Opublikowano Wrzesień 30, 2017 Przez Jan W Żydomasońska rewolucja w "Kościele katolickim"

Judeomasoński superkościół Jana Pawła II

Detronizacja Chrystusa Króla – przyczyna kryzysu Kościoła i moralno-materialnego upadku narodów Europy.

— „Kościoła nigdy nie wolno nadużywać do demagogii antyeuropejskiej oraz podgrzewania antyeuropejskich nastrojów.  — Dla zjednoczonej Europy nie ma bowiem alternatywy”. 

  Jan Paweł II w przemówieniu do austriackich deputowanych, marzec 1997.

aaa

Jan  Paweł  II i  rabin  Rzymu:  —  początek wizyty w rzymskiej synagodze 13 kwietnia 1986 roku /Actualite des Religions, maj-czerwiec 2003 / traditioninaction.org/ RevolutionPhotos/

————————————————————————————————————————–

— „Kościoła nigdy nie wolno nadużywać do demagogii antyeuropejskiej oraz podgrzewania antyeuropejskich nastrojów.  — Dla zjednoczonej Europy nie ma bowiem alternatywy”. 

  Jan Paweł II w przemówieniu do austriackich deputowanych, marzec 1997

—  „Kiedy król izraelski wdzieje na swoje święte czoło koronę, zaofiarowaną mu przez Europę,   — z tą chwilą stanie się patryarchą świata”.

Protokoły Mędrców Sjonu, XV. par. 157.,« za ks. dr. Stanisław Trzeciak Program Światowej Polityki Żydowskiej, Warszawa 1936,

Fragmenty za: JUDEOMASOŃSKA  INFILTRACJA  KOŚCIOŁA  KATOLICKIEGO: NIEBEZPIECZNE  TEORIE  JANA  PAWŁA  II

 TEORIA I.

O PRZYCZYNACH KRYZYSU KOŚCIOŁA I MORALNEGO UPADKU NARODÓW EUROPY

W myśli Jana Pawła II na temat historii, stanu obecnego i przyszłości Europy można wyodrębnić dwie tendencje. Ulegniemy niepomiernemu zdziwieniu, gdy stwierdzimy, że są to tendencje skrajnie przeciwstawne, wyrastające z dwóch najzupełniej rożnych nurtów filozoficznych i religijnych.

Obok bowiem inspiracji przesłaniem św. Augustyna wyrażonym w jego dzieleO państwie Bożym; nawiązywania do wielkich dzieł św. Benedykta, św. Jakuba czy św. Wojciecha;   obok retoryki o konieczności zjednoczenia Europy na kamieniach przepalonych Ewangelią, — zaznacza się w przesłaniu Jana Pawia II wyraźny wątek stanowiący zaprzeczenie tych idei.

Błędna analiza kryzysu katolicyzmu i upadku moralnego narodów europejskich,  zupełny brak napiętnowania sił, których ów kryzys jest dziełem  –  prowadzi Papieża,  poprzez dialog,  do owych sił akceptacji.

To co zrujnowało podstawy chrześcijańskiej jedności, obecnej przecież, w średniowiecznej Europie, a więc:

  • — reformacja, która była wielką, metodycznie przeprowadzoną operacją judaizacji chrześcijaństwa i która oderwała od Kościoła ogromne rzesze wiernych, stając się zarzewiem wojen religijnych; zatruty owoc reformacji
  • – protestantyzm, który niczym wirus atakuje osłabiony ekumenicznym szaleństwem Kościół;
  • — dziedzictwo rewolucji francuskiej, a nawet liberalizm, w łonie głęboko antyludzkiej ideologii Praw Człowieka

wszystkie te heretyckie idee, stanowiące fundamenty współczesnych konstrukcji Unii Europejskiej, Jan Paweł II usiłuje pogodzić z wizją Europy katolickiej.

Z czego wynika ta dramatyczna sprzeczność?

Czy jest ona „jedynie”, przejawem prób inkulturacji antychrześcijańskich treści współczesnej Europy?

Czy Jan Paweł II rozpaczliwie usiłuje znaleźć miejsce dla Kościoła we wrogim mu Porządku świata?

Czy też, mamy tu do czynienia z niezwykle niebezpiecznym zjawiskiem zbliżenia najwyższej hierarchii katolickiej do społeczno-politycznych trendów współczesności?  —  Trendowo wyznaczanych przez siły Antykościoła.

Spróbujmy zastanowić się nad teoriami Jana Pawła II, spróbujmy odczytać jego intencje.

Aby uniknąć zarzutu o stronniczość, przywołajmy w tej mierze opinię osoby, której obiektywizmu naukowego nie sposób kwestionować, zaś jej przychylność dla Jana Pawła II doda,  — mamy nadzieję, — wartości naszym rozważaniom.

Blandine Chelini-Pont  jest historykiem Kościoła, autorką prac o Janie Pawle II i o ewangelizacji Europy.  — Będziemy się tu posiłkować fragmentami jej pracy  pt. ” Europa według Jana Pawła II”.

Zacznijmy od oceny kondycji chrześcijaństwa w Europie.  Zwróćmy uwagę na groźne konsekwencje sprzeczności, jaką odsłania ta ocena.

