Najnowsze

Opublikowano Styczeń 23, 2014 Przez a303 W Informacje oraz publicystyka z Polski

Czy Komorowski chce oddać Polskę w zarząd Niemcom?

Polish President Bronislaw Komorowski (LW listopadzie 2013 roku, Bronisław Komorowski przedłożył Sejmowi projekt Ustawy o zmianie Konstytucji, który jest aktem samolikwidacji odrębności państwowej Rzeczypospolitej i jej inkorporacji do Unii.

W ubiegłym roku Komorowski przedłożył Sejmowi RP projekt Ustawy o zmianie Konstytucji, który zakłada samolikwidację odrębności państwowej Polski oraz jej inkorporacji do Unii – podmiotu, którego cele są sprzeczne z systemem wartości, zasadami i przepisami Konstytucji obowiązującej na terenie Rzeczpospolitej Polskiej.

Projekt Bredzisława zakłada wprowadzenie do Konstytucji nowy rozdział Xa pt.: „Członkostwo Rzeczypospolitej Polskiej w Unii Europejskiej„. Jednocześnie uchylony ma zostać obecny art. 90 Konstytucji, który ogólnie zezwala na przekazanie nieoznaczonej imiennie organizacji międzynarodowej kompetencji polskich organów w niektórych sprawach. Tym samym, projekt Komorowskiego skazuje Polskę na członkostwo tylko w jednym, konkretnie wskazanym z nazwy podmiocie – UE. Całość zmierza do konstytucyjnego utrwalenia więzi pomiędzy Polską a Unią – w tym miejscu podkreślić, że na rzecz UE przekazano już wiele polskich kompetencji np. w sprawach gospodarczych ok. 85%!

Projekt Hrabiego Bula poprzez liczne propozycje w pełni i bezpośrednio ma zamiar wcielić Polskę w obszar państwa unijnego. Stwierdzenie na początku art. 227a projektu, że Polska „jest członkiem Unii Europejskiej„, oznaczać może też w praktyce, iż każde działanie Sejmu podjęte na poziomie ustawowym lub przez inne organa na niższym poziomie lub działania społeczne zmierzające do podważenia zasadności tego członkostwa będą traktowane np. przez Trybunał Konstytucyjny (do czasu zmiany tak brzmiącej Konstytucji), przez sądy powszechne, administracyjne i aparat wykonawczy jako sprzeczne z Konstytucją i zmierzające nawet do obalenia konstytucyjnego ustroju RP.

Propozycja artykułu 227a projektu jest skrajnie groźna -może posłużyć do pacyfikowania w majestacie prawa grup, partii i osób niechętnych uczynieniu z Polski na trwałe części para państwa unijnego. W okresie słusznie minionego PRL-u istniał podobny przepis, który konstytucyjnie nakazywał przyjaźń ze Związkiem Sowieckim i który służył do walki z przeciwnikami wiecznego sojuszu z tzw. „bratnim narodem” jako podważającymi ustrój PRL, miłość do niezwyciężonego sojusznika.

Głównym celem Komorowskiego i jego „projektu” jest „zmiana niektórych przepisów konstytucyjnych utrudniających wykonywanie zaciągniętych zobowiązań„. Chodzi o wprowadzenie zmian umożliwiających przyjęcie przez Polskę waluty „Euro” i przystąpienie do unii gospodarczo-walutowej. Do osiągnięcia tych celów projekt przewiduje zmiany, które ostatecznie zlikwidują „polskie bariery” ustrojowe dla pełnego podporządkowania polskiego systemu walutowo-finansowego de facto najsilniejszym krajom europejskim (Niemcom i Francji) i bandzie biurokratów z Brukseli, którzy jeszcze swobodniej będą mogli dyktować nam, na przykład co jest warzywem a co owocem tudzież wmawiać nam inne, równie mądre rzeczy.

