Najnowsze

Opublikowano Styczeń 6, 2013 Przez Jan W Bez kategorii

Kazimierz Bartoszewicz: Antysemityzm w literaturze polskiej XV-XVII W. II.

Źródło: http://gazetawarszawska.com/2013/01/05/kazimierz-bartoszewicz-antysemityzm-w-literaturze-polskiej-xv-xvii-w-ii/

Data publikacji: 5.01.2013

II.

Poprzestańmy na tych cytatach, bo czas nam przejść do dzieł i broszur, poświęconych wyłącznie sprawie żydowskiej. Podzielićby je można na dwie główne grupy: autorowie, nale­żący do pierwszej z nich, nie są właściwie antysemitami, lecz gorliwymi chrześcijanami, pragnącymi nawrócić „niewier­nych”, wyprowadzić ich z błędów religijnych, – natomiast druga grupa składa się ze stanowczych przeciwników rasy, plemie­nia żydowskiego, widząc w jego rozwoju na ziemi naszej niebezpieczeństwo, grożące zarówno religii i państwu, jak inte­resom ekonomicznym i podstawom etyki chrześcijańskiej.

Prócz tych jednak grup głównych znajdują się dziełka i broszury, których autorowie zajmują stanowisko pośredniego, jednej lub do drugiej grupy więcej zbliżone, a czasem zupełnie odrębne, schodzące z wyżyn poważnej propagandy lub bezwzględnego potępienia na niziny humorystyki, a nawet bardzo niesmacznych ulicznikowskich wybryków.

Trudno jednak i niepraktycznie byłoby uwzględniać po­dział na grupy, gdyż popsułby się porządek chronologiczny, który jedynie dać może dokładny obraz rozwoju antysemi­tyzmu w naszej literaturze.

Zdaje się, że pierwszem dziełkiem w sprawie żydow­skiej była rzecz, wyszła w Krakowie „ex officina Ungleriana” w roku 1538: „Epistoła albo List Rabi Samuela, Żyda ku drugiemu Rabi Isaakowi żidowi posłany, że Jezus Nazarański prawdziwym iest Messiaszem i t. d…. Item przeniesienie bardzo okrytey taiemnice żydowskiey od żyda Theodozego o panu Jesu Kriście iż on był synem bożim prawdziwem“… Broszura w 16-ce, ma kilkadziesiąt kartek, a rysunek, umie­szczony na tylnej stronicy karty tytułowej, przedstawia dwu Żydów, z których jeden drugiemu pismo podaje; obaj mają odznaki żydowskie, kółka, czerwone .

W przedmowie „ku czcicielowi” autor stwierdza, iż „iest zatwardzenie a

judeoślepienie, które człowieku nie da przeźrzeć k światłu prawdy”. Właśnie tak czynią Żydzi. „Mó­wiący sie być ludem wyzwolonym, Krześciany potępiaią, klną, a za odrzucone od boga maią, sami swego potępienia znać nie chczą”. Otóż znalazł się między Żydami rabi Samuel, który przeczytawszy zakon i proroków, „nie znalazł końca niewoli, tylko gniew boży”. Ale „w swoy rozum nie duphaiąc”, wyłuszczył swe poglądy w piśmie do doskonalszego, umiejętniejszego w zakonie, w radzie wyższego, rabina Izaaka.

Żydzi — pisał Samuel sami się zwodzą, trwają w grze­chu. Jezus był umęczony niewinnie, za pieniądze sprzedany – kto wie czy nie do niego się odnoszą świadectwa prorockie. Wszak Żydzi byli rozproszeni po Jego śmierci, jak to prorok Daniel przepowiadał. Ślepota żydowska, która nie chce wie­rzyć, że „już się spełnilo”, też przez proroków była przepo­wiedziana. Dalej Samuel dowodził „pismy świętemi”, że Bóg „posty, sabaty y ofiary żydowskie wzgardził, krześciańskie wybrał“, że śpiew chrześcijański jest Panu Bogu przyjemny…

