Najnowsze

Opublikowano Lipiec 24, 2016 Przez NS W Polska

Kaczyńskich ezoteryczne i polityczne przypadki (część 2)

Jak zapisano świętymi literami „po owocach ich poznacie”, zwłaszcza wtedy gdy obszar działań ludzi znajduje się na grząskim, moralnie wyjątkowo nieurodzajnym polu polityki. O ile poziom gospodarczych talentów polityków zaliczanych do „układu” i beneficjentów „nocnej zmiany” jest większości czytelników doskonale znany, zaś owoce ich rządów w ostatnim dwudziestoleciu okazały się wyjątkowo czerstwe i niesmaczne, o tyle z oceną czempionów „dobrej zmiany” jest trochę trudniej, ponieważ do tej pory nie mieli oni zbyt wiele okazji ani nawet czasu aby prawdziwą gospodarnością się pochwalić.

a9

Po z reguły dobrze wspominanych, przez prawie że niezależne i alternatywne media, niecałych dwóch latach (07.2006-11.2007) kultywacji ziemi skąd nasz ród, nastąpił wielki i zaskakujący profanów rozłam koalicji PIS-LPR-Samoobrona. Jeszcze bardziej zaskakujące było to, że Jarosław Kaczyński oddał władzę, zamiast walczyć dalej jak to ma w zwyczaju. Kolejne wydarzenia już tak zaskakujące nie były – w momencie gdy rząd wywiesza białą flagę, co przez opinię publiczną odbierane jest jako oznaka słabości i przyznanie się do błędu, do gospodarzenia krajem musi powrócić opcja utajona.

Opcja utajona powróciła w swojej najlepszej odsłonie. Nie była już czerwona ani lewicowa, tylko niebieska i prawicowa. Błyszczącą monetę odwrócono, ale prawie nikt nie zwrócił uwagi że jak okrawaną była, tak okrawaną została. W nowych barwach i z nowymi sztandarowymi zajęła się nowa/stara opcja gospodarzeniem krajem, i nie zwracała uwagi na watahę która wyglądała już tak mizernie, jakby się sama chciała dorżnąć.

Nawiązując do rolniczych analogii z ostatniej ezopowej bajki Andrzeja Sudy, można powiedzieć że nowi gospodarze okazali się w swoim fachu wyjątkowo nieudolni – ziemią się nie przejmowali, nigdy jej nie nawozili, sprzęt sprzedawali za bezcen albo rozdawali za darmo, a nawet organizowali na terenie posesji obsceniczne imprezy i happeningi z kolorowymi tęczami dla mniej niż 1% procenta pracowników (wychodziło jakieś pół stajennego).

a33

Burzyła się opinia publiczna na te nowe porządki folwarczne, ale gdy przychodziły wybory na nowego sołtysa, dobra i słuszna prawa strona nie potrafiła odebrać ojcowizny szkodnikom i uczniom Balcerowicza, rzecz jasna tylko i wyłącznie z powodu niedobrych Rosjan który manipulowali wynikami zza wschodniej granicy.

Przedłużały się więc niegospodarne rządy opcji ukrytej, a frustracja w obywatelach z każdym rokiem rosła coraz bardziej i bardziej. Po cichu, ukradkiem, budziły się w ludziach sentymenty z czasów gdy przodkowie nasi bili okrutnie wszystkich dookoła i w nagrodę za swoje poświęcenie zobaczyli przysłowiowy gest Kozakiewicza – a pierwszy człon tego nazwiska to przecież w naszym regionie geopolitycznym rzecz bardzo symboliczna.

Zapatrzone w podręczniki od historii tłumy nie chciały już kwaśnych owoców, pragnęły powrotu do słodkiej przeszłości i słodkich owoców, choćby tych GMO, pragnęły powrotu tradycji stawiania sztandarów, bo jak niosła wieść gminna sztandarów się tak łatwo nie pali, w przeciwieństwie do wielkich i sztucznych tęczy. Choć jęczano żałośnie podczas kolejnych wyborów, pocieszano się tym, że przecież nawet w przypadku zwycięstwa dobry i słuszny rząd znowu byłby mniejszościowy, tak więc lepiej poczekać na lepszy moment, byle tylko – broń Panie Boże – nie prowokować Jarosława do kolejnego taktycznego porzucenia owczarni.

