Opublikowano Kwiecień 23, 2017 Przez a303 W Świat

Kronika szwedzka nr 19. Jan Bek

„…Państwo nasze, krocząc drogą podboju, ma prawo zastąpienia okropności wojny przez mniej dostrzegalne, ale więcej celowe egzekucje, przy których pomocy należy podtrzymywać terror, usposabiający do ślepego posłuszeństwa….”(„Protokoły Mędrców Syjonu” – „Protokół I – O  terrorze”).

a

Pisałem już dość dużo o islamie i jego „dobroczynnym” wpływie na społeczeństwa europejskie. Pomimo, że „wszyscy wiedzą” to przecież władze polityczne europejskich narodów nie robią nic, by rozbestwionych muzułmanów, powstrzymać.

Zastanówmy się nad tym: eksport wszystkich krajów muzułmańskich do państw „Zachodu”, odliczywszy od niego wpływy za eksport ropy naftowej, jest zaledwie równy …eksportowi małej Finlandii. 

W świecie, który przede wszystkim jest nastawiony na niepohamowane bogacenie się, a o wartości człowieka decyduje ilość zer na jego koncie bankowym, zysk z handlu ze światem muzułmańskim jest praktycznie zerowy. Ale, pomimo mordów na ludności chrześcijańskiej, masońskie władze państw „Zachodu” stale dostrzegają „konieczność”  „wymiany handlowej i kulturalnej” ze światem muzułmańskim. Od USA i Kanady, poprzez Europę aż po Australię.  Ale nie tylko o ekonomię tu chodzi: kraje arabskie należy uszczęśliwić demoliberalizmem pomimo, że i demoliberalizm, i islam należą do tej samej strony świata „na opak”.

Oznaczać to tylko może jedno: kontakty z muzułmanami są potrzebne masonerii do innego celu, a ten jest  zawsze taki sam od początków jej powstania. Masońskie, chorobliwe  bredzenie o „wartościach człowieka demokratycznego” jest tu tylko bezczelną zasłoną dymną, „piaskiem rzucanym w oczy” i wygodnym parawanem, przysłaniającym przez „obywatelami Zachodu ” prawdziwe zamiary masonerii.

Chociaż bardziej prawidłowo byłoby używać określenia „chazaro-masonerii” poprzestaniemy tu na nazwie „masoneria” gdyż i tak ona się zawsze orientuje na interesy Chazarstwa. Chazarstwo nigdy by się tak nie rozbestwiło gdyby nie pieczołowita ochrona masonów.

 O co więc naprawdę chodzi w celowym „imporcie” muzułmanów?

To proste: chodzi o zniszczenie do końca chrześcijańskiego fundamentu i sprowadzenie katolicyzmu do roli nie głównej siły napędowej świata, a tylko do jednego z wyznań… I to wyznania wcale nie największego.

W schemacie rządów masonerii katolicki Papież ma być tylko „przedstawicielem”  i mało ważnym „szefem” katolików” – zaraz obok „szefów islamu, prawosławia, protestanckich lutrzyków, kalwinów, zielonoświątkowców ,”świadków Jehovy” i dziesiątków innych, równie heretyckich  sekt.

Na siłę promowany  w świecie katolickim  jako „Ojciec Wszechmocny”, chazarski bożek „Jahve” (na tę perfidię zwrócił uwagę katolików Papież Benedykt XVI za co zmuszono go do przejścia na „emeryturę”)  i rabini, stoją oczywiście nad tymi wszystkimi wyznaniami i mają uprzywilejowaną pozycję.

Przed kilkoma stuleciami, kiedy sułtan turecki był jednocześnie kalifem, kiedy Europą rządzili królowie, mający świadomość swojej władzy, której używali dla obrony swoich królestw, muzułmanie, choć pchli się zbrojnie na Europę, po paru brutalnych  nauczkach udzielonych im na bitewnych polach przez katolickich królów Europy, nabrali rozumu i siedzieli cicho w granicach, w których obowiązywał szariat. Pomimo,  iż wielu z nich było biedakami  nawet nie zaświtała w głowie myśl, że może sobie taki jeden z drugim wyemigrować i osiąść w jakiś państwie „krzyżowców”. Tylko kupcy arabscy z towarem przypływali do wytyczonych im portów na Majorce, Marsyli, Wenecji i zbywali towar, jaki importowali aż z Indii czy Chin.

