Najnowsze

Opublikowano Kwiecień 29, 2016 Przez Kasia W NWO

Jezus nie przyjąłby uchodźców. O kalectwie moralnym

 Zobacz koniecznie: Tolerancja NIE jest chrześcijańską postawą. O nowej tolerancji

Ten artykuł ma na celu tych, którzy za swój cel moralny i dobry uczynek stawiają wspomaganie uchodźców przez wspieranie ich migracji do Europy.  Do tych, którzy sądzą, że nakazy moralne dotyczące przyjęcia tych ludzi, wypowiadane do wygasającego już rodu Europy, są zgodne z – właśnie – chrześcijańską ideą miłości bliźniego. To powszechna błędna interpretacja „obowiązku moralnego”. Gdyby bowiem przyjrzeć się bliżej tej „chrześcijańskiej pomocy” to hasłem tym nazywa się dzisiaj samobójczy akt wspierający rozpad i wyludnienie Europy, białego człowieka i prawdziwych wartości moralnych.

najazd turkow

Jedyne, co owa „pomoc” ma wspólnego z postawą chrześcijańską to to, że jest jej przeciwna.

Na wstępie muszę zaznaczyć, iż piszę z perspektywy kogoś, kto kieruje się dobrem moralnym i stawia je za swój pierwszorzędny cel w sensie rozwoju duchowego. przede wszystkim wychowana w katolickiej Polsce i z takiej pozycji chcę do was dzisiaj napisać.

Co mówi chrześcijaństwo o miłości bliźniego?

Ci, którzy chcą nakarmić głodnych, napoić spragnionych, udzielić schronienia i temu podobne; ci wszyscy, którzy podpierają się „moralnością”, „człowieczeństwem”, „chrześcijaństwem”  i swym zachowaniem nadają tym pojęciom znaczenia niemalże sprzeczne z ich definicją, proszę o przyjęcie do wiadomości, że wspierając napływ muzułmanów do Europy i Polski postępują wbrew moralności, człowieczeństwu i chrześcijaństwu.

Zachowując się zgodnie z naśladownictwem Chrystusa, wiemy, że za wiarę w niego i obronę tej wiary będziemy prześladowani.

Nadszedł czas, abyśmy stanęli w obronie Chrystusa i wykazali się hartem ducha – póki jeszcze możemy stanąć – kapłan D. James Kennedy, (tłum. własne, „O nowej tolerancji”)

Jeśli nie mają świadomie na celu białego ludobójstwa, upadku naszej białej kultury (w sensie cnót moralnych), to powodem działania tych osób jest błędna interpretacja tych pojęć. Nic dziwnego, wszak taką nam dzisiaj przedstawia sam Papież Berggolio, przede wszystkim w sprawie uchodźców. Jeśli większość parafian już wyłącza artykuł i przeprasza Boga za przeczytanie bluźnierstw, to tym bardziej powinni zostać, bo nie znają tego, czego bronią. Następca św. Piotra doskonale zdaje sobie sprawę z sytuacji w Europie. Z zamachów, konieczności emigracji Europejczyków do innych państw za chlebem… i w końcu, z samego zagrożenia islamizacją Europy. Nakazując bezpośrednio parafiom, by przyjęli po jednej rodzinie uchodźców niestety, ale tą islamizację wspiera.

Jak dotąd parafie nie przyjmowały, jedna po drugiej, biednych polskich rodzin, których tragedie kończą się często odbieraniem dzieci, alkoholizmem.  Nikt do nich nie apelował i nie przepraszał ich za zamknięte drzwi. A mało takich rodzin mamy? Co z „rodzinami”, gdzie ojciec i matka żyją osobno, bo jedno pracuje zagranicą, by utrzymać dzieci?

Tym powinny się interesować parafie w pierwszej kolejności – rozsypem rodziny, podstawowej komórki społeczeństwa.

Pomaganie islamistom w drodze do Europy to zło moralne

swiety jakub

Sant Iago, święty Jakub pogromca muzułmanów

Dlaczego właśnie jako Chrześcijanie, bądź nawet ateiści, ale przede wszystkim ludzie kierujący się człowieczeństwem, mamy moralne prawo i w zasadzie, obowiązek odmówić przyjęcia uchodźców muzułmańskich.