Te wywody teologiczne zawarte są w 27 rozdziałach (capitulum), poczem następuje „koniecz Epistoły”, a po tym końcu „nieiaki spisek, wzięty z Suidy greczkiego uczyciela przez człowieka wielce nauczonego, Laurentium Walla tak wezwanego w łaciński ięzyk przełożony, w ktorem Philip, dworzanin cesarza Justiniana, żyda Theodozego chciał ku krześciańskiey wierze prziwieść”, a Żyd ten, odpowiadając mu, „bardzo skryte tajemnice żydowskie o Kristusie obiawił“. Teodozyusz ów, znany cesarzowi, przyjaciel Filipa, był „książęciem między żydy“. Filip mówił do niego: — Mądryś, a czemu nie przyjmiesz prawdziwej wiary? Wszak -tu idzie o twoje zbawienie… — Teodozyusz dziękował Filipowi za troskliwość o jego duszę, miał „za pewno”, że Chrystus jest Mesyaszem, ale chrześcijaninem zostać – nie chciał, „ludzką krewkością ogarniany”.—„A dlatego odzierżawam się (=pocią­gam się) — tak się tłumaczył, — bo teraz, gdyżem żydem, iestem też książęciem żidowskim, a w wielkiey poczciwości, w wielkim bogactwie i we wszech rzeczach, które ku szczę­snemu żywotu należą, postawiony”. Tymczasem gdyby się ochrzcił, choćby go zrobiono patryarchą Cerkwi, nie miałby tyle bogactw. — „A przetoż abych tego szwieckiego bogac­twa nie stracił, przyszły żywot gardzę”. — Jednocześnie je­dnak, wdzięczny Filipowi za dobre dla niego chęci, otworzył mu Teodozyusz „taiemności żydowskie”. — My wiemy — mówił, — że to ten Chrystus. W świątyni jerozolimskiej było 20 kapłanów,— jeżeli który z nich zmarł, pozostali wybierali innego na jego miejsce. Tak też był wybrany na kapłana Jezus, nim jeszcze zaczął uczyć. Wezwano Jego matkę, aby zapisała ojca, lecz ta powiedziała: „Bez ojca ziemskiego po­częłam”. I tak też do ksiąg zapisano, że tego a tego dnia „po śmierci Beniamina syna Abrahama i Sarzni“… na jego miejsce „głosem iednostaynym” (jednogłośnie) wszech kapła­nów wybrany y potwierdzony iest „Jezus, syn boga żywego, Mariey panny”. Księgi te znajdują się w przechowaniu w Tyberyadzie, o czem wielu Żydów wie dobrze, wierząc, że to Syn Boży. Filip chciał zawiadomić o tem cesarza, aby księgi sprowadził dla „przemożenia” niewiary żydowskiej, ale Teodozyusz uprzedził go, że usiłuje rzecz niemożliwą, bo Żydzi ksiąg nie wydadzą i „skażą je”.

Ten list rabi Samuela miał być napisany w 1000 r. po Chr. w języku arabskim; „półtrzecia (?) sta lat świata nie wi­dział, bo dopiero wyszedł po łacinie 1335 r.“ Dowiadujemy się o tem z prospektu („traktatu”), wydanego w Wilnie w r. 1705 w drukarni Soc. Jesu. Prospekt oznajmiał, iż „Traktat“ Samuela „pewna osoba świeżo na język polski przetłuma­czyła”. Prospekt podawał spis rozdziałów. Tłumacz, nie wiedzący nic o tem, że już od, dwu wieków Epistołę Samuela na język polski przełożono, „czynił tę przysługę maleńką Bogu, aby chrześcijanie mieli dowód przewrotno­ści (żydowskiej), przez co, czytelniku, w swojej wie­rze ugruntowanie – odbierzesz, przez co tamte w nienawiści mieć będziesz”. Początek prospektu brzmiał: „Głupi upór żydowski wiadomy tobie, czytelniku. Masz tysiąc dowodów codzień, jako ten obmierzły Bogu i ludziom naród jest zaślepiony”… Zdaje się, że „traktat” nie wyszedł, skończyło się tylko na prospekcie pod tym tytułem wydanym, a przez Estreichera niesłusznie za osobną broszurę uważanym.

Maciejowski pod rokiem 1541 przytacza broszurę: De stu-bendis erronbus Judaeorum, Cracoviae, bez autora. Nie tylko jednak, że jej nie znalazłem, ale nigdzie wzmianki o niej spotkać mi się nie zdarzyło. Również nie znalazłem bro­szury, której tytuł brzmi według Estreichera: „Leopoliensiś Stan. De sanctis mterfectis a Judaeis. Crac. apud Ungle- rum 1543”– A miała wyjść jednocześnie i w języku polskim, gdyż Chodyniecki pod Stan. Lwowczykiem (Dykcyonarz, 50) ma tytuł: „O świętych zamordowanych przez Żydów”.

Dopiero w roku 1569, jeżeli podanie Chodynieckiego uważać za wątpliwe, wyszła pierwsza polska broszura czysto antyse­micka. Wydał ją Jakób Górski, sławny w swoim czasie fi­lozof, teolog i mówca (ur.1525, + 1585), doktór obojga pra­wa, archipresbiter kościoła N. M. Panny w Krakowie, autor licznych dzieł, a między innemi dzieła Commentana artis dialecticae, które podziw u obcych wzbudzało, przyjaciel Padniewskiego, Orzechowskiego, Myszkowskiego, głośny z wykładów wymowy w Akademii, a przedewszystkiem z polemiki, którą, prowadził ze znanym już nam Herbestem o peryody. Mysz­kowski, zostawszy biskupem płockim, zabrał go z sobą i zrobił kanonikiem, kaznodzieją i profesorem prawa i teolo­gii w szkole płockiej. Kiedy Myszkowski zasiadł na katedrze krakowskiej, powrócił z nim i Górski do Krakowa; gdzie był podkanclerzym i rektorem Akademii. Walczył przeciw Stankarowi, rozkrzewiał w Akademii humanistów, bronił mło­dzieży od napadającego na nią pospólstwa. Stefan Batory powołał go na swego sekretarza. Zmarł jako kanonik kate­dry krakowskiej, w której został pochowany i skromnym po­mnikiem uczczony.

