Opublikowano Styczeń 20, 2017 Przez a303 W Polska

Kapciowy Sejm, kapciowe rządy, kapciowe elity. Henryk Pająk

„Berliner Zeitung” napisał, że ze strony Polski i Węgier grozi Europie niebezpieczeństwo większe niż ze strony „Państwa islamskiego”.

Jako kraj ponownie podbity po 1944 roku przez sowiecką żydokomunę, trwamy w tym zniewoleniu do chwili obecnej w formule nadal żydokomunistycznej, teraz już globalnej, opakowanej w hasła demokracji, praw człowieka ,budowania świata bez wojen, bez wyzysku, bez rasizmu.

Takie hasła bombardują świadomość narodów od rana do nocy, od Władywostoku po Londyn i Waszyngton. „Teoretycznie” istniejąca Polska to europejskie epicentrum tego wybuchu w kopalni politycznych, metafor.

Polska jest krajem kapciowym. Kapciową Polską rządzą kapciowi najemni­cy kapciowych najemników o randze międzynarodowej. Unia Europejska jest zbieraniną kapciowych mętów z nadania tajnego rządu światowych mafiozów pieniądza, korporacji, światowego gangu banksterów.

Przenośnia” „kapciowy” zrobiła uszczypliwą karierę w kontekście roli kar­dynała Stanisława Dziwisza u boku biskupa, kardynała, na koniec papieża Jana Pawła II. Kapciowa! Wojtyle przez 42 lata. Dorobił się tytułu kardynała i po­słusznego kapciowego talmudystów, którym zawdzięcza swoją karierę.

Przenośnia „kapciowy” oddaje istotę roli każdego kapciowego. Wyjaśnienia są zbędne (zob. przypis).

Wszystkie edycje powojennego Sejmu, rządów partii, fundacji, stowarzy­szeń to kapciowe konie trojańskie udające niezależność, pochodzące z „demo­kratycznych” wyborów. „Demokratyczne” były rządy Bieruta, Gomułki, Gierka, Jaruzelskiego-Kiszczaka, prezydentów od „Okrągłego Stołu”. Decydują tajne nominacje. Reszta jest „demokratyczną” formalnością.

Wszyscy oni byli kapciowymi kapciowych, a po 1990 roku kapciowych z Eurołagru.

Celem tych analiz jest wykazanie, że wszyscy prezydenci, wszystkie edycje Kne-Sejmu, wszystkie kolejne rządy, to zbieranina kapciowych. Ich gadanie o suwerenności Polski, o politycznej niezależności jest i pozostanie politycznym szulerstwem, zuchwałą demagogią.

Po 1990 roku polskojęzyczni kapciowi kapciowych europejskich przekazują sobie okupacyjną władzę sztafetowo, automatycznie, zdalnie, z dużym wyprze­dzeniem czasowym.

Wybory prezydenckie i sejmowe A.D. 2015 to nic innego, jak pałeczki prze­kazane przez jednych kapciowych ich następcom. Wyborcy cieszą się, że „teraz już będzie lepiej”. Jeśli nie całkiem dobrze, to przynajmniej lepiej. Prezydent Duda i PiS mają być tego gwarantami. Nie będą. Są kapciowymi.

Od ponad 200 lat nieszczęsna resztówka Polski Jagiellonów jest okupowana przez międzynarodowe męty. Dlaczego teraz, zwłaszcza teraz ma być „lepiej”, inaczej niż przez te 200 ostatnich lat? Teraz, gdy świat jest w trakcie preludium do trzeciej wojny globalnej?

Zręby rządu globalnego zaczęto wznosić od początku XX wieku i tak, że nikt nie był w stanie rozpoznać istoty tego marszu po władzę nad światem.

Zręby obecnej „Polski” zaczęto dekorować latem 1980 roku, montując rusz­towanie pod nazwą „Solidarności”.

Nadwiślańskiemu ludkowi wmówiono, że może sam wybić się na niepod­ległość. Zaczął brykać ponad wyznaczoną mu rolę, toteż sowieccy kapciowi w osobach Jaruzelskiego, Urbana i Kiszczaka, z udziałem posowieckiej soldateski ufundowali „ludowi pracującemu miast i wsi” stan wojenny. Trwał osiem lat – do „Okrągłego Stołu” i poprzedzający go spisek w Magdalence. Okazało się, że miały one obowiązywać przez następne 25 lat i słowa dotrzymali: obo­wiązują nadal z imponującą konsekwencją.