W każdym razie nie na pastwę wrogiej watahy.

a4

Minęło więc tych kilka kwaśnych lat, aż oto patriotyczni kelnerzy spod znaku Minerwy, Sofii, Sowy i reszty przyjaciół, nagrali potajemnie bandę chamów, o których wprawdzie zawsze było wiadomo że to chamy, ale nikt tego jeszcze nie miał na taśmie. Huknęło przeraźliwie we wszystkich mediach, tych zależnych, i z nazwy niezależnych także, tak głośno aż tłum niezadowolonych jeszcze bardziej się powiększył. W powszechnym oburzeniu powróciła nadzieja na słodkie owoce, na te biało-czerwone polskie, i na te różnokolorowe z Monsanto, słowem: na wszystkie owoce. Tłumy ludzi czy to z prawej, czy z lewej strony, głośno domagały się zakończenia tej farsy i powrotu zbawiennego nawożenia, na nas i na dzieci nasze. Dość już mieli kamieni kupy, cudów balistycznych, zawziętych samobójców strzelających do siebie kilkukrotnie aż do skutku, i przeciwnie – tych nieudolnych oficerów, co zamiast samobójstwa kończą na przestrzeleniu policzka – tych też mieli dosyć, miarka się bowiem przebrała.

Złość ich była tak zawzięta, że nie pomogły opcji ukrytej nawet tajne placówki na wschodzie i programy komputerowe z Rosji. Nie pomogło wynoszenie workami kart do głosowania. Zwycięstwo było absolutne i nie ulegające wątpliwości, sztandary dobrej zmiany powróciły na zdewastowane uprawy. W kraju było już tak dobrze, że nawet Liroy przestał rapować. Nie trzeba było też rozglądać się za nową Samoobroną i LPR-em, czempioni wzięli bowiem wszystko, zajmując zdewastowaną posesję i wyrzucając na zbity pysk poprzednich pracowników, bandę leni, nicponi i pijaków. Wiedzieli jednak od samego początku, od pierwszego dnia, że czasu na rekultywację ziemi mają niewiele, ponieważ rozczochrani Belgowie z Komisji Europejskiej, Bono ipedofil Bill Clinton im nie popuszczą. Co to to nie. Rzucą się im do gardła jak wściekła, nienawidząca polskich patriotów niedorżnięta wataha, tak więc niebezpieczeństwo było znaczne.

Czempioni mieli jednak 8 lat na przygotowania, a przecież nawet profani widzą że cyfra 8 to symbol nieskończoności, więc czasu było całe mnóstwo. Pomimo szeregu pułapek zastawionych przez poprzedni Układ – pomimo koni trojańskich w Trybunale Konstytucyjnym, pomimo sabotażystów w stadninie koni arabskich – na przekór wszystkim wrogom i wszystkim koniom czempioni ruszyli do ostrych i zdecydowanych działań. Nie ma sensu rozwodzić się nad ich największymi sukcesami, tak zawzięcie promowanymi przez nowe, niezależnie zależne media, ponieważ wszyscy już obserwujemy jak na naszych oczach polska ciągła demograficzna idzie w górę dzięki ustawie 500 plus. Widzimy też jak wzrasta morale naszej ciemiężonej do tej pory populacji, dzięki wielkim paradom wojskowym, spotom reklamowym z rycerzami, informacjom w wiadomościach TVP o roniącej krwawe łzy figurce w kościele, czy relacjom z odsłonięcia kolejnej tablicy na cześć Lecha Kaczyńskiego. Zamiast więc wciskać kij trybom dobrej nowiny, skupmy się lepiej na tych dobrych i jeszcze lepszych wiadomościach, na które nowym, niezależnie zależnym mediom, zwyczajnie zabrakło czasu aby je porządniej zachwalić.

