Najnowsze

Opublikowano Marzec 4, 2017 Przez a303 W Świat

Kronika szwedzka nr 17. Jan BekPrzyklejony

Ekstradycja komunistycznego zbrodniarza nie jest możliwa – IPN umył ręce jak Piłat.

Jan Bek

a

Nadzieją dla wielu Polaków dotkniętych okrutnymi represjami UB w okresie „utrwalania władzy ludowej w Polsce”,  była sprawa ekstradycji zbiegłego zagranicę  do Szwecji oprawcy, Stefana  Michnika-przyrodniego brata Adama Michnika. Ekstradycja spaliła na panewce: władze szwedzkie odmówiły wydania go w ręce Polaków.

Dlaczego Szwecja nie chce wydać Polsce bandyty?

Zanim odpowiemy na to pytanie musimy zapoznać się z pewnymi dokumentami i zrozumieć dokładnie mechanizm jakim kierują się dziś „światowe elity” demoliberalne na świecie. Bowiem wbrew pozorom ,tj. w świetle obowiązującego „jedynie słusznego prawa ludzkości”, ustawodawstwo w tym zakresie tyczy się jedynie zbrodni popełnianych przez Niemców – zbrodnie komunistyczne  (nigdzie na świecie nie zabroniono działalności partii komunistycznych)  są dalej objęte dalej pieczołowitą ochroną.

Ochrona komunistów taką właśnie jest. Taką, jaką wierni synowie i wnuki „ liberalnych demokratów”, roztaczając  przez dziesięciolecia nad komunistycznymi oprawcami, topili we krwi pół świata. Z czasem zbudowano także gigantyczne kłamstwo wokół Zbrodni:  Zbrodnia „dotknęła Chazarów.”  

Wyłącznie ich – reszta pomordowanych  jest mniej lub nawet całkowicie nieważna.

„FAKTABLAD”. Najpierw zapoznajmy się ze szwedzką oficjalna stroną (http://fn.se/wp-content/uploads/2016/08/Faktablad-4-12-Folkmord-och-brott-mot-m%C3%A4nskligheten.pdf ) tzw. „ONZ”  i jej enigmatycznym formułowaniu przestępstw przeciw ludzkości.

Dokument nosi nazwę „Faktablad „ („Ulotka z faktami”, ”Informacyjna”)  i jest  drukowana przez w/w „Organizację Narodów Zjednoczonych”:  „ Fn-fakta nr 4/12: Folkmord och brott mot mänskligheten Faktabladet kan beställas från Fn-förbundet (upp till 10 ex gratis, porto tillkommer dock). E-post: info@fn.se · Telefon: 08 – 462 25 40 · Webb: www.fn.se

„Zbrodnie przeciw ludzkości”- to naprawdę brzmi dobrze. Poważnie.  Zalatuje bezstronną Temidą i jej surowymi wyrokami. Bo to jest „sprawa – jak mówiono dawniej – gardłowa”. Ludzie, gdy zabija się ich rodziny czy przyjaciół, chcą  zadośćuczynienia,  adekwatnej kary dla  morderców. Tym bardziej pragnienie ich jest uzasadnione w przypadku obrony ich rodzin i siebie samych przed bandą rozbestwionych napastników. Mają niezbywalne  prawo do obrony ich życia i ukarania zbrodniarzy: nie ukarany zbrodniarz, to w przyszłości znów chętny do mordów zbir. On sam lub jego potomkowie.

A więc kara jest konieczna – tak przynajmniej mówi zwykłe poczucie sprawiedliwości.

Zbrodniarzy karano czasem okrutnie, wykpiwali się  grzywną pieniężną,  czasem karą grzywny i szafotem, a czasami wygnaniem. Ale najczęściej ich ćwiartowano, łamano kołem, rozstrzeliwano lub wieszano.

W czasach nowożytnych, gdy masoneria zaczęła podważać prawo człowieka  do obrony, motywując to „wyższą racją stanu” lub co gorsze, „jedynie słuszną” ideologią, gdy do głosu dorwali się demo–liberałowie, ta prosta, fundamentalna  zasada  sprawiedliwości (choć nie wraca ona zamordowanemu życia) została  zlikwidowana i ewoluowała:  stała się zależna od tego, kto egzekwował „prawo” i tym samym  komunistyczne zbiry zostały uwolnione od jakiejkolwiek kary.

„Zagłada” Chazarów w II w. eu. stworzyła  bardzo groźny precedens prawny, pozwalający im w przyszłości zapewnić całkowitą bezkarność dla swoich przestępstw co naturalnie zwykłą koleją rzeczy pozwalało pojęcie „zbrodni i kary” zmieniać i rozciągać jak taśmę gumową: raz zabicie Chazara jest niedopuszczalne, drugim znów razem …nie : wszystko zależało od bieżącej sytuacji politycznej i od tego kto sprawował rządy w danym państwie.

I tak np. w Niemczech było to zbrodnią ale w Sowietach, w których sprawowali niczym nieograniczoną władzę, mordy zostały ideologicznie usankcjonowane  i nazywały się „wymierzaniem sprawiedliwości ludowej”.

Oczywiście wtedy, kiedy tracili tę władzę, kiedy nowe ekipy instalowały się przy państwowych żłobach, zmieniały paragrafy prawa oraz  „karały” chazarskich zbrodniarzy,  „światowa opinia społeczna”  natychmiast  reagowała głośnym wrzaskiem , że  „znów się popełnia mord na narodzie żydowskim”.

Z oenzetowskiej ulotki  możemy się  więc dowiedzieć, że pierwszym, który zwrócił uwagę „światowej opinii społecznej” (przydaje się ona zawsze gdy trzeba skierować uwagę Człekokształtnych na wyjątkowy los, dotykający Ludzi) i zbadał całość problemu kar  za „mordy na ludzkości” był niejaki „Rafel Lemkin”. Kto ?  No…???  Tak jest, nie  mylicie sięWasza odpowiedź jest prawidłowa: Lemkin był Chazarem.

Kolejny link (  https://pl.wikipedia.org/wiki/Rafa%C5%82_Lemkin) szkicuje   historię życia i kariery Lemkina:

”… to polski prawnik – karnista, pochodzenia żydowskiego,  twórca pojęcia „ludobójstwo” i projektu konwencji w sprawie zapobiegania i karania zbrodni ludobójstwa, podpisanej 9 grudnia 1948.”.

Pomijając narodowość („polski prawnik-karnista, pochodzenia żydowskiego” ) zwróćmy jednak uwagę na jego burzliwy  życiorys:

„Na początku 1940 z terenów pod okupacją sowiecką przedostał się przez Litwę do Szwecji. Wiosną 1941 zamieszkał w USA”…                                                     

Ha!… 23 sierpnia 1939 roku, III Rzesza i Sowiety, zawarły tajny układ („pakt Ribbentrop-Mołotow”), w którym Litwę umieszczono w niemieckiej strefie wpływów.

Ale już 28 września 1939 roku w „pakcie o granicach i przyjaźni pomiędzy III Rzeszą a Sowietami”, Litwa została przesunięta do strefy wpływów „Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich”  w zamian za… Lubelszczyznę, która przeszła do strefy niemieckiej.

„Strefa wpływów” oznaczała  dla Sowietów przede wszystkim ścisłe zamknięcie granic i eksterminację „kułaków i inteligentów”.

Najpierw Lemkin  musiał  wydostać się na Litwę z okupowanych przez Sowiety ziem polskich, a  później, korzystając z pomocy bardzo „życzliwych” Polakom Litwinów,  dostać się przez ich państewko do portu litewskiego, Kłajpeda, z której odchodziły statki do Finlandii, Szwecji lub Danii. Mógł też wybrać jakąś granicę lądową …

Jednakże każdy najgłupszy nawet policjant litewski czy zwykły obywatel litewski mógł bez trudu zdemaskować „Polaka” Lemkina – oni wszyscy nadzwyczaj „kochali Lemkinów”  i  późnej to życzliwie okazali, dokonując radosnych masakr… Ale Lemkinowi się „udało”.

Lemkinowi powiodło się nad podziw… i   już „…Wiosną 1941 zamieszkał w USA, gdzie pracował jako doradca Bureau of Economic Warfare, Foreign Economic Administration i Departamentu Wojny…”

Akurat trwała w najlepsze „Bitwa o Atlantyk” i przewozy cywilnych pasażerów ustały: statki zarekwirowano dla ładunków wojskowych.

Ale Lemkin jakoś dostaje się do USA i w nich robi zawrotną  karierę… Jak przystało na ”Polaka”.

Innym Polakom, ze świetnym nawet wykształceniem, jakoś się jednak nie wiodło: pracowali jako dozorcy, myli naczynia po restauracjach, roznosili gazety… Mniej obrotni zazwyczaj klepali biedę w stylu sowieckim… Sprawa szczęścia…

Osadziwszy się mocno w państwowym urzędzie, Lemkin,  pisze książkęwidać miał świetne rozeznanie w sytuacji Chazarów pod niemiecką i sowiecką okupacją: co prawda nigdy nie był pod okupacją niemiecką tylko sowiecką ale prawdopodobnie też nic ciekawego w niej „nie widział”. Albo nie chciał widzieć…

Natomiast  już wcześniej (przed II w. eu.) widział napady Niemców na majątki  Chazarów. Ponieważ na zagarniętych Polsce  przez Sowiety ziemiach rządzili głównie podobni mu „Lemkinowie”, „nie dochodziło na nich (do podobnych jak w Niemczech)  strat materialnych” .