Europejczycy, wśród których nie brakowało dzielnych żeglarzy pływających na dużych żaglowcach, opuszczając spokojne wody Morza Śródziemnego,  rzadko kiedy (poza piratami) docierali do afrykańskich wybrzeży opanowanych przez muzułmanów: znali „swoje miejsce” , ograniczając się do żeglugi po Oceanie Atlantyckim, Pacyfiku, Morzu Bałtyckim  czy  Północnym – handel z krajami Orientu odbywał się głównie drogą lądową.

Wszystko zaczęło się zmieniać po „wielkiej ewolucji francuskiej”, gdy masoneria przystąpiła do zdecydowanej rozprawy z uniwersalizmem katolickim (najpierw we Francji), pragnąc narzucić światu  „globalizm”- początkowo nie bardzo uświadamiany nawet w łonie  niższej masonerii ale bardzo poważany w jej kręgach wyższych – łącznie  z Chazarami.

Gdy tylko zlikwidowano stare monarchie europejskie w ważniejszych państwach Europy, zastąpiono  je modelem „republikańskim” w masońskiej oprawie. A jeszcze później -„nowoczesnymi demokracjami”.

Ale jakby się one nie nazywały najważniejsza jest masońska podszewka- wszystkie rządy krajów „demokracji” są gęsto poprzetykane masonami –prawdziwym, choć utajnionym rządem-ideałem jest oczywiście gdy większość stanowisk państwowych, łącznie z prezydentami i premierami,  obsadziła masoneria.

Dopiero po bolszewickiej rewolucji i celowo sprowokowanych przez masonerię I i II w. św. ( Lenina, Hitlera i Mussoliniego finansowały te same chazarskie banki), przerażających masakrach Europejczyków i narzuceniu w końcu masońskiego systemu demoliberalizmu, wszechwładna masoneria przystąpiła do „wieńczącej dzieło” fazy końcowej: powszechnego panowania „Jahbulona” – synkretycznego „bóstwa” masonów, który ma zostać na „końcu dziejów” masońską trójcą  – „bogiem wszystkich ludzi”.

”Jah” to skrót „Jahve”- pustynnego demona Hebrajczyków, „Bul”-  to skrót od „Baala”- diabelskiego semickiego boga Kanaaneńczyków i Chazarów oraz „On”(a),wywodzącego się od egipskiego „księcia ciemności”„Ozyrysa”. Zważmy więc, że ten „Jahbulon”, czczony przez najwyższe kręgi masonerii to po prostu sam Szatan, występujący w postaci „masońskiej trójcy”.

Jeśli powykręcani psychicznie masońscy doktrynerzy czczą Szatana to nie może nas dziwić, że aby zwalczyć Chrześcijaństwo celowo importują muzułmanów do świata Chrześcijan. Islam idealnie nadaje się do tego celu.

Zasiedlanie Europy, motywowane, a to wojnami, a to względami ekonomicznymi przez demoliberalnych gangsterów – tak  ich ostatnio  nazwał przedstawiciel Wielkiej Brytanii w masońskiej „unii europejskiej ”, Farage – odbywa się więc za ich rozkazem.

Codziennie kontynent azjatycki czy afrykański opuszcza na łodziach tysiące muzułmanów – chrześcijan wśród tych uciekinierów nie ma wcale.

Docierają oni do Europy, uciekając przed islamskimi prześladowcami drogą lądową i są z miejsca przez władze unijne traktowani jako przysłowiowy „wrzód na tyłku”: gardzi się niemi niewymownie, a bardzo dużą część odsyła z powrotem. Jakby tego było mało  tych, których łaskawie zostawiono pod presją europejskiej „czarnej” opinii publicznej (jeszcze taka jest), wtrąca się do „obozów uchodźców”, zasiedlonych przez …muzułmanów – ich oprawców. Wg. masonerii jest to dobre i „ konieczne do mieszania się kultur”-  takie masońskie „multi-kulti” traktowane przez unijną, demoliberalną gawiedź jako „najwyższa wartość”.

Islamscy uciekinierzy  mają w zasadzie łatwe zadanie: muszą tylko opuścić wody terytorialne  państw islamskich i wydostać się na eksterytorialne wody Morza Śródziemnego. Tutaj ich olbrzymie pontony, kutry rybackie, trawlery są „namierzane” przez okręty straży przybrzeżnej „unii”, „uciekinierzy” troskliwie przyjmowani na gościnne pokłady okręty unijne, pojeni, karmieni i owijani kocami. Po czym wiezie się ich do portów Europy Płd., w których oczekują ich tak samo chętni do pomocy ”ochotnicy”. W końcu autobusami rozwozi się ich do obozów zbiorczych, w których…sami sobie wybierają miejsce zamieszkania.