Jakie są na to dowody? Sięgnijmy do książki Petera Rainy „Droga do Okrą­głego Stołu”. Centralnym tematem, są tajne ustalenia tandemu Jaruzelski-Kisz- czak z tzw. „opozycją demokratyczną” w Magdalence.

Peter Raina zamieścił szereg fotografii z tego sabatu talmudystów, gdzie uzgodniono taktykę i personalia przyszłych kapciowych, rządców tzw. „III RP”.

Na jednym ze zdjęć widnieje młody (najmłodszy z uczestników) Lech Ka­czyński. Na innym widzimy w ujęciu „panoramicznym” wszystkich uczestników sutej biesiady kończącej „historyczne” ustalenia mętów późniejszego Okrągłego Stołu. Widzimy jak żrą i piją trzej późniejsi prezydenci – Wałęsa, Kwaśniewski, Kaczyński. Widzimy późniejszego premiera T. Mazowieckiego, wicepre­miera Sekułę i wielu późniejszych imperatorów III RP, na czele z Geremkiem, Michnikiem i Kuroniem. Jak to możliwe, że trzech uczestników tajnej nasiadówki – aż trzech mogło zostać kolejnymi prezydentami, by już nie wymieniać późniejszych premierów, ministrów?

Rozdano buławy władzy nad głównymi jej filarami i do dziś zachowano wierność tej tajnej umowie Żydów z Żydami, późniejszych kapciowych talmudycznej międzynarodówki, bo przecież come back Prawa i Sprawiedliwości z nowym prezydentem A. Dudą to nic innego, jak kontynuacja władzy Ka­czyńskich. Po jednej stronie Kiszczak, Ciosek (do dziś jest autorytetem dla Tel-Awizji), a w roli „przedstawicieli Episkopatu” trzej w szatach kapłanów: bp. „Gocłowski”, bp. „Dąbrowski” i ks. „Orszulik”. Po drugiej stronie stołu tej magdalenkowej oberży MSW, żarło, piło i potakiwało kilkunastu starannie do­branych Żydów „p.o.p.” (pełniących obowiązki Polaków).

Trudno byłoby teraz wyliczyć wszystkie odznaczenia państwowe, jakimi się potem przez 25 lat wzajemnie obdarowywali, aż po B. Komorowskiego, który „rzutem na taśmę” już odchodząc obsypał nimi dziesiątki kapciowych z soldateski, Bezpieki, milicji i cywilnych mętów. Ktoś ten cyrk w postaci „upadku ko­munizmu” musiał wymyślić, zorganizować, dopilnować w sposób kontrolowany, aby polska pierestrojka nie zakończyła się dziką niekontrolowaną eksplozją.

Przez pierwsze dziesięć lat wspólnie grali tymi znaczonymi kartami Żydzi sowieccy, syjoniści Waszyngtonu, Tel Awiwu, Francji, Niemiec, Wielkiej Brytanii. Byliśmy dla nich tylko znienawidzoną polską hałastrą, polskimi nacjonalistami, polskimi antysemitami i niczym więcej. Dowodem jest obecny stan Polski istnie­jącej już tylko „teoretycznie”. Przyjęli zasadę: „Polska bez Polaków” szczególnie bez elit. W1972 roku złowieszczy Klub Rzymski – międzynarodowa szajka syjo­nistów ustalił dolny limit populacji Polaków na 15 milionów. Realizują to z żelazną konsekwencją i nakazami Sanhedrynu światowego.

Prezydent Komorowski pochodził z tego samego komunistycznego zaciągu rodem z WSI2, co wykazał m.in. Wojciech Sumliński w dokumentalnej książce: „Niebezpieczne związki Bronisława Komorowskiego” (2015 r.). Klika spod znaku służb specjalnych (wojskowych i cywilnych) PO, SLD, PSL i pozostałego lewac­twa różnych nazw, była tak pewna reelekcji Komorowskiego, że A. Michnik stwierdził, iż Komorowski mógłby przegrać wybory prezydenckie pod jednym warunkiem: „gdyby pijany, na pasach, przejechał zakonnicę w ciąży”.

