Najnowsze

Opublikowano Styczeń 8, 2013 Przez Jan W Bez kategorii

Kazimierz Bartoszewicz: Antysemityzm w literaturze polskiej XV-XVII W. III.

Źródło: http://gazetawarszawska.com/2013/01/07/kazimierz-bartoszewicz-antysemityzm-w-literaturze-polskiej-xv-xvii-w-iii/

Data publikacji: 7.01.2013

KAZIMIERZ BARTOSZEWICZ.

 bartoszewicz

ANTYSEMITYZM

LITERATURZE POLSKIEJ XV-XVII W.

 

 

III.

 

W roku następnym (1589) ukazała się spora broszura, prawie książka, będąca pierwszym na większą skalę atakiem

Ł) Maciejowski; Piśmiennictwo III. Estreicher wie, że egzem­plarz tego Listu znajduje się w Bibliotece Kórnickiej.

, Tamże, str. ‘ii.

na Żydów. Tytuł jej według Estreichera brzmi: „Żydowskie okrucieństwa, mordy y zabobony przez X. Przecława Moieckiego, opoczyńskiego i Wolisborskiego (tak) kan. spisane. W Krakowie w drukarni Jak. Siebeneychera roku Pańskiego 1589″ (w 4-ce kart 30 i 4 przedmowy). Drugie wydanie tej broszury, według Estreichera, wyszło w roku 1636, przypi­sane Marcinowi Morawcowi, lwowskiemu podsędkowi, wdztwa ruskiego deputatowi. To „drugie” wydanie ma się znajdo­wać w bibliotece Ossolińskich we Lwowie i w bibliotece Tar­nowskich w Dzikowie.

Nie było to jednak wydanie drugie, lecz trzecie, drugie, bowiem, którego nie zna Estreicher, wyszło w roku 1598 i znajduje się w bibliotece Czartoryskich. Z tego też wyda­nia korzystam1.

Ksiądz Mojecki, doktór Pisma świętego, późniejszy dzie­kan kamieniecki, nie na tej tylko broszurze ograniczył swą działalność literacką. Musiał mieć dobrą markę, kiedy głośny poeta Stanisław Grochowski razem z nim tłumaczył wierszem „Rythmy o zacności, dobrodzieystwach y pobożnym wzywa­niu Rodzicielki Boskiey Dziewice Mariey” (1598, wydane sta­raniem ks. Hieronima Powodowskiego). Jest to tłumaczenie hymnu „Omni die, die Mariae”, którego autorstwo przypisy­wano św.Kazimierzowi. Kiedy potem wyszedł Paprockiego „Ogród królewski” (Praga, 1599), zaraz po dedykacyi znajduje się pochwała tego dzieła, objęta 22 wierszami Mojeckiego; poczem jeszcze Mojecki w 12 wierszach przemawia „do czy­telnika”. Wreszcie ks. Jan Fox, archid. krakowski, polecił Mojeckiemu przetłumaczyć z rękopisu Długosza „Żywot św. Kunegundy”, który wydał w Krakowie u Cezarego (1617).

Książka Mojeckiego o „Żydowskich okrucieństwach” znana była Czackiemu, który jako obrońca Żydów dwukrotnie ją napiętnował. Raz w dziele „O litewskich i polskich pra­wach” (I, 97) mówi, że „zapala opowiedzeniem więcej gorli­wych, jak rozsądnych”, następnie w „Rozprawie o Żydach11 (str. 96) pisze, że „Mojecki i Mieżyński (ma być: Miczyński) wyzionęli to wszystko, co wściekłość przybrana w religijną  gorliwość wydać może”.

1) Tytuł tego wydania: „Żydowskie okrucieństwa, mordy y za­bobony przez ks. Przecława Moieckiego O. y W. kan. spisane. Psalm 139: Cognovi quia faciet dominus indicium inofis & v indict am pauperum. W Krakowie w drukarni Jak. Siebeneychera Roku Pańskiego 1598“. Oprócz znanych Estreicherowi i mnie wydań, było jeszcze wydanie lwowskie, jak świadczy Hubicki, o którym poniżej.                  .

Przypatrzmy się więc bliżej tej „wściekłości”.

W dedykacyi księciu Januszowi Ostrogskiemu, panu krakowskiemu, Mojecki utrzymuje, że „szatan stara się, aby ród ludzki upadkiem swoim za sobą potargnął”. On to ku­sił pierwszych rodziców, on namówił Heroda, aby zamordo­wał Jezusa Chrystusa, on usiłował szkodzić Kościołowi, on „wreszcie niewierne Żydy za iedno naczynie sobie obrał, ktorzyby członki Chrystusowe prześladuiąc, trapiąc y okrutnie morduiąc, iako naczęściey pamiątkę dziecinnego mordu He­rodowego obchodzili. W czym iako mu są posłuszni,wszyst­kich prawie kraiów świata, gdzie iedno ten przemierzły na­ród nogę swą wstawił, oczywiste przykłady świadczą i znać dawaią”. Wprawdzie przykładów tych u „somsiadów postron­nych” szukać nie trzeba bo ich dość w samej Polsce, ale ponieważ wielu jest takich, co „z uporu li czyli z złotego mu­su” faktom tym wiary nie dają, owszem Żydów „forytują i haniebne łotrostwa ich temi y tak dosyć rozpuszczonemi wolnościami y prawy naszemi zaszczycają i bronią” — przeto Mojecki spisał „naprędce i krótko” kilkadziesiąt przykładów mordów i okrucieństw żydowskich, spodziewając się, że za wzorem innych państw „i z tej Korony precz wygnana i wy­korzeniona będzie tą szkodliwa zaraza” ktorey na zgubę pra­wie zdrowia y majętności swoich między sobą się tak za­gęszczać i rozpościerać dopuszczamy”. A ponieważ autor wie, iż Ostrogski, gorący obrońca czci Chrystusowej, „prze­mierzły żydowski naród w słusznej ohydzie mieć raczy”, przeto pracę swoją pod jego zacnem imieniem „między lu­dzie puszcza” i prosi go, aby się przychylić raczył, „iakoby ten przeklęty y bezecny naród więcey się na zdrowie y do­bra nasze nie nasadzał”. Ściągnęlibyśmy bowiem na siebie wieczną karę („pokutę”), gdybyśmy pozwalali na „żydowskie przeciwko Bogu y majestatowi yego blużnierstwa, urągania nad Sakramentem naświętszym, pośmiewiska sromotne z na­bożeństwa naszego, przeklinania Chrześcian, przenaimowanie złodziei, aby kościoły nasze okradali a do nich wynosili, gwałcenia praw koronnych, oszukiwania, zabobony czartowskie y inne łotrostwa, które się niżey po wierzchu namieniaią”. Mając nadzieję, że Ostrogski wysłucha jego prośby, przez co „imię swe i chwalebnych spraw swych sławę, tą wieczną y nieśmiertelną pamiątką ozdobi y rozszerzy, Mo­jecki składa mu życzenia „zdrowia y pociech pomyślnych”, prosząc, aby tę „małą pracę” z chęcią przyjął i łaską swą autora obdarzał. Pod „przemową”: Dan w Krak. 14 dnia Lutego Roku Pańskiego 1598” i, podpis: „Sługa i bogomodlec Przecław Moiecki Op(atowski) y Wolb(orski) Kanonik”.