Jan Paweł II potwierdza wprawdzie fakt utraty wiary przez szerokie rzesze mieszkańców naszego kontynentu, — bo i trudno tego powszechnie dostrzeganego faktu nie potwierdzić,  — lecz jednocześnie… wydaje się czerpać nadzieję na powrót do tej wiary, z powodów stanowiących przyczyny jej utraty:

Stwierdzenie utraty w szerokim zakresie wiary chrześcijańskiej jest świeżej daty: — systematycznie wyrażane jest od czasu objęcia Stolicy Świętego Piotra przez Jana Pawła II.

Powoli zaczynamy w to wierzyć. Wszelako mamy jeszcze dziwne wyobrażenie o nas samych:

— bez wątpienia nie jesteśmy już w Europie wierzącymi – z racji tolerancji, poczucia „rozumności “, przywiązania do wolności indywidualnej – jednak w gruncie rzeczy nadal uważamy się za chrześcijan; — wierzących w transcendencję objawioną raczej przez Jezusa Chrystusa niż przez Mahometa czy Buddę, a także w wartości, które są wystarczająco płynne, by z ich powodu nikt nie musiał być wykluczony itd… 

W dalszym ciągu serce chrześcijaństwa utożsamiane jest z Europą

Są to jednak iluzje: — Europa nie jest już chrześcijańska mówi o tym sam Papież.

Rzeczywiście, Jan Paweł II często i niekiedy surowo ocenia stan świadomości religijnej i moralnej współczesnych mieszkańców naszego kontynent a Jego wypowiedzi w tej kwestii są liczne i dość powszechnie znane17 

Czy jednak papieskie oceny są pełne i spójne?

Trafna diagnoza musi sięgać przyczyn,  — i tylko taka warunkuje skuteczność terapii  — jak wobec tego zinterpretować ową, tak często wyrażaną i akceptowaną przez Jana Pawła II tolerancję, rozumność, indywidualną wolność i wartości wystarczająco płynne… by być dla chrześcijaństwa silą destrukcyjną.

Naszym zdaniem, przyczyn owego paradoksu należy szukać w całkowicie błędnej ocenie tego wszystkiego,  co zwykło się określać jako myśl filozoficzna Europy, przyjmowana tu w swym ewolucyjnym, by nie powiedzieć, darwinistycznym aspekcie.

Jan Paweł II wydaje się nie przywiązywać zbyt wielkiej wagi do identyfikacji genezy owych nurtów myślowych i mimo ich zdecydowanie antykatolickiego oblicza, usiłuje odnaleźć u ich źródeł szczątki chrześcijańskiej inspiracji.

Przyczyny takiej postawy tkwią, — wg. nas  — w bardzo specyficznej formacji filozoficznej  młodego  K. Wojtyły.

Już uczestnictwo w osławionym Teatrze Rapsodycznym * — założonym przez jego pierwszego mistrza Mieczysława Kotlarczyka, — zbliżyło przyszłego Papieża do myśli okultystycznej w jej formach: teozoficznej i kabalistycznej18.

Jednak największy wpływ na kształtowanie się postaw filozoficznych i światopoglądowych K. Wojtyły wywarły jego koleje w latach 1945-1960.

— Rodzą się wówczas w myśli przyszłego Jana Pawła II skłonności do syntetyzowania przeciwstawnych nurtów filozoficznych.

Zwrócił na ten fakt uwagę nawet hagiograf Papieża Rocco Buttiglione gdy pisał:

Lata pomiędzy zakończeniem wojny i rokiem 1960 są dla Wojtyły okresem swego rodzaju filozoficznego terminowania.

W tym okresie intensywnie przeżywa on fundamentalne dla jego myśli doświadczenia kulturowe i definiuje ideowych partnerów swej filozofii.

Na początku tego okresu Autor nasz przebywa na Angelicum w Rzymie, gdzie najbardziej wyróżniającą się postacią był wówczas o. Reginałd Gatrigou-Lagrange;

— następnie Wojtyła przenosi się na Uniwersytet Jagielloński w Krakowie, gdzie najwybitniejszą osobowością był Roman Ingarden, przyjaciel Husserla i ojciec polskiej fenomenologii.

Garrigou-Lagrange wprowadza Wojtyłę w myśl św. Tomasza i św. Jana od Krzyża; —  Ingarden [i inni fenomenologowie z Krakowa] zapoznają go z myślą Schelera i filozofią nowożytną, w szczególności z Kantem19.

Tego rodzaju praktyki nie pozostają bezkarne.

— Skłonność do syntezy przeciwieństw przeradza się najczęściej w skłonność do synkretyzmu. Występują poważne trudności w zachowaniu integralności postaw, identyfikacji zagrożeń i ocen rzeczywistości.

Wszystkie te przypadłości można obserwować w analizach Jana Pawia II dotyczących współczesnego Kościoła i Europy.

Papież nie używa, zatem słów oddających grozę sytuacji.

Jan Paweł II usiłuje oddalić dramat na sposób niemal magiczny, przy pomocy słów-zaklęć.