Nie przejechał, a jednak przerżnął wybory z haniebnym kretesem, choć na początku kampanii kapciowe sondaże dawały mu 72 procent głosów.

Globalny rząd – niewidzialny producent kapciowych

Tak pisał o nich ks. bp dr Denis Fahey na kilka miesięcy przed wybuchem drugiej wojny światowej:

To nie naród angielski, lecz interesy międzynarodowych banków, których agentami są wszystkie „demokratyczne” rządy, z pogróżkami głośno domagają się przywrócenia ich ekonomicznej pozycji w krajach „faszystowskich”.

Ks. bp dr D. Fahey nie mógł jeszcze znać ludobójczej natury niemieckiego faszyzmu, ale znał naturę światowej żydowskiej lichwy. Wiedział, że korporacje banksterskie rządzą finansami i gospodarkami państw „demokratycznych” ste­rują ich kapciowymi przez nich wybieranymi. Ks. bp Denis Fahey, wraz z nim setki innych analityków już znało hieratyczną władzę żydomasonerii. Pisał m.in., że organ kontrolujący Centralny Banki Anglii jest komórką międzynarodową:

Przedstawiciele trzech nieżydowskich firm spotykają się co­dziennie z przedstawicielami trzech żydowskich [banków] o go­dzinie za 10 minut jedenasta (przed północą) w biurze Rothschilda przy ulicy St. Swithin’s Lane (Londyn) w celu uzgodnienia ceny złota na dany dzień. Rothschildowie panują na światowym rynku złota.

Powoływał się tu na czasopismo „Le Grand Occident” z sierpnia 1935 roku.

Od tego czasu minęło 90 lat i wypada zapytać, czy tam się nadal spotykają? Nie muszą. W dobie Internetu, super-komputerów, ta banda szerszeni spotykać się może w sposób niewidzialny, albo tradycyjnie jak w 1939 roku. Oni także są inni, ale pokoleniowa sztafeta mega-banksterów nie ulega zmianom struk­turalnym. Wykazałem to m.in. w książkach „Lichwa rak ludzkości” i „Bestie końca czasu”. Jeżeli już wtedy nominowali najwyższej rangi kapciowych w „de­mokratycznych” rządach z takim powodzeniem, to czyż można ich posądzić, że z tego zrezygnowali? Także w Polsce? Szczególnie w Polsce?

Czyż nie mieli wystarczająco dużo czasu i możliwości? Od początku XX wieku kontrolują kredyty, giełdę, manipulują walutami, metodycznie przywłasz­czają sobie suwerenną władzę w nowoczesnych państwach, wypowiadają i koń­czą wojny.

I to nie oni rządzą bezpośrednio państwami. Władzę nad państwami i na­rodami sprawują ich agenci, których przenośnie nazywamy kapciowymi, a wymiennie – MĘTAMI na usługach talmudycznych mętów.

Konkretnie – kim są nasi umiłowani przywódcy?

Agenci Magdalenki tam i wtedy namaszczeni rządzą „tym krajem” od 27 lat. Ktoś ich wybiera. Wyborcy? Wolne żarty! „Wyborcy” są przekonani, że świstek papieru w ich ręce jest w stanie czynić cuda. To zbiorowe złudzenie stada oszukiwanych jest podstawą sukcesu zdolnych okupantów.

John Coleman, brytyjski pisarz w książce: „Hierarchia konspiratorów” wykazuje, że „czapą” wszystkich tajnych szczebli żydomasonerii jest tajemniczy zespół skorpionów o nazwie „Komitet 300”. Zapoznał się przedtem z wszyst­kimi tajnymi stowarzyszeniami, jak: Królewski Instytut Spraw Międzynarodowych, Rada Stosunków Zagranicznych, Klub Bilderberg, Komisja Trójstronna, syjoniści i masoni wszystkich rytów i szczebli, a po 1917 roku żydobolszewicy sowieccy.