Po pierwsze dlatego, że cnoty moralne zabraniają samounicestwienia. Chrześcijaństwo nazywa to najcięższym grzechem – samobójstwem.

Możesz cierpieć ból, tolerować niewygodę czy też znosić dziwactwa innych, ale nie pozwalaj ludziom, by wykorzystywali cię lub wyniszczali. Miłość własna wymaga samoobrony.

Mamy obowiązek i prawo bronić siebie, mimo, iż wielu z nas sądzi, że powinno się „umierać za innych”. Takie osoby skrajnie błędnie interpretują hasła poświęcenia. Mamy obowiązek bronić swojego kraju przed tymi, którzy nas białych i Chrześcijan jawnie nienawidzą. Powiedzmy sobie to jasno; masakry na Chrześcijanach i nienawiść do białej kultury przeważa wśród muzułmanów, mimo, iż media i politycy często temu zaprzeczają. Informacje natomiast i tak znajdują swój przepływ. Na ten temat źródeł jest cała masa, np. tutaj.

(Ja szczególnie odsyłam osoby władające językiem skandynawskim do książki Hege Storhaug „Islam, den 11. Landeplagen”, w której na każdej stronie znajdziecie konkretne dane wraz ze źródłami informacji. Jest to bezcenna pozycja, którą każdy w Europie powinien przeczytać.)

Muzułmanie rodzący się w krajach Europy, powtarzam: rodzący się tam, a więc „najlepiej zintegrowani” są często sprawcami ataków terrorystycznych. Tak, taka sytuacja miała miejsce nawet teraz 22.03.16 w Belgii. A jeśli rodzący się tam i wychowujący pałają nienawiścią do społeczeństwa, do którego, jak tylko nam się wydaje, należą, to co z tłumem tych, którzy przybywają do nas w wieku od 10 lat wzwyż i oficjalnie nienawidzą naszej kultury?

Zło pochodzi z niewiedzy

Migrants line up to board a train that will take them towards Serbia, at the railway station in the southern Macedonia's town of Gevgelija, on Saturday, Aug. 22, 2015. About 39,000 people have been registered as passing through Macedonia in the past month, twice as many as the month before. (AP Photo/Boris Grdanoski)

Jeśli wśród imigrantów widzicie matki i dzieci, to przeczytajcie, że dzieci jest 13% a kobiet zaledwie 12 %. W Tv głównie pokazują właśnie ten odsetek. Przy czym to co dla nas znaczy „dziecko” dla muzułmanów może oznaczać tyle, co kobieta w wieku rozrodczym.
A czy my nie mamy tu matek z dziećmi, które potrzebują pomocy? Które też giną podczas zamachów z rąk wcześniejszych uchodźców i ich pokoleń? Coraz mniej, fakt faktem, bo jest przyrost ujemny w naszych krajach. Poświęcamy swój naród dla innego.

Uchodźcom daje się wyższy status i takie zapomogi, że nie tylko na wstępie mają po kilkoro dzieci, ale mają zachętę, by rodzić ich więcej. Naszym kosztem. Ich główną bronią są przede wszystkim plemniki.  Poligamia to wspaniały sposób na przetrwanie rasy.  A te matki wychowują dzieci w cieniu swoich męży, jeśli same nie zieją nienawiścią do Europy.

Wspierają ich, rodzą ich. A więc niestety ale to te matki i te dzieci są dla nas zagrożeniem!

islam mega

„Ściąć głowy obrażającym Proroka”

Gdyby tego było mało, męska część, prócz zamachów i innych prześladowań o których się milczy, w swej nienawiści gwałci (czytaj) też białe kobiety, a to zostawia taki ślad na psychice, że te kobiety mogą mieć opory, by kiedyś dzieci rodzić. Dalej, że samo Państwo Islamskie naśmiewa się z was, mówiąc wprost, (czytaj) że pryzmujecie jego żołnierzy, czytaj tutaj.

Kochaj (…) jak siebie samego

Do wielu nie przemawiają logiczne przesłanki, ponieważ zaślepieni są oni niechrześcijańską ideą „chrześcijańskiego poświęcenia się”. „M i ł o ś c i   do  drugiego człowieka” za wszelką cenę. Wydaje im się, że są ponad tym, że doszli do szczytu moralnego rozwoju i pouczają innych, podczas gdy są moralnymi kalekami. Należy im to uświadomić.