a5

PRZYPADKI POLITYCZNE

Żeby lepiej zrozumieć morał tej bajki, warto by tu przytoczyć cytat przypisywany Agacie Christie, włożony w usta bynajmniej nie rozczochranemu Belgowi Herculesowi Poirot. Słynny detektyw miał oto powiedzieć że: ” jeden przypadek to tylko przypadek, dwa przypadki to poszlaka, trzy przypadki to dowód.” Niektóre przypadki wynikłe z działań obecnego rządu Jarosława Kaczyńskiego wyjaśniają nawet dzisiejszy dobór rolniczych porównań.

W tej wieloletniej sztuce, w której bracia Kaczyńscy zagrali czołowe role, mogliśmy zaobserwować już wiele takich seryjnych przypadków, sugerujących jakiej tajemnej opcji dopingują bliźniacy. Widzieliśmy więc podpis na Traktacie Lizbońskim, widzieliśmy reaktywację B’nai B’rith, widzieliśmy bliską zażyłość z amerykańskimi prezydentami odpowiedzialnymi za śmierć milionów ludzi. Polityka to brudna gra która jest w stanie pokonać nawet największych i najinteligentniejszych idealistów.

a55

Wszystko to jednak melodia przeszłości, przerwana gwałtownie tragiczną śmiercią reprezentantów narodu 10 kwietnia 2010 roku. Niedźwiedź od dawna bowiem wiedział, że bliźniacy szykują w przyszłości bliski sojusz z wielkim folwarkiem zwierzęcym zza wielkiej wody, orłem dumnym i bardziej napuszonym od rodzimego bielika. Na takie geszefty w Moskwie zgody rzecz jasna nie ma, dlatego doszło do wciąż nie pomszczonej przez „dobrą zmianę” zbrodni.

Jakikolwiek przebieg miał zamach smoleński, jego wpływ na powrót słusznej zmiany w Polsce był kluczowy, bardziej niż podsłuchy czy fosforyzujące w nocy błędy PO. Aż dziw bierze że stratedzy w Rosji takiego obrotu sprawy nie przewidzieli… no chyba że weźmiemy pod uwagę teorię, iż główni stratedzy rosyjscy są rosyjskimi tylko z nazwy i paszportu, natomiast posoka z innych źródeł przypłynęła. W takim bowiem przypadku dobro i przyszłość Rosji już takie ważne dla tych ludzi być nie musi, a już zwłaszcza wtedy gdy ma się w ukrytej szufladzie obcy paszport.

Pomimo zmasowanej kampanii ośmieszającej przebieg zamachu (prewencyjnie nazywanego katastrofą), grono niezadowolonych z rządów na folwarku zaczęło przeważać nad gronem tych zadowolonych. Im więcej strzałów padało z myśliwskiej ambony opcji ukrytej w kierunku słusznej watahy, tym większa chęć odwetu rosła w obserwujących to obywatelach. Obywatel bowiem mógł mieć głęboko gdzieś co się stało pod Smoleńskiem, ale kwestia rozkradanej ziemi i korupcja to już zupełnie inna kategoria. Tak więc rechot salonu który na gospodarzeniu znać się przecież nie mógł, był czymś co w angielskim określilibyśmy mianem „backfire”.

Ten się śmieje kto się śmieje ostatni, zaś ostatni żart należał do chłopów z żagwiami i widłami. Namiestnik Tusk już wcześniej wykazał się taktycznym sprytem przenosząc się do innej jałowej placówki, gdzie może wyczekiwać na ewentualny dobry moment do powrotu, gdy „dobra zmiana” zmieni już wszystko tak dobrze, że nie pozostanie nic innego jak tylko wrócić w chwale i skrępować motłoch za pomocą nowiutkich powrozów, zostawionych przez pokonanych czempionów narodu.

a6

Niezależnie od planów starego namiestnika, tuż po przejęciu władzy u bram gospodarstwa pojawili dawni pracownicy gospodarstwa, odsunięci przez „dobrą zmianę” na boczny tor. Głośno zaprotestowali przeciwko nowym panom, domagając się powrotu do starej polityki, a żeby ich przepełnione bólem jęki były lepiej słyszalne, nie wahali się nawet złożyć zażalenia przed majestatem zarządców innych gospodarstw. Nie dotarło jednak do Kodziarzy, czyli do ludzi którzy zwarli szeregi przeciwko czempionom przez lud wybranym, że każdy ich protest wzmaga tylko złość i lojalność wśród ludu uciemiężonego.