Górski roku 1565 i 1569 wyjeżdżał do Włoch, gdzie się poznał ze słynnym uczonym Dominikanem, Sykstusem Seneńskim. Sykstus ten, urodzony w Siennie (1520), był Żydem. Po przyjęciu chrztu oddał się studyom biblijnym. Wpadłszy w błędy kacerskie, skazany został na spalenie. Przełamał go jednak w uporze Michał Ghislieri, późniejszy papież Pius V. Wstąpiwszy do zakonu Dominikanów, został już wierny nauce katolickiej i wiódł życie nieposzlakowane. Gdy Ghislieri został papieżem, Sykstus ogłosił w Genui w roku 1569 wspaniałe dzieło Bibtiotheca Sancta, które wyszło w licznych edycyach, jako „istna kopalnia dla badaczy biblijnych.

W Bibliotece tej Sykstus dał przekład niektórych części Talmudu. „Wyjeżdżając z Włoch — pisze Górski w dedykaeyi łacińskiej „optimo viro Paulo Vadiam, Hectoris civi Cracoviensi”, — między wielu innemi księgami przywiozłem z. sobą Bibliotekę Świętą Syxta Seneńskiego, z którym w stosunkach najbliższych żyłem w Genui”, W dziele tem są pewne nauki żydowskie wyjęte z Talmudu, dowodzące, czem jest naród żydowski, jaka jego wiara. Górski dziwił się, że naród ten może być u nas cierpiany, a nawet do honorów przypuszczany. Więc też dla pouczenia, czem są Żydzi, nie­przyjaciele imienia Chrystusowego, zamierzył Górski opubli­kować wyjątki z dzieła Syksta.

Broszura wyszła w Krakowie, u Łazarza, pod dwoma tytułami: łacińskim — Index errorum i polskim — „Okazanie błędów”. Pełny tytuł polski brzmi: „Okazanie kilka błędów z nierozlicznego bluźnierstwa, szaleństwa y niepobożnośći z Talmutha Żydowskiego zebranych: z których może każdy zrozumieć, y iako błądzą, y iako wielkimi są nieprzyjaciółmi krześcianom, źli a niecnotliwi żydowie: y iako cięszko nietylko Zbawiciela naszego Pana Jezusa, ale też Wszjstek Maiestat Boży bluźnią. Wyjęte z wtórych Ksiąg Biblioteki Swiętey Syxta Seńtekiego”.

Index errorum posiada obok tekstu łacińskiego i prze­kład polski, co jest dowodem, że broszurę wydął Górski w celach agitacyjnych. Tekst polski podaję w całości, naprzód dlatego, że stanowi on główne źródło, z którego czerpali przez dwa wieki późniejsi nasi antysemici, a powtóre ze względu, że jest to bądź co bądź zabytek języka polskiego ż czasów Reja. Z tego też powodu zachowuję pisownię oryginału:

„Na przeciw panu Krystusowi Zbawicielowi naszemu.

Blużnierstwo, którym śmierdzący Naród Żydowski pana Krystusa szpeci, tak iest nieznośne, że syę myśl zdumieć musi, gdy ie wspomni, a ręce pisząc ie drżą: a przeto dosyć będzie okazać mieysca niektóre, gdzie te blużnierstwa w ich Talmucie stoią.

1. Iako sye pan Krystus rodził, którą miął matkę y Oyca. Czytay w Porządku pierwszym, w traktacie dziewiątym, w wierszu 49, poczynaiąc od słowa Mehola.

2. Iakie było Czwiczenie, która nauka, a które Rzemio­sło pana Krystusowe. Czytay w Porządku iiij, Traktacie 4, w Rozdzieleniu piątym, na karcie 17,

3. Ktorego Boga pan Krystus chwalił. Czytay w Po­rządku czwartym, w Traktacie iiij. w Rozdzieleniu 2. na kar­cie 107.

4. Dlaczego y iako zamordowan od Żydów pan Kry­stus.(Dla skrócenia opuszczać odtąd będziemy traktaty, „roz­dzielenia” i karty. Przyp. autora.)

7. Na którym miejscu dusza pana Krystusowa iest za­hamowana.

Jako Bluźnią przeciwko Maiestatowi Bożemu.

8. Pąn Bóg niżli świat stworzył, aby prożnuiąc nie stał się gnuśnym, Cwiczył sye ustawicznie, buduiąc rozmaithe światy, które ubudowawszy wnet zasye psował, y zasye znowu budował: aże sye nauczył tego świata, który teraz iest, zbu­dować.

9. Pan Bóg całe trzy godziny na każdy dzień rano czyta Żydowski Zakon.

10.    Moyzesz iednego czasu wstąpiwszy do nieba, nalazł pana Boga pisząc, Accenty, na piśmie świętym.

11.    Pan Bóg pirwszego dnia nastania ksyężyca Wrze­śnia sądzi wszytek świat, a potym przez dziesięć dni tegoż ksyężyca udaye syę ku wpisowaniu sprawiedliwych w Ksyęgi Żywota, a złych w Ksyęgi śmierci.

5. Pan Bóg na każdy dzień nabożnie sye modli.

6. Pan Bóg na (ma?) mieysce iedno osobne, na którym pewnego czasu barzo płacze, y samego syebie dręczy, iż rozgniewawszy sye na Żydy dał zborzyć Kościoł w Jeruza­lem, a Żydy lud swoy w niewolą dął y po światu rozproszył.

