Najnowsze

Opublikowano Sierpień 12, 2014 Przez a303 W Świat

Kijów – oszustwo fałszywych zdjęć

Fałszowanie zdjęć może spalić na panewce jeśli zostanie się złapanym. Rząd zaryzykuje to tylko kiedy w grę wchodzi duża stawka, małe ryzyko, i nie może wykorzystać żadnych innych dowodów.

Najlepszym przykładem tego jest niesławne zdjęcie ‚rosyjskiego żołnierza’, które kijowski rząd dumnie pokazał Johnowi Kerry’emu jako od dawna poszukiwany dowód na zaangażowanie rosyjskiego wojska na Ukrainie.

Ono wywołało ogromne nagłówki we wszystkich zachodnich mediach, i zostało zdemaskowane dopiero kiedy środkowe zdjęcie okazało się być skradzione z portalu Instagram, fotografa Maksyma Dondyuka – gdzie faktycznie było wyraźnie oznaczone ‚Slawjansk’, a nie ‚Gruzja’.

a

Teraz możemy się śmiać, ale to oszustwo nie jest tak głupie jak się wydaje. Podjęto środki ostrożności przed jego ujawnieniem, a te amatorskie czerwone i żółte kółka służyły jako sprytny kamuflaż w każdym poszukiwaniu zdjęcia, gdzie Google naturalnie interpretował je jak integralną część obrazu. Gdyby nie wyrafinowany identyfikator zdjęć z Tineye, Kijowowi prawdopodobnie by się udało, a NATO mogłoby być na Ukrainie przed majem.

Nawet to ujawnienie nie kosztowało drogo Kijowa. Zachodnie media go chroniły, niejednoznaczne wycofanie się New York Times zakopał głęboko na s. 9, i wielu ludzi dalej uważa, że ‚małe zielone ludki’ zostały na pewno zidentyfikowane jako rosyjscy żołnierze. Kijów trochę na tym stracił, dużo zyskał, i wykazał jak skuteczne mogą naprawdę być fałszywki.

Ale w tej chwili w internecie występuje inny rodzaj fałszywego rozmywania – taki gdzie stawki są niskie, ryzyko astronomicznie duże, i gdzie skutki rzekomego twórcy mogą być jedynie szkodliwe. Znacie te sprawy – te proste nieoznaczone zdjęcia ukraińskich okrucieństw krążące przez kilka dni, zanim zostaną triumfalnie zdemaskowane przez kijowski INFORESIST jako ‚powtórki’ z Syrii, Bośni albo Palestyny. Faktycznie jest ich teraz tak wiele, że pracownica rządu USA, Julia Davis, pokazuje je wszystkie w długo ciągnącym się serialu zatytułowanym Największych 40/60/80 kłamstw Rosji o Ukrainie [Top 40/60/80 Lies on Ukraine].

a

Tekst powyżej po prawej: Centrum Koordynacji pomocy dla (nieistniejącej) Noworosji, odpowiedzialne za dostarczanie pomocy militarnej, finansowej i materialnej dla terrorystów wysłanych z Rosji na Ukrainę, dostarczyło to zdjęcie kobiety rzekomo zamordowanej na Ukrainie, ostrzegające, że taka sama przemoc może wkrótce przejść do Rosji. Faktycznie jest to zdjęcie z 2013 pokazujące kobietę demonstrującą przeciwko walkom byków w Hiszpanii.

Bo oczywiście to muszą być kłamstwa Rosji. Kogo innego? Jedynie Rosja chce pokazać cenę cywilną kijowskiego ATO, więc tylko Rosja zadałaby sobie trud fałszowania zdjęć by to wykazać.