Dostają sute finansowe  zasiłki, mieszkania, a w krajach skandynawskich – jeśli rodzina jest duża – nawet do… domków jednorodzinnych.  Rzeczywiście masoni maja rację: ekonomia  państw europejskich „się poprawia” czego dowodem jest „złoty okres dla branży budowlanej”, będącej najważniejszą wskazówką poprawy koniunktury gospodarczej: mieszkaniowe firmy budowlane pracują na dwie zmiany by zapewnić dostateczną ilość mieszkań. Płaci za to oczywiście państwo (tj. fundusze publiczne) ale „solidarność” przecież zobowiązuje.

Co prawda przygląda się temu z zaciśniętymi zębami ludność Europy, która nie jest w zasadzie „solidarna z wartościami” ale i ona, gdy przyjdzie czas demoliberalnej szopki wyborczej, znowu wybierze… masonów do władz krajowych i „unijnego parlamentu”.

Po tej „śródziemnomorskiej przygodzie”, po nabraniu sił, muzułmanie przystępują do gwałtów na kobietach, napadów rabunkowych i mordów „krzyżowców”. Co mają nie tylko „we krwi”  z racji pochodzenia ale na wskutek religijnej „podmurówki” i  nauk „pokojowych” imamów.

Czyż może być lepsze rozwiązanie dla unijnych masonów?

***

Ostatnio znów wystąpiła „Mona Walter” (przybrane nazwisko), ”uciekinierka” z Somalii, która konwertowała się na „chrześcijaństwo”. Oczywiście na luteranizm.

a

Pomijając jednak konwersję „Mony Walter” (udana czy „z serca”) musimy zauważyć, że  jako człowiek porzucający oficjalnie islam, naraziła się muzułmanom i została „wyjęta spod prawa” (są na to odpowiednie ustępy z „pokojowego „ Koranu”): systematycznie grozi się jej śmiercią, ujawniono jej adres domowy i „zachęca ludzi do jej zabicia”. Rezultat nagonki nie dał na siebie długo czekać: jacyś mężczyźni, zaczęli ją nachodzić w domu i pracy, a nawet na ulicy jakaś dużą grupa oświadczyła, że „ją zabiją”.

„Walter” pokazała w szwedzkiej telewizji nawet nagrany film na swoim mobilu, pokazujący mordowanie w sposób tradycyjny i typowy dla „wysokiej kultury islamu” wyznawcy Allaha na chrześcijaństwo.

Wykonawca fatwy, o groźnej, charakterystycznej dla  bojowników islamu minie, mamrotał pod nosem wersety z „pokojowego” Koranu i zarżnął  nowego „krzyżowca” jak owcę ale cóż robić: taka tradycja. Można sobie wyobrazić z jaką orgazmiczną radością oglądają takie filmiki masoni ze swoimi konkubinami zwanymi  „żonami”…

Mieszanie kultur dobre jest. Dlaczego muzułmanie nie mieliby swojej tradycji pielęgnować na „uchodźctwie”?

Ataki na ”krzyżowców” w Europie, choć  – co podkreśla szwedzka prasa  ”przykre” – „nie są jakimś większym problemem”, a raczej są spowodowane  „treścią Koranu”, który „nie uznaje innych religii i postrzega nie-muzułmanów jako „kuffar(ów) –tych co zaprzeczają Prawdzie”. Tak się wyraziła „Walter”, a masoni, udzielający swojego błogosławieństwa na jej występ w telewizji z pewnością się zaniepokoili bo już dawno zaplanowali zmianę tych krwiożerczych ustępów islamskiej księgi.

Trzeba przyznać, że ta „Walter” jest jednak odważną kobietą: pomimo iluzorycznej ochrony ze strony szwedzkiego „kontrwywiadu” wypunktowała wszystkie ustępy „pokojowego Koranu”, mówiące o losie „krzyżowców”.

Podkreślamy, że „Mona Walter” była muzułmanką, a więc zna jak żaden „dziennikarz śledczy” czy unijny politruk, koraniczne strofy. Wie, iż od tej pory jest celem każdego prawowiernego muzułmanina, że śledzi ją każdy sprzedawca warzyw na targu, taksówkarz (95% to muzułmanie) czy, przebierający pobożnie koraliki różańca, wyznawca zdiabolonego ”proroka”, jego dzieci i wnuki. Wszyscy muzułmanie.