Pierwszą część swej pracy rozpoczął Mojecki od krótkiej wzmianki „o pokaraniu i rozproszeniu Żydów, poczem zastanawiał się nad „rodzajem tutecznych Żydów”. Niech się nie chlubią, jakoby pochodzili z „umiłowanego od Boga ludu izraelskiego”. Cytuje słowa proroków, że lud ten, uległszy szatanowi, skazany został na wygubienie. „Toć ich własny kronikarz Jozephus świadczy, że za czasów iego tylko w Pa­lestynie trocha jakaś licha Żydów była”, ale i ci przez czę­ste wojny zostali zapewne wygubieni; Stąd „prawdziwe snać iest zdanie tych, którzy Żydów teraźniejszych z nierządnego łoża początek bydź pokazuią”. Pochodzą oni mianowicie od niemieckich żołnierzy, którzy po zburzeniu Jeruzalem zanie­śli żydówki w różne kraje i z niemi mieszańców płodzili; dlatego to, aby dzisiejsi żydzi wiedzieli, z jakich ojców po­chodzą, „język niemiecki przy nich y po dziś dzień został.

Gdy się w ten sposób nowy naród żydowski rozmnażał, matki wychowywały go w obyczaju dawnym, a jako „nie­wiadome w zakonie”, krzewiły wśród niego jedynie baśnie i czartowskie zabobony. „Plotki” te z czasem zebrane do kupy nazwali Talmudem, przyczyniwszy wiele potwarzy y bluźnierstw przeciwko P. Chrystusowi”. Walkę z Kościołem Chrystusowym nieustannie prowadzą, wynajdując wciąż nowe bluźnierstwa i potwarze. „Ale — mówi Mojecki iż to nie iest przedsięwzięcie moie chcieć wszystkie żydowskie prze­ciwko Bogu y ludziom srogie występki… wypisać”, więc po­przestaje na samych tylko „okrucieństwach, które nad krwią chrześciańską pokazować zwykli”.

Naprzód przytacza „przykłady dawniejsze, zacząwszy od zabójstwa rytualnego z czasów Honoryusza i Teodozyusza. Potem idą „przykłady” z Kronik czeskich, angielskich, francuskich, niemieckich od roku 1053 do 1401. Dalszy roz­dział obejmuje „przykłady drugie świeższe”, wzięte od po­stronnych narodów, poczem dopiero mamy przykłady „do­mowe”, t. j. wzięte z krajów polskich. Wszystkich przykła­dów dzieciobójstwa podał Mojecki 34, z czego obcych 25, polskich 9.

Następnie przechodzi Mojecki do „praw żydowskich i wymówek, których w tych mordach używaią”. Narzeka na wielu ludzi zacnych, że nietylko w okrucieństwa żydowskie nie wierzą, ale zjednani „przeklętemi upominkami”, tak się, w Żydach kochają, „że z nimi biesiady, towarzystwo, cła,  j pobory, kupie y majętności swe społeczne maiąc”, i siebie samych i swych poddanych „w niewolstwo i pośmiech Ży­dom podawaią”. Broniąc Żydów, przytaczają oni chętnie za nimi ich „prawa”, które, zważywszy na ich „sprośny począ­tek”, powinny się nazywać nie prawami, lecz „nieprawościami y innych praw naszych oszpeceniem”. „Wiemy z kronik, że Asswerus nasz polski, Kazimierz Wielki, na mieysce własney żony, wzgardzoney Adleidy, Żydówkę Hester wziąwszy, spło­dził z nią syny Niemirę y Pełkę, także y córki1), które iako za perswazią Hester po żydowsku wychowywać dozwolił, tak zateyże łagodnemi słowy tę szkaradę prawa pod imieniem książęcia Bolesława, dawno przedtym zmarłego, k woli Żydom uknować kazał”. A choćby nawet Bolesław w swem księstwie wielkopolskiem takie „sromotne, y zelżywe“ ustawy wydał, toć one nie mogły obowiązywać w innych prowincyach. Ponieważ: ów statut powołuje się na opinię papieża, nie wymieniając jego nazwiska, przeto Mojecki przytacza fakta, dowodzące, iż papieże przeciw Żydom występowali. Jeżeli nawet rzeczywiście „Żydowie lubo od papieża którego, lubo też od kogo innego ku swej obronie co maią, (to) z inszey miary mieć nie mogą, chybaby z tey, że im Zakonnie nie ukazuie, aby krwie używać mieli. Wiemy o tem dobrze, ani z tey przyczyny Żydów obwiniamy, aby z podania Zakonu te mordy czynili: dla inszych iednak swych zabobonów y nie­chęci przeciwko Chrześcianom te okrucieństwa czynić zwykli… I owszem więtszegoby ten naród okrutny karania godzien, że mimo zakazania w Zakonie tych rzeczy się waży y haniebne swe występki listami jakiemi przednich Monar­chów pokrywać chce”. Ale „nie nowina” Żydom iść prze­ciw Zakonowi: opowiada Dawid, jak rozlewali „k woli czar­tom krew córek swoich i synów”. Mieliżby „folgować” chrzecijanom? Więc też i zakaz Zakonu nie broni Żydów od słusznego oskarżenia. Pius V w roku 1568 zniósł „prawa” żydowskie, w akcie wywołania ich z państw swoich wylicza „wszystkie ich przestępstwa y zbrodnie”. A nieprawość owych praw widna już z tego, że wymagały, aby trzech Żydów za­świadczyło morderstwo chrześcijańskiego dziecięcia; „Któż, przebóg, temu kiedy uwierzyć może, aby Żyd niewierny „przeciwko równemu sobie łotrowi świadczyć miał”. Druga

1Ńiemira i Pełka, według najnowszych badań, urodzili się z Cudki’ kasztelanki Sieciech o wskiej, żony Niemierzy z Gołczy (J. K. Kochanowski: „Kazimierz Wielki”, str. 69).

nieprawość: Chrześcianin, któryby na Żyda tego nie do­wiódł, temu karaniu, które Żyd cierpieć, miał podpadać.

Następnie Mojecki wykazuje, jak są lekceważone przez Żydów wszelkie ich ograniczenia prawne. Potem zbijał „wymówkę”, że neofici nic o mordach rytualnych powiedzieć nieumieją. Są one tajemnicą garstki wybranych, więc młodzi Żydzi, którzy się chrzczą, nic o tem nie wiedza,. A gdy ra­bin Samuel, „Żyd letni”, porzucił wiarę żydowską, Żydzi w obawie, aby „morderstw dziecinnych” nie wydał, wyna­jęli mężobójcę, który go z Rusznicy zastrzelił.