Oprócz tego iż to nie jest konieczne. Graficzny materiał jak ten z Luganska i Slavyanska zawiera niezliczone silne obrazy by pokazać horror kijowskiego ATO, więc w jakim celu fałszowaliby coś co mogą już udowodnić? Nie chcę być tu brutalny, ale po co, do diabła, ktoś chciałby pokazywać przemoc uliczną zdjęciem takim jak to:

To nie jest Donbas, Ukraina              To Bośnia

a

skoro mogliby zalinkować je do video o człowieku, któremu obcina się nogę na ulicy w Odessie? [having his leg cut off]

Dlaczego trudziliby się fałszowaniem tego zdjęcia strapionego dziecka:

a

Powyżej po prawej: To dziecko nie jest ofiarą ostrzeliwania przez ukraińskie wojsko w Donbasie. To zabawne zdjęcie psotnego chłopca z rosyjskiego portalu.

skoro mogą dzielić się historią 5-letniego Arseny Danchenko, który zginął w Slavyansku od ponad 309 ran odłamkowych na głowie?

a

albo pokazać pogrzeb 10-miesięcznego Igor Aleksandrowa, zabitego w czasie ostrzeliwania w Ługańsku?[show the funeral]

a

Faktycznie, pytam, dlaczego mielibyśmy ‚kraść’ JAKIEKOLWIEK inne zdjęcia ofiar bombardowań, kiedy nic nie może dorównać wstrząsającej wymowie tego zdjęcia Inny Kudurudza, zrobionego w ostatniej minucie jej życia?

a

Prawda jest taka, że ci z nas którzy troszczą się o ludzi w Donbasie już mamy dosyć obrazów grozy, wystarczająco byśmy nie spali do końca życia. NIE MUSIMY JUŻ NIC FAŁSZOWAĆ.

Nie ma żadnego sensu by to robić, gdyż Rosja ma wszystko do stracenia gdyby krążyły te fałszywki, i absolutnie nic do zyskania. Jeśli odsuniemy się i spojrzymy na to obiektywnie, to jest oczywiste, że jedynymi zwycięzcami w tej fałszywej grze są ci, którzy chcą zdyskredytować Rosję i mieszkańców wschodniej Ukrainy.

Nie ma nic nowego w tym pomyśle. Podrzuć kłamstwo, zaczekaj na przeciwnika by powtórzył je w dobrej wierze – a później wyzwij go za to, że jest kłamcą. Robienie tego zdjęciami to stara gra, a przykład z W Brytanii pokazuje bardzo realne korzyści. We wrześniu 2003 krajem wstrząsnęły rewelacje, że brytyjscy żołnierze znęcali się nad irackimi więźniami, i nastroje społeczne zaczęły wahać się niebezpiecznie przeciwko zarówno rządowi jak i wojnie. Oburzenie osiągnęło punkt kulminacyjny w styczniu 2004, kiedy Daily Mirror opublikował obrzydliwe zdjęcia by udowodnić jeszcze więcej nadużyć – tylko by zwinąć je kilka dni później, gdy dostarczone anonimowo zdjęcia okazały się fałszywe. Reakcja była ostra, i w subsekwentnym rozgłosie pierwotny niepokój obywateli wyblakł i wymarł. Nikt nie wie kto podrzucił te fałszywe zdjęcia do dziennika, ale nie ma żadnych wątpliwości, kto skorzystał.

Nie ma też żadnych wątpliwości na Ukrainie. Opinia społeczna jest teraz tak przyzwyczajona do fałszywych zdjęć, że ignoruje nawet te prawdziwe – chyba że zakwestionuje się ich prawdziwość. Niedawno przesłałem to zdjęcie komuś na Twitterze. kto wydawał się myśleć, że jedynymi umierającymi osobami byli ‚terroryści’, ale jej natychmiastowa odpowiedź była: ‚to zdjęcie nie jest z Ukrainy’.

a

Cóż, mówiąc prawdę, jest. Jest to ostatnie zdjęcie tragicznej 6-letniej Polliny Sladkaya, którą ostrzeliwała w Slavyansku ukraińska armia, i zmarła w ramionach ojca. To nie jest fałszywka, nie wydaje się być na żadnym z demaskujących portali, ale moja korespondentka nawet nie zadała sobie trudu by to sprawdzić zanim je wyrzuciła. Gdzieś w głowie ma to równanie: ‚Obraz ludzkiego cierpienia we wschodniej Ukrainie = fałszywka’, i dopóki się tego nie zdemaskuje, nigdy nie zrozumie, że zabijani tam ludzie nie są terrorystami.