Muszę kochać siebie samego, zanim będę mógł kochać kogoś drugiego. Nasz podstawowy związek stanowimy sami ze sobą i jeśli nie jest on zdrowy, nie będzie zdrowy z nikim innym.

Przykazanie miłości to najważniejsze przykazanie, ale ono mówi „Kochaj bliźniego swego jak siebie samego, a Pana Boga swego ze wszystkich sił swoich”. „Kochaj bliźniego swego jak siebie samego” to zdanie, które zawiera w sobie warunek: kochaj bliźniego, tak, jak kochasz siebie, a więc kochaj najpierw siebie. Nie ma B bez A.

W zasadach moralnych obowiązuje kolejność. Przykazanie miłości ma pierwszeństwo przed innymi; bez niego wszystkie inne nie będą dopełnione. A nie można kochać innych, gdy nie kocha się siebie.

Dopóki człowiek nie obdarzy samego siebie poczuciem własnej, niezmiennej wartości, dopóki nie przestanie swoich porażek identyfikować z własną wartością, dopóty nie będzie w stanie pokochać innych. Miałoby to sens. To tak, jakby mieć dziecko i nie wiedzieć, że należy je najpierw kochać, a dopiero potem karmić, ubierać, uczyć, myć, przewijać, nosić, śpiewać mu i spacerować z nim. Wszystkie te obowiązki może przy nim wykonać każdy. My, jako rodzice, mamy je przede wszystkim kochać

Bez miłości wszystko to robilibyśmy z wielką niechęcią, a te czyny byłyby dla dziecka okropnym doznaniem, ponieważ nie czułoby ono, że jest kochane, ważne i potrzebne. I te czyny byłyby bez sensu. A co z nami samymi? My stoimy na liście jeszcze przed własnymi dziećmi.

Od Boga dostaliśmy przede wszystkim siebie i od tego musimy zacząć. Nawet w samolocie jest nakaz ubrania masek tlenowych najpierw sobie, a dopiero później swoim dzieciom, gdy zabraknie tlenu.  Bo gdy my zasłabniemy, już nikt naszym dzieciom nie pomoże, ani co dopiero innym pasażerom.

Nasuwa mi się też biblijny przykład Króla Salomona, który została jedną z najbogatszych osób na Ziemi i dzieliła się z innymi,  a dobra powracały i powracały. Zresztą samym, najlepszym autorytetem tutaj jest Jezus, który przykazał nam, by kochać siebie i dopiero innych.

Ale nie można pomóc innej osobie, jeśli sami potrzebujemy pomocy. Jak można spragnionego napoić, jeśli się nie ma płynu dla siebie samego? Jeśli oddamy ostatnią krople innym , już nie zdołamy innym pomóc. Taki samarytanin może pomóc raz, czy dwa razy. Aż skończy się jej energia, która powinna ją zasilać, by mogła pomagać dalej innym ludziom. Może i setkom ludzi. To trochę tak, jak przykład „Zalewania Pompy”  według Huny, Maxa F. Longa.

A my, Polacy, Europejczycy, nie mamy wystarczających zasobów dla siebie i swych najbliższych, aby obdzielać ludy, wobec których nie mamy żadnych zobowiązań.

Mówię o nakazie,” moralnym” na razie, przyjmowania uchodźców, kiedy my sami mamy w własnych krajach gorszy status, niż oni. Każąc nam oddać uchodźcom to, czego sami nie mamy – domów (ilu z nas ma hipotekę za plecami? Jeśli masz na czymś kredyt, to nie posiadasz tego aż do spłaty), pożywienia, miejsca w swojej ojczyźnie, pracy itd. Ludzie żyją w nędzy, a mają i tak się dzielić? Na ile dzieci jest nas stać, by miały godny żywot a my z nimi?

Mówiąc, byśmy ich przyjmowali namawia się nas  do czynienia zła samemu sobie, czyli poświęcaniu się dla innych, gdy nie mamy środków i zasobów, aby cokolwiek poświęcać,  łapiąc nas za gardło gadkami o naszym „człowieczeństwie”.

Każą nam oddawać resztki ojczyzny, wpuszczać ich do swoich domów, na które z brakiem tchu pracujemy tak długo, że nie starcza nam sił, by żyć. By być w pełni matką, żoną, człowiekiem, a dopiero potem pracownikiem.