Coleman rozpoznał takie bastiony oświeconych światłem Lucyfera, jak Różokrzyżowcy, jak Zakon Szpitala św. Jana (szpitalnicy), wreszcie Klub Rzym­ski, Wenecka Czarna Szlachta, Towarzystwo Mont Pelerin, Klub Piekielnego Ognia i inne.

Wszystkie, zdaniem Colemana, są ze sobą powiązane systemem podległości z „Komitetem 300”, mają im podlegać, realizować ich tajne, strategiczne dy­rektywy. Wszystkie solennie wypierają się tych swoich ról i powinności. Klub Rzymski, w którym udzielał się „nasz” Adam Schaff, wróg narodów, państw i religii zapewniał, że Klub jest międzynarodową organizacją typu think-tank i niczym więcej: zrzesza naukowców, polityków i biznesmenów, lecz nigdy nie udało mu się wyjaśnić – bo tego nie próbował – według jakiego klucza do­biera się tych a nie innych naukowców, takich a nie innych polityków lub biznesmenów.

W1972 roku Klub Rzymski odsłonił swoje prawdziwe oblicze. Opublikował raport pt. „Granice wzrostu – strategię przyszłości”. Coleman uznał, że Raport został opracowany na zlecenie i dla „Komitetu 300”.

Składa się on z nietykalnych. Firmuje tę konspiracyjną plagę narodów bry­tyjska królowa, ale już tylko jako utytułowana figurantka, bowiem w składzie tej stonogi muszą być inni królowie, książęta, ale zawsze rządzą tam wielkie kor­poracje pieniądza, paliw, surowców, farmaceutyków, przemysłu zbrojeniowego.

Kontrolują Bank Anglii, większość banków inwestycyjnych, które żonglują potężnymi akcjami na giełdzie Nowego Jorku. To właśnie instrukcje „Komitetu 300” stają się zaleceniami Banku Anglii dla nowojorskiego Wall Street. „Zale­cenia” są realizowane przez najważniejsze domy maklerskie. Kadra kapciowych odpowiada za ich „prawidłową” realizację. Stany Zjednoczone są nadzorowane przez 200 rodzin, Anglia przez 100. Obie grupy wchodzą w skład „Komitetu 300”.

Coleman ujawnia, iż „Komitet 300” czerpie astronomiczne korzyści z han­dlu bronią i narkotykami. Dlatego światowe męty stosują następującą strategię:

– od 1945 roku utrzymują świat w stanie wzrastającego, per­manentnego chaosu, terroru i wojem lokalnych. Ma to na celu stałe podwyższanie budżetowych dotacji na zbrojenia, oczywiście obronne, wszak wszystkie kraje posiadają ministerstwa obrony narodowej, a nie ministerstwa agresji narodowej;

Narkotyki są biznesem bardziej złotym niż złoto. Wystarczy tylko podbić kraje produkcji (hodowli) roślin narkotycznych [jak np. Afganistan], opanować szlaki przerzutowe do Europy Zachodniej. Bazą przerzutową została Albania potem Kosowo. Aby Kosowo utworzyć jako karykaturalne państewko, musiał zostać zniesiona z map świata Jugosławia, musiał zostać rozbity Irak, potem musieli rzucić w krwawy chaos państwa północnej Afryki. W tym celu stworzy’ „Państwo islamskie”, osławiony ISIS i potop imigrantów na północ.

W pierwszym tomie tej pracy opisałem „amerykańskich” ojców założycieli tej międzynarodówki bez granic i państw. Podawałem dossier dowódcy ISIS, żydowskiego funkcjonariusza Mossadu. ISIS poczyniło gigantyczne spustoszenia w państwach Afryki północnej i na Bliskim Wschodzie, terror i wspomnia­ny amerykański towar eksportowy numer 1 – Chaos w państwach północnej Afryki, terror w Iraku i Afganistanie, wielkie fale uciekinierów z państw islam­skich terroryzowanych przez bandy ISIS.

Przyjrzyjmy się jednemu z kolejnych ważniaków tego amerykańsko-izraelskiego tworu.

To pułkownik Gulmurod Halimow, z pochodzenia Tadżyk. Został zdema­skowany jako stały kontakt operacyjny „amerykańskiego” Departamentu Stanu. Halimow jest dowódcą „oddziału partyzanckiego” na terenie Syrii. Wszech­stronne szkolenie wojskowe uzyskał w przestępczej firmie Blackwater. To ona szkoli i dostarcza władzom amerykańskim prywatnych najemników, męty spod ciemnej gwiazdy do wywoływania lokalnych wojen.