7. Pan Bóg na każdy dzień kładzie sobie na głowę y na ramiona zawoie rzemienne kthore zowią Thelephin, a obłoczy sye w szatę płócienną którą nazywają Zyzyth: a tak sye ubrawszy, klęka na kolana y modli sye.

8. Pan Bóg rozkazał Żydom, aby na Nowie Ksyężyca każdego offiarę oczyścienia czynili, żeby grzech Boży, ktorego sye dopuścił, gdy odiął iasność Ksyężycowi a dał ią Słońcu, był oczyściony.                  ‘

9. Pan Bóg kiedykolwiek wspominie na krzywdy y udrę­czenie Żydowskie które cierpią między ludźmi, dla wielkiey żałości dwie łzie z oczu swych wylewa, w Morze które zowią Oceanum, a obiema rękoma bije sye w piersi.

10. Pan Bóg niekiedy ostateczne trzy godziny dnia każdego, aby pozbył Melankoliey, grawał z iedną Rybą barzo wielką, którą zowią Lewiathan.

11. Pan Bóg nie wiedzą dla czego rozgniewawszy sye zabił Rybę onę wielką Lewiathan, a mięso z niey nasolił, którym będzie karmił na onym świecie dusze świętych.

12. Pan Bóg na każdy dzień raz sye gniewa, a ten czas kurowie na iedney nodze stoią, a grzebienie im pobledną: a kiedyby kto na ten czas kogo przeklinał, tedy wnet padszy umrze.

13. Pan Bóg ogień stworzył w sobotę.

14. Gdy niekiedy Mistrzowie Żydowsćy przeciwko Mi­strzowi Eliezer uczynili gadanie y dysputacyą, Bóg z nieba głos spuściwszy, wydał Sentencyą za Mistrzem Eliezer. A oni Rabinowie rozgniewawszy sye na pana Boga dali klątffe. Bóg rozśmiawszy sye powiedział: Moi mie Synowie zwyciężyli.

15. Gdy iednego dnia pan Bóg na pałacu Niebieskim dowodził tego, iż niektóry trąd iest czysty, a temu sye inszy Rabinowie przeciwili, powiadając, żeby był nie czysty: dali sye na rozsądek iednego uczonego y mądrego Rabina, który gdy miał uczynić rozsądek, wnet z niego dusza wyleciawszy ięła wołać: Czysty, Czysty.

16. Był niekiedy thak barzo mądry ieden Rabbin, iż zaraz y Dyabła y Boga swą chytrością oszukał. Bo gdy on Rabbin iuż miał umierać, Dyabła prosił, który iuż był poń przyszedł, aby go pierwey niźliby umarł do Brony niebieskiey doniosł, i żeby oglądawszy mieysce mieszkania Bożego, z weselem s tego świata sszedł. Dyabeł chcąc mu tę ieszcze łaskę iako przyjacielowi swemu starodawnemu uczynić, za­niósł go tak iako go prosił: a on Rabbin werwawszy sye wnet w Bronę niebieską, przysiągł przez Boga żywego, iż nigdy ztamtąd nie miał wyniść, a tak go pan Bóg musiał s sobą zostawić w niebie, aby go nie uczynił krzywoprzysiężnikiem. A tym on mądry Rabbin Boga y Dyabła iednym razem oszukał.

Blasphemiae adversus sanctos veteris Testamenti.

1. Gdy sye był Anyoł Gabryel, wielkiego grzechu do­puścił, pan Bóg go kazał ognistym biczem usiec.

2. Jadam ze wszystkiem bydłem, tak z Samcami iako y z Samicami nieczystość pełnił, a nie mógł sye uspokoić aż kiedy Jewę wziął za Żonę.

3. Kruk gdy go Noe wypuścił z korabia, nie chciał od­lecieć boiąc sye aby mu sye Wrony Żony iego Noe nie roz­miłował.

4. Job nigdy nie był na świecie. Historia o nim iest zmyślona.

5. Dawid Czudzołostwem y mężoboystwem nie zgrze­szył, a ktokolwiek by go tymi rzeczami zgrzeszyć wierzył albo rozumiał, ten heretykiem iest.

Calumniae adversus legem Mosis. Naprzeciwko Zakonowi Moiżeszowemu-potwarzy.

1. Godzi sye (powiada Talmuth) z własną żoną Mężowi czynić co chce, Sodomią pełnić Przeciwko przyrodzeniu we­dle niecnoty swey. A przeto gdy dwie białe głowie w Zbo­rze Żydowskim oto sye na Męża skarżyły: Odpowiedzieli Rabbinowie, iż każdy Mąż iest panem swey Żony, a przeto iey może używać iako chce y obracać nią iako chce. Nie inaczey iako ten który Rybę kupuie, y obiera ią z obudwu stron wedle woley swey:

2. Ktoby córkę abo siostrę swą za żonę sobie poiął, ten rzecz wdzięczną panu Bogu uczyni.

3. Rabbin który nie przenaśladuie nieprzyjaciela swego aż do śmierci, a który nie szuka pomsty przeciw iemu, nie godzien iest aby był zwan Rabbinem.