Jeśli już tak palicie się do pomocy innym, jeśli macie dóbr nadto i możecie się nimi dzielić, to, zgodnie z nauką moralną, wiecie (a może nie?), że tutaj także obowiązuje kolejność. Wpierw należy pomóc tym, za których jesteśmy na Ziemi jakoś odpowiedzialni. Rodzice, rodzina, przyjaciele, znajomi, rodacy…. Chrześcijanie, Europejczycy, biali ludzie…. jak tego dopełniliśmy, to możemy pomóc i uchodźcom w ich krajach. Bo ściągając ich do Europy będziemy wspierać ich w ich obfitym przyroście naturalnym, ostatnimi naszymi siłami, z długiem budżetowym i ledwo zipiącej opiece społecznej – aby wyludnili nas. To już się dzieje:

Prócz depopulacji zgadzamy się na zamachy terrorystyczne, gwałty na białych kobietach, bomby w samochodach, to prześladowanie, o którym dzisiaj się milczy. Brak  samoobrony jest grzechem, a świadome wspieranie, niestety, wroga, to samobójstwo. Grzech śmiertelny, a nie „miłość do bliźniego”.

Nie. Jezus nie przyjąłby tych uchodźców będąc dzisiaj w naszej sytuacji.

Błędna interpretacja miłości jest tragedią, która nas dzisiaj szeroko dotyka. Widzę, że wiele osób w ciąż na ślepo brnie w ten diabelski trik. To w zasadzie zrozumiałe, bo miłość własna jest w pewien sposób napiętnowana w naszej kulturze; potępiona. Nie zasługuje na godny sobie czas podczas przemówień na ambonie, podczas,  gdy w naszej wierze wszystko zaczyna się od człowieka, który  karmi siebie i dzieli się z innymi; Nie odwrotnie.

Możesz cierpieć ból, tolerować niewygodę czy też znosić dziwactwa innych, ale nie pozwalaj ludziom, by wykorzystywali cię lub wyniszczali. Miłość własna wymaga samoobrony.

Działanie na swą niekorzyść, pomaganie innym kosztem siebie jest grzechem przeciw najważniejszemu przykazaniu. Jest zawsze autodestrukcyjne, bo brak akceptacji i miłości do siebie prowadzi zawsze, ale to zawsze do autodestrukcji. U jednostki pojawiają się choroby autoimmunologiczne, depresja.  Negowanie siebie jako istoty pełnowartościowej ma swoje skutki w śmiertelnych chorobach i dzisiejsza medycyna (dla niedowiarków) mówi dzisiaj o tym wprost. Obumarcie, zanik życia. Zanik narodu. Brak miłości do nas samych przybliża nas to do tego, który najbardziej na świecie nienawidzi samego siebie, czyli Szatana. My stajemy się do niego podobni, coraz bardziej nienawidząc się za grzechy, potępiając samych siebie, bo w obecnej kulturze odkultywuje się miłość własną, a kultywuje poczucie winy i poświęcenia.

Najgorszym grzechem, jaki człowiek może popełnić jest samobójstwo, skoro tyle mówi się właśnie o tym, aby się poświęcać i błędnie rozumie się „umieranie dla innych”. Przecież każe się nam uśmiercać. Nie mówię tutaj o jednym akcie uśmiercenia, tylko o stopniowym procesie, któremu tak wielu z nas podlega. I my wspólnie podlegamy, jako naród i Europa.

List do Efezjan
5:
29 Przecież nigdy nikt nie odnosił się z nienawiścią do własnego ciała, lecz [każdy] je żywi i pielęgnuje, jak i Chrystus – Kościół(…)

Miłość własna to nie egoizm

Prawdą jest, że paradoksalnie egoizm i egocentryzm są objawami braku miłości do siebie samego. Braku akceptacji. Poprzez pokochanie siebie, jako chrześcijanie, mamy na myśli zaakceptowanie swojej osoby jako podobnej Bogu, podobnej Stwórcy, podobnej Tej Sile, która stworzyła cały wszechświat. Przez te pojęcia rozumiemy mówienie o sobie, wywyższanie się przed innymi i ciągłe podkreślanie swojej wartości. Konkurowanie z innymi ludźmi w kwestii „inteligencji”, wiedzy, klasy, ubioru, zamożności… tak, każdy znajdzie coś dla siebie. Wiele osób nie zdaje sobie sprawy, że podświadomie szuka aprobaty.  Ktoś, kto nie zagląda w swoje wnętrze i nie rozwija się duchowo, będzie miał problem z jakąkolwiek krytyką swoich poczynań.