Spójrzmy na tę tezę w świetle analizy myśli papieskiej, tak jak nam ją przedstawia B. Chelini-Pont:

W oficjalnych wypowiedziach duchownych Kościoła katolickiego powraca dziś często termin  „post-chrześcijański” —  wszelako Jan Paweł II nie używa go w odniesieniu do Europy.

Obecny Papież mówi o Europie zsekularyzowanej, co nie oznacza takich samych konsekwencji dla sposobu, w jaki pojmuje on re-ewangelizację Europy.

W odróżnieniu od Piusa X,  — Jan Paweł II, rozumiał odłączenie się Europejczyków od chrześcijaństwa, jako konieczny skutek upadku moralnego. […]

Jan Paweł II akcentuje przede wszystkim to, co stanowiło [i nadal stanowi] o naszej chwale i tożsamości, a mianowicie naszą skłonność do tworzenia nowej myśli.

Jesteśmy w miejscu, z którego można zaobserwować zadziwiający optymizm Jana Pawła II.

Papież wydaje się akceptować, ba uważać dla Europy powód do chwały, przyczyny jej moralnego kryzysu.

Tu rzeczywiście rysuje się diametralna sprzeczność z nauczaniem jego wielkich poprzedników, którą najlepiej podkreślą słowa, właśnie Piusa XII:

korzenie moralności współczesnej tkwią w naukowym ateizmie, dialektycznym materializmie, racjonalizmie, iluminizmie, laicyzmie i wolnomularstwie,  — które jest matką ich wszystkich.. .20

Słowa te, wyrażają diagnozę bezbłędną.

Pius XII dokonuje tu jednoznacznie negatywnej oceny, nie czego innego, jak zatrutych owoców nowej myśli zrodzonej w lożach masońskich Europy.

Różnica stanowisk tych dwóch Papieży jest subtelna lecz ogromna.

Bo choć, Jan Paweł II także często poddaje krytyce; ateizm, materializm czy systemy totalitarne, —  to jednak konsekwentnie unika jasności wyrazu swych poprzedników.

Jego analizy zagrożeń są zadziwiająco selektywne. Nigdy z jego ust nie usłyszeliśmy tego najważniejszego, podsumowującego przyczyny degradacji Europy słowa,  — wolnomularstwo.

TEORIA II.

O  DZIEDZICTWIE  REWOLUCJI  FRANCUSKIEJ

Jan Paweł II uchodzi w powszechnej opinii za Papieża Soboru —  jest to opinia prawdziwa. 

Rola kard. Wojtyły podczas obrad Vaticanum II jest trudna do przecenienia, a  jego uczestnictwo w pracach nad przygotowaniem soborowych konstytucjiO Kościele w świecie współczesnym  — jest, naszym zdaniem,  — kluczem do wyjaśnienia sprzeczności jego zadziwiających teorii. 

Przyjmując w sposób symboliczny imiona swych poprzedników, [zwanych umownie papieżami soborowymi Jana XXIII i Pawia VI]  — Jan Paweł II stał się twórczym kontynuatorem ich dzieła.

A dzieło to usiłuje pojednać Kościół z dziedzictwem francuskiej rewolty 1789 r.,  — pogodzić Kościół z najczarniejszym, antykatolickim nurtem w Europie.

Posłuchajmy ponownie głosu B. Chelini-Pont.  — Zwróćmy uwagę, jak próbuje odeprzeć podobne,  przedstawionym przed chwilą,  zarzuty:

Łatwo może powstać zarzut, że zwłaszcza w kwestii wolności, umysły europejskie umocniły się w opozycji do chrześcijaństwa.

Jednakże w tym właśnie miejscu możemy mieć do czynienia z przykładem inkulturacji, którą tu, w pośpiechu skarykaturujemy: 

— Francuskie rewolucyjne ideały wolności, równości i braterstwa, nadzwyczajny postęp w dziedzinie prawa, które spowodowały ogłoszenie praw człowieka —  wszystkie te idee nie zostały wypracowane w Europie przez wierzących chrześcijan; — co więcej, wymyślono je przeciwko chrześcijańskiemu objawieniu, ponieważ uosabiał  je  porządek  jawnie  niesprawiedliwy.

Rany „ducha francuskiego” zagoiły się dzisiaj na tyle, by chrześcijańska nadzieja mogła te idee znów obdarzyć całkowitym zaufaniem, co podkreśla kardynał Lustiger:

— „te trzy słowa: Wolność, Równość, Braterstwo […] winny odzyskać swą początkową doniosłość ewangeliczną i chrześcijańską. 

Naszym obowiązkiem, jako wierzących chrześcijan i katolików,  jest uczestnictwo w budowaniu Europy.

I jest to, jak mi się zdaje, jedyny sposób przedstawienia tych wartości naszemu stuleciu  –  jedyny dla wszystkich mężczyzn, wszystkich kobiet, wierzących i niewierzących, chrześcijan i niechrześcijan, sposób dający im wiarygodną nadzieję na odnalezienie w tych wartościach normy dla rozumu i rękojmi zwycięstwa nad rozpaczą i niewiarą

Powyższa analiza zawiera kompletną niemal wykładnię oficjalnego stanowiska Kościoła wobec europejskiej cywilizacji w jej obecnych formach.