„Folgując krótkości”, opuszcza Mojecki zeznania Żyda Emanuela z Genui i „innych Żydów krzczonych”. Następuje rozdział: „Przyczyną pierwsza żydowskiego mordu w Chrześcianach11.. Jest nią nienawiść do Chrześcijan, którą Mojecki illustruje wyjątkami z ich ksiąg i przytoczeniem zwyczajo­wych przeklinań i bluźnierstw. W dalszym rozdziale podaje „przykłady nieprzyjaźni żydowskiey y prześladowania chrześciańskiego”. Z rozdziału tego wyjmujemy obszerniejszy ustęp, tyczący się stosunków polskich:

„U nas w Polszczę — pisze Mojecki — wszystko zapaczało, żydowie w tókim kochaniu u niektórych Panow są, takiey wolności zażywaią, że o co sie iedno pokuszą wszyst­kiego dokażą. Jedź do Litwy abo do Ruśi, żydźi na cłach, żydźi Arendarzami, Mytnikami, Żupnikami, żydzi w gościn­nych domach samokupstwo dzierżą, że żadnych potrzeb nigdziey indżiey oprócz żydów dostać nie możesz, ani sie go­dzi. Jakoż ten, który sie niemi iako nieprzyiaciołmi Bożymi słusznie brzydźić musi, na sobie to będźie mógł przewieść, aby sie do nich skłonić miał, iako potrzeby żywności u nich kupować, wiedząc że nas Chrześciany nietylko przeklinają, krwie naszey pragną, ale też y rzeczy ku żywnośći, te co sie im już nie godzą, na despekt Chrześcianom w plugastwach (cego cęstokroć doyrzano y doświadczono) obrzydziwszy, plugawą zaś wodą swą opłokawszy, przedawaią. Ano y na same te judasze weyźrzawszy iako są plugawi, przemierzli, smrodliwi, musi to bydź barzo żołądek głodny, który sie na taki smak w ich potrawach zdobędzie. W kupiectwach zaś swych iako sztucznie skarb królewski y koronny kradną, kiedy cudzoziemskie towary przez cła y, myta pod imieniem swoim, a podczas też ukradkiem przeprowadzają, w kotcze, tłomoki, sobole, kuny, bobry, y inne towary skromnieysze kryiąc y kobiercami- nakrywając, iż o tym dobrże powie­dzieć mogą, którym sie tego doyźrzeć częstokroć przytrafia.

Chrześcianin cudzoziemiec, gdy chce w którym mieście ośieść y kupczyć, wiela powinnościami Koronie, krolowi y miastu ońemu z przysięgą obowiązany bydź musi: Żyd tego wszytkiego workiem pieprzu zbędzie, y w rownym prawie kupiec­kim z każdym Ćhrześcianinem zostanie. A jeśliże co uczyni, a przysiądż mu przyjdzie, wszakże przedsie nie tak iakoby potrzeba: a pogotowiu że przysiędze ich żaden ufać nie mo­że, którzy y przez przysięgę y wszelakim sposobem Chrześcianina oszukać za błogosławieństwo sobie w swoim Tal­mudzie pokładają, biorąc na podporę wymówkę łotrostwa swego kradzież onę w Egiptcie złota, srebra y rzeczy drogich, gdy stamtąd uciekali, że im za grzech poczytana nie była. A to pewna, że nas w lepszey cenie nad Egiptczyki nie maią, chocia u nas robotę y ciężarów takich, w iakich tam byli, na sobie nie ponoszą, przedsie jednak wszelakimi fortelami nas kradną, gdyż o tey robocie wszytka myśl żydowska, skoro wstaną, iest, iakoby Chrześcianina oszukać y do szkody przywieść. Wiadome iest w Krak. ,(że cudze przykłady opu­szczę) iasne oszukanie młodzieńca iednego, ktorego że kredit u kupców miał, namówili, że towarow na borg nabrał, a onym za lada co przedał: za czym y sam siebie y chudobę swoię zawiódł y wniwecz obrocił. Wielom y przy pamięci zdrady y szpiegierstwa ich są: ci do Turek, do Tatar, do Moskwy sprawy Koronne wynoszą: iako niedawno iednego, który do Moskwy zdradzieckie listy przenosiel, z Ościkiem ścięto: lecz przedsie niektórym chocia w takich występkach przyścignieni byli, przeklęte podarki wszystko przeprawiły. Swiadomem y tego, iako niedawnych czasów tu w Polszczę kapłany rozkrwawiali, ludzie szlacheckie mordowali, zabiali: nie widzia­łem iednak, aby który godnie skazany za to bydź miał. Nie wspominam, tu sług Piłatowych, którzy kwoli żydom chrześciany nietylko prześiaduią y dręczą, lecz y Chrystusa sa­mego podobnoby znowu ukrzyżowali. A co ieszcze żałośnieysza iest, że też y wiele zacnych Panów tym Kaimom w tey mierze kwoli bydź y służyć muszą: a słusznie: gdyż nie darmo rzeczono, kto, od kogo co bierze, powinien mu bydź swobodę straciwszy musi.

„Patrzmyz iakochmy od tego sprosnego y bezecnego narodu w sweyże ziemi przy naszym chlebie zniewoleni y uciśnieni są, y w własne pęta, w ktorychbycbmy żydy mieć mieli, sami sie pętamy y żydom w niewolą podawamy.

„Tak też słusznie mówić możem, co Poeta dawny Rutilius Clementianus napisał:

„Boday był raczey Titus żydów nie zwoiowal,

Boday był y w swym gniaździe raczey ie zachował:

A niż sie ta zaraza tak rozszerzyć miała,

Która, choć iest w niewoli, Pany swe skukłała“.

„Ktosz nie widzi, że sie tak właśnie w wielu miastach, dzieie, że Chrześciany przemysłami swemi łotrowskiemi zubożywszy, z domow własnych powyciskali, y przeciwko pra­wom do rynku sie pownaszali: aby tym snadniey, gdy sie processie chrześciańskie odprawują, z nabożeństwa naszego y Sakramentu naświętszego pośmiewać się mogli“,

Następny rozdział zawiera przykłady „pastwienia się” nad Sakramentem. „Krótkości folgując”, opuszczam je, nad­mieniając tylko, że jest tych przykładów siedem zagranicz­nych i siedem „domowych”.

„Przyczyną wtóra mordu żydowskiego w chrześcijanach” są egipskie gusła i czary, ludzi ofiarowania, które im się „spadkiem dostały”. Po prostu do swych czartowskich nauk „krwie potrzebują”. Trzecia przyczyna to dawna „a bardzo skryta y przedniejszym tylko starszym wiadoma ustawa”, że należy co rok jedno przynajmniej dziecię chrześcijańskie umęczyć i zamordować, co „starsi Żydowie w Tirnawie na mę­kach wyznali. Czwarta przyczyna, polegająca również na ich zeznaniu, jest ta, że im „krew człowieka chrześcijańskiego przy ich obrzezaniu barzo pożyteczna”. Piątą przyczyną jest to, że krew chrześcijańska Żydom, według ich przekonania, „ku jednaniu chęci i miłości iest pomocna. Dlatego — do­wodzi Mojecki — „te pieprze y szafrany, które chrześcianom darują, krwią takową pokrapiają, częścią aby ich poniekąd tego mordu uczestnikami uczynili, a częścią też, aby łaskę przez to u nich sobie iednali. Aczkolwiek w te zabobony dobrym chrześcijanom wierzyć się nie godzi, widziem to iednak na oko, że ci, którzy się raz z Żydami pokumaią, a pieprzów y szafranów ich skuszą, takiemi ich przyjaciółmi zostawaią, że ledwie a ledwie z nimi rozbratać się mogą”.

Szóstą przyczyną — „używanie krwie chrześcijańskiej na płynienie krwie”, której chorobie nietylko Żydówki ale i Żydzi podlegają, co sami zaświadczyli. Siódma przyczyna— „potrzeba krwie chrześciańskiej do wody, w której Żydzi się myią, aby pozbyć się smrodliwego świerzbu, abo raczey parszywości”. Ósma przyczyna — to niepewność Żydów, czy Mesyasz już nie przyszedł, więc też „Żydy umierające krwią chrześciańską pomazuią, z tą jednak wymową: Jeśliże w za­konie y przez proroki obiecany Messiasz iuż przyszedł, a ten iest Chrześciański Zbawiciel Jezus, to krew niewinnego dzie­cięcia, w tej wierze zmarłego, niechay tobie będzie do zba­wienia pomocna”.

