Najnowsze

Opublikowano Styczeń 21, 2014 Przez a303 W Finanse i pieniądze

Komu jesteśmy winni pieniądze?

W załączonym filmiku Pan Grzegorz Braun odpowiada na pytanie Komu jesteśmy winni pieniądze?’ oraz przedstawia kulisy zdrady Narodu Polskiego.

Poniżej publikujemy fragment artykułu ‚Skąd się bierze polski dług publiczny?’. Artykuł ukazał się w miesięczniku ‚Le Monde Diplomatique’ – edycja polska.

 

Ponad trzydzieści lat temu z Zachodu zaczął płynąć do krajów Bloku Wschodniego i Trzeciego Świata strumień pożyczek. Banki kusiły niskim oprocentowaniem. Pożyczały zachodnie państwa, zachodnie banki i międzynarodowe instytucje, w których też dominowały – i dominują państwa Zachodu. Pieniądze miały iść na rozwój, infrastrukturę, przemysł. Nie była to działalność charytatywna. Rozwinął się system kredytów eksportowych: pożyczek przyznawanych krajom rozwijającym się pod warunkiem, że kupią za nie zachodnie produkty i usługi. Lata 70. były szczytowym okresem rozwoju wielu państw usiłujących dogonić uprzemysłowiony Zachód. To łączyło tak różne kraje, jak Polskę, Brazylię, czy Koreę Południową. Bez kredytów nie było to możliwe, choć znaczna część pieniędzy została przeznaczona przez rządy państw rozwijających się na zakup uzbrojenia czy luksusową konsumpcję.

– Mówiąc wprost: kupowaliśmy wówczas pieniądze, które były tanie – szczerze wyznawał w „Przerwanej dekadzie” Edward Gierek, będący u steru Polski w latach 70.

Kredyty potaniały dzięki dopływowi petrodolarów, które arabscy szejkowie – bajecznie wzbogaceni dzięki wzrostowi cen ropy – umieszczali na zachodnich kontach. Ale chodziło też o politykę: tanie kredyty miały wspierać prozachodnie rządy w Trzecim Świecie, albo tych bardziej niezależnych w Bloku Wschodnim. Dzięki temu mogła na pożyczki liczyć Polska Gierka, który nieco poluzował polityczny gorset w kraju, czy Rumunia Nicolae Ceaucescu, dystansująca się od Moskwy w polityce zagranicznej. Robert McNamara, stojący wówczas na czele Międzynarodowego Funduszu Walutowego, odpowiadał na krytykę pożyczek przyznanych Rumunii, że ma zaufanie do moralności finansowej państw socjalistycznych, jeżeli chodzi o spłatę ich długów.

– Byliśmy wzorowym dłużnikiem, spłacającym co do dnia zarówno wszystkie długi, jak i odsetki – wspominał Gierek.

Bardziej „moralny” okazał się jednak Ceaucescu. W 1982 r. przeraził się rosnącym zadłużeniem i zacisnął pasa Rumunom, by go spłacić. Do 1989 r. dług spłacono, jakim kosztem – widać dzisiaj.

Polska spłacała zadłużenie dzięki dewizom uzyskanym z eksportu węgla i miedzi. Istniały plany eksportowania aż 50 mln ton „czarnego złota”! I Śląsk fedrował. – Nasza gospodarka musi mieć te 20 milionów ton węgla eksportowego. To jedyna karta atutowa, surowcowa, my jej stracić nie możemy… – wspominał wicepremier Edward Babiuch. Górnicy pracowali po 42 niedziele.

W 1975 r. wartość zadłużenia w krajach kapitalistycznych była prawie dwukrotnie wyższa od rocznych wpływów dewizowych za eksport do tych krajów, podczas gdy za bezpieczną granicę uważa się na ogół równowartość rocznego eksportu.

Choć dzięki kredytom powstawały nowe zakłady, czy drogi, to według szacunkowych danych tylko 20 proc. otrzymywanych w latach 70. kredytów przeznaczono na finansowanie inwestycji i wzrostu mocy wytwórczych. Główną ich część (ok. 65 proc.) wykorzystano na import surowców i materiałów do produkcji.

W kwietniu 1980 r. delegacja bankierów zachodnich [żydowska lichwa – red.] przybyła do Polski, podobnie jak czyniono to w przypadku innych krajów zadłużonych, na rozmowy w sprawie warunków spłaty kredytów. Magazyn „Fortune” pisał, że w czasie tych rozmów bankierzy żądali ograniczenia dotacji do podstawowych artykułów żywnościowych w celu szybszej spłaty zadłużenia. Rząd się zgodził, a już latem 1980 r. wybuchły pierwsze strajki przeciwko podwyżkom.