W każdym razie podrzucili  szefowi propagandy „Szwedzkiego Kościoła”, Gunnarowi Sjöberg temat. Gunnar przemyślał i doszedł do oczywistego dla każdego prawdziwego masona wniosku, że kampania „Mój krzyż”, lansowana przez „fundamentalistów chrześcijańskich”, domagających się większej obecności Krzyża w przestrzeni publicznej,  jest bardzo groźna  („mycket farlig”)  gdyż podkreśla  różnicę pomiędzy muzułmanami, a chrześcijanami”.

On sam jest stanowczo  przeciw bo… cyt: „jest możliwe, że muzułmanie zostaną chrześcijanami”. Dlaczego jednak wizerunki Krzyża, które się zdejmuje ze zborów  nie miałby tego procesu przyspieszyć?

Rzecz jasna takie pytanie nie padło ani z ust ”Mony Walter”, ani prowadzącego program dziennikarza. Dlatego  Sjöberg nic bliższego nie powiedział. Na samo zakończenie „Walter” wyjaśniła, że „zeszła pod ziemię, a jej adres domowy zna tylko „Säpo”.

Znając działania szwedzkiego kontrwywiadu (szpiedzy sowieccy działali bez przeszkód przez cały okres trwania Sowietów, a „odkryci” szpiedzy (np. „słynny”  pisarz szwedzki, Jan Guijou był aż do zburzenia „Muru berlińskiego” agentem enerdowskiej „Stasi” o czym swego czasu szeroko informowała prasa) wyjeżdżali… na przepustkach dobowych… do Rosji – notabene ten okropny grafoman, Guijou, niemożebnie nadęty bufon, spokojnie sobie żyje na „daczy” i występuje w telewizji. Nigdy nie zaprzeczał pracy dla „Stasi”, zawsze pogodny i zadowolony z życia…

Jeśli więc kontrwywiad ochraniał agentów komunistycznych, to należy sądzić, że wypełniając odgórne polecenia masonerii, będzie także ochraniał członków „ISIS” czy jakiej innej „non profit” organizacji. Może nawet wspomoże ich bronią i trotylem?

Dlaczego nie? Ze Szwecji do Polski promem jest  blisko. Rzut  kamieniem i żadnych granic. Gdy padnie hasło „wyzwalania” islamiści się w niej tłumnie zjawią.

Jednak najbardziej znamienne jest to, że w tym dojrzałym państwie demokracji, w którym gwarantuje się konstytucją „unii” i samej prowincji szwedzkiej  „swobody religijne”, toleruje się… religijne prześladowania. Państwo niby powinno ostro reagować na wszelkie przejawy atakowania chrześcijan –nawet heretyków i schizmatyków. Ale tego nie zrobiło: „Walter” kryje się pod ochroną „SÄPO”  w „pewnej miejscowości”, a wygrażający jej muzułmanie chodzą sobie wolno.

To wskazuje od razu na mocodawców: są nimi nie tylko imamowie przy meczetach ale i masoni, przyzwalający na prześladowanie własnych obywateli.

Oczywiście tych, jak „Walter”,  „nieprawomyślnych” , Chrześcijan.

Musimy jeszcze przybliżyć Czytelnikom „religię pokoju”, islam, by stało się jaśniejszymi wiele, na pozór tajemniczych i niezrozumiałych,  spraw.

Oto małe przybliżenie „religii pokoju”:

– każdy mężczyzna, oczywiście muzułmanin, może gwałcić i żenić się z … dziewczynkami w wieku dojrzewania ( „Kor. 65:4);

– nie-muzułmanie (niewierzący) mają być ukrzyżowani, a ich kończyny mają być odrąbane (Kor.8:12, 47:4). Oprócz tego zaleca się na wszelki wypadek… odrąbanie głowy (Kor, 8:12, 47:4);

– każdy wierzący muzułmanin, który zabije nie-muzułmanina trafi do raju (Kor. 9:111);

– jeśli nie jest możliwe natychmiastowe zabicie „pogan” należy ich nazywać „świniami” i „małpami” (Kor. 5:60, 7:166, 16:106; Uwaga – te same uwagi odnośnie Chrześcijan znajdujemy w chazarskim Talmudzie):

– należy wskazywać (wierzącym muzułmanom), że „poganie” są „obrzydliwymi stworami”, które nie zasługują na żadną łaskę (Kor. 98:6);

– dla dobra muzułmanów można szantażować pogan (Kor.9:28);

– należy nie-muzułmanów(pogan) traktować jako zaprzysięgłych wrogów islamu (Kor.4:101);