Ba, było nawet wręcz odwrotnie  i najczęściej  majątki Chazarów, kierujących eksterminacją Polaków,  nadzwyczajnie wzrastały…- „business us ustal, gentelman”…

Powodowany typowym dla swojej nacji  „poczuciem niesprawiedliwości”, dotykającej jego współobywateli (Polaków), przebywając w „strefie sowieckiej”, Lemkin,  nie dostrzegał sowieckiego rozbestwienia, mordów  i tysięcy „rozkułaczanych”  Polaków, jakichś polskich „pseudointeligentów”  wywożonych w głąb Rosji do Gułagów.  Pewnie zakonkludował jako „ znakomity karnista”, że skoro „wywożą czy rozstrzeliwują to ludzie ci na to zasługiwałi”.

„Doświadczenia okupacyjne”  kładą się na jego barki ciężką, czarną chmurą  i Lemkin „W latach 1942-1943 napisał swoją najważniejszą książkę  „The Axis Rule in Occupied Europe” (wyd. 1944), poświęconą pojęciu ludobójstwa.”     

I znów dziwny ”zbieg” okoliczności : Lemkin najwyraźniej musiał mieć  sieć doskonałych informatorów w okupowanej Polsce i Europie  – o niebo lepszą od  wywiadowczych siatek alianckich.  

Jeszcze nie było niemieckiej „przemysłowej” „ zbrodni ludobójstwa na Chazarach” a  już występuje u niego jakieś dziwne, prorocze widzenie  roli „państw „Osi” w okupowanej Europie” i ich  złowieszczy koniec: ”…Niemcy muszą zostać zlikwidowane”, a ona sama (Europa- JB) „ i cały świat musi przejść głębokie przeobrażenia”. Jeszcze nie przystąpiono do „najgorszej zbrodni ludzkości”, a Lemkin już wszystko wie o …”powojennym porządku świata”.

ZASTANAWIAJĄCA WIEDZA. Jego wiedza o „zbrodniach”  jest tym bardziej zaskakująca, że wstrząsające relacje Jana Karskiego i starania rządu na uchodźstwie, domagającego się pomocy dla mordowanych w Warszawie Żydów, przyniosły nikły skutek: alianci wystosowali jedynie deklarację potępiającą masową zagładę ludności żydowskiej. Zapamiętajmy to.

Także Szmul Zygielbojm. który , działając przy polskiej RN w Londynie „otrzymywał od polskiego podziemia i organizacji żydowskich obszerne raporty, z którymi następnie próbował dotrzeć do najwyższych władz politycznych i wojskowych” i,które następnie przekazywał Światowemu Kongresowi Żydów i Amerykańskiemu Kongresowi  Żydowskiemu, licząc na wykorzystanie wpływów i środków finansowych obu potężnych organizacji, w celu wywarcia nacisku na rządy alianckie i skłonienie ich do pomocy polskim Żydom” …nie spotkał się ze zrozumieniem.

Co najgorsze: uważano go za człowieka…” psychicznie chorego”.

Na krótko przed swoim samobójstwem w 1943 r., Zygielbojm w swojej książce Stop Them Now. German Mass Murder of Jews in Polandnapisał ważkie słowa: „…W tym miejscu muszę wspomnieć, że ludność polska udziela wszelkiej możliwej pomocy i współczucia dla Żydów. Solidarność polskiej ludności ma dwa aspekty: po pierwsze jest to wspólne cierpienie, a po drugie wspólna walka przeciwko nieludzkiemu okupantowi .”

Na Szmulu Zygielbojmie szczególne wrażenie wywarła jednak depesza z dnia 28 kwietnia 1943 r. (po upadku ”Powstania w Gettcie”)  w której to pisano, że:

„…Natychmiastowej, skutecznej pomocy może teraz udzielić potęga aliantów. Imieniem milionów już pomordowanych Żydów, imieniem obecnie palonych i masakrowanych, imieniem heroicznie walczących i nas wszystkich na śmierć skazanych, wołamy wobec świata: Niech już teraz, a nie w mrokach przyszłości, dokona potężny odwet aliantów na krwiożerczym wrogu – w sposób powszechnie jako rewanż zrozumiały. Niech najbliżsi nasi sprzymierzeńcy uzmysłowią sobie nareszcie rozmiary odpowiedzialności wobec bezprzykładnej nad całym narodem popełnionej zbrodni hitlerowskiej….”

Chociaż Chazarów mordowano już wcześniej, to w 1943 r. rozpoczęto ich masową eksterminację i zwożono ich z całej Europu do niemieckich obozów śmierci na terenie Polski.

Skąd „znakomity polski karnista” wiedział o eksterminacji? Skąd  Lemkin  wiedział o tym, nie będąc na ziemiach pod okupacją niemiecką, że ”trzeba karać” ludobójców? A może znów tkwi w tym jakaś zagadka? „Informacyjne źródła” Lemkina nie zdadzą się nam do niczego –  nie są one nam potrzebne. Mamy lepsze.

MASOŃSKI  EDEN. ARKADIA. Arkadia to  fikcyjna kraina, uważana przez poetów za krainę wiecznego szczęścia – ziemski raj,  symbol wyidealizowanej krainy spokoju, pozbawiona  chorób, kraina ładu, sielankowej, wiecznej szczęśliwości i beztroski.  Choć znana już z dzieł starożytnych jej symbolikę natychmiast przejęła masoneria. Ta zaś była zawsze lewicowa: zarówno Hitler jak i Stalin, Roosevelt i Churchill byli… socjalistami.

W książce wydanej w Polsce i zatyt. „Operacja Arkadia” można znaleźć cytat z książki Thomasa B. Buella, „Master of Sea Power -A Biography of Fleet Admiral Ernest J.King” (Boston -Toronto, 1980 ), w której pisze on o „spotkaniu aliantów  w Argentii w 1941 r „. Spotkania, czy raczej cała seria tajnych rozmów na pokładzie ” Augusty” – jachtu Roosevelta, trwały od grudnia 1941 do stycznia 1942 r . Ich  ideę (tzn, spotkań-JB) zapoczątkowało już pierwsze spotkanie obu mężów stanu w dniu 9 sierpnia 1941, Głównym tematem był  „plan nowego, moralnego podziału świata po wojnie”.

Niestety Niemcy się o tym dowiedzieli:

(…) otrzymawszy wiadomość o spotkaniu w Argentii, Adolf Hitler wpadł we wściekłość. Już w czerwcu wylewał  żółć na Roosevelta na spotkaniu z Mussolinim. Amerykański prezydent poinformował Duce, zazdrościł faszystom sukcesów w pokonywaniu problemów gospodarczych i przepełniała go nienawiść z powodu ich osiągnięć. Jedyną odpowiedzią Roosevelta było usiłowanie wywyższenia swego kraju kosztem Imperium Brytyjskiego...(Fuhrer) 29 sierpnia 1941 r, wystosował jadowity komunikat, w którym przyrzekł „zniszczyć bolszewickie niebezpieczeństwo” oraz „plutokratyczny wyzysk Anglosasów”.(…)”… Najinteligentniejszy spośród hitlerowskiej ekipy, „(…), Józef Goebbels, dostrzegł niebezpieczeństwo „Karty Atlantyckiej”.  Jej osiem punktów aż za bardzo pachniało 14 pkt. prezydenta Wilsona z 1918 r pachniało  i mogły one wzbudzić oddźwięk wśród Niemców….”

„100  CENTÓW ZA KAŻDEGO DOLARA”. Tak naprawdę „Wielka Koalicja” i „Karta Atlantycka”  była objęciem schedy po imperium W. Brytanii przez St. Zjednoczone oraz wciągnięciem Sowietów do współrządzenia światem . Miały one otrzymać jakieś „rekompensaty”  (słowo stale używane przez Churchilla odnośnie Sowietów-JB) po pokonaniu Niemiec – o te „rekompensaty”  nalegał sam Roosevelt, żywiący do Stalina wiele ciepłych uczuć , i na które  bez wahania zgodził się Churchill.

 O to, by „Wielka Koalicja” się  opłaciła USA, postarali się gęsto natkani w rządzie Roosevelta , Chazarzy : stosunkowo szybko podpisano  „umowę” zakamuflowaną jako „Ustawa 1776” i wystawiono Churchillowi dokładne rachunki w milionach dolarów . Pomimo, że Roosevelt chciał udzielić W. Brytanii natychmiastowego kredytu w wysokości 1 mld dolarów (sumy na tamte czasy olbrzymiej) minister skarbu USA,    Chazar, Morgenthau jr., uważał, że :

„(…)…należało Brytyjczyków wycisnąć niczym gąbkę, aż oddadzą  wszystko, co im pozostało w Ameryce i gdzie indziej, i zażądał „stu centów za każdy towar „wypożyczony” Wielkiej Brytanii… Rząd Jej Królewskiej Mości powinien najpierw przekazać amerykańskiemu skarbowi pełne dane o swojej sytuacji finansowej, potem zaś sprzedać udziały i inwestycje w USA niezależnie od ceny, a wreszcie pozostały deficyt pokryć złotem wydobywanym w Afryce Płd. Morgenthau obiecał zdominowanej przez republikanów senackiej Komisji Spraw Zagranicznych, że „każdy dolar w postaci nieruchomości, ruchomości lub papierów wartościowych, jaki posiadają angielscy obywatele w Stanach Zjednoczonych „będzie musiał zostać sprzedany, by zapłacić za wojenne dostawy „do ostatniego dolara”….” ( David Bercuson & Holger H. Helwig „Operacja Arkadia”). (…)(cytaty z w/w książki-JB).

Co to oznaczało? Ano to, że na wojnie można dobrze zarobić – Chazarzy  o tym zawsze wiedzieli i było to warunkiem sine qua non  chazarskiego  handlu na europejskim kontynencie. Taki stosunek do wojen tłumaczy wiele: im były dłuższe i krwawsze, tym generowały większy zysk.