Naciski wywierane przez bankierów na Polskę miały charakter podobny do ich interwencji w wielu innych krajach, gdzie domagali się oni zarówno zmniejszenia dotacji do żywności, jak i zwiększenia eksportu jako umożliwiających bardziej sprawną i szybką spłatę długów. Jest oczywiste, że zarówno ograniczanie dotacji do cen, jak i zwiększanie wywozu towarów, w tym artykułów pierwszej potrzeby, kosztem zaopatrzenia rynku wewnętrznego pogarsza warunki życia mieszkańców krajów-dłużników i prowadzi często do masowych wystąpień przeciwko sprawcom i realizatorom tego rodzaju posunięć. Protest robotniczy był zatem wymierzony przeciwko polityce uzależniania Polski od światowego kapitału – pisał prof. Jacek Tittenbrun.

Pętla zadłużenia

Skąd wzięły się problemy ze spłatą zadłużenia? Gospodarka PRL, zwana planową, bardziej uzależniona była od zachcianek różnych baronów przemysłu niż od jakiegokolwiek planu. Do odejścia Gierka we wrześniu 1980 r. udało się jednak spłacić 25 mld dolarów.

W 1981 r. Belg Eric Toussaint jeździł z pomocą dla „Solidarności”, m.in. do Katowic. Dziś jest szefem Komitetu na rzecz Anulowania Długów Trzeciego Świata (CADTM): – Z perspektywy globalnej nie ma powodu uważać zadłużenia Polski w latach 70. za jakieś wyjątkowe. Nie tylko Polska wpadła w pętlę zadłużenia. Na specyficzne problemy Polski nałożyła się bowiem katastrofa, która dotknęła wszystkie kraje zadłużone. W 1979 r. Stany Zjednoczone, pierwsza potęga finansowa świata, wprowadziły politykę wysokiego oprocentowania kredytu, by w ten sposób walczyć z inflacją. Wkrótce podobnie postąpiły inne państwa rozwinięte. Koszty obsługi kredytów o zmiennym oprocentowaniu momentalnie poszybowały w górę. Jakby tego nie było dosyć, recesja w latach 1980–1981 spowodowała spadek cen surowców i towarów eksportowanych przez kraje rozwijające się, a spadek zysków z eksportu oznaczał zmniejszenie środków na obsługę zadłużenia. Po kryzysie w Polsce przyszedł czas na Meksyk, który w sierpniu 1982 r. zadeklarował, że nie jest już w stanie płacić odsetek długu. Wkrótce uczyniło tak dalszych trzydzieści państw.

W 1982 r. Polska przestała spłacać zadłużenie. Nie było z czego, ale banki przyjęły stan wojenny wprowadzony nad Wisłą z umiarkowanym optymizmem. „Wall Street Journal” [żydowska gadzinówka – red.] (21.12.1981) pisał: Prezydent Reagan może potępiać wypadki w Polsce, ale wielu amerykańskich bankierów uważa, że autorytarne rządy typu radzieckiego są najlepszą gwarancją odzyskania pieniędzy, pożyczonych Polsce.

Ostatecznie zacisnęła się pętla zadłużenia. Polska, jak inne kraje w podobnej sytuacji, brała kredyty, żeby spłacać wcześniejsze zobowiązania. Prawie co roku zawierano porozumienia z wierzycielami o przesuwaniu spłat. W latach 1982–1989 spłacano średnio 20 –30 proc. należnych kwot.

W czerwcu 1986 r. Polska stała się członkiem Międzynarodowego Funduszu Walutowego, zalecającego zadłużonym państwom wdrażanie w gospodarce polityki tzw. dostosowania strukturalnego (promowanie eksportu, dewaluacja waluty, prywatyzacja), by znaleźć środki na spłatę długu. – W połowie lat 80. Polska, Jugosławia i Węgry zaczęły prowadzić twardą politykę gospodarczą, praktycznie wdrażając programy dostosowawcze MFW – mówi Toussaint.

Ale dług to także polityka. Specyficzną nagrodą dla Polski za obalenie „komunizmu” było w czerwcu 1991 r. porozumienie z Klubem Paryskim, reprezentującym głównych państwowych wierzycieli, zgodnie z którym strumień należnych płatności, w formie zarówno spłaty odsetek, jak i rat kapitałowych został zredukowany o połowę. Trzy lata później zawarto podobną umowę z Klubem Londyńskim banków komercyjnych. Zgodnie z porozumieniami polskie zadłużenie zagraniczne powinno zostać spłacone do 2024 r.

Na koniec 1994 r., a więc już po przeprowadzeniu redukcji kapitału wraz z zaległymi odsetkami, zadłużenie zagraniczne Polski wynosiło 42,174 miliardów dolarów.

Źródło: http://nienaszdlug.pl/materialy/dlug-polska/skad-sie-bierze-polski-dlug-publiczny/

Komentowanie zamknięte.