I taki jest, oczywiście, dokładnie żądany skutek. Są nawet osoby na Twitterze, których zajęciem jest zachęcanie do tego, tak jak ironicznie nazywająca się @grasswirefacts, która zamieszcza absurdalne kłamstwa jak to:

a

Tekst powyżej: To zdjęcie nie jest z #Ukrainy. Wykorzystano je jako propagandę przy wielu wydarzeniach, w większości w Syrii, ale je zainscenizowano.

Mogę zrozumieć powód jego chęci zdyskredytowania tego zdjęcia. Jest to nie tylko bolesny obraz sam w sobie, ale również jest dodatkowo wzruszający, jako jedno z ostatnich zdjęć wykonanych przez włoskiego fotografa Andrea Rocchelli, zanim 24 maja został zabity przez ukraińską armię. Jest również wyjątkowo łatwo uwierzytelnić je na podstawie jego opublikowanego portfolio [published portfolio], ale @grasswirefacts nie interesowała prawda tak bardzo jak propaganda, i nie mniej niż 20 osób potwierdziło to kłamstwo zanim został zmuszony do usunięcia go.

To dosyć szkodliwe, ale skutki mogą być nawet większe. Fałszywe zdjęcia są jak zgniłe jabłka, wystarczy tylko jedno w skrzynce by zepsuły się wszystkie. Prawdopodobnie najbardziej popularnymi (i dlatego najbardziej niebezpiecznymi) fałszywkami w obiegu są te piękne zdjęcia dzieci, z których pierwsze jest klatką z rosyjskiego filmu „Twierdza Brzeska”, a drugi to z 2010 zdjęcie zrozpaczonego ojca na Krymie.

a

One krążyły tak długo, że miesiące zajęłoby prześledzenie ich do pierwszego śmiertelnego „oszustwa”, ale oba zdjęcia są piękne, i to wcale nie dziwi że tak wiele osób wykorzystywało je w dobrej wierze. Tragedią jest to, że organizacje takie jak ‚Ratuj ludzi Donbasu’ teraz używają ich w videos i plakatach, ze straszliwym skutkiem skażenia całej swojej kampanii. Byłem na wiecu kilka tygodni temu, gdy kobieta wykreowała naprawdę wspaniały foto-collage dla transparentu – ale klapsem w samym środku było to dziecko z „Twierdzy Brzeskiej”, i to sprawiło, że wszystko straciło wartość. Była zdruzgotana kiedy jej to powiedziałem, jak byłaby większość z nas. Z czego propagandyści kijowscy udają nie zdawać sobie sprawy, jest to, że kłamcami są ludzie, którzy tworzą fałszywki na pierwszym miejscu – a nie ci, którzy później wykorzystują je z całą niewinnością.

Ale jest również jeszcze jedno niebezpieczeństwo, i te ‚podrzutki’ teraz wykorzystuje się w dyskredytowaniu więcej niż ofiary. 11 lipca ARES potwierdził [the ARES confirmed], że Kijów używał bomb kasetowych przeciwko cywilom, i by to udowodnić opublikował zdjęcia.

a

Potworna rzecz, ale media zignorowały to i nawet na Twitterze była mała reakcja.

A to dlatego:

a

Jest to zdjęcie agencji AP bomby kasetowej w Libanie wykonane w 2006, które już w maju zaczęło pojawiać się na Twitterze jako ukraińska fałszywka. Natychmiast ‚przejęli’ je demaskujący, i kiedy pokazały się prawdziwe zdjęcia, opinia publiczna nawet nie zadała sobie trudu by kliknąć w link. ‚Bomby kasetowe? Widziałem, fałszywka’. To jedno podrzucone zdjęcie jest odpowiedzialne za wymazanie bezpośredniego, niezależnego dowodu na naruszenie przez Ukrainę Art. 3 Konwencji Genewskiej – co jest zbrodnią wojenną.