Dziewiątą przyczynę „przydawa Eckius” 1), że Żydzi ja­koby się rodzą z dwoma palcami do ciała przylepionemi, i tylko krwią chrześcijańską można te palce odczepić.

Dziesiątej, ale już na szczęście ostatniej przyczyny „stąd niektórzy doszli”, że Żydzi w obawie, aby czasem ich potom­stwo „miększym z natury” ku chrześcijanom się nie okazało, zadaniem krwi „ku śmiałości je zaprawiają i „do mordów i wszelkich łotrostw” zachęcają.

Wszystkie te dziesięć przyczyn Mojecki szeroko omawia, cytując różnych autorów, powołując się na rozmaite świadectwa i zeznania. A ponieważ są „zarzutki” niektórych, iż niesłusznie Żydów uważa się za ciężar kraju, że owszem są oni potrzebni i pożyteczni, bo ponoszą ciężary koronne, pieniędzy potrzebującym na zastawy dostarczają, a „w kupiectwach ten dank mają”, że nikt „żadney rzeczy nigdziey snadniey przedać y kupić taniey jako u Żydów nie może” — przeto Mojecki polemizuje z temi zapatrywaniami. Wskazuje na przykład „ziemię moskiewską, o którey acz podłożnie których miar rozumiemy, atoli iednak w tym się przed innemi pochlubić może, że ten przemierzły naród w pośrzodku siebie uprzątnąwszy, nietylko z tey przyczyny szkody w so­bie żadney nie czuie, ale owszem w taki się skarb zapomogła, że z nim żaden monarcha chrześciański trudno poró­wnać (się) ma”. Żydzi wprawdzie niektóre „powinności odprawuią”, ale czemże one są w porównaniu z powinnościami innych obywateli? Wszak obywatele koronni w czasie wojny krwią, zdrowiem i majątkiem służą — a Żydzi „na iaką li­chą summę pieniężną się złożywszy, w pokoiu sobie siedząc, o tym tylko myślą, iakoby chrześciany machlerstwami swemi plondrowali”. Umieją oni tak chodzić za sobą, że uchwalone pogłówne zbywają „ogólną małą summą” — choć ich tylu się „nawnosiło y napłndziło”, że, biorąc od główy, sześć razy większy dochód miećby można. Pożyczanie na lichwę pro­wadzi jedynie do nędzy — „rzecz tak iasna, że iey wykładać nie potrzeba”. Kupcy i rzemieślnicy przez te pożyczki niszczeją. A „utratniki, szalbierze, złodzieie kto w Polszczę za-

1) Walenty Ekldus z Lindau byl na Uniwersytecie krakowskim, potem przebywaj na Węgrzech, skąd powrócił do Krakowa, gdzie po Pawle z Krosna uczył poetyki. Wiele pisał i wydał w Krakowie.

gościł ieśli nie Zydowie, którzy zbytkom pomoc dają? „Gdyby ich pożyczek nie było, „podałby się plac do oddawania powinności, chrześcijańskiej, którą ieden drugiego ratować powinien, iako przedtym w Polszczę bywało”. „Hamowaliby się kosterowie”, rzemieślnicyby z „gębą swą“ się rachowali… Zydowie „dzierżą komorę złodziejską, skradzione srebro i złoto przelewają, „przemachlują, abo z Polski dla przecięcia wywożą”. Jako kupcy są Żydzi szachrajami, sprzedają starzyznę, długiem leżeniem „od molów i wilgotności zakażoną”, towarom idącym na wagę (pieprz, szafran, ryże) dodają cię­żaru odwilżaniem, kamykami lub sztucznemi przysadam. Lichwą tak zarazili, że są tacy obywatele, „co pod płaszczem żydowskim bliźnie swoje… skradają i rozbijają”. Wspomniaw­szy wreszcie o rozlewaniu krwi niewinnej, Mojecki kończy ten rozdział mocną apostrofą przeciw, żydowskim obrońcom i wspólnikom, przytaczając po raz drugi czynione im poprze­dnio zarzuty,

Kończy „część pierwszą” cap. XVIII; w którym autor reasumuje swe wywody i przedstawia, „jako tym Bóg błogosławi, którzy Żydy prześladują i wyganiają. Czemu nie idziemy w tem za przykładem innych królestw, zwłaszcza, że … „Pan Bóg tych fortunił i błogosławił, którzy ten naród przemierzły prześladowali y wykorzeniali”. Podaje na to przy­kłady z dziejów Rzymu, a jedynie dla krótkości opuszcza przykłady na dowód, że „Bóg nie szczęścił y karał tych, któ­rzy Żydom pomagali i onym przychylni byli”, — ale tego i „z domowego doświadczenia nauczyć się możem”,

Część wtóra „Żydowskich okrucieństw” jest znacznie mniejsza, bo zaledwie kilka kartek zawiera. Okazuje w niej Mojecki „błędy y rozliczne bluźnierstwa y szalone niepobożności z Talmuda żydowskiego zebrane…, aby każdy zrozu­miał, iako błądzą y iako wielkimi są nieprzyjaciółmi chrzecianom źli a bezecni żydowie y iako srodze nietylko Zbawi­ciela naszego Pana Jezusa, ale też wszystek Maiestat Boży blużnią”. Już te słowa naprowadzają na myśl, że Mojecki korzysta z Index errorum Jakóba Górskiego. I rzeczywiście część wtóra jego „Żydowskich okrucieństw” jest żywcem wzięta z Indexu, choć autor przyznaje się jedynie, że zapo­życzał się „z wtórych ksiąg Bibliotheki świętey Syxta Seneńskiego“. Gdzieniegdzie tylko Mojecki zmienia szyk wy­razów lub poprawia stylowo — jak mniema — Górskiego.

W jednem miejscu przecież znajdujemy drobny ustęp, którego niema w Górskim, a mianowicie: „Bóg nie na wschód słońca, ale na zachód swą stolicę ma”    Prócż tego w innem miej­scu Mojecki cytuje źródło, które Górski opuścił, Stąd wniosek, że Mojecki miał “przed sobą „Bibliotekę świętą Syxta Seneńskiego, porównywał ją z przekładem Górskiego i z przekładu tego z drobnemi zmianami korzystał.

W książce Mojeckiego, jak widzimy z jej streszczenia, jest sporo naiwności i „zabobonów”, ale nie zapominajmy, że pisana była w w. XVI, kiedy cała oświecona Europa wierzyła jeszcze w… czarownice, która to wiara przechowała się aż do w. XVIII. Pomijając zaś te naiwności, których nie należy brać tak tragicznie jak Czacki, trzeba stwierdzić, że Mojecki pierwszy omówił obszerniej, tak sprawę morderstw rytualnych, jak „praw i ograniczeń” Żydów, jak wreszcie „ży­dowskiego niebezpieczeństwa”. Dał on wyraz zapatrywaniom większości, był — można powiedzieć — jej referentem.

