Najnowsze

Opublikowano Czerwiec 7, 2014 Przez a303 W Ukraina

Jedyne standardy to standardy podwójne

Wybory w pogrążonym w wojnie kraju są ważne, a nawet inspirujące, jeśli będą takie jakich chce Oficjalny Waszyngton, jak na Ukrainie w ubiegłym miesiącu, w przeciwnym razie są fikcją i bezprawiem, jak w Syrii w tym miesiącu.

a

Prezydent Barack Obama i prezydent-elekt Petro Poroshenko z Ukrainy rozmawiają po oświadczeniach dla prasy po dwustronnym spotkaniu w warszawskim Hotelu Marriott, Polska, 4 czerwca 2014. (Official White House Photo, Pete Souza)

Czasem mając do czynienia z amerykańskim rządem i posłusznymi mu mediami głównego nurtu, mam poczucie, że gdyby nie podwójne standardy, to nie byłoby żadnych. Od prezydenta Baracka Obamy do redaktorów Washington Post i New York Times, jest oczywiste, że to co jest dobre dla gęsi nie jest dobre dla gąsiora.

Wybory w pogrążonym w wojnie kraju są ważne, a nawet inspirujące, jeśli będą takie jakich chce Oficjalny Waszyngton, jak na Ukrainie w ubiegłym miesiącu, w przeciwnym razie są fikcją i bezprawiem, jak w Syrii w tym miesiącu.

I podobnie – narody mają niezbywalne prawo do samostanowienia, czy to Kosowo czy Południowy Sudan, ale tak długo nie jest to Krym czy region Donbasu na Ukrainie. Te referenda o separacji od Ukrainy musiały być „podrobione”, choć nie ma dowodów na to iż były. Wszystko jest postrzegane okiem patrzącego, a patrzący w Oficjalnym Waszyngtonie są bardzo tendencyjni.

a

Amerykańska ambasador przy ONZ Samantha Power wymyśla swojemu rosyjskiemu odpowiednikowi Vitaly Churkin podczas głosowania o Krymie.

Jeśli chodzi o interwencje wojskowe, amerykańscy przedstawiciele tacy jak ambasador przy ONZ Samantha Power, domagają się „odpowiedzialności za ochronę” przekraczającą suwerenność narodową jeśli cywile są zagrożeni w Libii lub Syrii, a nie kiedy cywile mordowani są w Gazie, Odessie, Mariupolu czy Doniecku. Kiedy tych mordów dokonują amerykańscy sojusznicy, sojuszników tych chwali się za „powściągliwość”.

a

Krwawa wojna Busha & Blaira

Hipokryzja sięga po stosowanie prawa międzynarodowego. Jeśli pewni przywódcy w Afryce angażują się w działania które powodują śmierć cywilów, to muszą być oskarżeni przez Międzynarodowy Trybunał Karny i zaciągnięci do Hagi na ściganie przez prawników reprezentujących oburzony świat.

Ale nie do pomyślenia jest to, żeby była jakakolwiek odpowiedzialność dla George’a W Busha, Dicka Cheneya, Tony Blaira i innych „szanowanych” przywódców, którzy napadli na Irak i spowodowali śmierć setek tysięcy w ostatniej dekadzie.

Stany Zjednoczone prezentują się również jako wielki strażnik demokracji i porządku konstytucyjnego, z wyjątkiem kiedy te demokratyczne impulsy konfliktują z interesami Stanów Zjednoczonych. Wtedy Amerykanów poddaje się obróbce dysonansu poznawczego, obalania demokratycznie wybranych rządów w imię „demokracji”. [zob. Consortiumnews.com’s “America’s Staggering Hypocrisy.” – Uderzająca hipokryzja Ameryki]

Sprawa Ukrainy

Kiedy wybrany prezydent Ukrainy, Wiktor Janukowycz, odrzucił żądania oszczędnościowe Międzynarodowego Funduszu Walutowego, które towarzyszyły planowi stowarzyszenia z Europą, wyżsi urzędnicy amerykańscy zdecydowali, że Janukowycz musi odejść, i wezwali do protestów, ostatecznie wywołanych przez neonazistowskie bojówki, które 22 lutego brutalnie obaliły Janukowycza.