4. Ciężey maią być ci karani ktorzyby sye słowom Rabbinowym przeciwili, a niżeli ci ktorzyby przeciwko sło­wom Zakonu Mojżeszowego byli. Bo kto sye Moiżeszowi sprzeciwi ten może być rozgrzeszon: a kto sye przeciwia Rdbbinom, ma gardło dać.

5. Gdy Świadkowie będą przeświadczeni o fałsz, maią być karani karaniem takowym, iakimby miał być karan ten na przeciwko któremu świadczyli, gdyby sye nalazł winien. A ieśliby sye trafiło, iżby kogo nie sprawiedliwie przesą­dzono y tak go skarano: tedy fałszywi świadkowie maią być wolni, a nie maią być kąrani.

6. Jeśli więtsza strona Sędziów skaże kogo na śmierć, tedy ma umrzeć: a ieśliby sye wszyscy nie wyymuiąc ża­dnego zezwolili na śmierć, tedy on ktorego przesądzą ma być wolen.

7. Jeśliby kto mieszek na ulicy nalazł, a wiedziałby że ten który, stracił, nie ma nadzieie żeby sye mu wrócić miał, tedy go nie powinien wracać.

Adversus charitatem et humanitatem. Naprzeciw Ludz­kości wszelakiey gdzie sye okazuie Yad żydowski naprzeciwko Krzescianom.

1. Rozkazuiemy aby każdy Żyd, trzy kroć przez dzień przeklinał wszystek Zbor Krześciański: a prosił pana Boga, aby ij stłoczył, stłumił y wykorzenił, pospołu z krolmi ich y ksyążęty y z pany ich. A to zwłaszcza maią czynić Ka­płani Żydowscy w Synagodze abo w Bożnicy trzy kroć sye modląc na każdy dzień, na zelżywość Jezusa Nazarańskiego.

2. Bóg rozkazał Żydom, aby iakokolwiek może, abo Zdradą, abo Gwałtem, Lichfą, Kradziestwem, Majętności Krześciańskie sobie przywłaszczali.

3. Maią też Żydowie to rozkazanie, aby sobie każdego Krześcianina nie inaczey iedno iako bydlę abo iaką bestyą ważyli, y tak sye przeciwko niemu sprawowali.

4. Jeśliby bydlę Żydowskie zabiło bydlę Krześciańskie, nie powinien go żyd płacić. Ale ieśliby bydlę Krześciańskie zabiło bydlę Żydowskie: tedy Krześcianina żyd powinien przy­cisnąć o zapłatę onego bydlęcia.

5. Żyd Poganom ani dobrze ani źle nie ma czynić, ale Krześcianina każdego o to sye ma wszystkim usiłowanim swym starać, aby go umorzył y z świata zgładził.

6. Jeśliby który Żyd chcąc zabić Krześcianina, a z trafunku omyliwszy sye, zabiłby żyda: godzien iest, aby od ka­rania był wolen.

7. Żyd kiedykolwiek Krześcianina na mieyscu nie prześpiecznym widział, a ratować go mógł: ratować go nie ma: ale owszem popchnąć na szyię. O tymże też pisze ieden Doktor Rawalfez w Rozdzieleniu ij na karcie 355, y w Ksyęgach też to iest które zowią Arba Turym et cet.

8. Panowanim Krześciańskim więcey sye Żydowie maią brzydzić, a niźli Panowanim pogańskim. Y mnieyszy grzech iest służyć poganinowi, aniżeli Krześcianowi.

9. Kościoły Krześciańśkie są domy zginienia, y mieysca Bałwochwalstwa, które żydowie powinni burzyć.

10.Ewangelie, krześciańskie, które maią być zwane. Złość obiawiona, y grzech iawny: maią być od żydów spalone, chociażby też y Boże imię w nich było.

Alias Haereses et Superstiiiones., Supersticye y Bałamuctwo Żydowskie.

1. Dusza z iednego ciała idzie w drugie ciało, z tą Condycyą, iż ieśliże w iednym ciele zgrzeszy, tedy ma być posłana do drugiego ciała: w którym ieśli też zgrzeszy, tedy do trzeciego musi iść. A ieśliże tam iuż nie przestanie grzeszyć, tedy bywa wrzucona w ogień piekielny.

2. Dusza Abelowa wleciała w ciało Setha, a dusza Sethowa w Moyzesza weszła.

3. Dusze nieuczonych ludzi czasu Zmartwychwstania ciała swego nie wezmą.

4. Byli dwa Rabbinowie którzy w wigilią dnia świę­tego Sobotniego dwu cielców stwarzali abo rodzili: a potyin obudwu do kęsa ziadali.

5. Ktokolwiek w Sobotę trzy kroć, ieść będzie, dostanie żywota wiecznego na onym świecie.

6. Żydowie nic równą liczbą nie maią ieść, ale nieró­wną, bo sie w nierowney liczbie pan Bog kocha.

7. Kto sye modli obrociwszy sye twarzą na południe, mądrości dostąpi. A kto sye modli na pułnocy, ten będzie bogatym.

8. Ktoby podszedł pod brzuch wielbłąda, abo między dwu wielbłądu, abo między dwie niewieście wnidzie, Ten sye z Talmuthu nic nie nauczy.

