Opublikowano Czerwiec 22, 2012 Przez stophasbara W Bez kategorii

Jeszcze możemy świętować – rząd otrzymał kolejny kredyt

źródło: http://niepoprawni.pl/

Trwają mistrzostwa Europy i nic innego nie jest w stanie przebić się do świadomości szerszej opinii publicznej. Nie jest to właściwie wina społeczeństwa, tylko publikatorów, które opinię publiczną kształtują i wolą by jej uwaga zamiast na sprawach naprawdę istotnych, skupiała się raczej na tym, że „piłka jest okrągła, a bramki są dwie”. Wylewająca się z ekranów telewizyjnych propaganda kolejnego już sukcesu Polski za światłych rządów PO jest tak nachalna, że do większości kibiców chyba nie dotarł jeszcze fakt, iż polska reprezentacja z turnieju już odpadła i to bynajmniej nie z powodu błędów sędziowskich. Nie bójmy się tego powiedzieć, zajęliśmy ostatnie miejsce w najsłabszej grupie i jak na ironię – doskonale oddaje to pozycję naszego państwa w Europie po pięcioletnim już rządzeniu Polską Europejczyków z PO. Nikt z propagandystów oczywiście nie powie społeczeństwu tego, że nasza narodowa reprezentacja, podobnie zresztą jak i stadion narodowy, do gry w piłkę nożną nadają się akurat tak, jak PO do rządzenia.


Jak skomentować klęskę piłkarzy i nie zakłócić atmosfery piłkarskiego święta? Pozwólcie, że zacytuję słowa prowadzącej czwartkowe „Wydarzenia” w TV Polsat: – „Co z tego, że nie gramy, skoro grają inni?”. I wszystko jasne. Skoro nie możemy kibicować Polakom – kibicujmy Europejczykom. Oni teraz też są nasi (a może już – my ich?).
Wesele w „Kanie Galilejskiej” trwa więc w najlepsze, goście się bawią, a wina brakuje. Na jakikolwiek cud przemiany wody w wino się nie zanosi, bo rządzący nie zadbali nawet o to, by choć w studni była woda. Ale znalazło się rozwiązanie.
Jak podaje prasa, ta bawiąca się jakby mniej, Bank Światowy kolejny raz pospieszył na pomoc polskiemu rządowi. Piszę rządowi, bo przecież nie nam. Rząd polski otrzymał kolejną pożyczkę, tym razem w wysokości 750 milionów euro. Myślę, że jest to następny, chyba już 1984 „sukces” naszego rządu. Jak podaje komunikat Banku Światowego, pożyczka została udzielona jako „wyraz uznania dla reform podjętych przez polski rząd, w tym dotyczących systemu emerytalnego”.
Uważam, że rządowi na „waciki” pewnie wystarczy. A nam na chleb, wodę, ubrania, mieszkanie, lekarstwa, prąd, benzynę?
Naszym piłkarzom chyba też przez jakiś czas na życie nie zabraknie, mają bowiem otrzymać za udział w mistrzostwach po ok. 200 000 zł. Za niespełna 5 godzin biegania po boisku, bo przecież nie za grę w piłkę nożną. Inni mają dużo gorzej, bo jak czytam w prasie – Ola Kwaśniewska na przykład narzeka, że za udział w trzeciej edycji „Tańca z gwiazdami” otrzymała tylko 80 000 zł. Gdyby tak z milion ludzi, tych zarabiających po 1300 zł miesięcznie zrzuciło się po złotówce, to chyba jej by też wystarczyło – może nawet na poczęstowanie matki bezą, a ojca kielichem czegoś mocniejszego? Oczywiście z zachowaniem wszelkich zasad dobrego wychowania.
Coraz trudniej jest mi zrozumieć ten świat. A specyficzny świat polityki i ekonomii dla zwykłych śmiertelników to już nawet nie czarna magia. Bo jak można na trzeźwo zrozumieć na przykład coś takiego?
Jako państwo mamy tak wysoki dług, że same odsetki od niego kosztują co roku budżet państwa około 45 miliardów zł. Zamiast spłacać dług, by jego obsługa nie demolowała nam finansów publicznych – dajemy Międzynarodowemu Funduszowi Walutowemu pożyczkę w wysokości ok. 27 miliardów zł na ratowanie strefy euro. Żeby było śmieszniej od kilku lat płacimy co roku temu samemu funduszowi ok. 200 milionów zł. tylko za to, żeby to on nam w potrzebie pieniądze pożyczał (tzw. elastyczna linia kredytowa). A jednocześnie, powiększając nasz dług państwowy – sami pożyczamy 750 milionów euro od Banku Światowego, gdzie nie mamy suto opłacanej elastycznej linii kredytowej. Oczywiście nikt nie podaje jakie jest oprocentowanie wziętego z Banku Światowego kredytu, ani też udzielonej przez nasze państwo Międzynarodowemu Funduszowi Walutowemu pożyczki. Mówi się, że to tajemnica „handlowa”, co z reguły znaczy, że na tym nie zyskamy, więc nie ma się czym chwalić. I jak tu nie pić, skoro wokół leje się tyle wody, że aż zalewa piwnice?
Jednak w tym, co robi rząd musi być jakiś sens. Bo oto „Fakt” podaje, że rząd Premiera Tuska zamawia 35 luksusowych limuzyn, na zakup których przeznaczono ponad 5 milionów złotych.
Jak widać nie tylko starczyło na waciki, ale i na gadżety.

 

Komentowanie zamknięte.