XIV- Religia przyszłości”).

Jan Bek

Plan  „Europy Przyszłości” nakreślili masoni we  Francji jeszcze przed wybuchem „Wielkiej Rewolucji”, a ściśle zdefiniowali w „Protokołach Mędrców Syjonu”.

Wtedy, pod koniec  XVIII w.,  szalał w niej z towarzyszami (zwanymi… „obywatelami”) obłąkany Robespierre, później użyto Napoleona do bezprzykładnego rabowania i obalania europejskich królestw: tupot buciorów francuskich sołdatów rozbrzmiewał od Atlantyku aż po Moskwę ale jego echo zaczęło zanikać po Berezynie. Nie udało się obalić ani monarchii, ani  wyplenić znienawidzonej religii choć  w rewolucji bolszewickiej wydawało się, że całkowite zwycięstwo chazaro -masonerii jest pewne.

Nie dano jednak echu  całkowicie  zaniknąć i celowo wywołano I i II w. św. A po zakończeniu ostatniej wojny, „kończącej wszystkie wojny”, natychmiast wywoływano nowe –  jedną po drugiej.  Wreszcie, pamiętając nieszczęsne Kosowo w Serbii zakonkludowano, że „Cel Ostateczny’, „Globalizację”, da się przeprowadzić, wywołując sztucznie nową „Wędrówkę Ludów”.

***

W Szwecji od  kilku już lat rocznie przybywa kilkadziesiąt tysięcy  imigrantów. Policja półgębkiem przyznaje , że co najmniej drugie tyle przybywa, ale „schodzi pod ziemię.” Rzecz niby niemożliwa, a jednak…

Dlaczego islamiści nie maja „schodzić pod ziemię” skoro władze guberni i tak gwarantują im… bezpłatną opiekę lekarską i obietnicę „zachowania tajemnicy”?

Ponieważ  nachodźcy niszczą  papiery i identyfikacyjne, podając  na granicy dowolne nazwisko nie jest możliwe w żaden sposób ich „zweryfikowanie”. Znany system „bakszyszu” powoduje, że nachodźcy z  pomocą krewnych pozostałych w ojczyźnie mogą przed „ucieczką bez trudu zaopatrzyć się w „państwowe papiery”, przybrać jakie chcą nazwisko. Ale,  na szczęście dla nich  nie muszą tego robić  : są  szczęściarzami, „uciekinierami” z „kraju ogarniętym wojenną pożogą”.

To najlepsza legitymacja identyfikacyjna nachodźcy, a zarazem doskonała podkładka dla pozytywnej decyzji urzędników „imigracyjnych”.

W takim świetle  wszelka dyskusja nad  „weryfikacją” uchodźców nie ma najmniejszego sensu i świadczy o naiwności „krzyżowców. O czym nachodźcy doskonale wiedzą.

Może władze „ Szwedzkiej Gubernii” powinny się jak najszybciej poradzić bezdennie głupiej E. Kopacz i jej formacji politycznej, która „ ma narzędzia do weryfikacji” ?

Już dziś się mówi, że jeśli jakimś cudem nie powstrzyma się nachodźców, to  do Szwecji napłynie ich w przyszłym roku ponad 600 tysięcy.

Pomimo, że oficjalna propaganda rządowa stale mówi o „ syryjskich ofiarach państwa islamskiego „, to faktycznie stanowią oni zaledwie …20%  nachodźców : reszta to Turcy, Irakijczycy, Pakistańczycy, Somalijczycy, Sudańczycy, Czeczeńcy, a nawet trafiają się Turkmeni… Do coraz większej ilości ludzi  zaczyna docierać prawda,  że „kryzys imigracyjny” nie jest spowodowany wojną, a jest celowym działaniem chazaro-masońskiego centrum.

Jednak Szwedzi, naród doskonałych oportunistów, którym już w XVI w. przetrącił moralny kręgosłup „ojciec narodu”, król Gustaw Waza, odważają się o tym wspominać tylko w kole rodzinnym i wśród prawdziwych przyjaciół –  radosne, płynące prosto z duszy  donosicielstwo, da się bez trudu  porównać w  „szwedzkiej guberni „ „Eurabii”,  z donosicielstwem Rosji sowieckiej.

Już  …wczoraj wyczerpano możliwości dyslokowania nachodźczej zgrai: pełne są hotele, schroniska młodzieżowe, pensjonaty. Jak w, cieszących się złą sławą obozach dla Palestyńczyków na Bliskim Wschodzie,  rozbija się nawet namioty wojskowe na kempingach, wykorzystuje  szkolne sale gimnastyczne, a nawet ..lokuje „uciekinierów na ….korytarzach  lokalnych „biur imigracyjnych”. 

Ponieważ najtańsze (zresztą szarawe)  materace  dla  „socjalnych mieszkań” „Szwedzkie Gubernatorstwo” zakupuje dla uchodźców w sławetnej, tandeciarskiej  „IKEI”( będącą jednak dumą Szwecji) , to  takie same materace zakupuje dla w/w lokali ale problem polega na tym, że zapasy tanich materacy się…wyczerpały.

Ale pojawiła się nowa idea  żeby,  mające zostać pocięte na żyletki stare  statki  postawić w portach  i  na nich lokować nachodźców…  –  byłby to  powrót do napoleońskich i angielskich hulków, pływających  więzień dla jeńców wojennych  w portach wojujących stron – „nova et vetera”.

Najgorsze jest to , że tradycyjne święto muzułmanów, „Ramadan”, stał się „nową, szwedzką tradycją”. Propagowaniem tej tradycji zajął się „Związek Studentów  Muzułmanów o dźwięcznej, „szwedzkiej”  nazwie….„Alhambra”:

a

Raid Amin ze „Szwedzkiego Stowarzyszenia Studnetów Muzułmańskich”- typowy, nowy „Szwed”.

Na wszystkich na centralnych placach szwedzkich miast pojawiły się namioty używane przez pustynnych koczowników, w których zakutane „nowe Szwedki”  rozdają broszurki, tłumaczące tubylcom pochodzenie i znaczenie dla Europy tej ważnej, „nowej tradycji”.

1

Napis na plakacie:”Ram1adan-nowa szwedzka tradycja”

Wypowiedzi czołowych, szwedzkich polityków także odsłaniają  styl myślenia oraz cel masonerii w Szwecji . Oto one:

„Oczywiście. Święto, jakie obchodzi się w Szwecji przez Szwedów musi się traktować jako szwedzka tradycja” (. En högtid som firas av av svenskar i Sverige måste väl betraktas som en svensk tradition”), Veronika Palm („Socialdemokraterna”- odp. „polskiej” PO );

Jej partyjny kolega, Hillevi Larsson, jest rzecz jasna tego samego zdania.