– mężczyźni mogą mieć „pogańskich” niewolników do seksu lub pracy (Kor.4:3,4:24, 5:89, 33:50,58:3 i 70:30;);

– mężczyźni mają prawo bić swoje żony (Kor. 4:34);

–  muzułmanin ma (prawo) terroryzować nie-muzułmanów (Kor. 8:12, 8:60);

– a w „Sahik Muskim”  (pełna nazwa arabska, „ Al-Musnadu Al-Sahihu bi Naklil Adli”, będącej jedną z 6  tzw. Kutub al-Sittah”, czyli głównych „hadis(ów)” u sunnitów ) można wyczytać, że „prorok” powiedział:  „Rozkazano mi by walczyć przeciw ludom, aż uznają one, że nie ma innego boga, niż Allach”.

Jak podaje popularna „Wikipedia” „hadisy” są to  „opowieści przytaczające wypowiedzi proroka Mahometa, jego czyny lub milczącą aprobatę. Każdy hadis składa się z tekstu (matn) i łańcucha przekazicieli (isnad). Hadisy tworzą sunnę (Tradycję) – najważniejsze po Koranie źródło muzułmańskiego prawa szariatu.”

Czy wreszcie teraz rozumiemy dlaczego masoński antypapież, Franciszek, modli się w meczecie razem z imamami i muzułmanami?

Czy teraz rozumiemy dlaczego zachęca katolików do importu? Czy teraz rozumiemy dlaczego masoneria brukselska nakazuje import nachodźców?

***

Pomimo ”rosnącej koniunktury” (bezrobocie  w Szwecji jest wyższe niż w Polsce) „Svenska Dagbladet”  z dn. 17 kwietnia 2017 r. (pismo ze „sfery” Chazarów) donosi, że „w Szwecji rośnie liczba głodujących emerytów”… Jest już ich okrągłe 40.000.

Ogólna liczba emerytów wynosi co prawda 253.000 osób co daje, że ok.15,6%  ale  osoby te także systematycznie nie dojadają. Głodują. Ale głód nie stwarza bezpośredniego zagrożenia – staruszkowie mają sporą szansę pożycia jeszcze paru lat.

Profesor geriatra, Yngve Gustafson,  przy uniwersytecie w Umeå (na płn. Szwecji – przy granicy  fińskiej) powiedziała w wywiadzie dla dziennika, że:

„(…) To jest tak niepotrzebne i tak zawstydzające, że mamy w Szwecji  tak wielu starych ludzi , którzy nie dojadają i stanowią 4-krotnie większą grupę ludzi, ryzykujących śmierć z głodu”.(„Det så onödigt och så skamligt att vi har så många gamla människor i Sverige som inte får i sig den mat och näring de behöver… undernärda människor har fyra gånger ökad risk att dö.(…)”.

W niektórych gminach cyfra ta wynosi aż 25%, a poza tym – nawet z tej pozostałej grupy 253.000 osób nie zagrożonych bezpośrednio głodową śmiercią, aż 117.000(46,4%)  ludzi starych znajduje się w „zonie ryzyka”, tj. tej, że są…niedożywieni.

Dała głos także socjaldemokratka w  feministycznym rządzie, Åsa Regner, która „wyraziła zaniepokojenie tymi zdumiewającymi cyframi”, że „tak wielu cierpi z głodu”. Jednakże ma nadzieję, że „rządowa pomoc by zwiększyć personel w sektorze opieki nad ludźmi starymi rozwiąże ten problem” ( „…att så många lider av matbrist. Hon hoppas att regeringens satsning på mer personal inom äldreomsorgen ska lösa problemet.”).

Poza tym… rząd zatrudni  ”większą  liczbę dietetyków co będzie wiodło do lepszego dokarmiania staruszków” („… Dessutom kommer kommunerna anställa fler dietister, vilket ministern menar också ska leda till bättre näringsintag för de äldre….”).

Ja tam sądzę, że zamiast dietetyków lepsza byłaby większa emerytura ale …. Ale grubo ponad milion islamistów kosztuje, a wciąż przybywają nowi. Pisałem, że import kosztuje już Szwecję prawie 60 mld. koron czyli prawie 30 mld. złotych Gdyby nie „najmilsi Bogu” prawdziwi ludzie,muzułmanie,  to staruszkowie w Szwecji mieli by co jeść i nie umierali by z głodu.