Rangę tej wypowiedzi niech potwierdzi fakt, że jej autor kard. Lustiger21został w październiku 1991 r. mianowany przez Jana Pawła II Przewodniczącym Synodu Biskupów Europy.

 Uważamy, że postawę hierarchii cechuje niebezpieczna, utopijna myśl, zakładająca pogodzenie ewangelicznej nauki z antyewangeliczną praktyką współczesności.

Kuriozalnym przykładem tego rodzaju myślenia są, naszym zdaniem, słowa Jana Pawła II wypowiedziane w Gnieźnie d VI 1997 r.:

Do prawdziwego zjednoczenia kontynentu droga jeszcze daleka – W imię poszanowania Praw Człowieka, w imię Wolności, Równości, Braterstwa, w imię międzyludzkiej solidarności i miłości wołam: nie lękajcie się, otwórzcie drzwi Chrystusowi! Bez Chrystusa nie można budować trwałej jedności.

Ale czy to tylko utopijna idea dialogu ze światem, mąci wzrok współczesnym hierarchom katolickim?

Twierdzenie, jakoby rany zadane Europie przez Rewolucję I francuską zagoiły się i można dziś zaakceptować tej rewolucji ideały, w zderzeniu z rzeczywistością religijną, moralną, ekonomiczną i polityczną kontynentu zakrawa na kpinę. 

Nawet przy założeniu, że Kościół usiłuje inkulturować antywartości współczesnej cywilizacji, —  trzeba stwierdzić, że są to działania z gatunku tych, które próbują łączyć wodę z ogniem. 

Powyższa interpretacja nie jest jednak prawdziwa.

Kościół nie dokonuje inkulturacji Antykościoła,  — to On sam, to Jego doktryna i nauka jest reinterpretowana  przez  Antykościół.

Widział to ogromne niebezpieczeństwo najwybitniejszy bodaj myśliciel katolicki XX wieku, prof. Agosto del Noce, gdy u schyłku lat 70-tych pisał:

Czego żąda się od katolików współczesnych, jeżeli nie sprowadzenia chrześcijaństwa do moralności, oderwanej od wszelkiej metafizyki i wszelkiej teologii. […]

Moralność ta byłaby nawet zdolna…… położyć kres odwiecznemu podziałowi pomiędzy Wschodem a Zachodem”, —  co w rzeczy samej usiłuje się robić.

Owa moralność uniwersalna jest tolerancyjna —  dopuszcza ona, że pewni ludzie, katolicy właśnie, mogą dorzucić do niej nadzieję pozaświatową, czysto religijną w sensie transcendentalnym.

Jeżeli są przez nią ożywiani w kierunku praktycznym, ludzkim, to świetnie  –  być katolikiem dla humanistów  to właśnie to.

Ale stawiają tu oni jeden warunek  – uznanie, że wiara i nadzieja są tylko „dodatkiem “, że etyka i polityka pozostają poza wszelkim wyznaniem religijnym; że bycie świadomym tego faktu —  oznacza pracę na rzecz zjednoczenia łudzi dobrej woli,

— że w sumie, wiara może podzielić, podczas gdy miłość, związana z jedną nauką, prawomocną dla wszystkich, jednoczy.

Owa communis opinio,  — to nic innego,  jak zasadnicza teza masońska, banał profesorów filozofii moralnej końca XIX wieku, wynurza się ponownie na powierzchnię w naszych czasach.

Jeszcze raz znajduje potwierdzenie sławne rozróżnienie pomiędzy katolikami integrystami i katolikami postępowcami.

Na nim opierali się już kato-komuniści sprzed lat —  proponując rodzaj bojkotu integrystów pod postacią „wykluczenia stulecia” — i twierdząc obłudnie, że  „wykluczyli się oni sami,  odrzucając dialog”.

Identyczna postawa jest dzisiaj proponowana przez zwolenników „ekumenicznego ”  dialogu  między  katolikami  i  masonerią.

Istnieje pewna jednolita moralność, która może być odmieniana w różnych językach i jej formuła katolicka,  owszem jest dopuszczalna, pod warunkiem, że…

Warunki już wyłożyłem,  — zaś jedna strona tego dialogu wyznaje przekonanie, że pierwsze lata trzeciego tysiąclecia powinny widzieć koniec katolicyzmu poprzez eutanazję.

Albo raczęj katolicyzm powinien być zinterpretowany wewnątrz humanizmu masońskiego,  —  i w tym sensie masoneria może się dzisiaj przedstawiać  –  i robi to  –  jako najbardziej umiarkowany z laicyzmów.

Katolicyzm nie jest prześladowany,  — ale właśnie reintepretowany. 

W humanistycznym ekumenizmie — może bardzo dobrze znaleźć swe miejsce sekta rytu katolickiego “

Zapamiętajmy tę analizę prof. Del Noce  — ma ona dla przedmiotu naszych rozważań znaczenie kluczowe. Wszystkie przedstawione w tej pracy tezy bronią się jej silą.

TEORIA III.