Reportaż o Halimowie zamieściła amerykańska stacja CNN – największa telewizja informacyjna, co jest dodatkowym smaczkiem: czyżby zdalnie dano hasło do odwrotu USA od tego ukochanego bękarta waszyngtońskich mętów od „Państwa Islamskiego”?

Pojawił się tam raport o innych najemnikach, którzy byli szkoleni przez „amerykański” Departament Stanu.

Według autorów tego raportu Halimow był aktywnie szkolony przez 10 łat na wszechstronnego komandosa-terrorystę. Jak Departament Stanu mógł oficjalnie szkolić takich typów? Wszystko usprawiedliwić mogą zgrabne szyldy. Wraz z setkami innych terrorystów, Halimow pobierał „naukę strategii zapobiegania terroryzmowi”.

Czyż nie jest to cel i szlachetne zajęcie w świecie wstrząsanym zamachami terrorystycznymi?

Firma Blackwater powstała za pieniądze Departamentu Stanu z oficjalnym zadaniem udzielania krajom wsparcia w ich akcjach antyterrorystycznych, który to cel jest projektem Waszyngtonu pod nazwą: Dyplomatyczne Bezpieczeń­stwo Państwowe (States Diplomatic Security Anti-Terrorism Assistance).

Pod takimi szyldami trwa cywilizacyjna dewastacja w rejonie Bliskiego Wschodu:

Permanentny chaos prowadzony przez zgniłków „Komitetu 300” oraz ich satelickich atrap, to cel strategiczny, warunek powodzenia.

Rosyjski pisarz Aleksander Prochanow w wywiadzie dla irańskiej telewizji oskarżył Izrael i USA o wspieranie „Państwa Islamskiego”. Szkolenie bojowni­ków, jego zdaniem odbywa się na terenie Iraku i Syrii za pieniądze USA, a szko­lą ich oficerowie izraelskiego Mossadu. Strategicznym celem jest osłabienie rosyjskich wpływów na Bliskim Wschodzie, głównie poprzez niszczenie Syrii w pozornej wojnie domowej i tworzenie bezpośredniego zagrożenia dla Rosji i Iranu3. Cel dalekosiężny to podbój Syrii dla transferu ropy i gazu z Zatoki Perskiej na zachód i zablokowanie tej trasy przed Rosją.

Każdy, kto ośmieli się krytykować władców świata czyli pieniądza, zostaje ostemplowany jako „antysemita”, ksenofob, nacjonalista i rosyjski agent. Ale Walther Rathenau – Żyd, przedwojenny minister spraw zagranicznych Niemiec napisał w artykule dla „Neue Freie Presse” już w 1909 roku:

Trzystu ludzi wzajemnie się znających kieruje losami ekono­micznymi kontynentu i szuka kontynuatorów swojego dzieła spo­śród własnego grona.

Natomiast Arthur Cherep-Spiridonovich, generał cara Mikołaja II uściślił narodowość tych geniuszy CHAOSU, jako grupę 300 Żydów chazarskich pod przewodnictwem Edwarda Rothschilda, którzy posłużyli się rewolucją żydo- bolszewicką w Rosji do obalenia nieposłusznego im cara i rządu4.

Agenci różnych wywiadów, w tym sowieckiego GRU twierdzili, że „Komitet 300” powołali przedstawiciele arystokracji brytyjskiej skupieni w Kompanii Wschodnioindyjskiej. To ona dała początek późniejszym korporacjom mię­dzynarodowym. Jednak i tamci analitycy przyznali wiodącą rolę budowniczych rządu globalnego – pięciu braciom Rothschildom.

Na historię XX wieku wpłynęli tacy tytani dywersji i zbrodni, jak Hitler, Houston Chamberlain, Dwight Eisenhower, Giscard D’Estein, Francois Mit- terrand, George Shultz, Henry Kissinger, Helmut Schmidt, Willy Brandt, Olof Palmę, W. Churchill, George Bush (senior). Niemal sami Żydzi, może poza Olofem Palmę zamordowanym w zamachu.