9. Jeśliby sye; kto zaprzał Talmuthu, w którym iest napisana ta święta nauka y ta ustawa: ten sye samego Pana Boga przy. Czytay o tym Prefacyą wszystkiego Talmuthu”.

Na tem się kończy Index errorum, po którym Górski w te słowa jeszcze przemawia „Lectori Pio“ po łacinie i po polsku:

Do czytelnika. „Prawdę Aristoteles aczkolwiek Poganin napisał: kto sye raz na bałamuctwie zasadzi, a Prawdy od­stąpi, musi zawsze błądzić: bo ieden błąd z drugiego roście. Widzisz iako Żydowie raz od Prawdy odszedszy, ustawicznie błądzą: a rzeczy niepodobne y nieprzystoyne powiadają. Iako to baczysz z tey nauki ich Talmuthów którą teraz czytasz.

„Aleć także dostawa sye też naszym Ewangelikom, którzy, iako raz z kościoła Rzymskiego wystąpili, drogi naleść nie mo­gą, którąby mogli do Prawdy przyść: a na każdy dzień nowe błędy sieią. Tak iże ktemu przychodzą, że iuż niewiedzą co maią wierzyć: bo pan Bóg obrócił iem opak rozum, przeto iż Prawdę w kościele świętym wzgardziwszy, udali sye za nieprawdą Heretyków, za któremi odstąpiwszy prawdziwego Pasterza, iako za wilki głodnemi biegaią: duchem nieprawdy napuszeni, którym panie Boże day obaczenie a do kościoła świętego wrócenie. Amen”.

Złożyło się tak dziwnie, że walkę z Żydami podjął po Górskim właśnie heretyk, słynny aryanin Maryan Czechowicz, „zboreczku małego w Lublinie y około minister” — jak się sam przedstawia w przedmowie do „Rozmów chrześcijańskich”. Pochodził on ze Zbąszyna w Wielkopolsce, gdzie się urodził w chacie włościańskiej. Był uczniem Uniwersytetu Lipskiego, a kiedy zasłynął jako polemista, Radziwiłł Czarny wezwał go na ministra do Wilna i utrzymywał przez niego stosunki z Ge­newą. Pisarze katoliccy srodze go nie lubili. Szczęsny Żebrowski nazywał go „dzwonnikiem z Zbąszyna, który bluźni wszeteczną paszczęką“, a ks. Hier. Powodowski, kanonik pozn, obdarzał go epitetami: bestya, dzika Świnia, koczkodan, morski kot, niemota1)… Zmarł Czechowicz w roku 1613 2).

Otóż ten Czechowicz wydał w r. 1575 grubą książkę in 4-to p. t. „Rozmowy christiańskie które z greckiego nazwiska Dialogami zowią a ty ie nazwać możesz wielkim Katechizmem. W których są rozmaite gadania o przednieyszych artykułach wiary Christiańskiey: A z osobna o Żydowskich gadkach któ­rymi Pana Jezusa Chrystusa y Ewangielią wyniszczyć chcą”3). Książka składa się z 268 „listów” (kartek) prócz nieliczbowanych. Czechowicz podzielił ją na 13 „Rozmów”, z których każda stanowi osobny dyalog, prowadzony między uczniem a nauczycielem. Uczeń jest przedstawicielem a raczej recy­tatorem „odmiennego zdania”, gdyż znosi nauczycielowi wszystko to, co usłyszał od przeciwników, przytacza ich za-

1)„Wędzidło na sprośne błędy a bluźnierstwa nowych aryanów“ (Poznatf, 1S82).

2) O stanowisku Czechowicza czytaj T. Grabowskiego rzecz „Li­teratura aryańska“.

3l Na egzemplarzu „Rozmów” biblioteki Czartoryskich napisano: rarissimum. Rzeczywiście jest to dzieło rzadkie.

rzuty, argumenty, a nauczyciel, polemizując z niemi, „pro­stuje drogi” ucznia.

Już w rozmowie piątej o Synu Bożym Jezusie Nazareńskim uczeń opowiada, że spotkał się z Żydami, którzy mu wiarę swą zalecali, a chrześcijańską i inne ganili. Stąd wy­nika rozmowa o tem, co Żydzi o chrześcijanach „trzymają”, przyczem nauczyciel obala przytoczone przez nich argumenta. Nauczyciel (oczywiście sam Czechowicz) wyraża przekonanie, że Żyda chrześcijaninowi nawrócić — „trudniejsza, niż wilka od mordowania owiec, abo kota od chwytania myszy odu­czyć”. Stąd udziela rad, czego ma przestrzegać ten, „coby z Żydy porządnie chciał mówić“. „Niech od razu z Chrystusem na plac nie wyjeżdża”, niech naprzód zaleca im „zacność i słowa Bożego przez Moyżesza y proroki podanego, przeto, iż oni nad nie Talmud swoy przekładają”. Potem należałoby ich przekonywać, że Talmud to „nowy wymysł, w wielu miejscach ze sobą niezgodny, a mający w sobie „wiele plotek niezliczonych y babich baiek. Następnie w długim, wywo­dzie Czechowicz wykazuje, jak „nieboraczkowie Żydowie” mylą się, gdy źle o Chrystusie trzymają, poczem podaje formalną rozprawę, skierowaną przeciw szabasowi i obrzezaniu.