Dlaczego mówię tyle o miłości do samego siebie? Ponieważ myślę, że dla nas, Polaków, nauki o miłości własnej są niezmiernie potrzebne. Głównie dlatego, że zakorzenione w nas poczucie winy, wpajane konsekwentnie przez błędne interpretowanie nauki moralne czy ich okrojone nauczanie  powodują, że zaczynamy czuć się grzesznymi oraz przez całe społeczeństwo, prowadzą nas w drugą stronę. Nie do światła, a do ciemności. I problem polega na tym, że większość z nas ma deficyt poczucia własnej wartości, na który nakładają się jeszcze „moja wina, moja wina, moja wina” i „pomóż innym”, gdy sami nie mamy środków by pomóc sobie samym.

Chrześcijańska pomoc

W jaki sposób w takim razie interpretować pomoc według przykazania miłości?

Pomoc wcale nie oznacza bezpośredniej pomocy dla lepszego życia na Ziemi, jeśli taką definicję przypisujecie chrześcijańskiemu pojęciu pomocy. To nie ślepa pomoc zawsze i wszędzie,  bez analizowania komu i w czym pomagamy. Pomoc to wspieranie jednostki w jej rozwoju duchowym, w jej rozwoju moralnym, w rozwoju jej duszy. W tym, co najlepsze dla tej jednostki w perspektywie życia wiecznego. W innych religiach, w perspektywie karmy.

Oznacza to, że jeśli ktoś prosi nas o pomoc, a tak naprawdę nasza pomoc utrwala tę osobę w nawyku wyzyskiwania innych, czy innym „grzechu”, to mając tego świadomość czynimy zło i tej osobie i nam samym. Wzmacniamy ten grzech. Sam Jezus wyrzucił handlujących w miejscach świętych, choć mógłby „pomóc” im zarobić na życie udzielając im pozwolenia na dalszy handel. Nie poklepał ich po ramieniu.

Jeśli nasze dziecko jest niechętne do odrabiania zadań i nauki i my robimy to „dla niego”to utrwalamy go w jego lenistwie i w dodatku aprobujemy tą cechę, jako akceptowalną. Przerzućmy to teraz na większy ekran, na to, co się dzieje w Europie. Ci ludzie, skoro już tak zależy wam na „chrześcijańskiej postawie” są waszymi rękami wspierani w czynieniu zła.

Sądzicie, że otwieranie wilkom swojej zagrody, jako owce, to pomoc? Nasz  o b o w i ą z e k? Jesteście cichymi katami własnego kraju, potomków, „Europy”.

Dobrobyt i pokój w Europie nie jest kwestią przypadku

Nie, nie jest i nie zmienią tego apele pt.: „Inni nie mają, ty masz lepiej! Masz obowiązek pomóc”. Mamy może dzisiaj lepiej niż ludzie w Syrii, bo nie toczy się tutaj wojna.

A u nas co było kiedyś? Iloma litrami krwi jest nasiąknięta nasza Polska Ziemia? Nikt nie przyjął nas wtedy; nikt nie uciekał jak tchórz; walczyło się o te ziemię. Ktoś walczył, to było świadome działanie, po to, aby dzisiaj oddać ją komuś innemu? AKowcy się w grobach przewracają.

Mamy prawo do naszej ojczyzny, naszego bezpieczeństwa, bo w każdym jej skrawku płynie krew naszych przodków. Możemy powiedzieć: NIE! Nie oddamy jej, bo nawet i tak wielu z nas nie może tu cieszyć się spokojnym życiem. Powinniśmy powiedzieć NIE!

Nasz„pokój”, wartości i lepszy byt nie jest wygranym losem, a świadomym, zdecydowanym działaniem naszych przodków, ich poświęceniem.