Kiedyś burmistrz Malmö, zagorzały demo- liberał, Yngve Reepalu, wyraził się, że „problem z ludźmi starymi jest taki, że za długo żyją” („problemet med  de gamla är sådant, att de lever för länge”), a socjaldemokratyczny minister finansów, Per Nuder, naśladując Niemców nazwał krótko i zwięźle staruszków…”górą mięsa”(„kötberg”) za co zresztą wyleciał z rządu… W rozumieniu Szwedów trochę przesadził ale ogólnie  szwedzkie, polityczne chłopy są –   jak zresztą prawie wszyscy politycy  „unii europejskiej” –  niezwykle sympatyczni i, co istotne – z siebie zadowoleni.

To jakby papierek lakmusowy tej parlamentarnej hołoty.

Np. taki  były minister „pracy”,  Björn Rosengren,  wcale nie głoduje. Kiedyś wścibscy dziennikarze przydybali go podczas „podróży służbowej”, ( badał francuski rynek pracy)  w paryskim klubie nocnym.

Siedział sobie na zacisznym „gabinecie” w podziemiach seks-klubu ze spodniami opuszczonymi do kostek, a obok niego krzątała się na kolanach hoża, rozebrana dziewoja. Na stoliku tylko to, co niezbędne: szampany, kawior, ostrygi…. Normalne: skoro podróż była służbowa, a on jechał w „sprawach pracy”, to jak  wszyscy płacił za wszystko kartą służbową.

Na uwagę dziennikarza, że opłaca kartą rządową tę wesołą zabawę, pogodnie uśmiechnięty Rosengren nie stracił rezonu i odparł, że „mnie  się to należy bo przecież już  przywykłem do pewnego standardu”…

***

Te parę wypowiedzi świadczy, że problem głodujących staruszków-emerytów jest należycie monitorowany przez masoński rząd i gadki o eutanazji, które wielu poczciwców w Europie traktuje z przymrużeniem oka, mają ważką podstawę: gdyby więcej ukraść pieniędzy staruszkom, to umarło by ich z głodu jeszcze więcej  i, co ważniejsze –szybciej. Wtedy można by przyjąć więcej muzułmanów. Szukanie „dziur finansowych” nie kończy się jednak na staruszkach.

Szwedzka organizacja „Ratujmy dzieci” („Rädda Barnen”) zajęła się przed kilku laty zbadaniem sytuacji materialnej dzieci szwedzkich, bowiem „ludzie zaczęli za dużo mówić”, że się zajmuje się  tylko losem dzieci muzułmańskich lub małych Hindusów czy Laotańczyków : https://www.raddabarnen.se/Documents/vad-vi-gor/sverige/samhallets-ansvar/barnfattigdom/rb_fattigdom_2014_klar2_webb_.pdf

No więc „Rädda Barnen” opracowała raport ( z 2014 r), z którego wynika , że:

– Ubóstwo wśród dzieci i w ich rodzinach w2014 r. w  „porównaniu z rokiem 2012 zmniejszyło  się, aż o 0,1%”

Pomimo radosnych cyfr  jednak 230.000 dzieci żyło w ubóstwie w roku 2012. „ Jednak osiągnięty  postęp, 0,1%, jest ważny bo  ok. 2300 dzieci nie jest już zagrożona” ,a  „czysto szwedzka rodzina nie jest bogata ale i  nie jest już biedna”.

Pojawiają się więc jakieś nowe, zatykające dech, realne  możliwości…Wykorzystano je bez wahania – grunt, jak mawiał wybitny polityk, Nikodem Dyzma, (za premierem Jaszuńskim) „jest umiejętność podejmowania szybkiej decyzji.”

Wzmożono kampanię reklamową środków antykoncepcyjnych, promocję aborcji i samotnego macierzyństwa („mężczyzna jest absolutnie zbędny”) i udało się „ zmniejszyć biedę w rodzinach samotnych rodziców”(„ensamstående föräldrar”) z 28% aż do 27,8%, a w „rodzinach konkubinackich” (”sammanboende”) z 8,1% do 8,0%.

Znaczny postęp. Nie jest źle.

Zarazem okazało się, że gorzej jest w rodzinach nachodźczych:  „…co trzecie dziecko z cudzoziemskimi korzeniami, co stanowi 29.1%, żyje w nędzy…”(„…. vart tredje barn med utländsk bakgrund, 29,1 percent lever i ekonomisk fattigdom…).

To jest – wg. raportu – „bardzo niepokojące”  bowiem  ”w porównaniu z dziećmi  z rodzin szwedzkich, w których ubóstwo stanowi tylko 5,2% , ubóstwo wśród dzieci nachodźczych jest pięć razy wyższe” ( „… jämfört med 5,2 percent av de barn som har föräldrar som är födda i Sverige. Barnfattigdomen är alltså mer än fem gånger högre bland barn med utländsk bakgrund.”)

