Najnowsze

Opublikowano Sierpień 23, 2013 Przez stophasbara W Dziennikarstwo śledcze, Informacje oraz publicystyka z Polski

Kolejna odsłona hucpy

3993_nportal.noReżyserka hucpy żydowskiej w sprawie barbarzyńskiego uboju rytualnego przybiera coraz bardziej karykaturalne kształty. Po głosowaniu, do jakiego doszło 12 lipca w kne-sejmie, gdy odrzucony został rządowy projekt ustawy dopuszczającej ubój zwierząt bez ogłuszania, czyli tzw. ubój rytualny, z jednej strony słychać było fanfary, jak gdyby doszło do reaktywacji „Sejmu Wielkiego”, z drugiej lamenty i skowyty „uciśnionych żydów”.

Padły deklaracje wieszczące „upadek” polskiego rolnictwa oraz połajanki międzynarodowego żydostwa pod adresem zainstalowanych w Polsce sayanim. Nagle, jak nożem uciął, cała hałaśliwa hucpa gwałtownie ucichła. Czemu więc „zawdzięczamy” tak niespodziewany obrót spraw?

Pozorna cisza wynika z obecnie trwającego stanu całkowitego bezprawia, do jakiego doprowadziły żydowskie kombinacje z uchwalaniem zupełnie ze sobą sprzecznych przepisów. Jeśli opierać się na żydomasońskiej konstrukcji tzw. „państwa prawa”, to w państwie takim istnieje akt nadrzędny (konstytucja) oraz akty podrzędne (ustawy), jakie muszą być z aktem nadrzędnym zgodne co najmniej duchem, a najczęściej literą. Natomiast akty podrzędne (ustawy) w stosunku do siebie mają cechę „równości”.

W grupie ludzi, która w swym postępowaniu kieruje się racjonalnymi przesłankami działania, najczęściej zanim podjęta zostaje decyzja w tej lub innej kwestii, najpierw dochodzi do analizy sytuacji bieżącej. Środowisko psychopatyczne podejmuje decyzje nieracjonalne albo z lekceważeniem rzeczywistości albo pozornie nieracjonalne, ponieważ ma ukryte motywy.

Widać to szczególnie wyraźnie na tle dwóch ustaw, uchwalonych przez bolszewicki reżim żydowski w 1997 r. Mowa o ustawie z 20 lutego 1997 r. o stosunku państwa do gmin wyznaniowych żydowskich w RP oraz o ustawie z 21 sierpnia 1997 r. o ochronie zwierząt. Te dwa równorzędne wobec siebie akty prawne tworzą stan kompletnego bezprawia. Brzmienie jednej z nich (art. 34. ustawy o ochronie zwierząt „Zwierzę kręgowe w ubojni może zostać uśmiercone tylko po uprzednim pozbawieniu świadomości przez osoby posiadające odpowiednie kwalifikacje”) wyklucza istnienie drugiej, tej o żydowskim uboju rytualnym. Nie ma w niej żadnych wyjątków, wykluczeń, odesłań, itp., jakie dawałyby jakieś przywileje dla tej czy innej mniejszości koczowniczej w Polsce.

Grupce barbarzyńców i psychopatów zagwarantowano w 1997 r. immunitet podczas uchwalania tych dwóch ustaw świadomie, przede wszystkim ze względu na wykonywanie poleceń odgórnych Sanhedrynu, ale również dlatego, że miało to stworzyć okazję, aby koczownicy sami zorganizowali sobie ubój rytualny i własnoręcznie mordowali zwierzęta wg swych rytuałów z epoki kamiennej.

Koczownicy, jak to mają w zwyczaju od wieków, nigdy nie potrafili zająć się fizyczną pracą, zatem usilnie poszukiwali Gojów, którzy za nich odwalą brudną robotę. Sami nie zorganizowali swojej ubojni, lecz wplątali w działalność przestępczą naiwnych polskich Gojów.

Fakt prowadzenia mordu na zwierzętach, urągający zdrowemu rozsądkowi i sprzeczny z ustawą o ochronie zwierząt, dostrzegły liczne organizacje i część urzędników i dopiero ich walka spowodowała, że informacje o barbarzyńskich postępkach koczowników wyszły na światło publiczne. Po aferze z ubojem w Tykocinie, na tle wszczętego postępowania karnego, do Trybunału Konstytucyjnego trafiło pytanie prawne Sądu Rejonowego w Białymstoku o zgodność tych ustaw ze sobą i wniosek o dokonanie wykładni prawa, jakie wzajemnie sobie przeczy.

Sprawie nie daje się ukręcić łba ani zamieść jej pod dywan, natomiast mamy trwały stan całkowitego bezprawia i anarchii, co wynika z talmudycznych sztuczek z uchwalaniem sprzecznych ze sobą przepisów. Na tle tej oczywistej karykatury „państwa prawa” mamy dodatkowe popisy żydowskiego kabaretu. Mianowicie, okupant żydowski zorganizował w celu „rozwiązania kwestii uboju religijnegorządową grupę roboczą (sic!), która wspólnie z przedstawicielami koczowników pracuje nad tym „rozwiązaniem”.

Dochodzi w niej do regularnych spotkań i prac nad wnioskami do TK obu związków wyznaniowych (żydowskiego i muzułmańskiego), o czym entuzjastycznie zawiadamia PAP. Spotkania tej grupy mają dobrą obsadę: Boni, Kadlcik, Miśkiewicz oraz Schudrich.