W rozmowie szóstej „O żydowskich dowodziech, któ­rymi pokazuia, iż Jezus Nazarański nie iest Mesyaszem: ale się na tym mylą” — Czechowicz kładzie nacisk na to, że za­kon Mojżeszowy nie miał trwać na wieki, ani był doskonały, boć nie był to „zakon Boży”, lecz Mojżeszowy. Dalszą część rozmowy poświęca wykazaniu różnic między zakonem Moj­żeszowym a Ewangelią, między Chrystusem a Mojżeszem.

Po rozmowie siódmej o „innych wywodziech), ktoremi Żydzi chcą przeprzeć”, że jeszcze Mesyasz nie przyszedł, na­stępuje rozmowa, zajmująca się dalszemi „szkalowaniami przez Żydów Chrystusa i nowego Testamentu. Pełno tu teologii, od cytat aż się roi. Czechowicz szeroko rozbiera kwestyę: „czemu Marya za mąż szła”, lub wdaje się w takie subtelno­ści, jak panna bez męża mogła rodzić.

Dopiero w rozmowie dziesiątej, kiedy pół tomu, poświę­cił Żydom, spostrzega się Czechowicz, że dość się już mówiło o „gadkach żydowskich”, dość się już odkryło nietylko „głupstwo ich wielkie, ale też y upor niepohamowany” oraz „znaczną ich złość i zazdrość przeciw Panu Naszemu J. Chrystusowi”. Więc „zaniechajmy Żydów” — mówi nauczyciel do ucznia, „do christianskich naszych rozmów się obróćmy”.

„Rozmowy” te miały wywołać odpowiedź ze strony Żyda Jakóba z Bełżyc, późniejszego lekarza nadwornego Zygmunta III, męża uczonego, autora kilku dzieł w języku hebrajskim 1). Może być, że odpowiedź ta była też napisana w języku hebrajskim, bo bibliografia polska nie zna jej wcale, a dowiaduje się o niej dopiero z tytułu drugiej książki Czechowicza2). A tytuł ten brzmi: „Odpis Jakóba Żyda z Beł­życ na Dyalogi Marcina Czecbowica: na który zaś odpowiada Jakóbowi Żydowi ten Marcin Czechowic”. (Raków 1581, w dru­karni Teofila Adamowica, str. 311.)

W przedmowie do Andrzeja Lasoty z Łopiennika, łowczego ziemi lubelskiej, usiłuje Czechowicz przekonać, że. „od­pis” Jakóba z Bełżyc na jego Rozmowy rzeczywiście istnieje. „Wasza Mość — pisze do Lasoty — słyszał o rozmowach, które z nowemi y zmyślonemi żydkami bywały, wszakże to z tych książeczek ieszcze dostateczniey W. M. wyrozumiesz y chlubę ich daremną obaczysz. Ponieważ się rzecz toczy nie z nowem zmyślonem a z własnem y starem żydem, którą rzecz iego na pisanie przeciwko mnie wydaną wziąłem ia przedsię, abych w tym chwale Bożey i Christusowey posłu­żył, żyda tego z innemi przekonał i ieślibych była wola Boża Panu pozyskał… Owo krotko mówiąc dla tegom tę pracę podiął, aby przez podanie książek na iaśnią pod imieniem W. M. iako tego który, y tego Żyda z którym się ta sprawa toczy dobrze znasz… aby kto za zmyśloną rzecz tego nie rozumiał”…

Pomimo tych zapewnień, a może właśnie dla nich, sprawa nie przedstawia się jasno. Nikt „odpisu” Jakóba z Bełżyc nie widział, pomimo, że miał być wydany. Powołanie się na Lasotę, że tego Żyda zna, może być tylko frazesem z góry umówionym dla uratowania pozorów. Co więcej, tak „odpis” przytaczany przez Czechowicza jak i „odpowiedź” jego pisane są jednym językiem, jednym stylem czynią więc wrażenie, że pochodzą z jednej ręki. Ale Jakób z Bełżyc miał istnieć, nie był fikcyjną postacią… Więc nie trudźmy się rozwiązaniem zagadki.

1) Krausbar: „Dzieje Żydów11, Ii, 268.

2) Kraushar widocznie książek Czechowicza nie znał, bo pisze, że „trudno wiedzieć, w jaki sposób polemika Czechowicza była prowa­dzona”. Geigerowi udało się tylko jeden egzemplarz odszukać Izaak ben Abraham — dodaje Kraushar — znał i pierwszą rozprawę Czecho­wicza „Trzech dni rozmowa1,(zapewne są to „Rozmowy Christiariskie”).