Posunięcia Morgenthau,a jr. oznaczały więc przejęcie światowych, ekonomicznych interesów W. Brytanii przez  Chazarów z Ameryki:  za każdego dolara włożonego w ”wypożyczenie sprzętu”  mieli Brytyjczycy oddać…100 centów, czyli innymi słowy: mieli pokryć całość dostaw amerykańskich w obronie „słusznej sprawy”.

Teraz wiedza „znakomitego karnisty”  i jego książki „o karaniu państw Osi” staje się dla nas o wiele  jaśniejsza: obojętnie co by Niemcy nie uczyniły, tj. czy by mordowały czy nie, i tak musiałby zostać zniszczone.

LIST ROOSEVELTA DO „MŁODEGO IZRAELA”.  To inny ważny dokument – o wiele ważniejszy dla zrozumienia całej sprawy niż  wypociny Lemkina. Zaraz po konferencji w Argentia, pisze Roosevelt list do Chazara, Zabrousky,ego – przewodniczącego „Rady Narodowej Młodego Izraela”. Pochodzenie nazwy tej szacownej organizacji pozostawimy na boku ale podkreślimy, że jest to określenie typowo masońskie.

List opublikował francuski dziennik, „Le Figaro” , 7 lutego 1951 r. Ponieważ list ten został już opublikowany w książce Pierre Virion,a  „Czy już wnet rząd światowy , anty- i superkościół ?” ) nie ma potrzeby zamieszczać go tutaj w całości, ale należy obszernie zacytować niektóre jego fragmenty gdyż, jak podkreśla de Virion, „..ujrzymy w nim, w jaki sposób założenia, wtedy określone i realizowane, z niewzruszoną logiką doprowadziły do faktów których jesteśmy świadkami”.

List Roosevelta do „Młodego Izraela”  zaczyna się tak:

„ Drogi Panie Zabrousky!

Jak to już powiedziałem osobiście Panu i Panu Weissowi, jestem głęboko wzruszony faktem, że „National Council of Young Israel” (Rada Narodowa Młodego Izraela) w swej dobroci zechciała zaofiarować się w roli pośrednika między mną a naszym wspólnym przyjacielem Stalinem, i to w chwili tak delikatnej, że jakiekolwiek niebezpieczeństwo rozdźwięków wewnątrz grupy Narodów Zjednoczonych, stworzonej za cenę tylu wyrzeczeń, miałoby fatalne następstwa dla nas wszystkich a zwłaszcza dla Związku Radzieckiego. Stany Zjednoczone i Wielka Brytania są zdecydowane, i to – bez żadnych zastrzeżeń natury moralnej   – dać Związkowi Radzieckiemu absolutnie równorzędny głos w sprawach przyszłej, reorganizacji powojennego świata i przyznać mu prawo decydującego głosu w sprawach Europy Środkowo-wschodniej.”…

Jak, go o tym powiadomił z  „… Adany brytyjski premier, przekazując mu projekt wstępny, ZSRR będzie członkiem grupy kierowniczej wewnątrz Rady Europejskiej i Rady Azjatyckiej, do czego daje mu prawo nie tylko między – kontynentalne położenie geograficzne, ale również, a nawet szczególnie, jego wspaniała walka z nazizmem, która zasłuży sobie na uznanie historyków…”

A więc socjalista, Stalin, de facto głęboko utajniony Iluminata, występuje w tym liście jako …„najlepszy przyjaciel” Chazarów i Roosevelta ( mason ( 33 gwiazdkowy-JB) , piszący jak  uniżony poddany,  list do Chazara Zabrousky,ego.

Wszyscy oni , razem z 330 masonem i socjalistą, odgrywającym rolę „konserwatysty”, Churchillem,  chcą  pokonać… innego wychowanka masonerii niemieckich  lóż staropruskich – socjalistę Hitlera. Innymi słowy straszna II w.eu. jest  jakby….sprawą wewnętrzną mafii –jest  typowym wyrównywaniem  mafijnych  porachunków  pomiędzy jej szefami.

Nad wszystkimi posunięciami swoich wiernych żołnierzy czuwa Chazar, Morgenthau jr., wypowiadający credo wszystkich Chazarów w handlu (wojna była dla nich takim samym handlem jak  handel okrężny) : należało Brytyjczyków wycisnąć niczym gąbkę, aż oddadzą  wszystko, co im pozostało w Ameryce i gdzie indziej.

Używanie przez Roosevelta słowo „przyjaciel” o Stalinie , spotkanie najwyższych masonów  w Argencie oraz uchwalenie „Karty Atlantyckiej”  ma jakże złowieszczy dla połowy świata wydźwięk: po II w.eu. świat będzie zupełnie inny i zdumiewający wszystkich normalnych ludzi.

Jeśli więc powiązać wszystko w jedną nić to widać jak na dłoni, że europejskie ofiary „zagłady”,  będące ..”komiczne” dla  Chazarów z USA  i masonów ,   spełniały w tym wojennym handlu niebagatelną, określoną rolę : budząc przyjazne uczucia dla mordowanych Chazarów  jednocześnie już z  góry…zakładały rabunek ziemi arabskiej i założenie „Hebrewlandu”, likwidację Imperium Brytyjskiego i oddanie Europy Środkowo-wschodniej w pacht Sowietom – a więc w ręce Chazarów z Sowietów.

Wszystko po to by  „wojny się już więcej nie powtarzały”. I także po to, żeby zaistniała wreszcie masońska „Arkadia”.

Ale  przedtem, by się ona stała, europejscy Chazarzy musieli umrzeć.

„NOWY MORALNY PORZĄDEK ŚWIATA”. Jak  by rządzono tym ” nowym światem”?

Miały to być „Rady Kontynentalne”, stanowiące „Tetrachię Świata”. Sowiety miałyby już zapewnione miejsce we współrządach:

„(…) Może Pan, Drogi Panie Zabrousky, zapewnić Stalina, ze ZSRR zasiądzie w Dyrektoriacie tych Rad /Europy i Azji/ na równych prawach oraz z równością głosu ze Stanami Zjednoczonymi i Anglią, że będzie członkiem wysokiego trybunału…”                                                                                                             

A co mówi Iluminata , Roosevelt, do Chazara o Polsce? Co miał by on przekazać Stalinowi? Oto porażający bezgranicznym  cynizmem  fragment:

(…) …od Polski będziemy wymagali rozsądnego zachowania opartego na zrozumieniu i kompromisie. Stalinowi pozostaje rozległe pole ekspansji w małych państwach Europy Wschodniej. Trzeba naturalnie wziąć pod uwagę te dwa narody lojalne, to znaczy Jugosławię i  Czechosłowację, oczywiście nie zapominając o całkowitym zwrocie terenów, które zostały czasowo oderwane od Wielkiej Rosji. (…)”

Właściwie nie ma co tego komentować, bo sprawa jest całkowicie jasna :  Europa Środkowa” ma …zniknąć ( „…Stalinowi pozostaje rozległe pole ekspansji w małych państwach Europy Wschodniej…” ) , a ponadto przyznaje się mu dodatkowo tereny „..które zostały czasowo oderwane od Wielkiej Rosji”.

Musimy jednakże   podkreślić, że list ten obala natarczywie od lat szerzone przez spolegliwych historyków i masmedia poglądy, że „chytry Stalin oszukał naiwnych polityków Zachodu”.  

 Niesłychany cynizm listu , jego otwartość oraz fakt, że, zatajając jego treść przed zainteresowanymi, z których Polska walczyła po stronie „aliantów zachodnich” oraz fakt , że przede wszystkim poinformowano o nim  natychmiast Chazarów dowodzi, że „Nowy Porządek Moralny Świata” planowano już od lat.

MAPA MORYCA GOMBERGA. Właśnie takim tytułem opatrzono osobliwą mapę, „Nowy Moralny Porządek Światowy” z  podtytułem „Nowy Powojenny Światowy Porządek „,  pod ,którą stoi nazwisko „twórcy” – „ Maurice,a (Moryca) Gomberga”.

Kim był ten,  posiadający prorocza wizję „nowego moralnego świata”  Moryc Gomberg”?

Był on Chazarem  z Europy Wschodniej i oficjalnie, w USA – „zegarmistrzem”.  Ale  wg. osądu wielu, orientujących się w problematyce ludzi,    był to – podobny Józefowi Retingerowi –  supertajny agent Iluminatów.

Skąd przybył i z kim się kontaktował? – to dziś trudno ustalić gdyż ludzie ci ludzie ( Iluminaci – JB) nie zwykli zostawiać po sobie wyraźniejszych śladów, ale mimo to  wiodą one do para Anglii, Victora Rothschilda, sprawującego w latach II w. eu. funkcję wysokiego urzędnika brytyjskiego MI5 i….sowieckiego „kreta” w tejże organizacji.

A jak do Rothschilda to i do Sowietów –Victor  Rothschild został nieoficjalnie zdemaskowany jako sowiecki „kret” w brytyjskiej MI5 o czym Brytyjczycy – ze zrozumiałych względów milczą – akta sprawy Rothschilda są objęte tajemnicą brytyjskiego rządu.

Mapę  skompletowano… w październiku 1941 r. i  odbito 25 lutego 1942 r w ilości 400 egz. wyłącznie dla Iluminatów , niektórych członków Senatu  i Kongresu USA . Nie ma najmniejszych wątpliwości, że Stalin także musiał posiadać jej egzemplarz.

Wszystko to zatwierdzono na  parę lat przed dziełem Lemkina:

https://www.nwo.report/nwo/mapa-gomberga.html

Nie ma potrzeby szerzej omawiać tej mapy – czyniono to wielokrotnie , a podany  link zawiera właściwie wszystko. Zwrócę tylko uwagę na jedną rzecz : Europa Środkowo – Wschodnia jest już zaznaczona –  wraz z najbardziej nas tu obchodzącą Polską –  jako zbiór „republik sowieckich” oddanych w pacht Sowietom. Ciekawostką jest także fakt, że i Niemcy są zaznaczone jako „okupowane” i podzielone : to dowód, że zamierzano rzeczywiście kontynuować wojnę aż do końca i Niemcy podzielić na dwie strefy wpływów.