O  HERETYCKIM  PROTESTANTYZMIE

Wydaje się, że źródło optymizmu Papieża, gdy idzie o kondycję moralną Europejczyków —  pozostaje faktem,  —  zarówno religijnym  jak historycznym, 

zbiorowego chrztu każdego europejskiego narodu, dokonującego się przez nawrócenie króla — lub ewangelizację prowadzoną przez wielkiego świętego unifikatora,  jako niezniszczalny akt duchowy,

pisze francuska autorka.

Jednak i dla niej takie postrzeganie dziedzictwa chrześcijańskiego Europy wydaje się być niezrozumiałe i  — mimo całej swej przychylności dla Jana Pawła II  — pozwala sobie na taki oto komentarz:

W tym sensie, nie przesądzając o wyniku jego własnej analizy, Jan Paweł II nie powinien traktować z taką sympatią europejskiego protestantyzmu, —  ponieważ nie ma on takich źródeł i nie jest efektem kolektywnego chrztu narodowego.

Podobnie jak inne „odległe” od europejskiej formy,  — byłby on zatem swego rodzaju odrzuceniem prawdy objawionej i przekazanej katolicyzmowi, —  formą,  która  zrodziła  twierdzenia wiary heretyckiej.

Redakcja Znaku komentując ten fragment tekstu B. Chelini-Pont stwierdza, że jest on wyłącznie jej domniemaniem.

Cóż, ekumeniczny Znak ma prawo do swego zdania, lecz my zachowujemy je także.

Dla nas ten dialog Papieża z heretyckim protestantyzmem jest wyraźnym elementem jego teorii i podkreśla pewną ich logikę.

Postawa Jana Pawła II wobec protestantyzmu  — to jest postawa, która przez jego poprzedników na Stolicy św. Piotra była wielokrotnie potępiana.

Sobór Watykański I wymieniał protestantyzm w jednym szeregu z takimi zagrożeniami Kościoła jak: jansenizm, socjalizm, komunizm, filozofię niemiecką i wolnomularstwo.

Pisarz katolicki Disbach — żyjący w odległej już, lecz nie skażonej ekumenicznym obłędem epoce – wyraził się równie precyzyjnie:

Wszystko zaczęło się od buntu Lutra,  — by przez oświecenie i masonerię dojść  do roku 1789 —  do liberalizmu i socjalizmu.

Jeszcze trzydzieści lat temu katolikowi nie godziło się prowadzić jakichkolwiek dyskusji religijnych z protestantem, a za uczestnictwo w religijnych obrzędach innowierców groziła kara ekskomuniki.

Dziś w dobie nabożeństw ekumenicznych postawa Jana Pawła II znajduje uznanie nawet w kręgach katolików określających się mianem tradycjonalistów. 

Uchodzący za takie właśnie tradycjonalistyczne pismo „Nasz Dzienni, bez najmniejszej  żenady  delektuje  się  teoriami  Papieża:

Papież podjął odważną refleksję na temat roli Marcina Lutra w dziejach Kościoła. 

Pielgrzymował do Augsburga, miasta narodzin reformacji. Spotykał się niejednokrotnie z delegacją Światowej Federacji Luterańskiej.

Mówił wprost i wielokrotnie o konieczności oddychania przez Kościół dwoma płucami – Wschodnim [symbolizującym tradycję prawosławia] i Zachodnim [określającym tradycje Kościoła łacińskiego]23

TEORIA IV.

O  LIBERALNEJ  DOKTRYNIE  PRAW  CZŁOWIEKA

Rozumiemy karkołomną sytuację tradycjonalistów z „Naszego Dziennika”,która wymusza określanie kuriozalnych teorii Papieża jako podjęcie odważnej refleksji.

Jednak prof. Leszek Kołakowski, — stały i przyjmowany z honorami uczestnik konwentykli w Castel Gandolfo,  — nie ma takich ograniczeń, gdy szkicuje wizerunek Kościoła i Papieża dialogu. 

Gdy uważnie wsłuchamy się w treść słów profesora, niechybnie usłyszymy rechot tego, —  który jego zdaniem,   — też może być zbawiony24:

To, że liberalne idee wchodziły,  jak gdyby w krew społeczeństw, które wyrosły z idei Rewolucji Francuskiej, to było naturalne.

Przy wszystkich konfliktach, wałkach, starciach — zwycięstwo idei liberalnych w Europie i Ameryce Północnej wydaje się z dzisiejszej perspektywy nieuchronne.

I jest interesujące, jak Kościół posoborowy zasymilował rożne rzeczy, które wydawały się trudne do asymilacji.

Ja rozumiem tych tradycjonalistów;

—  rozumiem, jak kardynał Ottaviani, już wtedy ślepy, mówił: „Jestem szczęśliwy, że już jestem taki stary i niedługo umrę, bo może jeszcze umrę w katolickim Kościele “.

Rozumiem tych ludzi, tak niesłychanie przywiązanych do całej tradycji kościelnej, nieustępliwych dla herezji i dla błędu, dla tego, co jest błędem doktrynalnym, błędem z punktu widzenia tradycji chrześcijańskiej.

A jednak okazało się, że dużo rzeczy jest możliwych.

