Najnowsze

Opublikowano Lipiec 17, 2013 Przez Jan W Polska, Syjonizm i jego zagrożenia

KOSHER ALBO ŚMIERĆ

Koszer albo śmierć. Żydowskie groźby i szantaż wymierzone w Polskę.

Odrzucenie przez Sejm prawa do uboju rytualnego wywołało falę żydowskiej agresji wymierzonej Polskę i Polaków. Najbardziej agresywnym, dwuznacznym i nienawistnym czy neurotycznym atakiem, jaki okazał się do tej pory, jest art.  Miriam Gonczarskiej opublikowany na stronach Salon 24.

Atak Goczarskiej jest oczywistą zapowiedzią tego, że w ramach zemsty dojdzie do jakiejś kontrakcji. Nauczeni prostym doświadczeniem możemy przypuszczać, że może dojść do żydowskiego zamachu terrorystycznego wymierzonego np. w Sejm lub w polskie dzieci, bo autorka wymienia je w sposób bardzo wieloznaczny.

Słowa powyższe nie są ani przesadą ani czymś bezpodstawnym, żydzi posługują się terrorem, jako środkiem do osiągnięcia celów, a ten przypadek to zarówno „pryncypia” jak i wielki interes, wiec dlaczego mielibyśmy oczekiwać naiwnie tego, że oni będą siedzieć z założonymi rękami? Podczas kiedy Polska na nowo wchodzi na ścieżkę nazistowską zaś słowo „dzieci” musi być zauważane i brane pod uwagę, bo padło w tuż obok gróźb pod adresem winnych złej ustawy, czyli np. Sejmu. (Art. Gonczarskiej przytaczamy we fragmentach nieco poniżej.)

Pojęcie „koszer” nie ma nic wspólnego ani z religią, ani z rozsądkiem, czy jakąś wiedzą, która ma prowadzić żydów według jakiejś racjonalnie zweryfikowanej tradycji. Koszer to nic innego jak żydowskie narzędzie rugowania z przestrzeni społecznej wszystkich innych tradycji, praw czy chwilowych zwyczajów różnych od tych żydowskich. Idzie to w parze z tym, że istotą żydostwa jest brak własnej ziemi, że żyd nie żyje na swoim terytorium, ale koczuje na cudzym. Aby jednak czuć się „jak u siebie”, żyd wprowadza koszer jako narzędzie do fizycznego zakreślenie granic swego posiadania z tendencją do jego bezustannego poszerzania. Nie dotyczy to jedynie pokarmów, ale wszystkiego tego, co nas otacza. Żyd tak musi, tak po prostu! A my nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, że jakaś zmiana dni wolnych od pracy lub symbolu na karetce pogotowia jest wymogiem koszeru, który żyd dyskretnie wprowadza, a co nas – krok po kroku – eliminuje z naszego własnego środowiska.  I tak właśnie, krok po kroku, każdy element naszej własnej przestrzeni staje się dopasowany do żydowskiej koszerności: estetyka muzyki, jarmułki na głowach i chałaty na grzbiecie, modlitwy (w świątyniach katolickich), wszechobecne menory czy gwiazdy dawidowe, no i „kamienice i ulice”, etc., etc. – popularnie to wszystko nazywa się to zażydzeniem.

Najlepszym przykładem tego stanu jest sytuacja w kościele (pseudo)katolickim, gdzie w ciągu 50 lat żydzi zniszczyli to, co katolicy budowali tam przez lat dwa tysiące, w którym:

-Boga w Trójcy Przenajświętszej zastąpiono wymysłem teozofów.

-Syna Bożego Pana Jezusa Chrystusa zastąpiono żydem Jezusem.

-Przenajświętszy Sakrament zastąpiono licznymi bluźnierstwami nadużyć,

-Świętą Liturgię zastąpiono cyrkiem.

-Tabernakulum wywalono do bocznej nawy.

-Krzyż Święty zasłonięto menorą, lub koszmarem pastorału Wojtyły.

-Łacinę wymieniono na jidysz.

-Anielskie Laudetur Iesus Christus zakrzyczano bezczelnym shalom.

-Moralność katolicką wymieniono na „róbta co chceta”.

Papieża zastąpiono wulgarnym prostackim błaznem profanującym Tradycje Wielkiego Czwartku i w trakcie Jego Liturgii bluźnierczo całującym muzułmanki po nogach, a równocześnie odmawiającym uklęknięcia przed Najświętszym Sakramentem w szczytnej celebracji Święta Bożego Ciała.