Jeśli nie czytają tego patrioci, to możemy cofnąć się do czasów narodzin naszej Kultury, gdy Europa była jeszcze w powijakach, do kolebki naszej cywilizacji, do filozofów choćby takich jak Arystoteles i Platon, do ok. 430 lat p.n.e. Ktoś podjął ogromne wysiłki i poświęcenia już u zarania naszej cywilizacji, aby przyszłe narody miały takie, a nie inne cechy. Nie chodzi tu tylko o wysiłek umysłowy i edukację, ale też o eugenikę i ścisły nadzór nad wszystkimi aspektami ludzkiego życia i społeczeństwa. Niestety nie ma tu miejsca na elaborat na ten temat. Zerknijcie np. do „Państwa” Platona:

W Państwie należy zastosować dyscyplinę i jurysprudencję nakazującą zajmować się tylko zdrowymi na ciele i umyśle obywatelami. Tym natomiast, którzy nie są zdrowi, należy pozwolić umrzeć […].

Lub na budzące grozę praktyki Spartan, które wywozili słabe potomstwo na krańce miast, by pozwolić mu umrzeć[3]. Te zachowania nie zasługują na pochwałę ale chcę zauważyć, że to, iż dzisiaj mamy takie a nie inne cechy w naszym genomie i społeczeństwie, to nie przypadek. To świadome działania, olbrzymi wysiłek umysłowy, edukacja, wyrzeczenia, selekcje, których suma dała nam dzisiaj to, kim jesteśmy – łącznie ze względnym pokojem w naszych krajach.

Absolutnie nie należy mylić tutaj naszych cnót z „tolerancją”! To nie jest godna podziwu postawa, a narzędzie zagłady. O tolerancji według Chrześcijaństwa krótko tutaj.

tolerancja

Cywilizacja sama się zniweczy właśnie poprzez tolerancję:

Karl Popper, Społeczeństwo otwarte i jego wrogowie (1963):

„Bezgraniczna tolerancja musi prowadzić do jej zaniku. Jeśli rozszerzymy bezgraniczną tolerancję nawet na tych, którzy nie są tolerancyjni, jeśli nie jesteśmy gotowi bronić tolerancyjnego społeczeństwa przed atakiem nietolerancyjnego, wtedy tolerancyjny zostanie zniweczony, a tolerancja z nim[8].

Nikt nie zakłada jakoś, że możliwe jest odmówienie tolerancji wobec nietolerancji., że nam wolno sprzeciwić się. A wolno:

Czy tolerancyjne społeczeństwo powinno akceptować nietolerancję? A co jeśli tolerując czyn „A”, społeczeństwo niszczy samo siebie? Tolerancja czynu „A” może być użyta do wprowadzenia nowego systemu myślowego, co może doprowadzić do braku akceptacji zespołu cech „B”, właściwych danemu społeczeństwu. Bardzo trudno jest znaleźć złoty środek, a różne społeczeństwa nie zawsze zgadzają się co do szczegółów. W rzeczywistości poszczególne grupy w obrębie jednego społeczeństwa często mają problemy z porozumieniem się. Niektóre państwa uznają zniesienie nazizmu w Niemczech za przejaw nietolerancji, podczas gdy w Niemczech to właśnie nazizm jest uważany za niedopuszczalnie nietolerancyjny.[czyt.]

Dla tego absurdu każe się nam dzisiaj rezygnować z całego dorobku, również moralnego, naszej kultury. Nie tylko przez wszystkie wspomniane tutaj czynniki, ale również jawnie i bezpośrednio. A co z tolerancją dla naszej kultury? Tego nie przewidziano. Jawnie każe się nam dopełnić ostatniej zbrodni na naszej kulturze, oficjalnie zmusza nas do zmiany. W całej Europie, np.  Niemczech. W Rosji i Francji. W Skandynawii. Nawet nasze klasztory, w których można by ugościć europejskich bezdomnych i biedne rodziny, mają być przeznaczone dla uchodźców, w większości muzułmanów.

Myślicie, że jesteście ponad tym? Sądzicie, iż wasza moralność sięga wyżej? Nie da się zjeść jabłka i mieć jabłka, niestety. Wyznawać Boga i służyć diabłu. I nie da się wspierać tej kultury tak antagonistycznej w stosunku do naszej (zobaczcie co św. Tomasz z Akwinu o tej religii mówi) i zachować naszą. Po jakiejś stronie jesteście, biernie bądź czynnie. Ta sytuacja wymaga obrania postawy.

