Najnowsze

Opublikowano Maj 21, 2013 Przez a303 W Dziennikarstwo śledcze

Kogo uwiera Pilecki

Za: http://gazetawarszawska.com

Źródło: http://www.naszdziennik.pl

Zenon Baranowski

Można się było spodziewać, że nastąpi atak na mojego ojca – mówi oburzony Andrzej Pilecki, komentując tekst tygodnika „Polityka”. Autor sugeruje w nim, że rtm. Witold Pilecki „wysypał” kolegów w ubeckim śledztwie.

– I za to dostał karę śmierci!? – wskazuje absurdalność takich twierdzeń syn bohaterskiego rotmistrza. – Za dużo się mówi o nim na całym świecie, w związku z tym trzeba mu przywalić. Można się było spodziewać, że będą różne ataki – stwierdza Andrzej Pilecki. – Nie wiem, kto może takie rzeczy pisać – dodaje. Andrzej Pilecki wskazuje, że nigdy ze strony rodzin współpracowników jego ojca nie było nawet cienia sugestii, że doszło do jakiegokolwiek niehonorowego wobec nich zachowania jego ojca.

„Polityka” krytykuje też IPN, któremu autor artykułu pt. „Tajemnica Witolda Pileckiego”, literaturoznawca prof. Andrzej Romanowski zarzuca niewłaściwe metody badawcze.

– Do krytycznej opinii autora tekstu na temat IPN zdążyliśmy się już przyzwyczaić, tym razem jednak atak Romanowskiego na Instytut dotyczy postaci rtm. Witolda Pileckiego – zauważa w swoim stanowisku rzecznik prasowy IPN Andrzej Arseniuk. – Autor z tylko sobie zrozumiałych względów próbuje udowodnić, że rotmistrz Pilecki nie był tak do końca bohaterem, jakim chcielibyśmy go widzieć. Swój wywód opiera na wyrwanym z kontekstu protokole przesłuchania rotmistrza Pileckiego przez UB z 8 maja 1947 roku – podkreśla.

Arseniuk zwraca uwagę, że „czytelnik artykułu może czuć się zde-zorientowany i powziąć wątpliwość co do niezłomności i bohaterstwa Witolda Pileckiego”, dlatego przytacza kilka faktów, zaznaczając, że Romanowski, pisząc artykuł, nie zadał sobie trudu, żeby się z nimi zapoznać, i „formułuje nieuprawnione sądy”, jak twierdzenia o rzekomym „sypaniu” kolegów. A podkreślmy, że Romanowski dokonuje tego, reinterpretując znane od dawna dokumenty, co do których nikt nie miał żadnych wątpliwości.

– Według znanych przekazów nikt ze współoskarżonych nigdy nie formułował żadnych zastrzeżeń co do postawy rotmistrza Pileckiego w śledztwie. Nieprawdziwą i nieuprawnioną tezę, sformułowaną przez Romanowskiego o współpracy rotmistrza Pileckiego z reżimem („uwięziony rotmistrz zdecydował się na lojalność wobec tego państwa”) ostatecznie podważa fakt, że jako jedyny z całej grupy sądzonych został stracony – podkreśla Arseniuk.

– Niepokojący jest fakt, że Romanowski zdaje się legitymizować stalinizm wraz ze wszystkimi jego okrucieństwami („zarzuty stalinowskiego państwa polskiego, sformułowane najpierw ustami prokuratora, a potem potwierdzone przez sąd, były poważne – to Pilecki musiał zrozumieć. Notabene dzisiejszy historyk – rzetelny historyk – tę rację Polski pojałtańskiej powinien również rozumieć, wziąć ją pod uwagę”) – wskazuje rzecznik IPN.

Instytut Pamięci Narodowej kwestionuje też próbę podważenia okrutnych tortur Pileckiego.

– Romanowski ignoruje powszechnie dostępną wiedzę o stalinowskich metodach śledczych, a w szczególności relacje świadków o torturach wobec rotmistrza Pileckiego – podkreśla rzecznik IPN. – Według relacji sądzonych razem z nim współwięźniów – Tadeusza Płużańskiego i Marii Szelągowskiej, a także księdza Antoniego Czajkowskiego – w czasie przesłuchań rotmistrz był torturowany, wyrwano mu paznokcie z rąk i nóg, miał miażdżone jądra, był nabijany na nogę od stołka – wskazuje.

– Romanowski w żaden sposób nie odnosi się do faktu, że 8 maja 1947 r. rtm. Witolda Pileckiego przesłuchiwał Eugeniusz Chimczak, jeden z najokrutniejszych stalinowskich śledczych w Polsce. W 1996 r. Chimczak został skazany na 7,5 roku więzienia w procesie Adama Humera, ale nie odbył kary ze względu na zły stan zdrowia – kontynuuje.

– Jeśli ktokolwiek ma jeszcze wątpliwości, może odwiedzić kwaterę „Ł” na warszawskich Powązkach Wojskowych i zapoznać się z pracą medyków sądowych, którzy pokażą mu ślady tortur na czaszkach i szkieletach ekshumowanych osób – bohaterów Polskiego Państwa Podziemnego.

Arseniuk zapowiada, że „kwestie poruszone w niniejszym oświadczeniu zostaną szczegółowo rozwinięte w osobnym opracowaniu historyków z IPN”.

Komentowanie zamknięte.