Jak widać powyżej żydzi są 40 razy lepsi niż katolicy, a w stosunku do Polaków proporcja ta jest znacznie bardziej drastyczna, bo:

– Rabinistyczna jurysdykcja prawna była i jest stosowana wobec Polaków w ich własnym kraju,

– Lichwa,

– Polskie podcieranie żydów w szabas, które zaczęło się w wiekach średnich wśród pospólstwa, a w dniu dzisiejszym podcieranie weszło na salony i polski inteligent się tego nie wstydzi, zapala ogieniek żydowi lub włącza mu światło.

No i to ostanie – nierozliczone zbrodnie ludobójstwa żydowskiego na Polakach, które rozpoczęły się 17 września 1939 i trwały aż do przerwania prawa do masowej aborcji na polskich dzieciach, a które to zbrodnie zamieniono, zakrzyczano oszustwem w Jedwabnem.

Mówiąc krótko wygląda to tak, jakby w Polsce to żydzi byli u siebie, a Polacy stali się kandydatami do eksterminacji lub do wyjazdu… Gdzie tam im zatem stanowić prawa dla żydów?!

Należy podkreślić, że utrzymanie granic przez żydowską koszerność już raz zdobytych, jest arcyważną sprawą dla żydostwa, a jest logicznie pojętą ekonomią expansji – nigdy się nie cofać, bo to marnotrawienie osiągnięć.  Np. tzw. “przywileje kaliskie” Bolesława Idioty są dla żydów wiecznymdobrem, bez którego żyd nie może egzystować. Zamach na te dobra z XIII wieku, to to samo, co zamach na życie żyda roku 2013.

Więc to, co stało się w Sejmie w sprawie koszeru, to nie była jakaś błędna regulacja prawna, nawet nie akt „antysemityzmu”, ale akt podcięcia korzeni żydowskiej egzystencji w Polsce, a w hucpiarskiej retoryce może i szerzej: otwarcie do zagłady żydów w całym świecie. Bo antysemityzm nie śpi i inne krają pójdą z przykładem Polski, a wówczas żyd będzie zagłodzony na śmierć, bo to, co jest niekoszerne, tego on nie ruszy! Zatem pozostawienie sprawy tak, jak to zadecydował Sejm, byłoby holocaustem w Polsce 2013.

Czy więc zatem żydzi, te resztki niedobitków w Polsce i te troskliwe liczne diaspory na Zachodzie, chociaż daleko od Oświęcimia, to głęboko – nie do powetowania – zranione wydarzeniami II WŚ, mogą na to pozwolić?

Czy światowe żydostwo, dbające o to, aby w Polsce „upiory” nie obudziły się na nowo, może zgodzić się na następny shoah, shoah 2013? W Polsce – kraju, gdzie żyd bardziej bał się Polaka niż gestapowca!? Gdzie chłopi od bata i furmanki, na wsiach zabitych deskami, w tych nieprawdopodobnych warunkach – spod ziemi  wygrzebywali jakoś tę sławną benzynę Jedwabne Premium i to po to jedynie, aby mieli czym palić żywcem żydów?

Czy w takim kraju, w takiej sytuacji, po takiej traumie, można na coś takiego pozwolić?

– Nigdy! Nikt, kto człowiek, na zakaz koszeru w Polsce się nie zgodzi!

I rzeczywiście, odezwały się już żydowskie głosy koszernego oburzenia, przewodzi w tym gmina w Warszawie, ADL w USA, prasa i MSZ w Izraelu. Właśnie w tej chwili, do piszącego te słowa doszły informacje z Izraela: MSZ żydów w Izraelu stwierdził, że decyzja Sejmu „jest nie do przyjęcia”.

Tak więc Izrael chce decydować o tym, co uchwala Sejm. Jakie to plunięcie w twarz polskiemu bydlakowi! A pomyśleć, że w czasach Solidarności, my młodzi, buntowaliśmy się przeciw temu, że to ZSRR decydował o tym, jak polscy posłowie mieli wybierać, poświęciliśmy nasze życiowe losy temu, aby to wszystko zmienić.

Co typowe – większość tych żydowskich głosów oburzenia i gróźb jest w pełni anonimowa. Z niektórych ujawnionych z nazwiska żydowskich głosów mamy właśnie wyżej wspomnianą Miriam Gonczarską.

Gonczarska w tekście opublikowanym na Salon 24 przedstawiła się jako uwszechstronniona idiotka – autentyczna lub pozorowana, a co bez znaczenia, bo u żydów typowe jest posługiwanie takimi straszydłami w sprawach, gdzie chcą oni coś postawić na ostrzu noża, a nie mają pewności co do tego, jak im to wyjdzie. Wybiera się więc taką osobę ni przypiął ni przyłatał, którą w razie czego można oddalić, na nawet przerobić na ofiarę antysemityzmu, np. dźgniętą nożem przez kibica Legi. Co gorsza można domniemywać, że Miriam Gonczarska to żydówka, a nie żyd, a to oznacza, że należy liczyć się z opcją krwawego rozwiązania problemu, bo włączenie do konfliktu żydówek właśnie to najczęściej oznacza.