Ale czy możemy mieć pewność, że to była podrzutka? Zasada ‚cui bono?’ może stanowić najbardziej prawdopodobne wyjaśnienie, ale czy to nie jest przynajmniej możliwe, że są to prawdziwe fałszywki, wyprodukowane przez ‚prorosyjskiego’ działacza tak podludzko inteligentnego, że nie zdawał sobie sprawy iż szansa powodzenia była w przybliżeniu zerowa?

Uczciwa odpowiedź jest taka, że wszystko jest możliwe, ale są trzy inne dobre wskazówki, że są to dzieła kogoś wrogiego sprawie antykijowskiej. Są to:

1. Zawartość

Jak pokazują powyższe przykłady, większość tych podrzutek jest tak dużo łagodniejsza niż prawdziwa rzecz, że nie byłoby warto poświęcać czasu by je fałszować. Nie chcę zamieszczać zbyt dużo niepokojących zdjęć na tym blogu, ale można zobaczyć bardzo ponurą selekcję prawdziwych zdjęć here z Odessy, na przykład, albo here o rzezi z 2 lipca w Stanichno i Kondraševka.

2. Oczywistość

Nie ma żadnych prób ukrywania pochodzenia tych zdjęć, żadnych „znaków” jak kółka na „Fałszywym rosyjskim żołnierzu’. To nie są nawet mało znane zdjęcia, ale zdjęcia tak dobrze znane, że prawdopodobne pokażą się pierwsze w wyszukiwarce Google’a. Niektóre nawet graniczą ze śmiesznością, i wydają się niemal krzyczeć w oczy oglądającego – ‚FAŁSZYWKA’.

a

Trudno uniknąć wniosku, że każdy kto podrzuca te zdjęcia faktycznie CHCE by je zdemaskowano.

3. Tajemniczość źródła

‚Fałszywego rosyjskiego żołnierza’ otwarcie przedstawił kijowski rząd, ale źródło tego zdjęcia jest tak samo mroczne jak oszukańczych zdjęć w Daily Mirror. Niektóre z nich mogą być zamieszczane przez uznanych ‚pro-Rosjan’ na Twitterze, ale faktycznie nigdy nie widziałem jego początku tutaj, i są trudne do prześledzenia jako pogłoski. Osoby zamieszczające te zdjęcia mogą chcieć zdemaskowania ich jako fałszywki – ale nie chcą by ktoś dowiedział się kto je fałszuje.

I tego nie wiemy – nie na pewno. Możemy być pewni tego, że ten kto podrzuca te rzeczy popiera sprawę US/Ukrainy i robi wszystko co może, żeby zdyskredytować prawdziwe dowody zbrodni Kijowa.

Ci z nas którzy dbają o prawdę będą chcieli zrobić wszystko co możliwe żeby zapobiec szerzeniu się tych dezinformacji, i tu możemy zastosować kilka środków ostrożności. Pierwszy to unikanie ‚zbierania’ tych podrzutek w pierwszym miejscu, co oznacza zwracanie uwagi na to gdzie te rzeczy się rozpoczynają i dowiedzenie się czego unikać. Większość z nich rozpoczyna życie w Instagramie, zanim wyśle się je anonimowo do veooz, LiveLeak, na portale ‚najnowszych wiadomości’, albo na ‚prorosyjskie’ fora dyskusyjne – wszędzie gdzie najprawdopodobniej mogą wchodzić anty-kijowscy działacze.

Poniżej jeden przykład [one example]:

a

Ten anonimowy wpis tak bardzo chce dotrzeć do szerszej publiczności, że przedstawia historię po angielsku i po włosku, i błaga każdego kto ją czyta by ‚dzielił się nią’ – ale zdjęcie jest z Syrii, a tekst zawiera kilka podpowiedzi, nad którymi powinniśmy się zatrzymać.

a

To zdanie: To dziecko zostało ciężko ranne przez superdemokratyczną i supereuropejską majdańską bombę. Jest to niesamowicie wyrafinowana gra słowna jak na osobę nie angielskiego pochodzenia, i niezgodna ze słabą pisownią i niezręcznym sformułowaniem ‚Odtwarzam tutaj jego słowa’. To w połączeniu z podwójnym użyciem słowa ‚dzieciak’ [kid] zmusza mnie dby podejrzewać, że autor faktycznie jest Amerykaninem.