Stanowisko jego, wręcz wrogie Żydom, wywołało wśród nich zaniepokojenie. Józef Andrzej Załuski, słynny uczony, założyciel największej, w Polsce biblioteki, stwierdza w niewydanej „Polsce, że książka ta należy do najrzadszych i że oprócz egzemplarza, który posiadał w swej publicznej bibliotece, nigdy drugiego widzieć mu się nie zdarzyło1) Ale jest i współczesne wytłumaczenie tego faktu.

W r. 1602, „w wigilią Narodzenia Chrysta Pana”, Szy­mon Aleksander Hubicki, „lektor JM. X. biskupa krakow­skiego”, wydał w drukarni Mikołaja Szarffenbergera w Kra­kowie broszurę p.t.: „Żydowskie okrucieństwa nad Naświętszym Sakramentem y dziatkami chrześciańskimi. Ku temu przydana iest tychże zdrayców zbrodnia w Świniarowie pod Łosicami popełniona, którą sądzono na Trybunale Lubelskim Roku Pańskiego 1598“. Prócz dwukartkowego wstępu, bro­szura zawiera 25 kart liczbowanych i jedną (ostatnią) nieliczbowaną 2).

1) „Polska w obszernych wiadomościach swoich skrócona” i t. d. Józef Muczkowski wydal w r. 1832 środkową część tego rękopisu p. t.: „Biblioteka historyków, prawników**. Część pierwsza: „Opisanie Polski topograficzne i cywilne” oraz część trzecia „Historya Polski duchowna” są do tej pory niewydane. O rękopisie tym podałem świeżo obszerną wiadomość w Tygodniku lllustrowanym (1914, nr. 8 i 9).

2) Estreicher podaje dwa wydania tej broszury z tegoż roku i dnia (?), Pierwsze ma zawierać -25 kart po jednej stronie liczbowa­nych i 3 karty nieliczb., drugie zaś 25 liczbowanych i 2 nieliczb. Pra­wdopodobnie brak w którymś Egzemplarzu ostatniej karty z wierszem (o czem poniżej) wprowadzi! w błąd ^Estreichera.

Otóż w tym dwukartkowym wstępie Hubicki mówi, że pobudką, jego pracy była, prócz innych przyczyn, „osobliwie ta, że „wiele ludzi się uskarżało o nagłym zginieniu ksiąg księdza Przecława Moieckiego…, które chociayże po dwakroć y tu w Krakowie y we Lwowie drukowano, one iednak do wiadomości ludzkiey doskonałey przyść nie mogły; rzecz pe­wna, że same w ziemie nie przepadły, ale niezbedni Żydowie, nie chcąc, aby kiedy zbrodnie ich przez pisma wszyst­kim rozumiane o uszy ludzkie sie otarły, pomienione księgi pozakupowali, że teraz iedną albo drugą zaledwie obaczyć może, iakośmy sie tego oczywiście’ napatrzali, kiedy (nim ie z drukarnie wydano) one targowali y rozmaitych pośrzodków szukali, iakby ich na świat nie wydano.

Ponieważ zaś „mało tamtych ksiąg zostało”, a po ich napisaniu przybyły nowe przykłady „okrucieństw nad Naświętszym Sakramentem i nad krwią dziatek, przeto Hubicki pi­sać o tem „powtore się nie lenił”. Zapowiadał jednak, że to jest praca tymczasowa, gdyż gotuje w tej materyi „co po­ważniejszego.

Po „Słowie do czytelnika umieścił Hubicki dedykacyę Adamowi Stadnickiemu, kasztelanowi przemyskiemu: „ktoż abowiem nie iest świadom wielkiey czułości, którą W. M. moy M. Pan w szperaniu (niecnot, zabobonow, mordow y okrucieństw tak nad Sakramentem naświętszym iako y dziatkami chrześciańskiemi żydowskich) mieć raczysz”. Na Rusi, Podolu, Wołyniu sam prawie Stadnicki „doświadczając codzień łotrostwa ich…, za krzywdę Bożą na każdym placu się zastawiał. Świadczy o tem choćby zbrodnia w Świniarowie, „majętności J. M. P. Patego Roku, 1595 popełniona, kwoli ktorey ta książka sie napisała”. Stadnicki jako marszałek pokazał wówczas swą „dzielność y miłość ku Chrystusowi”. Więc też komu jeśli nie jemu miał autor przypisać „tę pracę niegodną y maluczką W końcu składał życzenia i prosił o przyjęcie tej „kolędy. „Dan w Krakowie dnia 25 grudnia.

Hubicki, jak wiemy, sam przyznaje, że Mojecki był mu przewodnikiem, nie znaczy to jednak, aby go dosłownie przepisywał; stąd niesłusznie Estreicher pracę jego umieszcza pod nazwiskiem Mojeckiego1). Owszem, nietylko że wstęp daje inny, ale zaraz po nim przytacza nowe zupełnie „przykłady” zagraniczne i „domowe” morderstw rytualnych, a dopiero po-

1)  „Hubicki przepisał Mojeckiego, porządek odmieniwszy i opu­ściwszy nieco11.

tem przepisuje „przykłady” Mojeckiego. Korzysta też z niego, odpowiadając na pytanie: „czemu Żydowie pastwią się nad Sakramentem”; korzysta, opowiadając, jak Żydzi nawet „naczyniom poświęconym, obrazom Bożym y świętym Jego nie folguią” i „iaką nieprzyiaźń maią przeciwko chrześcianom“, ale wywody Mojeckiegó skraca do czwartej części. Równie krótko pisze o przyczynach „przelewania” przez Żydów krwi chrześcijańskiej, przyczem dodaje: „Jest przyczyn więcey…, które dostateczniey napisane czytay u księdza Przecława Moieckiego“. Nowym zupełnie rozdziałem jest oczywiście opis, wspomnianej już w tytule, zbrodni w Świniarowie. Ponieważ jest to pierwszy obszerniejszy opis procesu o morderstwo rytualne w Polsce, przeto sądzę, że wart jest przytoczenia w całości.

Zbrodnia żydowska w Świniarowie pod Łosicami popeł­niona: na Trybunale Roku 1598 sądzona.

„W tey tedy wsi Świniarowie, poddany Pana Petego, Maciey Petrenia, szedł z pługiem na pole 25 Marca, za któ­rym dziecię iego, we czterech leciech, na imię Woyciech, za­biegło: Nie postrzegł się Ociec, że dziecie za nim biegło, y tak zaszedszy na rolą, roboty swoiey pilnował, a dziecię pozostawszy przy gościńcu, w piasku grzebiąc zasnęło. Jachał gościńcem Żyd Gromek z Woźnik do Łosic, z słodem, postrzegszy że dziecię samopas w polu igra, pokwapi się do Łosic, tam złożywszy słod, a Żyda Izaaka zawoławszy z sobą, obadwa onymże gościńcem do Woźnik iechali: Tamże za­stawszy ono dziecię w polu, porwali ie, y do Woźnik do karczmi gdzie Arendą trzymali, y mieszkali, zawieźli Tym czasem matka dziwuiąc sie, że Ociec tak długo dziecię o gło­dzie przy sobie bawi, pośle córkę swoię po nie, która gdy Oycu powiedziała, że dziecięcia niemasz, biegł prosto gościń­cem, szukaiąc go: Podka Boiarow dwu, z Włości Woźnickiey, Adama y Matusza Gałeckich, pyta ieśliby kogo na drodze nie podkali, powiedzą mu że Żydy tylko, którzy spieszno do Woźnik iachali. Nieśmiał sie ubożuchny Ociec zdraycow za­raz iąć, nie maiąc nic dowodnego, a k temu P. Petego w Wo­żnikach nie było. Posłali sobie wnet Żydowie do Między­rzecza, po Moska y Zelmana, Rabiny: daiąc znać o obłowie, którzy nie mieszkaiąc, nocą przybyli, y zaraz niewinniątko ono zmęczywszy, zamordowali: y krew z niego wycedzili, Ciało zamordowane, czas pewny w piwnicy leżało. Boiąc sie