Przewodniczący klubu ludowców (polskie PSL),  Anders W. Jonsson, całkowicie się z tym zgadza : „Ponieważ duża grupa Szwedów  przez wiele lat świętuje Ramadan, to ja uważam, że to jest szwedzka tradycja”. („Eftersom en stor grupp svenskar under många år har firat ramadan är det som jag ser det en svensk traditio.”).

Roland Utbult z ”Chrześcijańskich Demokratów”  jest „jedynym  z wypytywanych, który całkowicie nie zgadza się z pojęciem „szwedzkiej tradycji”” (uwaga na określenie : „jedyny wypytywany”).

Edward Riedl z ”konserwatywnej prawicy, „Moderatasamlinspartiet” ( partia ”Umiarkowanych”) jest śliski jak węgorz – jak to typowa szwedzka „konserwatywna prawica”: „Nie uważam Ramdanu za szwedzką tradycję ale w miarę większego napływu ludzi z innych kultur i religii, będzie oczywiście  coraz więcej Szwedów, którzy obchodzą inne ( tzn. chrześcijańskie) święta niż tradycyjne ( „Jag ser inte ramadan som en svensk tradition. Men i takt med att fler människor från andra kulturer och andra religioner blir svenskar så blir det givetvis fler som firar andra högtider än de traditionella.”.)

Podkreśliłem określenie chadeka, Rolanda Utbulta – którego dziennikarz określił ”jako jedynego”, mającego inne, niż pozytywne, poglądy na ”stare , tradycyjne święto szwedzkie”. Otóż w ogóle nie przedstawiono stanowiska….  żadnego przedstawiciela największej partii w Szwecji- „Sveriedemokraterna”, której wszyscy członkowie są przeciwni zarówno ”nowej szwedzkiej tradycji”, jak i importowi  muzułmańskich nachodźców.

Chazaro – masoneria stosuje taktykę stałego przemilczania lub obrzucania błotem tej partii – przypomina to do złudzenia taktykę „opozycji totalnej” w Polsce.

Najbardziej nas interesuje, że aż 85%  tubylców nie uważa, że „Ramadan” jest „tradycją szwedzką” . Tylko 3,5 % z tubylczej ludności  jest do „tradycji” nastawiona pozytywnie(głównie konwertyci), a 11,5% nie „zajmuje stanowiska”.                                                                             

***

Zdjęcie pokazuje grupę młodych mężczyzn , udających…dzieci. Żaden z nich nie ma mniej niż 21 lat ale ponieważ przybyli do Szwecji jako „samotne dzieci”  podają na przesłuchaniach, że nie mają nawet 18 lat i…zostają! Dlaczego?

2

 Czy to są dzieci? Młodzi nachodżcy w szwedzkim „ ośrodku  integracyjnym.”

Dlatego, że islamskie dzieci nie mogą (wg. „Konwencji Genewskiej”) nie zostać przyjęte – trzeba  je przyjąć i zapewnić opiekę na najwyższym poziomie. Szwecja taką ma – wiadomości roznoszą się szybko. Taki dziś mamy świat. Doba informacji.

 Interesujący jest podział wg. płci: aż 82% z nich jest płci męskiej. To dorodny, młody narybek  skory do gwałtów, morderstw i grabieży. Przyszli wojownicy islamu.. Nie tak, jak zimnokrwiści Szwedzi.

Nikt (oprócz rzecz jasna „faszystów” ) nie śmie podważać „dzielności” tych dzieci bo pomyśleć tylko : tyle tysięcy  samodzielnie przebytych kilometrów o głodzie, bez pieniędzy, bez tobołów… …Dzielni, mali ludzie…- nie ma dwóch zdań!

Jedyny dobytek to mały plecak, telefon komórkowy i ładowarki… Tyle pokonanych po drodze niebezpieczeństw… Jadali, spali, opłacili przemytników… Nikt ich nie rabował, nie gwałcił, co w: kulturze” islamu jest niemożliwe… Nie wierzycie?

Oto prawdziwa historia jednego z pielgrzymów. Opowiedział mi ją pewien, mieszkający obok mnie Arab (szyita) z Iraku.

Otóż postanowił, że  nadszedł czas by wypełnić obowiązek dobrego muzułmanina i zostać hadżim.  Wybrał się więc na pielgrzymkę do Mekki i tam, idąc w tłumie pobożnych pątników, został… okradziony z pieniędzy i telefonu.

Zameldował to policji saudyjskiej ale na komisariacie, na którym było więcej podobnych hadżich (ofiar złodziei),  policjanci serdecznie się roześmieli i mu wytłumaczyli, że „nikt normalny nie nosi przy sobie pieniędzy przy grobie „proroka” , bo tu nagminnie kradną”...

Musiał czekać na pieniądze z domu bo nikt mu nie chciał pożyczyć. Żebrał by przeżyć, nocował w parku i czekał. Gdy to opowiadał był wściekły i jakby zawstydzony. Chyba się zachwiał w wierze…

Jeśli więc złodzieje nie bacząc na realną możliwość obcięcia ręki kradną przy grobie samego „proroka” (mordercy i pedofila/redakcja W-P), to jak jest gdzie indziej?

Tak więc dzieci natychmiast dostają prawo pobytu – w żaden sposób nie można ich odesłać do ich ojczyzn. Zresztą nie wiadomo jaką mają ojczyznę- żadne „dziecko” nie ma papierów identyfikacyjnych ani  metryki. Podają więc dowolny wiek . Nie sposób tego sprawdzić. Gdy tylko dostają „prawo stałego pobytu” odnajdują się „zaginieni” wichurą wojny  rodzice, którzy – na zasadzie przepisów o „łączeniu rodzin”- przyjeżdżają do „samotnego”, małego ale dzielnego nachodźcy. A później także  ściągają dziadkowie  i „ kuzyni” – co prawda dorośli ale  mający „papiery”.  Najbliższa rodzina .  Integracja pójdzie szybciej i łatwiej.

Polska już niedługo stanie przed tym samym problem. Co mówią oficjalne fakty demoliberalnych władz o „dziecięcej imigracji” do Szwecji?

Ano to, że w 2014 r szukało pozwolenia na pobyt stały 7049 „samotnych dzieci”. Dziesięć lat wcześniej, w roku 2004  było ich tylko…388!

Od tego roku ich liczba na szwedzkiej granicy rosła z roku na rok i dziś, w roku 2017  wynosi  1900%.