Projekt Komorowskiego dekretuje aż na poziomie konstytucyjnym, że „Narodowy Bank Polski należy do Europejskiego Systemu Banków Centralnych” i „realizuje zadania i wykonuje kompetencje określone w Traktatach stanowiących podstawę Unii Europejskiej oraz w ustawie” – krótko mówiąc, ten projekt konstytucyjnie uniezależnia NBP w jego działalności od innych organów państwowych. Wychodzi zatem na to, że Komorowski by spełnić unijne wymogi, które Polska wzięła na siebie wraz z traktatem o akcesji, konstytucyjnie oraz z nadgorliwą przesadą, pozbawia NBP jego fundamentalnej, ustrojowej funkcji jaką jest ustalanie i realizacja polskiej polityki pieniężnej, wyłącznego prawa emisji pieniądza i odpowiedzialności za wartość polskiego pieniądza!

NBP w planach tego „durnia, którego mamy za prezydenta” dostosowującego naszą Konstytucję do traktatów unijnych przestaje być elementem realizacji interesów państwa polskiego, a staje się częścią organizacji walutowej państwa europejskiego! NBP ma działać i wykonywać zadania ustalone poza Polską przez struktury UE nierealizujące ani niechroniące interesów gospodarczych naszego kraju! Całość nosi znamiona zdrady, zwykłego i ordynarnego oddania w obce ręce kluczowych elementów państwa polskiego.

Poza podporządkowaniem NBP organom Unii Europejskiej i jego reorganizacji w razie przyjęcia przez Polskę euro projekt Komorowskiego reguluje też zbiorczo niektóre procedury w sprawach unijnych – wspólną jest utrwalanie statusu Polski jako państwa możliwie trwale związanego z państwem unijnym, ułatwianie procedur przekazywania polskich kompetencji Unii i utrudnianie wystąpienia z niej!

Na wstępie tej części przepisów projekt przedstawia „subiektywną” charakterystykę Unii Europejskiej, która zdaniem Bredzisława, „szanuje suwerenność, tożsamość narodową, respektuje zasady pomocniczości, demokracji, państwa prawnego„, szanuje godność człowieka, wolność i równość oraz „zapewnia ochronę wolności i praw człowieka porównywalną [?] z ochroną tych wolności i praw w [polskiej] Konstytucji„. Ten czysto propagandowy oraz zwyczajnie nieprawdziwy opis UE nie ma charakteru prawnego, i w ogóle nie powinien być określany jako „obiektywna zasada” w polskiej Konstytucji. Opinia własna wąsatego durnia ma charakter życzeniowy, gdyż wiadomo, iż istotą budowanego państwa unijnego jest właśnie ograniczanie suwerenności państw członkowskich przez „bezzwrotne” przejmowanie ich strategicznych kompetencji, zamazywanie ich tożsamości na rzecz „europeizacji” czy przez „deficyt demokracji„, który przyznawany jest przez samą Unię. Zaś unijne standardy ochrony wolności i praw są podwójne – stosowane są w ograniczony sposób wobec np. chrześcijan, instytucji rodziny, wspólnot narodowych, przedsiębiorców itp.

Aby podległość i lojalność wobec Unii była pełna, projekt Komorowskiego nakazuje, by NBP był „niezależny w swej działalności od innych [polskich] organów państwowych„, także od rządu czy parlamentu. Jedyną konstytucyjną, organizacyjną „nicią” wiążącą NBP z organami polskimi miałoby być prawo prezydenta do złożenia wniosku o powołanie prezesa NBP przez Sejm. Na tym merytoryczna „polskość” NBP w zasadzie się skończy – Polska wyznaczy więc tylko osobę, która będzie działała i wykonywała w Polsce zadania wyznaczone bankowi przez UE i w jej interesie. NBP będzie dbał głównie o stan waluty euro w Polsce, złotówka zostanie bowiem wyeliminowana!