Jest na mapie pewne novum na Bliskim Wschodzie: „Hebrewland”, czyli dzisiejszy Izrael wykrojony z „Protektoratu Brytyjskiego”  i,  obejmujący nie tylko „sporne Zachodnie Wybrzeże”  wraz z Gazą ale też kawałek Jordanii i Syrii.

Moglibyśmy tak bez końca…Moglibyśmy przypomnieć dzisiejszym masońskim „niepodległościowcom”, że „anglosaski” „Nowy Porządek Świata” był omawiany także przez… Niemców – taki Tusk chyba wie o tym najlepiej.

Minister bez teki rządu Rzeszy, oczywiście  mason, Arthur Seyss – Inquart („ Zakon Germański „ – „nieuznany” przez masonerie szkockie), powiedział:

„Nowa Europa solidarności i współpracy między wszystkimi jej obywatelami szybko doprowadzi do pomyślności, gdy zostaną usunięte narodowe granice ekonomiczne”….Cóż za nowoczesna wizja…

Moglibyśmy także wspomnieć, jakże nieodżałowanego i oczywiście „genialnego” chazarskiego syjonistę ,  Żabotyńskiego, wielce poważanego przez Rothschildów jako „genialny polityk i wizjoner”, który w wydanej w 1940 r. w Londynie książce (vide: V. Jabotinsky, „The Jewish War Front” , Unwin Ltd, London, 1940 ) pisze przede wszystkim – co sugeruje tytuł – nie o wojnie Polaków czy „zachodnich demokracji„,  ale o wojnie i państwie żydowskim, mającym powstać w wyniku wojny „aliantów”.

Czytelnika natychmiast uderza podstawowa sprawa : na tej konferencji, Żabotyński, mówi o „the Jewish War Front” i używając  jednoznacznego, jasnego  określenia „wojna żydowska” oraz, że „…Mr. Roosevelt  was the initiator”…  uważał, że Żydzi muszą być traktowani jako „aliant”:                               

” (…) In this war the jewish people should count as one of the Allied nations” ( str.14) (” W tej wojnie żydzi muszą być zaliczani jako aliant” ….This is the Jews War as much as Britain,s, France,s and Poland,s (str.229). (” To jest tak samo Wojna Żydów, jak Brytyjczyków, Francuzów i Polaków…”.

 Jaki cel przyświeca żydowskiemu „aliantowi” ?

„(…) The Jewish War demands are:…The jewish State as a war aim of the Alies” ( str.237) ( ” Zadaniem  żydowskiej wojny jest :….państwo  żydowskie jako cel dla Aliantów”).

Chyba teraz, biorąc wszystko to co nadmieniliśmy pod uwagę, nie dziwimy się, że suwerenna Polska musiała zniknąć z karty Europy i stać się “Polską Republiką Sowiecką” ,w której, przysłani do niej przez  “ naszego przyjaciela”,  Stalina ,Chazarzy zaprowadzą  sowiecki “porządek”, a oni sami stworzą na kościach pomordowanych …”Hebrewland”.

Teraz już nas nie dziwi ani “przenikliwość” Lemkina, ani jego “wojenne szczęście”. 

Powoli docieramy do czasów powojennych , których kariera Lemkina (i “Lemkinów”)  “idzie jak po maśle” :

„Od 1946 był konsultantem Komitetu Prawnego ONZ i razem z Henrim Donnendie de Vabresem napisał wstępny projekt Konwencji w sprawie Zapobiegania i Karania Zbrodni Ludobójstwa podpisanej 9 grudnia 1948. (Dz. U. z 1952 r. Nr 2, poz. 9). W latach 1948-1951 wykładał międzynarodowe prawo na Uniwersytecie Yale.

Yale , do diaska Yale!…Ale  Lemkin przecież gdzieś musiał wykładać! – JB), a Yale  to nie byle co : to „kuźnia amerykańskich elit” –absolwenci uniwersytetu zajmują top- pozycje w administracji państwowej.

Warto i trzeba tam wykładać… Jednak  znów zwraca naszą uwagę, że ta „kuźnia elit” podkuwa przede wszystkim lewicowe konie, a tym samym dostarcza USA pełnokrwistą, doskonale podkutą chazarską stadninę.

Musimy jednak oddać sprawiedliwość Lemkinowi:

„…W wykładzie Sowieckie ludobójstwo na Ukrainie, wygłoszonym w nowojorskim Manhattan Centre w dwudziestą rocznicę Hołodomoru (1953), uznał sztucznie wywołany przez władze sowieckie głód na Ukrainie lat 1932-33 za klasyczny przykład tej zbrodni…”

No więc „Rafael Lemkin” zauważa co prawda zorganizowany „klasyczny głód” na Ukrainie  ale  jakby „zapomina” o wcześniejszych dokonaniach NKWD, wyniszczającej planowo naród rosyjski, „zapomina”  o wymordowanych „burżujach”,  oficerach carskiej armii, „rozkułaczonych” chłopach, Cyganach, Czukczach, licznych azjatyckich ludach Azji i Kaukazu .”Zapomina” jakby  one nigdy nie istniały…

„Wikipedia” pieje pochwalny hymn  Lemkinowi:

„(…)przedstawił swoje poglądy na nowy typ zbrodni przeciwko ludzkości, tworząc termin „genocidium” (ludobójstwo), które rozumiał jako zorganizowane działania mające na celu zniszczenie narodu lub grupy etnicznej poprzez dezintegrację instytucji , kultury, języka, świadomości narodowej i religijnej, gospodarczych podstaw egzystencji, a następnie pozbawienie ludzi bezpieczeństwa, wolności, zdrowia, godności i ostatecznie życia. Proponował też przyjęcie międzynarodowej konwencji dotyczącej zapobiegania ludobójstwu (zob. Konwencja ONZ w sprawie zapobiegania i karania zbrodni ludobójstwa)(…)”

To ostatnie jest najważniejsze. Bowiem  cytowana na wstępie naszej „Kroniki” oenzetowska  „Faktablad” wymienia wszystkie „zbrodnie przeciw ludzkości” ale przemilcza zbrodnie popełniane przez komunistów. Tym samym daje mocną podstawę dla „prawników – karnistów”, by nie tylko, że nie wspominać o nich na jakimkolwiek forum ale też by nigdy zbrodni komunistycznych nie osądzać.

„EKSTRADYCJA” STEFANA MICHNIKA.  W czasach, w których  działał Stefan Michnik  rola tzw. „aparatu sądowo-prokuratorskiego”  była marginalna. Wiceminister bezpieki, zbiegły zagranicę za „prez”. Bieruta Chazar, J. Światło, twierdził, że:

„… zadanie sądu sprowadza się do przeprowadzenia rozprawy według przewidzianego planu i do ogłoszenia wyroku. Nie słyszałem nigdy, aby aparat bezpieczeństwa miał jakieś trudności z sędziami...

…W najważniejszych rozprawach nie pozostawiano sędziom dowolności w prowadzeniu posiedzeń, lecz przygotowywano im „pytajniki” – czyli spis pytań określający o co i jak należy pytać w czasie procesu.

Podobna dyscyplina obowiązywała prokuratora, który otrzymywał listę pytań, które ma zadać na rozprawie oskarżonemu oraz świadkom i nie wolno mu wykroczyć poza wyznaczone ramy. Prokuratorzy są tak dobrani, że nie przychodzi im nawet do głowy sprzeciwiać się rozkazom bezpieki. Prokuratorzy są tak dobrani, że nie przychodzi im nawet do głowy sprzeciwiać się rozkazom bezpieki. …”

„Rola była marginalna” , to prawda ale wcale nie była  taka „marginalna”  gdy należało podpisywać  swoim nazwiskiem wyroki śmierci na żołnierzy niepodległościowego podziemia.

Podpisanie takiego wyroku swoim nazwiskiem uwiarygodniało sowiecką  okupację czyli „nową rzeczywistość” w PRL.

Stefan Michnik nie miał żadnych obiekcji w „legalizowaniu” mordu  i uczestnictwie w sfingowanych procesach „wrogów ludu”.

a

 Mordercza trójka prokuratorów wojskowych za PRLu.Wszyscy byli Chazarami. Helena  Wolińska to Fajga Mindla, żona  stalinowcem, „prof.” Wł.Brusa( Beniamina Zylberbergera) . Brus został… profesorem…Oxfordu po „zmuszeniu go do emigracji) – z wielkim uczuciem pisał o nim jako „wielkim kontestatorze”, A. Michnik i paryska…„ Kultura”, Anatol Fejgin , ubek (otrzymał m.in w r.1946..Krzyż Virtuti Militari” za służbę w UB) no i Stefan Michnik, o którym więcej w tekście.

Kim była bestia, Stefan Michnik?  Chazarzy, z których się wywodził  była dobraną szajką przestępców. Wszyscy byli komunistami, słuchającymi ślepo sowieckich rozkazów, pragnących nie tylko „zmiany sytemu politycznego II RP na komunistyczny”– jak to skromnie definiował na procesie  w sądzie tzw. III RP, broniąc „dobrego imienia” swojego ojca, Ozjasza Szechtera,  Adam Michnikale i rozczłonkowania Polski poprzez oderwanie od niej „ziem ukraińskich”.

Stefan był synem Samuela Rosenbuscha (ps. „Emil”, „Miłek”) , prawnika i działacza komunistycznego, straconego (sprawiedliwości stało się jednak zadość) ok. 1937 w ZSRR , w okresie tzw. „Wielkiej Czystki”. Sprawa rodzinnych powiązań chazarskiego mordercy jest dość skomplikowana i trzeba je dokładnie wyjaśnić by wiedzieć skąd się bierze taka troska Adama Michnika o Stefana Michnika, którego kilkakrotnie potajemnie spotykał w Szwecji.