Podczas tego samego czasu  ilość  dorosłych „azylantów” wzrosła…o …450%  : z  23.161 osób  (2004) r do 100.000 osób ( 2016) r..

Faktyczny koszt utrzymania jednego nachodźcy- wg. Szwedzkiego „Państwowego Urzędu ds. Uchodźców”  ( „”Migrationsverket”; źródło : ” Migrationsverkets rapporter på www.migrationsverket.se, Riksrevisionen: ”Revisionsrapport 2012-02.13”. Patrz także  raporty dla lat 2013 -2016) wynosi od 3.000  kr( ok. 1500 zł) do 6.000 kr (3.000 zł) DZIENNIE1. „Urząd Emigracyjny” („Migrationsverket”) płaci gminom 1900 kr (950 zł) dziennie za każde miejsce do spania… Pomimo wytycznych „Migrationsverket” dla nachodźców ( odnośnie wieku „samotnych dzieci” ) , aż 9% z nich kłamie o swoim wieku.

W Danii dokładne badania medyczne wykazały, że aż 51% „dzieci” było w wieku powyżej 18 lat. 

Podobne badania w Norwegii i Finlandii dały jeszcze … wyższe wyniki.                                   

Pomimo jawnego oszustwa,  ludzi tych się nie odsyła gdyż nie mają żadnych papierów identyfikacyjnych (zwykle muzułmanie niszczą je podczas ostatniego etapu „ucieczki” ) -władze państwa, do którego ewentualnie odesłano by oszustów, odmawiają przyjęcia „dziecka”, motywując to „brakiem paszportu”. Mają rację. Zamknięte koło.

W tej sytuacji nachodźców rozdziela się pomiędzy gminy niezależnie od tego czy mają one podpisany „kontrakt” na  ulokowanie uchodźców z „Migrationsverket”, czy nie mają.

 „Dzieci” są wymagające : chcą kolorowych telewizorów i komputerów, gier, rowerów, chcą mieszkać w jednoosobowych pokojach. Oczywiście islamscy nachodźccy  są bardzo świadomi ostatnich trendów mody : liczą się tylko markowe rzeczy…Wspaniałe, świadome  maluszki – dzieci Allaha…

„Przesłuchanie islamskich dzieci rozpoczyna się zwykle „przesłuchaniem” w „Migrationsverket”, przed którym są pouczone o „konieczności mówienia prawdy”. Potem urzędnicy „Migrationsverket” sprawdzają odciski palców dzieci w „unijnym” rejestrze i wtedy nader często wychodzi na jaw, że „dzieci” maja faktycznie 22-24 lata i już występowały o „azyl” w innym kraju „Eurabii” ale po ujawnieniu jawnego kłamstwa, całe akta są przesyłane dalej.

Nie ma i nie może być żadnych przykrych następstw bo i w tamtym pierwotnym kraju (mogą to być np. Włochy czy Grecja, Hiszpania czy Niemcy), do którego „maluszki” dotarły najpierw i ,w którym bezradne szukały opieki, też nie posiadały żadnych dokumentów. A dokąd odesłać „maluszka” bez dokumentów?

Żaden kraj islamu nie chce go przyjąć. Linie lotnicze, którymi nieśmiało próbowano transportować „dzieci” (podobnie  jak dorosłych)  z powrotem, po kilku rejsach odmówiły przyjmowania ich na pokłady samolotów. Dano spokój bo to i koszty dla rządu były przerażająco wysokie  i, co  gorsze : łamano… „prawa dzieci”– natychmiast „odkryły” to organizacje „obrońców praw człowieka”.

Bywało, że „dzieci” nie chciały „szukać azylu” w Niemczech czy Danii tylko w Szwecji : czekały więc cierpliwie na granicy Danii i Szwecji parę dni aż je wreszcie wpuszczono.

***

Wg. szwedzkiej telewizji, SVT1 ( aktualizacja z 8 maja 2017, godz. 15.26),  zanotowano „znaczące zmniejszenie liczby nachodźców na granicy”  (https://www.svt.se/nyheter/inrikes/fler-soker-asyl-vid-gransen)  ale : „Jednocześnie jak całkowita liczba osób, szukających azylu  w Szwecji zmniejszyła się   w zeszłym tygodniu, policja zanotowała zwiększenie „azylowiczów” na granicy. („Samtidigt som det totala antalet asylsökande till Sverige minskade förra veckan, noterade gränspolisen ett ökat antal asylsökande vid gränsen.”). Jest to dla mnie niejasne , no bo jak może się „liczba szukających azylu” zmniejszać i zjednoczenie zwiększać” ? Czy to jakaś wersja einsteinowskiej „teorii względności”?

Rzecz jednak się wyjaśnia w dalszym ciągu krótkiego artykuliku:

„ W noc  ze środy na czwartek  zlikwidowano kontrolę tożsamości podróżujących osób , pociągiem, autobusem i promem   w kierunku Szwecji. Policja Graniczna z miejsca zanotowała zwiększenie liczby azylantów.”  ( ”…Natten till i torsdags slopades id-kontrollerna av resande med tåg, buss och färja på väg mot Sverige. Gränspolisen i region Syd noterade en omedelbar uppgång av antalet personer som säger att de vill söka asyl…).

Istotne jest to, , że w chwili istotnego zagrożenia nachodźcami, Szwedzi na własne życzenie …zwiększają ich liczbę i to dziwaczne stanowisko wiąże się z ostrym oskarżaniem Polaków i Węgrów o „brak solidarności europejskiej”.

Należy zwrócić uwagę Czytelników na clou problemu :dawniej,  ludzie zamieszkujący inną prowincję „Eurabii”  (dawnej „Europy”), przekraczając  granicę między prowincjami (zwanymi dla niepoznaki i oszukania obywateli „suwerennymi państwami” ) w zasadzie powinni mieć jakiś mieć dokument tożsamości.

A teraz już nie muszą : milowy krok w wielkim dziele imperium o globalnym zasięgu . Pozwala on na utrzymywanie stałego stanu zagrożenia w społeczeństwach „krzyżowców”.

Wyjaśnia to zadnie: „ Z przeciętnie 5 azylantów w zeszłym tygodniu  tego roku, liczba azylantów na granicy Szwecji płd. wzrosła przy kontrolach granicznych  do 24 osób  w ostatnich 4 dniach…”(„… Från ett snitt på fem asylsökande per vecka tidigare i år har antalet ökat till 24 personer de senaste fyra dagarna vid gränskontrollerna,…”).