potym aby za iaką suspitią ciała szukaiąc u nich, nie znaleziono, Żydówka Markową naięła Nastkę, sąsiadkę Chrześciankę, aby ono ciało z karczmy gdzie na mieysce ktoreby ludziom na oczach y na widzeniu nie było zaniosła. Podięła sie tego Nastka, za cztery kopy, y na błota w nocy ie wy­niosła. W kilka dni potym, ta bezecna białogłowa, zagrzaw­szy sobie mózgu gorzałką, wymknęła sie przed iednym mie­szczaninem w Łosicach na targu. Także też y chłopczyk ieden, szukając iaiec kaczych, albo kaczych, na onym bagnisku, natrafił dziecię zamordowane, o czym szedszy do wsi znać dał, szli hurmem sielanie, po ono dziecię, które przed Dwor woźnicki przyniesiono. Żydowie dowiedziawszy się, bo karczma Dworu nie daleko, potrwożyli się, a Gromek sie za­raz udał w długą (drogę), którego P. Petego słudzy pogoniwszy, przywiedli: Dał Ociec zatym winę Żydom, y protestatią w Gro­dzie Mielnickim uczynił. Wytoczyła sic potym sprawa na Trybunał, gdzie po dostateczney y pilney ezaminatiey tey sprawy (bo też Żydowie nie spali) za własnym wyznaniem żydowskim, Dekret przeciwko nim wyszedł. Które to ich ze­znania, przed Sądem Trybunalskim, y Dekret Trybunalski, tu mi sie zdało włożyć barzo potrzebnie.

Adductus est ad ludicium praesens praedictas, Judaeus Jachym, qui ultro & benevole recognovit, & fassus est his verbis. Iż iest ten obyczay Żydowski, aby uboższe Żydy do bogatszych dla pożywienia rozsyłali. Byłem posłany od tego Marka do Wożnik, na wielką noc, maiąc tam wszelaki wczas, miałem też y to rozkazanie od Marka, abym chodził do ko­mory, brać sobie ieść coby mi była potrzeba, wszedłem, we czwartek przed wielką nocą żydowską, do komory wziąć so­bie chleba, uyźrzałem w tey komorze garnek nowy czerwony, rantuchem białym nakryty, pod łóżkiem, na którym dzieci Żydowskie sypiały, y mniemaiąc że miod, chciałem sobie wziąć do chleba, a gdym go wziął palcem, o baczyłem że nie miód, ale coś inszego czerwonego. Potym wyszedszy z ko­mory do izby, zastałem samę tylko Markową Żydówkę go­spodynią, pytałem coby to było w tym garcu nowym pod łóżkiem, ona mi powiedziała, że krew dziecięcia Chrześciańskiego, ale tego nie powiaday nikomu. A potym iużem tego garca więcey nie widział na tym mieyscu, y niewiem gdzie sie stamtąd podział. A gdyśmy iuż byli poimani, y pospołu wsadzeni, prosił nas wszystkich Marek, abyśmy mieli serce w Bogu, y nic nie powiedali, ani sie zeznawali, chociayby nas y męczono. Toż powtarzał y tu w Lublinie, gdy nas miano męczyć, y gdy iuż był ieden wzięty na męki, tedy nas drugdy prosił, abychmy sie nidoczego nie przyznawali, Zeznał y to, że Nastuska, która tamże nie daleko tey karczmy, w ktorey Marek mieszka, chałupę swoię ma, powiedąła to, iż na ten czas gdy brała piwo przed wielką nocą żydowską, na szynk z piwnice Żydowskiey, zayrzała tego zamordowanego dziecięcia, pod beczkami, To też zeznał, iż to słyszał od inszych Żydów, że Chrześciańskiey krwie Żydowie na wielką noc używaią, ale dlaczegoby to czynili tego niewie. Demum relatum est iudicio praesentis, perfidum Iudaeum Aaron qui superiori loco nomine Gromek est nominatus, velle coram iudicio praesenti;. veritatem oranem fateri. Qui quidem Aaron, seu Gromek adductus ad iudicium praesens, ultro & benevole. confessus est, & recognouit. Iż dobrze przed wielką nocą Żydowską, byłem proszon od Zelmana Żyda Międzyrzeckiego, abym dostał dziecięcia Chrześciańskiego. Potym gdy zawoził słod do Losic, iachałem nazad do domu z Łosic, iachał ze mną Izaak (qui loco superiori Haycik nominatur) nadjechaliśmy to dziecię podle drogi siedzące, y rzekł mi Izaak, wiesz o co cie Zełman prosił, y kazał mi abych to dziecię wziął, y wziąłem to dziecię na wóz, y przywieźliśmy ie obadwa z Izaakiem do Woźnik, do Marka Oyca ihego, y tam ie chowali przez kilka niedziel w piwnicy, a potym ie Izaak i Zelman którym było o tym dano znać do Mię­dzyrzecza, zarzezali: y naięli potym Nastuszkę aby to dziecię wyniosła. Zeznał y to, że słyszał od inszych Żydów, iż oni którzy mogą dostać krwie Chrześciańskiey, używaią y w wi­nie, dla czego by to czynili, tego niewiem.Hec omńia ultro & beneuole in praesentia & in facie perfidorum Iudaeorum Lublinen. Moysis Doctorowicz, Salomonis Synagogae Iudai- cae Magistri, vulgaliter Skolnik nuncupati, & Salomonis mae- dicinae Doctoris; Iudeorum Seniorum Lublinensium iterum re­cognouit, hoc adiecto że to wie pewnie, że Izaak był przytym, gdy to dziecię zarzezali. Post modum infidelis Izaak seu Hayczik in praesentiam iudicii adductus, sponte recognouit his verbis. Iż to dziecię Gromek Aaron wziął, y do piwnice wsadził. Zeznał y to że Moszko y Zelman z Międzyrzecza przyjechali, kiedy to iuż dziecię poimano. Nastuszka cho­dziła tam,kiedy to dziecię tęskniło, cieszyć ie. Potym Moszko z Zelmanem, wziąwszy dziecię, przed komorę ie prze­nieśli, y lzaak ten poszedł za nim, wziąwszy noża tego, ktorym bydlęta rzężą. Dziecię rzezali tym sposobem, Moyzes rzezał, albo rączey kłoł około piersi z Zelmanem, a on, to iest Izaak, rękę rzezał, potym krew wytoczyli w garnek, wzięli sobie większą część do Międzyrzecza, a ostatek trochę zostawili Izaakowi. A on powieda że żona iego w ciasto przasne wlała, ten chleb zowią po żydowsku Euicomen, co się wykłada, pomożeć P. Bóg. Leią y wwino tę krew, kto iey ma siła, onem iey niedostało, y nie lali iey iedno w kołacz, lecz Zelman używał podobno tego przedtym, bo mie tego on uczył. Powiedział y Moyses z Międzyrzecza, który też z nim był, a gdy był pytany, czemu to ciał dziatek takim sposobem przez nie częstokroć zamordowanych, nigdziey nie grzebiono. Powiedziano że nam nie godzi się poganom mi­łosiernych uczynków czynić, za grzechby to naszy mieli, kiedyby ciało takie grzebli. Acz Aaron dał sie słyszeć, że Chrześcianinem chciał bydź, deputował sąd ninieyszy czterech osob z pośrodka siebie, aby iego affektacią, ieśli iest pra­wdziwa a nie zmyślona (aby tylko wolen był) zrozumieli, ktorego osoby naznaczone, kazawszy przed sie przywieść, tak pytali: Żydzie słyszeliśmy iż chcesz bydź Chrześcianinem, życzemyć tego, ale ty podobno zmyślasz żebyś był wolen od śmierci, co cie nie wybawi, przedsię umrzeć musisz. Powie­dział że chcę Panowie Chrześcianinem zostać, chcę sie okrzcić. Pytań, y chcesz Chrześcianem umrzeć, rzekł, chce Rzeczono mu potym, Żydzie mniemasz ty, że to o śmierci powiadamy przyrodzoney. Ale to iuż wiedz że pewnie za tak haniebny występek swoy, gardło dąć musisz, iedno cie pytamy, iako wolisz umrzeć, czy Żydem czy Chrześcianinem. Nie wybatwi cie chrzest, sprawiedliwość święta wyciska że gardło dać musisz. Na te słowa, Żyd zamilczał, strwożył się, a barzo strach śmierci znać było na nim. Powiedział potym, kiedy nie iest łaska W. M. że gardło mam dać, tedy wolę Żydowinem umrzeć. Pytany potym wszystko bydź prawdą co przedtem powiedział,tak in questionibus, iako y libere przed sądem, to iest, że on to dziecię wziął, y zarzezali ie Moszko y Zelman, a Izaak Żyd z Międzyrzecza zeznał też y to, że krwie Chrześciańskiey w winie na wielką noc kto może mieć używaią, przydał y to, że w słodkim chlebie (vulgąiiter w przasnym) używaią. A Nastuszka którą napierwey Joacbym, a potym Marek in questionibus & Aaron dobro­wolnie wspomniał, przed sądem ninieyszym, niż była ad questiones dana, dobrowolnie zeznała, iż szła z Żydówką kiedy to ciało dziecięcia zamordowanego na błota niosła, y powia­dała Żydówka, kiedybychmy to dziecię zagrzebli wsibychmo pohibli. Pytana, ta Żydówka od tey Nastuszki: Powiedziała że kiedyby naszy krwie Chrześćianskiey na wielik deń_ nie mieli, nie byłby u nas wielik deń, to iest wielka noc, co inquestionibus subsequenter powtórzyła.