Projekt prezydencki dostosowuje konstytucyjny ustrój państwa polskiego do interesów Unii. Tak jak projekt PO dotyczący zmiany Konstytucji w sprawach wewnątrz polskich wzmacnia istotnie władzę wykonawczą, administracyjną, rząd, premiera kosztem parlamentu, prezydenta, obywateli, tak prezydencki projekt „unijny” wyraźnie osłabia możliwości i rolę polskich podmiotów wobec Unii Europejskiej, umacniając tym samym czynniki zagraniczne wobec Polski.

Projekt m.in. obniża większość senacką potrzebną do wyrażenia zgody na ratyfikację umowy międzynarodowej przekazującej kolejne kompetencje Polski na rzecz UE (z obecnych 2/3 na bezwzględną większość). Znosi – jako warunek ważności wyniku referendum wyrażającego zgodę na przekazanie Unii polskich kompetencji – wymóg udziału w nim ponad 50 proc. uprawnionych do głosowania. Za zgodę Polaków na taką umowę prezydent chce uznać każdą większość głosujących i to niezależnie od frekwencji co drastycznie obniża rangę tak brzemiennego w narodowe skutki aktu, jak zrzeczenie się kolejnej partii suwerennych kompetencji służących przecież wszystkim polskim obywatelom, a nie dowolnie niskiej kosmopolitycznej mniejszości.

Niejasne oraz mało precyzyjne prawnie jest postanowienie projektu stwierdzające, iż „obywatel UE korzysta na terytorium Polski z wolności i praw gwarantowanych w prawie UE w zakresie jej kompetencji„. Przede wszystkim kompetencje Unii Europejskiej nie są stałe ani wyraźnie określone; co więcej, system wartości i liczne „prawa” unijne są częstokroć sprzeczne z podstawowymi prawami i wolnościami chronionymi przez polską Konstytucję, np. w zakresie małżeństwa, życia, rodziny, sfery obyczajowości itp.

Tak sformułowana propozycja prezydencka całkiem obala postanowienia ciągle obowiązującej polskiej Konstytucji i jest z nimi nie do pogodzenia. Polska nie przyjęła zresztą niektórych praw obowiązujących w państwie unijnym. Nadto nie powinna gwarantować „obywatelom UE” (czy też Polakom?) praw sprzecznych z polską Konstytucją, tym bardziej że propozycja przepisu ma charakter blankietowy i zmuszałaby do zapewnienia w Polsce korzystania „obywatelom Unii” z wszelkich, wymyślanych – też w przyszłości – najdziwaczniejszych przywilejów, które Unia masowo produkuje.

Tak blankietowo sformułowany projekt daje obcokrajowcom z obszaru UE prawo do roszczeń wobec polskich organów o uniemożliwienie im korzystania w naszym kraju z najróżniejszych swobód.

Inne bardzo niejasne postanowienie projektu przewiduje w art. 227g, iż RP „podejmuje działania niezbędne dla zapewnienia skuteczności prawa UE w krajowym porządku prawnym„. Jest to przykład nieprawidłowo sformułowanego przepisu, który jest pusty normatywnie, tzn. nie ma w nim żadnego konkretnego elementu prawnego. W nauce prawa określenia typu „podejmuje niezbędne działania” traktowane są jako niedające podstaw prawnych do jakichkolwiek działań wobec kogokolwiek.

Zamieszczone jednak w Konstytucji mogłoby być w praktyce dowolnie interpretowane i z pewnością stanowiłoby furtkę do naruszeń Konstytucji lub działań sprzecznych z jej postanowieniami i wartościami, które ma w interesie Polski chronić. Nie jest też jasne, kto konkretnie i jakie precyzyjnie „niezbędne działania” oraz wobec kogo miałby w interesie Unii podejmować. Stwierdzenie, iż zobowiązana jest do tego „Rzeczpospolita”, prawnie nie mówi nic, bo każda konstrukcja abstrakcyjna działa poprzez swe organa, a projekt żadnego organu Rzeczypospolitej nie wymienia!