Tych pięciu nachodźców tygodniowo ( uwaga :operujemy tu  „pewnymi”, oficjalnymi cyframi) to co najmniej 1 ”azylant” (jeśli nie 2-óch czy 3-trzech) wziętych na garnuszek szwedzkiej prowincji ”Eurabii”…Jeśli przyjmiemy, że władze . przyjmują tylko 1 nachodźcę tygodniowo  da to rocznie 52 muzułmanów rocznie. Tyle, co nic.

Tylko jak wtedy wytłumaczyć obecność  1,2mln. muzułmanów dzisiaj? A startowano, przypomnę, z….40.000 osób w 1978 r… Cyfry takie rzuca się w eter tylko po to, by telewidzowie zapamiętali to, co chcą usłyszeć. A chcą usłyszeć cyfry jak najniższe.

W ostatnim tygodniu  (chodzi o ostatni tydzień kwietnia), wg. szefa „Policji Granicznej”, Michael Mattsson, na granicy o azyl poprosiło 24 osoby co daje cyfrę  88 osób nachodźców miesięcznie, którzy …”w większości mieli prawo stałego  pobytu w Danii” ( „…Den gångna helgen avvisades 88 personer vid gränskontrollerna i Sydsverige. Enligt Michael Mattsson, gränspolischef i region Syd, var det till stor del personer som har uppehållstillstånd i Danmark…”).   Jednak „….Szef jest zaniepokojony bo  sądzi, że to dopiero początek tego, co przyjdzie później…” (”…Jag tror att detta bara är i begynnelsen av vad som kan komma framöver...”).

Jednak  uspakaja szwedzka telewizja statystyka  ”Migrationsverket”, tycząca się  całkowitej liczby osób, występujących o przyznanie azylu „… nie wykazuje   wzrostowych tendencji bowiem  w tygodniu 18 wystąpiło o azyl 328 osób. To jest zmniejszenie w porównaniu z tyg. 18, kiedy aż 384 osoby szukały azylu. To jest nawet gorzej niż w  tyg. 16, w którym aż 347 osób  szukało azylu”….  (”…Migrationsverkets statistik för det totala antalet asylsökande till Sverige visar däremot inte på en uppgång. Förra veckan (vecka 18) sökte totalt 328 personer asyl i Sverige. Det är en minskning jämfört med vecka 17, då totalt 384 personer sökte asyl. Det är även färre än vecka 16, då 347 personer sökte asyl….”).

Pomimo, że ta liczba nachodźców jest zatrważająca, to ”wg. Rzecznika prasowego ”jest to za krótki czas by wyciągnąc jakieś ostateczne wnioski (”…Men det har gått alltför kort tid för att dra några slutsatser, framhåller presstjänsten vid Migrationsverket….”).

Ten sam urząd ocenia jednocześnie, że likwidacja dokumentów identyfikacyjnych („Id-kort”) spowoduje wzrost…”azylowiczów”. Jakie więc wybrać cyfry nachodźców? Ilu z nich szuka azylu,  ilu szturmuje szwedzkie „granice”?:

„…„Urząd Imigracyjny” ocenia, że kiedy zlikwidowano kontrole graniczne istnieje prawdopodobieństwo zwiększenia liczby osób ,szukających ”azylu” w Szwecji. Ale władze pomimo wszystko nie widzą powodu by na  obecnym etapie (w 2027 r) . zmieniać swoje prognozy odnośnie azylowiczów. Wg prognoz oczekuje się od 22.000 do 45.000 azylowiczów”. (”….Enligt denna väntas mellan 22 000 och 45 000 personer söka asyl under året….”).

Choć jest to naprawdę „dobra” cyfra,  to  zastanawia rozpiętość: od 22 tys.-do 45 tys. jak również znana już oficjalna cyfra  „azylowiczów” za pierwsze półrocze,  wynosząca  „tylko 1982 osób”.

Jednak za cały rok średnia wyniosła 23.784 muzułmanów.

Ale to naprawdę  fraszka w porównaniu z 2015 r. w którym  miesięcznie przyjmowano aż 4865    islamistów miesięcznie (”…..Antalet asylsökande per månad har hittills i år varit 1 982 personer. Det kan jämföras med 4 168 per månad 2016 och 4 865 per månad 2015…”).

Tworzenie prawdziwej ummy w prowincji szwedzkiej „Eurabii” pójdzie w przyszłości  coraz szybciej bo cyfry dla  3-4 lat należy przemnożyć przez 6 Czyli nie będzie rocznie 22.000 islamistów(najniższa oficjalna cyfra) tylko 132.000 + oczywiście te oficjalne „1982 osób”  na m-c w ciągu tych 3 lat.  Nijak nie można się doliczyć prawdziwej cyfry. Nie znają jej zarówno władze jak i sam główny immam – on sądzi, że ”jest nas ponad 1,2 mln”.

„Azylowicze”, mający „prawa stałego pobytu”  w Danii  zostali co prawda zawróceni (co równie dobrze może być  nieprawdą) to przecież i tak mogą przekraczać granice, pracować i osiedlać się w Szwecji.

Jeśli się więc „zawraca Duńczyków”   z uwagi na zasiłki socjalne i zakwaterowanie rodzin., które są wyraźnie lepsze w Szwecji; to  w świetle prawa „Eurabii” jej mieszkańcy, posiadający już „prawo stałego pobytu” ,  maja „niezbywalne prawo przemieszczania się pracy i osiedlania się”. Zawrócenie ich na granicy jest jawnym przestępstwem – jest nielegalne.

***

Paradoksalnie zwiększona ilość muzułmanów „wiedzie” do…”walki z bezrobociem”.. Tak jak wszędzie w „Eurabii”- chodzi o urzędników imigracyjnych, mających za zadanie „ustalenie tożsamości”  nachodźców. Oczywiście ich działania są całkowicie bezowocne.

3

Inwazja spowodowała konieczność  „integracji” nowych „Szwedów” z tubylcami. Wkład  szwedzkiego, generalnego gubernatorstwa  zwanego „Szwecją”,  idzie w kilku kierunkach: pomocy finansowej oraz edukacji- głównie nauki czytania i pisania ( „SFI”- „svenska för invandrare”) łacińskich tekstów- większość  islamistów nie zna żadnego innego języka poza swoim. Poza tym wielu z nich to klasyczni  analfabeci.

 Potem, nie mając żadnego zawodu, idą na „kursy nauki zawodu”, polegającego głównie na obijaniu się bo doskonale wiedzą, że i tak nie będą pracować w żadnej porządnej firmie. Dlaczego? Ano dlatego, że w pracy legalnej nie w nich możliwości dorobienia „na czarno”.