Otóż ten szpieg stracony z wyroku sowiecko-chazarskiego sądu, Samuel Rosenbusch, miał nieślubnego syna, Stefana, z „nieformalnego” związku  z Hinde Michnik – córką „zasymilowanego” ( wg. „Wikipedii”) Hirsza Michnika z Krakowa. „Zasymilowany” Hirsz był  jednak  był żonaty z.. „niezasymiliowaną”  Chazarką), Pesel Dobrejs Dobrys z d.Grunwald.

Później w Peerelu także Hinde się „asymiluje”  i staje się …”Heleną”. Zostaje poważaną,  prosowiecką propagandystką i historykiem  – m.in. napisała „Historię Polski”, która stała się obowiązującym podręcznikiem  zafałszowanej …”historii Polski”  w szkołach średnich.  Ponieważ  Hinde nosiła nazwisko „Michnik”, „ robiła …za „Polkę” . Stąd wielu Polaków powtarzało, że zarówno Stefan jak i Adam Michnik mają w żyłach …”krew polską bo ich matka była Polką”…

Po rozstrzelaniu w Sowietach przez Chazarów dzielnego „człowieka sowieckiego”, Samulea RosenbuschaStefanem , naturalnie, zajęła się „asymilantka” Hinde, a Stefan , jako owoc „nieformalnego” związku  przyjmuje nazwisko po matce i  zostaje „Michnikiem”.

W „odrodzonej” Polsce, „Helena”  znów weszła w… „nieformalny” związek (jakieś fatum?)  z Ozjaszem Szechterem  – także sowieckim, przedwojennym szpiegiem  z Kresów, który oczywiście uciekł do Sowietów po inwazji Polski przez Niemców.   I z tego związku rodzi się przyszły „zaciekły” „opozycjonista”- trockista, Adam , który przyjmuje nazwisko „Michnik” po matce Hinde -„Helenie  Michnik” .

Gdy nadchodzi słynny, „antysemicki Marzec 1968 r.” obaj, Ozjasz Szechter  i jego syn, Adam, (Michnik), stają się „kontestatorami” i z powrotem… trockistami-wyznawcami prawdziwego, marksowskiego materializmu.

Dalsze losy komunistycznego agenta Szechtera  obchodzą nas tyle, co zeszłoroczny śnieg – ważne, że w latach najgorszego reżymu stalinowskiego Bieruta, był on  ojczymem Stefana. Tak dobrze wpoił mu zasady stalinizmu, że i ten kończy odpowiednie szkoły – zostaje wojskowym prokuratorem i ubeckim informatorem.

IPN „GROZI MICHNIKOWI SĄDEM”. Na tym urzędzie Stefan Michnik sprawił się dobrze: orzekał m.in. w sfabrykowanych przez władze sprawach przedwojennych oficerów WP za co „IPN chciał go pociągnąć do odpowiedzialności”. Pamiętajmy o tym : „IPN chciał go pociągnąć do odpowiedzialności.”

Procesy, noszące nazwę „Procesów tatarowskich” (od nazwiska byłego wyższego oficera RP i wysokiego dowódcy AK, St.Tatara, awansowanego 1,10.1943 na stopień gen. brygady) były peerelowską, powojenną powtórką sowieckich  procesów stalinowskich  z 1937 r.: wielu oficerów trafiło pod sądy bierutowskie  oskarżonych o rzekomy „spisek w wojsku  celem obalenia władzy ludowej”.

Procesy publiczne, które szczegółowo opisał zbiegły zagranicę wiceminister UB, Józef Światło,  Michnik ( jako jeden z prokuratorów)  szczegółowo je planował i reżyserował razem z ubekami, ideologami  partyjnymi i dziennikarzami.   Stanowiły one machinę, wobec której oskarżony stawał się niemal całkowicie bezbronny. Poddany wielomiesięcznemu śledztwu, w czasie którego posługiwano się zarówno torturami fizycznymi, jak i bardziej wyrafinowanymi metodami psychicznego „łamania” oskarżonych , często godził się na udział w propagandowym spektaklu by tylko wreszcie zakończyć wielomiesięczną torturę.

Oczywiście rzadko kiedy zdawał sobie sprawę z konsekwencji swojego wystąpienia na sali sądowej.

Przewód sądowy był podporządkowany logice stygmatyzacji „zbrodni”  i „zbrodniarza”. W mediach i na sali sądowej niepodległościowe oddziały partyzanckie  WiNu  nazywano „bandami”, jego  konfiskaty  – „rabunkiem”, akcje likwidacyjne  aparatczyków  komunistycznych – „morderstwemi bandytów”, a  wysyłanie informacji  o sytuacji w kraju do środowisk emigracyjnych i legalnego rządu RP – „szpiegostwem na rzecz kapitalistycznych wywiadów”.

Miało to służyć skompromitowaniu działalności niepodległościowej i zerwaniu więzów solidarności z narodem. Pohańbiony działacz podziemia miał wyjść z sali sądowej jako pospolity przestępca, wśród gwizdów, potupywania i obelżywych okrzyków pieczołowicie dobranej, ubeckiej  publiczności. Właśnie w takich procesach występował Stefan Michnik.

Pomijam tu samego St. Tatara oraz innych wojskowych-często zasłużonych dla RP przed II w.eu. – którzy poszli , jak mówią „ z wiatrem” i, wstępując w szeregi „ludowego wojska polskiego”,  okryli się wieczną hańbą. To, że ich skazano na więzienie i,  że niektórzy zmarli zaraz po uwolnieniu,  jest jakby zadośćuczynieniem  za ich ohydny postępek.

Ale nie można pominąć milczeniem faktu, że okupacyjny „sąd bierutowski” nad nimi był absolutnie czynem przestępczym –przestępcy ”LWP” w mundurach sowieckiego okupanta powinni zostać osądzeni przez niezawisły sąd suwerennej, niepodległej Polski. Ale oprócz zdrajców byli także inni…

W trzech procesach, w których Stefan Michnik zasiadał w trójce sędziów, ferujących wyroki i żądał skazania na śmierć, skazano trzech ludzi na tę karę : mjr.dypl. WP,  Zefiryna Machalli ( ”procesy tatarowskie”), cichociemnego por. Andrzej Czaykowskiego  i byłego więźnia Gułagu, żołnierza NSZ, mjr. Karola Sęka.

Ci trzej żołnierze byli do końca swego życia Żołnierzami Nieugiętymi i właśnie dlatego zostali przez morderczego Chazara, Stefana Michnika, skazani na śmierć.

„PRZYZNAŁ SIĘ  I DLATEGO ZOSTAŁ ROZSTRZELANY…” Po latach, wspominając te „bohaterskie czasy” , w których bronił „zdobyczy ludu pracującego” morderca, Stefan Michnik, wyzna dla  chazarskiej gazety szwedzkiej, „Dagens Nyheter” , w  dn . 25 lutego 1999 r. (http://www.dn.se/arkiv/inrikes/jag-trodde-att-jag-tjanade-mitt-land-69-arige-stefan/) i zwali winę na „chmurne lata młodości” :

„W tych czasach byłem wtedy tylko chłopcem i wierzyłem, że służę swojemu krajowi. Dziś uważam, że zostałem oszukany”.(”Jag var bara en pojke på den tiden och då trodde jag att jag tjänade mitt land. I dag anser jag att jag blev lurad,  förd bakom ljuset”)…Czułem zadowolenie, wydając wyroki na wrogów…” i zwali –podobnie jak oni wszyscy- winę na młodość.

Cóż za typowa, chazarska hucpa : jego życiorys mówi niezbicie, że gdy kończył „studia prawnicze” w „Szkole Oficerskiej  i został agentem  „ Informacji Wojskowej” , on, jako „chłopiec”,  miał już 24 lat – wielu jego polskich rówieśników, mając tyle lat co on,  walczyło w szeregach AK, NSZ, WINu…, przedzierało się przez granicę, zalegało trupem pola bitew na całym świecie, ginęło od ubeckiej kuli…

” „DN” nie mogła sobie odmówić przy tej okazji zaznajomienia Szwedów z „ogromnym poparciem Polaków” dla „Michników”:

 „Michnik nie był sam.Tysiące Polaków pracowało w aparacie stalinowskiego terroru” („Michnik var inte ensam. Tiotusentals polacker arbetade i Stalins terrorapparat”.).

Chociaż podpisał wyrok śmierci na Machallę, to ” nie widział go po wyroku”  ale  „ zapamiętał go jako miękkiego człowieka, który jednak się przyznał do winy i dlatego został rozstrzelany”.(„… Stefan Michnik såg aldrig Machalla efter domen men minns honom som en mjuk man som erkände sin skuld och därför blev skjuten.”…).

Wywiad w ”DN” jest tak szokujący, że jakikolwiek inny komentarz poza stwierdzeniem , że Stefan Michnik to ”krwawy, morderczy psychopata”, nie przystoi.

Wszystkie te procesy, w których Michnik nie tylko skazywał na śmierć ale obyczajem Jagody i Jeżowa także uczestniczył przy wykonywaniu wyroku, zostały nawet przez …komunistyczną „komisję śledczą”, tzw. „Komisję Mazura”  (czyli „ Komisji dla zbadania odpowiedzialności byłych pracowników Głównego Zarządu Informacji, Naczelnej Prokuratury Wojskowej i Najwyższego Sądu Wojskowego” (https://pl.wikipedia.org/wiki/Komisja_Mazura ) powołaną zaraz po śmierci Bieruta w postalinowskim  „okresie odwilży”,   uznane za „łamanie prawa”  . I uznając, że: „… nie jest możliwe ściganie karne wszystkich winnych osób z organów byłej Informacji, prokuratury i sądownictwa za łamanie praworządności” i … wnioskowała o wdrożenie postępowania karnego „tylko w stosunku do tych osób, o których winie nabrała głębokiego przekonania…””

Po czym z westchnieniem ulgi „wtarła wszystko w ścianę” – winnych nigdy nie postawiono przed sądem.