Idea Praw Człowieka, na przykład, nigdy nie miała dobrej reputacji w tradycji kościelnej. Była przecież historycznie związana z Rewolucją Francuską, z wolnością sumienia i wolnością religii.

Jednakże nasz obecny Papież jest wielkim szermierzem idei Praw Człowieka 25

Nie myli się. niestety, prof. Kołakowski, a Jan Paweł II rozwiał resztki naszych złudzeń, gdy w 1995 r. przemawiając do Zgromadzenia Ogólnego ONZ w Nowym Yorku, nazwał Deklarację Praw Człowieka

— jedną z najwznioślejszych wypowiedzi ludzkiego sumienia naszych czasów.

[Dot. „Nasz Dziennik”/ X I /98 r. oraz: aluzja do głośnej rozprawy L. Kołakowskiego pt.  „Czy diabeł może być zbawiony?” /”Gazeta Wyborcza” 10. V. 98.;  — ( L. Kołakowski  był  rozpracowywany przez służby wywiadowcze PRL. m. in. co do roli pełnionej w światowym wolnomularstwie, zob. H. Piecuch Imperium Służb Specjalnych.  Wyd. Warszawa, s. 304 -305. — emjot]

DUCH  DIALOGU  –  DUCH  ZNISZCZENIA

Jak mogło dojść do tak radykalnego i wstrząsającego w swej istocie przewartościowania?

Jak mogło dojść do tego, by wysoko wtajemniczony wolnomularz prof. Kołakowski²°  i Papież Kościoła katolickiego Jan Paweł II — mówili w kwestiach zupełnie zasadniczych tym samym głosem?

Wyjaśnienie istnieje, i nie kto inny,  jak Papież Paweł VI jest autorem jego jasnej  i  przerażającej formy.

W deklaracji pontyfikalnej z 7 grudnia 1965 r. Paweł VI powiedział do zgromadzonych dziennikarzy:

— Religia Boga, który stał się człowiekiem, spotkała się z religią człowieka, który uczynił siebie bogiem. 

I co się stało? Szok? Anatema?

To mogło się zdarzyć, lecz nic takiego nie nastąpiło. Stara historia Samarytanina była modelem duchowości Soboru i nadała mu wyraz życzliwości bez granic.

Przyznajcie mu przynajmniej tę zasługę  i  umiejcie rozpoznać nasz nowy humanizm:  — my również, bardziej niż ktokolwiek, wyznajemy kult człowieka.

Warto podkreślić to stwierdzenie o Soborze Watykańskim II  — i opiniami jego animatorów i apologetów, a także, co nie jest przypadkiem, protegowanych  Jana Pawła II.

Kardynał Suenes, znany m. in. z krzewienia na gruncie Kościoła„charyzmatycznej herezji”,  — tak oto tryumfalnie charakteryzował Vaticanum II:

Vaticanum II to jest rok 1789, to Rewolucja Francuska w Kościele. Oznacza koniec pewnej epoki, więcej nawet, koniec Królestwa naszych czasów.

To zgroza słyszeć te słowa z ust księcia Kościoła katolickiego, lecz to jeszcze nie wszystko. Zobaczmy, jak w dalszej części swej wypowiedzi kard. Suenes depcze i poniża wszystko to, co stanowi katolicką tradycję:

Nie  rozumie się nic z Rewolucji Francuskiej, czy Rosyjskiej,  jeżeli ignoruje się poprzedni reżym, któremu położyły one kres.

Mamy tu wyznanie porażające swą bezpośredniością, rewolucja obalająca poprzedni reżym.

— Rewolucja niszcząca hierarchiczny gmach Kościoła, mający na swym szczycie samego Jezusa Chrystusa.

Czy w tym kontekście wypowiedź innego soborowego reformatora o. Congara, któremu – warto przypomnieć – Jan Paweł II wręczył kardynalski kapelusz niemal na łożu śmierci,  nie brzmi jak szyderstwo:  — Kościół przeszedł pokojowo swoją Rewolucję Październikową […]

Deklaracja o wolności religijnej mówi praktycznie coś przeciwnego, niżSyllabus.

Gdyby ktoś miał jeszcze w tym miejscu wątpliwości, co do trafności powyższych twierdzeń, straci je, słuchając wypowiedzi kolejnego reformatora.

P. Gelineau stwierdza bowiem bez najmniejszych zahamowań:

Reforma zadecydowana przez Drugi Sobór Watykański dała sygnał odwilży…  — Trzeba powiedzieć prosto z mostu: rytuał rzymski,  taki jaki znaliśmy, nie egzystuje więcej.  Jest zburzony.

Kim byli ci ludzie, którzy ważyli się na zamach przeciwko Kościołowi?

Kim byli:  Leclerc, Murphy, Congar, Rahner, Schillebeeckx, Besret, Cardonnel,  Chenu  i  wielu innych?

Kim byli ich mocodawcy z osławionego Centrum Informacji IDOC, w którym znaczącą rolę odgrywał i  „nasz”  Jerzy Turowicz?

Nim odsłonimy nieco w dalszej części mechanizmy ich dywersyjnej roboty, posłuchajmy jak sami charakteryzują swoje dzieło.