Natomiast, gdy skorzystają z hojnych subwencji Gubernatarostwa”  otworzą  kebabiarnie, pizzerie, firmy sprzątającej, budki z pitą   lub zostaną taksówkarzami, to ich szanse na „lewe” zarobki wzrosną niewspółmiernie.

Wzrosną, gdyż  nachodźcy nigdy nie wykazując prawidłowych obrotów ( ich firmy z reguły nie wykazują zysków)  żądają zwrotu .. ” nadpłaconego” legalnie  podatku. Wymienione To branże to świetna okazja dla rozwoju takiego procederu ale dzięki temu „schodzą” ze „ statystki bezrobocia.” I władze są zachwycone „rzutkością” nachodźców w „szukaniu pracy” : stawiają ich za wzór…niemrawym tubylcom.

Ci, którzy nie chcą działać we własnym businessie pobierają z rodzinami zasiłek socjalny i pracują „na czarno” w jakiejś legalnej firmie nachodźczej. Rzecz prosta, że przedtem się  rozwodzą  by wszyscy  otrzymywali dalej zasiłek. A ponieważ są  i nachodźcami, i „rozwodnikami” (na papierze”) korzystają z pierwszeństwa w kolejkach wynajmu komunalnych mieszkań. Czynsz plus świadczenia pokrywa „Gubernatorstwo”. Czysty grosz  – bez podatku i bólu głowy.

Ponieważ  „Gubernatorstwo”  musi organizować „kursy szkoleniowe” dla nachodźców,   musi także zwiększyć zatrudnienie dla „specjalistów”-„asystentów” w „Pośrednictwie Pracy”. To bardzo poprawia statystki „bezrobocia”  tubylców . I wszyscy są zadowoleni.  Najmniej zadowoleni są tubylcy, z których kieszeni pokrywa się utrzymanie nachodźców –  ich wyjazdy do krajów rodzinnych, ich dobre samochody (Polacy np. jeżdżą gratami), a nawet budowę meczetów. Ale ich się w demoliberalizmie nikt nie pyta o zdanie – tubylcy, to motłoch.

***

Muzułmańskie maluszki mają ważne zadanie do spełnienia : mają nauczyć tubylcze dzieci „zasad prawdziwej wiary”. Tak chce sam Allah i każdy imam w meczecie. Właściwie trzeba uczciwie przyznać, że  to nawet… dobrze: szwedzkie dzieci są, jak francuskie, a-religijne w przeważającej masie… a-religijne.  To normalne: jacy są rodzice, takie są i dzieci. ( „Värnamö Nyheter”, http://www.vn.se/article/vill-ha-sommarlovz dn. 4 juli 2016 ). Rzecz nienowa ale ciekawa i warta krótkiego komentarza.

4

Indoktrynacji „religijnej” nie prowadzi  jakiś imam (co byłoby naturalne) ale…szwedzka nauczycielka – Valla Wellman ze szkoły w Näsby .Widać , że wzięła sobie poważnie do serca zdobyła  zachęty „Ministerstwa szkolnictwa” i zdobyła  odpowiednie szlify : „Dziś mówi uczniom pouczymy się trochę o islamie”.

Dziennik zauważa, że „….pomimo iż wielu z uczniów dużo wie o chrześcijaństwie, to chce też poznać islam”. W klasie rozkłada się dywan modlitewny i kładzie na nim kompas, pokazujący kierunek Mekki. Obecni w klasie koledzy –islamiści, Dragam Alwe  i Abbas Radhi dyrygują kolegami : Abbas się modli, recytując wersety Koranu, a Fragam naśladuje jego ruchy, zachęcając kolegów –  „ Róbcie jak ja- każdy może popróbować modłów”.

Reszta tubylczych dzieci ich naśladuje. Fajna zabawa.

Nauka raźno posuwa się naprzód: dziewczynki przykrywają głowy szalami, a chłopcy zakładają mycki. Pani nauczycielka osłoniła głowę  szalem.Jest jeszcze fajniej. Podniosły, jak w meczecie, nastrój. Ale to szkoła.

Jedna z dziewczynek ze szkoły w Rönnöw  nie jest jednak zadowolona i spytana przez dziennikarza po  „modłach” jak się czuła, odpowiada,  że ” szal na głowie miała po raz pierwszy i czuła się dziwnie , bo nie ma doświadczenia”.

Wcale się jej nie dziwię i dlatego  całkowicie ją rozumiem: doświadczenie jednak przyjdzie troszkę później – wraz z uderzeniami „giętkiego kija by nie zabić” w plecy: ”Kobiety –nauczają imamowie – należy bić giętkim, nie za grubym  kijem. Aby nie zabić. To wystarczy” – dodają poważnie gładząc brodę…

Potem tubylcze dzieci  oglądają film zrobiony przez…uczniów tej samej szkoły : w filmie występują ich koledzy muzułmanie i opowiadają o islamie. Po wiele dającej prelekcji próbuje się słodkości z Iraku – coś dla ducha i ciała. Pełna harmonia – jak w islamie. Uczniowie są  przepojeni duchową strawą Allaha . Ich koleżanka, niejaka Josefin Wiese wyznaje, że „do tej pory nic nie wiedziała o islamie zanim trafiła do tej szkoły.”

Oczternaście lat starsza, zamężna  Lisa Kristensson z Vellinge(Skåne), , już wie wystarczająco dużo : „Jak widzę przez okno listonosza, idącego z pocztą muszę nakryć głowę szalem bo czuję się naga”…

Panie nauczycielki, Valla Wellin  i Ingrid Rosander są też zadowolone bo „ zrealizowały ideę integracji uczniów”.  Wyznają, że „wymiana doświadczeń funkcjonuje naprawdę dobrze i niektórzy uczniowie już  trzymają się razem nawet poza szkołą.

Ja też jestem tego zdania: integracja idzie pełną parą : widoczne  na zdjęciu dziewczynki zostaną zgwałcone i staną się-jak mówią sami islamiści: „muzułmańskimi materacami”.  Ale niektóre, przywdziawszy hidżab,  wyjdą nawet za mąż za jakiegoś muzułmańskiego przystojniaka. Zaś ich koledzy zasilą przestępcze, muzułmańskie gangi i kto wie: może nawet, okazując swą zuchowatość, też będą gwałcić swoje koleżanki? A dlaczego by nie…nauczycielki? Już tak robiono….