Ponieważ ubóstwo trzeba „zwalczać” tak jak bezrobocie, rząd szwedzki tym raportem (oczywiście ma też swoje własne)  dostał tą statystyką dodatkowe, odpowiednie narzędzie do ręki by „wyrównać” szanse dzieci nachodźców wobec ich szwedzkich kolegów: wielodzietnym rodzinom muzułmańskim buduje się obszerne domki jednorodzinne, dostają 5-cio pokojowe mieszkania (ale nie lubią ich) oraz daje pieniążki :  https://www.forsakringskassan.se/wps/wcm/connect/0cace1dd-3163-4d59-be7f-e609ff928ecd/4058-A-barnbidrag-och-flerbarnstillagg-1701.pdf?MOD=AJPERES&CVID=

Ponieważ przeciętna rodzina muzułmańska ma 4 dzieci (50%; rodzin 5-cio osobowych jest 25% i 6-cio osobowych – ok. 25%) sumy wypłat wynoszą odpowiednio (patrz tabela): 5940, 8240, 10.540 kr/2= 2.500, 4.100 i 5.200 zł + zasiłki dla obojga rodziców – ok. 3.500 zł/m-c + całkowita opłata za czynsz, wodę, elektryczność.

W ten sposób rodzina muzułmańska, nie pracując i nie mając żadnych problemów ale, mająca w 100% pokryte wszystkie opłaty za mieszkanie, otrzymuje tylko na „życie”, w zależności od liczby dzieci, od 6.000 do 8.700 zł miesięcznie.  

 Zwykle „głowa rodziny” dorabia jeszcze „na czarno” min. 4000 zł. Daje to realną sumę pieniędzy w ręku od 10.000 – 12.700 zł. Śmieje się buzia?

Całość jest jednak  wyjątkowo obrzydliwa: kosztem dzieci szwedzkich hołubi się wrogą, nienawistną „krzyżowcom” najmłodszą generację muzułmańską. Ponieważ jest to „trend europejski” należy najpoważniej sądzić, że w końcu dojdzie on do Polski, w której rozpaczliwie czepiające się „unii” rządy „niepodległościowych konserwatystów” (czy każde inne)  zostaną w końcu przymuszone do okazania „solidarności” z „biednymi nachodźcami”.

Zacznie się od „kompromisu” : zamiast 7.000 muzułmanów przyjmie się tylko 1.000. Później nikt nie  zatrzyma lawiny. Ale przecież o to właśnie masonom chodzi: by nikt jej nie zatrzymywał tylko sunął z nią po stoku w dół.

***

„Najlepsza na świecie” szwedzka telewizja w kanale TV1, zaanonsowała dn. 27.03.2017r. o wystawieniu sztuki…. „Dżihadysta”   ( „Jihadisten” ) na scenie „Teatru Miejskiego”, w Göteborg (czyt. jaeteborj).

To wielkiej wagi „kulturalne wydarzenie” zbiegło się akurat z morderczym zamachem na „Ulicy Królowej” („Drotninsgatan” ) w Sztokholmie, w którym m.in. zabito jakąś 11-letnią dziewczynkę co wcale nie dziwi normalnych ludzi, bo takie małe dziewczynki powinny przebywać raczej w domu z mamusią i tatusiem, a nie szwendać się po ulicach, idąc do szkoły.

Tę  „jedynie słuszną”, demoliberalną opinię potwierdza także  decyzja dyrekcji teatru, która pomimo masowych protestów sztuki nie zdjęła ze sceny.

Opowieść jest „fajna”: ”Dzihadista” opowiada historię  22-letniego Iliasa z przedmieścia Göteborg, Lövgärdet, który jedzie do Syrii by przyłączyć się do grupy bojowników „Koranu”.

Jest rzutki, bojowy i tak okrutny, że aż dziw bierze, jak 22-letni człowiek, wychowany w szwedzkiej szkole na „najlepszych w świecie wartościach demoliberalnych” (opinia Szwedów o swoim kraju) i czytający od maleńkości „księgę miłości i pokoju” „Koran”, mógł się stać takim nienawistnikiem „krzyżowców”.