Oto,  co można przeczytać w książce jednego z reformatorów, M. Prelota:

 Walczyliśmy w ciągu półtora wieku, żeby nasze poglądy odniosły zwycięstwo wewnątrz Kościoła i nie osiągnęliśmy powodzenia.

— Wreszcie nadszedł Sobór Watykański II  i zatryumfowaliśmy.

Odtąd tezy i zasady katolicyzmu liberalnego są ostatecznie i oficjalnie przyjęte przez Święty Kościół.

D O   C Z E G O   Z M IE R Z A   T E N   P R O C E S 

  – reinterpretacji katolicyzmu?

Czy ma on związek ze społeczno-politycznymi przemianami we współczesnym świecie?

0 odpowiedź  poprośmy jednego z najwybitniejszych współczesnych ekspertów problematyki  antymasońskiej,  Pierre’a Viriona.

Niekwestionowany autorytet tego niestrudzonego badacza pozwoli nam właściwie ocenić kierunek i skalę wydarzeń:

Rozwój rewolucji wewnętrznej w Kościele – bo niewątpliwie mamy do czynienia z rewolucją – związany jest z rozwojem międzynarodowych wydarzeń politycznych.

Mamy tu do czynienia ze złożonym kompleksem zagadnień polityczno-religijnych, łączących dekadencję katolicyzmu doktrynalnego i instytucjonalnego z projektami utworzenia Rządu Światowego, 

— który w ostatecznym wyniku byłby tylko, — przynajmniej w swojej widzialnej postaci, —  uniwersalnym Superkościołem, integrującymróżne Kościoły i religie.

W każdej z tych dziedzin równoległe procesy kierowane są do ostatecznego celu w taki sposób,  że  jeśli  procesy polityczne przebiegają  po  pewnej  trajektorii  ukierunkowanej  na mundializm

— to procesy religijne —  pod przykrywką ekumenizmu, a w rzeczywistości z zamiarem dokonania wyłomów w dogmatachkatolickich na korzyść…  dogmatyki   „wielowartościowej”  i  masońskiej,  —   przyczyniają  się  do  pogłębienia  tej  rewolucji.

P A P I E S K I C H   T E O R II   K O N S E K W E N C J E   P O L IT Y C Z N E

Zaszczepione na pniu Kościoła wrogie idee znajdują swój całkiem konkretny wymiar w działaniach politycznych części duchowieństwa.

Gra idzie o wysoką stawkę, — o spacyfikowanie wiernych i odebranie im woli oporu wobec działań  globalistycznych.

W awangardzie tej antykatolickiej dywersji idą – oto miara infiltracji – Jezuici.

W zaciszach ich domów zakonnych trwa gorączkowa robota, której zarówno charakter, jak i dobór uczestników wskazują na przedziwną fuzję duchownych  i  funkcjonariuszy  służb  wywiadowczych,  którym patronują,  —  a  jakżeby  inaczej,  —   Synowie Przymierza.

Oto przykład.

W dniach 16-17 kwietnia 1989 r. w klasztorze Jezuitów przy ulicyRakowieckiej w Warszawie odbyła się sesja naukowa —  Znaki nadziei trzeciego tysiąclecia: dialog, współdziałanie, jedność —  zorganizowana przez  Sekcję  Bobolanum  Papieskiego Wydziału Teologicznego.

Przedmiotami sesji były, tak ze sobą związane zagadnienia, jak ekumenizm, dialog z judaizmem, jedność Europy oraz… renesans regionalizmów.

Dyskutanci zastanawiali się także nad wypracowaniem metod, mających oddziaływać na duchowieństwo i wiernych Kościoła katolickiego w kierunku wywołania ich przychylności dla Unii Europejskiej.

Skład uczestników obrad potwierdza zarysowane wnioski; obok wysokich przedstawicieli Zakonu Jezuitów: oo. Grzegorza Dobraczyńskiego, StefanaMoysy, Andrzeja Koprowskiego, Tadeusza Wołoszyna, Jacka Bolewskiego, obecni  — byli także przedstawiciele Starego Zakonu: Stanisław Krajewski, Zbigniew Nosowski,  Jacek Szaputowicz czy Jerzy Wojtal.

Tego rodzaju inicjatywy nie są czymś wyjątkowym we współczesnym Kościele.

Postawę prounijnego zaangażowania hierarchii podkreślił bardzo wyraźnie bp Josef Homeyer, przewodniczący Komisji Konferencji Biskupów Unii Europejskiej:

Wszystkie Konferencje Episkopatów mają oczywiście kontakty na poziomie narodowym, z członkami rządów, parlamentów narodowych. One są bardzo ważne, gdyż wpływają na działania polityczne. 

— Drugi poziom ma charakter europejski.

Jako komisja staramy się utrzymywać regularne kontakty przede wszystkim z Komisją Europejską,  z członkami Parlamentu Europejskiego.

Centrum Badania Opinii Społecznej, kierowane przez prof. Lenę Kolarską – Bobińską, przeprowadziło na przełomie 1997/98 r. badania, których skala i przedmiot nie znajdowały dotychczas w naszym kraju precedensu³².