W pewnym niedzielnym  wydaniu  „Sydsvenska Dagbladet (z płd. Szwecji – trzeci największy dziennik Szwecji, jak na urągowisko w dziale…Kultur”&Nöjen”( „Kultura i Przyjemność”) zamieszczono obszerny wywiad z islamskim kryminalistą o ksywce „Mohammad”. Był on bardzo pewny siebie, jak to  się dzieje ze stałymi klientami wiezień.   No więc „Mohammad”, nazywając strażników pogardliwie „plitami” (polski odpowiednik „plit(a)” to w tym kontekście to „pies” ) stale podkreślał, że „trzeba okazywać odpowiednią postawę i nauczać ich moresu. Żeby człowieka poważali”. On taki jest : „bosy ale w ostrogach”. Później dodał, że „jest ciężko w więzieniu  ale Allah go ochrania ”  i „jak wyjdzie, to sobie poswawoli  z chrześcijańskimi dziewczynami ”.

***

W dobrych, starych czasach  szwedzkie społeczeństwo było protestanckie i prawo było przestrzegane. Jeszcze w końcu lat 70-tych XXw. Zgubuiny portfel z pieniędzmi można było w 95% przypadków odebrać na najbliższym komisariacie policji: dyżurny policjant odliczał tylko ustawowe 10% znaleźnego i oddawał  resztę. . Przeważająca część miast była spokojna i ludzie mogli się w nich poruszać bez obaw o każdej porze dnia i nocy. Pobicia, rabunki, gwałty i morderstwa były w Szwecji wielką rzadkością i wywoływały ogromną sensację. Muzułmanie byli rzadkością i wzbudzali nawet sympatię: ludzie im pomagali, udzielali rad…Islamiści byli spokojni bo było ich mało. Można nawet powiedzieć, że się zintegrowali choć o asymilacji nie było mowy. Byli spokojni ale nie dlatego, że odczuwali jakąś sympatię do „krzyżowców” ale dlatego, że się ich całkiem zwyczajnie bali – było ich za mało. Przytaili się więc, zamiatali kitami, udawali niegroźnych. Czekali.

W miarę ich napływu i natychmiastowego spełniania ich żądań przez władze guberni, zaczęła także rosnąć ich bezczelność i pewność siebie podbudowywana piątkowymi kazaniami imamów. Pojawiły się żądania specjalnego ich traktowania jako wyznawców „proroka”, meczetów, warunków lokalowych, zasiłków socjalnych, a nawet kobiet-lekarzy, badających kobiety islamskie. W armii zażądali (i otrzymali) specjalne ”sale modlitw”( 5x dziennie), osobnych pryszniców („krzyżowcy” nie mieli prawa oglądać nagiego muzułmanina), toalet….Wreszcie przyszedł czas także na…publiczne baseny: muzułmanki zażądały osobnych godzin na pływalniach , a jak władze się ociągały to wskakiwały do basenów w czarnych workach , w jakich chadzają i butach….

Dopóki siedzieli w „swojej” dzielnicy w szwedzkich miastach było spokojnie . Porachunki pomiędzy sobą (np., szyici i sunnici) załatwiali pomiędzy sobą, nie mieszając do nich „krzyżowców” chociaż zaczął się pojawiać ich ostracyzm : tubylców szturchano, wyzywano, opluwano. Jeszcze nie bito ale np. podpalano im samochody, drzwi do mieszkań czy wlewano benzynę do środka przez szparę na listy.  Niewinne zabawy – bułka z masłem.

Potem terror narastał : muzułmanie postanowili „wyprowadzić” resztki „krzyżowców”  i przeszli do rękoczynów(ciężkich pobić) i gwałtów na kobietach. Bardzo lubili gwałcić dziewczynki.  Rzecz prosta, że tubylcy, nie widząc żadnego przeciwdziałania władz-uciekli do innych dzielnic.

zaczęli się osiedlać w rożnych częściach miast.muzułmanie siedzieli sobie w swoich dzielnicach i w nich załatwiali porachunki między sobą Ze schwytanymi przestępcami załatwiano się szybko i bezlitośnie

Projekty „integracyjne” heretyków z tzw. ”Szwedzkiego Kościoła” są kubek w kubek takie same jak ekumeniczne poczynania ,  dowodzącego rzekomo  „Kościołem Katolickim” zdiabolonego  masona – „papy” Franciszka. Rzecz rozpoznana już od dawna. i o dziwo potwierdzająca prawdziwość znanego w całej katolickiej Europie przysłowia, że „ diabeł ubrał się w ornat i do Mszy Św. ogonem dzwoni”…

Ale heretycy nie mają żadnych zahamowań : jak masońskie centrale wydały rozkaz „integracji”, to oni reklamują i nawołują do integracji. A co to szkodzi?

5

Gustowne rozwiązanie ”Domu Bożego”

Tak więc, wychodząc naprzeciw ekumenicznym  ideom ”ojca św.”, Franciszka, luteranie ze „Szwedzkiego kościoła”   postanowili w Nacka, we Fisksätra, w Sztokholmie…. dobudować  do istniejącego już zboru protestanckiego …meczet i całości nadać nazwę… „Domu Bożego”. Jak gdyby wróciły czasy Aleksandra Wielkiego i  kultu „Serapisa”. Projekt ma kosztować „tylko” 39 mln koron, a zbiórką pieniędzy zajął się …”Szwedzki Kościół”; muzułmanie jak zwykle nie mają pieniędzy, a zresztą  skoro  to projekt „krzyżowców”, to zupełnie logicznym jest by to oni ponosili wszelkie koszty.

Plany zaczęto snuć  w 2009 r.- trzeba wreszcie było zacząć konkretna robotę. Od słów do czynów. Miejsce wybrano nader starannie : Fisksätra to duże osiedle muzułmanów w gminie Nacka, w południowym Sztokholmie, a egzystujący zbór nie cieszył się dużą frekwencją wiernych. Oddanie go wprost muzułmanom na meczet oznaczało by mimo wszystko burzliwe protesty- jeszcze działa odśrodkowa siła tradycji. Nowy „kapłan”, Bengt Wadensjö (czyt. „wadenszoe” ), wcześniejszy biskup w Karlstadzie przedstawił  więc „projekt integracyjny” najpierw w masońsko-chazarskiej ”Svenska Dagbladet” (z chazarskiej  „sfery” Bonniersów), a później nawet zapoznał z nim „faszystów” ze „ Szwedzkich Demokratów” („Sverigedemokraterna”) – partii , opisującej z zachwytem poczynania Chazarów. Ale we wstepie „ksiądz” przedstawia  „Szwedzkich Demokratów” w niezbyt dobrym świetle (ale tylko dlatego, że zbyt wyraźnie wypowiadają się przeciw nachodźcom):

„…Kiedy obawy dla nieznanego w postaci islamu poprzez wejście do parlamentu „Szwedzkich Demokratów”) wywołują negatywną ocenę Szwecji, chcę przedstawić całkowicie inny jej obraz. Jimmy Åkesson napisał  20 npaździernika w  ”Aftonbladet”, że „Muzułmanie są naszą największą groźbą zewnętrzną”. Ale my nie sądzimy, że uchodźcy stanowią  groźbę. Oni są zyskiem.” ( ”När rädslan för det okända i form av islam nu ger Sverige en profil i nyhetsflödet genom att SD tar plats i riksdagen vill jag lyfta fram en helt annan bild av Sverige. Jimmie Åkesson skrev i Aftonbladet den 20 oktober 2009 att ’Muslimerna är vårt största utländska hot. I Nacka tror vi inte att invandrare eller muslimer skulle vara ett hot. De är en tillgång.”).