Taki jest właśnie niedostrzegalny przez większość słaby punkt w sztucznych protestach przeciwko Prawu i Sprawiedliwości. Nie tylko bowiem szeregi Kodziarzy nie są już w stanie się powiększyć (a patrząc na średnią wieku tam protestujących należy się nawet spodziewać szybkiego spadku tej liczby), ale każdy hałas powodowany teraz przez wrogów polskiej ziemi skąd nasz ród, utwierdza tylko wyborców „dobrej zmiany”, że ich wybór był jak najbardziej słuszny. Jeśli bowiem czerwoni i niebiescy złodzieje, kłamcy i zwodziciele tak zza granicy jak i z kraju, wściekle atakują czempionów, to musi to znaczyć że miłościwi panujący zaiste są tymi dobrymi i praworządnymi. Miarę ich wielkości wyznacza podłość i karłowatość ich wrogów. Jedyną szansą na pozbycie się nowych gospodarzy, są katastrofalne błędy tychże gospodarzy.

Ponieważ jednak nowi gospodarze mylić się nie mogą, to biada tym co ich krytykują. Kto występuje przeciwko władzy, albo głupcem jest, albo za rosyjski hajs występuje, a jak za rosyjski, to znaczy że jest głupcem. Jeśli kto przeciwko PIS – to znaczy że za PO. Jeśli kto mówi że białe jest białe – to bez cienia wątpliwości prowadzi działalność wywrotową, wiadomo przecież od lat że białe nie jest białe, a czarne jakie jest, a jakie nie jest, to prezes wie lepiej.

Gdy nowy Trybun ludowy, człowiek o pseudonimie Aleksander Jabłonowski zadzwonił do Radia Maryja aby na żywo zarzucić ministrowi Macierewiczowi działanie na szkodę kraju, odpowiedź ministra była jak najbardziej zgodna z przyjętą formułką:

Skrytykował. Użył negatywnych sformułowań. Zapewne agent.

Innej możliwości być nie może … to musiał być agent, albo bojący się o pieniądze beneficjent starego układu. Tylko agent lub zgorzkniały, obłudny internauta jest w stanie powiedzieć że źle robimy utrudniając polskim rolnikom oraz uniemożliwiając innym obywatelom nabywanie ziemi. Nie-agenci doskonale rozumieją przecież że w imię Polski narodowej, Polacy nie powinni mieć własnej ziemi. Ziemia musi należeć do państwa.

Tylko człowiek chory z nienawiści może mieć pretensję o to, że prezydent Duda wyklucza wszystkich chorych na antysemityzm z Rzeczpospolitej… wszystko jedno czy nienawidzą Żydów jako rasę, czy tylko krytykują zbrodniczą politykę Izraela. Niedawno podpisano porozumienie o umieszczenie 4000 obcych żołnierzy na polskiej ziemi. To wprawdzie za mało żeby skutecznie odeprzeć atak Rosji i Białorusi, ale wystarczająco dużo żeby zająć się wściekłymi antysemitami, trzymając ich w obozach wzorowanych na Guantanamo. Guantanamo już zamknięto? To się świetnie składa, natura przecież nie lubi próżni.