Funkcjonariusze z „publicznej dyplomacji” amerykańskiego Departamentu Stanu przekazali narrację, która przykleiła białe kapelusze na puczystów i czarne na tych którzy chcieli bronić wybranego rządu. Zawsze kiedy ludzie wypowiadali niewygodną prawdę o istotnej roli neo-nazistów w dostarczaniu do zamachu ‚mięśniaków’, oskarżano ich o szerzenie „rosyjskiej propagandy”.

Ale choć mieszanie się Ameryki w wewnętrzne sprawy innego kraju jest rzeczą dobrą, to jest złą kiedy amerykański adwersarz robi to samo, albo podejrzewa się go o robienie tego samego.

Kiedy amerykańscy i francuscy ochotnicy idą do Syrii by walczyć z popieranymi przez Amerykę rebeliantami, ci ochotnicy, oczywiście, działają sami (tak jak amerykański zamachowiec Abu Hurayra Al-Amriki). Mówienie czegoś innego nie mając żadnych dowodów byłoby „teorią spiskową”, punkt z którym się zgadzam.

Ale pamiętajmy, że rządzący są zmienni, choć amerykański korpus prasowy wyszydzi każdego kto dojdzie do wniosku, że amerykańscy i francuscy dżihadziści w Syrii muszą mieć związki z Waszyngtonem i Paryżem, to przeciwne założenie obowiązuje wobec każdego rządu w niełasce, a wtedy amerykańska prasa już „wie”, że jakiś rodzimy opór musi być kierowany z jakiejś nikczemnej obcej stolicy.

Na przykład amerykański rząd oskarża Rosję o to, że w jakiś sposób stoi za niepokojami we wschodniej Ukrainie, bazie politycznej Janukowycza, mimo że niezrównane amerykańskie agencje wywiadowcze i amerykańscy dziennikarze na miejscu nie zdołali zdobyć żadnego dowodu o tym rzekomym kierownictwie z Moskwy.

a

„Jeśli powiesz wystarczająco duże kłamstwo i będziesz je powtarzał, to w końcu ludzie w nie uwierzą” – Joseph Goebbels

I jeszcze to założenie doprowadziło New York Times do tego, że dał się nabrać na chwyt propagandowy Departamentu Stanu, opublikował wielki artykuł na podstawie fotografii rzekomo przedstawiających tajne rosyjskie grupy wojskowe, które były „wyraźnie” w Rosji, a potem pojawiły się we wschodniej Ukrainie.

Ale 2 dni później Times został zmuszony do wycofania tej historii, kiedy okazało się, że główne zdjęcie rzekomo zrobione w Rosji, faktycznie zostało pstryknięte na Ukrainie, niszcząc przesłankę artykułu. [zob. Consortiumnews.com’s – NYT wycofuje fotograficzną zdobycz – “NYT Retracts Ukraine Photo Scoop.”]

Ale ten moment zażenowania uczynił Timesa bardziej zdeterminowanym by udowodnić, że etniczni Rosjanie we wschodniej Ukrainie rzeczywiście byli „sługusami” Moskwy, a nie wolno myślącymi ludźmi, którzy po prostu odrzucają to co uważają za nielegalnie narzuconą władzę z Kijowa.

Tak więc, gdy pewni rosyjscy nacjonaliści przekroczyli granicę by pomóc swoim etnicznym braciom we wschodniej Ukrainie, uznano – znowu bez dowodów – że musiał ich wysłać prezydent Rosji Władimir Putin (Putler aka Szełomow nie kiwnął palcem w obronie milionów Rosjan zamieszkujących wschód Ukrainy/a303).

Reporter Timesa Sabrina Tavernise wyjechała do Doniecka, ale nie mogła znaleźć żądanych dowodów. Rosyjscy nacjonaliści powiedzieli, że nie mieli żadnych powiązań z Moskwą i motywowała nimi po prostu determinacja pomocy, by chronić kolegów Rosjan przed eskalującym atakiem wojsk z zachodniej Ukrainy.