Bengt Wadensjö miał na myśli to, że „wiara w Boga jednoczy muzułmanów i chrześcijan” oraz dodał, że  „muzułmanie  są generalnie rzecz biorąc pokojowi i uczciwi „.  (vide „Kroniki Szwedzkie  nr. 19”-cytay z Koranu”). Najważniejsze, że „projekt oznaczałby, że światowy pokój zaczyna się we Fisksätra”. („…att projektet skulle innebära att ”världsfreden börjar i Fisksätra”.).

W praktyce projekt oznacza, że obok zboru zbuduje się meczet i obie części połączy oszklony hal. Muzułmanie mieliby kupić za 300.000 koron (150.000 zł) ziemię pod budowę ale „nie potrzebują płacić za nią teraz, tylko później – kiedy projekt będzie gotowy”.

W praktyce oznacza to, że cała budowa zostanie sfinansowana przez „Gubernatorstwo”. Tak, jak to się już stało z największymi meczetami w Szwecji (np. w Malmö ). Można tylko pogratulować postępów w  integracji.

W zarządzie zasiadł obok innych „osobistości” ( obok „księdza” są także komuniści) także były minister „mieszkalnictwa i budownictwa” szwedzkiej guberni , członek „europejskiej” „Partii Zielonych”, uczestnik poczciwych kurdyjskich „Szarych Wilków” (prokomunistycznej organizacji terrorystycznej) islamista, Mehmet Kaplan  – mason i członek loży „Dobrych Templariuszy” .

Już się zgłosiła do „kazań” w meczecie poczciwa organizacja , mająca wiele zamachów terrorystycznych na sumieniu, „Hizb-ut-Tahrir”  w kooperacji islamistycznąTanzeem-e-Islami”  oraz imam, Yusuf al-Qaradawi – znany…”antysemita”.

Jednak Begt Wadensjö ma zadanie poruczone mu przez masońską „Szwedzką  Lożę Narodową” ( której król szwedzki jest ”Najwyższym Opiekunem” ) : chodzi o to, by występując z pozycji „kościelnych” atakować wszelkich… przeciwników nachodźców. On sam i „inni funkcjonariusze  kościoła” uważają, że „chrześcijanie i muzułmanie jednoczą się myśłą, że Bóg jest jeden” ( „…att muslimer och kristna förenas i tanken att Gud är en…”)  i dodają, że nachodźcy ” są „ generalnie pokojowi i uczciwi” (….”muslimer är generellt fridsamma och ärliga…”), a „pokój światowy zaczął się w Fisksätra” (”…världsfreden börjar i Fisksätra…”).

***

Budowie z wielką sympatią – ocztwiście oprócz Chazarów i masonów – przykląda się „arcybiskup”  „kościoła Szwedzkiego”- lewicowa liberałka, Antje Jockelen.

6

W rozmowie z imamem.

„Wiadomości  Szwedzkiej Telewizji, Program I” ( „NyTV1 ” z 29.kwietnia 2017 r )  podały bulwersującą resztkę luterańskich niedobitków, że  „arcybiskup”, Antje Jockelen, w kazaniu z okazji Wielkiej Nocy  powiedziała, że „dwoch uczniów Jezusa najprawdopodobniej żyło w homoseksualnym związku”. Nawet  bardzo niedawna prześladowani szwedzccy katolicy zaprotestowali.

Ale Antje „nie dała sobie dmuchać w kaszę” i odprawiła w Sztokholmie  z okazji „ukrzyżowania rabbiego Jezusa”„mszę” razem z otwartą lesbika i też „biskupem”, Evą Brunne.

7

„Biskup”Sztokholu,  Eva Brunne

 Homosie były bardzo zawiedzione, że to Antje Jockelen została ”arcybiskupem”, a nie Eva, żadająca usunięcia krzyży ze zborów i zastąpienia ich drogowskazmi w kierunku Mekki.

Jednak „kazanie” o  Jezusie ( który wg, nich też był homoskesualistą ), wskazanie na homoseksualizm w Jego otoczeniu oraz współdziałanie z Evą Brunne przy „ołtarzu”, utrzymanie homoseksualnych ślubów przez nowego hierarchę, nastroiło ich bardziej pozytywnie do „Szwedzkiego Kościoła”. Zrozumieli, że trzeba póki co, politykować – grunt, że wszystko posuwa się we włąściwym kierunku. Może się dopatrzyli czegoś więcej w Antje?

Może tak być bo  także inny ”biskup” tego samego „kościoła”,  60-letnia  Eva Brunne,  żyjąca z  ” żoną”, 45-letnią  Gunillą Lindén,  wysłała…. pozew o rozwód. Może znalazła nową, młodszą ” żonę”? A może Gunilla woli młodszego ”męża”? Nic pewnego nie wiadomo, bo para „małżonków” milczy – jedynym problemem jest…dziecko.

Urodzenie dziecka w takim osobliwym małżeństwem wydaje się potwierdzać opowieści o cudach Kościoła choć  w tym przypadku rzecz była bardziej prozaiczna : Eva wyznała publicznie w wywiadzie, że „wstrzyknęła sobie do pochwy spermę otrzymaną od jednego z przyjaciół”. Proste jak drut! Żadnych problemów z mężem, kochankiem…  Kosmetyka!

„Szwedzki Kościól” może być dumny : zdarzył się w nim  jest cud. „mąż” – urodził dziecko. Brunne zresztą podkreśliła, że właśnie na tym polega „przewaga lesbijek” nad zwykłymi kobietami…Problem dziecka w tym „małżeństwie” nie jest wcale „ żadnym problem  jak dla małżeństw monogamicznych”, bo nadal  będziemy  sprawować nad nim opiekę” – przekazał jej słowa rzecznik „arcybiskupstwa”.

