Najnowsze

Opublikowano Sierpień 26, 2014 Przez a303 W Ukraina

Kierowcy konwoju humanitarnego opowiedzieli to, co zobaczyli w Ługańsku (video)

Po obejrzeniu w Ługańsku skutków „antyterrorystycznej” operacji władz kijowskich kierowcy konwoju humanitarnego zamierzają pracować za darmo.

a

– Ludzie witali nas ze łzami na twarzy – opowiedział kierowca ciężarówki z numerem na przedniej szybie 234 Andriej Koniejew, który przyjechał jako wolontariusz z województwa Orenburgskiego. – Dostarczyliśmy ładunek w najbardziej potrzebnym czasie – głód w mieście osiągnął takie rozmiary, że ludzie nawet zmiatali z podłogi kaszę gryczaną, która wysypała się z kilku rozerwanych worków.

Teraz w Ługańsku nie ma elektryczności i łączności, dlatego o tym, że przywieźliśmy grykę, leki i wodę, mieszkańcy dowiedzieli się z głośników. Ochotników do rozładunku szukano w całym Ługańsku i ludzi autobusami dowieziono do punktów wyładunku.

A potem przyszli zwykli ludzie. Zwykli mieszkańcy miasta. Kobiety przyniosły zdjęcia swoich dzieci i płakały, błagając, aby nie porzucać ich w biedzie.

– To było straszne, co zobaczyłem. W nocy, pomagałem miejscowym rozładowywać samochód i nagle do mnie podeszła mała dziewczynka, w wieku dziewięciu lat, chyba, – powiedział Siergiej Aleksiejewicz, kierowca z województwa Wołgogradzkiego. – Dałem jej dżem owocowy ze swojej racji żywnościowej, a ona rzuciła się na niego, jakby nic nie jadła już od wielu dni. Rzuciłem jej całą swoją rację żywnościową, a ona odbiegła ode mnie na bok, coś jeszcze zjadła, a resztę zabrała ze sobą. Może poniosła swojej rodzinie, jeśli są żywi, a mogą sobie na później … Skąd ona przyszła, dlaczego była sama w tym czasie, nawet nie zdążyłem zapytać …

Swoimi racjami żywnościowymi podzieliło się z mieszkańcami wielu kierowców.

Konwój humanitarny przywiózł do Ługańska nie tylko produkty, ale również tak bardzo potrzebne lekarstwa (głównie dla chorych na serce i cukrzyków), a także elektrogeneratory. Zdając sobie sprawę, że uruchomić ich na miejscu nie uda się, chłopaki-kierowcy przygotowali akumulatory i napełnili zbiorniki generatorów paliwem dieslowskim jeszcze w polowym obozie.

Ci, którzy byli po raz pierwszy w Ługańsku, mówią, że „nie spodziewali się zobaczyć takie miłe miasto.” Ci, którzy wcześniej je odwiedzili, chwytają się za głowę – jak wiele zniszczono. Szczególnie ucierpiał sektor prywatny – w niektórych dzielnicach co drugi dom jest zniszczony lub spalony zupełnie, powiedziało od razu kilku kierowców. Prawie we wszystkich domach są wybite okna, szyby w całym mieście. Odłamkami szkła usypane są drogi, tereny przed domami. Przejazd utrudniają zerwane przewody trolejbusowe, na drogach porozrzucane są stosy śmieci i papieru, gazet, jakieś rzeczy osobiste ludzi: zabawki, dziecięca odzież, książki.

– Takie coś to ja tylko w telewizji wcześniej widziałem, i było bardzo dziwnie widzieć to w rzeczywistości – dzieli się tym, co zobaczył Siergiej Aleksiejewicz. – Jak gdyby obrażone i złe dziecko bawiło się i porozrzucało wszystkie swoje rzeczy po domu. Tylko tutaj nie jest gra. Wszystko jest prawdziwe. To jest straszne.

Kierowcy opowiadali również, że rozładunek odbywał się z towarzyszeniem salw karabinów maszynowych…

– Czekaliśmy 10 dni. Czerwony Krzyż, ostatecznie nie spełnił swojej misji. Nie doczekaliśmy się ich i pojechaliśmy sami. Dłużej czekać nie można było. Nie wiem, co piszą o nas w Internecie, ale jestem pewien, że zrobiliśmy wszystko poprawnie – mówi Andriej.

Wyjazd umocnił wielu w myślach, że pomoc trzeba kontynuować. Wielu z nich jest gotowych wyruszyć w powtórną ekspedycję już jutro.

„Rossijskaja Gazieta” / „Российская газета”

Tłumaczył Janusz Sielicki

25.8.2014 r.

Z portalu Russkaja Wiesna:

Водители гуманитарного конвоя рассказали, что увидели в Луганске (видео)

http://rusvesna.su/news/1408889439

24.08.2014 – 19:00

Tags : ,

Komentowanie zamknięte.