Pomimo tych rozczarowujących wyników, artykuł Timesa [front-page story] na pierwszej stronie 1 czerwca zwrócił wymaganą uwagę swoim tytułem: „W wojnie ukraińskiej Kreml nie pozostawia odcisków palców” [In Ukraine War, Kremlin Leaves No Fingerprints]. To sformułowanie zakłada, że rosyjska interwencja jest prawdziwa, tylko że sprawca był ostrożny żeby wymazać wszystkie dowody.

Artykuł kończy się tymi słowami: „Pan Putin może nie kieruje tymi wydarzeniami, ale z pewnością jest ich głównym beneficjentem”. Ale czy to tendencyjne sformułowanie pokazuje prawdę? Putin wykazał gotowość do dialogu z nowym prezydentem-elektem Ukrainy Petro Poroszenko, z nadzieją na uspokojenie kryzysu na granicy Rosji.

Obrona narracji

Ale narrację Oficjalnego Waszyngtonu o kryzysie trzeba zawsze zachować, niezależnie od braku wiarygodnych dowodów. Choć obiektywny obserwator może zauważyć, że kryzys został wywołany w zeszłym roku przez lekkomyślną ofertę stowarzyszeniową Unii Europejskiej – a potem drakońskim planem oszczędnościowym MFW, który odrzucił Janukowycz, wywołując zachęcane przez Amerykę gwałtowne demonstracje (kiedy cały czas Putin był zajęty Zimowymi Igrzyskami Olimpijskimi w Soczi) – to jest fundamentalne dla amerykańskiej propagandy, żeby temat sprowadzić do „rosyjskiej agresji”.

Obama powinien i może wiedzieć lepiej – że reakcja Putina była odpowiedzią na prowokacje Zachodu, a nie sprawą rosyjskiej prowokacji – ale Obama jest zajęty odpierając zarzuty o „słabość” ze strony republikanów i różnych neokonserwatystów.

Dlatego Obama najwyraźniej czuje, że musi mówić ostro i rzygać fałszywą narracją, jak to zrobił w przemówieniu 4 czerwca w Polsce [his June 4 speech], oświadczając:

„Jak przypomniała nam agresja Rosji na Ukrainie, nasze wolne narody nie mogą spocząć na laurach w dążeniu do wspólnej wizji – Europy, która jest cała, wolna i spokojna. Musimy nad tym pracować. Musimy stanąć z tymi, którzy chcą wolności. . .

„Stajemy razem, bo uważamy, że ludzie i narody mają prawo do określania własnego losu. I to obejmuje naród ukraiński. Okradzeni przez skorumpowany reżim, Ukraińcy zażądali rządu, który będzie im służył. Pobici i zakrwawieni, nie chcieli ustąpić. Zagrożeni i dręczeni, stanęli w kolejce do głosowania, wybrali nowego prezydenta w wolnych wyborach – bo legitymacja lidera może pochodzić tylko od zgody narodu. . .

„Stajemy razem, bo uważamy, że zachowanie pokoju i bezpieczeństwa jest obowiązkiem każdego kraju. Dni imperium i sfer wpływów się skończyły. Większym narodom nie wolno pozwalać by znęcały się nad małym, albo narzucały swoją wolę lufami karabinów, albo by zamaskowani ludzie przejmowali budynki.

„A pociągnięcie pióra nigdy nie może usprawiedliwiać kradzieży ziemi sąsiada. Więc nie akceptujemy okupacji Krymu przez Rosję, czy naruszenia przez nią suwerenności Ukrainy. Nasze wolne narody staną zjednoczone tak, by kolejne rosyjskie prowokacje oznaczały tylko większą izolację i koszty dla Rosji. Bo po zainwestowaniu tak dużo krwi i skarbu, żeby stworzyć wspólną Europę, jak możemy pozwolić by ciemna taktyka XX wieku definiowała ten nowy wiek?”

Jak powiedziałem, gdyby nie podwójne standardy, nie byłoby żadnych

Źródło: http://consortiumnews.com/2014/06/04/the-only-standards-are-double-standards/

Robert Parry, tłum. Ola Gordon

Tags : , , , ,

Komentowanie zamknięte.