Wśród „olimpijczyków” „Komitetu 300”, Coleman wymienił także księcia Radziwiłła.

Ważniejsze jest to, że „Komitet 300” zorganizował „Solidarność” Za ku­lisami tego „spontanicznego” ruchu tkwili, jak pisał Coleman: „żydowscy po­tomkowie bolszewików”. Dla poparcia tej nacyjnej diagnozy „Solidarności” moglibyśmy wymienić wszystkich głównych „doradców” „Solidarności” na czele z Geremkiem, Mazowieckim, Kuroniem, Modzelewskim i setką późniejszych „resortowych dzieci” bolszewickich okupantów powojennej Polski.

Coleman stwierdza, iż Polska w wyniku okrągłostołowej zdrady „stała się niewolnikiem ekonomicznym Stanów Zjednoczonych”.

Nie bądźmy zdziwieni i zszokowani, jeżeli szósty prezydent magdalenkowej zdrady A. Duda wiernie stawi się jako kapciowy USA na polityczny front przeciwko Rosji. To nieuniknione. Już to realizuje na UPA-inie.

Istnieje też inny, dalekosiężny cel ISIS, potwora wyhodowanego przez USA. Demaskował go brat Nathanel Kapner, uczciwy i odważny Żyd amerykański:

Degradacja zachodnio-chrześcijańskiego życia społecznego nie wydarzyła się tak po prostu, ale była zaplanowana, celowo promo­wana i głoszona zgodnie z Protokołami Mędrców Syjonu. A pod­kopywanie kultury zachodu trwa nadal i z roku na rok jeszcze bardziej się nasila.

Państwa świata już są zadłużone po uszy w Międzynarodowym Funduszu Walutowym i Banku Światowym. Polska jest tu rekordzistką. Za pomocą finan­sowej obroży syjoniści dyrygują m.in. niszczeniem religii. Coleman punktował:

Wszystko wskazuje na to, że właśnie po to specjalnie tworzy się przychylne warunki dla rozwoju islamskiego fundamentalizmu oraz innych radykalnych ruchów.

Kolejną strategiczną normą „zielonych ludzików” z „Komitetu 300” i po­chodnych watah, jest niszczenie tożsamości narodowej, wstrętnego „nacjo­nalizmu” „antysemityzmu”, „ksenofobii”.

Obok tego naciera program radykalnej, ludobójczej depopulacji Ziemi. Ten holokaust jest przygotowany na gigantyczną skalę i na różne sposoby.

Planiści tego Armagedonu ustalają, kto, jakie grupy społeczne i narodowe mają być „zutylizowane”, aby oni mogli swobodnie korzystać ze swojej władzy i niewyobrażalnych bogactw.

FED przygotowany na Armagedon

FED – amerykański Bank Rezerw Federalnych (1913 r.) to podstępne za­właszczenie przez kilkunastu żydowskich bankierów prawa emisji waluty ame­rykańskiej. Nazwali to „Bankiem Rezerwy Federalnej”. Ani jedno z tych słów nie jest prawdziwe w stosunku do treści i praktyki tego mega-gangu banksterów.

W tym celu zbudowali podziemne gigantyczne centrum dowodzenia, pod­ziemny sejf i system danych komputerowych. Jeżeli nawet Waszyngton i Nowy Jork obrócą się w kupę gruzów i tru­pów amerykańskiego pospólstwa w wyniku wojny jądrowej, to ONI muszą przetrwać.

W tym celu, w 1969 r., FED zbu­dował na obrzeżach małej miejsco­wości Culpeper w stanie Wirginia niedaleko Mount Pony, ogromny kompleks schronów o powierzchni 135 tysięcy stóp kwadratowych.

Obiekt ten został oficjalnie na­zwany „The Federal Reserve’s Com­munications and Records Center”.

a

Umieszczono tam już w 1970 r. czte­ry miliardy dolarów, w owym czasie chronione najgrubszym sklepieniem na świecie. Nazywa się to „Bankiem Końca Świata”.