Środowe rozmowy z ministrem administracji i cyfryzacji były kolejnymi z cyklu spotkań w sprawie uboju rytualnego. Podczas jednego z poprzednich Boni przyznał, że z opinii Rządowego Centrum Legislacji wynika, iż obowiązująca ustawa o ochronie zwierząt nie daje możliwości uboju rytualnego, a jedynym sposobem na usunięcie kolizji między uprawnieniami wspólnot religijnych i zapisami tej ustawy jest skierowanie sprawy do Trybunału Konstytucyjnego”.

Zatem komitet jakobińskich rewolucjonistów uchwalił metodę wnioskowania, a koryfeusz polskiej jurysprudencji, TW Boni, wychrząkał takie oto wyjaśnienie:

uważam, że do czasu rozstrzygnięć Trybunału Konstytucyjnego wszyscy powinni zachowywać się wstrzemięźliwie, zarazem mieć w pamięci podstawowe uprawnienia, jakie wspólnotom religijnym daje polska konstytucja”. „Nikt nie będzie łamał prawa, naginał prawa. Myślę, że jest wiele możliwości, które mogą ułatwić dostęp do mięsa pochodzącego z uboju rytualnego w przejściowym okresie„.

My, ze swojej strony, podsuwamy tej grupce psychopatów, prawnikom z RCL oraz TW Boniemu, niezwykle proste rozwiązanie o charakterze zarówno godzącym interesy polskiego porządku prawnego, wynikającego ze sprzecznych ustaw, jak też biorące się z praktyki życiowej.

Na terenie państwa polskiego istnieją strefy, jakie cechuje tzw. zasada eksterytorialności, czyli immunitetu miejsca. Do takich miejsc należą tereny ambasad, konsulatów, czy innych placówek dyplomatycznych obcych państw na obszarze RP. Do takich miejsc należą też pokłady obcych środków transportowych, np. samolotów czy statków. Miejsca te z mocy prawa cieszą się zasadą eksterytorialności, czyli przywilejem nie obowiązywania na nich polskiego porządku prawnego.

Proponujemy barbarzyńcom zorganizowanie np. w ambasadzie izrahella w Polsce rzeźni rytualnej, powiedzmy w garderobie pani ambasador albo w piwnicy szyfrów, przekwalifikowanie się Schudricha i Kadlcika wraz z Bonim na zawodowych rzeźników i mordowanie tam zwierząt wg ich własnych upodobań. Mogą oni sobie nawet wznieść tam ołtarz Baala i palić rytualnie zwierzęta dla swych bożków albo zaszlachtować siebie nawzajem, mało nas to obchodzi. Natomiast wykluczone jest organizowanie podobnej barbarzyńskiej ubojni na terenie państwa polskiego, a tym bardziej mieszanie w swoje zbrodnie naiwnych polskich Gojów, którzy mają za nich odwalić przestępczą brudną robotę. I to właśnie wynika z obowiązującego w Polsce prawa.

A jeżeli rabini uważają, że osobiście nie podrzynając gardła przerażonym istotom, nie dokonują żadnej zbrodni, to wyjaśniamy, że są w grubym błędzie:

Art. 18. Kodeksu karnego

§ 1. Odpowiada za sprawstwo nie tylko ten, kto wykonuje czyn zabroniony sam albo wspólnie i w porozumieniu z inną osobą, ale także ten, kto kieruje wykonaniem czynu zabronionego przez inną osobę lub wykorzystując uzależnienie innej osoby od siebie, poleca jej wykonanie takiego czynu.

§ 2. Odpowiada za podżeganie, kto chcąc, aby inna osoba dokonała czynu zabronionego, nakłania ją do tego.

Dotychczasowa rola Kadlcika, Schudricha i wielu innych w już popełnionych przestępstwach nazywa się „sprawstwem kierowniczym” albo „podżeganiem”. A zgodnie z polskim KK, takie osoby ponoszą odpowiedzialność za czyn innej osoby (bezpośredniego sprawcy) na równi z tym sprawcą. Przy czym nie zapominajmy, że TW Boni jako pomagier w tej działalności kryminalnej również powinien się liczyć z odpowiedzialnością karną za pomocnictwo.

Zgodnie z brzmieniem ustawy o ochronie zwierząt, za taki czyn koczownik może dostać 3 lata pudła.

Art. 35. 1. Kto zabija, uśmierca zwierzę albo dokonuje uboju zwierzęcia z naruszeniem przepisów art. 6 ust. 1, art. 33 lub art. 34 ust. 1-4

2. Jeżeli sprawca czynu określonego w ust. 1 lub 1a działa ze szczególnym okrucieństwem podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

A ze względu na tzw. ciągły charakter czynu (czyli wielokrotność popełnienia tego samego przestępstwa), sąd zastosuje zwiększenie górnej granicy kary o połowę, czyli „biedni, prześladowani” żydzi muszą się liczyć z 4,5 roku pudła. I nie ma potrzeby organizowania rządowych grup roboczych, zespołów prawniczych RCL, wniosków do TK, czy innych karykatur „państwa prawa”. Takie jest właśnie prawo.

SH

Tags : , , , , , ,

Komentowanie zamknięte.