Ale to nie zawsze jest tak proste, a jedna fałszywka okazała się pochodzić z miejsca, z którego najmniej byśmy podejrzewali. To mały klejnocik od dziewczyny o orlich oczach, Julii Davis, która potępia Rosję za wspieranie swoich ‚kłamstw’ zdjęciem uchodźców z Kosowa.

a

Źródło p. Davis jest wyraźnie obalone tutaj [here], ale kiedy zajrzałem do rosyjskiego artykułu [the Russian article] w linku, okazało się iż to w ogóle nie jest kłamstwo – zdjęcie jest po prostu podpisane ‚Uchodźcy’ [Refugees], w taki sam sposób jak redaktorzy zamieszczają jakieś ogólne zdjęcie pistoletu nad artykułem o strzelaninie.

a

Gwoli uczciwości, jest to nadal błędne, i możliwe jest to, iż inna wersja (już usunięta) była wyraźniejsza. Podejrzewałem, że RIA Novosti padła ofiarą ‚podrzutki’, i szukałem czegoś opublikowanego przed 5 czerwca, co mogłoby dać nam jej źródło.

I znalazłem. To jest kłamstwo, ale czego Julia Davis niewytłumaczalnie nie wspomniała, to iż to nie jest ‚rosyjskie kłamstwo’, a ukraińskie. Linkuje się z historią INFORESIST story o uchodźcach uciekających przed strasznymi rosyjskimi terrorystami w Donbasie, i jest zamieszczone przez Queen Bee w samym sercu własnej machiny propagandowej Kijowa – Euromaidan PR.

a

Nikt nie mógłby tego podejrzewać. Jego źródłem jest sam Kijów, i kopiując go by zamieścić w innym miejscu, jedyną zbrodnią RIA Novosti jest to, że zakładała iż Kijów mówił prawdę.

To tak szeroko rozprzestrzeniła się ta zgnilizna, i potrzeba pracy w pełnym wymiarze godzin żeby spróbować prześledzić każde zdjęcie do oryginalnego źródła. Wszystko co mogę zaproponować to, żebyśmy uważali na to czym się dzielimy, i przestrzegali tych trzech bardzo podstawowych zasad:

Sprawdzajmy każde zdjęcie zanim je wykorzystamy. StopFake opublikował wspaniały przewodnik tutaj right here.

Pytajmy o źródła. Nie wolno nam się bać tego robić, nawet wobec osób którym ufamy i które szanujemy, bo każdy z nas może niewinnie ‚złapać coś nieprzyjemnego’.

Usuwajmy każdą fałszywkę którą nieświadomie sami zamieściliśmy – i ZAMIEŚĆMY UWAGĘ by ostrzec każdego. Tak, przyznanie się do błędu jest żenujące, ale to jest uczciwe i przyzwoite, to należy zrobić, i to mówi wyraźnie każdemu, że takich rzeczy nie robi się umyślnie.

Wiem że to nudne i strata czasu który moglibyśmy wykorzystać na inne rzeczy, ale to naprawdę jest bardzo ważne. „Oszustwo fałszywych zdjęć” Kijowa może wydawać się być nieszkodliwą grą, by ‚Rosjanie’ wyglądali głupio, ale co to naprawdę robi to jest trywializowanie cierpienia niewinnych ludzi, i zakopywanie dowodów zbrodni przeciwko ludzkości.

Jeśli dbacie o prawdę, to proszę – SKOŃCZMY Z TYM.

Kiev’s Fake Picture Scam

Źródło: http://www.globalresearch.ca/kievs-fake-picture-scam/5395298

Tłum. Ola Gordon.

Tags : , , , ,

Komentowanie zamknięte.