Podziemny obiekt służyć miał jako siedziba FED i rządu USA na wypadek wojny jądrowej z ZSRR. Co ciekawe, w wypadku wojny, na teren obiektu wpuszczani byliby tylko najważniejszej rangi oficjele i ich rodziny. Znamy to jako schemat wartościowania życia jednostki na podstawie pochodzenia, tytułu i majętności. Oto ich wolność, demokracja i równość w praktycznym wydaniu.

Jako największy sejf na świecie i miejsce schronienia dla elitarnych „szczu­rów”, ośrodek ten służył również jako centrum krajowej sieci informatycznej o nazwie state-of-the art.

Sieć ta, nazywana niekiedy FedWire, pozwala bankom na sieciową konwer­sację wirtualnych pieniędzy. Ciekawe tylko, kto po wojnie jądrowej stawiałby na wartość akcji i wirtualnego pieniądza?! Mamy więc tutaj do czynienia raczej z typową dezinformacją.

Komu byłyby potrzebne cztery miliardy dolarów, sieci międzybankowe po nuklearnej wojnie, w świecie przypominającym scenariusz „Terminatora” lub „Strefy Mroku”?

Takie pytanie zadawało bez skutku wielu polityków i fantastów. Na mocy dekretu podpisanego przez marionetkę FED, prezydenta Nixona w 1969 r., ten najdroższy na świecie sejf został jednak wybudowany.

Pod wieloma względami, kosztujący 6 000 000 dolarów budynek [kwo­ta z 1969 r.] był imponujący. Miał własny system filtracji powietrza, agregaty prądotwórcze oraz zapasy żywności dla 400 osób. Obiekt posiadał tylko 200 łóżek, ale planiści wyjaśnili, że będą to tzw. „gorące łóżka” na których wybrańcy będą spać na przemian5.

Sejf w Culpeper dysponował również systemem obrony, lądowiskiem dla helikopterów, nawet kostnicą, cmentarzem, salą bankietową…

Obiekt ten był dostosowany nie tylko do apokaliptycznej przyszłości. Był on również aktywnie wykorzystywany przez Rezerwę Federalną do śledzenia tras przepływu pieniędzy i monitorowania transakcji finansowych banków ame­rykańskich w latach 1970-1989.

Budynek został poddany do użytku w grudniu 1969 roku. Do sierpnia 1970 roku już śledzono tam transakcje finansowe pomiędzy 5 700 bankami w całym kraju. W połowie 1970 roku przetwarzano tam 25 000 wiadomości na godzinę przy użyciu czterech komputerów.

Obiekt zaprojektowany z myślą o apokalipsie, pozwolił FED-owi przejąć kontrolę nad komputerowym systemem bankowym w całym państwie. W ciągu trzech lat koszty budowy i wyposażenia tego centrum zwróciły się…

Planiści umieścili w budynkach pod Culpeper główny przełącznik uru­chamiający atak nuklearny. Za Culpeper przemawia przede wszystkim jego lokalizacja, oddalona od głównych miast wschodniego wybrzeża.

Po oddaniu budynku w 1969 r., wiceprezes zarządu gubernatorów FED, JL. Robertson, przeniósł się z rodzinnego Broken Bow w Nebrasce do budynku sztabu kryzysowego twierdząc, że jego rodzinna miejscowość zostanie w razie wojny zmieciona z powierzchni ziemi.

Jednocześnie Robertson ujawnił coś, co do dziś uważane jest za teorię spiskową:

Culpeper zostało wybrane, ponieważ prowadzą do niego pod­ziemne, chronione linie dalekobieżne, którymi można dojechać do wszystkich części kraju… Linie te są komercyjnym tworem firm komunikacyjnych…

Wyposażeni w takie systemy ochrony władzy i pieniędzy idą przez świat spiskując, mordując, kłamiąc, walcząc z religiami (z wyjątkiem jednej – talmudycznej) szczególnie zaciekle zwalczają „polski nacjonalizm” „polski anty­semityzm”.