„ PRZEŚLADOWANIA” I „UCIECZKA” MICHNIKA. Nadszedł  zainicjowany prze komunistów  w 1989 r. „nowy, głęboki czas przemian” , „stała się  III RP”, w której oni… znów wodzili rej. Zanim to jednak się stało, Stefan Michnik, który po „ekcesach antyżydowskich” w „ Marcu 1968”, podczas rewolty zdesperowanych chazarskich trockistów dostał wreszcie paszport w 1969 r  i  „uciekł” do Szwecji .Warto tu zaznaczyć, że nawet USA odmówiły mu wizy wjazdowej.

W Szwecji  Michnik się od razu odnalazł: dostał sowitą zapomogę : były to czasy rządów kryptokomunisty , Olofa Palme i „eurokomunisty”  – murarza Wernera. Najwidoczniej z powodu wrodzonego miłości do nauki i książek, Stefan Michnik  z miejsca dostał  funkcję „bibliotekarza-archiwisty”(„bibliotekarie-arkivist”) i osiadł najpierw w uniwersyteckim mieście, Uppsala, a potem w Göteborg, w którym mieszka do dziś.

Człowiekowi nieuświadomionemu może się wydawać, że „bibliotekarz”  w Szwecji to odpowiednik polskiego – człeka choć , lubiącego książki , to przecież biednego jak przysłowiowa kościelna mysz.

Otóż jest to pojęcie błędne: bibliotekarz w Szwecji wypełnia ważną rolę: przede wszystkim „organizuje pracę” i dba „o właściwy dobór książek o treści demokratycznej dla czytelnika”.

W tamtych czasach tandem „socjalistów” i komunistów, rządzących Szwecją celowo dobierał książki o tematyce lewicowej tak, by wg. zaleceń Iluminatów tak zmienić poglądy człowieka by wychować go „w najlepszej tradycji demokratycznej”. Oceniając z perspektywy czasu ich wytrwałą, mrówczą  pracę trzeba przyznać, że im się to w pełni udało.

W dojrzałym systemie demoliberalnym, kubek w kubek identycznym z komunistycznym, bibliotekarze za wierną służbę dostają wysoką miesięczną pensję. Jak wysoką? Ano taką: https://statsskuld.se/jobb/lonestatistik/bibliotekarie, czyli bagatela: średnio 30.000 kr . Gdy oprawca –„bibliotekarz – archiwista” – gdy Michnik przechodził na emeryturę pensja miesięczna była mniejsza. Ale, biorąc pod uwagę wzrost emerytur z uwagi na dewaluację korony, była  ona  mniej więcej taka sama jak dzisiaj.

Jest to suma , odpowiadająca dzisiejszym polskim 15 tys. zł.

Oczywiście człowiek  bez znajomości języka szwedzkiego  i formalnego wykształcenia  nie mógł się parać bibliotekarstwem. Stworzono więc dla chazarskich podstarzałych „uciekinierów z Polski” z odpowiednim „wykształceniem” i „stażem” sztuczny urząd „bibliotekarza-archiwisty” z…tą samą pensją.

Funkcja była świetna: praktycznie zero pracy i jakiejkolwiek odpowiedzialności ale sute wynagrodzenie i w perspektywie-suta emerytura. Michnik spełniał wszystkie  „ostre” kryteria: miał odpowiedni wiek i staż – był wojskowym prokuratorem.

„RWE”  i „KULTURA” PARYSKA. Z miejsca  zaczyna … „wspierać działaczy opozycji demokratycznej”(czyli KOR swojego brata, A. Michnika) i  współpracować z „Radiem Wolna Europa”, chętnie wypuszczającej w eter i, komentującej w odpowiedni, perfidny sposób,  materiały „źródłowe” z Polski przywożone przez najgorszych komunistów.

W ten sposób ta „wolnościowa”, amerykańska propagandowa  jaczejka utrwalała  w polskim narodzie przekonanie o „nieuchronności sytemu komunistycznego w Polsce” , tym samym  walnie wspierając…kremlowskich genseków.

Była to wyrafinowana  socjotechnika, wspierająca z całych sił pojałtański „ staus quo”: należało tak wpływać na nastroje społeczeństwa by te pogodziło się z sowiecką okupacją. Rządzącym Polską komunistom „RWE” zalecała „przemiany w duchu ”eurokomunistycznym”  (np. b. zanany w latach 70 -tych „Polak” A, Schaff, hiszpański Santiago Carillo, Georges Marchais z Francji), a uciskanemu przez nich Narodowi  spokojne pozostanie „w sowieckim obozie państw socjalistycznych”.

Michnik na tym nie poprzestaje – jako były ubek jest człowiekiem czynu. Nawiązuje więc kontakt z homoseksualnym, „Czerwonym Księciem” , Jerzym  Giedroyciem, wydającym miesięcznik „Kultura” ( „ Instytut Literacki”, Maisons-Laffitte )  w Paryżu.

Podobnie jak „RWE”, „Kultura”, strojąc się w „niepodległościowe szaty”, zamieszczając w swych „Zeszytach Historycznych” w olbrzymiej większości ”informacyjny  materiał  poważnej opozycji” KORu (materiały opozycji nieborowskie notorycznie  pomijano ) i obszerne, „naukowe” dywagacje najgorszych chazarskich  oprawców i ideologów (różnica między nimi jest znikoma) zbiegłych zagranicę , tak naprawdę prowadziła identyczną pracę destrukcyjną jak „RWE”. Pisywał także do „Kultury” Roman Zambrowski, Karol Modzelewski, Kuroń, Michnik, Gombrowicz, Ungern , Bauman, „postępowi” katoliccy księża i socjaliści, zamieszczano wywiezione z Polski „protokoły z KC”, wspomnienia byłych ideologów partyjnych… Było to więc pismao par excelance „kulturalne”.

Naczelną zasadą Jerzego ks. Giedroycia było …nie zamieszczanie materiałów informacyjnych innych, niż KORowskie, ugrupowań opozycyjnych. W ten sposób „Kultura” prowadziła wytrwałą politykę , propagującą lewicowy liberalizm. Byli komunistyczni, zbiegli zagranicę oprawcy, czuli się w zboczonej, lewicowej atmosferze tego „kulturalnego pisma”  jak w peerelowskim domu.  Jaki, podmalowując tu i ówdzie  należało zachować

Po emigracji krążyła zresztą plotka, że fundusze na „dom wydawniczy” Jerzy ks. Gieroyć …”dostał od „CIA” ale dzisiaj sprawdzić tego nie sposób. Ale kto wie czy plotka nie miała podstaw.  Dokonując dokładnej analizy „materiałów” w niej publikowałem, sądzę , że miała. Do tego szacownego wydawnictwa dołącza oczywiście z rozmachem także Stefan Michnik i pisywał  do niej często jako Karol Szwedowicz. Rzecz jasna nie pisał za darmo -honoraria „kulturalnego” pisma nie były wysokie . Ale o wiele  ważniejsza od pieniędzy była ideologiczna więź z podobnymi sobie duchem – także więź z „Czerwonym Księciem”.

Aha, zapomniałem dodać, że do niemałej emerytury szwedzkiej, polski „ZUS” dopłaca zbrodniarzowi, bagatela, 5000 złp.

IPN W PIERWSZEJ LINII FRONTU…  No… niby tego tam…„ frontu walki z komunizmem”...W tej „nowej, odrodzonej  Polsce” czyli w „III RP” , w której  przez ponad ćwierć wieku nie sposób  było ukarać jakiegokolwiek członka przestępczej „PZPR”,  roli „oskarżyciela” zbiegłego spod stryczka komuchy podjął się ”IPN”„Instytut Pamięci Narodowej”.

Wielką nadzieją „niepodległościowców” i „wszystkich Polaków” stał się p.  Jarosław Szarek, który od  2000 r. wytrwale „wyrabiał” sobie nazwisko w krakowskim IPNie, pisząc łzawe historie dla… dzieci  Kocham Polskę”,  a także bardziej poważne (bo  dla dorosłych)  – „Z  archiwów bezpieki”. Wyrósł więc p.Szarek na „niezłomnego bojownika o prawdę”… bo to i „solidarna” przeszłość i wykształcenie historyka w „nowej rzeczywistości” na „Uniwersytecie Jagiellońskim”… takiego siermiężnego, polskiego Yale, wypuszczającego masę poprzekręcanych ideologicznie deprawatorów, działających w Polsce.

Dr Jarosław Szarek

Dr Jarosław Szarek

Na „UJ”, na  którym nigdy nie przeprowadzono antykomunistycznej lustracji (zresztą…mając na uwadze „wolność nauki” nie zrobiono tego na żadnym uniwersytecie) , umożliwiającej  pozbycia się esbeckich „naukowców”,  spokojnioe pracujących nad „zmianą schematów myslowych Polaków”) – vide np.wypowiedź rektora UJ.,Wojciecha  Nowaka, powtarzającego jak  papuga słowa Angeli Merkel o islamistach czy działalność  złowrogiego , zachazarzonego ”dr”, Leszka Wrońskiego na krakowskich „Targach Książki”.

