Opublikowano Wrzesień 12, 2017 Przez NS W Polska

Kluski z serem – miara dobrobytu III RP

W kontekście powyżej przedstawionych obrazków z życia III RP, nasuwa się jeden nieodparty wniosek, że krajowe „elity” osiągnęły niewyobrażalny sukces w dziele sprowadzenia Polaków do obecnego poziomu.

a
Chodząc po ulicach polskich miast, oprócz powszechnych różnorakich banków, coraz częściej zauważa się instytucje zatytułowane tak: „Chemia z Niemiec”,  lub „Używana odzież z Anglii”, itp.
Co prawda w PRLu funkcjonowały tzw.  „komisy”, a dla „dewizowców” Pewexy[i], gdzie można było kupić poszukiwane na rynku towary, ale był to okres „siermiężnego komunizmu”  za  „żelazną kurtyną”.    Od trzydziestu lat nasza Ojczyzna cieszy się „gospodarką wolnorynkową” i wymienialną walutą, a od dwu dekad przynależy do „ekskluzywnego klubu bogatych” pod nazwą Unia Europejska.
W związku z powyższym, na usta samo ciśnie się pytanie, jak to jest możliwe, że mechanizmy wolnorynkowe nie spowodowały dystrybucji poszukiwanych towarów na polski rynek?  Ciśnie się też drugie, nieco wstydliwsze, jak to jest możliwe, że w kraju na który nieustannie sypie się manna z nieba pod postacią „unijnych dopłat”, są jeszcze ludzie kupujący używaną odzież?
Przypadkowo, w publicznym miejscu, przysłuchiwałem się konwersacji starszego pana z młodą kobietą, której prawdopodobnie chciał zaimponować.  A mianowicie chwalił się sukcesami swych trzech synów, którzy wyemigrowali na zachód.  Jeden z nich zajmuje się w Anglii myciem okien.  O sukcesach innych nie zdążyłem się  już dowiedzieć, ale dotarła do mnie informacja, że również rozmówca ma się wyśmienicie na emeryturze.  Będąc z zawodu kucharzem,  wstając co rano zamawia sobie samemu jakieś wykwintne danie, po czym sam je sobie przygotowuje, w przeciwieństwie do syna, który  na codziennie faszeruje się kluskami z serem.  Gdyby ów interlokutor miał również córkę, dowiedzielibyśmy się zapewne, o jej sukcesach w tańcu na rurze, lub w innej równie atrakcyjnej profesji.
W kontekście powyżej przedstawionych obrazków z życia III RP, nasuwa się jeden nieodparty wniosek, że krajowe „elity” osiągnęły niewyobrażalny sukces w dziele sprowadzenia Polaków do obecnego poziomu.  Można jeszcze zrozumieć to, że Polska stała się kolonią Zachodu,  którą bezlitośnie eksploatuje się ze wszystkich zasobów, w tym ludzkich i zalewa  atrakcyjnie opakowaną tandetną importowanej produkcji, bo tak zawsze funkcjonowały kolonie.  Trudno jednak pojąć, jak mogło się stać to, że z dumnego niegdyś Narodu, pozostały masy niewolników, którzy nie zdają sobie sprawy ze swego upodlenia i wyzute są, nie…nie z patriotyzmu, ale ze zwykłego instynktu samozachowawczego, dzięki któremu nawet zwierzęta bronią swych gniazd i nor, nie opuszczając ich na swą poniewierkę.
Szczególne podziękowanie za ten stan rzeczy należy się niewątpliwie prominentom kościoła (tzw.  deep church),  odpowiedzialnym za stan duchowy swych „owieczek”, z „największym Polakiem wszech czasów” na czele, którego wizerunki i pomniki straszą we wszystkich publicznych miejscach naszej Ojczyzny, dobitnie udowadniając, że Polacy nigdy nie potrafili prawidłowo wybierać sobie wzorców do postępowania.
No ale przecież, obserwujemy w III RP renesans patriotyzmu pod przywództwem PiS!
Niestety, tradycją polskiego patriotyzmu jest ściąganie na siebie możliwie największych nieszczęść,  jak np. poronione powstania, by potem w duchu męczeństwa, pod kierownictwem wspomnianych już „duszpasterzy”, delektować  się  osiągniętymi szczytami martyrologii.
Tylko niestety,  tym razem, po ewentualnym globalnym kataklizmie, nie będzie już komu chlubić się kolejnymi „osiągnięciami” we wspomnianej dziedzinie.
Za: http://drnowopolskiblog.neon24.pl/post/140096,kluski-z-serem-miara-dobrobytu-iii-rp
Data publikacji: 8.09.2017

Tags : , , ,

Komentowanie zamknięte.