Projekt marginalizuje bardzo poważnie rolę parlamentu w stosunkach z UE, pozostawiając Sejmowi i Senatowi w tych sprawach wykonywanie tylko „kompetencji powierzonych parlamentom narodowym w traktatach”, a i to tylko „w zakresach i formach określonych w tych traktatach”. Takie podejście pozbawia w/w instytucje realnego wpływu na decyzje podejmowane w UE wobec Polski! Projekt nie przewiduje wewnątrz polskich procedur wpływu parlamentu na decyzje prezentowane przez rząd wobec UE na wzór procedur, które wprowadzili u siebie Niemcy wskutek sugestii niemieckiego Trybunału Konstytucyjnego oceniającego traktat z Lizbony. Projekt prezydencki odwraca konstytucyjne role organów państwa, naśladuje logikę obowiązującą w Unii. Sejm i Senat, mimo iż są emanacją Narodu, wykonywać mają, według prezydenta, tylko takie kompetencje „unijne”, które przewidują dla nich traktaty.

Marginalizowanie Sejmu w sprawach związanych z UE widać też w treści art. 227i ust. 1 projektu, który nie przewiduje dla tej Izby także inicjatywy ustawodawczej przy wykonywaniu prawa UE, zastrzegając ją wyłącznie dla Rady Ministrów.

Sejm został też ograniczony w prawach, gdy RM swobodnie uzna jakiś projekt ustawy wykonujący prawo UE za pilny. Obecna Konstytucja w art. 123 ust. 1 zezwala w takich sytuacjach na przyspieszony i uproszczony tryb uchwalania ustaw, jednak z wyjątkiem projektów ustaw podatkowych, dotyczących wyboru prezydenta RP, Sejmu, Senatu, organów samorządu terytorialnego, ustaw regulujących ustrój i właściwość władz publicznych oraz kodeksów. Projekt prezydencki takich wyjątków nie przewiduje i pozwala na tryb „pilny” zawsze, gdy RM uzna za natychmiastowe projekty ustaw wykonujących prawo UE, tzn. gdy wymagać będzie takich uproszczeń interes Unii. Trzeba podkreślić, że tryb pilny ogranicza prawa posłów do rzetelnej kontroli i wpływu na treść pro wspólnotowych przepisów na rzecz decydującej roli Rady Ministrów wobec UE.

Projekt prezydencki ogranicza kontrolę społeczną, nie przewiduje rzeczywistego wpływu Sejmu na decyzje podejmowane w Unii Europejskiej wobec Polski ani na stanowiska formułowane przez Polskę w UE. Zaproponowany nowy rozdział Xa łamie jednolitą lojalność polskich struktur publicznych i obywateli wobec Rzeczypospolitej.

Projekt wprowadza bowiem równorzędnego Polsce, a właściwie nadrzędnego wobec niej suwerena – Unię Europejską, która tylko „szanuje” suwerenność i tożsamość narodową Polski. Projekt nie bierze pod uwagę czasowego charakteru Unii, a wola Polski udziału w niej może w jakiejś perspektywie ulec zmianie. Wtedy znów trzeba będzie gruntownie zmieniać Konstytucję.

Trzeba podkreślić ponadto, że prezydent, poddając system finansowo-gospodarczy Unii, nie proponuje, by odpowiednio – w celu ochrony suwerenności RP – uzupełnić kompetencje Trybunału Konstytucyjnego o prawo badania zgodności z polską Konstytucją przepisów wydawanych przez różne organa unijne (tzw. prawa wtórnego). Pozostaje to jednak w zgodzie z przesłaniem prezydenckiego projektu i jego głównym celem, którym jest odebranie Polsce suwerenności.

Źródło: http://antykomor.pl/czy-komorowski-chce-oddac-polske-w-zarzad-niemcom/

Tags : , , , , ,

Komentowanie zamknięte.