Tylko skończony głupiec może mieć coś przeciwko inwigilacji internetu, narzędziom cenzury każdej polskiej witryny bez zgody sądu. Lepiej nie tracić czasu na wolno rozkręcające się sądy, które po ustąpieniu Komorowskiego znacznie ostygły, przecież wg PIS-u potencjalnych terrorystów w naszym kraju jest bardzo wielu. Rozmyślano już nad ogólnokrajowym i prewencyjnym zakazem sprzedaży garnków, na poważnie jednak, ze względów praktycznych lepiej będzie wytoczyć wojnę internetowi, tak jak zrobiły to Chiny – te same Chiny które niedawno obłaskawiał wojowniczy prezydent Duda, jak i cały rząd PIS. Wraz z nowym jedwabnym szlakiem możemy spodziewać się więc importu chińskiej myśli cenzorskiej.

a7

Dlaczego Dziennik Internautów od lat sprzeciwia się cenzurze internetu? Wcale nie dlatego, że chcemy bronić terrorystów, pedofili czy hazardu. Po prostu mamy świadomość, że cenzura nie jest czymś odpowiednim dla państwa demokratycznego i jeśli zostanie raz wprowadzona, ma tendencję do rozlewania się na różne obszary. Wielokrotnie też podkreślaliśmy, że nawet gdyby rząd miał dobre intencje wprowadzając cenzurę, to żaden rząd nie będzie panował wiecznie i absolutnie.Cenzura wprowadzona dzisiaj przez PiS może być jutro wykorzystana przez kogoś całkiem innego. Niestety partia rządząca tak bardzo pragnie kontroli, że woli nie widzieć tego zagrożenia.

Wczoraj, 22 czerwca 2016 roku, Prezydent Andrzej Duda podpisał tzw. ustawę antyterrorystyczną.

Tym samym Prezydent zgodził się na ustawę, która pozwala władzom na blokowanie systemów teleinformatycznych praktycznie bez sądu. Ustawa jest napisana w taki sposób, że teoretycznie wymaga udziału sądu. Znajduje się w niej jednak przepis, który pozwala na zablokowanie „systemu teleinformatycznego” na 5 dni, z jednoczesnym zwróceniem się do Sądu o blokadę. Nawet jeśli sąd nie wyda zgody, to blokada może być zastosowana na te 5 dni. Może o tym zdecydować szef ABW do spółki z Prokuratorem Generalnym.

Nasz kraj po obaleniu komunizmu nigdy jeszcze nie miał ustawy dającej dwóm ludziom możliwość tak szerokiego decydowania o dostępie obywateli do informacji. (di.com.pl)

Kto nam jeszcze został… ach no tak, ci tchórze, co to się boją jabłka z genami pająka, mąki ze zbóż z genami skorpiona… taki to ciemnogród straszliwy, że aż trzeba zapytać Dudy czy dla dobra reszty odważnego narodu, może by tak te trzęsidupy też gdzieś prewencyjnie zamknąć i wykluczyć. Po co rozsiewać defetyzm, na który szczepionki jeszcze nikt mądry nie wymyślił.  Biedni to ludzie co się własnego cienia i nowoczesnej żywności boją. Świta Kaczyńskiego od lat jest niesprawiedliwie atakowana, że ciemnogród, że szaleńcy, ale przecież to grupa niebanalna, o otwartych i światłych umysłach, od lat walcząca o taką nowoczesną żywność dla Polaków. Z drugiej strony, nie trzeba będzie przecież tej żywności znowu tak dużo, wystarczy podrażnić niedźwiedzia kijem w miodzie, a gęb do wykarmienia znacząco ubędzie. Nie będzie to problem dla nikogo kto przejmie władzę nad folwarkiem za kilka lat.

Radtrap

Kadr z filmu „O dwóch takich co ukradli księżyc”

Kadr z filmu „O dwóch takich co ukradli księżyc”

Patrz także:

https://radtrap.wordpress.com/2016/07/09/kaczynskich-ezoteryczne-i-polityczne-przypadki-czesc-1/

Za: https://radtrap.wordpress.com/2016/07/13/kaczynskich-ezoteryczne-i-polityczne-przypadki-czesc-2/

Data publikacji: 13.07.2016

Tags : , , , , , ,

Komentowanie zamknięte.