Gonczarska wymieszawszy wszystko dokumentnie przemyca jednak dość jednoznacznie pianę żydowskiej nienawiści do nieżydów i mówi o nieszczęściach i niegodziwościach, zdradzie i okrążeniu przez wrogów, czym rozwija motywacje dla żydowskiego prawa do odwetu i zemsty za niewinnie doznane krzywdy.

Gonczarska przyznaje, że tu nie chodzi o „prawo do ubijania zwierząt” ale o „szacunek” oraz o „podstawowe poczucie bezpieczeństwa”.

Dalej płaczka Gonczarska rozpacza i narzeka na „dobrych”: „Chodzi też o jakość polityki i o to, że społeczność żydowska nie ma wystarczającego poparcia wśród ludzi uczciwych czy “dobrych” i zbyt dużo wrogów, by mieć szanse na normalny rozwój. Kolejny raz milczenie “dobrych” ludzi przeważa na niekorzyść społeczności żydowskiej.”

Nagle, jak to u żydów bywa mamy radość z odsieczy Yahwe:

Odczuwam ulgę: B-g odsłania znów swoje oblicze.

Tak jak za czasów Jeremiasza i Ezekjela, czyli ostrzega nas. Oto policja tego kraju, jego sądy i administracja stoją teraz na straży i pilnują, aby nasze tradycje religijne nie mogły być tu na tej ziemi przestrzegane. Jaki ślepy jest ten Faraon: przecież wie, że ofiara z baranka przyniesiona w pustyni, poza granicami jego państwa, sprowadzi nieszczęście na kraj!”

„Upadła Babilonia, Grecja, Rzym, jednak Żydzi trwali i podtrzymywali na swych ramionach historię narodów.”

Gonczarska  nie podjęła samodzielnie tej inicjatywy, to oczywiste,  ani też nie spreparowała samodzielnie tamtych haseł, bredni, pogróżek, czy stygmatyzacji celów terroru. Takimi sprawami zajmują się żydzi, którzy nie występują publicznie – autentyczni animatorzy zdarzeń. Gonczarska to jedynie marionetka, a w dodatku ona sama jest niekoszerna. Czytając  zaś ten art. nieco bardziej przenikliwie można wysnuć przypuszczenie, że jest to jakieś dosłowne tłumaczenie z hebrajskiego na polski – bo stylistycznie żydzi w Izraelu tak właśnie piszą – i tekst ten Gonczarska dostała mailem od MSZ w Izraelu z poleceniem puszczenia go na popularnym portalu celem narobienia krzyku.

O groźbie akcji terrorystycznej przeciw Polsce i Polakom można było łatwo wyciągnąć wnioski jedynie tylko z pobieżnego już przeczytania tekstu Gonczarskiej, to po to ten tekst został opublikowany w takiej histeryczno-idiotycznej formie i szeroko rozpowszechniony przez salon 24. To nadzwyczaj jasny przekaz: żydowski szantaż wobec Polski z perspektywą terroru, o ile Polska nie wycofa się z zakazu, były głównym celem publikacji tego artykułu!

15 lipca, w 48 godzin po Gonczarskiej – tak samo – została wyartykułowana już prosta groźba MSZ Izraela pod adresem Polski. MSZ Izraela ogłosił oficjalnie to samo, co Gonczarska po blogersku, ale krótko i dosadnie: sytuacja zakazu uboju rytualnego w Polsce „jest nie do przyjęcia”.

„Jest nie do przyjęcia” okazuje się być dokładnie prawie takim samym sformułowaniem, jak słowa ambasadora Izraela w Szwecji Zvi Mazel skierowane pod adresem szwedzkiej minister MSZ Anny Lindh, które brzmiały: „tego nie można tolerować”.

Słowa takie, 11 lat temu, wystosował izraelski ambasador w Szwecji Zvi Mazel, wobec Anny Lindh z powodu jej postawy obrony Palestyńczyków przed żydami, gdzie określiła ona postępowanie Izraela jako ludobójstwo.