Właśnie tam, na „UJ” , ma się doskonale i Chazar, „prof.”.  Hartman, zdeklarowany krypto-mason, „dr hab.” , Jan Sowa  – „socjolog i kulturoznawca”, złoty medal dostał… Wajda, na „UJ”  studiowała polonistykę Chazarka, wielbicielka Stalina, Chazarka Wisława Szymborska…. W tym obrzydliwym , smrodliwym  pseudo-naukowym wychodku wychodziła najostrzejsza krytyka  PiSu, atakującego komunistycznego potworka, „Trybunał Konstytucyjny”… krakowskie „ naukowe ełyty” dały jasno Narodowi do zrozumienia kogo bez reszty  popierają… To wszystko  świadczy o, panującej na tej uczelni  „atmosferze naukowej”. Zapewne, że jest „UJ” w tej krypto-masońskiej działalności tylko jedną z wielu uczelni ale jest uczelnią najstarszą , której głos w Polsce i Europie jeszcze  się trochę liczy- polski Yale w miniaturze.

No więc gazety(np. „Nasz Dziennik”, już w… 2010 r. ) i „portale społecznościowe” (np. „ „Polonia Christiana, PCH24.pl”  z dn. 28 lipca2016”- http://www.pch24.pl/bedzie-ekstradycja-stefana-michnika–nowy-szef-ipn-nie-zaprzecza-,44959,i.html w 2016 r.)   podały z wielkim entuzjazmem ( vide art. :”Będzie ekstradycja Stefana Michnika? Nowy szef IPN nie zaprzecza…”), że:

„…Każda osoba, która popełniła zbrodnie, także te, które określamy sądowymi, powinna za nie odpowiedzieć. To jest element porządku prawnego demokratycznego państwa – podkreślił dr Jarosław Szarek….” I dalej:

„…Prezes IPN pytany był także o to, czy jest szansa na ekstradycję Stefana Michnika, stalinowskiego sędziego. Dr Szarek tego nie wykluczył – jako działania  na rzecz elementarnej sprawiedliwości, ale  zaznaczył, że decyzje w tej sprawie podejmują prokuratorzy.

Uważam, że wszyscy zbrodniarze, także sądowi, powinni zostać osądzeni, ale decyzja w tej kwestii należy do prokuratorów. Jest oczywiste, że każda osoba, która popełniła zbrodnie, także te, które określamy sądowymi, powinna za nie odpowiedzieć. To jest element porządku prawnego demokratycznego państwa. O sprawiedliwość muszą walczyć różne instytucje wolnej Polski powiedział….”

Niby wszystko jasne  – p. Szarek jest za ekstradycją. Nowy szef „IPN” budzi nadzieję, bo prasowe notki z 2010 r. jakoś wyblakły i je zapomniano w natłoku „ważniejszych” wydarzeńCo tam jakiś morderca-staruszek…Pies  z nim tańcował tańcował !I tak zaraz zdechnie!…Czy nie ważniejszy jest dla Polaków tańcował! Czy nie ważniejszy dla Polaków jest Iwan Demjaniuk lub Martin Borman? Jedwabne? Kielce? Marzec 68… Sekowany „myśliciel-filozof”, „Zygmunt” Bauman?

Ale Stefan Michnik wciąż żyje i ma się dobrze– o wiele lepiej niż sławetny „kat z Sobieboru” , Iwan Demjaniuk, który schorowany w końcu „uderzył w kalendarz”. 

W wypowiedzi p. Szarka uderza jakieś porażające umysł ( rezultat studiów  na „UJ”?)  naiwne myślenie : „(…)Jest oczywiste, że każda osoba, która popełniła zbrodnie, także te, które określamy sądowymi, powinna za nie odpowiedzieć. To jest element porządku prawnego demokratycznego państwa.(…_)”.

W obszernym wprowadzeniu wykazaliśmy niezbicie, że osoby, popełniające zbrodnie wcale nie muszą odpowiadać przed „sądami demokratycznymi”wszystko zależy od tego, kto żąda ekstradycji : jeśli są to ludzie mający krew Chazarów na rękach, to mordercy stają przed sądami i tropi się ich po całym świecie, mając podkładkę „genocide” („ludobójstwa”) pod ręką.

Jeśli są to „nacjonaliści” (jak np., Serbowie), to sprawnie się ich osądza. Jeśli są to w danym momencie fanatyczni islamiści  , niezależni od CIA, walczący przeciw „ światowym demokracjom”,  to też dosięga ich „karząca ręka demokratycznej sprawiedliwości” .

Ta ręka staje się jakoś dziwnie ułomna w przypadku przestępców komunistycznych. Nie mówię już o Stefanie Michniku ale  np. o mordercach z Nikaragui, działających pod przykrywką „ ludowych partyzantów”- „postępowców” ; choć byli krwawymi komunistami (jak np. „legendarny” wg. „GW „Comandante Zero”- Eden Pastora ) , to jednak brali forsę i zaopatrzenie od CIA ( a więc od „demokracji”) . Byli więc nietykalni chociaż zamordowali w Nikaragui  kilkaset tys. ludzi.

Jak to wdzięcznie napisała „GW” , Pastora skorzystał z amnestii” i „podpisał zobowiązanie, że nie będzie stosował przemocy”

Jasnym jest, że Pastora nie mordował Chazarów, bo gdyby to robił, to nie mógłby skorzystać z amnestii nawet wtedy, gdyby się za nim wstawiało „CIA” i sam prezydent USA. Oczywiście „GW” tak bezlitośnie tropiąca „zbrodnie przeciw ludzkości”(czytaj: przeciw Chazarom) nabrała wody w usta i stara się przemilczeć ten fakt „dzikiej nienawiści”  p. Szarka – bo tylko tak można nazwać jego niegodne i po prawdzie –głupawe wyjaśnienia. P. Szarek, wstępując na stolec „IPN”u obiecał, że „wystąpi o ekstradycję” „ale decyzja w tej kwestii należy do prokuratorów”. Jakich prokuratorów? Logicznie odpowiedź jest jedna: muszą to być prokuratorzy szwedzcy, bo przecież polscy już „się zgodzili w 2010 r” na ekstradycję . Z wiadomym skutkiem – Szwecja stanowczo jej odmówiła.

Dopiero teraz, po obszernym podmalowaniu tła , możemy zająć się „ekstradycją” Michnika . Jakiej, oczywiście, nigdy nie będzie – ona nigdy nie nastąpi!

„SPK” W SZWECJI.  „SPK’ czyli „Stowarzyszenie Polskich Kombatantów” pod sprężystym kierownictwem prezesa, mgr. inż.  St. Dyby, było w latach 1978-84 najbardziej bojową organizacją polskiego uchodźstwa politycznego. Oddziaływało nie tylko na nie -chazarskich, politycznych emigrantów w Szwecji ale i na  polskie uchodźstwo w USA, Kanadzie, Australii i W. Brytanii – w samym centrum  Rządu RP.

„SPK”  aktywizowało najlepszą część antykomunistycznego   polskiego uchodźctwa, nie uznającego kompromisów w walce z lewactwem chazarsko-masońskim.

Oczywiście, że nie przeszło to niezauważenie dla komunistycznego reżymu i jego najwierniejszych zwolennik ów –Chazarów.

Przesiąknięte przez nich szwedzkie lewactwo,  szeregiem sprytnych manewrów utworzyło w końcu organizację polską „Polonii szwedzkiej”niegdyś kontrolowanej przez SB. Dziś „Polonia szwedzka” to podległa „suwerennej III RP”… „judeopolonia”, będącą pomimo nowej „niepodległościowej” szminki wciąż ta samą, chucpiarską  „organizacja polonijną”.

Ponieważ ze strony prorządowej organizacji „polonijnej” w Sztokholmie  brak było jakiejkowiek reakcji na „ekstradycjęmordercy , prezes SPK, p. St. Dyba napisał  list do p. J.Szarka:

„Prezes IPN
Dr Jarosław Szarek
ul. Wołowska 7
02–675 Warszawa, Polska
Malmö, 2016-12-14

Szanowny Panie Prezesie,
W nawiązaniu do wiadomości, że IPN będzie składał wniosek do władz Szwecji o ekstradycję Stefana Michnika pragniemy poinformować, że Stowarzyszenie Polskich Kombatantów, Szwecja wysłało juz w tej sprawie list do òwczesnego premiera Szwecji Fredrika Reinfeldta (listopad 2010r.).

Poinformowano nas wtedy, że formalnie wniosku o ekstradycję Stefana Michnika, zamieszkującego w Szwecji nie złożył żaden organ tzw. III RP.

Jeżeli taki wniosek będzie składany (prosimy o podanie daty i organu szwedzkiego do którego zostanie przekazany) to nasze Stowarzyszenie poprze taki wniosek oraz nagłośnimy media w Szwecji i uzyskamy poparcie tego przez emigrację niepodległościowa w krajach naszego zamieszkiwania.

Z poważaniem
Stanisław Dyba
Prezes
Stowarzyszenia Polskich Kombatantów, Szwecja

Wszystko jasne: „…Poinformowano nas wtedy  – pisze p. St. Dyba – , że formalnie wniosku o ekstradycję Stefana Michnika, zamieszkującego w Szwecji nie złożył żaden organ tzw. III RP.”

Przecieramy z niedowierzaniem oczy : pomimo buńczucznych zapowiedzi i wywiadów „IPN” Szwedzi twierdzą, że żaden „formalny wniosek” o ekstradycję nie został złożony.  Kłamią czy mówią prawdę?

Sądzę, że Szwedzi mówią prawdę z tym, że nie dodają rzeczy oczywistej dla ludzi, znających realia szwedzkie rzeczy :  pomimo „formalnego wniosku” i tak by nie wydali Michnika . Na to nigdy nie pozwolą Chazarzy. 

Odpowiedź p. Szarka…co prawda ustami p. Andrzeja Pozorskiego , „Zastępcy Prokuratora Generalnego „  i  „Dyrektora  ównej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu”,  była następująca:

„Szanowny Pan Stanisław  Dyba

Prezes  Stowarzyszenia Polskich Kombatantów .