Wypowiedź „arcybiskupa”, Antje Jockelen o „ homoseksualnych  uczniach Jezusa” nie jest jedynym kazaniem godnym  masonów czy  inspirujących ich „mędrców Syjonu”.

Już 17 października 2013r. (https://www.svd.se/jackelen-bor-forklara-sig-om-jungfrufodsel) wypowiedziała się w  „Svenska Dagblade”, w  chazarskim dzienniku szwedzkiej „prawicy konserwatywno – liberalnej” (wiemy już , że to „sfera Chazarów” z medialnego koncernu  „Bonniers”) , że „ jeśli kto chce, to może sobie wierzyć, że poczęcie Jezusa nie odbyło się na biologicznej drodze….

Ta osobliwa ”arcybiskup” życiowe podejście do sprawy Wiary i  uświadamia wiernych, że ” dziewicze poczęcie jest antycznym przykładem „języka mitologicznego”, którego celem było” wyrażenie czegoś rzeczywiście niewypowiedzianego( „niewytłumaczalnego”, czegoś, co rozsadza granice języka i kategorie rzeczywistości” („…är ett antikt exempel på ”mytologiskt språk”, vars syfte är ”att uttrycka det egentligen osägbara, det som spränger språkets gränser och verklighetens kategorie…”

***

ówną troską ”papieża” Franciszka jest oczywiście ekumenizm  – stary projekt masonerii, dążącej do zrównania wszystkich religii. Dlatego dla katolickiego najwyższego dostojnika Kościoła nie ma żadnego znaczenia z kim rozmawia –  luterański „arcybiskup” jest równie dobry jak  islamscy imamowie. Dlaczegoż by nie? : liczy się  robespierrowska „Najwyższa Istota”, będąca  „ojcem wszystkich ludzi”.

8

Dlatego , nie bacząc na wcześniejsze wypowiedzi o Najświętszej Maryi Dziewicy, Chrystusie i  Św.Apostołach,  szybciutko koncelebrował razem z Antje, w zborze luterańskim w Lund…”mszę”.

Franciszek  był  zadowolony  z wizyty ale miał jakieś obiekcje w stosunku do „szwedzkich mężczyzn”. Zauważył nawet, że „szukają żon za granicą”. Miał także  coś  przeciw kobietom-kapłanom. Ale w końcu  pomaszerował do „katedry” z „kobietą-arcybiskupem”. Polityka, wiadoma rzecz!  A „papa” jest przede wszystkim politykierem.

Dwuznaczne wypowiedzi Franciszka wywołały złość Antje, która, nie przebierając w słowach w telewizji ( „SVT Nyheter”) …zganiła go, a nawet dała do zrozumienia , że nie jest specjalnie mądry, gdyż fakt, że „ obraca się w jednopłciowym  towarzystwie  może zawęża mu możliwość prawidłowej, zbalansowanej oceny rzeczywistości” ( „…Att leva i enkönade miljöer kanske inte gör det så lätt att i alla stycken uppnå en balanserad människosyn…”).A to, że „szwedzcy mężczyźni szukają kobiet poza granicami państwa  jest prostą konsekwencją tego, że szwedzkie kobiety „ są bardzo silne (psychicznie-JB) i bardzo zdolne (”mycket starka, mycket duktiga).

„Papież” kręcił także nosem na fakt istnienia „kobiet-kapłanów w kościele luterańskim” i zauważył, że „w kościele katolickim nie jest to na razie możliwe”.  Wzbudziło to  ostry sprzeciw Jeckelen:

” Kapłaństwo kobiet jest bezdyskusyjną sprawą w kościele luterańskim. W szwedzkim kościele jest to oczywiste, że kobiety zostają kapłanami. Postawa, jaką wyraża papież jest dobrze znana i taką zawsze była. Ale tu chodzi o różne spojrzenia na kapłaństwo. Jest ważne  by być świadomym, że różnice tyczą się całościowego spojrzenia  na kapłaństwo kobiet. To nie jest tylko sprawa męskich czy żeńskich kapłanów”.

( ”… Prästvigning av kvinnor är en omistlig del av det lutherska världsförbundet. I den svenska kyrkan är det en självklarhet att kvinnor vigs till präster. Positionen som påven gav uttryck för är välkänd – så har det alltid varit. Men det handlar om en skild syn på ämbetet. Det är viktigt att vara medveten om att skillnaderna gäller synen på ämbetet i sin helhet, det är inte en fråga om manliga eller kvinnliga präster….”)

Mamy w tej wypowiedzi  i innych wypowiedziach „arcybiskupa” , zauważyć odpryski poglądów „Nowej Ery” i  jakby wezwanie do papieża by ten wreszcie „zmodernizował Kościół Katolicki”, odchodząc od poglądów ”konserwatywnego” Jana Pawła II  : kapłaństwo kobiet, małżeństwa jednopłciowe, wolność dla konkubinatu, tolerancję dla homoseksualizmu itp., itd…

W każdym razie, Jockelen, na zakończenie swojego wystąpienia w „TVS” („Telewizji Szwedzkiej”) dostrzegła pozytywy wizyty Franciszka , bowiem „wizytę papieża  poprzedza prawie 50-letni okres rozmów Watykanu z  „Światową Organizacją Luteranów” i ona sądzi, że „rozmowa prowadziła do rezultatu”.

Jakiego ”rezultatu?” – tego wojująca, o lewicowych poglądach  feministka, nie sprecyzowała ale można się bez trudu domyśleć .

Jeśli luteranizm i kalwinizm są herezjami, zaprzeczającymi podstawowym kanonom Wiary Katolickiej, to wspólne odprawianie komediowych  „mszy” w luterańskim zborze jest najlepszym dowodem postępującej „demokratyzacji” (czy raczej upadku) katolicyzmu w duchu …synkretycznej, ekumenicznej „jedności”. Inaczej: jest próbą  sprowadzenia go do roli jednej z „chrześcijańskich sekt”.

Język masonerii jest perfidnie pokrętny – to język ludzi kompletnie zdiablonych.

„Rezultat” jest „pozytywnym sukcesem” bowiem Jockele dodała na końcu, że „ Nie ma najmniejszego powodu by sądzić, że akurat ta droga nie prowadzi do sukcesu w przyszłości”.  Ona zaś na odchodne dała silny sygnał „papieżowi” : „jedność chrześcijaństwa” za cenę zaprzaństwa katolików.                                        

Kim naprawdę jest popierany przez watykańską zdiabloną falangę  (to „ciemne jądro”) „papież” Franciszek?

Jan Bek

Tags : ,

Komentowanie zamknięte.