„Wielcem się uradował, moy miłyJakobie — pisze Czechowicz — gdym odpis ten twoy na Rozmowy moie widział y czytał… albowiem rozmawianie z Żydy i pisanie przeciw nim nie będzie bez pożytku

Jakób rozpoczął modlitwą do Boga Abrahamów, Izaa­ków, prosząc, aby otworzył jego serce ku prawdziwej nauce i aby go oświecił, dał wspomnienie prawdziwe proroctw i „za­warł serce ustą i oczy przed kłamliwym wyrozumieniem i wy­kładem świętego pisma”… Jakób nie chciał pisać ani mówić przeciw księgom Czechowicza, ale go do tego przywiodło pismo Salomonowe: „Nie odpowiaday głupiemu w iego głupości, abyś nie był iemu równym — odpowiaday głupiemu w iego głupości, iżby nie był rozumnym w oczach swoich” (Przypowieści, kap. 26), Te dwa zdania napozór sprzeczne, dopełniają się jednak w interpretacyi Jakóba. Gdzie głupi mówi „o rzeczach niepotrzebnych, które ani Bogu ani lu­dziom nie zawadzają” — niema mu po co odpowiadać. Je­żeli jednak głupi mówi przeciw Bogu albo pismu — to „odpowiaday”. A więc odpowiada Jakób Czechowiczowi.

Jakóbowe pisanie dzieliło się na 4 części: na przedmowę, dowodzącą wyższości nabożeństwa żydowskiego, oraz na omówienie: Talmudu, szabatu i „obrzezki”. Więc też i Czechowicz w czterech częściach mu odpowiadał. Oczywiście tej polemiki teologicznej streszczać nie będę — czytelnik sam się też domyśli, że Czechowicz był górą, że rzecz całą „przenicował dobrym umysłem ku dobremu końcowi”. Należy przytem zaznaczyć, że Czechowicz znał hebrajszczyznę, ciągle cytatami z niej walczył, że wreszcie, studyował Talmud i da­wał bardzo zajmujący obraz jego powstania. Prawdopodobnie w języku polskim był to pierwszy jego opis szczegółowy, z wyliczeniem jego pierwotnych i późniejszych autorów. Na­wiasem, mówiąc przy wykazaniu „błędów talmutowych” nie powstrzymał się Czechowicz, aby nie ugryźć papieżników. „Talmutów ludzkich — pisał — podobno ieszcze więcey iest w Papiestwie niż u was, Żydów”. Sam Czechowicz te stare Talmudy chrześcijańskie porzucił, „a do nowego przystał”.

Zdruzgotawszy argumentami Jakóba, na końcu rozprawy o Talmudzie odzywa się do niego Czechowicz: „Zmiłuj się, Jakobie, sam nad sobą, odrzuć te studniska które w sobie wody żywey zatrzymać, nie mogą, staray się o zdroie wody żywey… odrzuć bałamuctwa szkodliwe tobie ku zbawieniu” — ale oczywiście zostań aryaninem , bo inaczej popadłbyś z błę­dów w inne błędy, z deszczu pod rynnę,..

Czy udało się Czechowiczowi jakiego Żyda zachęcić do aryanizmu, niewiadomo,— ale zdarzały się wypadki, że Żydzi przechodzili na katolicyzm. W r. 1583 zgłosił się jakiś młody Żyd do głośnego kaznodziei i pisarza politycznego, ks. Józefa Wereszczyńskiego, z prośbą o udzielenie mu chrztu świętego. Wereszczyński widocznie mu nie dowierzał, bo ociągał się z zadośćuczynieniem jego żądaniu, ale gdy ten trwał w postanowieniu, ochrzcił go i dał mu imię Michała. Ów „nowo- chrzczony” Michał napisał „List do wszystkich Żydów”, który Wereszczyński ogłosił drukiem w r. 1584 z dedykacyą królo­wej Annie Jagiellonce. Michał dowodził w tym liście, że Chrystus przyszedł, przytaczał na to świadectwa proroków i wzywał swych byłych współwyznawców, aby poszli za jego przykładem 1).

Z tych też czasów [1583) notuje bibliografia broszurę Tomasza Kerusa: „Historya o dziwnem znalezieniu Ciała Bo­żego” (hostyi skradzionej przez Żydów) — ale nigdzie się z nią nie spotkałem 2).

W roku 1588 według Maciejowskiego, a koło roku 1590 według Estreichera, wyszła: „Pokora wilcza która chocia iest sama chytra, ieszcze nam więtszą i zdradliwszą chytrość po­kazuje w tym fałszywym, obłudnym i niszczącym narodzie żydowskim” (bez miejsca druku i roku, 4 kartki in 4-to). Maciejowski przeglądał tę broszurę w bibliotece okręgu nau­kowego warszawskiego, zaznaczając, że jest to satyra wier­szem na żydowskie przebiegi. Ale biblioteka Uniwersytetu warszawskiego, spadkobierczyni Biblioteki Głównej, która objęła bibliotekę po okręgu naukowym, nic o tej broszurze nie wie. Muszę więc poprzestać na krótkiej wzmiance Maciejowskiego, według którego „Pokora wilcza radzi urządzić obławę na Żydów, jak na wilków:

„Nie puszczać ich do domu, sieci na nie stawić,

Z rusznic do nich uderzyć y z działa wielkiego,

By więcej nie niszczyli Królestwa Polskiego”.

1) Maciejowski; Piśmiennictwo III. Estreicher wie, że egzem­plarz tego Listu znajduje się w Bibliotece Kórnickiej.

2) Tamże, str.35.

——————————————

Koniec części II

Komentowanie zamknięte.