Około roku po tych słowach ambasadora Zvi Mazel: „ tego nie można tolerować”, Anna Lindh zastała zraniona nożem przez nieznanego napastnika, miało to miejsce w domu towarowym NK. Natychmiast pilnie przewieziono ją do szpitala, gdzie podczas operacji stwierdzono rany wewnętrzne na tętnicy, które nie mogły pochodzić od zwykłego ukłucia, bo były podcięte od wewnątrz, czyli Lindh został dorżnięta w karetce pogotowia, która była na miejscu zdarzenia w 1 minutę po ataku. Ranna Lind została wniesiona do tego ambulansu, a razem z nią, do środka wskoczył jej domniemany przyjaciel z zawodu lekarz, a z wyszkolenia wojskowego płetwonurek, a po trzecie zatrudniony jako urzędnik w MSZ, dla którego to miałaby ona podjąć separację ze swoim dotychczasowym mężem. Kilka godzin po przybyciu do szpitala Anna Lindh wykrwawiła się i umarła.

Trochę o koszerności tej śmierci:

-Właścicielem domu towarowego NK – miejsce zranienia – był żyd.

-Właścicielami firmy ochroniarskiej w NK, która odpowiadała za kamery video, byli żydzi.

-Przyjaciółka, która krytycznego dnia namówiła A. Lindh do pójścia na zakupy do NK, była żydówką

-Domniemany przyjaciel, który wskoczył za nią do ambulansu był żydem.

-Szefem szwedzkiej policji państwowej na dzień mordu był żyd.

-Jedynym nieżydem, który się znalazł w tym towarzystwie był muzułmanin Mijailo Mijailovic ( fałszywy zabójca), czyli faktycznie też koszer.

Co ciekawe, nikt nie wie jak to się stało, że ambulans znalazł się przy wejściu do NK w jedną minutę po skaleczeniu Anny Lindh (alarmie), nikt nie wie, jak to się stało, że nagle pojawił się tam i przyjaciel Anny Lindh (w 50 sekund, a droga biegiem od miejsca jego pracy wynosiła 3 minuty), a który zdążył wskoczyć do tego ambulansu z ranną Lindh. Nikt nie wie, dlaczego na miejsce zamachu policja przybyła dopiero 10 minut po alarmie, skoro patrole policyjne jeździły wkoło tego budynku bezustannie, bo to miejsce budynków rządowych w centrum miasta. Anna Lindh konała długo, dopiero po 4 godzinach wezwano do kliniki dwóch lekarzy specjalistów, którzy byli ekspertami od takich przypadkow, przybyli jednak zbyt późno (obaj dziwnie nie mieli dyżuru kiedy przywieziono Lindh) i Anny Lindh nie dało się uratować.

Najciekawsze jest na końcu:

były ambasador Izraela w Szwecji Zvi Mazel, był obecny – jako dyplomata – przy zamachu w Mozambiku, przy zamachu na prezydenta Sadata, przy zamachu na prezydenta Ceausescu, no i podczas zamachu na Anne Lindh.  Po tym sztokholmskim zamachu wsławił się jeszcze akcją wrzuceniem kabli elektrycznych pod napięciem do basenu z wodą w sztokholmskim muzeum – bo nie miał upodobania w pewnej tam ekspozycji. Zaraz potem wrócił do Jerozolimy i przeszedł na emeryturę. Obecnie jest czynnym doradzą w Izraelskim MSZ, które wystawiło wyżej cytowany tekst: „Jest nie do przyjęcia”.

Z tego całego sfingowanego blogowania idiotki Miriam i polskich frajerów, biorących to wszystko, co ona tam wybredzała, na poważnie i piszących do niej jakieś durne komentarze, zapewniające o tym, że oni nie są antysemitami, oraz z deklaracji dzisiejszego MSZ Izraela wynika jasno i prosto to, że art. Miriam był planowaną forpocztą oświadczenia MSZ. A samo oświadczenie zostało wydane wg. zasad, jakie obowiązują w środowisku Zvi Mazela; czyli koszer albo śmierć.

Polacy mają zrozumieć to, że albo ustąpią żydom, albo narażą się na terror. Terror trudny do wykrycia, który będzie pochodził od ośrodków zainstalowanych w Polsce i który wśliźnie się ze swoimi bombami, kiedy chce i jak chce.

Ale Polacy muszą zrozumieć też i to, że Polska i Polacy staczają się po równi pochyłej i to w dużym tempie, że prawie wszystko już stracili na korzyść żydów i proces ustępstw oraz tolerancji wobec żydów musi być zatrzymany, a tendencje muszą być odwrócone, o ile Polacy chcą przeżyć jako ludzie, a nie bydło we własnym kraju – bydło mordowane bez jakichkolwiek reguł.

Czyli Polacy musza zrozumieć: niekoszer albo śmierć!

Niekoszer i Polskość!

Niech Chrystus Pan ma nas w opiece.

(-) Krzysztof Cierpisz

Źródło: http://gazetawarszawska.com/2013/07/16/kosher-albo-smierc-versus-niekoszer-i-walka/

Data publikacji: 16.07.2013

Komentowanie zamknięte.