  „Iudicium itaque praesens omnibus accuratissime _des- criptis, & propośitis eo prae oculis habito, quoniam mani- feste apparet, tam ei ścrutiniis coram officio praefato Ga- stren. Mielnicen expeditis, & per iudicium praesens diligenter lectis & ponderatis, quarn ex confessatis ipsorummet Iudaeo- rum praedictorum in questionibus, & coratn iudicio praesenti, . benevole in praesentia praedictorum Iudaeorum Uiiblinensium seniorum, sciljtet Móysis Doctorowicz, Salomonis, maedici- nae Doctoris, & alterius Salomonis nuncupati Skolnik, factis ipso fesse reos huius horrendi sceleris, nefandi criminis & crudelis interemptionis, praefati olirn pueri. Ideo iudicium praesens eosdem maleficos ludaeos, Marek, Izaak, & Aaron, uti patratores & cooperatores praefati horrendi sceleris, & ho- micidii pueri interfecti, , & innocentis morti, destinandos vita- que priuandos esse, decreuit & sententiauit, pro faciendaque exequutione finali debita, ad officium competens remissit & eandein exequutionem facicudam, & praestandam sedulo iniun- xit, sua iudiciali sententia mediante.                    ^

  „Actum Lublinij in ludiciis ordinariis Gene(ra)libus Tri- bunalis Regni, Sabbato ante festum Sa.nctae Margaretae vir- ginis proximo, Anno Domini, MDXC octauo.

  „Joannes Koniecpolski I. T. L, ex decr. post Trib. Regni subscripsit”.

Po przytoczeniu tego aktu dodaje Hubicki następujące uwagi:

„Co na to rzeką ci niezbędni napoły Żydowie którzy te Żydowskie mordy, za bayki y za plotki sobie maią. Toczyła sie sprawa na Trybunale, prawie in Theatro wszystkiego Królestwa, nie pokątnie, nie perfunctoriey bez nieiakiego rozmysłu (iako niektórzy ich sequaces powiedaią) ale uwa­żnie, gdzie nie ieden ią sądził, y examinowal, ale wiele zac­nych y wielkich ludzi, o których to rozumieć, że sobie płocho w tey sprawie poczynali, y zdrożny dekret ferowali, żadną miarą się nie godzi, Ale nie trzymam tego o nich, aby tak ogołoceni w baczenie byli, żeby temu wierzyć nie mieli, ra­czey że worki z pieprzem, y dźwięk złoty, tak ich zagłuszaią, że wiedząc niewiedzą, y tak srogich mordow, do serca przy­puścić niechcą”.

W ostatnim rozdziale zastanawia się Hubicki co czynić z Żydami. Mniema, „żeby to z drogi nie było“ wygnać ich

Z Polski. Przytoczywszy przygodę, jaką miał Karzeł V z Ży­dami, wskutek której z królestwa neapolitańskiego wynosić się musieli — pisze dalej:

„Upatrował to ten mądry y wieczney pamięci godny Monarcha, że ta pycha y tak wielki dostatek Żydowski krwią Chrześciańską trącił, którą oni machlerstwem a niesytą lichwą, Chrześciany z dobr y maiętności ich wyzuwaiąc, ustawicznie iako piiawki iakie sśać zwykli: Aza nie toż u lias w Polszczę sie dzieie? Spytaymy się skąd tak wielkie deposity Żydo­wie maią, chociaż ie ledaiako chodząc, przed nami kryią, to przecie wszystkim wiadomo że wielkie, pieniądze maią. Nie orzą nie sieią, rzemiosła nie robią, handlem niektórzy tylko (przeciw prawu) iako y zakupstwo Poborow, Ceł, Arend, y innych pożytkow. Czym sie żywią? za co iedzą y skąd pieniądze zbieraią? Nic inszego ich nie tuczy, iedno nie­zmierne lichwy, przekupstwa, zabieganie, wydzieranie, machlowanie, oszukanie nieznoszne. Ci są molowie maiętności naszych, ci piiawkami potu y krwie naszey. Sami sie do tego maią, że który ma sto złotych gotowych w Krakowie, ten nie pracuiąc nic, rozkosznie żyć może. Skądże? Z lichwy, nie po piąciu ani po dziesiąciu złotych ten pewnie od sta bierze, boby sie tym nie wychował. Ale co, przypadnie komu pieniędzy potrzeba, zaraz z zastawą do Żyda, która będzie tyle dziesięcioro stała, da mu na nie Żyd do pewnego czasu, nie wykupi potym na czas, ali zastawa kosztowna, w małey summie ginie, y to ich handel, szaty y suknie rozmaite, które w lichwie przepadała. Y iako wiele lud pospolity od nich cierpi, żaden wypisać nie może.