Bezwzględne poświęcanie się za innych w sprzeczności z naturą

Zaobserwujmy samą naturę i przejrzyjmy teorię ewolucji. Co stałoby się z gatunkiem w przyrodzie, który chciałby przede wszystkim zadowolić inne? Weźmy na przykład jakiś neutralny gatunek, np. Sarny. Gdyby chciały zadowolić inne gatunki, musiałyby raz na czas poświęcić potomstwo wilkom albo robić to bez przerwy. Należałoby też ustąpić paśnika komu innemu, zmienić sposób poruszania, aby nie płoszyć zajęcy i ptaków. Nie oddawać gazów, ponieważ metan w atmosferze przyczynia się do ocieplenia klimatu. No i nie przemieszczać się przez jezdnie. Czy istnienie  saren miałoby sens? Zresztą wkrótce by wyginęły jako żałosne istoty, które według siebie same nie zasługują na prawo bycia. Podważają swe własne prawo istnienia dane im przez Stwórcę, czy Wszechświat, czy w cokolwiek wierzysz. Przez naturę.

Europa właśnie staje się takim gatunkiem, a może powiem inaczej: biali ludzie. Co my robimy? Ustępujemy miejsca uchodźcom, sami borykając się z trudnościami. Uciekając z naszego kraju, który jak matka biologiczna nie może nas dłużej utrzymać,  wykarmić, bo nie ma zasobów, szukamy zastępczych krajów. Nikt nie mówi byśmy w ojczyźnie stali w kolejce po rybę. My nie mamy gdzie zarzucić wędki! Mamy oddać wszystko to, o co my musimy codziennie walczyć, bo kiedy przestaniemy, będziemy głodować. Jakby tego było mało, nasi „dłużnicy” przeprowadzają zamachy na nas, idiotach, którzy im „pomogli”. Tak, nikt nie ma szacunku dla takiego gatunku, bo my nie mamy szacunku dla siebie w pierwszej kolejności.

 Principiis obsta – Niszczmy zło w zarodku.

Katarzyna M Gawrońska

Zderz się z prawdą:

http://wolna-polska.pl/wiadomosci/naplyw-uchodzcow-pociaga-za-soba-liczne-gwalty-2015-10

http://wolna-polska.pl/wiadomosci/meczet-al-aqsa-przemawia-europa-chce-uchodzcow-jako-sile-robocza-podbijemy-ich-kraje-2015-10

http://www.krucjata.org.pl/prasa,464.php

http://wolna-polska.pl/wiadomosci/muzulmanie-swietuja-atak-w-brukseli-2016-04

http://www.christianpost.com/news/the-new-tolerance-27459/

http://wolna-polska.pl/wiadomosci/116716-2016-04

http://www.wprost.pl/528857/Burmistrz-Kolonii-sugeruje-ze-kobiety-sa-winne-atakow-imigrantow

http://www.tvp.info/12357466/papiez-chce-otworzyc-klasztory-na-imigrantow

http://prostozmostu.net/swiat/papiez-przeprasza-uchodzcow-wybaczcie-zamykanie-drzwi

http://etyka.wyklady.org/wyklad/766_poglady-etyczne-wybranych-nurtow-i-postaci.html

http://www.dailymail.co.uk/news/article-2958517/The-Mediterranean-sea-chaos-Gaddafi-s-chilling-prophecy-interview-ISIS-threatens-send-500-000-migrants-Europe-psychological-weapon-bombed.html

Źródła:

http://biblia.deon.pl/

http://classics.mit.edu/Plato/republic.6.v.html

http://www.constitution.org/pla/repub_05.htm

http://www.christianpost.com/news/the-new-tolerance-27459/

http://pierzchalski.ecclesia.org.pl/index.php?page=09&id=09-01&sz=&nr=87

Dyer, W. Wayne, „Pokochaj siebie” Czarna Owca, Warszawa 2015.

Fosli, Halvor, „Fremmed i eget land. Samtaler med den tause majoritet” (tłum. własne: Obcy we własnym kraju. Rozmowy z cichą większością), Vigmostad Bjørke, 2015.

Storhaug, Hege, „Islam – den 11. landeplage” (tłum. własne: Islam – jedenasta z plag egipskich), Kolofon, 2016.

Tags : , ,

Komentowanie zamknięte.