Ważnym ich orężem w tej „walce o pokój” jest szkalowanie polskości kłam­stwami o udziale Polaków w eksterminacji Żydów przez Niemców. Jak wy­kazałem w przedruku stosownych przykładów zamieszczonych w pierwszym tomie tej pracy, istną krucjatę rozpoczęły talmudyczne męty już w pierwszych powojennych latach (prowokacje pod nazwą „pogromów”). W latach 60-tych antypolska propagandowa agresja stała się powszechna, a w latach 90-tych XX wieku przeszła w fazę niepoczytalnych kłamstw, oszczerstw. Utrwaliła się opinia o Polakach jako „współpracownikach Hitlera” i „współwinnych zagłady”. Do użytku weszły takie zbitki słowne, jak „polish nazis” lub „nazi Home Army” (nazistowska Armia Krajowa).

W USA szalał słynny serial filmowy pt. „Wichry wojny” (łata 80), gdzie w jednej ze scen Żydzi byli pędzeni do transportu do Auschwitz „przez polskich żołnierzy w rogatywkach”.

Kolejny oszczerczy paszkwil na Polaków to „Lista Schindlera” (raczej Szwindlera), gdzie Żydów ratował tam tylko główny bohater, członek NSDAP, a Polacy cieszyli się z zagłady Żydów.

Profesor Wojciech Muszyński przywołuje „niemiecki” serial: „Nasze matki. Nasi ojcowie”6.

Wszystkie te filmy i wiele innych były bardzo popularne na za­chodzie i w Stanach Zjednoczonych – obejrzało je miliony ludzi. I to one w istotny sposób wpłynęły na wykreowanie wizerunku Polaków jako wspólników Hitlera i nazistów.

„Dołożyły” Polakom terrorystyczne gnioty takich „artystów:, jak „sztuka” Tadeusza Słobodzianka „Nasza Klasa”, w którym prymitywni „Polacy-antysemici – mordują swoich sąsiadów Żydów”.

Najnowszym wyczynem niestrudzonego harcownika antypolskości J.T. Grossa był jego wywiad dla niemieckiego pisma, którego sentencją było stwierdzenie, iż „Polacy zamordowali więcej Żydów niż Niemców”. On już ustalił, ilu Żydów a ilu Niemców Polacy zabili i „wyszło”, mu, że więcej Żydów.

Dalekosiężnym celem tej antypolskiej krucjaty trwającej już pół wieku, jest utrwalenie międzynarodowej sztancy, że Polacy to „zoologiczni antysemici” masowo mordujący Żydów w czasach drugiej wojny światowej.

Tak więc jedynym stale odgrzewanym kontekstem II wojny światowej jest polski antysemityzm. Przewija się to w setkach publikacji i powieści, co wyka­załem już w „Strach być Polakiem”.

Profesor W. Muszyński pytał:

Skoro Polska tak promuje antypolskie w wymowie dzieła i tak cieszy się z ich sukcesów, to – czy można potępiać szefa FBI za to, że czerpiąc z nich wiedzę wypowiada się o naszym kraju?7

W pierwszym tomie tej książki zamieściłem kadr z tego plugastwa: dwóch „polskich żołnierzy” z opaskami „AK”, idzie w obławie na Żydów.

Profesor Muszyński mówił o Comey’u, szefie FBI. Cytowaliśmy jego haniebne oszczer­stwa w pierwszym tomie „Narodu wyklętego….” na dowód, że antypolonizm jest już urzędowy, oficjalny, jest składową wojny z polskością.

Prof. Muszyński stwierdził na koniec: (za: http://www.kresy.pl):

(…) musimy bardzo poważnie podejść do kwestii obrony dobre imienia Polski. Inaczej, po prostu nasza pozycja na arenie międzynarodowej zostanie osłabiona i ta strata będzie nie do odrodzenia.

Jeśli Polska istnieje już tylko „teoretycznie”, a wszyscy jej notable b i są tylko kapciowymi kapciowych, to 36 milionów obywateli „tego kraju”, tc także kapciowi, zatem nawet nie warto mówić o „osłabieniu naszej pozycji Prof. W. Muszyński pisał:

Mamy więc klasyczny układ neokolonialny i tylko w takim ukła­dzie hierarchicznym wolno nam spoglądać na nasze aktualne moż­liwości, kreować nasze narodowe ambicje.

Henryk Pająk

Był to fragment książki pt: „Przed potopem. Tom II narodu wyklętego przez męty”. Przypisy w oryginale.

a

Tags : ,

Komentowanie zamknięte.