— Celem badań była identyfikacja postaw duchowieństwa katolickiego wobec integracji Polski z Unią Europejską.

Trzeba podkreślić w tym miejscu, pewien dotyczący organizacji sondażu, a mający duże dla naszych rozważań znaczenie, fakt.

Badania CBOS sfinansował bowiem, — rozporządzający w tej mierze funduszami europejskiego PHARE FIESTA II,   — Instytut SprawPublicznych.

O tym —  skupiającym elitę obozu masońskiego naszego kraju —  Instytuciepoinformujemy w dalszej części.

Teraz podkreślmy jedynie to wielkie zainteresowanie Zakonu stanem świadomości duchowieństwa katolickiego w Polsce.

A stanem owej świadomości mogą się masoni cieszyć.

Gdyby w czasie trwania sondażu, przeprowadzono referendum w sprawie integracji Polski z Unią Europejską, akt ten poparło by aż 84% polskich księży. [W wywiadzie dla Rzeczpospolitej z 23 maja 2000 r.] — Sondażem objęto znaczną, 1000-osobową grupę księży z parafii zarówno miejskich jak i wiejskich

Ten tragiczny obraz ma swego autora,  —  CBOS nie pozostawia najmniejszych wątpliwości,  co do motywów postawy duchowieństwa.

Jakie są źródła euroentuzjazmu polskiego duchowieństwa?

–  pyta prof. Kolarska-Bobińska,

— i odpowiada:

Przede wszystkim poparcie dla tej idei wyrażane przez Papieża i Episkopat Polski.

Sondaż przeprowadzono już po ostatniej, V pielgrzymce Papieża do kraju i po wizycie polskich biskupów w Brukseli, która przełamała stereotyp wrogiej Kościołowi,  liberalnej Europy

To, niestety, nie są wyssane z palca słowa szefowej CBOS-u.

Prymas Polski kard. Józef Glemp,  w listopadzie 1997 r.,  przed wizytą polskich  biskupów  w   siedzibie  Unii  Europejskiej  powiedział:

Kościół nie boi się zjednoczonej Europy, przeciwnie patrzy na ten proces z nadzieją. Każda nowa rzecz może wywoływać lęki. Jednak doświadczenia Europy w XX wieku wskazują na konieczność zbliżenia się narodów.

Na integrację europejską nie należy patrzeć pod kątem obaw, lecz pod kątem nadziei,  że można coś dobrego zrobić.

Nadzieją na co? Na jakie dobro?

Nie ośmielimy się odpowiedzieć ks. Prymasowi, niech tej odpowiedzi udzieli jego brat w biskupstwie.

Abp Józef Michalik w homilii z 1991 r. powiedział m. in.:

Laicyzm, który narzucano nam przez całe lata, dzisiaj przybiera nazwę liberalizmu i kapitalizmu. 

Dawniej Wschód, a dziś Zachód będzie domagał się, aby Polska zaakceptowała pełny liberalizm społeczny, polityczny, a także ideowy i religijny.

Stajemy oto wobec nowej formy totalitaryzmu,  — czyli nietolerancji dla dobra, dla praw Bożych,  — aby bezkarnie szerzyć zło i w efekcie znów skrzywdzić najsłabszych.

Wybraliśmy  tę  wypowiedź  abp. Michalika  dla jej jasności  i jednoznaczności, — lecz także aby uczynić z niej kontekst dla niepojętej, naszym zdaniem,  — wypowiedzi Jana Pawła II.

Wypowiedzi, po wysłuchaniu której, długo nie mogliśmy się pozbierać.

W marcu 1997 r. przemawiając do austriackich deputowanych Papież powiedział:

Kościoła nigdy nie wolno nadużywać do demagogii antyeuropejskiej oraz podgrzewania antyeuropejskich nastrojów. — Dla zjednoczonej Europy nie ma bowiem alternatywy.

Ból jaki sprawia nam Papież tymi słowami, powtórzonymi zresztą dobitnie w 1999 r. wobec polskiego parlamentu, jest bólem dotkliwym, jednak do zniesienia.

Ale Jan Paweł II usiłuje nam odebrać prawo do oporu wobec inwazji Antykościoła.

Tego nakazu przyjąć nie możemy.

Zachowujemy nie tylko prawo, ale obowiązek oporu, wobec realnie istniejących form zorganizowanego zła, które niesie w swym kształcie linia Europejska.

[…]

Jerzy Kowalski,  Józef Bar.

Redakcja tekstu m.jasińska

Źródło: Wyd. REKURS, Warszawa 2001 / JUDEOMASOŃSKA INFILTRACJA KOŚCIOŁA KATOLICKIEGO  pdf

Przypisy zob. w tekście w  pdf

a1

Za: https://forumdlazycia.wordpress.com/2014/11/23/masonski-superkosciol-jana-pawla-ii-detronizacja-chrystusa-krola-%E2%96%BA-przyczyna-kryzysu-kosciola-i-moralnego-i-materialnego-upadku-narodow-europy/

Data publikacji: 23.11.2014

Tags : , , , ,

Komentowanie zamknięte.