W odpowiedzi na pismo z dnia 4 stycznia 2017 r., przesłane pocztą elektroniczna do Prezesa Instytutu Pamięci Narodowej uprzejmie informuję, że Oddziałowa Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Warszawie pod sygn. S 92.2006.Zk prowadzi śledztwo przeciwko Stefanowi Michnikowi, podejrzanemu o zbrodnie komunistyczne polegające na bezprawnym pozbawieniu wolności 20 osób, z powodu ich wcześniejszej działalności na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego.

W sprawie tej Wojskowy Sąd Okręgowy w Warszawie uwzględnił wniosek prokuratora i wydał Europejski Nakaz Aresztowania Stefana Michnika. Realizacja Europejskiego Nakazu Aresztowania na terytorium Królestwa Szwecji okazała się jednak niemożliwa, gdyż Sąd Rejonowy w Uppsali, postanowieniem z dnia 15 listopada 2010 r. sygn. B 7071-10, oddalił wniosek o przekazanie podejrzanego organom polskiego wymiaru sprawiedliwości uznając, że zarzucone Stefanowi Michnikowi  przestępstwa zgodnie z prawem szwedzkim uległy przedawnieniu, a poszukiwany jest obywatelem szwedzkim. Okoliczność powyższa stanowi długotrwałą przeszkodę uniemożliwiającą kontynuowanie postępowania, co skutkowało zawieszeniem śledztwa przeciwko Stefanowi Michnikowi, na mocy postanowienia z dnia 25 lipca 2011 r.

Podkreślenia w omawianym zakresie wymaga, że zgodnie z zasadami prawa i praktyki międzynarodowego obrotu prawnego z zagranicą, w postępowaniu przed sądem państwa wykonania Europejskiego Nakazu Aresztowania funkcje oskarżyciela publicznego wykonuje urząd prokuratorski tego państwa. Decyzję o ewentualnym zaskarżeniu odmowy wykonania europejskiego nakazu i przekazania osoby ściganej na terytorium innego państwa członkowskiego Unii Europejskiej oskarżyciel (urząd prokuratorski) państwa wykonania nakazu podejmuje samodzielnie, w oparciu o przepisy obowiązujące na terytorium danego państwa.

Organy państwa wykonania nakazu nie mają obowiązku konsultowania sprawy z organami państwa wydania nakazu, jest to ich własna, suwerenna decyzja.

Organy państwa wystawienia nakazu, poza bezpośrednim przekazaniem Europejskiego Nakazu Aresztowania właściwemu organowi sądowemu państwa wykonania  nakazu, nie uczestniczą w postępowaniu w tym przedmiocie na terytorium państwa wykonania nakazu.

Zgodnie z obowiązującymi przepisami zostają jedynie powiadomione o ostatecznej decyzji organów sądowych państwa wykonania nakazu co do odmowy wykonania europejskiego nakazu lub przekazania osoby ściganej na terytorium innego państwa członkowskiego Unii Europejskiej.

Z uwagi na powyższe okoliczności, na obecnym etapie postępowania, Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu wyczerpała możliwości  prawne  pociągnięcia  Stefana Michnika  do odpowiedzialności  karnej.

Z poważaniem,

Dyrektor ównej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu

Zastępca Prokuratora Generalnego

Andrzej Pozorski „                                                                                                                 

Najpierw, zacytuję tu wypowiedź . p. Szarka w „PCH” z dn. 28 lipca2016: „….Nowy szef IPN nie zaprzecza”, że Polska wystąpi o ” ekstradycję Michnika”O jakiej więc „ekstradycji” tu mowa?  O tym dalej.

Odpowiedzią  na  list  p. St. Dyby zajął się „Z-ca prokuratora Generalnego”( jak widać p. Szarek był „zajęty” ), p. Andrzej Pozorski. Można  ją podzielić na trzy części.

W pierwszej,  „IPN” podaje jasno to o czym „zapomniał” w wywiadzie dla „PCH” p. Szarek, że  „przestępstwa zgodnie  z prawem szwedzkim uległy przedawnieniu, a poszukiwany jest obywatelem szwedzkim” okoliczność powyższa stanowi długotrwałą przeszkodę uniemożliwiającą kontynuowanie postępowania .

Zawarte są tu dwa kłamstwa! Po pierwsze Michnik jest także obywatelem polskim, a po drugie  w  znowelizowanym w lipcu 2010 r. nie ma proskrypcji (jeśli sprawca ukończył 21 lat w dniu popełniania przestępstwa) najcięższych zbrodni, (podkreśliłem w cytowanym tekście szwedzkim te punkty w prawie szwedzkim, pod paragrafy którego podpada Michnik) takich, jak:

morderstwo lub zabójstwo i usiłowanie  mordu lub zabójstwa;  – ciężkie przestępstwa przeciw prawu;   –  ludobójstwo;– zbrodnie terrorystyczne i usiłowanie popełnienia ataku terrorystycznego.

(Från den 1 juli 2010 gäller att det inte längre sker någon preskription av de grövsta brotten om de begåtts 1 juli 1985 eller senare och om gärningsmannen fyllt 21 år vid brottens begående.Det gäller:

  • mord eller dråp och försök till mord och dråp
  • grovt folkrättsbrott
  • folk mord och försök till folkmord
  • terroristbrott och försök till terroristbrott”)

Druga część odpowiedzi p. Pozorskiego, zawiera prawnicze kruczki-odpowiedzi nijak, pasujące  do jądra całej sprawy. Najważniejszym z nich jest to, że strona polska we  wniosku o ekstradycję nie…. wspomniała  i ukryła  popełnione przez Stefana Michnika mordy oraz asysty przy wykonywaniu wyroków śmierci na polskich żołnierzach , koncentrując się na … „bezprawnym pozbawieniu wolności 20 osób.                                                   

Oczywiście, które uległy przedawnieniu wg. prawa szwedzkiego. Jakby na to nie patrzeć wychodzi na to, że „IPN” tak naprawdę wcale nie chciał ekstradycji Michnika.

A jeśli nie chciał to po co mydlenie ludziom oczu? Co  „IPN” chce tym ugrać?  Na czyje polecenie się bawi w „ekstradycję”?

Trzecia  część to  najważniejsze oświadczenie  „ Z-cy Generalnego Prokuratora”, że:

Z uwagi na powyższe okoliczności, na obecnym etapie postępowania, Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu wyczerpała możliwości  prawne  pociągnięcia  Stefana Michnika  do odpowiedzialności  karnej.  

Na tyle obszernie omówiliśmy całość, że teraz  chyba nie nie ma naiwnych, wierzących  „IPN”owi, że ten  „pilnuje narodowych interesów Polaków”.

Pan J. Szarek  powinien mieć na tyle cywilnej odwagi by Polakom oświadczyć, że w obecnej,”IV RP”,  są takie same możliwości postawienia pod sąd komunistycznych przestępców, co zaraz po „Październiku 56”.

„IPN” zachował się w tej sprawie dokładnie tak samo, jak komunistyczna „komisja Mazura”, ukrywająca wnioski swojego dochodzenia przed Polakami : pomimo upływu 50 lat od popełnienia morderstw nie jest możliwe –nie ukrywajmy tego- ze względów politycznych ukaranie komunistycznych zbrodniarzy.

IN ABSENTIA.  Zamiast tracić czas na rzeczy niemożliwe jakim są w wielu przypadkach żądania ekstradycji komunistycznych kryminalistów, powinno się natychmiast wprowadzić  zasadę wyroków in absentia :odebrać mordercy wszelkie prawa mu przysługujące i  skazać go na najwyższy wymiar kary.

Można by, idąc za wzorem (do czego namawia nas wielu „niepodległościowców”)  państwa tak poważanego dziś w Polsce jak Izrael, wprowadzić na tę okoliczność ….karę śmierci. Bo Stefan Michnik i masa biegłych zagranicę komunistycznych oprawców  powinno  zakończyć swój plugawy żywot na konopnym powrozie  i stracić wszelkie prawa obywatelskie. Nawet…. in absentia.

Ale kiedy „niepodległościowcy” ciągle przesuwają terminy deubekizacji w daleką przyszłość  to nie jest ona możliwa. Dla Narodu wygląda to na taktykę „przeczekania”, tj. doczekania ich naturalnego zejścia. Wypłacana Stefanowi Michnikowi  przez ZUS „polska część wypracowanej emerytury” jest policzkiem dla  polskiego Narodu i  czynem, obarczającym dzisiejsze „niepodległościowe” władze Polski.

Na nic organizowanie „wilczych biegów”, na nic kosmetyczna zmiana nazw ulic i skwerów, na nic spędzanie polskiej młodzieży  na uroczystości, skoro po cichutku dopilnowuje się dofinansowywania spokojnej, pogodnej starości zbiegłych zagranicę zbrodniarzy. Skoro dalej nie ma publicznego procesu katów, skoro nie  odcięto się jednym ciosem topora od komunistycznej przeszłości, skoro dalej na Powązkach, w „Alei Zasłużonych” leżą kaci Narodu to czego oczekujemy od przyszłości? Jakiej Polski?

To jest nie tylko ciche popieranie przestępców ale i okazywanie przez nową, rządzącą  ekipę pogardy dla otumanionego bez reszty, Narodu –jest miernikiem stopnia jego kompletnego ogłupienia przez kolejne  „ polskie rządy”.

 Nie daj Panie Boże by dzisiejsza  generacja Polaków, a może i generacje następne, zostały zmuszone do pójścia  „wilczym tropem” swoich dziadów i stały się  kolejnymi „Wyklętymi Żołnierzami”.

Inny wybór w sytuacji jawnej kolaboracji „niepodległościowców” z lewicą nie wydaje się  możliwy. Walka o naprawdę Wolną Polskę trwa i musi zostać doprowadzona do zwycięskiego końca.

Jan Bek

Komentowanie zamknięte.