Ale w Syrii walczy nie tylko przeciw „krzyżowcom” ale i muzułmanom, stojącym „po niewłaściwej stronie”. Choć oni  „wierzą w Proroka”, to jednak walczą ramię w ramię z „krzyżowcami”- z „kufarami”, a towarzystwo „kufarów” z miejsca kwalifikuje ich do odstrzału: „miłosierny Allach” rozkazywał ich z miejsca zabijać. Są na to „zapisy” w „Koranie”.  Kumple „niewiernych” są więc tyle samo warci,  co  sami „niewierni”.

 Scenariusz napisał niejaki Johan Gry, który także reżyseruje przedstawienie. Po co?

Po to by, jak wyznał„ uczynić terrorystę bardziej ludzkim”, żeby „znaleźć w sobie tyle odwagi by móc dostrzec w nim człowieka”.

a

Wywody  muzułmańskiego mordercy w tej „sztuce” były tak  pokrętne i pełne hipokryzji, że wywołały powszechny sprzeciw, a niektórzy nie-masońscy politycy twierdzili nawet, że przedstawienie „romantyzuje obraz  terrorystów”.

Ale „ Teatr Miejski” się nie ugiął, broni sztuki, argumentując, że „ jest ważnym by zrozumieć dlaczego dana osoba wybiera bycie terrorystą”, a nie np. mechanikiem samochodowym czy szklarzem. Skąd jednak Johan Gray tak dobrze „zna” psychikę islamistów?

Odpowiedź nie jest trudna: Johan Gray jest …” lewicowym liberałem”. Jest to miłość oczywiście jednostronna, ślepa – właśnie taka, jaką być powinna prawdziwa miłość. Niczego nie oczekująca od partnera.

Nie było o nią zresztą trudno:  „lewicowi liberałowie”  tak samo nienawidzą „krzyżowców” jak islamiści, a przecież nie od dziś wiadomo, że „wróg naszego wroga jest naszym przyjacielem”.

Wspólna nienawiść wyraźnie zaostrzyła wzrok reżysera : Gray widzi w terroryzmie coś ważnego, coś, czego inni ludzie nie dostrzegają. Tym czymś jest po prostu bezlitosny mord.  Dlatego masoneria poleciła mu wystawić „sztukę”. Bo on widzi „lepiej” niż inni… To rzadka umiejętność ale także stalinowscy enkawudyści i Niemcy mieli taki przenikający wszystko wzrok.

Pomimo, że jeden ze świadków zamachu islamskiego kumpla Iliasa widział,  jak samochód muzułmańskiego bandyty tak silnie uderzył dziecko, że „wyleciało ono w powietrze” („barnet flög upp i luften” ) dyrektor „Miejskiego Teatru” (pieniądze na jego utrzymanie  pokrywają władze komunalne), Pontus Stenshäll. demoliberalny śmieć, noszący w środowisku ludzi kultury przydomek … „rzeźnika klasyków”  oświadczył,  że przedstawienie  „ jest bardzo ważne   z uwagi na to, co się dzieje”  bowiem  „to jest okropne i jest poważnym problemem, który musimy dyskutować.”(„ Det är ett fruktansvärt och allvarligt problem som vi måste diskutera”). Dlatego sztuka musi zostać na afiszach.

Może Pontus pragnie by takie małe dziewczynki zaczęły…”latać”? By je rozpędzona ciężarówka wyrzucała w powietrze jeszcze wyżej?

Po dyskusji w ”panelu dyskusyjnym ekspertów” (Szwedzi są niesłychanie prymitywni  nie mogą się obyć bez porad „ekspertów”) wyrazili oni swą opinię: szła ona oczywiście  po linii  masonów i pozwalała Szwedom smacznie  spać  – „ekspertów zawsze trzeba słychać”. Tym bardziej, że „eksperci” zastanawiali się nad „strukturami i siłą napędową, powodującą wyjazd młodych ludzi do ISIS”.                                                                             

W całej Europie trwają takie panelowe dyskusje z udziałem najtęższych „dziennikarzy śledczych”, a muzułmanów wciąż przybywa i nikogo już nie martwią obsikiwane  moczem wyznawców Allaha  cuchnące ściany wokół  „Laterańskiej Bazyliki”  i … gmachów  wokół Pl. Św. Piotra w Rzymie.

Idzie Nowe.

Jan Bek

Ps.: Pomimo natarczywych, buńczucznych zarzekań się p. premier Beaty Szydło, że „jest przeciw” (i jej rząd, który jednak za wszelką cenę chce pozostać w unii) importowi muzułmanów, tych ostatnich w Lublinie… przybyło. Niedostrzegalnie ale jednak już rozpoczęli inwazję Polski.

Tags : , , ,

Komentowanie zamknięte.