„Nie idzie to co mówią żeby ludzie pieniędzy nie mogli dostawać, kiedyby Żydów nie było. Siła iest miast porządnych w cudzych kraiach, które Żydów nie cierpią, a przecie pieniędzy czasu potrzeby łacnie każdy dostać może. Są montes pietahs gdzie zastawy nie giną, ale gdyby kto niemiał czym wykupić, tedy oszacowawszy według słuszności, dopłacaią; albo al incanto przedawszy, ostatek Panu rzeczy zastawney wracaią. Tożby u nas w Polszczę mogło bydź. Ale choćby Montes pietatis nie były, naleźliby sie ludzie po­bożni, ktorzyby bez takiego ucisku potrzebie bliźniego swego wyrozumiewali. Zahamowałoby sie tym sposobem marnotractwo nierozmyślne, y bezrozumne rozsypowanie maiętno­ści w ludziach młodych, którzy maiąc ten łącny sposob do nabywania pieniędzy, wypuszczaią wodze żądzom swoim, y tak sami siebie naprzód, a potym Rzeczpospolitą wszystkę za sobą gubią.

„Zahamowałoby; sie y złodzieystw barzo wielegdyż  gdyby tych nie było, do którychby rzeczy kradzione noszono, y złodzieje ustaćby musieli. Teraz wszyscy łotrowie tam skład maią, tam wszystkie rzeczy źle nabyte, nawet zdobyczy z Kościołów złupionych, sie zostawaią. A pewnie kiedyby ie tak do Chrześcianina przyniesiono, nie mógłby bydź tak bespiecznego y przestronego sumnienia, żeby rzeczy takie kupować albo przechowywać miał. Mało tedy na tym że Ży­dowie chleb właśnie dzieciom Koronnym należący, z gęby prawie wydzierają, ale y tych po ktorychbychmy sie pocie­chy spodziewać mogli, naprzód w ubóstwo, potym w niecnotę y sprawy nieuczciwe wprawuią. Snadnieyszeby wyżywienie ubogiemu rzemieślnikowi, y wszystkiemu pospolstwu było, kiedyby tych fucos y niepotrzebnych darmoiadow, Rzeczpo­spolita nie żywiła, ale od paszey synom swoim nagotowaney, daleko odganiała.

Ale powie może „subtelny polityk“, że „ludnością mia­sta y królestwa stoią”, i przytoczy sułtana Amurata, który się śmiał z Ferdynanda kastylijskiego gdy 700 000 Żydów wygnał, z których mogłyby być „niezliczone pożytki”. Hu­bicki zgadza się, że państwo starać się powinno o powiększa­nie ludności, że „tym pewniey stoi, kiedy w nim siła ludzi rozmaitych stanów się znaydzie, ale dobrych, albo przynamniey Rzeczypospolitey potrzebnych. U Żydów iest wszystko na opak, a zgraya ich iako łotrów y próżniaków tylko pań­stwo niszczy”. Amurat był rad Żydom, gdyż chciał zawojo­waną i spustoszoną Grecyę „iako naprędzey osadzić, ale umiał też sobie lepszy pożytek z Żydów uczynić, y potom­kowie iego umieią, a niźli my. Ale co może bydź niezbożnieyszego y przed Bogiem brzydliwszego, iako to, że Cła, Myta, Czopowe, Młyny, karczmy, nawet Miasteczka y wsi slacheckie, ci nieprzyjaciele Chrystusowi arendą trzymaią, na których iako sie sprawują, iakie oppressie nad ubogiemi poddanemi stroią, na oko to każdy baczyć może. Niechayże sie ten Poganin Ferdinandowi tak bacznemu Monarsze nie dziwuie, że tego narodu przewrotnego y zdradliwego w Państwach swoich cierpieć niechciał, który często odpadszy od wiary y Chrystusa y Panów swoich, z Saraceny y z innemi sie bun­towali, w Hispaniey y Indyey: y na to w Polszczę nawięcey teraz czuhaią, y Mesyasza swego czekaią, żeby Chrześćiaństwo wygubili. Ale sie barzd niektórym łakomym ludziom pokazowaniem iakichsi pożytkow, y podarkami swemi w serce wkradli, że pogardziwszy bliźnim swoim y krwią Chrześciańską z tyra bezecnym narodem towarzystwo, wiodą, y taiemnic swych sie im powierzają, które jako oni umieią chować, często widzimy. Ale Boże day kiedyby tylko z tymi swemi kochankami obłudnie sie obchodzili, ale to żałośnieysza, chleb Rzeczypo. na zdradzie iedzą, to wszystko cokolwiek sie iednO u nas dziele, ciekawością swoią doszedszy, nieprzyiacielom Krzyża Ś. Turkom y Tatarom, ci taiemni szpiegowie oznaymuią, iako się to kilkakroć na nie pokazało. Iż tedy to iest; naród iako Doktor Eckius pisze, swowolny, skrzętny, niecnoty: pełny, nieuczciwy, niewierny, fałszywy, krzywoprzysiężny, kradzieżny, złośliwy, zaiątrzony, nienawistny, zayrzący, nie ludzki, mściwy, krwie pragnący, zdradliwy, mężeboicczny morderski, bluźnierski, czarowniczy, plugawy, przemierzły, wszeteczny, oboięty, potwarzliwy, lichwiarski, niewdzięczny, z wszelkich swych niecnot przeciwko Chrześcianom sie we­selący, Chrystusa naostatek P. Boga naszego, y nas naśladowcę iego z wielkim iadem prześladuiący: Słuszna rzecz iest, aby­śmy kiedyżkolwiek w to weyźrzawszy, tym bezecnym y okrut­nym występkom zabieżeć umieli. Bez wątpienia, pomoże nam wszechmocnością swoią, do tego grzechów ich wykorze­nienia Pan Bóg, któremu niechay będzie cześć y chwała na wieki wieków Amen”.

W końcu dodaje Hubicki wiersz: „Przedsięwzięcie Authora w pisaniu Księgi, z czasu obchodzenia pamiątki Naro­dzenia Bożego wzięte”:

 

„Pamiątka święta, Chryste, twego Narodzenia,

Łatwy mi sposob daie, mordow wyliczenia,

Które naród Żydowski, twey Krwie Pańskiey chciwy,

Popełnia, na krew dziatek niewinnych złośliwy” it.d.

 

Broszurę Hubickiego spotkał ten sam los, co książkę Mojeckiego. Na okładce egzemplarza jej, znajdującego się w biblio­tece Czartoryskich w Krakowie, niepodejrzany chyba w tym przypadku świadek, Tadeusz Czacki, napisał: „Tę książkę Żydzi wykupowali y dla tego iest rzadka” 1),

*) Czacki nie poprzestał tylko na tej uwadze. Krótko Streściw­szy broszurę, przytoczył wielce interesujący szczegół: „Żydzi polscy, ustawnie oskarżani (o morderstwa rytualne);, jeździli po dwakroć do Rzymu. Jest nawet bulla papieska, zaświadczająca, że krwi ludzkiej nie potrzebują. Dług Żydów Bonońskich u. Polskich Żydów, biorących w przeieździe pieniądze do Rzymu na ubezpieczenie siebie od tey na­paści, niedawno był rozważanym w Komissii Skarbowey Koronney*1.

————————-

Koniec cz. III.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Komentowanie zamknięte.